Free for all cz VII

Świnia przyobiecana jest lepsza, jeśli ją widać.

Nawet jeśli to tylko obrazek, symbol świni. Każdy scentralizowany aparat podboju zaczął swoją gwałtowną ekspansję od pieniądza fiducjarnego. Nie tylko Chanowie “mongolscy”, ale i dawniej: http://factsanddetails.com/world/cat56/sub363/item1514.html

Clay tokens, described by some scholars as the world’s first money, found in Susa, Iran have been dated to 3300 B.C. One was equivalent to one sheep. Others represented a jar of oil, a measure of metal, a measure of honey, and different garments. A u Cara były świnki.

In the Mesopotamian cities, there were 16 main types of tokens and dozens of sub categories for things like honey, trussed duck, sheep’s milk, rope, garments, bread, textiles, furniture, mats, beds, perfume and metals. Była więc waluta na każdy przedmiot warta w tym właśnie przedmiocie bezwzględnie. Jeśli pamiętacie moje dawne teksty o systemach walutowych – “wyrywaniu kartek” z rozliczenia lamusa to właśnie taka proto metoda.

Czytasz siódmą część artykułu. Jeśli jeszcze nie znasz części pierwszej, drugiej, trzeciej, czwartej, piątej lub szóstej, to polecamy lekturę.

Jednak sigmy szybko dochodzą do tego gdzie jest źródło ich władzy i skąd im wyrastają nogi. W podskokach organizują większe i większe miasto, powiedzmy z nazwy miasto, wielkie suburbia w rozlewisku zirygowanej rzeki, mając w dyspozycji 100k populacji uzyskują ciągłość selekcji do przekazywania pewnego zakresu kompetencji na poziomie czwartych sigm, a w imperium mającym dziesięć milionów ludzi istnieje szansa że uda się wyłowić ciągłość piątek. Z punktu widzenia średniej piątka to kosmita – czarownik. Drugim, równoległym torem rozwoju jest zapewnianie sobie zasilania by odciążyć się od pracy i wydłużać życie. Pozwala to w dobrym zdrowiu korzystać z potencjału intelektualnego i rozwijać zakresy kompetencji operowania coraz sprawniejszymi i gęstszymi aparatami zapewnianymi przez słabsze sigmy. Powoduje to odessanie z dołu systemu zarządzania do góry, polaryzuje coraz większy kontrast w dysponowaną mocą swobodną (dochodami, nadwyżkami) oraz upośledza organizację na dole do systemu dziesiętnego (który i tak ledwo przędzie, naturalnie byłby piątkowy – szóstkowy). Jak sami widzicie z punktu widzenia kooptacyjnego systemu korporacji ludzi bystrzejszych od średniej populacja jest pastwiskiem z którego wyżera się kooptowanych do siebie ludzi wybitych mniej, bardziej i w ogóle. Jeszcze póki silnikiem jest człowiek, wół, koń i wszyscy jedzą to samo to ta populacja jest potrzebna aby wykonywać jakieś prace, ale kiedy pierwszej sigmie można dać koparkę która wcina ropę i żaden plebs nie będzie o ropę konkurować, a koparki i tak sam nie wymyśli i nie wykona, a i za bardzo nie da rady serwisować to paternalistyczny mit o tym, że Ci mądrzejsi mają się opiekować lemingami traci rację bytu. Przedłużony czas życia do 55 lat (poważna starość filozofów w starożytności) przy 12-15 letnim infactwie zapewnia 75% czasu życia na przekazywanie kompetencji, oznacza to, że w społeczeństwie, w którym rzadziej rodzą się jednostki wybitne (czyli w społeczeństwie mniejszym niż statystycznie potrzebne przy krótszym czasie życia) można uzyskać przekazywanie kompetencji zarządczych i organizacyjnych. Pismo i masowe kształcenie to już tylko wisienka na torcie. Chyba że te mendy na dole (sigmy też) znajdą się w sytuacji, w której nie tylko nikt nie chce im udzielić mocy swobodnej lemingów, nie tylko ich nie chce kooptować, ale jeszcze każą innego systemu zasilania szukać. I emigrują włoscy balistycy do Mehmeda dając mu zdobycze w huku dział. I znajdują sobie młode sigmy ideologię narodową przeciwko starym komuchom w swoim kraju, a niektórzy zaczynają śmiało sugerować żeby chąsić bez jakiejkolwiek ideologii dla samego stanu posiadania i nie patrzeć w jakie mity wierzą Ci z których złoto się wysypuje. Wszak przytomnie trzeba zauważyć, że marnowaniem czasu jest zwracanie uwagi czy nasz patriotyczny @Ochudzki w uniesieniu bogoojczyźnianym podatki płacił razem z Michnikiem i masą pustogłowych lemingów. Bezideowo i nihilistycznie skubnąć można ich hurtem, wszak rezultat nie śmierdzi. Konkretnie to tak: https://www.globalresearch.ca/how-billionaires-become-billionaires/5612125


Przecież żaden z Czytelników co ma rozum na karku, nawet jeśli jak ja żyje artystycznymi uniesieniami uważając numery na biurwie liczbami pisane za sport i formę sztuki zniżającego się do codziennego rzemiosła (bo przecież z czegoś żyć trzeba, a byle czego się nie wypije i nie zakąsi), to żaden z łebskich Czytelników tutaj nie narzeka, że głód i poniewierkę cierpi. Znaczy naturalnie chcielibyśmy więcej bo nienażarci jesteśmy okrutnie, ale tu Czytelnicy albo sami zdrowo koszą, albo mają po kilku pracowników do koszenia, a się okazuje, że i właściciele większych przedsiębiorstw rodzynek tu szukają i nawet się tęższe głowy tutaj na chwilę zatrzymały. Najwidoczniej nasz ukochany moderator robiąc chwilowego bana na dyskusję przymusił Czytelników do wskazania, że tego produktu szukali, a w takim właśnie gronie chcieli sobie podyskutować na takie właśnie tematy. Bo jesteśmy z ludu przeoranego ogniem, żelazem i mitami o Marksie, Smithie i Hayeku. Szum w głowach naszych lemingów jest nieziemski i brak już chętnych by przy nowoczesnych systemach komunikacji lemingi ratować, jak samych łebskich ludzi na świecie jest dwadzieścia razy więcej niż potrzeba na restart cywilizacji z trzeciej sigmy jako średniej, a za mało żeby startować z czwartej (o to by odlot był dopiero). Warto się zastanowić jak kolejne formy rozwoju komunikacji zmieniły zdolność nawiązywania kontaktów sigmom. Zaczniemy od dyktowanych na gliniane tabliczki listów z Ur, później wspomnimy o emergentnych systemach pocztowych (na początku w organizacjach militarnych, później kultach i wreszcie wśród kupców), później macierzach jednokierunkowych książek (w czasie, wszak nie polemizuje się z martwym filozofem) i prasy (w przestrzeni). Jak z prasy wyewoluowały listy od czytelników, i redakcja na prośbę ujawniała adres chętnym na polemiki. Jak radio i telewizja uprościły przekaz tak, że leminga można nafaszerować dowolnym globalnym ociepleniem i pobrać od niego należność na zegarki i ośmiorniczki. I co takiego się stało kiedy zaczęliśmy dłubać przy internecie licząc na to, że lemingi będą czytać – najwyżej śmieszne filmy na YT oglądają i to takie podłożone im w FB. Otóż mamy mnóstwo przestrzeni komunikacyjnej dla siebie. Mimo że wokół ciągle szczepy, rody i plemiona, gdzieniegdzie szpica miasta, i jakieś mity o narodach, które na chwilę powstały gdy wieś zasiliła miasto ludem dla przemysłu i gdy zasilanie się wyczerpało to wraz z zanikiem wsi zanikły narody, mimo tego my sobie kooptujemy koterie. Takie koterie, które podłączone pod już istniejące mity (nasz ulubiony mit o tym, że należy płacić podatki – owszem niech płacą 🙂 ) zapewnią uczestnikom wczasę, długie życie i czas na realizację własnych dzieł artystycznych, bo przecież nie każda sigma chce zaraz socjalizować, władać, organizować i budować. Wielu z nas chce mieć czas aby malować, wiersze pisać, pieśni śpiewać, języki ludów wymierających badać. Tyleż ciekawych rzeczy na świecie jest do zrobienia. I tylko te lemingi ciągle jęczą, żeby im jaki telefon i co ciekawego skorelować, bo same się nudzą i nic nie wymyślą poza piwkiem i grillem.

Jednak co jakiś czas tworzone i rozwijane są pomysły, dzięki którym można dokonywać kalkulacji mniej lub bardziej zgodnych z rzeczywistością, nazywamy to nauką, ale bywa to też władza czysto polityczna jednak o racjonalnym, ponad emocjonalnym czy bez emocjonalnym rozrachunku (takim przykładem jest kapitalizm i kalkulacja typowa dla teorii gier na długo przed powstaniem takiego aparatu matematycznego). Te pomysły funkcjonują do dzisiaj i są różnymi drogami rozwijane, co jakiś czas kto mądrzejszy odgrzebie coś w archiwach i zaczyna to popularyzować, rozwijać. Przecież nasze technologie, jakie dziś wdrażamy, to nie są pomysły z zeszłego wtorku tylko koncepcje zakomunikowane prawie wiek temu, z pierwszymi wdrożeniami pół wieku temu, które stanęły w miejscu z powodu braku innych technologi wykonawczych do nich akurat niezbędnych w danym modelu realizacji. Te rozwiązania (zarówno rozrachunkowe jak kapitalizm) czy techniczne, czy wreszcie z zakresu sztuki nigdy nie są kompletne, ponieważ ktoś tam w przyszłości może to rozwinąć dalej, nie powstawały też jako systemy spójne i kompletne tylko są zbierane z kawałków, jak “nasza” cywilizacja oparta na tym, siamtym i owamtym. Pragmatyka zastosowań jak i potrzeba użycia danych narzędzi niekoniecznie są ze sobą spójne, ale czytelnicy rozumieją sami – konieczność dziejowa, czasem trzeba odrobinę ponaginać idee aby sobie fortuny przysporzyć i własne cele w skończonej długości życia zorganizować (nawet jeśli skraca się czyjeś życia i to w liczbach ujmowanych jedynie statystyką). Każdy pomysł jednak wdrażany jest tym szybciej i łatwiej im większą i szybszą mamy macierz uzupełniania naszych przemyśleń rozumowaniem innych sigm, im przebieglejszych i kompetentniejszych w danym zakresie wiedzy tym lepiej. W rodzie ta macierze jest o kant ze średniakami, ponieważ zawiera same zera i być może jakąś jedynkę co pokolenie. W szczepie to mogą wystąpić dwie dwójki i naście jedynek – od biedy można coś sobie wymyślić i powoli, z pokolenia na pokolenie może się to rozwinąć jeśli baza kompetencji się nie rozrośnie. Pismo (choćby węzełkowe) pozwala nam jednokierunkowo przekazywać komunikat w przyszłość (nie sposób polemizować z martwym filozofem). Plemię osiadające w ujściu rzeki jest pierwszym, które zbiera co korelacyjną trójek w aparat dający przewagę nad innymi jak zwykłemu człowiekowi nad osobą upośledzoną intelektualnie.


Jeśli zastanowiliście się nad powyższym scenariuszem konsolidującym sigmy w skupisku ludzkim, czyli ludzi, którzy ruszają tam jako pierwsi szukając takich samych jak oni w morzu takich co nic nie rozumieją i tam znajdując zasilanie odnoszą sukces na miarę swych talentów i szczęścia, to zauważacie, że za nimi podążają kolejni rozdzielani na dwie sterty – sigmy, które są tam oczekiwane oraz zwykli ludzie, którzy jak w piramidzie ponziego jeśli są tam pierwsi to jakoś się urządzą, a na tych co przybywają po nich wołają ‘słoiki’. Przeniesienie się do tego skoncentrowanego źródła zasobów jest właśnie sukcesem. Z tego względu zaburzony zostaje rozkład w hierarchiach, tereny wokół miast zostają pozbawione ludzi o ponadprzeciętnych zdolnościach korelacyjnych, a nawet w dużych miastach powstają fawele, gdzie tacy ludzie są odessani i wcieleni do agregatu korelacyjnego tworzonego w ośrodku koncentracji sigm. Ci ludzie – to rzadkie dobro w populacji, zapewniające moc korelującą innym, całym ludom zostaje grubym sitem wyłuskane z populacji i skoncentrowane w miejscu o najkrótszej drodze komunikacji wzajemnej między takimi samymi jak oni. Komunikacji dlatego, że wzajemnie opracowując swoje pomysły, prowadząc dyskusje, badania, podejmując próby realizacji tworzą oni agregat korelujący o potężnej mocy zdolny rozwiązać poważniejsze problemy niż ludy z których odeszli. Ten kooptacyjny mechanizm jest jedynym nieplemiennym, niejednokrewnym, niewystępującym u żadnego innego zwierzęcia o dowolnym stopniu uorganizowania rozwiązaniem doboru grupowego rysującego bardzo ostrą specjalizację – myślenie. Kooptacja wyklucza dziedziczenie zasobów względem mitu ojca czy matki, jest to koncepcja dziedziczenia gromadnego, ale nie jednokrewnego, a instytucjonalnego w zakresie opanowanych stanowisk dających dostęp do zasobów. Tak działają korporacje takie jak KK choćby, choć na terenach gdzie propaguje swoje mity wymusza dziedziczenie indywidualne w strukturze zstępności biologicznej – ale wewnątrz własnej struktury nie. Widać co dobre to nie dla wszystkich. Ta metoda kooptacji wyklucza 85%-90% populacji poza nawias tworzonej grupy równocześnie zabierając im organizatorów czegokolwiek (jako najniższą warstwę kooptowanych). Pozbawieni tego zasobu ludzie nie mają zbyt wielu możliwości aby zdobyć od kogokolwiek jakościowe kompetencje, skazani są na zwyczajowe (wynikające z mitów danej populacji) aparaty instytucjonalne utworzone przez co bystrzejszych w przeszłości, ale eksploatowane przez sigmy lub zupełnie zdegenerowane (rzućcie okiem na jakoś działania “państwa teoretycznego”, jego służb mundurowych suszących drogi za myto od prędkości, a niezdolnych do obrony kraju i populacji przed zwyczajowo napadającym sąsiadem, kolei “taki mamy klimat”, szkół które nie uczą bo nauczycielami są głąby, urzędów które niczym nie rządzą najwyżej kamienice kradną, i sądów, które niczego nie są w stanie rozstrzygnąć), udające jedynie rytuały wzorów wedle których były tworzone. Ci wykluczeni nie są zdolni tworzyć racjonalnie zarządzanych piramid, a jeszcze muszą konkurować z sigmami, w rezultacie 85%-90% społeczeństwa jest do zepchnięcia ze skały, ponieważ ma w dyspozycji słuszną ilość zasobów – takich jakie potrafią wytworzyć w takiej liczbie jak sobie wytworzą i obronią – czyli jakieś dowcipne kilka procent wszystkiego. Całą resztę robią dla siebie odchylone sigmy i w swoim władztwie gromadzą wciskając lemingom przeróżne mity, że tak ma być i basta. Z tym że sigmy cały czas kooptowane są z lemingów, każda szersza próba kombinowania z dziedziczeniem na bazie biologicznej źle się kończy, ponieważ jest bezskuteczna. Oznacza to, że lemingi z punktu widzenia sigm są rozległym polem przypadkowego generowania kolejnego pokolenia do dokooptowania w poczet “starszych i mądrzejszych” i jest to zapewne jedyny powód, dla którego nie są masowo spychane buldożerem City z białych klifów Dover.

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • gruby

    Dzięki za wyjaśnienie dlaczego nie powinno się dziedziczyć w ramach krwi lecz raczej po linii mistrz-uczeń. Chociaż to z kolei zmniejsza pęd do posiadania potomstwa.

    “… w rezultacie 85%-90% społeczeństwa jest do zepchnięcia ze skały, ponieważ ma w dyspozycji słuszną ilość zasobów …”

    … a to ich ręce i ich manualne umiejętności nie są zasobem samym w sobie ?

    Zgadzam się że koparka jest szybsza i tańsza w porównaniu do łopaty i jej operatora ale chociażby rynek robótek ręcznych jest chwilowo sztucznie tłumiony przez biurwę. Prosta usługa typu buty na glans wyczyścić, chodnik zamieść, spodnie czy koszulę na wymiar (no bo jakżeby inaczej ?) uszyć … Wraz z mechanizacją produkcji i zwiększaniem pozapłacowych kosztów pracy zanikają kolejne zawody w których człowiek obsługuje innego człowieka, bo mechanizacja usługi niby taniej wychodzi. Doskonale widać to na przykładzie krawca którego robocizna na garnitur kosztuje klienta trzy tysiące złotych w Polsce albo dwieście dolarów w Tajlandii. Ta różnica nie bierze się z różnych dochodów netto krawców bo te akurat w Polsce i Tajlandii są podobne, ta różnica to koszty biurwy właśnie.

    Po co normalnemu człowiekowi w domu mechaniczna zmywarka do naczyń skoro gosposia myje dokładniej jednocześnie bardziej delikatnie obchodząc się z powierzonym jej materiałem ? A gosposia potrafi jeszcze wymyte naczynia w kredensie posortować i poukładać, coś czego zmywarki napędzane elektrownią nie potrafią do dzisiaj. Gosposia potrafi również wyłapać wyszczerbione talerze i usunąć je z obiegu zastępując nowymi ze sklepu w ramach całkowicie zautomatyzowanego procesu dbania o porcelanę. Pokażcie mi maszynę która funkcjonalnie potrafi zmierzyć się z gosposią. Ile maszyna ma guzików ? W porównaniu do maszyny interfejs gosposi jest lepszy bo kompatybilny z jej pracodawcą: gosposia przyjmuje i realizuje polecanie wydawane ustnie.

    Inny przykład: karabin sam nie strzela. Jeszcze.
    Ciągle jeszcze potrzebujesz zlecić usługę usługi zaniesienia karabinu na pole walki, jego wyczyszczenia i przeładowania, wycelowania i pociągnięcia za spust. Czasami ten karabin musi zostać przeniesiony przez rzekę, czasami jest spuszczany na wroga ze spadochronem. Potrzebujesz zorganizować, wyszkolić, nakarmić i ubrać jego operatora a następnie (co gorsza: wyłącznie kosztowną metodą prób i błędów) zestroić grupę operatorów w hierarchię poruszającą się i reagującą jak jeden organizm.

    Chwilowy brak popytu na pracę ludzkich rąk nie jest naturalny: jeszcze sto lat temu naturalnym nawet w miastach było raczej budowanie w kamienicach dodatkowego piętra dla służby oraz wydzielanie osobnego wejścia do sutereny dla ciecia. To nie jest normalne żeby sobie samemu samochód prowadzić. Nawet pasażerką nie ma się jak zająć, nawet dokumentów ani gazety w spokoju przeczytać się nie da. Wolnych rąk brakuje nawet do tego żeby się w samochodzie z browarkiem odprężyć, wredotę psów przy tym pomijając. Ceny usług świadczonych przez ludzi dla ludzi są chore i efektem tego talerze musimy wymieniać co trzy lata, telefonu w samochodzie w ogóle bez jakichś parzących się wynalazków odebrać nie wolno, chodniki są zamiecione ale nie w rogach (bo w róg odkurzacz na multicarze nie wjedzie) a w standardowych garniturach ze sklepu wyglądamy jakbyśmy właśnie z więziennego karceru wyszli.

    Kiedyś przyłapałem pewnego wysoko posadzonego kierownika na czyszczeniu własnej klawiatury. Rzecz normalna w sumie, paluchy brudzą klawiaturę z czasem. Zeszło mu na tym czyszczeniu klawiatury pół godziny bo nie miał przecież komu zlecić jej wyczyszczenia. Pomnożyłem jego stawkę godzinową przez pół na głos i zapytałem się dlaczego nie kupił sobie nowej klawiatury a za zaoszczędzoną kasę nie zaprosił mnie na wódkę. Nie za bardzo wiedział co odpowiedzieć …

    Ta bieda jeśli o obsługę chodzi trwa już dobre cztery pokolenia i raczej zapomnieliśmy już co tak naprawdę jest normą. Normą bowiem jest posiadanie własnej gospodyni, ogrodnika, kucharza, kierowcy, ciecia i krawca a nie spychanie lemingów ze skał buldożerem.

    Buldożerem to wypadałoby potraktować biurwę a od razu masa roboty dla lemingów by się znalazła.

    • Eltor

      “Zgadzam się że koparka jest szybsza i tańsza w porównaniu do łopaty i jej operatora”
      Ale ileż to władzy i poczucia wyższości można sobie zapewnić łapkami futrzaka, czego bezduszna koparka już nie da.
      Dziwne, wszak Gospodarz sam o satysfakcji wprost z neuronów lustrzanych na takie okoliczności wspominał.

      • gruby

        Odpalenie neuronów lustrzanych w obliczu leminga może doprowadzić do ich zniszczenia. Bo raczej mało prawdopodobnym jest że leming nagle wytworzy własne.

        • 3r3

          Równie dobrze można odpalić wobec psa i myśleć że myśli 🙂

          • gruby

            … albo zacząć warczeć jakoś tak bez powodu i podnosić nogę w kiblu 🙂

    • 3r3

      Nie masz gosposi?
      Gosposia jak zmywarka – też ma guziki.

      • gruby

        Gosposia ma w dzisiejszym systemie urojenia gorsze niż prądy błądzące w zmywarce.

        Gosposi na przykład system nasrał w głowę twierdzeniem że będę płacił jej na jej emeryturę, że będę ubezpieczał ją zdrowotnie i ubezpieczał ją przed bezrobociem. Przed bezrobociem to chroni wysoka jakość świadczonej pracy a nie jakieś ubezpieczenie przecież. Jej emerytura to kwestia jej oszczędności a nie mojej składki. I tak dalej.

        Te urojenia doprowadziły do tego że koszty utrzymania jednej gosposi z akceptowalnych (pół uncji miesięcznie) wzrosły realnie do dwóch uncji miesięcznie, przy czym gosposia i tak do ręki dostaje połowę jednej uncji. Tyle że te pół uncji jej już nie wystarcza, bo ona też musi przepłacać za wszystko co nabywa, biurwa nie zna bowiem litości. Gosposia nie zdaje sobie z tego sprawy a ja nie mam jej tego za złe, tym niemniej ona żąda jednej uncji na rękę. A ja czterech uncji za gosposię nie dam, ta robota nie jest tyle warta. Za cztery uncje miesięcznie to sam posprzątam zmywarkę, klnąc przy tym na czym świat stoi. Efektem tego ja nie mam gosposi, gosposia nie ma roboty i z nadmiaru wolnego czasu zapisała się do partii. Teraz walczy w POP-ie wraz z jej podobnymi o lepsze jutro zamiast zabrać się za moje talerze. Uprzedzając pytanie: zatrudnienie kobiety na lewo nie wchodzi w rachubę, Alicja madame Weidel też chciała oszczędzić a teraz musi się gęsto tłumaczyć.

        • Maksior

          Z Alice Weidel to akurat czarny PR chyba byl, bo na zywo calkiem sensownie sie z tego tlumaczyla – no ale jak ktos jest z AfD i do tego mowi z sensem do wqrwionych wyborcow, to kij musi sie znalezc…

        • 3r3

          @gruby masz jakiś felerny model zatrudniania. Rozmowę o pracę z kobietą należy prowadzić w sposób dyskryminujący i urągający godności. Jak dobrze robi clintona to wtedy można proponować zmywanie garów za to że będziesz ją bić dwa razy mnie, a czasem będzie miała wycieczkę służbową w ramach wykonywania obowiązków.
          Ludzie chcą być niewolnikami, trzeba im to tylko uświadamiać.

          • gruby

            W Szwajcarii obowiązuje system znany z piłki nożnej: pierwsza kartka jest żółta a druga to wypad z boiska. No przecież nie będę babie mechanicznie prostował światopoglądu ryzykując żółtą kartką, jest to czynność dla mnie kompletnie nieopłacalna.

          • madon

            A ja wiem po co Ty piszesz takie posty. Dotarło to do mnie w całej jaskrawości po dzisiejszej wizycie u Tradera- jegomościa prowadzącego portal, bądź co bądź, dla kułaków i spekulantów. Nawet tam wystarczył jeden wpis o podatkach i nagle obrodziło komentarzami o biednych dzieciach oraz wizytach u lekarza, które bez podatków będą kosztować setki tysięcy dolarów, a kogo nie stać będzie zdychać pod płotem.
            A u Ciebie PGR, wata i rozwiązania i nikt się nie gorszy, a jeno ucho natęża ciekawie.

            Myślę, że odfiltrowanie tego rodzaju czytelników jest nawet większym sukcesem, niż zebranie sigm. Nawet wysokie sigmy są kompletnie bezużyteczne, jeśli ich umysł został zawirusowany mempleksem (neo)marksizmu czy innego państwizmu.

            Dobrze jest być wśród ponurych cyników i nihilistów, którzy wiedzą na czym oparta jest cywilizacja 🙂

            • 3r3

              @madon – powiedzmy że towarzystwo tu tylko uszy wytęża, bo to nigdy nie wiadomo czy nie jest to blog na meda. Medal za zasłgi:

              Ach, sprawy z urzędu,
              naszego Urzędu,
              pomnikiem mej sławy
              po wsze czasy będą.

              Ale co jakiś czas ktoś odwagi nabiera, się podyskutuje, potem odwagę traci. Inni się zastanawiają. Podrążymy skałę. A tymczasem druga strona dobiera sobie kadry jak dobiera – chcący sam sobie pościele i tak się na tym wyśpi jak mu wyjdzie. Jak się zbudzi znowu w budżecie będzie dziura. Po którejś dziurze zaczną wydawać swoim kartki na rekwizycje towarów w sklepach bo już niczym nie będą w stanie zapłacić co ktokolwiek zaakceptuje chyba że na wagę. A cashless na wagę ciężko przyjąć.

            • madon

              Ja wiem, że przydałoby Ci się też tu kilku narwanych, siedemnastoletnich egzodynamików (i to jeszcze najlepiej właściwie rozmrożonych), bo tylko tacy się do pewnych rzeczy nadają, no ale sam wiesz, że takich tu nie przyciągasz.
              To i nic dziwnego, że reszta ostrożnie obwąchuje i neurony lustrzane wysila: ,,kim On tak naprawdę jest?” i ,,ciekawe, co On chciał przez to osiągnąć?”

              Dobra paranoja nie jest zła. Na tym świecie pełnym złości…

              Kropla drąży skałę, a milion ukłuć szpilką zabije słonia.

              ,,Si Tu l’ estires fort per aqui,
              i jo l’estiro fort per alla…”

              Wiele narodów to zauważyło, coś w tym musi być.

            • 3r3

              Młodzi gniewni nie są do niczego potrzebni bezpośrednio, nie mają do niczego do zaoferowania.
              A cel jest jasno ukryty w nazwie bloga.

            • madon

              Tak jest! Aluziju poniał. Tu się tylko brodacze ciuła. A młodzi gniewni do niczego niepotrzebni, same z nimi bezpośrednie stresy.

            • 3r3

              @madon – są jasne wnioski z Amber Gold- Polacy mają po domach tyle gotówki, że jak im zaproponować zorganizowanie własnych linii lotniczych i wyparcie państwa z gospodarki to idą jak w dym i mają za co. I to nie na kredyt i deficyt jak państwo tylko bazę monetarną rzucili na sztos.
              Są w stanie stworzyć banki, wojsko, co zechcą i stać ich i mogą.

              Dlatego my tu się zajmiemy tą bazą monetarną, bo przecież wniosek z Amber Gold jest też taki że za politykowanie się idzie do kozy na 15 lat. No przynajmniej czapy za to nie ma jak za czerwonych, ale dalej się pilnują. Politykowanie dlatego i tylko dlatego tutaj nie będzie.
              Aż do następnej razy.

              Bo kiedyś znowu tam będziemy grasować, znowu dostaniemy propozycje nie do odrzucenia, że albo zsyłka albo do lochu za kontestowanie i tworzenie infrastruktury pod polityczne przepychanki i kiedyś… możemy się z tą propozycją nie do odrzucenia zechcieć skonfrontować, może nie od razu ją odrzucając, ale sprawdzając czy jednak nie wykopiemy tych proponujących na zsyłkę. Że my ich, a nie oni nas. I wtedy by już było politycznie.
              Ale to najpierw trzeba mieć złota, potem może żelaza, i wtedy będziemy kupować pochodnie, sztandary, zbierać tych młodych gniewnych, mamić im złotem, dawać do ręki żelazo, przemowy wygłaszać i do konfrontowania się z maszynką do mięsa ekscytować.

            • gruby

              @disqus_eFNnzEaFPO:disqus napisał:

              “Dotarło to do mnie w całej jaskrawości po dzisiejszej wizycie u Tradera-
              jegomościa prowadzącego portal, bądź co bądź, dla kułaków i
              spekulantów”

              Trader pisze dla socjalistów wierzących w to, że ktoś za nich zarobi pieniądze a oni je tylko będą wydawać. Tutaj jest troszeczkę inaczej: tutaj piszą jak zarobić samodzielnie, posiadając tylko łeb i dwie ręce. Nie dziwne, że u Tradera jest taki ruch: socjalistów Ci u nas dostatek, tylko do kafelkarza trzeba się zapisywać na trzy miesiące naprzód.

              Socjalizm chwilowo rulez. Nie tylko u Tradera zresztą.

            • 3r3

              Z tym że Trader tych socjalistów opodatkowuje domiarem od marzeń.

    • Maksior

      “Chociaż to z kolei zmniejsza pęd do posiadania potomstwa.”
      Az tak zle? Predyspozycje intelektualne sa tam w jakims stopniu dziedziczne, co najwyzej serce by zabolalo, gdyby jakis obcy pedrak okazal sie zdolniejszy od szkodnika wlasnego chowu i to jemu trzeba byloby w ramach merytokracji dac lepsze stanowisko – no niezgodne to z naszym instynktem, czego klasycznym przykladem jest wybitny specjalista przemyslu chemicznego, niejaki Du…czewski junior…
      Tylko potem trzeba zyc w ch…, du… i kamieni kupie.

      • Piotr34

        Nie widze przykladow na te kooptacje zbytnio ale widze na nepotyzm-moim zdaniem autor naciaga fakty aby pasowaly teorii.Nepotyzm kwitnie a merytokracji i kooptacji to ze swieca szukac-jak jestes bystry to wskoczysz na sredni poziom ale na gorze same spokrewnione matoly a nie sigmy-i to widac,slychac i czuc(inaczej to bysmy juz Alcubierem latali po galaktyce a tymczasem nie potrafimy nawet porzadnego samolotu wyprodukowac).Zwyczajnie nie widze zadnych danych na poparcie teorii o sigmach za to wiele na poparcie teori nepotyzmu.

        • Maksior

          O tym wlasnie pisalem i to chyba takze mial na mysli @3r3 – stworzenie wysokofunkcjonujacej organizacji (miasta, plemienia, korpo – jak zwal, tak zwal) wymaga wysokiej sigmy, jej podtrzymanie mozna pozostawic tym dwa pietra nizej, ale trzeba ich zastepowac rownocennymi osobnikami. Problem w tym, ze po pewnym czasie (i z reguly odejsciu tworcy sekty) etyka takiej organizacji ulega erozji – dopoki na furtkowego przychodzi szwagier, jeszcze jakos to dziala, a wszyscy przymykaja oko, bo nowy nabytek na takiej pozycji raczej wiele nie popsuje. Ale dalej jest jak z gotowaniem zaby – tu ciocia, tam siostrzeniec, az w koncu cale dzialy zostaja opanowane spokrewnionymi klanami o niewystarczajacych kwalifikacjach, dla ktorych organizacja to postaw sukna na plaszcz, a nie cel dzialania. Sila zasysania zasobow przez te organizacje jest jednak taka, ze przez sama inercje moze ona przetrwac dlugi okres czasu pustoszac habitat i bedac kula u nogi osobnikow spoza niej – wypisz wymaluj biurwa wszelkiego rodzaju ze wskazaniem na panstwowa.

          • 3r3

            @Maksior
            Dlatego co jakiś czas stosowana jest gilotyna. Co ciekawe jakoś nikt nie wyciął KK – najwidoczniej przytomnie pilnują się z kooptacją i szwagrów, siostrzeńców i innych takich tam się wysoko nie wpuszcza bo wiedzą co by ich czekało.

            • Maksior

              Czy ja wiem? Lokalnie dochodzilo przeciez do ekscesow vide Rewolucja Francuska, wojna domowa w Hiszpanii, Chile przed Pinochetem. Garibaldi moze oszczedzil papieza bojac sie, “co ludzie powiedza” – nas za analogiczny numer popedzili z Moskwy w 1612, jesli dobrze pamietam…
              Poza tym czarni maja patrona o nieudowodnionym istnieniu, ale przemawiajacego do wyobrazni, stad zapewne te strachy… 🙂

        • 3r3

          Czyli z faktu że do XX wieku nikt nie budował samolotów wysnuwałbyś wniosek że samoloty nie są racjonalnym rozwiązaniem jako środek transportu?
          Ludzie mają samoloty a dalej chodzą na piechotę i to nie dlatego że łatwiej – bo po prostu takie klocki mają wkoło. Nie bardzo mają z kogo wybrać bo im sigmy odessano do Miasta. Nie zastanowiło Cię dlaczego wielu z piszących odessało do bardzo konkretnych krain?

          Zastanów się co wynika z faktu, że pokazałem kropki, a one się Tobie nie łączą…

          • Eltor

            “ze względu na wiek kiedy istnieje pewność o odchyleniu samicy, i bezskuteczność rozrodczą z tego samoistnie wynikłą.”

            Tu czuję się w obowiązku zaznaczyć, że nie jest to zasada bezwzględnie obowiązująca. ^^

            • 3r3

              @Eltor ale wystarczająco generalnie mająca zastosowanie.

      • 3r3

        @Maksior @gruby wysnuwacie nie dość śmiałe tezy tylko dlatego że nie wysnuwacie tych jakie wynikają same przez się.
        Skoro 1/12 się trafia lepszy, skoro 1/88 trafia się lepszy, skoro 1/1428 i tak dalej to powód jest żeby puknąć 1428 pań ze skutkiem dziewięciomiesięcznym i mieć ciasteczko (dziedziczenie bio) i zjeść ciasteczko (kooptację). Dokooptować z własnych, a resztę i tych odchylonych w dół niech sobie inni spychają z klifu.

        Pozostaje poprzez kooptację zorganizować się tak, aby PGR i z tego wyzyskać te liczby z G. To nad wyraz oczywiste. Jest wszak takie miasto z którego snują się sznurki za jakie pociąga władza. Nawet się głupio nazywa – miasto, i zajmuje “milę”.

        Pozostaje pewne drobna kwestia dziesiątek tysięcy innych samców, którzy z racji przynajmniej tej dziewięciomiesięcznej niedyspozycji samic nie będą mogli realizować potrzeb własnych, a naszych mogą nie zechcieć podejmując się później wykarmienia później tej czeredy. Otóż w dawnych czasach pokonanych kastrowano. Widać ludzie byli przytomni.

        • gruby

          @3r3 napisał:

          “Skoro 1/12 się trafia lepszy, skoro 1/88 trafia się lepszy, skoro 1/1428
          i tak dalej to powód jest żeby puknąć 1428 pań ze skutkiem
          dziewięciomiesięcznym i mieć ciasteczko (dziedziczenie bio) i zjeść
          ciasteczko (kooptację). Dokooptować z własnych, a resztę i tych
          odchylonych w dół niech sobie inni spychają z klifu.”

          Problemem drugiego/trzeciego pokolenia jest brak głodu w dzieciństwie a często również brak mistrza. Delfiny mają po prostu nasrane w głowach ujmując problem kolokwialnie. I nie mówimy tu o potencjale, który dziedziczą po rodzicach (przymioty umysłu są dziedziczne w zakresie 50% – 80%) lecz o szlifie którego im z definicji brakuje. Mając półtora tysiąca dzieci i zakładając nawet nieograniczone zasilanie nie jesteś dokonać wyboru następcy bo nie jesteś w stanie go wyszkolić. Szlifowanie następcy trwa co najmniej 10 lat i bynajmniej nie mówię tu o jego/jej umiejętnościach. Taki następca nie dość że musi najpierw zaabsobować wiedzę teoretyczną to jeszcze musi mieć czas żeby zbudować swoją własną strukturę i własne doświadczenie przejmując jakiś wydział u tatusia na przykład. Najlepszym przykładem problemów z sukcesją był chaos który zapanował w Korei Północnej po śmierci Kima Drugiego i zanim Kim Trzeci wziął towarzyszy za twarz. Problemem Kima Trzeciego była zbyt późno podjęta przez Kima Drugiego decyzja o sukcesji. Trzeciemu zabrakło czasu żeby zbudować własną organizację, wprowadzić ją do partii i ją przetestować no i żeby się otrzaskać z mechaniką sprawowania władzy, co też przecież proste nie jest.

          Zakładając nawet, że do trzeciego etapu castingu przejdzie trójka dzieci i każde z nich dostanie swój oddział w korpo albo własne księstwo : im bardziej inteligentne tym więcej czasu zajmować im będą wojny podjazdowe na czym oczywiście ucierpi cała organizacja.

          Efektem tego procesu i tak dwie trzecie energii poszło w gwizdek, bo zwycięzca czyli następca może być tylko jeden. Dlatego organizacje opierające sukcesję o casting z zewnątrz są energetycznie mniej stratne: większa pula genów ściera się na wolnym rynku a koszta walki o sukcesję ponoszone są przez kandydatów a nie przez testatora. W takiej organizacji otwartym pozostaje problem nepotyzmu i nawet KK pomimo wprowadzenia bezżenności nie jest od niego wolny patrz na skandale typu kardynał syn papieża.

          Pukanie ilościowe jest tak samo sensowne jak wypełnienie 140 milionów kuponów totolotka żeby wreszcie trafić główną wygraną. Powiedz od razu, że Ci o przyjemność a nie o następcę chodzi. I tu wrócilibyśmy do dyskusji toczonej już wcześniej gdzieś tutaj o wpływie czynników rozproszających na biznes.

          • 3r3

            Oczywiście że mnie zabawa droższa od pieniędzy, ale wiosłować też ktoś musi, więc sam rozumiesz – musi być na sztandarze że pukniemy je wszystkie 🙂

            Ten model dziedziczenia władzy który opisujesz był stosowany u bałtyjskich ludów pogańskich i Litwinów jeszcze w czasach niepogańskich. Dziedziczono w efekcie nie z ojca na syna a z dziadka na wnuka lub prawnuka, gdyż zagrażający nestorowi synowie byli mordowani w toku normalnych drak o sukcesję, w rezultacie dopiero gdy nieubłagana biologia dawała o sobie znać i gwardia starca się wykruszała z wiekiem była możliwość przejęcia władzy. Ale dzięki temu rządziły tam takie sukinsyny, że ich sąsiedzi sobie na dynastię wybrali, stworzyli mocarstwo, zajęli dwa razy Moskwę, a jeszcze Radziwiłowie (bezpośrednio ród o którym wspominam od czasów pogańskich) koty darli z koroną o niewywiązywanie się z Unii.

    • Piotr34

      Moze wrocmy od razu do jaskin?Tylko nie bardzo wierze ze znajdzie sie jakis leming-kosmolot na grzbiecie ktorego da sie poleciec w kosmos.Wlasnie fakt ze pracy dla lemingow nie ma bo jest droga jest motorem postepu-jak odkurzacz zle sprzata po rogach to trzeba wymyslic lepszy co przy okazji popochnie pole SI o pare lat do przodu.No chyba ze sie nic oprocz spekulacji finansowej nie umie i wszystko spycha na lemingi ciagle jeszcze przy tym narzekajac.Sorry ze tak ostro i wprost ale chyba sie nalezalo bo to sa sprawy oczywiste-to maszyna pcha nas do przodu a nie leming ktorego zarobimy na smierc.A leming sobie “zajecie “znajdzie-jakies 90% wlasnie przestalo sie rozmnazac i wkrotce wymrze(co i dobrze)-zostana tylko ci co bystrzejsi i twardsi co od razu poprawi srednia o dobre 10-15%(popatrz ktos sie rozmnaza:troche patoli ktorych dzieci i tak doroslosci nie dociagna oraz ci co bystrzejsi co zawsze srodki i czas na opieke znajda,leming jako grupa wymiera-ewolucja robi swoje i niech tak pozostanie).

      @3r3:disqus
      A do “rozpinania guzikow” inna sigma lepsza niz lemingowa gosposia-no chyba ze ktos ma kompleksy i sie boi ze sobie z sigma przeciwnej plci nie poradzi.Mowisz o przyszlosci ale tak naprawde tkwisz w jaskini-jestem…rozczarowany.

      • 3r3

        @Piotr34
        Z pewnego pułapu inne sigmy, które świetnie radzą sobie w strukturach to dla niektórych… futrzaki. I rotacyjnie robią za gosposie, dzieci rodzą, wynieś-przynieś, pojedź, załatw, podpisz się etc. Niegrzecznie jest podejrzewać iż jakiś hipotetyczny opresor nie zrobi hipotetycznego prania i nie zmanipuluje sobie sekciarskich zachowań na takim poziomie jakie jest mu wygodny do wysługiwania się. To że sigma jest mocna nie znaczy że nie da się jej zhakować i napleść jakiś memów o obowiązkach wobec pana. Fakt istnienia cysorza nie skreśla mądrości królów.

        Jednak nora, gawra, jaskinia – jak w domu. Jest coś takiego w zimnym, betonowym garażu co ciągnie wilka do korzeni.

      • Eltor

        Chyba trochę za daleko, Piotrze, wybiegłeś z tymi 90% futrzaków, co się przestały rozmnażać. To tylko jedna podgrupa przestała, ale oni to jest jakieś 6,5% populacji. Po prostu żyją zapewne wokół Ciebie, więc ich więcej widujesz. Ale akurat taka to grupa, co jak zaniknie, to wcale od tego średnia nie podskoczy, a wręcz przeciwnie.

  • Eltor

    Jeśli w jakiś sposób to poprawi Ci humor, to patrząc na tendencje demograficzne na świecie i naszym kontynencie, to co dziś Gospodarz rozumie pod pojęciem sigmy (poziom intelektu, do którego jest przyzwyczajony myśląc np. o osobniku z 3 sigmą) niedługo utraci swoje znaczenie – takim, jakim dziś jest. Oczywiście odchylenia nadal będą, tylko, że od średniej przebiegającej tam, gdzie my dziś widzimy opóźnienie umysłowe.

  • 3r3

    Jeśli studenci nie są w stanie opanować materiału takiego jak studenci 20 lat temu to trzeba ich wszystkich oblać. To żadna wada że szkoły w danym roczniku nikt nie skończy, to ogromna wada jeśli będzie miał papier taki sam, a nie 20% mniejszy jak ją skończy.

    • abo

      3r3 nie obraź się, ale powiem tak.
      Toś rzucił perły swych przemyśleń pod me stopy :).
      I co ja mam teraz zrobić, jak to potraktować?
      Olałeś mnie tym płytkim wywodem czy to może taka prowokacja.
      Ok, czułeś się jako gospodarz w obowiązku odpowiedzieć na post początkującego ;)…
      Przecież musisz sobie zdawać sprawę ,że przyłożenie siły w tym punkcie nie wywrze żadnej reakcji na systemie = nic nie zmieni. Rozgnieciesz tylko wszystkich pomiędzy punktem a fundamentem i zaszkodzisz pośrednio również sobie. A dobrym przykładem fundamentu (i powolnego upadku naszej cywilizacji) mogą być chociażby aktualnie coraz modniejsze “we” Warszawie przedszkola 24h. Jak myślisz z jaką hybrydą (jak zsocjalizowaną) przyjdzie się zmierzyć jeszcze być może przed emeryturą ;). Działania uczelni, być może błędnie, ale postrzegam jako operację opóźniającą zderzenie ze ścianą, a nie jako sabotaż.

      Część “światlejszych” ludzi w korpo (tak wiem to brzmi jak “ma granicę nieskończony”)już blisko dekadę temu z przerażeniem zdała sobie sprawę, że nie system finansowy, ale błędna polityka kadrowa rozsadzi system pierwsza, ale już wtedy było za późno.

      Trzeba grać na czas, może znajdzie się ktoś mądrzejszy, kto te wszystkie węzły rozwiąże bez problemu przy porannej kawie.:)
      Pozdrawiam i dobranoc.

      • Eltor

        Wybacz, że się podepnę, ale jestem pełen… mieszanych odczuć co do Twojej nadziei, że “gdzieś ktoś kiedyś zrobi, wystarczy poczekać”. I to będzie taki, co przy porannej kawie problemy rozwiąże. Ideą rzecz jasna, bo tylko tyle przy kawie się da, ale ideą taką, że ta idea mocą swą sprawczą wszystko cofnie, dekady upływającego czasu anuluje i “wszystko będzie dobrze”.
        Nie będzie.
        Wiesz o tym.
        Wymienione przez Ciebie choćby dwa problemy (“polityka kadrowa”, a raczej degrengolada homo sapaczy i system monetarny) to problemy kalibru grubego chłopca lecącego z niebios. No, można sobie przy kawie rozmyślać, ale choćby nie wiem jakiego geniusza do tych rozmyśleń zaprząc, to tego problemu się nie uniknie. Spadnie i będzie bum. Akcja i reakcja. Konsekwencje przyjdą zawsze, nie da się ich uniknąć. Można tylko odsuwać i okłamywać się, że się da, tylko nie wiemy jak.

        A swoją drogą, to w wyścigu nie skreślałbym systemu monetarnego. Ma szansę wygrać. ^^

        • Maksior

          Kuzwa, nie ma to, jak zdrowa perwersja – zaklady wzajemne o to, co szybciej rozp… nasza cywilizacje. xD

          • 3r3

            Straceńcze ideologie przyświecają młodym, rosnącym imperiom wymieniającym biologię na inne dobra.

        • 3r3

          Obawiam się że system monetarny nie jest sztuczny, nie jest jeden i że musi sobie od czasu do czasu upaść kiedy sobie zbytnio naobiecujemy mrzonek. Jest jednak wtedy potrzebny nowy, ponieważ jakoś obietnice musimy opisywać, a rozliczenia w należnościach towarowych są dość niepraktyczne co już odkryliśmy. Ponadto uwielbiamy ryzyko i hazard więc wracamy do systemu abstrakcyjnego, w którym nie wiemy o ile i za ile gramy.

          A co do doboru kadr, co jakiś czas wpada do świątyni gościu z biczem, to wersja delikatna, bo na głowę kościoła zostawia Piotra, który bicza nie ma; ma miecz i obcina nim uszy arcykapłanów a i więcej może uczynić.

      • 3r3

        Zauważ jakie to banalne – wywala się wszystkich asesorów z zawodu ponieważ nie umieją składać prawidłowych podań zgodnie z normami jakie mają w przyszłości oceniać.
        W rezultacie będzie kasta, a po niej pokoleniowa dziura.
        Już nie chodzi o to, że mianowano by na sędziów jakiś głąbów niezweryfikowanych przez przyszłych podsądnych ale przez samą kastę kapłańską, ale chodzi o sam fakt, że ten wąż żywi się ogonami. I nam wcale nie będzie przeszkadzał. Cała para idzie już w sam system aby on się sam ze sobą we własnych rojeniach docierał.

      • gruby

        Jeszcze dwieście, trzysta lat temu na świecie była jedna korporacja: KK. Coś się zmieniło, co pozwoliło stworzyć kolejne. Tym czymś jest usunięcie pieniądza z obrotu gospodarczego, zalegalizowanie manka w bankowości oraz wprowadzenie ochrony własności intelektualnej.

        Wszystkie te wynalazki są do dupy. Usuń je z równania a gospodarka wróci do normalności stawiając na powrót granicę wielkości firmy gdzieś tak na poziomie kompanii. Większe firmy nie mają prawa przetrwać, bo za dużo energii idzie w koordynację a firma jako całość staje się zbyt mało elastyczna.

        PS. To zostało wymodzone przed poranną kawą.

        • bdgr

          >KK jedyną korporacją 200 lat temu
          To jak kawa zadziała sprawdź kiedy powstał Londyn i co ma w środku. Oraz takie tam firmy: wschodnioindyjska, moskiewska, ten okres o którym piszesz to mórz południowych.

          • gruby

            Miasteczko Londyn i inne kompanie to nie do końca są korporacje: to sztuczny twór powstały jako efekt nadania królewskiego monopolu na łupienie Indii czy handlu w zatoce Hudsona na przykład. To taki urząd d.s. kolonii działający pod maską korporacji. To taki shadow government. Usuń monopol tworzenia waluty z niczego stojący do dzisiaj za City of London a ta korporacja padnie w tydzień.

            • 3r3

              Żaden król nie może udzielić więcej kompetencji niż posiada 🙂

          • 3r3

            Babilon…

        • 3r3

          Ale te abstrakcyjne manka i własności intelektualne wynikają z dysponowania przez robiących manka i mających “własność” siłą. To rezultat, nie przyczyna.
          Dysponowanie siłą pozwala narzucić Ci podatki bo “Deus le volt!”. Deus sam nic do tego nie ma tak jak własność intelektualna, siła za to jak najbardziej.
          To tylko nazwy mitów uzasadniających dlaczego słaby ma zginać kark. Ale prawdą jest guma na nerach, a nie godło państwa.

  • 3r3

    Miałem nadzieję że obrazek wyróżniający tekst wystarczy 🙂

    • Dzik

      @Eltor @3r3
      Sam długo myślałem nad tym, o jakie miasto chodzi, ale powstrzymałem się od pytania publicznie. A potem przescrollowałem na górę i mnie olśniło 😉 Lubię takie zagadki i chyba jestem przeciwny zamieszczaniu gotowych odpowiedzi. Kto ma wiedzieć, ten sam wykombinuje. A kto nie, ten na szczaw i mirabelki – taki profil tutejszych czytelników.

    • gruby

      Za mało cokołu wyciąłeś z kadru i to wprawiło wiernych czytelników w konsternację.

  • Eltor

    Te zagraniczne uczelnie, to jak mniemam zachodnie. Biologia jest nieubłagana, a wyrównywanie szans może odbywać się tylko w jednym kierunku – w dół.

    • abo

      Część Brexitowych ogólnie znanych :)…

  • 3r3

    Ale i oni nie są nieśmiertelni. Mimo wielu przeszczepów serca.

  • 3r3

    @abo czy lubisz być tym kim jesteś? A jesteś sobą? W każdej roli jaką pełnisz?

  • 3r3

    To są bardzo ważkie pytania. Bo postulowałeś iż trzeba indoktrynować od dziecka aby podtrzymać “duszę” korelatora, myśl przewodnią, ideę. A tymczasem sam po sobie widzisz że nie trzeba i pisałem o tym we free for all. Za udział w organizacji idą profity, zasilanie. Dlatego ludzie chcą być członkami danej grupy, cywilizacji i się indoktrynują, dostosowują, a nawet poświęcają własną indywidualność i schylają karki aby to wszystko funkcjonowało – bo jest to korzystne.
    I wcale nie trzeba do tego zachowywać jakiejś idei w grupie, jaką to ideę wdrożyli przodkowie – korelator może sam się reorganizować i samosterowanie zmieniać kierunki swoich dążeń. Mądrości przodków to bajki zamierzchłych epok. Ale stworzone przez nich narzędzia po wdrażanych przez nas modyfikacjach będą zapewniać sprawne funkcjonowanie narzędzia w czasach jakie są dla nas zastanymi.

    Ludzie pragną być członkami grupy ponieważ samotne żeglarstwo jest bardzo, ale to bardzo wyczynową dyscypliną. Part of the ship – part of the crew to sposób samorealizacji przy realizowaniu celów grupy.
    Z punktu widzenia każdej osoby zajmującej jakąś pozycję inne pozycje mogą być trudne do umotywowania, a tutaj… są ludzie, którzy chcę być słupami i to nie z niskich pobudek, ale dlatego że taka rola na drakkarze im odpowiada. Wystarczy połączyć gotowych do służby z potrzebującymi szabel, wypada wtedy czynić funkcję notarialną i poręczyć stronom wiarygodności gdy się ich nie zna, ale tak powstają właśnie skuteczne biznesy.
    A bo to człowiek chce być rybakiem?
    Są ryby i musi.