Księgowość dla żuczków

Tytuł wymyślił miłościwie nam panujący administrator i od razu postawił tematy, jakie wypadałoby objaśnić, choć ja postawię tematowi inny temat ramowy: “komu i do czego jest księgowość?”.

” księgowość – to jest takie dziwne zwierze, tak mi się wydaje. Dlaczego? Ja jestem mały żuczek,
co sobie w gnoju (IT i wokół) robi, czasem wychylę się do innych branż, ale zazwyczaj obracam się w grupie leszczy – wolnych strzelców. Takich, co to sobie przez 98% czasu robią w pojedynkę.
I wokół księgowości, to jakieś mity urosły. Jedni nie chcą o tym w ogóle słyszeć,
innym ciężko zrozumieć co to jest amortyzacja środka (popularny case – kupno samochodu),
a kilka innych osób, to już w ogóle jest przerażona, że jest jakaś księgowość i tyrają w kieracie,
mimo naprawdę niezłej wiedzy i poziomu ogarnięcia. “

Dziś po cegle tekst wyjątkowo krótki i lapidarny.

Zaczynając od smutnego końca, ludzi którzy ze strachu wolą tyrać w kieracie (a dobrze, że tyrają – mniej konkurencji do żłoba – dobrze, że ich tam biurwa trzyma^^), to jeszcze mamy takich, co wszelkie uniki (bo oni się już ustawili w ramach ustroju totalitarnego, albo tak im się wydaje, bo ich jeszcze nie wywłaszczono) nazywają nieuczciwością i wypaczaniem rynku (to płacenie haraczy jest aberracją, no ale cóż można na pańszczyźnianych zajmujących się handlem poradzić?). Zaczynając od samego końca, postawię bardzo głupie pytanie:

Dlaczego nie wierzycie w Świętego Mikołaja, a dzieci wierzą (dla wygody przyjmijmy, że macie dzieci i że Wasze dzieci są w wieku takim, że jeszcze w Gwiazdora wierzą)?

Odpowiedź dla dorosłego człowieka jest oczywista – wierze w Świętego Mikołaja dorosły człowiek dostarcza mocy swobodnej i za tym impulsem poprawiającym kondycję energetyczną dziecka (prezent) podąża przeświadczenie (racjonalizacja zaistnienia prezentu bez ukazania się darczyńcy), iż pokazywany w środkach masowego przekazu i galeriach handlowych duży, czerwony krasnal z brodą jest elementem rzeczywistości, gdyż prezenty są materialnym dowodem jego ingerencji w życie dziecka. Dorośli ponoszą ciężar energetyczny podtrzymania tej wiary, więc dla nich bilans tej wiary byłby ujemny, ponadto mają materialny dowód, że prezent kupili i im ubyło, czyli tracą moc swobodną na tym interesie, wobec czego – nie wierzą w Gwiazdora.

Dlaczego beneficjenci 500+, zwrotów vat, pensji sędziowskich, dopłat do projektów etc. wierzą w Kapitana Państwo, a my – przymuszani na pompie do płacenia odżegnujemy się i klniemy na samą koncepcję? Nie muszę sugerować aby podążyć poprzednim tokiem rozumowania, beneficjentów uznać za naiwne dzieci i wyciągnąć wniosek o podległości beneficjentów względem darczyńców oraz bezwzględnej zależności ich losu od kaprysów tych, co na ten interes pożyczają (a już my wiemy kto pożycza i jakie porty i kopalnie będzie za to chciał)?

Tylko że propaganda Kapitana Państwo modyfikuje ten mem o jego wpływach i istnieniu. Akurat byłem dziś świątecznie odwiedzić lemingi odrobinę barbaryzowane w relikty i obeżreć się na krzywy ryj. Otóż te lemingi mają gadające pudło w języku zbliżonym do ojczystego i poza reklamami, gdzie ciągle coś kogoś boli i zaraz zjawia się magiczny proszek, a w infotainments ciągle ktoś z czymś walczy i pokonuje trudności nieznane w innych ustrojach, przerywane propagandą o wszechobecności drogówki, wszystko podlane emocjonalnym sosem wzbudzającym. Kompletny odlot. Otóż propagandyści Kapitana Państwo wskazują jakoby istniała skuteczna i przemyślana obecność garnizonowa na całym obszarze zaznaczonym na mapie. To że Polska w szczególności (a państwa w ogólności) nie posiadają takiej populacji, aby utrzymywać zdolność garnizonową, wywiadowczą, zwiadowczą i inwigilacyjną na całym obszarze nie jest kontestowane tylko i wyłącznie dlatego, że nie kontestują tego armie jawnie, a to co odbywa się niejawnie (czyny występne) jest nieujawniane przez propagandę. Zajmijmy się mitem księgowości w szczególności.

Do czego i komu potrzebna jest księgowość.

Zapisać na swoje potrzeby można to, czego się nie ogarnia wyobrażeniami (i potrzeba reprezentacji graficznej – po to ludzie o słabszej wyobraźni potrzebują wykresów do grania w wyceny i rysują tam kreski, krzaczki i inne dziwactwa, ponieważ tak im łatwiej wykonać mapę mentalną – potrzebują obrazów). Są pewne formy działalności, które bardzo łatwo doprowadzić do poziomu nieogarniania wyobrażeniami przeciętnego człowieka, a dalej to już tylko kwestia skali kiedy złamie to każdy umysł.

W praktyce jednoosobową działalność usługową z pominięciem amortyzacji możecie spokojnie prowadzić kierując się stanem konta, czyli jak po zapłaceniu rachunków i wydaniu samicy środków na obsługę spiżarni zostaje Wam na jeszcze wielokrotne zapłacenie rachunków i spiżarni – to jest dobrze, a im bardziej wielokrotne tym lepiej. Jeśli nie, to albo to jest o kant interes, albo za dużo wydaliście i musicie wydawać mniej (na przykład przesadziliście z materiałami eksploatacyjnymi “na zaś”), albo macie za niskie ceny. Działalności usługowej na plecaku czy pickupie nie prowadzi się na manku w kasie i długach, leasingach, kredytach – to po prostu zawracanie głowy. A osiadłą działalność usługową prowadzi się z cudzej posesji, tak żeby w razie jakiś retorsji ze strony biurwy spakować interes i znaleźć sobie lepsze społeczeństwo – mniej roszczeniowe.

Jest jeden typ działalności, w którym podtrzymanie płynności vs. koszty prowadzące do zwrotów i problem zmienności rynku jest tak złożony, że warto, a przy pewnej skali trzeba, prowadzić jakiś choćby stochastyczny rozrachunek dla samego siebie, by ogarniać co się dzieje, gdzie jest płynność, gdzie zobowiązania i przekładamy z kieszeni do kieszeni non stop, bo na tym właśnie polega handel. Rachunkowość właściwie powstała dla tego rodzaju działalności – dla handlu. To handel wytworzył swoje pochodne takie jak bankowość i lichwę.

Księgowość w przypadku handlu jest potrzebna Wam. I nikomu innemu. Jest wyłącznie dla Was. To czy penetrując meandry ustaw o rachunkowości zmarnowaliście kilka lat życia i jeszcze kilka lat praktykując te brednie zawarte w “prawie”, to jest po prostu skutek uboczny masowego duraczenia (przypadkiem w dwóch krajach zdobyłem formalne, a w trzecim takie tam przygotowawcze dla przedsiębiorców szlify). Rozrachunek prowadzicie dla siebie, po to aby sobie samemu uświadomić jaki jest stan Waszych zobowiązań i zobowiązań wobec Was. I po nic więcej.

W innych rodzajach działalności prowadzenie kwitów nie jest absolutnie konieczne, ale warto prowadzić i mieć leminga do zliczania, aby mieć jakiś przekrojowy osąd w czasie ile potrzeba na podtrzymanie firmy w ruchu, ile spala sam bieg jałowy, ile musicie zarobić, aby wiedzieć, że dalej zarabiacie na siebie. W handlu jest to o tyle ważne (szczególnie jak operujecie na rynku finansowym), że są różne opłaty, różne koszty, zmienna jest wartość walut i aktywów, a często odzyskanie płynności wiąże się ze stratą (jak gromadzenie złota popychane jest deflacją produktów przemysłowych). Im większy rozmiar działalności tym bardziej będą Ci sprawozdania (ale też własny osąd rozdysponowania budżetowania) coraz bardziej potrzebne. Nie po to żeby ścigać ludzi ile kto nakradł (chyba że worował ponad stan), ale po to, żeby mieć pojęcie ile wziątków kosztuje utrzymanie biegu jałowego. Bo sposobów na wyprowadzanie kasy ludzie znajdą mnóstwo, ważne czy to w ogóle zarabia, a nie żeby tam zaraz CzeKa wprowadzać i z kułaków zasoby wyduszać, “wypluj coś zeżarł!”.
To rozmiar działalności determinuje konieczność istnienia dodatkowego trójkąta kontrolnego obok produkcyjnego. Zazwyczaj wprowadzenie kontroli nie skutkuje wzrostem wyników jakie trafiają do Twojej kieszeni, a małpy zajmujące się pisaniem tabelek i słupków są artystami zdolnymi upiększyć każdy obraz swoich zasług. Najefektywniej jest nie rozwijać działalności ponad rozmiar, który jesteśmy w stanie opanować obrachunkowo w pamięci albo ponad poziom rojących nam się zaginięć liczb, jakie jesteśmy gotowi zaakceptować.

Oczywiście każdemu roi się od razu, że księgowość prowadzi się dla Urzędu, bo tak stanowią ustawy o tym, śmym i owym. Otóż nie trzeba swojej działalności gangsterom ujawniać, ani rejestrować zbrojnej organizacji patriotycznej na gestapo. PZPR też nie była zarejestrowana i w niczym to nie przeszkadzało istnieniu. To że jakieś tam Urzędy od Was coś chcą to, owszem, jest wymagane, ale pod sankcją. Przeczytajcie sobie jakie są sankcje ze strony tych instytucji i skalkulujcie, czy są w stanie od Was pozyskać to, co sobie roją w gotówce. Jeśli zaś nie są w stanie i muszą odwołać się do kodeksu karnego skarbowego, to też nie wiem czy warto ich traktować poważnie. Bo potraktowanie Urzędu poważnie oznaczałoby konieczność podpalenia, no może nie komitetu partii rządzącej, ale chociaż przedszkola, do którego uczęszczają dzieci biurwy? Albo jakiego samochodu? To są czyny poważne, a nie jakieś tam wysyłanie pism. Poważne państwo wysyła ludzi, co leją gumą po nerach, czy urządzają ścieżki zdrowia. Najpewniej zajmujecie się biznesem i tak w sytuacji, w której nic nie macie, macie w głębokim poważaniu, czy tę jurysdykcję opuścicie i tak serio – nic nie można Wam już zrobić, bo jesteście w sytuacji przymusowej. Nie przejmujcie się więc jakimiś urojonymi obowiązkami za nadto.

Celem podstawowym i jedynym prowadzenia ksiąg jest porządek w Waszym własnym biznesie i w niczyim innym, jak kto inny ma pytania, to niech sobie sam na nie odpowie, niech sam zbada (wszak takie ma potężne służby), sam wyda wyrok (o to, to umieją), a potem niech go sobie egzekwuje – to wszystko zajmuje czas. Zastanówcie się co takiego będziecie robić w tym czasie, zanim Kapitan Państwo się ogarnie ze wszelkimi procedurami. I czy będzie wiedział gdzie macie kasę i czy w ogóle jakąś będziecie mieli?

Ideolo

Mam świadomość, że co młodsze osoby o jeszcze nieuformowanym charakterze czytając takie rzeczy odczuwają pewien dysonans, że dają wiarę memowi o wszechwładnym Kapitanie Państwo. Przeczą tej wierze liczby. W Polsce jest około 100 tys. policjantów i – być może – aż 60 tys. ludzi od biedy dających się wysłać na poligon (wojny 95 lat nie wygrali, a 125 latkowie to tylko w sprawie kamienic występują), do tego dochodzi upilnowanie przez służbę więzienną około 80 tys. porwanych przez reżim (Kapitana Państwo) – oczywiście dla bezpieczeństwa ogółu (tak jakby w Biblii nie było instrukcji jak kogo karać, nic tam o więzieniach nie wspomniano, no ale wiadomo – poganie rządzą). Pragnę Was uświadomić, iż państwa nie są wszechmocne, a te w których operujemy słabną w oczach, krwawią, straciły swoją rację bytu (są to państwa narodowe z lichą demografią etnosu konstytuującego podstawę samostanowienia – młodą kohortę, jednolitą etnicznie, uzbrojoną w ostateczny argument narodu). Przyszło mi żyć w ciekawych czasach i wiem jakimi kategoriami myślą te rzesze nachodźców bez grosza przy duszy, bo sam snułem się w biedzie z plecakiem po ulicach obcej sieci powiązań, szukając punktu zaczepienia, aby wbić się kłami i pożywić. Z tych państw niebawem niewiele zostanie w rozumieniu struktur, które stanowią o tym, co przekazywano Wam jako mem o państwie narodowym. Może dla picu w punktach węzłowych zostaną przebierańcy w mundurach pilnujący piosenki i chorągiewki, ale Was – chętnych na własne życie z pominięciem rzeczy zbędnych, jak spowiadanie się na piśmie w sformalizowany sposób wrogom swoim (państwu gerontów) jest wśród młodej kohorty (tej która ma siłę trzymać tęgą lagę w czyimkolwiek imieniu za miskę zupy) jest coraz więcej, ponieważ koncepcja państwa z tak wysokimi podatkami jest kontrproduktywna. I żadna ideologia i propaganda tego nie zmieni, ponieważ ta ideologia i propaganda nie dostarczy mocy swobodnej aby Was wyselekcjonować, wypytać, oskarżyć i uwięzić. Jeśli nic formalnie nie będziecie mieli, to niczego Wam nie będzie zdolny Kapitan Państwo zabrać. Nie litujcie się nad państwem, zostało źle skonstruowane jako aparat okupacyjny, zrobili to dyletanci i dlatego to nie funkcjonuje. Zapewniam Was, że prawidłowo skonstruowany aparat wyzysku onieśmielałby Was tak bardzo że sami służalczo byście w nim donosili na samych siebie, tak jak robi to każdy prawowierny Katolik w obliczu Boga wyznając grzechy.

Ten aparat państwowy jakiego się lękacie jest słaby, lichy, dużo muczy – mało daje. Nie lękajcie się tego żartu gerontów w trzecim pokoleniu sovieciarzy.

Natomiast jak już bardzo potrzebujecie w firmie prowadzić księgi, to zatrudnijcie księgowych, są tańsi od ogrodników.