Czy wszystkie drogi prowadzą do Pekinu?

Pod koniec 2015 roku na IT21 miała miejsce żywa dyskusja o to, jak nas jankesi wydymają PiSem. Uważałem, że spuszczą nas po brzytwie ekonomicznie – atakując walutę i rezerwy – oraz rozstawią wojsko w celu trzymania za mordę Niemca i przecięcia chińskiego szlaku. Mamy początek 2017 roku. Szlak przecięty, w RFN nastroje na AfD, po brzytwie nas jeszcze nie spuścili, choć złotówka tak tania, że aż sam kupiłem aby przepić.


Dygresja:
Państwa narodowe jako wehikuły polityczne są efektywnymi narzędziami do koncentrowania siły militarnej kosztem lemingów. Korzystają z tego trzymające zobowiązania i wpływy rody, infiltrując realne kanały wpływu na istotne decyzje tych wehikułów, wypaczając kierunki projekcji wytworzonej przez lemingi siły. Wpływając na sam proces podejmowania decyzji przez pojedyncze lemingi oraz sposób wzajemnego informowania ich samych o własnych dążeniach, pozwalają realizować tymi wehikułami politykę zapewniającą zwiększenie zobowiązań i wpływów kosztem, a często wbrew prawidłowej piramidzie potrzeb mieszkańców.


Należy przytomnie patrzeć na miejsce obecnych resztek Polski na mapie. Oprócz dwóch państw na świecie (z tych, które można uznać za liczące się, całkiem poważne państwa) wszyscy mają do nas ten sam interes – żebyśmy szachowali Rosjan. Czajniki czy Jankesi – to żadna różnica. Jedni i drudzy czynnie nas wspierali, kiedy trzeba było eskalować sprawy z Rosją (czy jak się tam ten soviet akurat nazywał) oraz deeskalowali Rosjan, kiedy ci chcieli nas wytargać za uszy. Interwencje chińskie za Jaruzelskiego miały miejsce wielokrotnie.

Jako przestrzeń na Szachownicy – to jedyna przyczyna utrzymywania u nas wysokich wpływów politycznych. A od czasu do czasu ktoś też na bogato przesuwa tu czołgi. Te czołgi tym razem przecięły dostęp do Nowego Jedwabnego Szlaku. Fajnie się nazywa, ale co to konkretnie jest? Po co taka Kolej Transsyberyjska – po co mocarstwom lądowym drogi? Dlaczego Rzymianie nie wyszli z flotą na Atlantyk? Jaka koncepcja projekcji siły za tym stoi? Co z handlem?


Dygresja:
Etatystyczne matołki nie skażone w życiu pracą dyskutują o VAT, od połowy programu:

Dyskusja jest zmanipulowana – ani razu nie padła koncepcja, aby VAT po prostu zlikwidować i zniknie problem wyłudzeń.
Jest to poważny problem z etatystami i z ich okupacyjnym państwem.
A skoro jest z tym państwem problem, to trzeba je zlikwidować.


Należy usystematyzować systemy projekcji siły i metody kontroli obszaru (przestrzeni gospodarczej), pozwalające na utrzymanie tej projekcji i pozostawienie nadwyżki. Niezależnie od formy kontroli (pierścieniowej, punktowej i kontynentalnej) oraz stosowania buforów (przestrzeni pustych, zdemilitaryzowanych lub ryglowanych punktem oporu), to mocarstwo MUSI siedzieć na kanale transportu dóbr przez swoje terytorium.

Może być to pasożytnictwo przeładunkowe (prawo składu), przetwórcze (import surowców – eksport towarów przetworzonych) lub przetwórcze zaawansowane (import modułów – eksport produktów gotowych).

Dysponując zdolnością do pasożytowania na kanałach transferu mocy swobodnej (cudzych nadwyżek) można budować piękne systemy polityczne i krzyczeć sobie veto oraz wtrącać się w cudze sprawy. Nie dysponując tą zdolnością (mimo istnienia kanałów – wszak dziś rurociąg Przyjaźń za darmo leci przez Polskę, tak samo autostrady z towarami) można sobie na emigracji blogi pisać.

Przestrzeń gospodarcza może zaistnieć, gdy uda się dokonać transferu dóbr bez stosowania projekcji siły przez strony transakcji. Początkowo są to przestrzenie doraźnie tworzone przez sam aparat przemocy na czas wymiany dóbr. Nie są to przestrzenie publiczne. Mogą one ewoluować do poziomu regularnych kontaktów kupców dysponujących własnymi aparatami przemocy, aż wreszcie do swobodnej wymiany pod okiem aparatu przemocy pobierającego opłaty za dozorowanie transakcji. Bywa też tak, że ze względu na koszt zastosowania przemocy (strony niezainteresowane jej stosowaniem ze względu na lichy zysk doraźny z jej zastosowania w stosunku do korzyści z trwałych relacji biznesowych – podziału zadań w łańcuchu wytwórczym) powstaje przestrzeń całkowicie swobodna, która zanikłaby, gdyby przemoc została zastosowana.

Ten ostatni, emergentny typ przestrzeni gospodarczej jest w centrum zainteresowania mocarstw. Mocarstwa poświęcają większość swoich sił i środków na tworzenie i ochronę takich przestrzeni lub ochronę samorzutnie powstających. Te kanały wymiany dóbr, gdzie bardziej opłaca się handlować niż rabować, są najpilniej strzeżonym skarbem każdego imperium.

Takimi kanałami były drogi w Rzymie, Nil w Egipcie, oceany dla USA, morza dla Brytyjskiego Imperium, miasta targowe dla Langwedocji czy Rzeczypospolitej.

Czasem jednak geografia nie pozwala na samorzutne powstanie takich kanałów. Trzeba je wtedy wesprzeć – Rzymianie budowali po to drogi (wzmacniali istniejące kanały naturalne), w średniowieczu po to przyznawano prawa miejskie i prawa do handlu, USA po to przeryło kanał w Panamie i ustawiło tam wojsko. Chińczycy po to zbudowali u siebie kanał Beijing-Hangzhou. Po to Rosjanie zbudowali kolej transsyberyjską (przechodzi nią 30% rosyjskiego eksportu, choć należy brać pod uwagę marność rosyjskiego eksportu towarów nie będących surowcami). I teraz Chińczycy chcą wzmocnić dawny szlak nowoczesną koleją.


Dygresja:
Sprzedajemy firmie kupon – prawo niematerialne poboru towaru lub usługi.
Na okaziciela. Uprawnia to do rozliczenia podatku (wszak jest kosztem) VAT o dowolnej stawce, gdyż umowa zawiera warunkowe przekazanie instrumentu finansowego (zwolnionego z VAT). Nalicz sobie co chcesz, po roku zrolujemy na następny rok, a po sześciu wrzucimy do kosza (za porozumieniem), bo wygaśnie podstawa trzymania umowy na potrzeby rozliczania podatków.
W taki sposób z Polski wypompowano to i owo. Ziobro będzie jeszcze długo dochodził jak, a na wszelki wypadek zajmie jakichś figurantów od handlu czymś, co można wziąć do ręki.
Wszak jaki śmiałek by się czepił banków o handel papierem?
Polecam RSV:s skrivelser 000104 i 000105, gdzie lokalny US wyjaśnia co i jak, a najbardziej jak względem samoopodatkowania dobrowolnego. W niektórych krajach to brzmi śmiesznie z tym samo i dobrowolnie?


Bo ten szlak istnieje, istniał 150 wieków temu i istnieje do dzisiaj – karawany ciężarówek nim jeżdżą. To nie tak, że w szczerym polu Chińczycy chcą czegoś, czego tam nie ma. Tam jest szlaczek – taki jaki utrzymywał Rzeczpospolitą, póki kontrast z transportem morskim nie spauperyzował prowadzących ten biznes chałaciarzy. Chińczycy chcą ten istniejący szlak wzmocnić.

Z punktu widzenia projekcji siły Chiny jako mocarstwo lądowe jest mocarstwem z definicji lokalnym – egzystuje w przestrzeni pomiędzy największymi górami na planecie, Oceanem Spokojnym, pustką mozolnie kolonizowanej Syberii oraz obszarem Szachownicy “Azja Centralna” porozbijanym na różne feudalne państewka.

Jednakże w przestrzeni gospodarczej (handel, eksport) Chiny zajmują pozycję globalną i korzystają z bezpieczeństwa szlaków zapewnianego przez US Navy.

Dodatkowo w ciągu ostatnich lat próbują stworzyć panowanie pierścieniowe (morze wewnętrzne – Rzym-Śródziemne, Szwecja-Bałtyk) na Morzu Południowochińskim, które, jak sama nazwa wskazuje, jest chińskie ^^ i leży dla nich na południu oraz chcą rozszerzyć przestrzeń wpływu poprzez umocnienie istniejących szlaków lądowych, dozbrojenie ich rurociągami, infrastrukturą teleinformatyczną oraz koleją (która ponoć ma być szybka). W planach jest opanowanie pierścieniowe Morza Wschodniochińskiego i wojna z Japonią oraz Morza Żółtego i zamknięcie sprawy Korei, rozpoczętej awanturą MacArthura.

To właśnie paradoks Chin, że korzystają z cudzej projekcji siły do ochrony własnych szlaków, chociaż są na ten temat przeróżne teorie spiskowe. Niektóre nawet bardzo ciekawe, sugerujące, że Chiny są wydmuszką Atlantów.

O czołgiście, który pojedzie koleją

Wojna rosyjsko-japońska 1904-1905 (pierwsza wojna z reportarzami wzbogaconymi o zdjęcia w akcji) – konkretnie jej część lądowa – jak i katastrofalny atak z bocznicy kolejowej na Grozny (Szturm Groznego (1994-1995)), to przykłady projekcji siły przy użyciu linii kolejowej z sanktuarium.

Warto zwrócić uwagę na odległość od centrum decyzyjnego liczoną wedle ówczesnej miary transportu lądowego. Istotnym jest też to, że obie operacje były nieudane z powodów całkowicie niezwiązanych ze stroną militarną, a wynikały z niesprawności aparatu biurokratycznego. Aparat Chińczycy mają jedyny w swoim rodzaju, właściwie biurwę to mają oni, a reszta świata to się bawi w piaskownicy.

Proszę rozłożyć sobie mapę połączeń kolejowych. To lepiej unaoczni sprawę jak te kanały projekcji siły działają oraz unaoczni sprawę połączeń, od końca linii transmandżurskiej “Wielki Wschód” – Vladivostok z Hrabinem do Bejing i połączenie po środku w Shenyang do Korei. Ten element projekcji siły linią kolejową utrzymuje chińskie proxy (Koreę) przeciwko amerykańskiemu proxy (Korei). Była to pierwsza wojna zastępcza MacArthura (ze szkockiego klanu McDouglas) przeciwko Peng Dehuai, w czasie której wyszło, że jankesi nie mogą straszyć czajników niukami, bo nie mają ich z czego wytwarzać w takim tempie, po drugie niuki są tak drogie, że taniej wysłać 300tys żołnierzy na koniec świata, a po trzecie, że chińska armia może przyjąć niuka na klatę i straty ograniczą się najwyżej do jednej dywizji, a mieli cztery miliony żołnierzy w służbie czynnej.

Prowadzenie handlu koleją jest sensowne, o ile dysponuje się produktami wysokoprzetworzonymi i w danym terenie nie ma dostępu z morza. Tworzenie takiego szlaku do Europy, nawet do Polski, nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Ale aby dostarczyć czołgi, to połączenie jest jeszcze zbyt wąskie (czołgi dowiezie, ale potem trzeba smary, części, paliwo, amunicję, ciała i to w takim tempie jak ich ubywa, a nawet szybciej). Do tego jeszcze trzeba kanału technicznego do utrzymania samej linii nawet w obliczu sabotażu i aktów wrogości. No i trzeba upilnować składu, bo Azja to nie Dziki Zachód i poważniejsi Indianie tu grasują.


Dygresja:
Księgowość firm może być prowadzona w reżimie rozliczania faktur lub rozliczania wpływów. W wielu rezydencjach podatkowych EU można zarejestrować oba typy firm, przy czym rozliczane wpływami jest ograniczone do małych firm, zależnie od kraju o obrotach w granicach 0.3mEUR.
A skoro jest limit w jednej to można mieć kilka ^^


Tymczasem ktoś podjankesił zwrotnicę

Po rzuceniu kilku punktów wpływu na scenę polską Jankesi zdobyli pozycję kluczową i wyparli Chińczyków, przypieczętowując to odmową sprzedaży przez niby polski MON (Ministerstwo Bezbronności Narodowej) bardzo fajnej jednostki wojskowej (byłej) z AMW na potrzeby infrastruktury NJS. Właśnie po to też były tutaj te czołgi, bo razem z czołgami lokuje się całą infrastrukturę kontrwywiadowczą (dla ochrony baz, przecież ktoś tam musi robić remonty infrastruktury zewnętrznej – choćby płoty malować) oraz wywiadowczą i agenturę wpływu (tak jak Rosjanie dawniej – wszak co by to było, jakbyśmy jakieś protesty zorganizowali i bili Jankesów po wyjściu z bazy, jak Japończycy u siebie z nimi robią, o co ciągle są draki).

W konsekwencji Chińczycy wycofali swój personel handlowy z Łodzi, ponieważ oni mają teraz pivot na Pacyfiku (tak, Amerykanie sami z naturą tam nie wojują – wojują tam z Chińczykami, a u Chińczyków kadra na wagę złota). A to oznacza, że trzeba zabezpieczyć Laos, Tajlandię, Kambodżę, Vietnam, Birmę, Koreę, Filipiny, Indonezję, Singapur, Taiwan, Malezję, Bruneę – tylko na potrzeby jednego pierścienia.


Dygresja:
Czy w związku z zaostrzeniem kar za błędy w rozliczaniu VAT (do 25 lat) przedsiębiorcy zaczną składać wnioski o skreślenie z listy płatników i odmówią rozliczania tak groźnego dla ich zdrowia, życia i mienia haraczu?
Teraz wystarczy pomylić się o jeden grosz w rozliczeniu VAT, aby mieć zajęty cały majątek (konfiskata) i dostać 25 lat więzienia.
Już wiemy jak było o paragon za ksero.
Ponieważ jest to konflikt pomiędzy narodem okupantów a narodem polskim w rezultacie sovieckiego debellatio, to w kwestii rozwiązywania problemów między narodami zasadne jest jus ad bellum.
Naiwniacy Wśród Narodów Świata dostali medale – ponad sześć tysięcy. Z punktu widzenia interesu wypędzanego z resztek kraju narodu – nie było warto ratować nawet jednego. Pięknie nam podziękowali.
Nigdy więcej nie wolno pomóc jakimkolwiek obcym.


Amerykanie stosując siatki terrorystyczne i tworząc pseudopaństwa dali dowód, że umieją czytać ze zrozumieniem – przeczytali Suworowa i wdrożyli wszystko ze sobie typowym rozmachem. Zapewne czytali też historię bardzo dokładnie i ich think tanki powyciągały wnioski zbieżne z prezentowanymi tutaj. Dlatego na Szachownicy przesunięto nie tylko wpływy polityczne niebieskich ale też niebieskie czołgi i Trumpem zmniejszono DefConLvl, żeby czerwoni piany nie dostali, że to o nich chodzi, a nie o żółtych.

Z punktu widzenia jankesów żadne międzymorze nie wchodzi w grę, nawet pod żydowską kontrolą (szczególnie pod żydowską kontrolą!). Ponieważ jest to 1/4 najistotniejszego szlaku, jaki istnieje w Eurazji. Ten szlak przekreśla oś Rosja – USA, nawet jeśli to strategiczne partnerstwo (pomagało się w czasie 2WW i to zdrowo, i za Trockiego też się pomagało, a Alaska, a pomoc w czasie Wojny Secesyjnej?) bywa przerywane kłótniami w klubie gangsterów, to jednak do poważnej awantury nigdy nie doszło.

Należy więc oczekiwać, że na trasie NJS nasilą się przedziwne działania nowych ruchów wspieranych przez USA i Rosję, nastawionych na destabilizację kontaktów z Chinami. Ujgurzy – pewnie o nich słyszeliście, a jest ich ura bura tyle co Szwedów, czyli w skali Chin jedno większe miasteczko – też się sami nie finansują na tyle, żeby czajniki ich musiały policją z odrzutowcami po górach ganiać.

Chiny nadrabiają zaległości

Problem Chin z edukacją – to osobny i szczególny temat. Po wyciągnięciu tylu set milionów ludzi z biedy, trzeba ich jeszcze wyciągnąć z ciemnoty i zabobonu. To trzeba poznać, żeby pojąć poziom większości tych ludzi. Wielu przybyłych z północnych i wschodnich prowincji ludzi zna elektryczność, bo we wsi jest generator prądu. Ale elektryfikacji nie ma. Nie wiedzą, jak działają łożyska, narzędzia inne niż siekiera, młotek i przecinak, nie ogarniają pracy hydrauliki, sterowania silnikiem elektrycznym (choćby w wózku widłowym), nie wiedzą, jak wymienić koło w samochodzie, nie wiedzą… Aż szkoda pisać o tym, jak Chińczycy z miast są załamani dostawami rąk do pracy z prowincji.

Szczególnie kiedy ludzie, którzy mają pracować w fabryce i rozwiązywać tam praktyczne problemy dnia codziennego, wychodzą z tekstem, że skoro Księżyc jest taki mały, to można by go ściągnąć na Ziemię. Serio. To jest przepaść, jeśli porównać do amerykańskiego chłopca, który z pracy na rodzinnej farmie nabył praktyki w konserwacji i przeglądach 50-letniego śmigłowca. To inna planeta.

Chińczycy robią co mogą, aby tę przepaść zasypać. Jeśli uda im się utrzymać obecne tempo, za 4 pokolenia pod koniec wieku będą mieli populację taką, jaką mamy na terenie Polski, czyli że ludzie na wsi będą potrafili sobie naprawić samochód sami (najwyżej nie przejdzie przeglądu, ale będzie jeździł). Tylko trzeba im wyprodukować i wysłać te samochody, a ich musi być stać na zakup. Przymusowo wysyłają tam ludzi na wieś, jak w Polsce za komuny, ale liczba ludności i rozmiar ich kraju jest przygniatający. A morze bęcwałów nie ma końca.

Należy brać pod uwagę, że ma to swoje konsekwencje – na prowincji sądy sprawują ludzie po kursach “gotowania na gazie”. Podobny jest poziom administracji, skargi do władz regionu są na porządku dziennym, konflikty rozwiązywane są doraźnie. W praktyce z centralą łączy ich tylko kultura, czasem język. Gdyby nie to, tendencje odśrodkowe rozniosłyby państwo. Ale że nikt na to państwo z zewnątrz nie nastaje, to status quo zostaje utrzymany. Jednak spokój może nie trwać wiecznie. Jest to bardzo słabe podbrzusze Chin. Najłatwiej jest zaatakować od strony Zachodu. Zaatakować informacyjnie, kulturowo – tam Chiny są tylko formalnie – na mapie.

Jest to też fenomenalne źródło taniej siły roboczej. NJS będzie dla nich bardzo istotne, ponieważ tym szlakiem dojedzie do nich własne państwo i być może przyjedzie ktoś z głową na karku poukładać im cokolwiek lepiej, niż sami dają radę na chłopski rozum. Bo ci ludzie tam nie są głupi, są może nieco naiwni i ubodzy, ale jeśli mają okazję chwycić kogoś, kto coś umie, to płacą mu za to, żeby siedział w szkole i dzieci uczył. Sami sobie organizują wszystko bez pomocy państwa. Czasem tylko lokalna biurwa przeszkadza, a czasem nie.

Maskirówka NJS a cel realny i osiągalny

To oczywiście Azja centralna – wyjście lądowe rurociągami i normalnymi drogami na Iran, Pakistan, Turkmenistan, Uzbekistan. Nie liczmy, że Chińczykom się nagle kontrola planety uwidziała i od razu zrobią bardzo drogi kanał lądowy do RFN. Od tego są morza. Azja centralna jest zasobna w złoża, źródła opiatów i pozwala proliferować granice konkurentów informacją i używkami. Jest z tą Azją Centralną tylko jeden problem, na który natknęli się Brytyjczycy, Sovieci, Amerykanie.


Dygresja:
Szwecja jest od długiego czasu obiektem operowania agentury (w szczególności agentury wpływu) zarówno niemieckiej, amerykańskiej jak i rosyjskiej. O ile wpływy niemieckie udało się wyprzeć, o tyle rosyjskie i amerykańskie bardzo skutecznie przeniknęły wszystkie sfery życia publicznego, paraliżując działanie państwa i generując biegunkę legislacyjną.
Obecnie struktury tego faszystowskiego państwa (niezmuszonego do kapitulacji, podobnie jak Szwajcaria, cichego sojusznika Trzeciej Rzeszy) są w stanie kompletnego rozkładu. Nic tu nie działa.
I dzięki temu można tu prawie normalnie prowadzić interesy. Prawie, ponieważ strona formalna czasem kuleje.


Nikt nigdy! – Czas na Chiny.

Nikt nigdy nie podbił Afganistanu” – to nieprawda. Mapa jaką znamy, granice Turcji, Syrii, Iranu, Egiptu nie zawsze były takie, jakie są teraz (w przybliżeniu nawet). Istniały tam inne państwa. Egipt był inny, był Babilon. Wiele państw rozlewających się po zupełnie innej, nie pasującej do naszej granicami mapie.

Tę mapę nakreślił 2340 lat temu Iskander, tworząc satrapie w ramach podbitego terytorium. W znanej nam historii on jeden trwale podbił Afganistan – krainę-klucz do rysowania trwałych kresek po globusie, przynajmniej po Eurazji i Afryce Północnej.

Aby cokolwiek zmienić w swojej projekcji siły, Chińczycy muszą zmierzyć się z tym problemem. Będą chodzić wokół tego problemu jak pies wokół jeża, ale prędzej czy później muszą. Bo jakkolwiek Jankesi mają swój pivot na Pacyfiku, to pivot tej planety i jej największej masy lądowej leży w Afganistanie. Gdzieś w tych żyznych dolinach i wysokich górach kryje się środek grawitacyjny konfliktu o euroazjatycką dominację i dostęp do oceanów.


Dygresja:
Faktura wymaga numeru faktury stanowiącego o kolejności faktury w księdze.
Właściwie przypisany numer kolejny powinien zawierać liczbę naturalną świadczącą o kolejności. Jednak będąc pedantami i pragnąc większego porządku możemy wpisać rok i numer kolejny jednym ciągiem.
Albo rok, miesiąc, dzień i numer kolejny dla danego dnia rozpoczynając codziennie serię numeracyjną. Albo jak wolicie – nawet co godzinę.
Co czyni bagatelą wprowadzenie jednego antydatowanego świstka w dany dzień bez modyfikowania dokumentów następnych.
W archiwach ścisłego zarachowania taki numer by oczywiście nie przeszedł, ale to tylko księgowość – do tego dla wrogiego urzędu a nie dla nas 🙂


Każdy próbował – wszyscy przegrali. To z Afganistanu można niszczyć dostawami narkotyków społeczeństwa Rosji, Iranu, Pakistanu, Chin, Azji Centralnej. To z Afganistanu można dostarczać broń we wszystkie sąsiadujące regiony i można z niego prowadzić projekcję siły – a nie można dokonać projekcji siły na Afganistan (wszyscy próbowali i przegrali).

Chińczykom już raz – w 1259 roku na 40 lat – udało się zająć Afganistan swoją mongolską agenturą. Dokonali projekcji siły aż do Polski, przy ówczesnej technice. Zniszczyli Rosję, jaka wtedy była (ta nowa nie ma z tą dawną nic wspólnego). Raz już to zrobili i roznieśli pożar po Eurazji mając konie. Dziś mają nieco lepsze uzbrojenie niż w czasach, gdy Xuanzong władca Jin ze stolicą w Zhongdu rozpoczął proces kupowania agentury wśród mongolskich przywódców, którą to agenturę później razem z wywiadem Jin przejęli Song z Lin’an, którzy stworzyli marynarkę wojenną i zaczęli drukować pierwszą w znanej historii papierową walutę. Należy brać pod uwagę, że Jin mieli za sobą już dwa tysiące lat historii jako lokalne mocarstwo (nie mogli się jednak równać Asyryjczykom z okresu swojego powstania, mającym dziesięciokrotnie więcej ludzi pod bronią) i byli na finiszu zarówno kulturowo jak i biologicznie, tak jak EU dzisiaj – z tego wynikało to przejęcie przez Song.

Zwracam uwagę na nazwy stolic Zhongdu i Lin’an. Dziś to miasta tak ważne, że oba znacie, mimo że leżą pół świata od nas. Pekin i Hangzhou. Doszło wtedy do rewolucji militarnej – wprowadzono broń palną, stworzono flotę, zachodniej granicy pilnowała dynastia Yuan podająca się za Mongołów, ale coraz bardziej zsinizowanych (elita), ze stolicą mongolskiego państwa w Pekinie oczywiście, rozpoczynając jeden z najlepszych okresów w historii Chin, upowszechniając “pieniądz” papierowy.

Dynastia ta porządziła jednak tylko 90 lat. Imperium “Mongołów” ze stolicą w Pekinie^^ nie upadło z powodu podboju, konfliktów wewnętrznych czy buntów. Upadło z powodu inflacji.


Dygresja:
Firma rozliczająca wpływy (na konto dla uproszczenia) może wystawić fakturę firmie rozliczającej podatki wedle faktur. Interesuje nas VAT. Ta ma prawo do odliczenia, jednak ta pierwsza nie ma podstaw do naliczenia.
Wariacją tego jest rozliczenie wekslem zabezpieczonym instrumentem inwestycyjnym. Do takich zaliczane jest złoto. Pozwala to w kredycie kupieckim wygenerować depozyt gotówkowy, formalnie spełniający znamiona depozytu towarowego o zerowej stawce VAT.


Dziś, gdy marynarka jest odbudowana, tę serię sukcesów można powtórzyć. Szczególnie, że stolica jest tam, gdzie trzeba, geografia jest taka sama i ten sam świat widać z okien tych samych pałaców. Świat, którego granicę na odległym zachodzie wyznaczał Kraków. Ta historia stworzenia szlaku alimentującego Rzeczpospolitą kończy się wraz z ostatnimi (północnymi) Yuan w 1675 roku. Wtedy kanał alimentujący Rzeczpospolitą zostaje ostatecznie zerwany i imperium w ciągu wieku się zwija, pozostając dziś na skrawku swojego terytorium pod jankeskim protektoratem.

Nasi genialni przodkowie swoim niezawodnym zmysłem politycznym już pod koniec XVI wieku odczuwali spadek siły Chin. Wiedzieli, że ich własna potęga zależy od utrzymania pomostu handlowego. Zorganizowali Dymitriady i ruszyli prostować szlaki na mapie. Kierunek obrali właściwy, wszak byli ludźmi wykształconymi, a na rzymskich mapach była zaznaczona kraina rozciągająca się od Rzeczypospolitej, przez Kaukaz po Afganistan. Nasi przodkowie doskonale rozumieli znaczenie geopolityczne tej krainy i nie robili sobie żartów z okrawaniem jej do jakiegoś lichego międzymorza. Sarmatia to naturalny proces geopolityczny – było to oczywiste dla Rzymian.

Dziś od strony morza, jak i na samym końcu szlaku od lądu na przeciwko Chin stoi ten sam wróg i pilnuje, aby kanał alimentujący Rzeczpospolitą się nie odtworzył. Wszyscy rzucą żetony na stos przeciwko Chińczykom, gdy wezmą się za Afganistan. Jest tylko jeden pozbawiony własnego państwa naród na świecie, w którego interesie jest odtworzenie kanału alimentacyjnego dla własnego państwa i projekcji własnej siły na następne stulecia. Gdy Chińczycy zaczną porządkować Afganistan, trzeba będzie mieć jakieś żetony, by coś rzucić na mapę we własnym interesie. I nie będziecie tam pierwsi. Nasi już tam byli wiele razy i są dowody, że wzięli branki, więc pewnie i łupy.


Dygresja:
Te dygresje na temat jak skubać okupantów to właśnie dlatego, że nie mamy własnych żetonów. Trzeba wyrwać cudze (bo innych nie ma), żeby mieć czym obstawiać na mapie. Ludzi Chińczycy będą mieli dosyć swoich, ale “pieniądze” znowu wydrukują papierowe i trzeba je będzie ozłocić.


W męskim chromosomie Y występuje haplogrupa R1a1. Ma ją co czwarty Norweg i Węgier, co szósty Szwed, Duńczyk i Niemiec. Występuje u 55% Polaków, 45% Pasztunów, 68% Iszkaszimów i 73% Braminów będących narodem w narodzie (znamy takich u siebie). 15 tysięcy lat temu, kiedy lody zaczęły odsłaniać dzisiejszą mapę, rozpoczął się konflikt, który powtarza się ciągle i bez końca, kreśląc genetyczną mapę maszerujących oddziałów od Polski przez Afganistan po Indie. Niezależnie czy pieszo z kijami, czy konno z łukami, czy pociągiem z czołgami, MAPA wyznacza tę samą geopolitykę. Nie zmienią jej żadne sojusze, niczyja wola, żadne zaklęcia i żadne widzimisie. Konflikt do dzisiaj był zawsze na niezmienianej od 15 tys. lat mapie Eurazji, tym razem ta mapa jest zawinięta na globusie, a na obu perymetrach pojawili się jankesi.

My już jesteśmy w konflikcie zbrojnym z USA czy nam się to podoba czy nie, tylko jeszcze nie do wszystkich to dotarło. W konflikcie na mapie, na której ostatnim razem zabrakło miejsca dla Rosji, będącej źródłem mocarstwowości USA poprzez blokowanie komunikacji rimlandów Eurazji. Oba mocarstwa handlują wszak strefami wpływów między sobą, a nawet terytoriami (Alaska). Oba nam przeszkadzają w rozepchnięciu się łokciami. W obu musimy wspierać ruchy ekstremistyczne, odśrodkowe i separatystyczne, obciążające ich koniecznością wewnętrznej projekcji siły.

Konsolidacja ośrodków politycznych nastąpi wokół tych, które dysponują BMR, niezależnie od ich siły gospodarczej (tę można pozyskać przemocą) z tego banalnego powodu, że dysponują względem nieposiadających środkiem ostatecznym i nie ma jak im oddać.