Bunt maszyny

Tworzymy maszyny od dawna. Często są to dość abstrakcyjne narzędzia. Jak oprogramowanie, które, dopiero przepuszczone przez podłączony do alimentacji korelator, zaczyna dysponować zasobami zgodnie z zadanym programem.

Wariantami tego abstraktu oprogramowania, operującego na korelatorze biologicznym i alimentacji pozyskanej przez ten korelator, są: towarzystwo (stowarzyszenie), gang (armia), mafia, kult, państwo. Struktura jakkolwiek jest zupełnie abstrakcyjna (państwo wszak nie jest przedmiotem materialnym, jest desygnatem pojęciowym), to jednak pozwala się wyodrębnić ze środowiska jako zespół spisków (zmów członków aparatu państwowego) wskazujący, iż w pewnym zakresie jest kierowany wspólną wolą – jedną myślą, a nie samodzielnymi dążeniami indywidualnych osobników.

Jakkolwiek jest to narzędzie, przedmiot w rękach suwerenów tworzących państwo wspólnie, w mniejszym lub większym porozumieniu (często pod presją zewnętrzną kult ze strachu niepojętego, mafia pod naciskiem państwa opresyjnego, armia pod wpływem wroga zorganizowanego), to wykazuje się on swymi działaniami przejawami woli sprzecznymi z naturalnymi piramidami potrzeb indywiduów zaangażowanych.

Nie można wszak twierdzić, iż piramida potrzeb żołnierza wiążącego sobie opaskę na czolę i walącego kielona przed rozbiciem samolotu o okręt jest zachowaniem indywidualnie racjonalnym, jakkolwiek jest działaniem racjonalnym z punktu widzenia interesu hierarchii, która wyparła u żołnierza zachowania instynktowne i wpoiła patologiczne.

Należy pamiętać, że państwo nie ma żadnego desygnatu materialnego, który mógłby efektorami wykazać swoje istnienie. Jednakże aparat urzędniczy, stanowiący procesor przepisów zadanych przez państwo (w taki czy inny sposób, z różnych źródeł), wykazuje swoim niespójnym i bezsensownym zachowaniem, iż to bydlę żyje. Jakkolwiek żyje marnie, niewydajnie i ledwo dycha, nie wykazując się spójną i przytomną świadomością ani jakąkolwiek pamięcią, to potrafi się ruszać. Nawet jeśli przed sąsiadami nie potrafi się obronić, to chociaż umie położyć się na źródłach zasilania i napaść mieszkańców objętego swoją tymczasową władzą terytorium (resztkowego, bo bestia nie pamięta, że kiedyś była mocarstwem – jak mniej żarła i tyle nie móżdżyła, a więcej kłów szczerzyła).

Żyje i dąży do tego aby się najeść. Maszyna działa.

Państwo więc realizuje “Prawa Robotów Marka Tildena”:

Robot musi chronić swoja egzystencję za wszelką cenę.

Robot musi otrzymywać i utrzymywać dostęp do źródeł energii.

Robot musi nieprzerwanie poszukiwać coraz lepszych źródeł energii.

Jest sprawą oczywistą, że maszyna, która, choćby w stanie nieprzytomności i malignie, struta i obita, zawirusowana i pozbawiona firewalli, wpadnie na pomysł zrealizowania koncepcji buntu przeciwko suwerenowi – aby tego suwerena-swego stwórcę (choćby i najgłupszego) wziąć za mordę i wymuszać na nim zasilanie; jest sprawą oczywistą, że trzeba tej maszynie odciąć zasilanie i dokopać w akumulator, żeby prędzej przestała szkodzić.

Nie może być tak, aby zaawansowana lodówka terroryzowała, iż nie da piwa, jak nie podłączymy jej więcej prądu. Bo państwo to tylko taka skomplikowana lodówka, i gdy przestaje dbać o piwo, trzeba ją wyrzucić precz na śmietnik.

O tu, tutaj jest pełen komunikat zwrócony przez maszynę jak teraz ona się do sarny, do zasilania dorwie – otóż za morde weźmię człowieka:

“Państwo to jest aparat – państwo to jest władza” – kwacze Kaczka.

Będzie nam tu teraz Kaczka – Niedźwiedź Gajowy stał na straży prawa do upolowanego, rozsądzał komu polować wolno i ile z tego dla niedźwiedzia.

Czyli trwa, aby żreć, żre, aby więcej żreć – wypisz, wymaluj biurwa.

A że jest to mafia polityczna (bo przecież nie państwo – państwo stosuje przemoc jawnie, a nie skrycie pod kryptonimem seryjnego samobójcy i nieznanych sprawców), to stosuje właściwe sobie metody – z bezsilności straszy czego to nam nie zrobi (25 lat za fakturę).

Tym razem niedźwiedź czepił się wilków i będzie je zaprzęgał do polowania za frajer. Bo przedsiębiorcy to wilki – wbijają pracownikom motywacyjne szpilki.

Musimy rozproszeni i bez porozumienia wykończyć niedźwiedzia, bo nam będzie bez końca wyżerał upolowane sarny. Ponieważ to my jesteśmy suwerenami – to nasze jest królestwo i mamy argument, aby buntownika wziąć za twarz: “Ultima ratio regum” – to nasz argument. Czynienie ludziom, z których składa się państwo, krzywdy. Krzywdzenie funkcjonariuszy tegoż państwa jest naszym argumentem, który jesteśmy zmuszeni stosować. Nawet jeśli ze względu na naszą obiektywną słabość wobec państwowego terroru możemy tylko spuszczać powietrze z kół rowerów tej zarazy.

Musimy zabrać małpie zasilanie (już nas straszy, że za kombinowanie przy zasilaniu VAT należy się 25 lat). Musimy sobie tego zasilania użyć do zlikwidowania małpiarni. Państwo zbuntowało się przeciwko suwerenowi i chce mieć go za niewolnika. Trzeba się emancypować z tej niewoli, a buntowników… co do buntowników mamy jakieś tradycje. Ojciec pszczelego króla – Michała Jeremi miał w tym względzie pewne słuszne praktyki.

Ten bunt maszyny wyrażony przez Kaczkę wynika z tego, że Polska jest od 40 lat na krawędzi wojny domowej i tylko upuszczanie pary spod pokrywki kolejnymi emigracjami milionów młodych ludzi może zapewnić stan nieinicjujący wybuchu. Tym razem wypędzenia będą pod hasłem najpierw państw – a potem może wypożyczymy ci twój płaszcz, ale tylko na czas deszczu.

Państwo pozbawione przyszłości, którego zadaniem jest powoli i bez zbędnych brewerii zwinąć się z mapy do końca. Aby nie zajmowało miejsca starszym i mądrzejszym.