Fiskalne Środki Bojowe

Celem przeprowadzenia ostrzału artyleryjskiego jest zdezorganizowanie siły żywej zapewniającej zdolność bojową wroga. Dlatego zazwyczaj nie prowadzi się ognia artylerii przeciwko obiektom cywilnym, gdyż koszty stosowania terroru w takiej formie są nieproporcjonalne do wprowadzonej dezorganizacji. Można też prowadzić działania fiskalne zmierzające do zakłócenia jego (państwa) systemu kierowania strukturami cywilnymi i siłami zbrojnymi, a także do osłabienie morale sił zbrojnych i społeczeństwa. Chcieliście ostatnio wstąpić do armii i walczyć z wrogiem? No właśnie – podatki działają świetnie. Walczyć wolno teraz o ścieżki rowerowe, smoga pokonać, palaczy gnębić i samochody suszyć.

Państwowy terror w zakresie przymusu rejestracji stowarzyszeń, rozliczania ich stanu majątkowego, obiegu aktywów, a nawet zabranianie wszystkiego co nie jest wprost dozwolone (spróbujcie samodzielnie wymienić popsuty chodnik przed Waszym domem na nowy, albo załatać dziurę w ulicy) sprawia, że żyjecie w coraz bardziej zdezorganizowanym, zdemolowanym “społeczeństwie”, w którym dochodzi do coraz szerszego rozpadu grup hierarchicznych (wyjaśnionych w “żonglowaniu liczbami” hierarchii ludzi bardziej spostrzegawczych nad tymi nieco mniej) na masę równych sobie niezaradnością lemingów zmierzających do końca chodnika. Najwidoczniej bardzo pragniecie żyć w takim otoczeniu skoro nic z tym nie robicie – nie mam co do tego wątpliwości. Być może powstrzymuje Was przed pomalowaniem swojego świata i poukładaniem go tak jak chcecie jakieś wszechpotężne, fałszywe bóstwo. Podejrzewam, że to bóstwo nazwano fałszywie “prawem” a Was straszy się lochami.

http://www.rp.pl/Prawo-karne/303149935-Ilu-wiezniow-jest-w-Polsce.html

71 633 osób przebywa w polskich więzieniach, wobec ich ogólnej pojemności 83 491 miejsc – wynika ze statystyk Służby Więziennej.

Przychodzi Wam do głowy, że na przeciętnej demonstracji z biało czerwonymi flagami jest Was tylu, że nie da się Was wszystkich wsadzić do lochu, a spalenie komitetu PZPR czy sądu, komendy tej czy innej bezpieki odbywa się przy użyciu tych samych środków? Z tym że nie potraficie się zorganizować w grupę o liczebności większej niż 83 491- 71 633, ponieważ ktoś Wam skutecznie odessał organizatorów, zaganiając ich do bezproduktywnych kieratów w Mordorach, a resztę wypędził z kraju. A nawet jak sobie już jakiegoś znajdziecie, to Wam go rozjeżdżają samochodem. Niebawem rocznica “wypadku” posła Rafała Wójcikowskiego – organizujecie już jakieś taczki dla Andrzeja Nowaka z łódzkiej prokuratury okręgowej?

Zgaduję, że nie organizujecie. Zapewne mnie nie zaskoczycie przyjaciele patrioci. Tak jak nie była zaskakująca Wasza prężna organizacja, gdy Pan Poseł wzywał ratunku w Waszej przytomności. Oczywiście każdy z Was ma co innego na głowie niż problemy jakiegoś tam posła jakiegoś tam państwa nie dość poważnego. Wszak zastosowano na Was fiskalne środki bojowe i nie macie żadnej mocy swobodnej aby dysponować czymkolwiek do realizacji jakichkolwiek celów ponad zdobycie codziennej porcji obierek do miski. Taki zarzut Wam stawiam, że nie umiecie zorganizować sobie ani porządnych ziemniaków aby z koryta Wam nie brakło, ani porządnego finansowania ruchu narodowego. Jak Szwedzi w latach osiemdziesiątych zaczęli organizować ruch narodowy, to trzeba ich było prawdziwym wojskiem po kraju ścigać, w takim tempie konwoje z papierem zaczęły ginąć. Z tym że to prawdziwe wojsko i ci konwojenci to też byli narodowcy, więc walka z narodowcami zajęła prawie dwie dekady i trwa do dziś.

Celem wszelkich rozwiązań podatkowych, jakie są obecnie wdrożone w Polsce, nie jest zapełnianie kasy państwa (wiemy to z tego, że jest w niej stały deficyt, czyli nie jest zapełniona), ale całkowite zdemolowanie zdolności organizacyjnych mieszkańców, tak aby przestali tworzyć jakiekolwiek grupy zwarte, luźne, a nawet przypadkowe zbiorowiska. Wszyscy zaangażowani w działalność samozwańczego państwa polskiego to szkodząca Wam we wszelkich przedsięwzięciach (od wycinania Waszych własnych drzew począwszy) kupa szkodliwego gówna. A tu Pan Stanisław Michalkiewicz wyjawia nam na jakie służby płacimy:


Wydaje nam się

To raczej dziwne i nieprzytomne, że ludzie powszechnie tak się zachowują jak opisałem powyżej. Że coś, co potrafią samodzielnie zorganizować pozostawieni sami w głuszy, nagle okazuje się być nieosiągalne jak naprawa chodnika w mieście czy wybrukowania trawników na blokowisku (place zabaw dawno polikwidowane z braku dzieci dalej niż metr od monitora), aby samochody nie parkowały w błocie dla żartu nazywanym trawnikiem. Owszem niby są jakieś tam samorządy i inne brednie, ale nikt nie wie skąd się biorą skoro na wybory nikt przytomny nie chodzi, chyba że rodziny kandydujących pozatrudniane w gminnych i powiatowych przybudówkach PSLu. I wydaje nam się, że kiedyś ktoś to przecież organizował. No przynajmniej lemingom się tak wydaje, że jakiś ktoś a nie ludzie sami sobie. Wiemy, że nikt tego nigdy nie organizował. A jednak ludzie wszystko wkoło zbudowali bez organizowania.

Jak zauważyliście z piramid kompetencji dla ludzi dożywających 40. roku życia (czyli w praktyce przynajmniej do połowy XX wieku dotyczyło to wszystkich, prócz garstki – takie mieliśmy warunki życia) w porywach dało się zgromadzić 3-5 kompetencji przy wielkiej bystrości umysłu. Mało kto przeżywał dłużej i miał potencjał oraz możliwości, aby zostać wielkim specjalistą od czegokolwiek. Pięć kompetencji, w tym trzy społeczno-organizacyjne-wychowawcze to był szczyt szczytów. Nie było więc różnicy czy ludzie byli mądrzy, czy bardzo mądrzy, czy bardzo straszliwie genialni – i tak nie żyli na tyle długo aby się wykazać.

Co więcej – można nauczyć się operowania narzędziem jakie się ma od kogoś kto nim operuje. Tak samo organizacją społeczną, metodą wychowawczą, siecią towarzyską. Dlatego przez wieki ludzi wdrażano poprzez wychowanie i socjalizację do grup zbyt dużych do opanowania, aby z tych grup wykluczać – wykluczenie społeczne (dawniej też wypędzenie, wyświecenie) było podstawowym sposobem ociosywania społeczeństwa z ludzi, którzy nie nadążyli, albo byli nieprzystosowani. Ponieważ stosowana metoda kształtowania rodziny zawierała podział zadań z zakresu trzech kompetencji podstawowych, to spektrum ludzi “normalnych” zdolnych tworzyć szczyt 3-5 osobowej piramidy organizacji wytwórczej obejmował spektrum 95,8% populacji. Co oni tam sobie organizowali to już inna sprawa, bo to jest na poziomie wynieś – przynieś, ale margines społeczny był poniżej 2,3%, a była też jakaś marginalna elita. Już pośród tych 95,8% trzeba odliczyć też 13,6%, którzy na pewno byli zdolni organizować piramidy bezpośrednie o większych stopniach złożoności (bezpośrednio zarządzać grupami do 60 dorosłych samców – nie bez przyczyny rozmiar plutonu jest jaki jest, bo inaczej nie działa). Większe grupy w naturze nie występują w dłuższych cyklach organizacyjnych aż do czasów starożytnych, więc to dość nowy problem do rozwiązywania.

Konieczność posiadania kompetencji zawodowych wykluczała ze społeczności dolne 16% poza przydatny nawias (w społeczeństwach północnej Azji wschodniej to 3% – to bardzo istotna różnica jakościowa). Tacy ludzie do czegoś tam się nadawali jako parobcy, służba no i margines społeczny. Ci ludzie nie byli dość bystrzy aby sobie samodzielnie ogarnąć normalne życie, a ponieważ robili to za nich inni, to wykorzystywali ich jak inne zwierzęta. Aby mieszkać w metropolii, czy w dużym organizmie miejskim (Kraków był kiedyś potężnym, 40 tysięcznym miastem) trzeba było mieć kompetencje do życia w tak dużym skupisku – to są istotne kompetencje, wyklucza to równo połowę populacji z radzenia sobie z takim natłokiem wymogów w warunkach miejskich. Dlatego miasta stały się obozami koncentracyjnymi zapełnianymi przez patoli nierealizującymi swoich piramid potrzeb tylko cudze. Jest to pierwsza z przyczyn, dla której miasta są brzydkie i dla której powstają slumsy – ludzie sobie nie radzą z ogarnięciem samych sobie społecznie, organizacyjnie, wychowawczo + kompetencja zawodowa + kompetencja radzenia sobie w dużym skupisku ludzkim (ponad 170 osobników). Ale do tego momentu w miastach ma szansę znaleźć się ciągle pozostałe 16% populacji, które jakoś ogarnie może nie wszystkie ciamajdy, ale przynajmniej 1/3 i jakoś to jeszcze ma szansę wyglądać. Chociaż! I to dość istotne – miasta z przyczyn praktycznych nie nadają się w obecnej formie do serwisowania (utrzymania ruchu). Są wadliwie konstruowane, podjęto co prawda próby reorganizacji, ale jest tyle przyczyn ekonomicznych, kulturowych, transportowych, że bez dobrej wojny i solidnej rozwałki głupiej ulicy nie sposób poszerzyć. I nie ma możliwości aby się w tej kwestii porozumieć organizacyjnie, finansowo czy nawet przemocą (to też jest jakaś forma porozumienia silnego ze słabym).

I tutaj wkraczają podatki.

Jak już wskazywałem królestwo żarło nam obciążenie 1-1,3 kompetencji (wliczyłem to jako kompetencję życia w dużych skupiskach powyżej), natomiast nowoczesne państwo opiekuńcze, jak podałem w wyliczeniach w innym tekście, żre nam kompetencje dwie (powiedzmy, z grzeczności że jest to umiejętność życia w wielomilionowych kolektywach, wiecie jaki mam stosunek do kolektywu i płacenia podatków w ogóle, a wysokich w szczególności – nie ze mną te numery). Czyli do poprzednich pięciu dokładamy jeszcze jedną. Być może dalej 16% społeczeństwa to ogarnia, więc teoretycznie nic się nie powinno zmienić. Teoretycznie to powinno dalej jakoś się turlać, ale widzimy że nie działa. Nie działało już zresztą wcześniej. Problemy pojawiały się zarówno w Ur, w Babilonie, w Egipcie, w Rzymie, Londyn się spalił, ale to były stolice – metropolie, artefakty. Dziś to problem powszechny, a upowszechnił się po 2WW. I rozwiązywano ten problem (liczebności młodej, niekompetentnej, napływowej ze wsi populacji niewdrożonej do życia w skupiskach – jeden z problemów szkoleniowych Armii Czerwonej odnośnie walki w mieście i orientacji w sieci ulic) koszarując populację młodych samców. LWP trzymała na raz w mundurze po 700+ tysięcy chłopa. A jeszcze były inne kolory mundurów i ochotnicze rezerwy. Pozwalało to rozładować samca z pięciu roczników na raz, akurat tyle żeby wytresowany wrócił do domu. Zarzucono brankę gdy problem demograficzny sam się rozładował i przestały pojawiać się liczne roczniki.

Dziś PiSiaki w tv bredzą, że nie ma problemu młodych bezrobotnych. Wchodzą nam roczniki po mniej niż 300k ludzi, z okazji wstąpienia do EU były to roczniki o połowę ludniejsze. A 1979 to była prawdziwa masakra – nie ma się co dziwić, że doszło do strajków i trzeba było po roku rzucić wojsko na ulice.

Ponieważ tak jak pokazałem przy takim obciążeniu tylko 16% ludzi w ogóle ma szansę zdobyć tak wysokie poziomy organizacyjne, to jeszcze pomiędzy XVIII a XX wiekiem zmieniły się kierunki w jakich są zasysane potencjały tych osobników. Już nie tylko ślachta, wojsko, kropidło jest do wyboru czyli organizacja produkcji rolnej, organizacja wojskowa i organizacja kultu, czyli organizowanie, organizowanie i jeszcze raz organizowanie piramid. Pojawiło się wiele wymagających zawodów, w tym niekoniecznie wymagających operowania jako narzędziem hierarchią ludzi, ale operowaniem środkiem technicznym. Nie jest potrzebna więc retoryka, a rozumienie mechaniki, nie zdolność politykowania by przeforsować swoje zdanie, ale zdolność głębokiej analizy łańcuchów przyczynowo skutkowych w pozagnieżdżanych drzewach następstw, nie społeczna zdolność łagodzenia konfliktów i rozstrzygania sporów, a zdolność asocjowania nowinek technicznych w tempie, w jakim inni dostarczają ich do branż, nawet jeśli to konserwatywne branże techniczne (a technika jest bardzo konserwatywna, choć wydaje się Wam, że postęp pędzi jak szalony). Dlatego z tych 16% zaczęli wykluczać się ludzi ukierunkowujący się w bardziej wymagające kompetencyjnie kierunki, w czym też pomogła wydłużająca się przeciętna długość życia. W połączeniu z podatkami dało to piorunujący efekt, ponieważ ci ludzie, dając dużo większe zwroty z posługiwania się kapitałem, też wymagają organizacji i to przez bardzo kompetentnych ludzi, równie kompetentnych przynajmniej jak oni zassali z tych 16% praktycznie wszystko. Po co niby mieć fabrykę na 170 osób, skoro w trybie zautomatyzowanym sobie poprowadzimy taką w sześciu? Po co nam pozostałych 164 z grupy pierwotnej?

No i ci przeciętni ludzie zostali nagle pozostawieni sami w miastach bez wodzów i czarowników, którzy wiedzieli po co te miasta; w zupełnie wrogim środowisku, z wrogim państwem opiekuńczym drapieżnie wyciągającym szpony równie tępe jak rekrutowani do aparatu biurokratycznego politrucy. Nagle obudzili się w świecie, gdzie nie ma dziedziczenia hierarchii, że trafiają do miasta, albo się w nim rodzą, przeszli jakieś kształcenie, wychowanie, trafiają pod bramę zakładu, tam dalej prowadzą za rękę, dają narzędzia, drelich, po pracy socjalizują w grupie pracowniczej, potem hotel robotniczy, albo potańcówka, jaka żona i dzieciaki, kąt w familoku, albo nawet i na “nowoczesnym” blokowisku. Świat, w którym ludzie przeciętni, zupełnie normalni mają tak niewielu przedstawicieli tych 16% chętnych im cokolwiek organizować, że błagają na kolanach aby ich ktokolwiek gdziekolwiek zechciał i dał im co pożytecznego do roboty, bo obciążeni dwoma ekstra kompetencjami przez biurwę po prostu nie umieją aż tyle, aby samemu przejść proces kończący się naprawą chodnika przed własnym domem (chociaż umieją naprawić chodnik, to jednak przed domem mają popsuty).

Wyssała nas nie tylko emigracja, bo w krajach, do których trafiliśmy, jest tak samo. Szczęście mają tam, gdzie po prostu nie powstały ośrodki miejskie w jakiś gargantuicznych skalach. Wyssaliśmy się sami. Bo przecież wielu z Was się z tym zetknęło, szczególnie w młodości, że nikt Was do niczego nie potrzebuje, bo z punktu widzenia rozdmuchanych oczekiwań nic pożytecznego nie umiecie, aby dać Wam samodzielną pracę, a nikt nie ma czasu aby nad Wami stać i uczyć. Jeszcze gorzej jest kiedy macie takie przykłady jak tu z bloga. Ci, co wiedzą jak organizować firmy i organizują, to albo potrzebują wzajemnie takich jak oni, nadzianych kompetencjami jak kasza skwarkami, albo kompletnych wynieś-przynieś za mniej niż minimalną, traktowanych jako mięso do przemielenia przez firmę. To dość ponury świat, w którym ludzie łakną przywództwa, a ci, którzy mają dość kompetencji aby coś organizować, wcale nie chcą się podejmować opieki nad słabszymi, ponieważ dziś nawet, żeby chąsić, to trzeba dobrze główkować (o właśnie nowa spółka została zarejestrowana na euvat’ę, jak szybko – w cztery miesiące, nierychliwe biurwy nasze) i po co nam ci ze słabszymi głowami, albo nie dość odważni i żądni zysku?

Żeby jeszcze tego było mało, to w tych dwóch dodatkowych kompetencjach jakie ssie biurwa część jest zwrotnie w postaci paraliżującej dezorganizacji, że wszystkiego nie wolno jak nie ma pozwolenia, a najlepiej to trzech pozwoleń i pięciu zaświadczeń. I choć nie uważam kolektywizmu za przytomny, to przytomność widzę w organizowaniu squatów – we wrogim, miejskim środowisku to jest jakieś wyjście z sytuacji, sqatowcy (skrzaty? squaciarze? po jakiemu to jest) przynajmniej potrafią opanować po clausewitzowsku jakieś terytorium, a narodowcy nie potrafią.

Ludzie, aby coś robić, muszą tego czegoś potrzebować. A jak już sobie zrobią to przestają potrzebować. Muszą więc nie mieć, aby robić, trzeba więc wymyślić mechanizm, w którym nie mają stale i stale chcą. Czyli pasiak, taczka, drut kolczasty. Z tym że to nie działa. Ale fantaści ciągle snują marzenia o tym jak zamienić drut kolczasty na obiecanki wypuszczenia za druty (na przykład po mitycznej emeryturze, której mało kto dożywa z tych co pracują). Jest zupełnie przytomne, iż ludzie chcą uzyskiwać przynajmniej tyle autonomii by jak najmniej wysługiwać się innym ludziom – każdy chce być członkiem niezależnej klasy gospodarskiej i mieć swoje potrzeby zrealizowane bez cudzej łaski. To jest kolec w oku wszelkich wizjonerów wielkich fabryk pełnych niewolników, ponieważ tacy niezależni gospodarze to mają swoje fabryki, w których sami siebie wyzyskują, sami sobie są kapitalistami krwiopijcami i sami sobie ustalają dzienną normę nastu godzin pracy.

Ten mechanizm wyzysku, stałego niedosytu, stałej potrzeby powstał. Konsumpcjonizm działa. Ale jeszcze działa, pojawiają się problemy, o jakich wspomina @Acradio:

Nowoczesne kobiety nie pragną dzieci, no może niektóre 1 lub max. 2, ale to i tak wyłącznie z wymarzonym mężczyzną. Wymarzony mężczyzna musi być lepiej wykształcony od samej kobiety, bardziej zaradny, więcej zarabiający. Poza tym szarmancki, dowcipny, wrażliwy, wyrozumiały itp.
Jak wiadomo takich kandydatów trochę mało na rynku.
Pozostali nie są obiektem zainteresowań na stałe. Seks kobieta może mieć zawsze, wszędzie i z kim zechce. Bezpieczeństwo zapewnia jej państwo. O resztę potrzeb potrafi zadbać sama.

W konsumpcyjnym społeczeństwie obciążonym dwiema kompetencjami ekstra samicom samce są potrzebne, aby były w masie, w społeczeństwie, w kolektywie, ale nie potrzeba ich na sztuki aby być ich własnością. Na spotkaniach lewicy zawsze są piękne panie i zawsze takie solidarne, ale wiedzą z kim się solidaryzować – przytomne. Na spotkaniach narodowców przytomnych pań nie ma, nie ma pań właściwie wcale. Tak niewiele trzeba aby były, wystarczy zdjąć te dwie kompetencje, jakie kradną nam podatkami i schować je do kieszeni. Po pierwsze zniknie wtedy opiekuńcze państwo zapewniające samicom cokolwiek, a nawet jakby uparcie nie chciało zniknąć, to wypchane tym procesem kieszenie wyznaczają azymut na sukces, a kobiety z natury są przecież dobre i bardzo pragną naszego dobra.

Właśnie tłumaczyłem lemingowi co ma na swoim załączniku do podania do skarbówki. I mu wyjaśniam ile kosztował pracodawcę i ile ten mu płaci (brutto brutto), leming mi palcem wskazuje na zwykłe brutto (bez domiaru dla pracodawcy 31% wg taryfy z pozycji tabeli 32:1), że tyle zarabia, ja za to lemingowi pokazuję netto, że tyle dostał i żeby mi tu długości z kręgosłupem nie podawał, a leming dalej swoje. No i tłumaczę, że jakby to co płaci pracodawca dostawał, i jeszcze doliczył do tego vat i brał do kieszeni, a jeszcze sam się zorganizował i zgarnął premię organizacyjną pracodawcy tylko za siebie, to by wyszło wielkie mnóstwo. No ale to trudne. Za trudne, nie ta suma kompetencji. Zresztą ten leming kiedyś prowadził biznes w pl i jak się skończyła ulga na ZUSie, to mu się przestał bilans spinać i zamknąć. Bo to takie są właśnie biedabiznesy ludzi co mają niewiele kompetencji, gdyby nie biurwa i jakieś głupie ZUS i podatki, to ci ludzie by nikomu nie wadzili, sobą by się zajęli, coś tam sobie na marginesie strugali i by sobie żyli w kraju. I niech sobie Pan Profesor Gwiazdowski gdacze, że szkoda, żeby takie biznesy co podatków nie są w stanie zapłacić prowadzili, no ale jaka jest alternatywa dla tych nieboraków? Że się ich niby wypędzi z kraju i po sprawie? A to niby ci ludzie rzuceni za granicę to się po 5, 10, 15 latach niby języka nauczą? Polecam kontakt z rzeczywistością, ci ludzie są kompetencyjnie wykluczeni tak czy siak, ale to nie powód, żeby im z małpim okrucieństwem uniemożliwiać działalność na jakichś ulgowych warunkach we własnym kraju. Okazywanie władzy przez władzę polega na tym, że połamią tym małym to co sobie ci mali wystrugają z patyków, bo mnie to władzuchna może w d pocałować nawet zamykając w lochu, przynajmniej człowiek ma wtedy po co konsolę kupić.

 

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • gruby

    @3r3 napisał:

    “No i tłumaczę, że jakby to co płaci pracodawca dostawał, i jeszcze doliczył do tego vat i brał do kieszeni, a jeszcze sam się zorganizował i zgarnął premię organizacyjną pracodawcy tylko za siebie, to by wyszło wielkie mnóstwo.”

    Nie policzyłeś ile by mu z tego wielkiego mnóstwa pozostało gdyby podzielił się swoim ciężko zarobionym miodkiem z biurwą zgodnie ze wszystkimi regułami sztuki, ustawami, rozporządzeniami oraz praktyką stosowaną w ZUSach, kasach chorych i urzędach skarbowych. Rozumiem że to zawartość następnej lekcji na wypadek gdyby leming jednak przypadkiem sprawę przemyślał i wrócił po dokładkę.

    Inna sprawa:

    Często opisujesz jedno a czasami inne zaczepne działanie systemu polegające na przechwytywaniu i rozpraszaniu energii swobodnej, którą w innym przypadku lemingi mogłyby zużyć na zakładanie własnych komitetów zamiast palenie już istniejących (copyright by Jacek Kuroń) i budowanie konkurencji dla systemu.

    Dlatego dzisiaj wklejamy #metoo, jutro ratujemy delfiny a pojutrze będziemy wysyłać paczki ze Slim Fastem do Korei Północnej: grunt żebyśmy mieli jakieś zajęcie po fajrancie. Do kompletu brakuje mi jeszcze codziennych “seansów nienawiści” ale tu muszę publicznie pochwalić TVP: “dziennik telewizyjny” zmierza w dobrym kierunku.

    • Eltor

      “Dlatego dzisiaj wklejamy #metoo, jutro ratujemy delfiny a pojutrze będziemy wysyłać paczki ze Slim Fastem do Korei Północnej: grunt żebyśmy mieli jakieś zajęcie po fajrancie.”

      A widzisz, akurat coraz więcej widzę plakatów i filmików namawiających do wolontariatu na rzecz “dobra publicznego” ^^
      Jakoś się to ładnie zbiera.

      Co do tłumaczenia ile się lemingom odbiera z ich owoców pracy, to jest tu możliwy do zaobserwowania ciekawy mechanizm. Jak który nie jest tak zidiociały, to nawet rozumie i jakieś emocje to w nim wzbudza. Ale! Niedługo później po tym zrozumieniu i wiedzy w głowie nie pozostaje absolutnie nic. Wyczyszczone jak gumką. To chyba taki mechanizm obronny przeciwko dysonansom.

      • uberbot

        I po co cokolwiek komuś tłumaczyć?

        Namnożyliśmy się na potęge, a wartość tego mnożenia nikła.

        Mam takich znajomych (powtarzam się chyba ostatnio), nawet można powiedzieć, że osiągneli sukces (taką miarą chomika to ubersukces – ja wole chomiki niż lemingi…). I wysyła mi ostatnio, że węgier od NGO przekazał do fundacji trylion bilionów. Link z tej gwazety, co komuniści założyli. Pyta się co ma myśleć. A ja im od pół roku najlepsze linki wysyłam stąd, od innych blogerów. To wtedy słyszę TL;DR… Nawet im się oglądać nie chce. Jak mam wytłumaczyć, jak ktoś jest na poziomie najnowszej gry na xboxa i nowego samochodu co rok… bo się zarabia, a kawałek wygiętej blachy w kolorze to sukces…

        Jak ktoś chce to robi. Jak ktoś gada, że chce to znaczy, że gada że chce. Nie miejmy złudzeń.

        • gruby

          @uberbot:disqus napisał:

          “Pyta się co ma myśleć.”

          … że 40% podatku spadkowego w UK piechotą nie chodzi.

          • uberbot

            Tak, ale najlepsza kwestia to taka, że łgazeta twierdzi, że to jest działalność charytatywna, a chomiki wierzą. Podatki to swoją drogą…

        • Eltor

          Nieczęsto próbuję tłumaczenia uskuteczniać – tylko jak mam wrażenie, że człowiek jest w stanie intelektualnie ogarnąć co mam do powiedzenia. Potem się okazuje najczęściej, że jednak w ocenie się pomyliłem.
          A po co? Bo ja wiem. Czasem gdzieś taka myśl, że po przekroczeniu masy krytycznej, to chomiki kształtują świat na swój idiotyczny sposób, a my ponosimy konsekwencje ich głupoty. Więc każdy chomik mniej, to nieco mniej w tej masie. 🙂
          Wiem, znikomo istotna ilość.

          Ten cytat z Arcadia, to mam wrażenie jest przemiana naszych społeczeństw w stronę matriarchatu. I tak sobie myślę, że nie bez przyczyny dawne społeczności matriarchalne, to znajdujemy na stanowiskach archeologicznych. Chyba jasne jest, że idąc tą drogą, to i my tam zajdziemy, tyle że nie w roli operatorów łopatek i sit.

        • Medyk Helwecki

          No ja zmieniam czasami auto co rok jak jezdze duzo i jak robie rocznie 90 tysiecy np. Bo auto ma gwarancje na 100.000 no i ja je sprzedaje na gwarancji, no bo to roczny diesel wiec wiadomo, dobry i nie jestem tyle w plecy.

          A ze on sie na 120.000 rozsypie to nie moj problem. W Mazdzie np. jak byly silniki PSA dieslowskie to potrafil sie rozrzad rozleciec juz na 130.000

          A teraz przy tej azurowej konstrukcji to sie scianki miedzy tlokami potrafia przepalic.

          • uberbot

            Ja nie do końca o tym…. Bardziej chodziło mi o to, że masz tak mało pomysłów na życie (nie Ty, człowiek), że głównie czerpiesz przyjemność z (konsumpcji) jedzenia, zmieniania aut itd. zamiast czerpać przyjemność z (i tu wstaw jakiś wyższy cel) np. pomagania ludziom.

            • Medyk Helwecki

              Ale dodajmy do tego ze auto w kulturze wschodu to symbol statusu. Czesto golodupiec zadluza sie na nascie lat by cos sobie kupic, a potem tankuje za 50zl i kupuje w Biedronce pasztetke. No ale co somsiad powie. Grazyna, somsiadom sie zolc wyleje z zazdrosci.

              W takiej Szuwajcarii jak jestes np. lekarzem majacym praktyke to kupujesz Renault Megane lub male Suzuki. Jak kupisz Tesle czy cos drogiego to od razu masz spadek przychodow o 50%.

              Understeatment. To rzadzi. Ilu znam dziadkow majacych miliony a ubieracych sie niczym odbiorcy socjalnego?

              W szwajcarii czesto Albanczycy i Kosowarzy szpanuja siedzac w 8 na klitce ale BMW jest.

            • Wariat

              Tu z wyłączeniem czystej przyjemności konsumpcji jest sens ekonomiczny również. Szwajcaria i społeczeństwa rozwinięte w EU dojrzały już do pojęcia użyteczności. Ale i one są pełne śmiecia niedojrzałego.
              Ekonomia w PL.
              Jedziesz się instalować do obsługi dużego kombinatu, jako prezes wlasnego misia. Przyjedziesz zbyt po cichu – klęska. Nikt nie chce zeby ktos sie na nim dorabiał. Przyjedziesz za głośno – klęska, widać żeś zdzierca i złodziej. Dlatego w zarządach jest uśrednienie do A6. Avant, sedan, S6, Rs6 – obojętne. Buda ma się zgadzać.
              Jedziesz pobawic sie z chlopakami juz nieoficjalnie? To czas pokazania się. Nie masz? Jestes niżej, jesteś cienki, tracisz pozycję. Za mało kradniesz, więc o czym z Tobą rozmawiać? Zaryzykuję teze że nawet w szwajcarii jest podobnie. Kwestia jaki dress code akurat obowiązuje.

            • Medyk Helwecki

              W Szwacarii to oni sobie kupuja co chca i jak chca. A dress code tez jest -bandy spotykaja sie w swoich klubach, niedostepnych dla ogolu. To sie w Europie modne robi- kluby nie z kartami czlonkowstwa a zakamuflowane

            • Wariat

              I to jest clue. W klub trzeba wejść, zająć dobre miejsce i kreować małe rzeczywistości. Jeszcze lepiej, założyć własny i stać na bramce selekcji jak zaczną się schodzić. Tyle że własny obarczony jest ryzykiem gniewu klubu konkurencyjnego. Pół biedy jak słabszy albo źle zorganizowany. Tak czy siak, na dorobku lepiej się podłączyć. To dzieje się wszędzie i w każdej branży. To naturalny kierunek dla ludzi z umiejetnosciami, ale Tu lepiej wylozy to 3r3 jesli zechce. To ciężko uchwytna acz bardzo radykalna granica. Oddziela grupy lemingów, chomików, pozorantów i świadomych przedsiębiorców. Taki układ. Z układem nie wygrasz ale miżesz się dostosiwać i podłączyć ssawki. 3r3, ty chyba o wszystkim juz pisales…

            • Medyk Helwecki

              W Szwajcarii to kluby ochraniaja albanskie ex sluzby specjalne zwiazane z Ndranghetta a w pewnym obszarze chinskie triady oraz Hells Angels.
              Nieoficjalnie czasami probuje MS wejsc i Crisps ale nie mam koneksji w Kripo.

            • Wariat

              Tu nic mi nie pozostaje jak przyjąć do wiadomości. Nawet nigdy nie byłem w Szwajcarii. Czytałem że masz problem z doktoratem. O tego rodzaju klubach myślałem.

            • Medyk Helwecki

              Mam problem z doktoratem, z robota, duzo problemow. Jestem w tym kraju kims pomiedzy czlowiekiem i psem, taka miedzygatunkowa hybryda. No bo mam zle pochodzenie. Napisales o tym by sie dostosowac i podlaczyc ssawki. To nie jest takie proste. Tu ma sie cos w rodzaju systemu. Jak system MHC – system glownej zgodnosci immunologicznej. Masz inna konfiguracje powierzcnhioweych antygenow – jestes zwalczany. Dlatego trzeba sobie cierpliwie zrobic albo mimikre antygenowa – przyjac konfiguracje czegos lokalnego..Albo wziac i pojsc sobie tam, gdzie uklad immunologiczny nie dociera. Niczym wirusy przejsc w forme latentna, utajona i od czasu do czasu sie rrozsiewac…

              Tu o etatach i doktoratach decyduje rotary club swoiste.

            • 3r3

              To my tu mamy klub, z tym że ja znam niektórych członków osobiście, a oni siebie nawzajem jeszcze nie.
              Ale poznamy kogo trzeba z kim trzeba i z tego dodawania wyjdzie nam pomnożenie.

      • gruby

        @disqus_kl3QWNkpHr:disqus napisał:

        “Wyczyszczone jak gumką. To chyba taki mechanizm obronny przeciwko dysonansom.”

        My od zawsze walczyliśmy z Eurazją. Nigdy ze Wschódazją. Dzisiaj jest piątek.
        Jak w poniedziałek napiszą w gazetach że walczymy ze Wschódazją to ja też tak będę twierdził.

        • Medyk Helwecki

          Widze ze lubisz pewna ksiazke. Ignorancja to sila….
          Wojna to pokoj….

          A Orwell jest ponadczasowy. A my dalej wsrod epsilonow i gamm Aldousa H.

          • Eltor

            Wygląda na to, że i Orwell i Huxley dobrze przewidzieli przyszłość. W dużej mierze będziemy się mierzyć (lub już mierzymy) z syntezą ich pomysłów.

            • Medyk Helwecki

              Film…jest jeszcze z Prosium… wiesz jaki…Equilibrium

          • gruby

            dwaplusdobrze.

  • uberbot

    Pozwolę się wymądrzyć:

    “Nowoczesne kobiety nie pragną dzieci, no może niektóre 1 lub max. 2, ale to i tak wyłącznie z wymarzonym mężczyzną. Wymarzony mężczyzna musi być lepiej wykształcony od samej kobiety, bardziej zaradny, więcej zarabiający. Poza tym szarmancki, dowcipny, wrażliwy, wyrozumiały itp.
    Jak wiadomo takich kandydatów trochę mało na rynku.
    Pozostali nie są obiektem zainteresowań na stałe. Seks kobieta może mieć zawsze, wszędzie i z kim zechce. Bezpieczeństwo zapewnia jej państwo. O resztę potrzeb potrafi zadbać sama.”

    Większość kobiet w każdej czasoprzestrzeni nam znanej (czyli np. z roku 1950, 1410 albo innego) będzie chciała mężczyzny bogatszego od siebie, mądrzejszego życiowo (lepije wykształcony) itd. Czemu? Bo kobieta w ciąży to sobie może. A potem z dziećmi tym bardziej może. Potomstwo ma przetrwać i naturalnym jest (dziwnym nie jest), że im lepiej mężczyzna potrafi zadbać o siebie (jest bardziej zaradny), to tym lepiej będą miały dzieci… Gdyby kobiety zmieniły swoje podejście (a niektóre próbują i później jakiś niedorajda mam dzieci) to byśmy wyginęli. Dziękujmy kobietom, że przypominają nam, że mamy być zaradni.

    Poza tym to nasza wina (naszych dziadków i ojców), że daliśmy jakiemuś państwu przejąć takie kompetencje. I te kompetencje ciężko będzie odebrać. Dzisiejsza bolszewicka autodestrukcja trochę trwa i jeszcze potrwa, aż leming wymrze, a na jego miejsce przyjdzie, może sniady, może nie, ale taki który ma normalne wartości. Szkoda tylko tego czasu i zmarnowanych surowców. Tego nikt nie wróci.

    • gruby

      @uberbot:disqus napisał:

      “Poza tym to nasza wina (naszych dziadków i ojców), że daliśmy jakiemuś państwu przejąć takie kompetencje.”

      Zyski się prywatyzuje, koszty się socjalizuje. Pukać wolno utrzymywać nie trzeba. Raj.

      • Medyk Helwecki

        Baba z wozu, koniom lzej.
        To wszystko co piszecie to prawda. Tyle ze doprowadzua to do zmian populacyjnych. Ksiezniczki czekaja na swoich ksieciow a potem ? Hurghada i Habibkowie, za ktorych trzeba zaplacic.

    • Medyk Helwecki

      Oj tam, kobiety,

      Dzis z kobietami to nalezy miec strategie. Strategia przypomina – jestes nachlany na imprezie w akademiku i dodatkowo masz Pan biegunke. Wpadasz do kibla i szukasz wolnej kabiny. Jak jakas jest zajeta to nie szarpiesz za klamke tylko probujesz otworzyc inna,

      Tak trywialnie. A jak juz np. masz kandydatke to sie okazuje ze potem jest natlok w interesie. Jak poznalem swoja zone to wszystkie, ktore mnie mialy w Dudzie meldowaly sie – wtedy nawet dyskrecji im brakowalo.

      A tak ogolnie to moja statystyka – na 100 zaczepionych – to tak pi razy drzwi – 95 skreslasz po okolo 180 sekundach. Rozkapryszone ksiezniczki nie nadaja sie do niczego, szkoda nawet z taka do lozka pojsc bo i w lozku deska bylaby deska a tak to masz w lozku deske i na dodatek rozkapryszona, niech spadaja.

      Niech szukaja swoja sugar daddys. Choc faceta wartosc z czasem rosnie a kobiety sa jak kwiaty – piekne , ale z krotkim terminem przydatnosci do spozycia.

      Nie mam tu na mysli tego ze ma byc cos interesownie – ale jak spotykasz sie na kawie z Polka a ona pyta ile masz milionow na koncie juz to jest chyba cos nie halo. A to lekarka byla.

      • Maksior

        To z natlokiem to akurat przystosowanie ewolucyjne – one przeciez wiecej potencjalnie straca na nieudanym zwiazku, niz facet, wiec jesli jedna niezla uznala Cie za zdatnego samca, to pozostale jej wierza… 😉

        • Medyk Helwecki

          Tylko widzisz. akurat w dzisiejszych czasach dzis a jutro to epoka. Nie mowie tu o tym ze mamy ryzyko udaru niedokrwiennego mozgu albo naglej smierci sercowej.

          Przeciez bedac w korpo kims wielkim i majac nawet 50.000 CHF meisiecznie jutro moge byc odwolany i jestem luzak.

          Dzis wszystko jest szybko. Fast food, fast relations, fast sex….

          A pewne mechanizmy funkcjonuja po staremu

          • Wariat

            Drodzy, ja tylko tak po wariacku zapytam.
            A po co zmieniać? Po co uczyć? Po co uświadamiać? Wyzyskiwać co się da i jeszcze kołysanki śpiewać. Uspakajać, głaskać i rwać ile się da! Patrzeć tylko żeby bardziej obudzony czy bardziej usigmiony nie pchał za często ryja w nasze koryto. Robić swoje. Toż chcącemu nie dzieje się krzywda. A że chcący myśli że chce a nie wie czego by chciał…
            Kobiety, rozpłód, demografia? A czy to moja sprawa? Kobiet mało, babonów masa. Kto z kim i po co? Więcej śmiecia ludzkiego to obniżenie poziomu usług mi potrzebnych. Już teraz strach z jakimkolwiek bankiem się prowadzać a niestety oficjalnie to obowiązek. Depopulacja jest konieczna, potrzebna do życia. Że gniadych wielu? I co z tego. Pokrzyczą, postrzelają, procesy przyspieszą. Kiedyś napiszę w jakimś komentarzu rozwinięcie swoich wynurzeń wysmarowanych u IT.
            opowiem dlaczego cywilizacja bialych ludzi musi rąbnąć i dlaczego się podniesie.
            To będzie długi i w mojej ocenie merytoryczny wpis. Jestem tu nowy, nie znam zwyczajów, więc wystrzelam się w komentarzach.
            Żyję ze sprzedaży.handluję prdukcją, surowcem, sigmą i strachem. Dużo sprzedaję też obietnic. Robię coś czego bez lemingów zrobić się nie da. Chcę aby je dalej tuczono. Ale już nie tak wielu. Potem oskórować i zeżreć a skórki na płaszcz przeznaczyć. Jak chyba każdy tutaj. Przynajmniej mają jakiś sens egzystencji, cel. Skoro są to zwierzęta hodowlane to dlaczego i ja mam sztuk paru nie dziubnąć? Uważając żeby mnie nie dziubali ci na początku kolejki dziubania?

            • 3r3

              I to jest bardzo słuszna koncepcja.
              Wszak to pastwisko ma rozmiar nieograniczony, póki lemingi dostarczają to czego nam trzeba to trzeba ich tych owoców pozbawiać. Jakkolwiek nie można zapominać, że w miarę rozpychania się łokciami trzeba gromadzić złoto, żelazo i własne sigmy, bo mimo nieograniczonego wspólnego pastwiska wieloryby okazały się jednak policzalne a ich liczba malejąca – nie dało się dłużej ekonomicznie pozyskiwać z nich smarów i paliw.
              Z tego wnioskuję, że rezultaty podboju należy przeznaczać na dalsze podboje, czyli na 1,006 i nie brandzlować się żadnymi zbytkami 1,035 a przynajmniej nie nad potrzebę, ograniczać to i zażywać ascezy.

            • PawelW

              sigmy?

            • 3r3

              Odchylenia standardowe.
              http://fathersmanifesto.net/iq.htm

            • uberbot

              Ok tak czytam i nasuwa mi się pytanie –

              w tych wszystkich klasyfikacjach to np. protestantem jest ten, kto się dał ‘ochrzcić’ na protestanta ( i to wpisał w papirkach, i tak o sobie myśli), czy ten który mentalnie nim jest… Bo jak rozróżnić czarnego od białego to wiadomo…… jeszcze.

            • 3r3

              A kto jest złodziejem?

            • uberbot

              @disqus_wuXEaKTu4R:disqus Chętnie posłucham/poczytam, bo wstęp brzmi zachęcająco.

              Ja widzę jednak taki problem. Czekam na rakietę na Marsa i wehikuł czasu, a tu nic…. mimo że coraz większe rzesze do pracy, to rezultaty…. Ale może ja jestem za nisko i nikt się nie chwali takimi osiągnięciami. Trzeba być uprzywilejowanym może…

            • Eltor

              “opowiem dlaczego cywilizacja bialych ludzi musi rąbnąć i dlaczego się podniesie.
              To będzie długi i w mojej ocenie merytoryczny wpis.”

              Z niecierpliwością czekam na wariackie wynurzenia. 🙂

            • Wariat

              No i poczyniłem nocne wariackie wynurzenie. Do rana nie wytrzymało, zniknęło bez śladu. Zgaduję że to Admin działa w bieluśkich rękawiczkach?
              Dobrze że wpis podzieliłem na trzy części. Mniej treści bezproduktywnych na serwer poszło. Proszę o wybaczenie, zaznaczałem że nowy jestem, dziki i zwyczajów (tolerancji) nie znam. Już nie będę.

            • 3r3

              Zostałeś zesłany na:
              https://forum.zarobmy.se/t/kompletny-wariat/147

              Gdy Admin prorocze ma widzenia,
              zawsze je spłyci cham i łyk,
              dlatego muszą być więzienia,
              zsyłka i łagier, kat i stryk.

            • Wariat

              forum z definicji jakoś tak mniej atrakcyjne. Dajcie no pobłyszczeć, pobrylować. Toż to na głównej tutaj wisieć to jak by na ściance do zdjęcia się ustawić celebrytem jakimś będąc… A tak? W lochu? Ani kogo sprowokować ani zaczepić… Zero możliwości aktywnej ekshibicji…

            • 3r3

              Ty chcesz żeby @rpis nam tu wszystkim wykastrował.
              Ty dobrze wiesz że my to sobie tu możemy popisać tylko tyle, co admin nam da atramentu.
              A Ty wiesz że może premoderację wprowadzić? Albo nawet w naszym imieniu popisać posty takie jakie powinny być? I czołgi na ulicach się pojawią i mundury w tv i teleranka nie będzie?

            • Wariat

              Nie tragizujmy. Za treści, które tu odkrywam już dawno powinni wam łącza wykastrować. Ale po czymś takim, sam biegałbym w mundurze po ulicy. Tyle że bez broni, bo wariatom broni się nie daje. Pewno łącznika by ze mnie zrobić musieli. Albo nie, kapelana.
              Nawiasem pytając, robicie jakieś zapisy zasobów czy lepiej żmudnie przenosić wszystko na swoje nośniki? Tworzycie tu cymes absolutny.

            • 3r3

              Jakie niby treści Cię tu niepokoją?
              To jest porządny blog o drobnej przedsiębiorczości, dla skromnych kułaków i badylarzy.
              My tu kombinujemy jak wyprawiać futerka, produkować mebelki, ja wiem że zielonych od ratowaniach tchórzofretek i drzew to może bulwersować, ale żeby zaraz nam odcinać internety?
              Może czasem się co niekoszernym wyda, ale to przypadek i całkowicie błędna interpretacja z winy czytelnika, bo to blog dla ugrzecznionych pensjonarek i co złego to wrogowie podrzucili 🙂

            • Wariat

              O, to, to. Właśnie tak.

            • gruby

              @3r3:disqus napisał:

              “I czołgi na ulicach się pojawią i mundury w tv i teleranka nie będzie?”

              A kto teraz teleranek ogląda ?
              Wyłącz lemingom mordoksiążkę, ćwierka i snapczata a rewolucję masz gwarantowaną. Telewizja to przeżytek, to sposób docierania do nieoświeconych mas na wsi. Lemingoza ma inne kanały komunikacji. Podróżując czasami pociągiem po Szwajcarii mam ubaw kiedy pociąg wjedzie w dziurę bez zasięgu sieci 4G. Futrzaki odrywają się od ekranów i z przerażeniem w oczach zaczynają się rozglądać dookoła. Czym kończy się odłączenie lemingom internetu odczuł na własnej skórze Mubarak.

            • Krywań

              Powinieneś być wdzięczny (no, aleś wariat :). Dostałeś własny wątek na forum, a tam to można pobłyszczeć i nawet lajka dostać za specjalne zasługi, jest o co się starać.
              A na poważnie : w gąszczu rozmaitych wpisów ważne mogą umknąć niedość wnikliwym czytelnikom, a w wypadku Twojego była by to jednakże strata i jak widać tak włąśnie myśli Wielce Szanowny Gospodarz.

      • uberbot

        @medykhelwecki:disqus ja na razie jestem poza rynkiem matrymonialnym (co nie znaczy, że jak się [email protected]%@$! to nie zrobię co trzeba).

        Jeśli będzie okazja i przyjdzie pora to mogę pokusić się o dłuższą wypowiedź na temat kobiet i związków. Nie jestem jakimś znawcą i kasanową, ale nawet tutaj widzę pewne popularne (brakuje mi polskiego słowa) ‘misconceptions’.

        • Wariat

          Związki to biznes, w najczystszej, zdrowej postaci. Łączenie w pary powinno być naturalnym następstwem działań każdego zaradnego człowieka. Odkąd pamiętamy, brak potomka powodował smierć każdej dynastii i lądowanie na śmietniku historii niezależnie od dokonań. Samica powinna być dobierana pod kątem posiadanych sigm, powinna byc też znośna dla poczucia naszej estetyki. Musi być obyta ze środkami trwałymi aby nie oderwala sie od rzeczywistosci kiedy wejdzie w ich posiadanie oraz zeby nie myślała że wartości rosną na drzewach a co gorsza że się należą. Potem jej zadaniem jest urodzic minimum jednego syna i jedną córkę oraz wychować ich zgodnie z naszymi priorytetami. Syn przejmie imperium, córkę przehandluje się w zamian za wejście w drugą dynastię. I jest rozwój, jest sens. Lemingi wierzą w bajki o miłości. W biznesie miłości nie ma. Jest wyrachowanie. A piękne panie? Przeca nikt nie zamyka się w celi. Brać i korzystać jak z każdego innego dostępnego zasobu.

          • 3r3

            Tyleż zalet wymieniłeś, i tyle oczekiwań. Jedna kobieta może nie podołać.
            A skoro nie jedna to trzeba brać hurtem. I jakoś się docierają.

            • Wariat

              W sumie… Człowiek uczy się całe życie.

        • Medyk Helwecki

          @uberbot:disqus to niekoniecznie musi byc dobry pomysl. Jak mawia jeden z moich super lekarzy, Polak z pochodzenia – Wszystko mozna. Nie z kazdym – i dodaje – Man kann schwimmen, mann kann tanzen, aber nimmer mit Zasrancem.

          Co do kobiet to ta zasada przede wszystkim obowiazuje. Nawet biurwa i prawo im sprzyja bo one sobie duzo wywalczyly. W latach ciezkiego realnego socjalizmu moja ciotka rozwodzila sie z mezem, co cinkiciarzem i dziwkarzem sie okazal. No i wiesz jak to wygladalo? Dostala zaproszenie na niedzielny obiadek z sedzia niezawisla, Jej wysokim sadem w spodnicy. No i tam bylo. No posluchaj, lajdak Ciebie skrzywdzil to pierwsze co robimy to zabranie paszportu a potem za tydzien bedzie mial wokande i kolezanka mu 3 lata wrzuci bo to lajdak, ja to wiem…

          Bardzo dlugo ciotce zeszlo odkrecanie tegoz. Na zachodzie np. – biurwa dostaje wiecej jak w Szwajcarii jestes w malzenstwie podatkow. @gruby o tym pisal nawet ze ludzie sie rozwodza i placa sobie alimenty by podatki obnizyc.

          W Szwajcarii jak masz emeryture to nawet masz ja nizsza jesli masz zone. Ludzie rozwodza sie 3 lata przed osiagnieciem wieku emerytalnego, bo ise to oplaca. Biurwa utrudnia jak moze ale oni np. robia to lata wczesniej.

          A dzisiejsze kobiety sa ofiarami wlasnego sukcesu i emancypacji. Im sie z nadmiaru dobrobnytu udzielilo, ze juz nie musza rodzic dzieci. Zauwaz, ze np. moi rodzice wychowali 2 dzieci majac franie i pieluchy tetrowe a jak buty byly za male to nozyczkami dziury wycieli.

          Dzieci to obowiazki a obowiazki sa be. Jak ma sie prace i sukces – rosna nam nowe businesswoman – to one sobie kupia pieseczka czy koteczka i macierzynstwo spelnione. Jak je przypyli ochota na faceta to sobie one night standa zrobia. Na co im zly mezczyzna zeby widziec jego skarpety. Przeciez to objaw zlego patriarchatu i uwiazania, seksizmu, upodlenia i braku wyzwolenia. A caly ten feminazi belkot konczy sie gdy winda sie zepsuje a trzeba wniesc szafe na 4 pietro. Ile widzicie kobiet na platformach wiertniczych, w kopalniach, w fabrykach w dziedzinie innej niz HR, Zarzad i tak dalej. Jak to jest w Szwecji ? Parytety? To celowe dzialanie bo jak wiemy 2+2+ babski foch lub lzy = 5 a nigdy 4. Tyle ze to na dluga mete nie dziala.

          Zreszta u Teutonow – jest w kazdym wiekszym urzedzie czy Uniwerku cos takiego http://www.fu-berlin.de/sites/frauenbeauftragte/ansprechpartnerinnen/index.html

          Pracowalem w szpitalu w DE. Ze swej pracy w DE pamiętam sytuacje jak jedna z lekarek chciała oddać
          dyżur koledze bo jej nie pasowało. Dyżur był za dwa dni, on miał już
          swoje plany. Odmówił jej.

          Poszła do Frauenbeauftragte – i skończyło sie dyscyplinarnym wylotem
          zgodnie z zasada noga duda brama dla lekarza bo dyskryminacji kobiet
          mówimy stanowcze nie. W ciągu mniej niż 24 godzin lekarz już nie pracował w szpitalu.

          Pracowałem w dużym szpitalu nieklinicznym z kardiochirurgia w DE.
          Chefarzt miał oko na jednego z asystentów Niemców – czymś mu podpadł
          kiedyś. W zapisach oddziału był parytet minimum 50% kobiet bo
          dyskryminacji mowimy zdecydowane nie.

          Jedna z lekarek zameldowała ciąże. Szef na odprawie z zafrasowana i
          zmartwiona mina powiedział nam wszystkim o tym, po czym zwrócił sie do
          Herr Müllera – wie Pan, musisz Pan natychmiast wypatatac z mojego
          królestwa bo w zapisach każdy ma ze zgadza się z wytycznymi. Chłopaczka
          zmotywował dodatkowo ze jak się sam na własne życzenie zwolni to
          mu napisze bardzo dobre świadectwo pracy. Chłopaczek widząc ze chwile
          jego policzone odparł zgodnie ze w zasadzie to dawno myślał o tym by swa
          plugawa marna osoba nie beszczescic świętych progów…

          Lekarka dwa tygodnie po fakcie zameldowała się na zwolnienie 14 dniowe
          bo …. nie była już w ciąży. Czy byla czy nie byla to nie moj biznes.

          W jakimkolwiek konflikcie z kobieta czy to pielęgniarka czy lekarka nie
          ma sie w DE szans jako facet. Od razu robienie wielkiej polityki. Za
          pomocą Frauenbeauftragte jest pisany protokół zdarzenia (Gedächtnisprotokoll) gdzie
          nie ma się jako osobnik płci męskiej szans. Jak machina zostanie
          uruchomiona to koniec. We wszystkich znanych mi przypadkach Niemcow
          majacych problemy – oni nie bronili sie przed zarzutami tylko prosili o
          to by w ramach ugody z Frauenbeauftragte – mogli sie natychmiast zwolnic
          z pracy ( bez wyjasniania sprawy) i odejsc bez postawienia zarzutow.

          Bo w dobie politpoprawnosci jako mizogin roboty nie znajdziesz.

          A jak sie popatrzy dalej https://www.uniklinik-freiburg.de/chancengleichheit.html
          http://www.uniklinikum-saarland.de/einrichtungen/verwaltung/frauenbeauftragte_des_universitaetsklinikums/

          Ale to wszystko ma takze te zle strony. Jak to szarmancko w Polsce jakis z HR powiedzial – spelnia Pani nasze kryteria ale gowniak bedzie chorowal i dziekujemy.

          Lemmingi dzis nie pytaja skad sie pieniadze biora – jak zapytasz przedszkolaka skad sie biora pieniadze – odpowiada – ze sciany (ma na mysli bankomat)

          Pamietam raz przedstawienie nowej kolezanki. Jak
          profesor powiedzial ze Frau Schmidt zaczyna i bedzie po okresie probnym
          dyzurowac…A ona – bedac jhakies 2 minuty z nami mowi – nie, nie bede
          dyzurowac, wlasnie ide do domu, bo widzi Pan, jestem w ciazy ,
          poinformowalam juz Frauenbeauftragte, wlasnie mi jakos slabo tak… i
          tylesmy ja widzieli.

          Profesor mial twarz najpierw czerwona, potem zielona,
          potem fioletowa. Nie mogl zrobic nic. Zwolnic kobiety w ciazy nawet na
          okresie probnym nie wolno. A byla to niemka, umowe miala na czas
          nieokreslony. Lata mijaja, ona pracuje tam do dzis i robi co chce i jak
          chce.

          One dzis wygrywaja bitwe, ale wygrac bitwe to nie znaczy przegrac wojne, Choc jak mi jedna kolezanka mowi – widzisz – my mamy macice i to my teraz decydujemy o przetrwaniu gatunku, jestescie naszymi zakladnikami….

      • Ireneusz

        “jak spotykasz sie na kawie z Polka a ona pyta ile masz milionow na koncie juz to jest chyba cos nie halo. A to lekarka byla.”

        A że lekarka, to co… ? Z misją życiową jakowąś ma być kobieta ? Bardzo szczera znaczy się konkretna dziewczyna trafiła. Jakie coś_nie_halo…? Wszystko to halo było: te miliony na koncie nie biorą się się przez przypadek. Żeby dopytywała, jak te miliony “ukradłeś” usiłując zdobyć przewagę konkurencyjną, to co innego. Romantyzmu w tym brak, ale… Brawo ta pani. Nie trzeba było dawać dyla…

        • Medyk Helwecki

          Jakie brawo? Ona dzis z mahoniowym ksieciem siedzi, co jej od czasu do czasu obije to i owo.

          • Ireneusz

            Obije i nie przeszkadza. Może polubiła a może zawsze lubiła ? Wyciągaj wnioski chłopie i zbieraj miliony do kupy. Nie wstydź się szczerości 😉

            • Medyk Helwecki

              ale ona mnie nic nie obchodzi. Swoja droga odkad mam obraczke to moja atrakcyjnosc wzrosla. Pozornie. Towar macany nalezy do macanta niby, ale inne chca takze sprawdzic, czy ta inna sie nie pomylila.

              Mnie zastanawia zalew ludzi zorientowanych na plec wlasna. Mialem kiedys teorie ze bylo zawsze w populacji tyle samo homosiow, a teraz w dobie politpoprawnosci jest to modne sie ujawniac. Jednak – jestesmy w krajach rozwinietych skazani na wyginiecie…

              Jak w tym kawale – przychodzi dziadek do KGB 90 letni i prosi o paszport bo chce emigrowac…

              No ale dziadku – dlaczego chcecie Emigrowac, Jelcyn odszedl, jest Putin , nas w Sluzbe Wywiadu reorganizuja – czemu teraz ? Przezyliscie przeciez terror Stalina i rozkulaczanie, wioelkie czystki, wojne ojczyzniana…Terza, Dziadku ?

              A dziadek mowi – a no bo tyle tego pedalstwa teraz – dlatego chce wyjechac. No bo wie Pan, Panie Kapitanie, za Stalina gejow rozstrzeliwano, za Chruszczowa zamykano w psychuszkach, Za Andropowa Szykanowano, Za Gorbaczowa wysmiewano, za Jelcyna sie tolerowalo, Teraz jest Putin i oni chca parady robic, to sie modne stalo. Wiec ja Kapitanie chce wyjechac, zanim stzanie sie to obowiazkowe….

            • Ireneusz

              Nie chodzi już O NIĄ. Chodzi O NIE. Kolejny milion przesuwa próg szeroko rozumianego bólu. Jako medyk mówiący po polsku powinieneś o tym, tym bardziej wiedzieć. Spójrz ile “uroku” jest w piłkarzach… Jeśli masz obrączkę a Twoja atrakcyjność wzrosła… pozornie, to może coś z Tobą jest nie tak ? 😉

            • Medyk Helwecki

              W zyciu licza sie priorytety. Ja nie szukam WAGsow bo te byfillerowane waginy i botox plastic fantastic to z jednej tasmy schodza przeciez produkcyjnej. Kwestia priorytetow w zyciu. Powiedzmy sobie ze lekarze szwajcarscy to sa takie ciapy ze – mnie nie denerwuje to, ze mnie czolgaja. Zycie to sztuka i jazda – a wiec jedziemy – raz sie jest na wozie, a raz nawozem.

              Mnie tylko irytuje i deprymuje to ze lokalsi to takie pi…y wolowe. Prawie calosc to pedalstwo w rurkach niczym kundle w stadzie silne a kazdy osobno to cienias. Ale to oni mimo wszystko dyktuja zasady gry. Tej gry. Ja od dluzszego czasu szukam gry, w ktorej to ja troszke poustala zasady.

            • Maksior

              Byfillerowane? Googlalem, alem nie znalazl…

            • Medyk Helwecki

              Ja mam ostatnio cos z encephalonem.
              Chodzi mi o to ze maja bardzo duzo np. Restylane czy Perfectha czy np. Juvadermu

            • Maksior

              Eltor nizej ma racje – my zyjemy w raju dla gryzoni, az strach sie bac, jak bardzo powielane sa te wzore zachowan…

            • Medyk Helwecki

              Dlatego zadziala prawo Kopernikia o wyparciu pieniadza lepszego przez gorszy. Wymrzemy ale w kolejce Afryka dzika, niezdobyta czeka. My juz przegralismy.

            • Maksior

              My czyli biali / Slowianie / Polacy? Moze to wlasnie jest sens tego calego NWO, zeby chwycic lemingi za twarz, skoro drapieznikow w srodowisku nie stalo?
              W mlodosci mialem kumpla, ktory troche ganial ze Swiadkami Jehowy, wiec sila rzeczy ja i inni z ekimy tego i owego sie o przyjsciu szatana sie nasluchalismy (raczej sie przy tym polgebkiem usmiechajac i proponujac w rewanzu podzielenie sie kolacyjna kaszanka, bo to takie obozy sportowe poznego PRL-u byly).
              Nie zebym tu chcial @polish_wealth’em pojechac, ale kto u (nota bene) diabla mogl w czasach p.n.e. przewidziec “znamie szatana”, bez ktorego ani nie kupisz, ani nic sprzedac nie bedziesz mogl? Przeciez o RFID i cashless society to sie wtedy najwiekszym nawet wizjonerom snic nie moglo… 😮

              @admin, badz litosciw mnie, ktory nie wie, co pisze… 😉

            • 3r3

              Ja to widzę tak, że futrzaki obrodziły, konkurencja w drapieżnikach śladowa – no to trzeba korzystać z proteinowej diety, a kłaczki wypluwać 🙂

            • Ireneusz

              “Ja to widzę tak, że futrzaki obrodziły, konkurencja w drapieżnikach śladowa” Liczby, liczby, liczby poproszę. Polactwo kradnie na potęgę (jak zawsze kradło). Znany mi menago pewnej znanej ogólnopolskiej sieci dystrybucyjnej w spożywce, regularnie raportuje straty na poziomie 2 – 3%. Czyli, jak nie liczyć, 2-3 koszyki na 100 wyjeżdżają poza kasą. Z głodu to ? Nie bardzo, bo w budowlance 3-5%.

            • Medyk Helwecki

              No ale jak nawet kasty wyzsze – Sedzia, co baterie wannowa utopil w farbie by wyniesc -czy taki posel Pieta co fiaciki 126p okradal bo pieniadze na zbrojnych zbieral, co tyranie i dyktature proletaryatu obala…Toz przeciez cnota nad cnotami, cos skolektywizowac….To stan umyslu. Polactwo Waszmosci to stan umyslu. A potem do Kosciolka, raczki zlozyc i dalej cudzolozyc moralnie po wyjsciu. Polska to kraj wybrany, Narodow Mesyjasz, gdzie bulke to przez bibulke, a ch…u..ja do geby. Taki to Kraj, Znasz-li ten kraj, kraj dzikich ludow ?

            • Ireneusz

              Czy sędzia, czy nie-sędzia, ubek, czy sróbek – to sprawa naprawdę trzeciorzędna, bo złodziejstwo widać na każdym poziome: od sprzątaczki z marketu na ustawodawstwie kończąc. Gołym okiem widać odwieczną dziedziczną wręcz miłość do złodziejstwa. Widać, bo kradnie nie-finezyjnie brukselski urzędnik, tylko nasz siermiężny tzw. głupiocwany. Kradnie “na chama”, bo i tak nikt tamy nie stawia. To taka krew panie. Złodziejstwo się tu przyjęło.

            • Medyk Helwecki

              W krajach typu Helwecja kradnie swoj i jedyna roznica jest taka, ze o ile Albanczyk kosowski wyniesie cos z marketu czy pod bliuze schowa, tak ichni zlodzieje kradna w bialych rekawiczkach tych futrzakow tutaj. Przy brandy i cygarze. Jedyna roznica to ilosc zer, ktore sie prywatyzuje.

            • Ireneusz

              Widać to droga do potęgi WSPÓLNOTY. Tu o skalę złodziejstwa i przyzwolenie nań chodzi. Nikt faktu kradzieży samej w sobie nie podważa.

            • Wariat

              Piękna to wizja dla mnie. Ja to nawet brandy lubię i cygarem nie pogardzę…

            • Medyk Helwecki

              Problem w tym, ze nie dla psa kielbasa i nie dla kota spyrka. To nie ma znaczenia ze moj szef nazywal mnie tua szjen polone

            • uberbot

              @disqus_4GH3ynzzbN:disqus

              Mogę zapytać? I tak zapytam, więc mogę.

              Naciskałeś kamieniami dość mocno tu i tam.

              1. Ile krajów zwiedziłeś i poznałeś (nie 4gwiazdkowe wyjazdy allinclusive)?

              2. To się stanie moim mottem – może i masz rację, że kradniemy (a Ty inny niby?), ale pytanie – pod siebie, czy dla germańskiego oprawcy? Od pokoleń? Są jakieś dane? Mnie się wydaje, że było lepiej dopóki nasi dziadkowie nie dali sobie palnąć w potylice 1939-45 i pozwolili, żeby na wierzch wypłynęły menty mówiące po polsku, i stały się one nowymi elitami….

            • Ireneusz

              Wszystkie. Bez wyjątku. Znakomitą większość – na rowerze, panie ol inkluzif.
              Ja inny. Dane są historyczne. Mój dziadek w życiu o nic nie prosił i na nikogo nie liczył a na wszystko “miał”. Umiesz dziś tak ? “palnąć w potylice”… znowu ta sama śpiewka, martyrologia i zwykłe pierdolenie. Jak świat światem, nikt nigdzie KUMATYCH (nie-naiwnych) nie zapędził i nie wytłukł niczym muchy w ciasnym kiblu. Tak jak nigdzie (poza 3 światem) nie spadają samoloty z prezydentami. Nic się nie zmieniło i nie zmieni.

            • Winsent

              Zakładając, że zwiedziłeś wszystkie państwa świata, a nie kraje (trudno nawet oszacować ile krain na świecie, rzecz mocno subiektywna) to i tak przeznaczając średnio dwa, trzy tygodnie na jedno musiałbyś nic nie robić tylko 10 lat pedałować. Powątpiewam.

            • Ireneusz

              “Kradzież jest dobra (użyteczna), tylko swoich…” i tak to właśnie u Was, Polacco działa. Zakładając, że [a jest teraz taki plan] piechur IDZIE 8km/h, przez 10h przechodzi 80 km z palcem w d (i to głęboko), czyli w najszerszym miejscu okrąży Ziemię w nieco powyżej 1y. Ale masz takie prawo – powątpiewaj.

            • Winsent

              Co jest złego w windykacji należności od tych co nam weszli w szkodę? To cnota i wymierzanie dziejowej sprawiedliwości zgodnie z Pismem Świętym i horoskopem z Pani Domu i czymkolwiek ;). Żyjąc kradniesz, rabujesz, plądrujesz chcesz czy nie. Nie żywisz się darmowym powietrzem a mięsem, mlekiem, a nawet jak jesteś wegetarianinem to swój roślinny posiłek też komuś/czemuś odebrałeś. Brednie głosisz mówiąc, że jedynie Polacy kradną. Za słabo kradną, jeśli już i słusznie zauważyłeś po złej stronie lufy stoją. Ja jestem w trakcie organizowania takiej rekonkwisty na swoją skromną miarę.

              Jeżeli jesteś u kresu życia no to okej, jest to jakoś możliwe, że zwiedziłeś każde państwo na świecie, z krajami/krainami no to zwyczajnie ciężko. Tym bardziej na rowerze. Książkę wydaj, szkoda żeby się taka wiedza z zobaczenia “całego świata” zmarnowała. Jak było na Niue, jako dziecko chciałem się tam przenieść?

            • Ireneusz

              Złego absolutnie nic. Ale Wy najpierw swoje czołgi i samoloty UCZCIWIE policzcie zamiast piździć w internecie fantasmagorie… Zawsze (z drobnymi wyjątkami) ktoś Wam wchodzi(ł) w szkodę i zawsze dostajecie w pierdol, bo zawsze okazuje się, że SWÓJ Was wyruchał. Sorry, ale tak to widzę.

            • Winsent

              Uczciwie przyznam, że do liczenia czołgów się nawet nie zabieram chcoiaż z chęcią bym się najął gdybym ktoś armię sensowną wystawiał. Ale noże, kastety, pistolety już na przeciętnego Niemca starczą, żeby złote zęby odebrać. Co z tym Niue?

            • Ireneusz

              Zatem naprowadzę: z pewnego garnizonu wyjechał transport w komplecie. Prosto na poligon, nie żeby tam na jakiś alarm. Z kolejowych platform o własnych siłach zjechała połowa sprzętu. Równo połowa. Ale sztuka jest sztuka…

            • Medyk Helwecki

              Szeregowy Kowalski – co to jest kaluza? Kaluza Panie kapralu jest to maly ograniczony zbiornik wodny bez istotnego znaczenia strategicznego. Spocznij szeregowy. Dobrze.

              Akurat o polskiej Armii mozna powiedziec duzo – ale ona nie sluzy do walki. Sluzy do defilad, apeli smolenskich i przechowalni nieudacznikow. Najwiecej budzetu idzie przeciez na emerytury wojskowe i sprawy mieszkaniowe. Sprawy bojowe to sprawa drugorzedna. Pierwszorzedna jest przeciez emerytura i kwatermistrzostwo.

              A to sie pieknie w historie oreza wpisuje typu nie oddamy ani guzika i rozwoj technik kablowych lacznosci zamiast radiowych i te wszystkie walki oficerow przy przetargach dawniej i prywata

            • Ireneusz

              Jakie “dawniej” ?

            • 3r3

              Armia okupacyjna wykonuje zadania policyjne.
              Nieprzytomni ludzie uważają że można armię służącą do walki wysłać do pilnowania porządku w mieście gdzie jest NoGoZona, ale nie wiedzą jak się to w praktyce przeprowadza. Potem trzeba nowe miasto zbudować.

            • 3r3

              Masz rację, dlatego przerzucamy się całymi chmarami na obce tereny i tam łupiemy już bez uprzejmości.
              Bo nie mamy czołgów, samolotów, z bronią u nas kiepsko, ale nic nie szkodzi bo tam gdzie ruszyliśmy też się upilnować ani nie umieją, ani nie mają czym.
              Nędzarze napadli biedaków.

            • 3r3

              Polacy wolą kradzież, Sarmaci preferują rabunek, Niemcy wyrywają złote zęby i mordują, Rosjanie gwałcą i mordują, Jankesi tylko mordują i podpalają.

            • Ireneusz

              Dokładnie tak. Ale nie swoich.

            • Winsent

              No to, przepraszam za wyrażenie, zjebałeś mnie za wypowiedź, której nawet nie przeczytałeś, czym się nie popisałeś.

            • Ireneusz

              Widzę, że nadal nie kapujesz… Ordynarną kradzież cudzej świętej prywatnej własności opakowujesz w filozofię, niczym żołnierze SS topiący w Auschwitz “odczłowieczone” żydowskie noworodki w korycie z brudną wodą. “Kradnij” myśliwcami, dronami, BWPami albo, jak na czasy przystało, GŁOWĄ jakiś taki mądry a nie bawisz się w ni to Janosika ni to partyzanta AL.

            • 3r3

              A co to takiego ta własność?
              Wyjaśnij komuś kto niczego nie posiada 🙂

            • Ireneusz

              Sam czekam, aż wyjaśni mi jakiś MYŚLĄCY młodziak, jak on tę własność dziś rozumie. Taki, co nie może mieć nic (poza ajfonem) nawet na kredyt i zarabia – jak dobrze pójdzie – te polskie 2000 zł na umowie cywilnej śpiąc kątem u mamy. Tylko gdzie takiego, spełniającego kluczowy powyższy warunek, dziś znaleźć… To wcale nie jest śmieszne, jeśli w ogóle na stan ów nie zasłużył.

            • 3r3

              Nie rozumie, i prawie nikt już nie rozumie i to w niczym nie przeszkadza. Nie rozumieją pojęcia własności bo jej nigdy nie mieli. Nie mają godności bo nigdy jej nie zaznali. Nie szanują cudzego zdrowia i życia bo i z nimi jak z psami się obchodzono.
              Podpiszą co każesz, dopuszczą się dowolnego czynu przeciwko zdrowiu, mieniu i życiu, dla nich to są pojęcia takie same jak dywan, krzesło i widelec – nie wzbudzają żadnych stanów emocjonalnych.
              Te pojęcia o jakich piszesz to dawno nieistniejące abstrakty. Z innej epoki, gdzieś pomiędzy wojną jaruzelską a pierwszą punicką.

            • Wariat

              Jestem pod wrażeniem. Jestem wręcz wzruszony.

            • Ireneusz

              No więc właśnie. Cóż, strzeżcie się właściciele i posiadacze…. bo historia jako żywo zatacza koło.

            • Wariat

              Ale jak to swoich okradać skoro swoi nic nie mają? Ja na przykład lubię dziubać dużych. Nie Polskich, ale w Polsce. Tacy oni nasi jak i obozy. No to dziubię. A potem kupuję batonik u Pani Marysi. I jakoś się kręci…

            • Ireneusz

              Zważywszy, jakie straty zgłaszają poszkodowani metodą “na wnuczka” nasi emeryci – nie byłbym taki już pewien, że swoi nic nie mają 😉

            • Wariat

              A, to już przedsiębiorczość. Dostosowali się. Jak jeszcze pracowalem najemnie, najjasniejszy fundnął nam wycieczkę autokarem. Kierowca nie zamknął należycie luku bagażowego. Jak zgłaszaliśmy straty to okazało się że nawet magazynierzy chodzą w Versace, nie w jakimś tam hilfigerze co to prezes nosił. Naród wspaniały tylko ludzie…przedsiębiorczy

            • 3r3

              Masz rację, ale na tych terenach nie da się gospodarować inaczej. Zawsze będą jacyś poszkodowani i to najczęściej wszyscy będą mieć ze wszystkimi kosę. Taka geografia.

            • Ireneusz

              Co to znaczy “nie da się” ? Zostaw rower pod Biedronką dajmy na to w jakimś Karczewie czy Raciborzu i pod Remą w Jevnaker. Ukryj się, włącz stoper i myślenie, porównaj czasy. W obu lokalizacjach wydarzą się cuda, z tymże w NO zostaniesz na zimę albo i dwie. Gwarantuję.

            • uberbot

              Sam wyżej napisałeś liczby liczby liczby to zapytałem i nie dostałem…

              Nikt o żadnej martyrologii nie wspominał. Toż to napisałem. Jak ktoś sobie ‘daje’ palnąć w głowe to jego wina.

              Nikt tu nie siedzi i nie płacze. Ale ‘kradną’ wszędzie. I nie Polacy są mistrzami fachu. Polacy po prostu zapomnieli jak się to robi sensownie.

            • Ireneusz

              Ciebie pytałem ? Kim Ty w ogóle jesteś, żeby komuś lekką ręką organizować czas, spowiadać, czy zapadywat na wieczier szachmatnuju zadaczu ? A ?

            • Ziomki, bez osobistych wycieczek, proszę.

            • 3r3

              @uberbot
              Polacy nigdy nie zostali pokonani.
              Wszyscy zostali po prostu zabici.

            • Ireneusz

              Zabici na własne, ciężko latami wypracowywane, życzenie. A jak widać, pozostała latorośl, która jedyne co potrafi, to zorganizować “konspirację” w auflandzie czy jakiejś stonce a następnie utyć przejadając “łupy” oglądawszy fakty w telewizorze. Kurteczka, czasami aż trudno człowiekowi dziś uwierzyć, że Baczyński i koledzy mieli po 20 parę lat, majtki z teflonu a jajca z żelaza…

            • 3r3

              To co zostało to nie są potomkowie Polaków tylko polskich chłopów.
              Naród polityczny zamknął państwo jak przestało się opłacać, potem jeszcze się tu i ówdzie wynajął do tego na czym się znał jak nikt inny (na zdobywaniu Moskwy) i rozeszło się plemię.
              Czasem się ujawniają jakieś niedobitki, ale na tym sadzi się sosenki.

            • Ireneusz

              Zatem w 20 lat międzywojnia wypadało pozbierać się z własną armią, skoro Niemcom udało się w 4 lata, a nie dbać o majątki i zakąski, biby i budowanie prywaty wobec tak przykrych doświadczeń historycznych. GDZIE BYŁ POTENCJAŁ TEJ RZEKOMEJ ELITY ?? …o której tyle się pieprzy, że ją nam zbrodniczo wybito, czy jakoś tak ? Łożyliśmy, zgodnie z wielowiekową, znaną na całym świecie tradycją, na armię obcą; armię SPOŁECZNOŚCI lepiej ogarniętej, zdyscyplinowanej aż w oczy szczypie. Nie dziwmy się, że przeciętny polski chłop (tu postrzegany jako: nie_polak), traktowany jak hodowlane zwierzę, miał głęboko w d cudze fanaberie, cudze zawody i wielkopańskie konkursy “na najdłuższego”, a przy granicy (tej lub innej) witał kwiatami “obcą” armię. Nie dziwimy się, prawda ? A tak w ogóle, to co to za wynalazek, ten “naród” ?? Swoja drogą: nie macie wrażenia, że częściej i głośniej mówi się o “narodzie”, robi się mu wirtualną “łaskę”, jak trzeba założyć kamasze lub spłacić kredyt za rozlatujące się autostrady i najdroższe na świecie nikomu na co dzień nie potrzebne stadiony per krzesełko pobudowane bez jakiegokolwiek rachunku ekonomicznego ? Itd. itd.

            • Medyk Helwecki

              Polska byla na etapie integracji systemu politycznego po trzech roznych zaborcach. Ile ludzi pracowalo w przemysle nawet takiej Republiki Weimarskiej a ile w PL ? Uwzgledniajac COP nawet to Niemcy mieli przynajmniej 5x wiekszy potencjal.

              Dodajmy do tego fatalna jakosc dowodzenia i …stalo sie, Gorze nam sie stalo. Komu to zawdzieczamy?

            • Ireneusz

              Polska zawsze była na jakimś etapie jak otrzymywała bęcki… Dziś jesteśmy na etapie np. 500+, czyli za cenę zbudowania potencjału, którym sąsiadów (jakby przyszło co do czego) można by było nakryć czapką. Co wybraliśmy ? Wybraliśmy – jak czytam – zakąski, czyli wyraźną poprawę wyników finansowych sieci spożywczych. Nie zapominajmy, że (pomimo wszystkiego) Polska zebrała się do kupy (w zasadzie z akcentem na “kupy”) dopiero, jak Hitler doszedł do władzy i jawnie komunikował, w jakiej roli widzi Polacco.

            • 3r3

              @Ireneusz jakiej elity? Takiej jak chłopcy spod Parasola czy Danuta “Inka”?
              Przecież to była “elita” etatystyczna wojująca o ludowe państwo polskie.
              Oni chcieli zbudować socjalistyczne państwo polskie w którym mieliby zapewnione ciepłe posadki – to była ich koncepcja. Pozabijało ich socjalistyczne państwo tyle że sovieckie tworząc sobie terytorium okupowane i protektorat.

              Potencjału etatystom w Polsce nie brakuje. Z tym że to są ludzie pokroju @Arcadio z forum bmena.
              Oni chcą wszystkich zebrać w kupę i żyć na tej kupie, bo kupa śmierdzi – kupy nikt nie ruszy.

              Niemcy mają odrobinę lepszą od polskiej geografię, ale żyją tak samo nędznie i jeśli mieszkałeś w Reichu to wiesz jaki to smutny kraj i ludzie. Dyscyplina celem życia?

              Od samozwańczych “Polaków” i ich koncepcji państwa trzeba uciekać jak najdalej.
              Lepiej nie być członkiem żadnego narodu niż takiego, który tworzy takie cuda jak ten raj nad Wisłą.

              Mnie się zbiera, ja w końcu o tych “elitach” napiszę. To że się zna kilka języków i ma przodków z powstania styczniowego to nie jest żadna przeszkoda żeby być podsekretarzem w PZPR czy zbijać bąki w NY przy ONZ. Ktoś komuchom musiał prowadzić politykę zagraniczną, przecież nie towarzysze z lasu po szybkim awansie społecznym. To były te “elity” ale one już przed wojną były bandą nastawionych na etatyzm darmozjadów.
              Wżeniali się w producentów czegokolwiek i dawne ziemiaństwo ziemiańskie (bo sami byli “elyty miejskie”), żeby im ktokolwiek za dostawcę gotówki robił, bo sami to już tylko na etacie umieli żyć. Ja właśnie z takich folwarków zmieszanych z miastowymi yntelektualistami psia ich mać.

            • Winsent

              Niech się Pan nie zacietrzewia, sporo żółci widzę. Kaufland był przykładem “obcego”, na którym można swoje potrzeby realizować, a Pan się przyczepił, dosłownie wziął i dalej hejże, żółć toczyć ze wzmożoną siłą.

              Chodziło mi tylko o to, żeby nie srać we własne gniazdo, ale w cudze to ile wlezie.

              Święta jest własność moja i bliźniego, bliźni to taki co sobie go wybiorę na bliźniego. (piszę w pierwszej sobie liczby pojedynczej, ale myślę przedstawiam truizm ludzkiej natury). Wroga sobie dehumanizuję i żadnej empatii ani szacunku wobec własności ani nietykalności nie okazuję.

              Nie powinienem się tu może udzielać, nie pasuję do towarzystwa. Jestem niebieskim kołnierzykiem sprzedanym za paczkę fajek na zmywak. Dla mnie kradzież była kwestią mieć co zjeść, co założyć. No ale tak jak 3r3 może patrzeć na mnie tak na niego patrzy jakiś Dukaczewski i się śmieje z jego śmiesznych karuzeli, a na Dukaczewskiego się patrzy Rotszyld i też się śmieje ze śmesznego kappo. Kto tam litościwie na Rotszylda patrzy nie wiem. Na swoją obronę mam, to, że staram się “kraść” (słowo worek do którego wrzucam dziesiątki innych określeń) i kłamać coraz lepiej i skuteczniej. Dlatego czytam Was 🙂

              Jak to rapował praprawnuczek Wyspiańskiego:
              “Każdy ponad każdym.”

              P.S. no doczekam się relacji z Niue czy nie Panie Ireneuszu? Tak pół żartem pytam, bo mam podejrzenie, że Pan tam mimo buńczucznych słów nie był. Chyba, że Pan się z roweru na kajak przesiadł.

            • 3r3

              A czemu uważasz że tu nie pasujesz?
              Ja nie rzucę w Ciebie kamieniem, sam takie rzeczy robiłem; nie od królewskiego skarbca zaczyna się łupiestwo, ale od drobnych niegodziwości. Dziś po prostu nie muszę, ot taka różnica.

              A to dobrze że czytasz, bo jest okazja się poznać, może kiedyś napiszesz i akurat będzie ta okazja co trzeba to się załapiesz na drakkar. Takich co pierwszy raz to szkoda zabierać, bo oni ze strachem się o wszystko pytają kiedy trzeba przejść na flip side.

            • Ireneusz

              Swoją drogą: oto odpowiedź na pytanie, dlaczego zaufanie Polacco do Rodacco w dziesięciostopniowej skali, nie nie nie, nie szoruje pod dnie –
              wynosi minus 5. Gdzie nie spojrzeć – sami “obcy”. Kraj, europa, świat. Wynik olimpijski 😉

            • 3r3

              Witamy w Heartlandzie – każdy wokół to wróg.

            • PawelW

              drakkar 🙂

            • 3r3

              Wehikuł 🙂

            • Eltor

              Gospodarzu, pisząc “wehikuł” stajecie się nazbyt czytelni nawet dla biurwy nieokrzesanej (chyba).

            • 3r3

              Więc pozostaniemy przy określeniu drakkar – dobrze oddaje intencje 🙂
              I znowu trzeba będzie dodać do słownika, bo będą pytać skąd takie neologizmy wynikają?
              A później będzie ubaw że “sigmy drakkarem zbulwersowały należymisie” – i o co chodzi w komunikacie?

            • Eltor

              Komunikat przejrzysty, a jak dla kogo nie, to przecież tak miało być. 🙂

            • 3r3

              Czasem przychodzą nowi, a jak nam zacznie to wynikać nie z tekstów a z rozmów to będzie niegrzeczni, bo rozmowy są ulotne.

            • Winsent

              Kto nie klei kminy ten ulepion z ińszej gliny.
              Najwidoczniej grepsy powstają samorzutnie w męskich skupiskach, co poradzisz. Święte księgi przeglądać, przypiski interpretować. ;;

            • 3r3

              Kontakt nie działa, sam do siebie napisałem i nic nie dostałem.
              Pisz na [email protected]
              Wiadomość ulegnie za jakiś czas.

            • Winsent

              Hmm, co do drakkara. Napisałem kiedyś wiadomość prywatną ale może zaginęła. Może jeszcze raz napiszę.

            • 3r3

              Niewykluczone, o tym że poczta nie działa dowiedzieliśmy się jak użytkownicy zaczęli się jeżyć.

            • Ireneusz

              Dla mnie naprawdę może pan kraść, ile panu tu i ówdzie “wlezie”. Batonik, czy lizak – to jeno “klasa” złodziejskich umiejętności. Ale co robić… jakie przeciętne społeczeństwo kraj, tacy złodzieje – nie uciekniesz pan od statystyk.
              PS
              Z pocztówki znasz Niue ? Z procą z Niue chłopie chcesz się na tego wroga “zaciągać” dzięki zielonym złodziejom z własnego gniazda ? Tak półżartem pytam, bo coś o gotowości do zaciągu w obronie “gniazda” pan żeś wspominał ?

            • 3r3

              Ale to bardzo dobrze że wszyscy muszą spać na baczność, skoro nie można się dogadać w żaden inny sposób to widać trzeba egzekwować swoją część ze wspólnego kotła w taki sposób.

            • 3r3

              Jemu nie koszyki, jemu ciężarówki giną. I nie kradną tylko zabezpieczają zagubione, jemu nikt nei kradnie, jemu ginie.

            • Ireneusz

              Mówimy o średniej per konkretny znany z adresu market. W globalnym (czyli polskim) rozliczeniu są to miliardy PLNów, czyli konkretne ciężarówki.

            • 3r3

              Wiem, ponieważ mam własną ekspriencję w tym zakresie, ochrona też lubi sobie dorobić. Utrzymywanie handlu hurtowego wymaga lojalnych trepów, a lojalne trepy byle czego nie zjedzą i byle czym nie popiją, jak się skąpi na pały to pały sobie same znajdą lepszych panów.
              To nie kradzież – to po prostu biznes. Forma negocjacji.

            • Eltor

              “ale kto u (nota bene) diabla mogl w czasach p.n.e. przewidziec “znamie szatana”, bez ktorego ani nie kupisz, ani nic sprzedac nie bedziesz mogl? Przeciez o RFID i cashless society to sie wtedy najwiekszym nawet wizjonerom snic nie moglo… Zwrocil ktos kiedys na to uwage?”

              Zwrócił, zwrócił, bo to najciekawszy bodaj (przynajmniej na razie) fragment Apokalipsy św. Jana.
              A ludziska i tak tylko kojarzą “666”, bo jakimś trafem do popkultury weszło. Co oznacza, że nikt tak naprawdę tego nie przeczytał, bo jak kto myślący, to prędzej ten fragment wyłapie i skojarzy, niż jakieś tam liczby.

            • Ireneusz

              “W zyciu licza sie priorytety.” Jak najbardziej. Tak oto poznałeś cudze priorytety zapytany o “miliyony”, czy EFEKTY a nie deklaracje, czy widzimisię skonkretyzowaną rzekomą moralną wyższością. Nie dziw się cudzej szczerości…

              “Ale to oni mimo wszystko dyktuja zasady gry.” Wnioski wyciągnąć.
              “Tej gry.” Jaaaasne. My za to stoimy wyżej moralnie. No i te odwieczne za waszą i naszą… 😉

              “Ja od dluzszego czasu szukam gry”… Gra, o której mowa ma tysiące lat. Ale…. powodzenia 🙂

            • Medyk Helwecki

              Te wszystkie moralne zwyciestwa, czyli typowo polskie swietowania porazek ( Vide olewka jedynego powstania w ktorym zwyciezono i jego usilne zapominanie – no co to za powstanie, ktore sie wygralo i ktrore nie skutkowalo “hatakumba,, uzywajac nowomowy i tysiacami ofiar…

              Ja nie Polak typowy pragnacy swietowac porazki i tak dalej, oj Waszmosci

            • Eltor

              “Jeśli masz obrączkę a Twoja atrakcyjność wzrosła… pozornie, to może coś z Tobą jest nie tak ? ;-)”

              Nic nie jest nie tak, wszystko w normie. To zjawisko to żadna tajemnica ani zaskoczenie.

            • Eltor

              “Mnie zastanawia zalew ludzi zorientowanych na plec wlasna. Mialem kiedys teorie ze bylo zawsze w populacji tyle samo homosiow”

              A to jest jak żywcem wyjęte z eksperymentu Calhouna.

            • Medyk Helwecki

              @3r3:disqus @disqus_kl3QWNkpHr:disqus
              Tylko nie zaksztusic sie ani nie zniszczyc klawiatury czy koszulki – uwaga, Wnimanije, Attention – Graphic Content may be disturbing to…

              http://www.dailymail.co.uk/news/article-5002328/Officers-parade-costumes-paint-nails.html

            • Eltor

              Wisisz mi Pan za koszulkę, klawiaturę i monitor. ;]

    • PawelW

      Ten temat z cytatu Arcadio jest tutaj http://joemonster.org/art/36241#cm8488745 o wiele bardziej rozwiniety…
      Zacytuje w prawie calosci:

      “(…)
      Jednostronne, ale oparte na jednostkowym przypadku, anegdocie. Zapewne zdarzają się takie związki, zdarzają się też związki, gdzie kobieta jest narcystycznym potworem i niszczy życie facetowi. Wyciąganie wniosków w tą albo tą stronę na podstawie anegdot jest bardzo problematyczne. Jeśli kogoś interesuje politycznie niepoprawna opinia zajmującego się seksizmem psychologa, ro zapraszam poniżej.

      Rozpoczynając od poznania się i cech, na które zwracają uwagę kobiety i mężczyźni – kobiety poszukują oznak intelektu, dowcipu, pewności siebie, wysokiego wzrostu itd, cech od zawsze korelujących z wysokim statusem. Można to uogólnić, pisząc, ze każda kobieta to golddigger, ale atrakcyjni są również mężczyźni “dobrze rokujący”, inteligentni, dokształcający się, użyteczni, np w trakcie studiów pracujący charytatywnie, z planem na życie itd (klasyczny eksperyment – ocenianie 4 grup mężczyzn, 1. Bogaci i bezużyteczni [wygrana na loterii] 2. Bogaci i użyteczni [własna firma zbudowana od zera] 3. Biedni i bezużyteczni [bezdomny] i 4. Biedni i użyteczni [w trakcie szkolenia, wysokie IQ, wolontariusz] kobiety najwyżej oceniały 2, potem 4, dłuuuuuugo nic, potem 1 i oczywiście na końcu 3, z tym że różnica pomiędzy 1 i 3 była mniejsza niż pomiędzy 2 i 1).

      Mężczyźni – oczywiście młodość, płodność, wygląd, proporcje itd itp i potem – osobowość. Wiele można pisać z feministycznego punktu widzenia, że męski punkt widzenia to uprzedmiotowienie kobiet, ale czy wybieranie kogoś dlatego, że podoba nam się twarz i ciało, jest większym uprzedmiotowieniem, niż wybieranie kogoś dlatego, że ma lub będzie miał wysoki status społeczno-ekonomiczny? Jakby nie było, jesteśmy ciałem, ale nie jesteśmy własnym portfelem. Innymi słowy, mężczyźni zakoc***ą się w osobie, kobiety w tym, co ta osoba reprezentuje (bezpieczeństwo, zasoby, opiekę). Ma to oczywiście ewolucyjne podstawy – samce Homo Sapiens poszukiwały wielu płodnych partnerek, samice oddanego samca potrafiącego zaopiekować się nią w okresie ciąży, wyjątkowo niebezpiecznym i przerażającym.

      Wchodząc w związek, po początkowym okresie bycia na haju fenyloalaninowym (związek miłości), podobnym do kokainowego, kiedy wszystko co druga osoba robi jest cudowne, ma się energię na całonocne rozmowy (i nie tylko), spacery o 5 nad rano i nie czuje się zmęczenia, zaczyna się myśleć bardziej racjonalnie. Te pierwsze ok 4 miesiące się kończą i przychodzi czas na opiaty itd. Polecam “Chemię miłości”, bo ja nie o tym.

      W każdym razie, kobiety z natury (oczywiście rozkład normalny, nie wszystkie i nie zawsze, ale większość i zwykle) w następnym okresie zaczynają poszukiwać jakichkolwiek oznak, że ich wybranek nie jest tym jednym, wybranym. Aktywnie wyszukują jego negatywnych cech, krytykują go, czepiają się, “zrzędzą” mówiąc potocznie i zastanawiają nad alternatywami, jeśli cokolwiek nieodpowiedniego znajdą. W tym momencie zaczynają zachowywać się jak dzieci w wieku 2-4 lat, testujące granice i robiące tzw “shit test”. Dziecko pada na ziemię w markecie i domaga się kupna loda, kobieta zaczyna mówić “przestań spotykać się z Antkiem, on tylko pije i cię ciągnie w dół/ ta kolekcja gier jest dowodem, że z ciebie dzieciuch, dorośnij i wyrzuć to/masz natychmiast przestać grać w tym zespole, to tylko strata czasu i pieniędzy” itd itp. W tym momencie mężczyzna musi rozpoznać tą fazę i odpowiednio zareagować, dokładnie tak samo, jak rodzice wychowujący dziecko – postawić granice i ustalić, co jest dla nas ważne, jakie są zasady, których nie przekroczycie nigdy (gry to hobby moje i moich przyjaciół od 20 lat, to część mnie, nie wyrzucę ich). W zasadzie nie ma wyboru, gdyż kontynuując analogię, jeśli tego nie zrobi, skończy niczym rodzice rozpieszczonych dzieci, którym pozwalano na wszystko i nigdy nie postawiono granic – znienawidzony i nieszanowany.

      Pozytywne przejście shit testu to dopiero początek związku, jak i może powracać na różnych jego etapach. Ustalenie granic, autonomii, tego co wspólne i tego co indywidualne to jednak zdrowa podstawa. “Miłość wymaga poświęceń” to jedno z ulubionych powiedzeń kobiet, a mają na myśli najczęściej poświęcenia mężczyzny, rezygnującego z dotychczasowego trybu życia, żeby zostać statecznym mężem i ojcem. Instynkt opieki i dostarczania zasobów partnerce jest wbudowany w męską psychikę (po raz kolejny, rozkład normalny, zdarzają się psychopaci itd) więc wielu mężczyznom taka tranzycja przychodzi z oporami, ale skutecznie.

      Jeśli ktoś doczytał, to teraz czas na clue, podsumowanie dlaczego dzisiaj na zachodzie ponad 80% małżeństw się rozpada, w tym 85% z powództwa kobiet. Kobiety zawsze głosują na zwiększenie państwa opiekuńczego, leży to w ich unikającej ryzyka naturze jak i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. W USA matka samotnie wychowująca dzieci otrzymuje około 60 tysięcy dolarów rocznie. Płaca minimalna daje 55 tysiecy rocznie. Mężczyźni z dołu drabiny społecznej muszą więc bez przerwy rywalizować z państwem, i bardzo często tą walkę przegrywają (75% afroamerykanów wychowuje się bez ojca). Działa tutaj kobiecy instynkt hipergamiczny, ciągłego poszukiwania najlepszego partnera, który, co ważne, musi być przez nią postrzegany jako bardziej wartościowy od niej (“Oceniam się na solidną 7, a mój wysoki, przystojny, mądry i zaradny partner to 8, 8,5”). W momencie, kiedy, nawet podświadomie, kobieta zaczyna obniżać wartość swojego mężczyzny (“Znowu nie dostałeś awansu, a sąsiad już 3 w tym roku/ W ogóle mi nie pomagasz z dziećmi/ Ania z mężem już 2 remont zrobili a my ciągle tym samym samochodem jeździmy od 10 lat”), zaczyna czuć się niekomfortowo w związku, zdołowana, depresyjna, zła. W krajach takich jak USA, gdzie rozwód bez orzekania winy obowiązuje od 1974, w tym momencie te ok 70% związków się rozpada z powództwa kobiety. W krajach, gdzie z różnych powodów o rozwód jest ciężko jak i nie ma tak rozbudowanej opieki społecznej, kobiety zmuszone są trwać w związkach, które je unieszczęśliwiają, być może ewentualnie je naprawiając, być może zdradzając czy żyjąc w emocjonalnej separacji.

      Feministyczna ideologia, miłościwie panująca na zachodzie od początku lat 90 (3 fala feminizmu), jest w dużej mierze odpowiedzialna za te miliony rozpadających się związków gdyż:
      1. Krytykując wszystkich mężczyzn jako morderców i gwałcicieli, prymitywnych mizoginów, obniża ocenę potencjalnego partnera w oczach kobiet
      2. Wychwalając wszystkie kobiety jako istoty doskonałe, boskie, pozbawione wad, niezdolne do popełniania czynów niegodnych, zawyża poczucie własnej wartości kobiet (#FatAndProud czy #ShoutYourStatus, gdzie kobiety są wychwalane za nabywanie chorób przenoszonych drogą płciową i zarażanie nieświadomych facetów)

      Tymczasem wszyscy jesteśmy ludźmi, kobiety są zdolne do czynów karygodnych, mogą popełniać błędy, być morderczyniami itd, podobnież jak mężczyźni to nie urodzone potwory nienawidzące wszystkiego, co kobiece.

      Dominacja tej chorej ideologii jest odpowiedzialna za to, że ponad 80% samobójstw to mężczyźni, nie radzący sobie z życiem, uprzedmiotowieni, sprowadzeni do roli monstrum, które należy osaczyć i zaszlachtować, jeśli tylko domaga się tego “skrzywdzona” kobieta. (http://www.realsexism.com/ więcej statystyk).

      Jak wygląda to w praktyce można zauważyć nawet na poziomie analizy kultury pop. Poniżej dwa programy, w których kobiety oceniają mężczyzn, jeden z USA:

      i Afryki Południowej:

      Pomimo, że w obu przypadkach kobiety oceniają mężczyzn o podobnych cechach (przeciętna atrakcyjność, zasoby itd), w kulturze USA narcystyczne kobiety oczekujące tylko facetów z półki Brad Pitt, bo poniżej tej kategorii faceci beta przegrywają z państwem, jednogłośnie odrzucają kandydata. W kulturze Afryki Południowej, kraju pozbawionego opieki społecznej, z najwyższym odsetkiem gwałtów na świecie, kobiety traktują przeciętnego faceta niczym Brada Pitta. Wybrałem te przykłady, żeby pokazać 2 ekstrema. Mizandria vs Patriarchia. W USA ofiarami są mężczyźni, w RPA kobiety. Tworząc związek na lata, pamiętajmy o tych dwóch ekstremach i drzemiących w nas instynktach, czasami wręcz wbrew nam niszczących nasze szczęście.

      Ok, jeśli ktoś to w ogóle przeczyta i będzie chciał odnieść pozytywnie lub krytycznie, proszę o odpowiedź poniżej.
      (…)

      Dzięki bardzo. Jeśli Twoje pytania nie były retoryczne, to odpowiem w oparciu o badania, które znam.

      Jeśli chodzi o załamanie, to gynocentryczny, mizandrystyczny ustrój USA i powstanie w reakcji na niego ruchu mężczyzn zgromadzonych pod szyldem MGTOW (Men Going Their Own Way) – czyli mężczyzn unikających kontaktów z kobietami, zajmujących się własnymi hobby, doskonalących umiejętności zawodowe, spełniających się w życiu z przyjęciem zasady nie wchodzenia w jakiekolwiek związki z kobietami – sugeruje zbliżania się dużego kryzysu (dodajmy do tego dane dotyczące np coraz bardziej niewydolnego systemu opieki społecznej, który w Niemczech przykładowo już ok 2030 doprowadziłby ich gospodarkę do upadku). MGTOW przypominają bowiem “pięknych samców” z klasycznycheksperymentów Johna B. Calhouna. Tworzył on, od 1947 do w zasadzie lat 80 (więcej np tutaj http://eprints.lse.ac.uk/22514/1/2308Ramadams.pdf) idealne pod każdym względem siedliska dla kolonii myszy lub szczurów. Dostarczał im pożywienia i pozwalał na niczym niepohamowany rozród. Powtarzał ten eksperyment wiele razy i za każdym razem wynik był taki sam. Po ok 53 dniach w wyniku stresu związanego z przeludnieniem zachowania zwierząt się zmieniały. Początkowo agresywne samce stawały się jeszcze bardziej agresywne, podobnież samice przestawały być zainteresowane opieką nad potomstwem, nie przygotowując gniazd, głodząc i zjadając martwe noworodki (śmiertelność osesków dochodziła do 96%). Po kilku pokoleniach pojawiały się nieodwracalne zmiany, a wśród samców zaczął dominować typ “pięknego samca”. Pięknego, gdyż do tej pory rozpoznanie samca alfa było banalnie proste – to ten, który miał najwięcej blizn po licznych starciach o dostęp do samic. Piękne samce nie miały w ogóle blizn, nie były zainteresowane samicami ani walką o ustalanie hierarchii z innymi samcami. Samice z kolei stawały się bardzo zmaskulinizowane, agresywne, “męskie” i zupełnie traciły zainteresowanie płodzeniem i opieką nad młodymi. Po ok 500 dniach każda z kolonii wymierała zupełnie.

      Nietrudno dostrzec analogię pomiędzy MGTOW i pięknymi samcami oraz pomiędzy agresywnymi, niezainteresowanymi potomstwem samicami a feministkami 3 fali, skupionymi na degradowaniu życia mężczyzny do zbędnego balastu (Gloria Steinem, Kobieta potrzebuje mężczyzny jak ryba roweru), prymitywnego zabójcy i gwałciciela (znowu Gloria, 1 feministka USA).

      Oczywiście, mimo wielu podobieństw (myszy i szczury to inteligentne zwierzęta stadne), my nie żyjemy w tak drastycznie stresujących warunkach przeludnienia. Aczkolwiek w krajach typu Japonia aż 70% mężczyzn w wieku 16-30 określa się jako herbivore men, klasa mężczyzn niezainteresowanych związkami z kobietami jako zbyt obciążające i prawnie niebezpieczne.

      Twoje drugie pytanie to coś, o czym dyskutują mężczyźni zrzeszeni pod egidą MGTOW od kilku lat. Dla nich w USA panuje matriarchat, w którym na wzór Arabii Saudyjskiej tylko na odwrót, zdanie mężczyzny jest warte 1/5 zdania kobiety. Sądy orzekają na korzyść kobiet w każdym rodzaju spraw, od przyznawania im mniejszych wyroków za te same przewinienia, do rozpraw o opiekę nad dziećmi i alimenty. Jakiekolwiek, nawet niezamierzone, oznaki krytyki czy seksizmu wobec kobiet, padające z ust nawet i największych mężczyzn, kończą się ich ukamienowaniem i publicznym linczem (Matt Taylor i jego “seksistowska koszulka” czy Tim Hunt i jego wyrwana z kontekstu wypowiedź). Mężczyzna oskarżony o gwałt na swojej dziewczynie przez jej koleżankę, której nie spodobała się malinka na szyi dziewczyny, wyrzucany jest z wilczym biletem z uniwersytetu, pomimo zapewnień jego dziewczyny, że stosunki zawsze były za obopólną zgodą (http://reason.com/blog/2016/04/19/female-student-said-im-fi
      ne-and-i-wasnt).

      Jeśli dojdzie do kryzysu, wtedy mężczyźni znów znajdą się w cenie (3 fala feminizmu narodziła się po zakończeniu zimnej wojny) jako budowniczy społeczeństwa. Jeśli zaś kryzys ogólnoświatowy nie nastąpi i będziemy coraz bardziej przypominać eksperymenty Calhouna, kto wie, z państw EU i USA o przyroście naturalnym poniżej 1 dziecka na parę (teraz to jakieś 1,5) pozostanie w końcu pusta przestrzeń do zagospodarowania np przez narodowości o dzietności pona 8 na parę (wiadomo o kim mówię).

      O ile to wszystko dotyczyć może nas, Polaków, ciężko powiedzieć. Ideologia radykalnego feminizmu u nas istnieje, nie jest jednak wykładnią na wszystkich uniwersytetach, nawet na kierunkach technicznych, jak w USA. Nadal jesteśmy krajem, w którym biskupi wbrew woli kobiet starają się narzucać restrykcyjne prawa antyaborcyjne, kiedy w USA feministki toczą dyskusję o to, czy terminu aborcji nie przedłużyć do 40 tygodnia (9 miesiąc) albo i nawet 2 roku po narodzinach dziecka! (http://www.avoiceformen.com/gynocentrism/infanticide-de-fac
      to-post-natal-abortions-but-only-for-women/)

      @SSW182 The Red Pill philosophy? Żeby nigdy nie wrócić na plantację?
      (…)”
      Dla chcacych zglebic tema, to slowa kluczowe “hypergaimia” i “pareto principle”.

      • uberbot

        @PawelWesolowski:disqus dobre. Jak wrzucisz na forum to może zrobimy se dyskusję (lub dwie), bo tu średnio temat ciągniemy …

        • Eltor

          Jest jak mówisz, tylko powstaje pytanie: wejście do króliczej nory jest dobrze zamaskowane i trzeba było je samemu odgrzebać. Nie pamiętam już jak na nie trafiłem, ale pewnie trochę szczęścia trzeba było przy tym mieć, a potem ciekawości, by pójść danym tropem i dowiadywać się więcej.
          To, co dziś wiemy, za kilka dekad (powiedzmy za dwie) może być już nieaktualne, być historią, a nowa królicza nora być już gdzie indziej i jej odnalezienie bez odrobiny szczęścia – nie takie łatwe.

  • Wariat

    Generalnie nie lubię snuć domysłów, przypuszczeń, wręcz nawet zajmować jakiegokolwiek sztywnego stanowiska. W dzisiejszej jakże zmiennej i mało transparentnej rzeczywistości zajmowanie takiego to wręcz ignorancja. Ale, jak powiedziało się A, to i B nie zaszkodzi.
    Dziedzictwo – czyli dlaczego nie boli mnie śmierć Europy:
    – jak by nie naciągać, jak by nie przymierzać – nie wychodzi. Z Lacha Europejczyka nie zrobisz. To nie nasza bajka i nie nasza historia. Religia? Śmieszą mnie dyrdymały o katolickiej Polsce, o polskiej tradycji i kulturze.
    Jesteśmy historycznie narodem przaśnym i głęboko pogańskim. Ludem wędrownym z wymazaną historią.
    Nie ma nic. Żadnych źródeł. Może szukać w Sarmatach, może w Wandalach. U Germanów też by można. Ale, ale… Słowianie przeca! Ale którzy? Kim byli? Jaki mieli wpływ na Rzym, czy mieli wpływ na Grecje? Nie wiem. Ponoć Rzym cisnęli Germanie. Wiadomo że ich tereny zajmowali Słowianie. Ale jak? Brali co zostało, czy spychali German jak jeden Austriak niedawno pewnych turystów na plaże Dunkierki? Co za różnica. Nie wiadomo. Austriak spalił nasze zbiory historyczne pewnego gorącego dnia, trafiając zasoby czy to bombą czy miotaczem. A może wywiózł wraz ze złotym pociągiem. Nie wiadomo.
    Wiadomo że nie byli katoliccy. Mówiono o nich barbarzyńcy, od podań któregoś z kronikarzy zdaje się, który pisał o nas jako o małpoludach wydających dziwne dźwięki, z zapisu fonetycznego coś jak bar braa bra… No więc to pierwsza i ostatnia wzmianka o Nas. Barbarzyńcy. Potem chrzest, skądinąd biznesowo dosyć skuteczny, a jakże, potem interesy zaczęto robić u nas, majątki kościelne zaczęły się budować…O, tu barbarzyńcą zrobimy start Historii!
    No i zrobili. Jesteśmy Europejczykami! Tu warto przypomnieć że od samego początku, od rozpadu Imperium była Europa Stara i Młoda.
    Tak, tak, my i nam podobni zakoszarowani zostaliśmy do młodej.
    Co więc nam się dzisiaj taka dziwna wydaje ta Europa różnych prędkości?
    Trzeba jednak powiedzieć że z europejczykami mieliśmy jedną cechę wspólną. Od samego początku. Potrafiliśmy się dobrze naparzać.
    Europa – sukces europy polega na globalnym eksporcie i lokalnej dystrybucji najlepszego na świecie wpierdolu. Dosłownie.
    Najlepiej widać to na przykładzie wydarzeń po czasach wielkich odkryć geograficznych oraz wojnach światowych. O dokonaniach RPON z zajęciem Moskwy też warto wspomnieć, dla równowagi.
    Eksportowali tak dobrze i na taką skalę, że w dużym uproszczeniu jako Europa (podciągnijmy Wyspy pod Europę, nie przejmujmy się obecnym brexitem i pokazaniem gestu łucznika papieżowi wcześniej) że stworzyli obecnego hegemona (?) USA. Warto wspomnieć że nie był to eksport ludzi najlepszego sortu w dzisiejszym ujęciu poprawności politycznej.
    Na tym polegała siła białego człowieka. Nawet kościół pomagał bo przez ten czas pasterze w szmatach porzucili namioty, zakwaterowali się w zamkach, laski drewniane zamienili na złote pastorały i jakoś tak władzuchnę świecką umiłowali. NIe tam jakieś współczesne dyrdymały jakiegoś Argentyńczyka. Z jednej strony żelazem i ogniem, z drugiej krzyżem, żeby pewne było że się nikt nie podniesie.
    Tak było, i nawet dobrze było. Islam też był i w mordę dostał (znowu my, dla równowagi) wybaczcie brak chronologii wydarzeń, ale naprawdę nie o to tu chodzi. Chodzi o siłę, brutalność, agresję i najwyższy stopień zezwierzęcenia białego człowieka. Czas sukcesu. Tak, wiem wojny światowe. Zależy jak spojrzeć. NIe, jednak nie. NIe ważne jak spojrzeć. Pełny sukces białych ludzi, choć to dosyć karkołomna teza. Ale z wariatem trudno się zgodzić.
    Na dzień dzisiejszy biali nie eksportują już wpie*dolu, I tu zacznie się druga część. CDN jeśli jest taka wola.

  • 3r3

    Bierzesz wianek – bierzesz posag 🙂