Efektywność operowania kapitałem

Stopy zwrotu to ciężki temat, szczególnie dla ludzi, którzy siedzą tylko w jednej branży. Kapitał jest zasadniczo w kapita i większość populacji sprzedaje swoją pracę, za co otrzymuje kompensatę (nie zapłatę – zapłata jest za towar, za usługę jest kompensata), będącą wyrównaniem szkody, jaką jest eksploatacja biologiczna rękodajnego. Od odszkodowań niby podatków nie ma, ale w socjalizmie widać są.

Bardzo ciężko jest wycenić ten kapitał i zwroty z niego właściwym jest oceniać nominalnie i siłą nabywczą. Naiwni wyceniają je średnimi zarobkami w lokacji, ale to błąd, ponieważ produkty mają globalne ceny, które nie zależą od średnich zarobków.

Jak przeliczyć wysiłek i czas włożony w edukację i wytworzenie zasobu biologicznego?

Z całą pewnością próba ujęcia i sprzedaży takiego niewolnika nie odda nam kapitalizacji włożonej w jego wytworzenie. Oznacza to, że inwestycja w niewolnika w ujęciu kapitałowym prowadzi do straty. Natomiast niewolnictwo ma sens ekonomiczny (wskazują na to podatki – niewolnictwo, nawet jeśli częściowe, to nie wolność).

Istotny wniosek z tych faktów jest taki, że wydatki poświęcone na niewolnika (czy to poprzez jego wytworzenie czy ujęcie) należy odzyskać eksploatując go biologicznie. Jest to przymus świadczenia pracy za darmo (podatek 70% oznacza, że 70% czasu pracuje się za darmo).

Najwidoczniej praca jest bardzo dochodowa i ma sens ekonomiczny, skoro państwa zajmują się niewolnictwem. Wniosek z tego dość prosty – wydatki na własny rozwój, w szczególności na emancypację (wyrwanie się z niewoli), są zasadne i przynoszą istotne zwroty nominalne, a po uniknięciu podatków pozwalają zachować trzykrotnie wyższą kwotę do własnej dyspozycji. Najistotniejsza różnica w efektywności zwrotów z tego kapitału jest związana z obraną branżą. Tak samo jest z każdym innym kapitałem.

„Gotówka” w postaci walut i zwroty z kapitału za refinansowanie ubezpieczeń. To forma hazardu, gdzie inwestycją jest własna wiedza (znowu kapita) i doświadczenie z zakresu rozwoju przedsięwzięć i ocena ich zdolności do uzyskania zwrotów z własnych działalności. Ponieważ jest to bardzo płynna dziedzina wiedzy i do zasilenia całego rynku w amortyzację ryzyka potrzeba wolnych zasobów znacznej liczby ludzi, to istnieje na tym rynku pojęcie inwestora indywidualnego (tradera).

Koncepcja tego rodzaju operowania kapitałem polega na tym, że stawiamy cudze zobowiązania wobec nas (walutę) w hazard, iż my wiemy lepiej, niż przeciętnie wie zbiorowość pozostałych takich samych jak my i commercials, jak należy ocenić ryzykowność przedsięwzięć danej firmy (akcje), jej wypłacalności w przyszłości (obligacje), jak ocenić całe branże (indeksy) i względne ważone pomiędzy wycenianymi aktywami (pochodne). Zysk w wypadku takich operacji pochodzi z prawidłowego rozeznania w wybranym czasie zachowań rzeczywistych całego rynku. Jeśli właściwie rozeznasz sytuację – zarabiasz, jeśli błędnie – płacisz za pomyłkę. To pozornie bardzo sprawiedliwe, o ile naszym celem jest rzeczywiste granie w refinansowanie zabezpieczeń wycen.

Olbrzymią zaletą tego typu operowania kapitałem jest bardzo wysoka płynność aktywów. Oznacza to, że zazwyczaj można skapitalizować swoje aktywa i wyjść z „gotówką”, o ile znajdzie się nabywca, a koszt wyjścia jest niewielki.

Wyjątkiem od tej pozornej sprawiedliwości jest tworzenie wehikułów finansowych, które spalają „zainwestowany” kapitał, wymieniając go na wpływy lub dywidendy w czasie swojego działania.

Przykładem takich zagrań jest przejęcie – wpływ na politykę firmy poprzez pakiet udziałów.

W ten sposób korpo wykupują MiSie – chcemy u was zamawiać taniej, ale dużo – odsprzedajcie nam 40% swoich akcji, żeby korpo miało coś do powiedzenia.

Wilk syty i owca częściowo nadgryziona, ale wilk płaci z góry – kupił, a owca będzie konsumowana długo – owca ma pewną przyszłość na czas konsumpcji. Wilkowi nie opłaca się zawalić kontraktów z takim MiSiem, bo spadnie mu wycena i dywidenda z zakupionych aktywów. Perspektywa czasowa takiej inwestycji z punktu widzenia korpo trwa dwa lata i nigdy nie przekracza trzech (maksymalny czas zajmowania stanowiska kierowniczego przez osobę odpowiedzialną za utrzymanie relacji z MiSiem). Oznacza to, że korpo musi w 2-3 lata wyżyłować niższymi cenami zamówienia z MiSia, aby odbić sobie to, co utopili w udziałach, ponieważ majątek firmy z punktu widzenia i MiSia i korpo nie podlega rozsądnej kapitalizacji. W tym samym czasie MiŚ musi wyżyłować swoją produkcję i wyeksploatować maszyny, aby jakakolwiek kapitalizacja była nierealna oraz wytworzyć zapasowy park maszynowy w kosztach oraz stworzyć na koszt korpo (taniość wysokiego nakładu produkcji) szerszą bazę klientów. Przygoda kończy się dla korpo wykupieniem kolejnego MiSia z tej samej branży, a dla MiSia – cięciami w personelu i likwidacją działów, jakie obsługiwały korpo oraz zmianą polityki wobec pozostałych klientów.

Kolejnym przykładem jest gwałtowny wzrost zakupów danych aktywów od emitenta i przejęcia kanału jego dystrybucji (proliferacji na rynek) pozwalające na duszenie i uwalnianie podaży. Z punktu widzenia emitenta jest to początkowo korzystne (ktoś wchodzi z kapitałem, płaci żywą „gotówką” za wszystko, co ten emituje), ale po jakimś czasie zaczyna narzucać warunki wykupu kolejnych transz, miotając przy tym płynnością emitenta. Poważni emitenci mają mechanizmy zabezpieczające przed takimi działaniami i są to zazwyczaj nieformalne działania administracyjne, wpływy w państwowym aparacie przemocy, a nawet w prywatnym, jak trzeba. Zazwyczaj taki rozwód boli obie strony i jest kosztowny, gdyż kanały dystrybucji bywają dość unikalne (nisze rynkowe). W takiej transakcji wypala się „zainwestowany kapitał” w zamian za wysokie dywidendy z przejętego kanału i otwarcia na rynki, jakich emitent nie był w stanie obsługiwać (nisze), ze względu na swój ociężały model dystrybucji. Ta metoda jest stosowana również jako proxy dla emitentów ponzi.

Wymienione przykłady przepalania kapitału na wysokie zwroty (które muszą pokryć wydatek kapitału lub rozprowadzić kapitał ze zwrotem na wystarczająco długi okres owych zwrotów) są trudne do zaakceptowania dla typowych graczy giełdowych, trzymających zapis wyceny płynności swoich aktywów. Są też trudne z powodów księgowych – zazwyczaj kanały przepływu zwrotów są bardzo złożone i pączkują kolejnymi proxy w trakcie oraz mają punkty kulminacyjne, przełomowe i teorię zamknięcia – nie jest więc to „inwestycja”, która ma dającą się wyjaśnić w każdym czasie rentę (ta jest w każdym czasie ujemna), choć podsumowanie działań po zamknięciu wykazuje olbrzymi zysk (a już jak teorię zamknięcia podlicza prokurator, to kwoty są astronomiczne).

Przykładem takiego agregatu jest wejście w rynek za 10, ze wzrostem 100% tygodniowo w rynku do wysokości 2k i rozpoczęcie eksploatacji nominalnej 50 / m-c po osiągnięciu 1k w rynku, kiedy wzrost tygodniowy zaczyna gwałtownie spadać. Aby na samym końcu po 3 latach w wyniku konfliktu rynkowego utracić cały udział i zaliczyć przepadek agregatu. To bardziej zagadnienie z psychologii czy uda się odłożyć wyniki nominalne na przyszłe wehikuły, a nawet budować je w trakcie z takiego zasilania. Większość biznesów w bardzo długim terminie (pokolenia) tak właśnie transformuje.

Oczywiście to nie do zaakceptowania dla wychowanych na uczelniach fanatykach procentu składanego. Tak jak i kolejne typy operowania nie nadają się dla dzieci hossy.

W pierwszych artykułach opisywałem jak konstruowany jest wehikuł mikro- i małego przedsiębiorstwa. Bardzo małego, bo miałem nie wychodzić z wydatkami na poziomie 1M PLN na początkowe narzędzia.

Przyjmijmy, że taki wehikuł na poziomie 0.25M PLN zużywa się (niby amortyzuje) w ciągu 10 lat (realnie, bo na papierze to w dwa lata). I pozwala wyciągać nominał 25k PLN / m-c, ale nie da się złożyć procentu (powiększyć tego bazowego 0.25M PLN), ponieważ nijak nie zwiększy to wyjmowanego nominału. Oznacza to, że wstawianie w rubryce 120% zwrotu rocznie jest pozbawione sensu. Ten zapis o niczym nam nie mówi. Informację natomiast niesie skala porównawcza, gdzie 0.25M daje zwrot 25k / m-c, a 1M PLN daje zwrot 40k / m-c, co wskazuje jak gwałtowny jest spadek efektywności operowania coraz większym kapitałem. Jeśli do tego wliczycie rzeczywistą amortyzację i konieczność utrzymania funduszu rezerwowego na poziomie wkładu, to według rachunku dla inwestycji zwiększanie czterokrotne wkładu, aby mieć zwrot 50% zamiast 120%, może się wydawać głupie. Jednakże informacja o zwracanym co miesiąc nominale wskazuje, że inwestycja trzyma się kupy i rozwijanie się z 0.25M na 1M ma w perspektywie pięciu lat jakiś sens ekonomiczny.

Fabryki rozbudowuje się bardzo powoli, dają one olbrzymie zwroty nominalne (dzięki temu mogą działać giełdy, dające rząd wielkości słabsze zwroty za rozliczanie ryzyka fabryk, kopalń, farm). Należy też pamiętać o utrzymaniu kapitału zapasowego pozwalającego na odtworzenie inwestycji. Ciężko wytłumaczyć grającym na lewarze, żeby drugie tyle, co włożyli, trzymali w kieszeni na wypadek obsuwy – zazwyczaj grają wszystkim, bo zwroty na instrumentach finansowych są liche, a płynność wysoka. Tymczasem płynność na agregacie w przedsiębiorstwie jest żadna – upłynnienie fabryki za kilka procent kosztów jej wytworzenia jest praktycznie nieosiągalne – dlatego trzeba żyłować zwroty nominalne i efektywność przedsiębiorstwa, zakładając, że to nie inwestycja na procent, a koszt pozyskania nominalnych zwrotów.

W normalnych warunkach przedsiębiorstwa dzielą się tym zwrotem wydając dywidendy.

Czy budując MiSia (nawet operującego instrumentami finansowymi) bylibyście zdolni emitować udziały płacące kupon?

Komentarze są moderowane. Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • MRSE

    k PLN -> kPLN, m PLN -> MPLN (rozumiem, że chodzi o mega=milion a nie o mili=1/1000), a owca będzie konsumował długo -> owcĘ (?)

    • Dzięki. Poprawione. Na przyszłość – piszę proszę na zarobmy.se/kontakt/.

      • MRSE

        Forma komentarza wydaje mi się jakaś taka bardzie adekwatna do sytuacji niż ‚kontakt’. Może ktoś nie będzie się zgadzał z uwagami i przedstawi inne, albo jeszcze coś innego. W każdym razie całość komentarza do usunięcia.

  • Marcin

    3r3 jest szansa na wpis o prywatności i inwigilacji w dzisiejszych czasach ? Ciekawy jestem co o tym myślisz. U tradera pisałeś wiele razy o płatnościach gotówkowych, ale liczyłbym na szersze opisanie tego problemu.

    System komentarzy na tym blogu jakoś mi nie podchodzi, czy będzie coś robione w tym kierunku ?

  • polish_wealth

    Wklejam komenta coś nie moge wkleić u Trajdera: Dot. Shadow Government,

    @ Shadow government
    Jako minister religii i edukacji ; P na początek chciałbym przywdziać bardziej łacińskie szaty tj. Wielki Inkwizytor, rada królewska, dyplomata strateg wojenny kłaniam się i do usług = ) (jako dyplomata mam szereg rozwiązań połączenia prawicy) a nawet zgarnięcia lemingów z lewicy – na kase ich weźmiemy pod włos jak Rotschild mawiał [żeby przyleciały ptaszki trzeba posypać cukier] hehe… Dobra a tak na poważnie to, jeszcze raz szanuje inicjatywe Głupiego i szanuje za odwage + o to co wnosze:
    ———–
    Paradygmat ontologiczny jaki wyznaje w jakim przychodzi mi szukać solucji:
    Zacznijmy z wąskiej rury żeby nie wystrząchać ateuszy za wcześnie, coś nam bliskiego zacznijmy od Sorosa:
    1. George Soros „teoria refleksywności” – Każdy żyjący na ziemi ma niedoskonałą wiedze o systemie —> niedoskonała wiedza generuje niedoskonałe rezultaty. <— ten Szabes Katolik Soros nie wie nawet że wyznał doktryne która zachodzi – otuż każdy człowiek ma inny stopień zrozumienia kreacji / inne cnoty inne talenty ale żaden anioł (co udowodnił Lucyfer) ani człowiek nie ma na tyle rozumu i wszystkiego żeby władać ziemią i zapewnić Harmonię całej kreacji.
    ————-
    W praktyce czy kapitalizm czy komunizm czy centro-neo-liberalizm – nic nigdy sie nie uda – zawsze dojdzie do rozwarstwienia na Bogatych i biednych dlatego, że jak elegancko napisał "GŁUPI" Sokrates nasz: ZACHODZI CZYNNIK LUDZKI dopuki ludzie mają wolną wolę i grzeszą system będzie się walił każdy, każdy, każdy bez wyjątku.
    ———–
    Jeżeli dzisiaj stowyrzymy świetny system to jutro powstanie nowa kasta chcąca wywrócić wszystko do góry nogami – (tak jak nasza kasta "shadow gov" teraz) a to za sprawą Aniołów lucyferycznych które są dopuszczane do współkreacji z ludźmi i to one prowadzą jednych przeciwko drugim. Największym ich kanałem na ten świat jest oczywiście masoneria i poprzysięgam NMP i wam że będe służył jej i wam puki mi starczy sił by udowadniać i obnażać okultyzm w masonerii – (zaczne nagrywać zlepki jakieś filmow chyba ze wszystkich egzorcyzmów na których byłem i nie tylko) Masoneria to nie klubik starców dla kapusty, masoneria to młotek jakim demon uderza we świat.
    Lekarstwo jest nam podane (nam Polsce) przez proroków Pańskich bo tutaj jest największa twierdza starego świata i jeżeli chcemy wygrać musimy słuchać ich podstawowych zaleceń nie damy rady walczyć ze światem nadprzyrodzonym używając przyrodzonych narzędzi w myśl zasady najmenijszy anioł jest większy niż największy człowiek. Nic nie zdziałamy bez mistyki i bez NMP która jako Hetman podaje nam gotowe rozwiązania. Mistyka zamyka kanały po których lucyferyczne duchy mogą tutaj się panoszyć – to podstawa wojny. a w Wojnie tej tak naprawde ostatecznym rachunkiem bankierskim jest liczba dusz jakie pozyska demon wodząc świat pieniądzem to w lewo to w prawo – to jest jego rachunek.
    ———
    Dobra do fabuły nie czas na czarta. 1. Mistyka to podstawa – Intronizacja zamknie kanały dla bestii i masonerii – dzieki czemu przyrodzone działanie okaże sie bardziej skuteczne.
    ————-
    Działania przyrodzone pierwsze kroki:
    1.Zjednoczenie prawicy
    2.Stworzenie allegro barterowego – dzieki któremu staniemy sie magnatami i uwolnimy delikatnie gospodarke od pewnego przymusu.
    3.Przejęcie każdej gałęzi ecommerce w większości cywilizowanych krai – za waluty z tych krai będzie można finansować dalsze działania polityczne. – Jest to proste mam całe metodologie w exelach rozpisane – możemy stworzyć potężną grupę handlową w 20 krajach nie wychodząc z Domu od zaraz właściwie, Operacje nazywam "drapiący kot"
    Drapiący kot biegnie i pazurami wygryza złoto z ziemi napychając kiese do jednego wora. Powiedzmy 50% dla wszystkich pracujących przy kocie a 50% reszte odkładamy na cele polityczne albo dalszy rozwój firmy spóki.
    4. Mądrzy ludzie tutaj zgromadzeni niech mulą całą kase na forexie i spółkach w każdej chwili 24 na dobe – Efekt lawiny, Ściągamy cały kapitał Polonii tutaj.
    5. Jako dyplomata mam program zjednoczenia wszystkich środowisk prawicowych – osobiście tutaj będę działał. Do tego czasu musimy mieć cukier na posypke niektórym ptakom.
    6. Wielka spółka kapitałowa + strategiczne pozyskiwanie ludzi do machiny + mistyka (pomyślcie o wszystkich babkach ze wszystkich kółek różańcowych na fb jakie sie porobiły które za nas klepią paciorki) Natanka wsadzamy na Inkwizycje, Bierzemy Brauny, Michalkiewicze, wszystkich tych najlepszych polaków.
    7. Jako że doszło do intronizacji nie musimy sie bać bomby atomowej możemy się rządzić u siebie nic nam nie grozi bierzemy się za reformy wewnętrzne – uzdrowienie bankowości – wykazujemy że dług nam agenturalnie narobiono i go niespłacamy – mordujemy agenture – rozdajemy ziemie chłopom – robimy Singapur z Państwa ścigamy cała kase z planety i bedzie dobrze.
    8. Za kase kupujemy mikro atamowki w dużych ilościach i czekamy na wielki Taliban bo z proroctw wynika że do nas przyjedzie podczas WWIII.
    ————————————————————————————————————————————————-
    Chwała Wielkiej Polsce –

    • 3r3

      Projekt SG w wykonaniu #glupi jest niepoważny.

      Państwo zaczyna się od uzbrojenia.
      I najlepiej aby państwo się na tym kończyło.

      • Malaga

        Czyli najpierw wystrugać sobie broń? W sumie nie głupi pomysł ale o 5 tysięcy lat za stary. Dzisiaj już dzida i łuk nie wystarczą. Skąd wziąć surowce i półfabrykaty? Przecież najpierw trzeba zgromadzić jakieś zasoby a najprędzej można to zrobić prowadząc działalność gospodarczą. Ja się sam ze sobą kłócę co jest ważniejsze, siła czy pieniądz. Częściej wygrywa pogląd, że jednak pieniądz bo można go przekuć na siłę. Czy Niemcy użyli choć jednego czołgu by skolonizować Polskę po 89r?

        • CreatioExNihilo

          Tak właściwie to z takich naturalnych miejsc gdzie polski kapitał mógłby mieć dobre stopy zwrotu pozostały Rosja, Białoruś i może Kazachstan (nie wiem jak z Rumunią). Z Rosją w ogóle nie potrafimy robić interesów, też inni mocniejsi posługują się nami, żebyśmy sami sobie strzelali w kolano niż mieli robić jakieś dobre interesy poza jabłkami i mięsem.
          Białorusi nie mamy nic do zaoferowania. W tym przypadku potrzebujemy uzbrojenia, żeby oferta dla nich miała ręce i nogi. Mimo, że to nasz sąsiad za miedzy to większe interesy robią tam Niemcy i Holendrzy.
          Na Ukrainie po „transformacji ustrojowej” podobno nasze firmy straciły na znaczeniu kosztem niemieckich, holenderskich. Zamiast fabryk montujemy tam zegarmistrza. Choć może pytanie dla bardziej doświadczonych, czy warto jest się tam pchać gdy nie mamy żadnego gwaranta bezpieczeństwa naszych fabryk, bo pistoletem na wodę nie ochronimy produkcji i handlu.
          Odpadły kraje północnej Afryki np. Libia i Bliski Wschód (może teraz Iran). Dobre miejsca dla firm inżynieryjnych i handlowych (robiliśmy tam kiedyś interesy i mamy dobrą opinie ale to dzisiaj jest nieistotne).

          Polski kapitał nie ma gdzie hulać po dobrych stopach zwrotu. Frazesami o wspólnym rynku europejskim usatysfakcjonowani są tylko teoretycy. Pytanie, jak to wszystko obrócić na naszą korzyść. @3r3:disqus proponuje włożyć pręt w łożyska niemieckiej gospodarce. Zastanawiam się tylko czy można to zrobić tak po anglosasku, czyli wysłużyć się kimś innym. Może tymi „inżynierami i lekarzami” co tak tłumnie ostatnio przybyli do Niemiec?

          • 3r3

            Białorusini chcą od nas kupić bezpieczeństwo.
            To u nich bardzo droga waluta. Chcą przecwiwwagi dla Rosji.
            Tak żeby mogli na normalnych zasadach handlować z nimi.
            Polska, RON zapewniała tylko jedną rzecz – porządny wp***l.
            To jedyne na czym trzymało się całe państwo – rób co chcesz, ale stawaj zbrojnie w Potrzebie (tak wtedy nazywano operacje pokojowe).

            Spuścić bęcki w polu – narzucić warunki traktatu. Ot cała doktryna państwa.

            @CEN
            „Choć może pytanie dla bardziej doświadczonych, czy warto jest się tam pchać gdy nie mamy żadnego gwaranta bezpieczeństwa naszych fabryk, bo pistoletem na wodę nie ochronimy produkcji i handlu. ”

            Ja bym się nawet do Polski bez silnorękich nie pchał – to przecież dzicz i bezprawie.
            Przecież nie będę się z urzędasem ciągał po urzędackich sądach tylko muszę mu aresztować dzieci aby była podstawa negocjacji i solidengo rozejmu.

            @Malaga
            Dla mnie wdrożenie produkcji uzbrojenia to kwestia czy mi ktoś da do miski.

            • Malaga

              „Dla mnie wdrożenie produkcji uzbrojenia to kwestia czy mi ktoś da do miski”

              Może być złoto? Produkcja uzbrojenia jest zatem wtórna w stosunku do pieniądza.

            • 3r3

              Chcesz się przekonać i wziąć mnie głodem?
              Wtedy uzbroję się tylko po to żeby zabrać innym z miski.
              Jak wtedy wygląda ta koncepcja wtórności?

      • kikisek

        „Państwo zaczyna się od uzbrojenia.” – otóż to, bo co byśmy nie chcieli zrobić mamy na początek nalot rożnych komisji, stowarzyszeń, organizacji międzynarodowych. Duzi w UE garną do siebie (np. podatek od marketów), a nam nie wolno. Nam kazano pozamykać stocznie, zakazano pomagać z budżetu, najgłośniej krzyczały Niemcy, a potem zrobili dokładnie to na co oburzali się u nas. Przejąc media w Polsce.

        Ale aby robić takie stanowcze kroki i móc mocno tupnąć na tych którym się to i owo nie podoba musimy mieć jakiś argument, argument siły jest najcięższy. Zacząłbym od obowiązkowego uzbrojenia społeczeństwa w broń długą. Takiej nikt nie będzie nosił po kieszeniach chodząc po barach, bankach, itd. Jesteś pełnoletni, masz co w spodniach nosić, musisz odbyć podstawowe przeszkolenie w obsłudze kilku typów broni i dostajesz „talon” na broń i amunicję (długa, snajperska, itd.). Talon do zrealizowania TYLKO na broń rodzimej produkcji. A potem trzeba się wykazać choćby raz w roku zaświadczeniem ze strzelnicy i posiadaniem szafy na broń. Taka OT dla każdego Polaka noszącego spodnie, dla pań wolna wola.

        • 3r3

          Czemu zaświadczeniem ze strzelnicy?
          Niemcy wypowiedzieli nam wojnę, nie podpisali do dzisiaj pokoju – należy co jakiś czas okazać odstrzelonego Niemca.
          I nie ma się co ograniczać do broni długiej – kluby kibica powinny mieć coś na cięższej trakcji.

  • Artykuł jak najbardziej na miejscu i czasie. Po pierwsze primo, uzysk z małego kapitału + praca własna zawsze daje dużo większe zwroty od spekulacji. Sprawdzić to można choćby na moim ulubionym temacie – pędzenie bimbru.-) Opowiastki o tym, jak to ludzie dorabiają się na giełdach czy forexie mają li tylko na celu oskubanie leszczy. Druga ważna i omówiona kwestia, to spadek uzysku z kapitału wraz ze wzrostem firmy i tutaj jak najbardziej potwierdzam z autopsji, że pięciu, sześciu ludzi to jest owe optimum, dalej efektywność spada. No i wreszcie ostatnia kwestia – je się tam, gdzie kluski dają, a dawać mogą tylko tam, gdzie mają ich w nadmiarze.-) Przemysł i rolnictwo są pierwotnym wytwórcą owych klusek i rozsądni ludzie zdają sobie z tego sprawę, że wioska w której mieszka tylko fryzjer i panienka lekkich obyczajów umiera z głodu, choć usługi mogą sobie jak najbardziej świadczyć.-)

    • 3r3

      Jeszcze będzie część druga, bo to jest ujęcie ogólne – diabli są w szczegółach – ze szczegółów wynika dlaczego organizacja może być konsolidowana w pionie (korporacja) a nie w poziomie (państwo).

  • Malaga

    Dla mnie to żadna różnica czy inwestuję 250k czy 1250k. Zwrot mam zawsze w granicach 25%. Jak robię w spółce z innymi inwestycję za 5000k to też wychodzi podobnie. Przy mniejszym nominale ogarnę temat sam, jak jest więcej roboty to dobieram pracowników. Może należałoby uściślić o jakiej branży mowa itd. bo w mojej to nie działa tak jak to jest opisane.

    • 3r3

      Będzie kolejny artykuł o tych niuansach. Masz lichą branżę – ubij resztę z podatków.

      • Malaga

        No dobra to inaczej: niezależnie od nominału marża pozostaje na tym samym poziomie +/- 1%. Podatki nie mają tu nic do rzeczy. Przy 10, 20 czy 30M dalej będzie to ten sam zwrot. Owszem to jest handel zaprojektowanym i wyprodukowanym na moje zlecenie towarem. Im więcej kapitału w portfelu tym więcej mogę tego wyprodukować (cudzymi rękami) i sprzedać. Uśredniona marża w skali roku zawsze będzie taka sama.

        • 3r3

          Mylisz się. Przy wysokim obrocie zaczniesz mieć inne koszty administracyjne. Co raz częściej klientom będzie opłacało się cisnąć Ci cenę w dół (kupując znaczny wolumen – taki los rosnącej skali) i coraz częściej będzie im opłacało się zgłaszać wady przy wsparciu administracyjnym i prawnym, a to Cię będzie kosztować taki sam odpór (mali klienci tego nie robią).

          Spróbuj a sam się przekonasz od jakiego pułapu obrotu lewnik zaczyna być pracownikiem etatowym w handlu. A jemu płacisz z tej marży właśnie.

          Przerobiłem ten temat osobiście. Nie bez powodu państwa mają skończone rozmiary, wszak trwają pokolenia – powinny już zająć całą planetę każde, a tymczasem żadne nie zajęło. Najwidoczniej są jakieś ograniczenia wzrostu skali. Dla nas maluczkich są to formalno prawne opory dużych klientów.

          A jeszcze nie weszliśmy na dyskusję strat przy dużym obrocie jak Ci zginie transport, zostanie zniszczony, albo inny room left się stanie. Zgadnij kto wtedy sobie odlicza.

          A jeszcze do tego wszystkiego rynek i otoczenie nie są statyczne.
          No i 1% wzrostem nawet jakbyś nic nie wydawał to nie przegonisz tempa dodruku żadnego fiata więc taki interes jest bez sensu.
          A taki który ma sens inni zaraz zaczną powielać i konkurować ceną.
          Na sam koniec moda – może Cię wyprzeć z takiego rynku powszechna zmiana nastrojów. Już pomijam wyciśnięcie administracyjne bo sitwy też czasem muszą kogoś złupić, a wtedy szukają po wolumenie obrotów.

  • Jarek Augustyn

    Ceniąc szlacheckie cnoty Pana 3r3 dedykuję Pieśń Konfederatów Barskich jako swoisty hymn tej Rzeczpospolitej, którą 3r3 chciałby wskrzesić: https://www.youtube.com/watch?v=3qLFwwT9XxI

  • Gość

    „Od odszkodowań niby podatków nie ma, ale w socjalizmie widać są”
    Znajomej odszkodowanie za zalanie zaliczyli jako przychód. Toż to frykasy dla nich

    • 3r3

      W pewnych warunkach może być to przychodem DLA FIRMY, ale nie podlega opodatkowaniu z tytułu VAT i jest przychodem tylko w zakresie przekraczającym koszty „naprawy rzeczy”.

      W przypadku użycia oprogramowania bez licencji i uzyskania odszkodowania należy wziąć pod uwagę ile licencji faktycznie trzeba by było wydać oraz jakie są koszty przeprowadzenia tego procesu poprzez użycie obejścia administracyjnego w firmie (ile decyzji trzeba podjąć i ile godzin to zajmuje aby przydzielić wsteczną datę działaniom), następnie odliczyć koszty na zabezpieczenie roszczeń i utrzymanie ruchu z tego okresu jak dla normalnej licencji i dopiero pozostała kwota może podlegać CIT.

      Ale nie można tak wyliczyć dochodów osobistych, tylko że po to trzeba by się szarpać z państwem – lepiej go unikać. Taniej, zdrowiej.

      W Szwecji US wyliczył dla funduszu inwestycyjnego, że wypłacane zyski z tytułu jednostek udziałowych są (po naszemu) „pensją” i należy od nich zapłacić składki (arbetsgivareavgift). 14 lat w sądzie się sprawa ciągnęła. Socjalizm ma wszędzie swoje osiągnięcia.
      Tyle że sprawa ciągnęła się pro forma bez włażenia najpierw na majątek firmy, a u nas byłoby odwrotnie.