Dlaczego firmy muszą bankrutować?

Jak wykazałem wyliczeniami we wcześniejszym tekście, moc swobodna, jaką w dużej skali mamy w gospodarce, wynosi sześć promili rocznie (wzrost w granicach o 27% bogactwa co pokolenie co 40 lat daje nam taki wynik). Z tego prostego faktu wynika struktura przedsiębiorstw i ograniczanie mocy swobodnej pracownikom. Z tego faktu wynika nachylenie piramidy (hierarchii społecznej). Z tego powodu, aby przy stabilnej gospodarce i nierozdmuchanych problemami kosztach jeden człowiek był dwukrotnie bogatszy od innych ludzi, musi mieć pod sobą kompanię wojska. Konkretnie to pomiędzy 170 a 200 osób tworzy przedsiębiorstwo, które pozwala jednemu z maszopów wybić się zamożnością dwukrotnie ponad resztę. Oczywiście połowa z tych osób to kobiety zapewniające funkcje obsługowe i administracyjne (kinder, kuche, kirche), część obsługuje firmę zewnętrznie, a część to jakaś tam forma administracji, z tego około 40 osób pozostaje w bezpośredniej zależności (choć zależni są wszyscy wymienieni) od przytomnych decyzji jednego przedsiębiorcy. Homo sapiens właśnie w takich skalach tworzy grupy rodowe. Bo inaczej nie działa.

Oczywiście bystro zauważacie, że krezus dysponujący czterokrotnie większym majątkiem niż ciężko zasuwający przeciętniak pojawi nam się w okolicach 30tys ludzi i jest to rozmiar normalnego miasta/miasteczka. Mniejszych właściwie nie ma, większe się nie zdarzają. Ten dwupiętrowy rozmiar hierarchii społecznej był szczytem feudalizmu – miasta ledwo wyrastające ponad tę populację były wielkimi ośrodkami wczesnego średniowiecza.

Kolejny poziom zamożności uzyskujemy dopiero w skali dzisiejszego „landu” albo małego państwa (rozmiaru województwa), gdzieś w okolicy populacji Berlina. Następny przy populacji bloku kontynentalnego (tak w kierunku populacji Chin czy Indii, albo całej populacji „zachodu”). Dopiero taka skala pozwala wytworzyć następne poziomy bogactwa możliwego do zgromadzenia w jednym ręku – by wszystkim i rządzić, i w ciemnocie złączyć.

To banalna, zwierzęca, rodowa hierarchia. Nie ma w tym żadnej magii, żadnych cudów, po prostu na takich parametrach da się pracować. A na innych się nie da. Nie ma tu nic ponad bezpośrednią zwierzchność nad grupą rozmiaru plutonu. Nie ma tu żadnej demonicznej charyzmy przypisywanej wielkim wodzom. To zwyczajna, zwierzęca struktura zabezpieczonej (ugruntowanej) hierarchii (force backed hierarchy).

https://en.wikipedia.org/wiki/Command_hierarchy

Przejście z jednego poziomu do kolejnego nie ma żadnych opcji analogowych, nie ma żadnego powolnego przechodzenia czy robienia tego na kredyt. Rozwija się po szerokości słabszą hierarchię, aż poziom wysycenia nimi w środowisku jest tak wysoki, iż w toku konfliktów o zasoby środowiska pomiędzy pretendującymi do nowej zwierzchności (ręki biorącej wszystko) utrze się stanowisko i zabezpieczy (ugruntuje) zwierzchność nad niższą hierarchią (zostanie wsparte przez niższą hierarchię) – to tworzy status quo.

Obecnie, w roku 2017 ze względu na liczbę ludności powinniśmy mieć od pięciu do najwyżej dziesięciu skonsolidowanych hierarchii czteropoziomowych. Z których najłatwiejsza do wyodrębnienia jako formalnie skonsolidowana jest chińska, gdyż posiada przynajmniej 50% nadwyżkę względem minimalnych potrzeb takiej struktury (w razie W jest co porzucić i odbudować strukturę). Z tego też względu wiemy, że EU czy USA są samodzielnie za małe, aby taką strukturę wytworzyć i dlatego dochodzi pomiędzy nimi do tarć, gdyż w całości „zachód” jest w stanie być taką skonsolidowaną strukturą. Ale brak spójności geograficznej i siła poszczególnych pretendentów powoduje, że ciężko o wybór Cezara, w którym zaraz nie zatopionoby sztyletów. Ze względów geograficznych konsolidacja „zachodu” jako firmy (bo to jednak jest marka) trwa już ponad wiek i przebiega w krwawych bólach, huku dział i dymie z ludzkich pieców.

I tak samo jest do samego dołu

Z tym że organizmy z nadwyżką populacji (Chiny, Indie) mogą sobie pozwolić na dojenie na raz większej liczbie niż minimalna potrzebna w strukturze (około 170 osób), a organizmy z niedoborem, ale na granicy populacji potrzebnej do konsolidacji (EU) muszą ponad miarę wyciskać swoich pracowników (niewolników, obywateli, podatników) i gwałtownie zwiększać liczbę ludności (migracje), aby osiągnąć masę krytyczną pozwalającą na konsolidowanie pod jednym władztwem w bloku kontynentalnym.

Z tym że Brytyjczycy uciekli, a wielu już ma dość i się pakuje z tej imprezy.

Racjonalność spłaty kredytu polega na ocenie prędkości cyrkulacji danego dobra, względem transz spłat. Czy dany system odsysania wartości z gospodarki pracuje na tyle wydajnie, by pokryć transze. Jeśli w jakimkolwiek momencie cyrkulacja jest na tyle powolna, że dany kurek nie zapewnia takiej sumy przepływów, aby zaspokoić wierzyciela, to dochodzi do renegocjacji. Albo wydłuża się czas spłat (podpisując, że zrobią to wnuki, jak ktoś w to wierzy – akurat spłacą, takiego!), albo się go skraca do spłaty natychmiastowej (licytacja dłużnika jak nie ma płynności). Jeśli ocena zmian prędkości cyrkulacji dobra w czasie jest rozbieżna pomiędzy wierzycielem a dłużnikiem, wtedy występuje konflikt, strony muszą utrzeć stanowiska. Albo utrzeć nosa przeciwnikowi tęgim kijem. Ponieważ słowo konflikt zawiera w sobie immanentnie kwestię przeciwnika, a ten jest oczywiście do pokonania i odszczekania oczekiwań spod stołu.

Oczywiście niewolnika można smagać batem nawet jak leży, można go zatłuc na śmierć. Można też wdrażać ujeżdżanie martwego konia.

Jednakże na przytomnych uczelniach, gdzie uczą przytomnej księgowości i finansów, wykładają, że skoro koń padł, to nie należy go smagać z batem, tylko się z tym pogodzić, z konia godnie zejść i skorzystać z instytucji formalnych określających pochówek konia. Czyli ogłosić upadłość, zlicytować trupa… no i wsiadać na następnego konia – nie ma się co ociągać – jechać trzeba.

Instytucja upadłości, bankructwa nie jest niczym specjalnym – jest normą prowadzenia działalności. Na przytomnych uczelniach wykładają, jak konia zmusić do efektywnego biegu, jak pokonać nim przeszkody, ale… to nie pegaz – nie poleci. Jeśli dół w koniunkturze, płot w podatkach, grząskie błoto sitw, to koń padnie. I to nie jeden. Konie będą padać jeden za drugim. I choć nie są tanie – jechać trzeba. Smaganie batem martwych niewolników nie daje rezultatów ekonomicznych. Wtrącanie niewolników do lochu to koszt, a nie kara. Koń i niewolnik uniosą ile uniosą, a nie ile sobie dół, płot i błoto wymyśli.

Skoro więc takie instytucje są – korzystajmy z nich – nie żałujmy sobie. Nie ma się co szarpać – obciążenia podatkowe są jakie są, jak wielokrotnie wykazywałem są one wyższe niż możliwe do spłacenia w rzeczywiście działającej gospodarce, więc państwa, jakie sobie uroiliśmy, nie są do utrzymania w takiej formie na dłuższą metę. Ale zanim te państwa schudną, to my z głodu pomrzemy. Morzmy więc głodem nasze firmy – nie żałujmy sobie. Rolujmy należności podatkowe w kulę śniegową „oddamy poźniej”, róbmy restrukturyzację „część oddamy później, a część trzeba odpisać”, w tym samym czasie prowadząc kolejne działalności, na które należymisie dopiszą urojone należności podatkowe (niech sobie nie żałują, niech dopisują, niech każdy warzywniak na handlu marchewką będzie opodatkowany Astonem Martinem) i od czasu do czasu rozbijajmy te kule śnieżne o drzewa (znikający podatnik) czy o siebie (ban na działalność i funkcje w spółkach na x lat w danej jurysdykcji), czy nawet czekajmy, aż wiatr historii sam taką kulę zredukuje (dawności).

Nie kopcie się z koniem – płacenie takich podatków, jakie wydumały sobie należymisie, prowadzi do utraty majątku. Płacenie niższych grozi zarzutami i lochem. Pozostaje brać więc wszystko i nie płacić nic.

Odrzyjmy podatek z iluzji, że jest to opłata towarzysząca czynności – zarabiasz i dzielisz się. Podatek to wymuszenie przez silnego na słabym (przez przekonującego na naiwnym) przekazania dóbr. Samo uzasadnianie jest tu dla żartu, wszak podatek oznacza, że kupujący jest gotów zapłacić wyższą cenę niż sprzedający oczekiwał. A nawet jaka według silniejszego sprzedającemu się należy i sprzedający ma w zębach silniejszemu przynieść tę „należność”. Czy przyniesie? A może to nawet lepiej, żeby silny musiał się za każdym sprzedawcą uganiać i z paszczy wyrywać dziwactwo?

Zacytuję tutaj tekst #Enemy z http://www.bogaty.men/historia-pieniadza-kruszcowego-cz-iii-wieki-ciemne-europa/

Gdy z kolei Bizancjum odbiło w I połowie VI w. część Italii i wprowadziło tam system podatkowy, spotkało się ze strasznym oporem ludności wymęczonej wojną i od takich dziwactw odzwyczajonych. Od upadku Rzymu mijało wtedy ledwie 60 lat.

Bardzo podoba mi się nazwanie podatków dziwactwem. Myślę, że tak należy to traktować, jako dziwaczne upodobanie, a niezwykle skupionych na tej obsesji warto nazywać zboczeńcami. Myślę, że to się może przyjąć – 23% dziwactwa. Dla zdziwaczałego państewka.

Dlatego na samym dole musicie „kraść”?

Państwo socjalne polega na tym, iż jest wobec beneficjentów łaskawe i daje im zasiłki. ALE! Beneficjenci – klienci u pańskiej klamki muszą co dzień od rana o tę łaskę zabiegać. Przyczyną kradzieży w takim ustroju jest to, że ludzie w głowach mają projekcję wysokiej efektywności i lepszego uorganizowania przedsięwzięć niż widzą w rzeczywistości, a co za tym idzie poddają się przeświadczeniu, iż należny im jest udział w owocach pracy w proporcji właściwej dla najlepszego uorganizowania i wyobrażonej w tym uorganizowaniu pozycji, które to właściwości gospodarki i jej uorganizowania nie mają pokrycia w rzeczywistości. W rezultacie powszechnie akceptowana jest kradzież (należy mi się, to biorę), która z przyczyn behawioralnych nie jest uznawana za kradzież i nie jest potępiana, a do tego jest powszechna.

Dlatego w socjalizmie wolno kraść – to jest rezultat braku władzy właścicielskiej nad rzeczą i brak sprawowania tegoż nadzoru w najlepiej pojętym interesie przyrostu bogactwa.

Materiał inteligentny – walenie młotkiem w bryłę metalu nie wytworzy wykonującego operacji komputera, jednak walenie stresorami w społeczeństwo jak najbardziej wytworzą procesor unikający stresora, a nawet likwidujący źródło swej zgryzoty. Co ciekawe to racjonalizacja lustrzana u członków społeczeństwa potrafi obciążyć partyzantów zbrodniami okupanta, uważając że stosując stresory sprowokowali pacyfikację (czyli okupację prowokują okupowani, przestępstwu winna jest ofiara).

Można więc, porzucając odgórną kreację struktur, dociążyć społeczność zgryzotami, a ono samo sobie z tymi zgryzotami poradzi. To prowadzi do oczywistego wniosku, że państwo może skupić się na dysponowaniu zbiorową przemocą i gasić nią powstające problemy nie rozwiązując ich, ale spuszczając bęcki aż do ustania lamentów, że coś nie działa (jakaś edukacja, jakieś umowy handlowe). Po prostu ludzie sami się zorganizują pod batem i dogadają tak, żeby było dobrze.

Znalazłem ślady stosowania tej metody do rozwiązywania konfliktów w przedsiębiorstwach przez Putina. Zmuszał przedsiębiorców i „stronę społeczną” do zawierania niekorzystnych dla obu stron porozumień za samo sprowokowanie państwa do reakcji – od razu wszyscy inni się dogadywali tak, żeby cicho było. Taka kocówa w nocy, aby rano hierarchie na dole drabiny społecznej były już ustalone i aby szarża nie musiała wchodzić z butem.

Kula śnieżna – ustaw kilka – będziesz miał bałwanka

Jednym z rezultatów walenia takim podatkowym młotkiem w biznes jest wypadanie z biznesu ludzi budujących trwałe biznesy o niskim poziomie wzrostu. Przy tak drapieżnej polityce fiskalnej jedynie jeszcze drapieżniejsza polityka wyzysku pozwala przetrwać przy wykonywaniu szybkich pozycji, ich dmuchaniu, tworzeniu nawisu zobowiązań, monetyzacji i w rezultacie upadłości przy działaniu już kolejnej takiej firmy w pewnym stadium.

Takie firmy to kule śnieżne. Ustaw jedną na drugiej i będziesz miał bałwanka.

Mistrzem w lepieniu bałwanka jest Martin Shkreli, który w serii upadłości wypompował się do poziomu, na którym stać go było na drobne 40mUSD kaucji za „wychodzisz wolny z więzienia” i jeszcze ma na fistaszki najmniej 4mUSD, a zaczynał od długu na 2,3mUSD w transakcji, w której puknął  Lehman Brothers tak sprytnie, że bank nie zdążył go obedrzeć ze skóry gdyś właśnie upadł. Następnie użył tego kapitału do wkręcenie Merrill Lynch na 7mUSD i zrobił wrogie przejęcie na lewarze za 378mUSD. Właściwie cała jego kariera to ponzi w górę, którym spłaca poprzednie mniejsze ponzi ugodą z wierzycielami i tak po szczeblach drabiny. Przy okazji pokazał jak należy prowadzić handel farmaceutykami.

Sytuacja ta wynika z dyssypacji informacji i powstawania działalności wtórnych – wyczerpuje się rynek. Konieczne jest więc zamknięcie działalności i rozpoczęcie innej z nie tak obleganego wyciągniętymi w żebraczym geście łapskami urzędactwa i wierzycieli.

Dlatego startupy po fazie gwałtownego wzrostu zamieniają się w spółki akcyjne i są sprzedawane przez założycieli – oni idą zakładać coś innego.

Przykładem takiej rozbudowanej spółki w rękach City jest Rosja. Bo czy Rosja jeszcze istnieje? Czy przekształciła się w korporację wydobywczą? Bezpieka służy zapewnianiu ciągłości państwa w okresie przejmowania dziedzictwa – aby dziedzic przejął władzę w całości i uniknął kosztownych dla struktury sporów o peryferia. To korporacyjny model przekazywania władzy przez kooptację.

Tymczasem w krainach bałwanów

W Szwecji z powodu ujemnych stóp banki zaczęły ciągnąć ujemne odsetki z rachunku dużych klientów. Zaczyna być na urwał mać, bo firmy, co mają w dziennym rozrachunku po 600mEUR, zaczęły fikać, że może taniej będzie w gotówce bez konta w banku.Tymczasem banki zaczynają kombinować czy wszystkim firmom tak nie zrobić.

To by było tyle na temat społeczeństwa bezgotówkowego.

Jak widzimy i prywatna biurwa potrafi być drapieżna, gdy polityka przymusi. A polityka to takie działanie, kiedy się komuś na coś pozwala i jakby kto fiknął, to się go obroni; albo się czegoś zabrania i kto by się poważył, to bęcki zbierze.

Jedną z ideologii politycznych jest keynesizm – wielka obietnica. Pożyczymy, jak nam kto pożyczy. Czy oddamy? A tu już dług jako motywator do pracy. Jednak cała ta pożyczka pod nadrukowane waluty, jakie poruszyłem w poprzednim tekście o podatkach, ma zapewnioną moc swobodną w postaci materiału, towaru i usług z Waszych spiżarek, magazynów, z zasadzonych przez pradziadka dębów i ryb, co się plączą w sieciach. Z samego ustanowienia waluty czy derywatu nic nie wynika (w Islamie to nawet zabronione jest handlowanie czymś, czego się nie ma, ale w keynesizmie wolno nawet obiecać spłatę długu przy braku faktycznych możliwości, gdy nie istnieje nawet waluta w jakiej ten dług miałby być spłacony, ponieważ tyle jej nie nadrukowano).

Ta ideologia wymaga stałego wzrostu poziomu obietnic. Przy wzroście gospodarczym 27% na pokolenie dość łatwo zrujnować się wojną, czy serią konfliktów zbrojnych, szczególnie o charakterze globalnym. Takie konflikty miały miejsce od początku do połowy XX wieku. Wydrenowały one całkowicie zasoby ludności, jakimi dysponowała ona tworząc państwa narodowe od połowy XIX wieku. W rezultacie koncepcja państw narodowych straciła podstawę materialną, a co nie jest materialne, to po prostu nie jest. Nie ma tego wcale. Keynesizm obiecywał, że wydrenowanie biologiczne pozostałej przy życiu populacji zapewni dobrobyt. No i zapewnił – jednemu na 400 mieszkańców, normalna gospodarka zapewniała jednemu na 170. Brak podstawy materialnej państwa narodowego spowodował, że koszt bogacenia się jest liczony w nieurodzonych ludziach. A ponieważ nieurodzeni ludzie nie pracują w firmach, które obciążane są daninami – firmy muszą bankrutować nie mając dostępu do taniego zasobu, do jakiego zawsze dostęp miały.

Są oczywiście konsekwencje dla systemu transakcyjnego przy tak naiwnym, rozrzutnym, niegospodarnym gospodarowaniu. Systemy płatności wynikają z metody rozliczeń – scentralizowane przez banki lub rozproszone przez gotówkę. Wynikają one z rozproszenia struktur gospodarczych, a te scentralizowane zaowocowały absolutyzmem – wynikał on ze scentralizowania rozliczeń wekslami wokół bankiera króla.

W przypadku drapieżnego fiskalizmu utrzymanie systemu gotówkowego utrudnia egzekucję uroszczeń (dziwactw należymisiów), ale system gotówkowy jest bardzo tani w utrzymaniu (sam się utrzymuje, zostaw ludzi bez gotówki – sami sobie stworzą nową) mimo problemów z fałszerstwami, natomiast renta mennicza jest na tyle wysoka, iż pozwala utrzymać jakiś minimalny poziom aparatu przymusu, który przy dobrej woli większości zainteresowanej oryginalnością monety pozwala represjonować fałszerzy. Jednakże taka drobna władza płynąca z renty menniczej potrafi rozbudzić marzenia emitenta. Marzenia o większej rencie i większej armii.

Ponieważ system gotówkowy wadzi, to bałwany centralne zaczęły knuć system bezgotówkowy. Rzecz w tym, że zbytecznie gdyż, od czasów Sumeru przynajmniej większość rozliczeń jest bezgotówkowych, mają miejsce jedynie w „księgach” (Sumerowie używali glinianych tabliczek, to pożary utrwalały zapisy – dlatego komandosi w czasie oblężenia najpierw podpalali archiwum – w celu utrwalenia danych; zwyczaj się przyjął, a że twardogłowi nie za bardzo nadążają za zmianami, to spalili też bibliotekę w Aleksandrii – dobrze chcieli – żarcik) jako przypisywanie należności do późniejszego rozliczenia. Obecny system zawiera marginalną ilość gotówki i większość transakcji jest zawieranych jedynie na poziomie ksiąg. Rozmiar biznesu, jaki pozwala na rozsądny obrót gotówkowy, sprowadza się do operacji detalicznych i mikroprzedsiębiorstw. Już w małej firmie, gdzie jest kilkanaście osób, korzystanie z gotówki zaczyna być zwyczajnie upierdliwe ze względu na konieczność zdublowanej konsygnacji operacji kasowej (ona jest w praktyce konieczna, nie jest to żaden wymóg biurwy – prowadzenie biznesu tego wymaga dla spokojnego snu).

Na razie co poważniejsze państwa rozliczeniowe, próbujące sobie wydrapać jakiś kawałek niszy w finansach po wyjściu Lądka z EU, odkładają w czasie (na świętego Nigdy) odejście od systemów gotówkowych i przygotowują się do gwałtowanego zwrotu w prawo całym aparatem politycznym. Cashless society poszło do celi, z nadzieją na dożywocie. Tymczasowe dożywocie w oczekiwaniu na wprowadzenie KS.

Atak z flanki

Myśleliście, że jakoś to będzie – gotówka się uchowa, socjaliści zmądrzeją (serio w to wierzyliście? to możliwe?) i jakoś przeniesie się wartości. Nic z tego. W natarciu zamiast cashless society jest dochód gwarantowany i waluty wirtualne (kolejna tulipanowa bzdura, warta tyle co moje weksle; serio za moje weksle dostałem od banków prawdziwe samochody, ale banki się skarżyły, że później nie bardzo dostały cokolwiek za te weksle; no to co to szkodzi, żeby obracać cyferkami, póki ludzie łasi na cyferki? Sam obracałem, ale ja jestem zachowawczy – już mi starczy).

Dochód gwarantowany oznacza, że wytwórcy dóbr i usług mają psi obowiązek świadczyć usługi i wydawać dobra w zamian za… decyzję administracyjną, że mają świadczyć i wydawać. Czyli że zostali upaństwowieni razem z obrożą na szyji – jeszcze producentom i usługodawcom trzeba numery wytatuować i w pasiaki ubrać. O! Nie zapłacicie danin, to was będą chcieli i w pasiak ubrać. A spróbujcie nie akceptować tej gwarantowanej waluty i sprzedawać pod stołem za PM – to dopiero dostaniecie do wiwatu. Na razie na smaczek wprowadzają to w Finlandii. Stalin nie dał rady, a teraz ich wykończą.

I żaden lewnik się nie zająknął w kwestii dochodu gwarantowanego czy uzurpacji przez banki komercyjne funkcji menniczej (w odniesieniu do niespłaconych kredytów – ich nie wolno tak sobie odpisywać jako stratę – każdy taki niespłacony kredyt to fałszowanie waluty przez bank). Porównajmy ten dzisiejszy bałagan do IRP, gdzie sędziami byli przedsiębiorcy, którzy wykonywali obowiązki jurysdyczne fakultatywnie, nie powstawały żadne kasty nadzwyczajnych ludzi poza tymi, którzy wykonywali wobec siebie samych stróżę – powszechny obowiązek wojowania. Czy to zawodowo czy hobbystycznie to jednak w obronie płonących granic Rzeczypospolitej. A te przecież ciągle płonęły i był to bardzo dobry interes. Dziś nie płoną, to ludzie migrują tam, gdzie są zamachy – jak ćmie żyć bez ognia?

Dla kogo właściwie ja to piszę?

Górnicy w kopalni to ludzie wolni, wykształcenie – korporacja zawodowa. Natomiast niewolnicy stanowią taśmociąg – wynoszą urobek, nie dotykają się do narzędzi i jakiejkolwiek górniczej pracy. Niewolnicy dziś nie chcą pracować, część lemingów uważa się za wykwalifikowanych górników i przegrywają na frankach, opcjach, forexie, giełdach. Złoto nie płaci renty – to wyłącznie odroczona konsumpcja, być może odłożona ze stratą, ale za to w jakikolwiek dający się użyć sposób.

Kto jest Twoim wzorcem? Członek kolektywu? Czy może kolektyw sam w sobie? 10tys bansai? 100tys? Milion mieczy na Twoją komendę? A może Iskander sam jeden przeciwko światu, może Cortez przeciwko imperium, może Husarze przeciwko dziesięciokrotnie liczniejszym wrogom? Może szwoleżerowie pod Somosierrą? Może skala wyzwania wobec pyłu na wietrze, marności w czasie swego życia osiągającej nieśmiertelność w pamięci swego plemienia?

Wiem, że nie otrzymam na to pytanie odpowiedzi. Nie wiem jaki odsetek ludzi czytających IT21 czy wchodzących tutaj w ogóle używa spółek jako narzędzi do operowania rozliczeniami, zobowiązaniami i kapitałami. Wiem, że ci co piszą i pytają, to zazwyczaj uważają obsługę takich wehikułów za dość drogą. Ja natomiast nie jestem w stanie nawet sobie przypomnieć ile działalności, w ilu krajach prowadziłem, zamknąłem, zlikwidowałem, upadłem, zbyłem czy co tam się z nimi stało.

Bardzo dawno temu próbowałem kopać się z koniem, myślałem, że z tym płaceniem danim to na serio, że społeczeństwo jest na serio, że prawo działa i takie tam brednie w jakie wierzą nastoletnie cielaki smallbiznesu. Mam nadzieję, że po przedstawieniu tych szacunków z początku tekstu i z poprzedniego sami dojdziecie do wniosku, że podchodząc do konia trzeba przyjąć na klatę kiedy kopie i z godnością upaść.

A jeśli uda się Wam konia dosiąść, to okładajcie sku**syna batem, targajcie munsztukiem i kaleczcie ostrogami – wybierzcie z konia tyle wartości, ile się da w jak najkrótszym czasie. I tak zdechnie. Na martwych koniach się nie jeździ. A te zadbane i tak Wam ukradną należymisie, albo rozszarpie zdziczała biurwa. Natomiast będąc na koniu to co innego – z tej wysokości można bić biurwy i złodzieji.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • hes

    Bardzo interesujące ale w szkołach tego nie uczą (nawet prywatnych:)

    • 3r3

      Zależy w jakich krajach, a w Polsce to ja w domu miałem korepetycje z tego od maleńkości 🙂

  • Spec 275

    Cześć 3r3 napisałeś kiedyś coś o cysorzu że jest agentem Kiszczaka. Zaintrygowało mnie to. O ile rozumiem twoją niechęć do socjalistów, to mi to wszystkiego nie wyjaśnia, może część, ale czyje interesy miałby reprezentować? Jeśli miałbyś ochotę rozwinąć ten temat chętnie przeczytam.

    • 3r3

      Rzuć okiem jak Kiszczak tworzył agenturę, aż po generałów. W jaki sposób ustawiał scenę polityczną i czy było tam miejsce do awansu dla kogokolwiek poza figurantami.
      Zauważ, że Kaczki pojawiają się już jako dzieci w tv, filmie (są z właściwej rodziny, chodzą do odpowiedniej szkoły, mieszkają we właściwym miejscu), później pojawiają się jako pracownicy w tej stoczni co trzeba gdzie agentów jak skwarków w kaszy, na końcu biorą udział w „obradach” w Magdalence – i tu dopiero „kończy się” PRL.

      Powiedzmy, hipotetycznie oczywiście, że wychowałem się na peryferiach takich układów rodzinnych, w PRLu wiedziałem jakimi sztućcami co się jada (nawet sobie nie wyobrażałem że można innymi), nie wiedziałem że niemiecki i angielski to języki obce, jako kilkuletni smarkacz miałem w portfelu kilka dolarów (a były kartki na mięso), jeździłem na wakacje gdzie trzeba i z kim trzeba. Jest taki wiek kiedy łapiesz, że programy informacyjne prowadzi „ciocia”, a wszyscy wkoło umoczeni są w jakieś afery. Później zaczynasz czytać o „swoich” w gazetach, o dochodzeniach, o tym że nic się z tym nie da zrobić, a pismaki się podniecają (i co lepsze – i pismaki, i opisywani to jedna klika). I później dzieci z tych środowisk trafiają na Sorbonę (wylęgarnia lewaków). Kabaret.
      I jeśli się komuś wydaje, że przedwojenne „elyty” nie miały nic wspólnego z komuchami, to pozostaje się zastanowić skąd komuchy wzięły aparat dyplomatyczny, który wiedział jakie sztućce do czego służą, skąd mieli żołnierzy do tłumienia powstań w Poznaniu i na Wybrzeżu i w jakim powstaniu żołnierze nabywali praktyki.
      A taki Morawiecki na przykład, ekonomiczny zabójca, niedawno jeszcze namawiał na franki ręka w rękę z Petru, skąd on się wziął tam gdzie jest? Z patriotycznego harcerstwa go wzięli? Czy morze czerwone się rozstąpiło i go wypluło?

  • 3r3

    Naiwnym jest wierzyć w sprawiedliwość na tym nie najlepszym ze światów.

  • Dzik

    Tak myślę i myślę i coś mi nie wychodzi. Skoro pójście w bankruty jest czasami takim korzystnym wyjściem, to czemu uchowały się firmy z tradycją liczoną w dziesiątkach lub setkach lat? Korpo takie jak IBM, rodzinne biznesy produkujące buty/meble/ubrania czy nawet firmy-państwa trwające od wieków. Czy chodzi o zdolność projekcji siły połączona z układami i korzystnymi warunkami do prowadzenia biznesu czy o coś jeszcze? A może takie podmioty bankrutują, tylko jakoś tak… Inaczej?

    • 3r3

      Jak sam zauważyłeś – uchowały się, a wymień państwa i firmy które się nie uchowały?
      Na Malcie jest ostatni formalnie istniejący zakon rycerski. A było więcej? Jeden jeszcze udaje Szwajcarię i gwardię papieską.

      • Dzik

        No to nie uchowała się chociażby RON – zbankrutowała, została pożarta czy (p)oddana?
        A taki Albion działa od tysiąca lat, KK od dwóch. O Chinach nie wspominając. Uchowały się, bo pożerały konkurencję? Dokonywały konsolidacji wielu mniejszych podmiotów w jedno korpo?
        Nie dają mi spokoju małe, rodzinne firemki tworzące użytkowe drobiazgi (a chyba są takie, które działają od 4-5 pokoleń). Nie przeszkadzają nikomu więc pozwala się im istnieć czy one też wchłaniają jeszcze mniejsze biznesiki i jest to samo co z państwami tylko w mniejszej skali?
        Z tego co mówisz o biznesach z czasów Rockefellera wynika, że mamy globalny trend do konsolidacji, scalania wielu branż w jednym ręku, pod jednym (rot)szyldem. To to jest to całe NWO?
        Wybacz taką ilość pytań, ale zaczyna mi coś świtać i chcę być pewien że dobrze rozumiem.

        • 3r3

          Jak kogoś atakujesz to doprowadzasz najpierw do dyssypacji, a później do rekonsolidacji pod Twoim władztwem.

          Tym się różnią trzy stopnie działania – gospodarowanie, przedsiębiorczość, biznes.

          Polityka może funkcjonować tylko na poziomie biznesu, jest emergentna z tego poziomu i z żadnego niższego. Z tym że prawie cała wytwórczość celowa jest na poziomie gospodarskim, a produkcja bardziej zaawansowanych dóbr, których nie wytwarza się z dnia na dzień na poziomie przedsiębiorstw. Na poziomie biznesu jest wyłącznie organizacja.

          Ten Pan:

          https://www.youtube.com/watch?v=f0oxLBKkMYk
          bardzo mądrze wyjaśnia dlaczego nie warto być gospodarzem czy przedsiębiorcą, a od razu biznes prowadzić, i Jemu się udało. Delikatnie mówiąc miał bardzo długą serię szczęśliwych trafów.

          Wskazywałem w którymś z tekstów jakie są proporcje tych co muszą się schylać na jednego takiego co korzysta ze skonsolidowanych owoców pracy – około 170 do jednego. Dlatego konsolidacje są tak nieefektywne i NWO na razie nie ma i wątpliwe czy będzie (konsolidacja populacja na planecie najprawdopodobniej wymaga istotnych liczebnie kolonii pozaziemskich do utrzymania entropii na godziwym poziomie).

          Zupełnie inny jest też model gospodarski, inaczej oszczędza i wytwarza wartość przedsiębiorca, a jeszcze inaczej tworzy ją biznes. To są szczeble mam, pracuję, umówmy się.

          Konsolidacja wynika z umówienia się. W konsolidacji nie musi brać udziału ten, który bez konsolidacji i tak sobie poradzi (czyli gospodarz na pewno, a przedsiębiorca być może), a nie może ten kto do konsolidacji nic nie wnosi. Najwięcej więc do konsolidacji wnoszą pauperzy – liczbę i projekcję siły. Dlatego państwa najpierw się rujnuje a później inkorporuje.
          Zauważ ile ludzi Polska straciła na wojnie, a ile w ciągu ostatnich 25 lat „cudów”. A ilu straciła ludzi zamożnych w ciągu ostatnich 400 lat? A ilu przedsiębiorców w ciągu ostatnich 20?

          Jak chcesz przejąć czyjąś firmę to idziesz do szefa i pytasz za ile sprzeda, czy najpierw dewastujesz takim rynek, podkupujesz pracowników, przejmujesz długi i dopiero idziesz dyskutować?