Free for all cz VII

Świnia przyobiecana jest lepsza, jeśli ją widać.

Nawet jeśli to tylko obrazek, symbol świni. Każdy scentralizowany aparat podboju zaczął swoją gwałtowną ekspansję od pieniądza fiducjarnego. Nie tylko Chanowie “mongolscy”, ale i dawniej: http://factsanddetails.com/world/cat56/sub363/item1514.html

Clay tokens, described by some scholars as the world’s first money, found in Susa, Iran have been dated to 3300 B.C. One was equivalent to one sheep. Others represented a jar of oil, a measure of metal, a measure of honey, and different garments. A u Cara były świnki.

In the Mesopotamian cities, there were 16 main types of tokens and dozens of sub categories for things like honey, trussed duck, sheep’s milk, rope, garments, bread, textiles, furniture, mats, beds, perfume and metals. Była więc waluta na każdy przedmiot warta w tym właśnie przedmiocie bezwzględnie. Jeśli pamiętacie moje dawne teksty o systemach walutowych – “wyrywaniu kartek” z rozliczenia lamusa to właśnie taka proto metoda.

Czytasz siódmą część artykułu. Jeśli jeszcze nie znasz części pierwszej, drugiej, trzeciej, czwartej, piątej lub szóstej, to polecamy lekturę.

Jednak sigmy szybko dochodzą do tego gdzie jest źródło ich władzy i skąd im wyrastają nogi. W podskokach organizują większe i większe miasto, powiedzmy z nazwy miasto, wielkie suburbia w rozlewisku zirygowanej rzeki, mając w dyspozycji 100k populacji uzyskują ciągłość selekcji do przekazywania pewnego zakresu kompetencji na poziomie czwartych sigm, a w imperium mającym dziesięć milionów ludzi istnieje szansa że uda się wyłowić ciągłość piątek. Z punktu widzenia średniej piątka to kosmita – czarownik. Drugim, równoległym torem rozwoju jest zapewnianie sobie zasilania by odciążyć się od pracy i wydłużać życie. Pozwala to w dobrym zdrowiu korzystać z potencjału intelektualnego i rozwijać zakresy kompetencji operowania coraz sprawniejszymi i gęstszymi aparatami zapewnianymi przez słabsze sigmy. Powoduje to odessanie z dołu systemu zarządzania do góry, polaryzuje coraz większy kontrast w dysponowaną mocą swobodną (dochodami, nadwyżkami) oraz upośledza organizację na dole do systemu dziesiętnego (który i tak ledwo przędzie, naturalnie byłby piątkowy – szóstkowy). Jak sami widzicie z punktu widzenia kooptacyjnego systemu korporacji ludzi bystrzejszych od średniej populacja jest pastwiskiem z którego wyżera się kooptowanych do siebie ludzi wybitych mniej, bardziej i w ogóle. Jeszcze póki silnikiem jest człowiek, wół, koń i wszyscy jedzą to samo to ta populacja jest potrzebna aby wykonywać jakieś prace, ale kiedy pierwszej sigmie można dać koparkę która wcina ropę i żaden plebs nie będzie o ropę konkurować, a koparki i tak sam nie wymyśli i nie wykona, a i za bardzo nie da rady serwisować to paternalistyczny mit o tym, że Ci mądrzejsi mają się opiekować lemingami traci rację bytu. Przedłużony czas życia do 55 lat (poważna starość filozofów w starożytności) przy 12-15 letnim infactwie zapewnia 75% czasu życia na przekazywanie kompetencji, oznacza to, że w społeczeństwie, w którym rzadziej rodzą się jednostki wybitne (czyli w społeczeństwie mniejszym niż statystycznie potrzebne przy krótszym czasie życia) można uzyskać przekazywanie kompetencji zarządczych i organizacyjnych. Pismo i masowe kształcenie to już tylko wisienka na torcie. Chyba że te mendy na dole (sigmy też) znajdą się w sytuacji, w której nie tylko nikt nie chce im udzielić mocy swobodnej lemingów, nie tylko ich nie chce kooptować, ale jeszcze każą innego systemu zasilania szukać. I emigrują włoscy balistycy do Mehmeda dając mu zdobycze w huku dział. I znajdują sobie młode sigmy ideologię narodową przeciwko starym komuchom w swoim kraju, a niektórzy zaczynają śmiało sugerować żeby chąsić bez jakiejkolwiek ideologii dla samego stanu posiadania i nie patrzeć w jakie mity wierzą Ci z których złoto się wysypuje. Wszak przytomnie trzeba zauważyć, że marnowaniem czasu jest zwracanie uwagi czy nasz patriotyczny @Ochudzki w uniesieniu bogoojczyźnianym podatki płacił razem z Michnikiem i masą pustogłowych lemingów. Bezideowo i nihilistycznie skubnąć można ich hurtem, wszak rezultat nie śmierdzi. Konkretnie to tak: https://www.globalresearch.ca/how-billionaires-become-billionaires/5612125


Przecież żaden z Czytelników co ma rozum na karku, nawet jeśli jak ja żyje artystycznymi uniesieniami uważając numery na biurwie liczbami pisane za sport i formę sztuki zniżającego się do codziennego rzemiosła (bo przecież z czegoś żyć trzeba, a byle czego się nie wypije i nie zakąsi), to żaden z łebskich Czytelników tutaj nie narzeka, że głód i poniewierkę cierpi. Znaczy naturalnie chcielibyśmy więcej bo nienażarci jesteśmy okrutnie, ale tu Czytelnicy albo sami zdrowo koszą, albo mają po kilku pracowników do koszenia, a się okazuje, że i właściciele większych przedsiębiorstw rodzynek tu szukają i nawet się tęższe głowy tutaj na chwilę zatrzymały. Najwidoczniej nasz ukochany moderator robiąc chwilowego bana na dyskusję przymusił Czytelników do wskazania, że tego produktu szukali, a w takim właśnie gronie chcieli sobie podyskutować na takie właśnie tematy. Bo jesteśmy z ludu przeoranego ogniem, żelazem i mitami o Marksie, Smithie i Hayeku. Szum w głowach naszych lemingów jest nieziemski i brak już chętnych by przy nowoczesnych systemach komunikacji lemingi ratować, jak samych łebskich ludzi na świecie jest dwadzieścia razy więcej niż potrzeba na restart cywilizacji z trzeciej sigmy jako średniej, a za mało żeby startować z czwartej (o to by odlot był dopiero). Warto się zastanowić jak kolejne formy rozwoju komunikacji zmieniły zdolność nawiązywania kontaktów sigmom. Zaczniemy od dyktowanych na gliniane tabliczki listów z Ur, później wspomnimy o emergentnych systemach pocztowych (na początku w organizacjach militarnych, później kultach i wreszcie wśród kupców), później macierzach jednokierunkowych książek (w czasie, wszak nie polemizuje się z martwym filozofem) i prasy (w przestrzeni). Jak z prasy wyewoluowały listy od czytelników, i redakcja na prośbę ujawniała adres chętnym na polemiki. Jak radio i telewizja uprościły przekaz tak, że leminga można nafaszerować dowolnym globalnym ociepleniem i pobrać od niego należność na zegarki i ośmiorniczki. I co takiego się stało kiedy zaczęliśmy dłubać przy internecie licząc na to, że lemingi będą czytać – najwyżej śmieszne filmy na YT oglądają i to takie podłożone im w FB. Otóż mamy mnóstwo przestrzeni komunikacyjnej dla siebie. Mimo że wokół ciągle szczepy, rody i plemiona, gdzieniegdzie szpica miasta, i jakieś mity o narodach, które na chwilę powstały gdy wieś zasiliła miasto ludem dla przemysłu i gdy zasilanie się wyczerpało to wraz z zanikiem wsi zanikły narody, mimo tego my sobie kooptujemy koterie. Takie koterie, które podłączone pod już istniejące mity (nasz ulubiony mit o tym, że należy płacić podatki – owszem niech płacą 🙂 ) zapewnią uczestnikom wczasę, długie życie i czas na realizację własnych dzieł artystycznych, bo przecież nie każda sigma chce zaraz socjalizować, władać, organizować i budować. Wielu z nas chce mieć czas aby malować, wiersze pisać, pieśni śpiewać, języki ludów wymierających badać. Tyleż ciekawych rzeczy na świecie jest do zrobienia. I tylko te lemingi ciągle jęczą, żeby im jaki telefon i co ciekawego skorelować, bo same się nudzą i nic nie wymyślą poza piwkiem i grillem.

Jednak co jakiś czas tworzone i rozwijane są pomysły, dzięki którym można dokonywać kalkulacji mniej lub bardziej zgodnych z rzeczywistością, nazywamy to nauką, ale bywa to też władza czysto polityczna jednak o racjonalnym, ponad emocjonalnym czy bez emocjonalnym rozrachunku (takim przykładem jest kapitalizm i kalkulacja typowa dla teorii gier na długo przed powstaniem takiego aparatu matematycznego). Te pomysły funkcjonują do dzisiaj i są różnymi drogami rozwijane, co jakiś czas kto mądrzejszy odgrzebie coś w archiwach i zaczyna to popularyzować, rozwijać. Przecież nasze technologie, jakie dziś wdrażamy, to nie są pomysły z zeszłego wtorku tylko koncepcje zakomunikowane prawie wiek temu, z pierwszymi wdrożeniami pół wieku temu, które stanęły w miejscu z powodu braku innych technologi wykonawczych do nich akurat niezbędnych w danym modelu realizacji. Te rozwiązania (zarówno rozrachunkowe jak kapitalizm) czy techniczne, czy wreszcie z zakresu sztuki nigdy nie są kompletne, ponieważ ktoś tam w przyszłości może to rozwinąć dalej, nie powstawały też jako systemy spójne i kompletne tylko są zbierane z kawałków, jak “nasza” cywilizacja oparta na tym, siamtym i owamtym. Pragmatyka zastosowań jak i potrzeba użycia danych narzędzi niekoniecznie są ze sobą spójne, ale czytelnicy rozumieją sami – konieczność dziejowa, czasem trzeba odrobinę ponaginać idee aby sobie fortuny przysporzyć i własne cele w skończonej długości życia zorganizować (nawet jeśli skraca się czyjeś życia i to w liczbach ujmowanych jedynie statystyką). Każdy pomysł jednak wdrażany jest tym szybciej i łatwiej im większą i szybszą mamy macierz uzupełniania naszych przemyśleń rozumowaniem innych sigm, im przebieglejszych i kompetentniejszych w danym zakresie wiedzy tym lepiej. W rodzie ta macierze jest o kant ze średniakami, ponieważ zawiera same zera i być może jakąś jedynkę co pokolenie. W szczepie to mogą wystąpić dwie dwójki i naście jedynek – od biedy można coś sobie wymyślić i powoli, z pokolenia na pokolenie może się to rozwinąć jeśli baza kompetencji się nie rozrośnie. Pismo (choćby węzełkowe) pozwala nam jednokierunkowo przekazywać komunikat w przyszłość (nie sposób polemizować z martwym filozofem). Plemię osiadające w ujściu rzeki jest pierwszym, które zbiera co korelacyjną trójek w aparat dający przewagę nad innymi jak zwykłemu człowiekowi nad osobą upośledzoną intelektualnie.


Jeśli zastanowiliście się nad powyższym scenariuszem konsolidującym sigmy w skupisku ludzkim, czyli ludzi, którzy ruszają tam jako pierwsi szukając takich samych jak oni w morzu takich co nic nie rozumieją i tam znajdując zasilanie odnoszą sukces na miarę swych talentów i szczęścia, to zauważacie, że za nimi podążają kolejni rozdzielani na dwie sterty – sigmy, które są tam oczekiwane oraz zwykli ludzie, którzy jak w piramidzie ponziego jeśli są tam pierwsi to jakoś się urządzą, a na tych co przybywają po nich wołają ‘słoiki’. Przeniesienie się do tego skoncentrowanego źródła zasobów jest właśnie sukcesem. Z tego względu zaburzony zostaje rozkład w hierarchiach, tereny wokół miast zostają pozbawione ludzi o ponadprzeciętnych zdolnościach korelacyjnych, a nawet w dużych miastach powstają fawele, gdzie tacy ludzie są odessani i wcieleni do agregatu korelacyjnego tworzonego w ośrodku koncentracji sigm. Ci ludzie – to rzadkie dobro w populacji, zapewniające moc korelującą innym, całym ludom zostaje grubym sitem wyłuskane z populacji i skoncentrowane w miejscu o najkrótszej drodze komunikacji wzajemnej między takimi samymi jak oni. Komunikacji dlatego, że wzajemnie opracowując swoje pomysły, prowadząc dyskusje, badania, podejmując próby realizacji tworzą oni agregat korelujący o potężnej mocy zdolny rozwiązać poważniejsze problemy niż ludy z których odeszli. Ten kooptacyjny mechanizm jest jedynym nieplemiennym, niejednokrewnym, niewystępującym u żadnego innego zwierzęcia o dowolnym stopniu uorganizowania rozwiązaniem doboru grupowego rysującego bardzo ostrą specjalizację – myślenie. Kooptacja wyklucza dziedziczenie zasobów względem mitu ojca czy matki, jest to koncepcja dziedziczenia gromadnego, ale nie jednokrewnego, a instytucjonalnego w zakresie opanowanych stanowisk dających dostęp do zasobów. Tak działają korporacje takie jak KK choćby, choć na terenach gdzie propaguje swoje mity wymusza dziedziczenie indywidualne w strukturze zstępności biologicznej – ale wewnątrz własnej struktury nie. Widać co dobre to nie dla wszystkich. Ta metoda kooptacji wyklucza 85%-90% populacji poza nawias tworzonej grupy równocześnie zabierając im organizatorów czegokolwiek (jako najniższą warstwę kooptowanych). Pozbawieni tego zasobu ludzie nie mają zbyt wielu możliwości aby zdobyć od kogokolwiek jakościowe kompetencje, skazani są na zwyczajowe (wynikające z mitów danej populacji) aparaty instytucjonalne utworzone przez co bystrzejszych w przeszłości, ale eksploatowane przez sigmy lub zupełnie zdegenerowane (rzućcie okiem na jakoś działania “państwa teoretycznego”, jego służb mundurowych suszących drogi za myto od prędkości, a niezdolnych do obrony kraju i populacji przed zwyczajowo napadającym sąsiadem, kolei “taki mamy klimat”, szkół które nie uczą bo nauczycielami są głąby, urzędów które niczym nie rządzą najwyżej kamienice kradną, i sądów, które niczego nie są w stanie rozstrzygnąć), udające jedynie rytuały wzorów wedle których były tworzone. Ci wykluczeni nie są zdolni tworzyć racjonalnie zarządzanych piramid, a jeszcze muszą konkurować z sigmami, w rezultacie 85%-90% społeczeństwa jest do zepchnięcia ze skały, ponieważ ma w dyspozycji słuszną ilość zasobów – takich jakie potrafią wytworzyć w takiej liczbie jak sobie wytworzą i obronią – czyli jakieś dowcipne kilka procent wszystkiego. Całą resztę robią dla siebie odchylone sigmy i w swoim władztwie gromadzą wciskając lemingom przeróżne mity, że tak ma być i basta. Z tym że sigmy cały czas kooptowane są z lemingów, każda szersza próba kombinowania z dziedziczeniem na bazie biologicznej źle się kończy, ponieważ jest bezskuteczna. Oznacza to, że lemingi z punktu widzenia sigm są rozległym polem przypadkowego generowania kolejnego pokolenia do dokooptowania w poczet “starszych i mądrzejszych” i jest to zapewne jedyny powód, dla którego nie są masowo spychane buldożerem City z białych klifów Dover.