Free for all cz I

Jakoś tak znaleźliśmy się w czasach, kiedy nie rodzą się już wystarczające zastępy mające w ogóle szansę dowiedzieć się o tym, że mogą wziąć imperium od Łaby po Moskwę. Zestawu memów o tym, jak się takim obszarem włada, nie mamy już nawet komu przekazać, bo mamy dzieci co kot napłakał. Od kilkuset lat nie jesteśmy już narodem wyrażającym wolę polityczną choćby garstki klasy średniej i jeszcze bardziej marginalnych jaką może utrzymać dany obszar (bo każda geografia utrzymuje ile może i nie więcej), ponieważ przegraliśmy geopolityczny konflikt o kontrolę dróg, których już nie ma (dlaczego ich nie ma to wspomnę w tekście o tym co zrobił Smok jak go Szewczyk struł i z tego wszelkie nieszczęścia).

W tym tekście postaram się wyjaśnić rozrachunkową stronę ekspansji memetycznej (kulturowej, wpływu władzy, rozmiaru sekt, ich zasilania), aby w następnych tekstach (które może w swej podstępności opublikuję przed tym jeśli starczy mi czasu) wyjaśnić skąd nam się roją w głowach imperia, jakich nie było, mimo że były, ale nie takie jakie nam się roją w głowach. I narody jakich nie było władające imperiami jakich nie było.

Tekst nieco spuchł i jest podzielony na kolejne etapy, aby nie zapchać Czytelnika nowelą, ale też kunktatorsko podtrzymać odwiedziny (z nadzieją że te smaczki tu, tam i w szczególności na końcu o tym jak są organizowane struktury organizacyjne to kogoś interesują). Kolejne odcinki będą ukazywały się systematycznie.

Będę starał się upraszczać, tak żeby czytający to humaniści byli w stanie ogarnąć temat bez skrótowych odniesień do algorytmów po łebkach, które i tak w praktyce kiedykolwiek stosowała garstka IT co nas czytają. Przy okazji researchu wyszło, że zaglądają tu nawet profesorowie ekonomii i zdarza im się o tym wspomnieć.

Używam w tekście pojęcia szczepu jako grupy etnicznie jednorodnej niewywodzącej się od wspólnego przodka, ale wskazuję, że ten wspólny przodek tam w rzeczywistości się rozpleni, postąpi za tym mem o przodku i szczep stanie się plemieniem. Zwracam uwagę, że w języku polskim samo rozróżnienie szczep / plemię jest zmyślone, gdyż taki abstrakt jak szczep w rozumieniu grupy jednorodnej etnicznie niepochodzącej od wspólnego przodka jest zwierzęciem nieznanym przyrodzie. Nawet grupy podające się za szczepy okazują się plemionami, tylko takimi, gdzie wiedza o wspólnym przodku zanikła. Wprowadzę jednak rozróżnienie użyteczne w praktyce pomiędzy szczepem a plemieniem w tekście.

Od razu niecierpliwym co nie lubią dużo czytać skrócę: opisuję jak samorzutnie, w sposób zupełnie naturalny powstaje kompletnie zmyślona, ale skuteczna w praktyce (w zastosowaniu) teoria wszystkiego co akurat ma zastosowanie. Następnie jak jest dziedziczona i przez kogo w coraz większych strukturach. Jak struktura władzy się wyłania, dlaczego jest różna etnicznie od władanych i dlaczego się miesza z władanymi (elita), albo ginie.

Następnie przejdę do złamania symetrii dziedziczenia memu (prasa, teatr, kino, tv), oraz kompletnego przekreślenia wcześniej opisywanych struktur (internet) mimo faktycznego w nich pozostawania (w struktura dynamicznie dopasowywanych).

Na sam koniec wyjaśnię jak łapać Was – właśnie Czytelników, czego szukacie i dlaczego w zestawach memów, jakimi dysponują struktury zorganizowane, nigdy nie znajdziecie satysfakcjonującej Was odpowiedzi. Przed Wami tacy sami jak Wy przemierzyli tę planetę na boso szukając dokładnie tego samego. Każda nasza potrzeba, jaką tu wymienię, jest tak silna, gdyż opiera się o uwarunkowane metabolicznie przetrwać / zginąć. Dlatego można do sekty wciągnąć każdego. Poruszę kwestię dlaczego posyłamy dzieci do szkół i dlaczego dzieci w ogóle się uczą jakichkolwiek bredni od starszych osobników oraz jak utrzymać człowieka w takim infantylnym stanie, aby dłużej łykał brednie i dostarczał moc swobodną. Jeśli społeczeństwo samorzutnie nie tworzy struktur, do jakich jesteśmy przystosowani, to ktoś starszy i mądrzejszy nam te struktury zorganizuje abyśmy realizowali jego potrzeby, mając poczucie, że realizujemy swoje. To że nie odziedziczyliśmy takich struktur z powodu wojen obniża naszą produktywność i przymusza nas do szukania lepszych źródeł zasilania w korzystniejszych geografiach.

Przyłącz się do nas, przy nas będziesz czuł się spełniony, wiemy o co chodzi i mamy to! – czyż nie jest to propozycja oferująca wszystkim wszystko?

Żyjemy w czasie rozpadu struktur. Piękne hasło, wszyscy rozumieją, kiwają głowami, załamują ręce i zaznają patosu. Jakich jednak struktur, skąd się wzięły, jakie będą nowe struktury i w ogóle jak to się stało, że chęsim państwa, penetrujemy korpo i niebawem w grupach o strukturach o niespotykanej dynamice będziemy doić przy użyciu struktur już przestarzałego niebawem korpo takie ilości leminga (dehumanizujemy słabszych), że to, co poginęło z budżetu za PełO, będzie wspominane jako wzór jeszcze ogarniającego cokolwiek państwa, choćby teoretycznego i z przeszłości. Ponieważ państw narodowych niebawem nie będzie już wcale (polskiego nie ma od 1792 roku), a to tylko dlatego, że narodowcom brakuje cojones, aby dość dzieci spłodzić i im mem o narodzie przekazać w toku wychowania.

Tradycyjnie Karoń:

Przewińcie do 23 minuty: jest jakaś elita, co ma łby i plankton, z którego rekrutujemy dozorców planktonu. Skąd się wziął plankton, kto to jest ta elita, i dlaczego to tak ekspanduje?

Przyjmijmy na początek jakąś nieznaną nam bliżej liczbę abstrakcyjnych parametrów, które oceną złe/dobre będą nas kierować do tego co nam się podoba (kwestia estetyczna) i jak ma być, żeby dobrze było. Przyjmijmy sobie takie coś jak rozrachunek abstrakcyjny (kapitał), stan emocjonalny, odczucia religijne, stan poznania (wiedzy, aparatu do przewidywania następstw). I zawsze bierzmy pod uwagę wysiłek jaki w to wkładamy – zasoby rzeczywiste są skończone.

Na chwilę zezwierzęcimy i rozróżnijmy dobro od zła. Są to kwestie czysto metabolicznego automatyzmu powtarzanego i warunkującego nasze zachowania zarówno indywidualne, jak i gromadne. Hierarchia każdej informacji korelującej jest o tyle istotna o ile odpowiada za popęd do polepszenia swojego poziomu energetycznego lub fobię gdy chroni przed pogorszeniem swojego stanu. Mechanizm ten, prosty jak konstrukcja cepa, kreśli szlaki w macierzach naszych przystosowań, które powiązane są w wielu punktach z naszą biologią, często wodząc nas na manowce w nowych sytuacjach. A ostatnio żyjemy w pewnej nowej sytuacji komunikacji z każdym w dużej grupie. Nikt nigdy wcześniej nie miał takiej możliwości.

Hierarchia memów jest dość banalna. Staramy się przekazać ludziom nasze informacje w celu skorzystania z ich wrodzonej automatyki emocjonalnej, aby oni nam te informacje skorelowali, przetworzyli i porównali z własnymi. Dzięki temu wydaje nam się, że wiemy co sądzą inni, budujemy teorię ich umysłów i przewidujemy ich zachowania, co pozwala oszczędzić nam własnych sił na przygotowania do zachowań jakich się nie spodziewamy. Na przykład nie marnujemy sił na taszczenie ze sobą karabinu i dzidy po ulicy, ponieważ w ciągu swojego życia mem o tym, że raczej nam nic nie grozi został przez nas wielokrotnie przetestowany, a na bazie informacji zdobytych tu i tam mamy opisane pewne przestrzenie w czasie kiedy ten mem może być naiwnym prowadzeniem nas na manowce i nie łazimy bez karabinu nocą po parku, a z braku karabinu zasadniczo nie łazimy nocą po parku. Oczywiście te informacje przekazujemy w zakresie takim, że ci ludzie nas słuchają, mamy z nimi jakiś kontakt, oni w ogóle chcą nas słuchać i w ogóle komunikujemy się w jakimś uwspólnionym języku w zakresie pojęć, które rozumiemy tak samo. I czasem są tak ukontentowani komunikatem, że postawią piwo, albo i jeść dadzą. Albo tymfa rzucą ukontentowani emocjonalnie żartem.

Hierarchia transferu memów jest w tym kontekście oczywista. Zajmę się jednak historycznie istniejącymi, rzeczywistymi strukturami dystrybucji zanim dojdziemy do otchłani internetu, które pozwalają nam na dynamiczne wyszukiwanie ludzi knujących podstępy takie jak my, udoskonalanie tych podstępów w celach diabolicznych by doprowadzić lemingi do nierządu i w ciemnocie połączyć. Po czym pozbierać co im z kieszeni powypadało. Istotą naszej komunikacji jest jednak to, że wraz z komunikatem idzie energia – rodzice dają jeść – nie słuchasz = nie jesz. A można świńską skórą czy trzonkiem od kilofa jeszcze mieć resztę wydaną na część ciała z której wyrastają nogi. Z tego samego powodu dajemy posłuch silnym o ile dają nam udział w łupach, przebiegłym o ile pozwalają nam zachować więcej tego czym płacą klienci bez dzielenia się z drapieżną biurwą, władzy o ile daje benefity i za dużo nie szturcha gumą po nerach. Dlatego tak trudno dziś znaleźć jakiś naród, bo nie idą za tym żadne frukta, a przecież kiedyś przynależność do narodu zapewniała przynajmniej godziwe zwroty, kiedyś było po co bronić granic terytorium eksploatowanego przez grupę etniczną powiązaną antropologicznie w Bogu, Honorze i Ojczyźnie. Dziś na nic szukanie tego snu już dawno przespanego. Trzeba przetrzeć oczy i napić się kawy by przytomnie rzucić okiem na świat takim jaki jest. A nie takim jaki jeszcze byśmy chcieli śnić.

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • Wariat

    No ale jak to? To już? No dawać resztę!

    • 3r3

      Siedem części chyba wrzuciłem, pojawią się po kolei, a potem tekst jednolity dla tych co wolą z odsłuchu, albo w całości.
      Powinno być w poniedziałki, środy i piątki. Bo cegła wyszła.

  • gruby

    @3r3 napisał w artykule:

    “Trzeba przetrzeć oczy i napić się kawy by przytomnie rzucić okiem na świat takim jaki jest.”

    Wyłącz ludziom prąd na tydzień. Ostatnio po takich ćwiczeniach naród zanotował szczyt urodzeń 9 miesięcy później, ale to był inny naród, do przygód przystosowany, w cywilizacji niedoborów przeszkolony no a cała rzecz działa się w epoce przedinternetowej. Teraz w miastach rozpętałbyś wojnę domową. Znajomy opisywał mi z pierwszej ręki co działo się w Montrealu kiedy przez trzy tygodnie po blackoucie na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej nie było prądu. Pierwsza część “boskiej komedii” to przy tym niewinne igraszki.

    • Medyk Helwecki

      Wiesz, prad jak prad. Wylacz niuniom w tipsach i pedalom w rurkach fejsbuczka a zobaczysz ze zamiast fali urodzen bedzie fala samobojstw.

      W jednym filmie bylo – Co Ty robisz ? Jak przelecisz zone komus w USA to pojdzie z nia do psychoanalityka, Tu, w Meksyku, te sprawy zalatwia sie inaczej…

      • gruby

        Bez prądu nie działają ani DSLe w domu ani stacje bazowe GSM w okolicy. A bez zasięgu srajfony wyładowują się w kilka godzin, bo z definicji nadają wtedy pełną mocą próbując złapać jakąkolwiek sieć. Ile procent lemingów używa olsdkulowych kuchenek gazowych ? Teraz (o ile w ogóle) wszyscy prądem jedzenie podgrzewają. Ile futrzaków ma zapas makaronu i konserw w piwnicy ? Jak zareaguje ich układ trawienny na wodę prosto z pobliskiej rzeki ? A na czym ją przegotować ?

        • Medyk Helwecki

          Jak sie juz uprzec, to co prawda szafy z DSLAMami nie maja UPSow ale np. taki NodeB ma, wprawdzie na kilka godzin ale ma. Tyle ze wtedy skrypt Network Management Centre ogranicza ilosc zasobow radiowych na DATA i przelacza na Voice

          • Eltor

            Żeś mi stare czasy pracy w TP S.A. przypomniał. Aż się łezka w oku zakręciła.
            Ale tak czytam co tu piszesz, Medyku i mam jedno pytanie: kim jesteś?

            • Medyk Helwecki

              Lekarzem, polskim psem w Szwajcarii wedle tutejszych Leitlinien a swego czasu krosowalem i sprawdzalem porty na kartach. Ale to drzewiejsze czasy byly gdzie overbooking lacza byl tylko 200:1 a Polpaku szkielet nieobciazony. STM-1 bylo do DSLAMa a ja patrzylem na to i sie zastanawialem jak podlaczylem 30 portow Neo do 20480…. I patrzylem jak zelowany podlaczyc u klienta, jak na glowicy telekomunikacyjnej odswiezyc zeby Downstream Margin byl dobry i Signal to Noise Ratio bylo ok. nawet 8 linii przepielismy na innego DSLAMA do innej wsi bo tam akurat byli klienci do 6Mbit wiec linia mogla byc dluzsza i tlumienie stykalo ale zyskalismy na SNR dla tych z 20.

              Swego czasu odkrecalem nawet Radiolinie i nawet wtedy patrzylem na anteny Kathrein w ukladzie czy dwie na sektor czy w space diversity.

              A dzis coz – lipa troszke. Wiesz jakie to uczucie odkrecac radiolinie na takim strunobetonowym maszcie ? Zawsze mnie zastanawialo ile szczelin czasowych jest w ramce i jak bedzie z kodowaniem half rate i jak mozna upchac wiecej w modulacji qam. Jak sobie stary BTS nadaje w jednej z osmiu szczelin czasowych TDMA i dlaczego w Polsce nie ma agregacji Pasma ze waski wafelek Polkomtelu Solorzowego dzieli Orange i TM. Dlaczego UKE nie daje im nie tyle wolnej reki co do refarmingu i neutralnosci technologicznej ale – ze pasmo maja obok siebie i w ramach Networks sobie robia co chca. Jak jest wiekszy ruch Voice to zamiast WB-AMR…half rate i reszta dynamicznie na date. O ile w starym GSM nie ma dzis to znaczenia to przeciez dynamicznie mozna zostawic jeden czy dwa dupleksowe kanaly dla GSM 900 na ruch M2M a reszte refarmowac do UMTS 900 i tam 3.5G czy powiedzmy nawet MS wymuszac softwareowo handover na 3G dla Voice a reszta 1800 i 2100 na LTE czy LTE+.

              Co myslisz?

            • Wariat

              Wiem że to nie do mnie pytanie było, ale myślę że najlepsze są najprostsze rozwiązania. A jeszcze lepsze to te które lepiej przelicza się na złotówki. Przypomnij proszę, co Ty tam w tej Szwajcarii robisz? Bo ja tu w Polsce to dzięki Tobie mam mglisty zarys z tematów nuklearnych z innego posta. Pies polski i kupa gówna, tak? Acha. Dziękuję, dobranoc.

            • Medyk Helwecki

              Akurat tak wyszlo ze jestem w Szwajcarii na bezrobociu. Zawody medyczne tu akurat sa reglamentowane. Ja zaczynam sobie myslec o tym i owym bo nie usmiecha mi sie byc ani dalej na bezrobociu ( zarabialem przyzwoicue nawet, ale za moja pensje zatrudniono 4 chetnych z Rumunii i nie dalem rady – godnosc mam) a po drugie umowy dla lekarzy sa obecnie roczne. Czyli 3 miesiace drze o to zeby mnie nie wywalili a potem drze zeby gdzie indziej robote znalezc bo nie chca umow przedluzac. Pindole taki socjalizm

            • Wariat

              Jeśli się to kalkuluje, albo będzie kalkulowało to czemu nie. Jeśli nie to nawet Kim przywita Cię z radością, a Morawiecki wręcz z rozpostartymi ramionami i występem w TV. Reportaże zrobią, potem ucichnie, a Ty podessiesz troche smietany na przyklad z MON w łączności lub TVP bo troche im grosza sypnęli… 😉
              Przemyśl, Ojczyzna czeka…

            • Medyk Helwecki

              Ja nie mam ojczyzny. Coz, jeszcze nie bezpanstwowiec ale tam ojczyzna, gdzie chleb. A tu mam zone i troche gratow. Do PL nie mam po co wracac. A tu- bedac canisopodobnym -trzeba sie przyzwyczaic – jestem gatunek inwazyjny – niczym Barscz Sosnowskiego. Bede tepiony. A na bezrobociu ani Rappena nie biore od Helwetow mimo iz moglbym. Uwazam to za wstyd

              W zyciu tak bywa ze czasami jest sie na wozie a czasami nawozem. Czas trzeba swoj szanowac i uczyc sie, uczyc. Kolejnych rzeczy, jezykow obcych, kolejnych umiejetnosci typu jak bedac lekarzem zespawac swiatlowod…

              Bo w zyciu nie licza sie papiorki a doswiadczenie.

            • Wariat

              Ja to jednak prostak jestem. Ino dutków patrze… Szacunek.

            • wegiel na raty

              Własne życie dla każdego człowieka jest jak obraz Matejki widziany z bliskiej odległości. Widzi się tyle co przed oczami, nie ogarnia się całego i ma błędne o nim wyobrażenie. Jednym zdaniem sam siebie człowiek błędnie diagnozuje.
              Kolejny raz ktoś ci mówi gdzie wyjście z sytuacji a ty uparłeś się być polskim psem i kupą gówna. Żle zainwestowałeś w medykowanie pod alpami to rzuca się biznes i zaczyna nowy. Płakać jak stara baba nie przystoi mężowi i mężom nie przystoi słuchać płaczących bab więc skończ waść, wstydu oszczędź.

            • gruby

              “Kolejnych rzeczy, jezykow obcych, kolejnych umiejetnosci typu jak bedac lekarzem zespawac swiatlowod…”

              Zaledwie dziesięć lat temu myślałem że światłowody staną się w końcu tańsze i dotrą na biurka. Miedź trzyma się nieźle więc robota na światłowodzie zaczyna się dziś gdzieś tak od core switcha. Oznacza to szlajanie się po piwnicach, śmierdzących klimatyzacją serwerowniach i jeszcze gorzej śmierdzących kanałach. Nie lepiej zająć się szczegółami ATMa, BGP albo ipv6 ? Laptop, ogrzewane biuro, blisko do ekspresu z gorącą kawą …

            • Medyk Helwecki

              Z calym FTTH i tak dalej aj k doskonale wiesz to jest problem kosztow – ale nie tyle samej infrastruktury co biurwy. Cale te studia projektowe, plany, projekty etc.itd. Czasami 3 lata TPsie zajmowalo zalatwienie biurwokracji na 50 metrow pod droga. Jak gdzies byl wiadukt czy cos kolejowego a nie daj Panie dawny TK-Telekom to szlo kilkanascie lat.
              Miedz trzyma sie niezle i bedzie trzymac bo wchodza nowe standardy a tlumienie na 50 metrach jest przeciez akceptowalne nawet dla standardowego kabla zelowanego.
              Mam solidny bol dupy bo chetnie bym cos robil dalej ale….no wlasnie

              @disqus_kl3QWNkpHr:disqus Pamietam wlasnie kurioza na etapie planowania. Byl sobie bodajze jakis Stinger Tepsowy i w nim kart bodajze 7 i 360 portow i do niego szedl jeden STM-1 z tego co pamietam. Wymienialo sie go na Huawei 5600T bodajze bo T obslugiwal VDSL, ten bez T 5600 nie obslugiwal ( to lata temu, wybacz jesli konfabuluje) – i albo zostawal dalej STM-1 na 3 lata (przy VDSLu) albo laskawie dawano 2x STM-1. Inzynmier mogl pisac do centrali rownie dobrze jak na Berdyczow. A Tepsa dwoila sie i troila aby wejsc w blokowiska gdzie od dawna mieli albo lokalnych malych operatorow albo Docsis 3.0 – wszyscy sie z tego smieli ale w centrali jakis korposzczur pewnie zrobil prezentacje w powerpoincie, pokazal synergie, wzrosty no i krawaciarze dostali ejakulacji. Pracujac wtedy nauczylem sie wiele – przede wszystkim tego ze czlowiek pozbywa sie zludzen ze korpo liczy swoje pieniadze. Te pieniadze sa tak samo wrzucane lopatami do sedesu jak w publicznym systemie, rozni tylko etykietka.

            • Eltor

              “Co myslisz?”
              Myślę, że Ty wcale zwyczajnym lekarzem nie jesteś. Poskładanie obrazu z tego wszystkiego, co tu piszesz idzie mi równie łatwo jak przepchnięcie szybkiej neo przez linię z PCM-ką.
              Ale jeśli się w końcu uda, to może być ciekawy obrazek.
              Po mojemu, to masz potencjał do dołączenia do Gospodarza na takiej zasadzie jak @disqus_89vD8NXwE0:disqus , bo masz w swojej głowie zasoby by być przez tutejszą publikę chętnie czytanym.

            • srebrnyptak

              ja jeszcze nawet troche pamietam Pentaconta – z komutacja po kablach – oldskulowo. Monstrum robilo wrazenie nie to co te pozniejsze EWSD/s12 czy s12. Twoj powyzszy tekst troche mi przypomnial dawny czas – bo poza juz jestem 20 lat 🙂

            • Eltor

              Fajne Pentaconty były i nawet można było je rozpoznać po charakterystycznych odgłosach, jak dzwoniłeś do abonenta i taka połączenie obsługiwała. 🙂

        • PawelW

          Dlatego w DE w sierpniu poprzedniego roku takie coś mocno w mediach promowano:
          http://www.bbk.bund.de/DE/Service/Publikationen/Broschuerenfaltblaetter/Ratgeber_node.html
          a najlepsze jest, że mają tam też polską wersję. 🙂