Cashflow – między prosperity a przepaścią

Tym razem nieco o liczbach w prowadzeniu mikroprzedsiębiorstwa. Ponieważ liczby się zmieniają wraz z dodrukiem, to wypadałoby podawać je z datą i sprawdzać po ile były wtedy waluty. Dlatego przeliczam to na profesjonalne narzędzia.

Przyjmijmy na 2016 rok 200 euro jako przeciętną dniówkę bez nadgodzin oraz przeciętną cenę przeciętnego narzędzia (na przykład szlifierki kątowej 1.5kW Makita). Oczywiście ta dniówka różni się zależnie od krainy i liczby godzin. A także różni się pomiędzy branżami. Dla automatyka taka dniówka potrafi być dwukrotnie wyższa, a dla początkującego operatora maszyn konieczne jest 9-10h pracy aby osiągnąć takie minimum.

W miesiącu jest zazwyczaj 21 dni roboczych. Daje to rozpiętość dochodów, w takiej jednoosobowej działalności, pomiędzy 15 dniówkami początkującego rzemieślnika a 30 doświadczonego automatyka. Do tego można jeszcze pracować w nadgodzinach, co jest rzeczą normalną jak się pracuje na swoim, szczególnie kiedy jest się młodym.

Kluczowe są koszty stałe, głównie koszty życia. Dlatego działalność w Polsce jest wykreślona z dyskusji – wiązanie się z Generalną Gubernią to strata czasu. Normalną opłatą za wynajem mieszkania jest od 1 do 5 dniówek, zależnie od wymaganego poziomu życia i rozmiaru rodziny. Koszty utrzymania zazwyczaj potrajają tę kwotę. Oznacza to, że jeśli masz duży dom i duże koszty jako początkujący, to pracujesz tylko na te “luksusy”. Łatwo jest wpaść w taką pułapkę na początku, kiedy brakuje wsparcia rodziny a trzeba jakoś zacząć życie. Wtedy jeden kryzys potrafi wszystko przekreślić, ponieważ przy braku kwoty wolnej nie istnieje żadna amortyzacja finansowa na trudny okres.

Czyli z wydatkami nie szalejemy.

Kwota wolna to zasoby jakie Ci pozostają po opłaceniu kosztów egzystencji i podtrzymania działalności. Ponieważ z definicji (artykuł o proxy) optymalizujemy państwo, aby to było tanie państwo (tanie dla nas, a reszta niech sobie też radzi jak umie). Osiąganą w ten sposób nadwyżkę (50-60% przychodu) powinniśmy mieć w dyspozycji jako kwotę wolną. Z tego wynika, że będzie to od 7 do 15 dniówek. Jeśli taka kwota wolna nie pozostaje – nie warto prowadzić biznesu i można iść na etat – rezultat będzie taki sam.

Oczywiście można z tej kwoty zrezygnować pracując na pół gwizdka i mają po dwa tygodnie wolne w miesiącu – to kwestia wieku i potrzeb.

Jeśli biznes działa, to postaraj się uzupełniać na bieżąco narzędzia, wydając na nie 1-2 dniówki. Tak aby w rozsądnym terminie jednego roku mieć zdublowany stan w magazynie. Gdyby koniunktura siadała, albo pojawiła się długa seria niefartu, albo koncepcja nagłego dokooptowania pracownika – dysponujesz zasobem do skonsumowania. Warto tak robić, ponieważ czas na wybór i zakup narzędzi to czas jakiego może braknąć, ponadto z oszczędzaniem różnie bywa – niektórym nie wychodzi, a w momencie kryzysu środki topnieją błyskawicznie.

W trakcie rozruchu przedsiębiorstwa, zależnie od danego kraju i terminów płatności, oraz przeciętnej długości kontraktów – trzeba mieć środki na start. I tutaj robi się drogo. Najdłuższy rozruch jest w Skandynawii. Tam trzeba zgromadzić około 60 dniówek na bezpieczne przetrwanie rozruchu firmy. Dla wielu osób ta kwota jest zaporowa – dlatego jest to tak dobry rynek. Najszybciej idzie to w UK – tam można sobie poradzić mając w kieszeni 10-12 dniówek i lekko przebrnąć przez okres rozruchu przedsiębiorstwa.

Nigdy nie wolno przekraczać kosztów stałych powyżej 40% przychodów. Taki poziom wydatków pozwala tylko dobić do pierwszej ściany i się na niej roztrzaskać. Taką ścianą jest przerwa w kontrakcie, nagły wydatek (jak awaria pojazdu, istotnego narzędzia), choroba.

Nie kredytom – nie jesteś w stanie na coś odłożyć – nie stać Cię.

Kiedy już przebędziesz pierwsze trzy miesiące rozruchu firmy, to w ciągu kolejnych trzech musisz zabezpieczyć kwotę na najistotniejsze swoje narzędzia. Powinno to być 15-20 dniówek leżących ot tak, na wypadek poważnej awarii. Jest to też Twój miesięczny przychód. Po pół roku to właściwe zabezpieczenie. Kiedy je osiągniesz – zacznij akumulować część oszczędności w postaci materiałów eksploatacyjnych i dublowanego sprzętu, tak abyś osiągnął to co opisałem w firmie proxy – zapasową firmę do rozruchu.

Takie prowadzenie płynności spowoduje, że Twoje bilanse powinny stale objawiać się nadwyżkami w kieszeni. Brak takiej nadwyżki w danym miesiącu to sygnał alarmowy, że coś idzie nie tak. Zapewnia to też luksus zrezygnowania ze słabszych klientów na korzyść płacących terminowo przyzwoite stawki. Ucieczka do przodu jest stałym celem prowadzenia biznesu.

Maksymalna wysokość kredytowania, jaką możesz przydzielić klientowi (w przypadku długoterminowego kontraktu) to nie więcej niż kwartał i to pod warunkiem, że to Ty klientowi “pożyczasz” – czyli że masz taką kwotę odłożoną w szafie i to sobie będziesz pluł w brodę, gdyby okazał się nieterminowy. Nie masz oszczędności – nie pożyczasz – nie udzielasz kredytu, gdyż po prostu Cię nie stać.

Jeśli ktoś proponuje Ci pracę poniżej wymienionych stawek, to nie ma sensu prowadzenie działalności – naszarpiesz się, narobisz, godnego zysku z tego nie będzie, a w przypadku pierwszych kłopotów dojdą Ci koszty wyjścia z przedsięwzięcia – zostaniesz pod bilansem i zadłużysz się. Nowe zobowiązania, czy to wobec instytucji czy rodziny, pozostawią niesmak – nie warto nawet zaczynać. Cebulackie rozwiązanie “jakoś to będzie” jest pułapką na naiwnych. Biznes ich wysysa posilając się kolejnymi rzeszami frajerów gotowych pracować poniżej rzeczywistych kosztów.

Co do detali jak prowadzić cashflow – tego dowiesz się na kursie prowadzonych przez urzędy skarbowe, czy organizacje pożytku publicznego dla nowych przedsiębiorców, czy dla chcących przyjść i się dowiedzieć. W jednych krainach dowiesz się więcej o obowiązkach podatkowych, w innych jak nie utknąć z płynnością – zależy to od prowadzącego. Najlepsze wykłady jakie spotkałem to te w Szkocji. Również z tego powodu, że tam poważnie podchodzą do odpowiedzialności za prowadzenie firmy pod bilansem – co wszędzie jest zabronione. Nie słyszałem, żeby w Polsce ktokolwiek się tym przejął, póki w sądzie nie przejdzie wniosek o upadłość.

Porządny redneck powinien swoje miesięczne dochody nosić w kieszeni – tak aby na wypadek jakiejś awarii miał luksus załatania tych 15-30 dniówek tym co ma przy sobie. Korzystanie z karty jest dobre dla metropedziów – to nie ta branża.