Lekarzobiurwa w PGR

Medycyna kiedyś była wolnym zawodem i sztuką. Dzisiaj to taka hybryda, ni to humanistyczne, ni to technika – z humanizmu zostało niewiele. Czytając sobie autora 3r3 postanowiłem napisać rozprawkę z cyklu „jak okrada Cię lekarz i dlaczego”. Wprawdzie akcja dzieje się w Szwajcarii, ale z pewnymi poprawkami można to ekstrapolować na DE czy PL. Stopień ubiurwienia medycyny rośnie i wszystko miło, fajnie, słodko i przyjemnie, dopóki są na to pieniądze. Zresztą lekarze już od lat są bardziej urzędnikami i biurwolekarzami niż lekarzami. System preferuje wykonujących rozkazy. Zawód to kastowy, więc jak z krzywej Gaussa – większość będzie murzynić w PGR za stawki taryfowe, a najsprytniejsi będą mieli skąd się napić.
Problem zaczyna się na studiach od bezsensownego przeładowania materiałem – o ile postęp w dziedzinach biologicznych i molekularnych robi swoje, tak że w roku 2005 już nie mogłeś skończyć nie znając receptorów Toll like czy nie znając pH podłoża Saborauda, tak też nie eliminuje się z programu studiów w PL kwiatków typu higiena i epidemiologia, gdzie musisz wkuć, że ujęcie wody ma prawo być nie bliżej niż x metrów od latryny wapnowanej i y metrów od niewapnowanej etc i takie zajęcia trwają 4 tygodnie. Natomiast np. na algorytmy BLS, ALS, ATLS jest tydzień zajęć. System preferuje cielęta pokorne – możesz na studiach medycznych pomylić głowę z dupą, ale nie masz prawa mieć absencji. Nieobecność na zajęciach to grzech śmiertelny i surowo karany. W efekcie rożnych procesów psychologicznych większości absolwentów, co nie umieją potem rany zszyć (bo system nie ma na celu jakiejkolwiek weryfikacji) – jeżeli ktoś nie jest niczym zainteresowany to zakuje i skończy z superwynikami – tworzy część narcyzów, co potem się zderzają z rzeczywistością płacy poniżej minimalnej. No i jak to, sol ziemi, tej ziemi – lekarze – ma potem pracować za ochłapy? Korporacja kontroluje podaż konkurencji – o ile w PL brakuje urologów np. to tworzy się na województwo jedno czy dwa miejsca, żeby nie było zbytniej podaży. W efekcie ludzie 26letni albo mają do wyboru wyjechać, albo 6 lat czeladniczyć za zero złotych i każe im się potem jeszcze płacić ubezpieczenie OC, a i tak czeladników nie naucza się za bardzo, żeby nawet mając papiurek specjalisty nie byli zagrożeniem dla rynku. Tyle w PL ale w Szwajcarii też prywatna Mafia Chefarztow robi co chce. Tak zabija się w lekarzach chęć powołania i nasila chciwość – jak sobie taki Markus w Zurychu pracujący nawet 90 godzin w tygodniu za 7050 CHF miesięcznie brutto pogada z kolegą po IT i ten mu jęczy, że mu w kilkanaście tysięcy nie starcza…. W krajach sojuzu, jak DE czy CHF, nie ma takiego awansu po dostaniu papiurka. Sam mam kolegę radiologa, co w PL w biurwokracji na kontrakcie 57.000 PLN zarabia płacąc bodajże samemu biurwie ZUS i 19% podatku. Da się żyć. Między czeladnikiem a mistrzem jest przepaść. Najpierw w PL dziadujesz za 2600 PLN brutto, a potem już skok na kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy, a z biurwa w bałaganie przyjemnie się pracuje.
Na szeroko pojmowanym zachodzie mamy struktury. Struktury i oficjalny porządek. Jeleni do PGRu zatrudnia się na rok, czasami 6 miesięcy i musisz siedzieć cicho, aby specjalizację skończyć. Robisz ją czasami nie w 6 lat a dłużej, no i patrzysz, że jest inaczej niż w PL. Że w PL byłbyś zerem, potem i 15.000 PLN do 80.000 PLN miesięcznie, tutaj natomiast zwrot z inwestycji mizerny, bo siedząc cicho i grzecznie to może w wieku tak 38 lat dochrapiesz się pensji 150.000 CHF rocznie brutto. Jak będziesz bardzo dobrze kombinował, to masz bardzo mgliste szanse na 350.000 CHF rocznie brutto, ale z tym to jak w życiu – tutaj twoje szanse nie zależą od kompetencji tylko od twoich znajomości i konstelacji biurwowej w danym PGRze. Bo może być tak, że do emerytury będziesz tyrał za 150.000 CHF do 170.000 CHF a to słabo. Zaczynasz więc już patrzeć jakby tutaj sobie coś zorganizować. Te 350000CHF rocznie brutto to możesz zobaczyć jakoś po 40. roku życia albo jak świnia niebo – nigdy, bo masz szklany sufit i złe pochodzenie. Na stanowiska kierownicze są przywożeni w teczkach, ale minusem Kaderfunktion jest w przypadku Szwajcarii nieograniczony czas pracy – masz kontrakt niewolniczy. Czyli i tak źle i tak niedobrze.
Opcja nr 1 – uciec z PGRu i działać prywatnie jako freelancer.
Ta opcja nie jest już tak strasznie kusząca jak kiedyś. To nie jest tak, że wchodzisz na rynek z narzędziami, jak 3r3 pisał o swojej garażowej firmie. Aby otworzyć gabinet lekarski nawet takiego lekarza rodzinnego w Zurychu, potrzebujesz pozwolenia od biurwy, bo inaczej nie da się. Korporacja zadbała o swe interesy. No więc możesz kupić sobie Praxis. Cena od 500.000 CHF za sam papiurek, który uprawnia do lekarzowania. No ale trzeba jeszcze budynek, opłaty, ubezpieczenia, media etc. Z kredytem się udaje. No ale – prowadziłem Praxis – dwie pielęgniarki kosztują miesięcznie jakieś 12.000 CHF, czynsz jakieś 8000 do 15.000 w zależności od lokalizacji, Energia i tak dalej – miesięczne koszty stałe zamykają się w 30.000 CHF brutto – i to zakładając, że nie płacimy kredytu za Praxisbewilligung. Bariera wejścia, dlatego też wiele jest Gemeinschaftspraxis, gdzie wspólnicy dzielą się ryzykiem. Mam kolegę co bogaty z domu kupił sobie pozwolenie i dziaduje, bo jest Niemcem – a Szwajcarzy pójdą do lekarza Alkoholika Szwajcara z demencją 100x chętniej niż do usländera. Mój kolega ma 30 pacjentów w tygodniu i wtopił, bo pielęgniarki siedzą zadowolone i pija kawę a on siedzi bezczynnie i siwieją mu włosy. Przestrzelił.
Jak się okrada – otóż w Szwajcarii największe pieniądze zarabia się z biurwą i biurwie służąc. Biurwa pilnuje statystyk – musisz mieć tak zwane Praxisspiegel, aby się nie czepiali, ąe leczysz pacjentów zbyt intensywnie – musisz mieścić się w statystykach – i tego trzeba pilnować. Nikogo nie obchodzi czy leczysz i jak leczysz – tylko papiurki muszą się zgadzać.
Najlepszym klientem jest biurwa, a najlepszym pacjentem nie multimilioner tylko uchodźca czy narkoman. Taki klient to skarb, bo przychodzi czasami codziennie. W Szwajcarii ludzie powoli mają dość mafii lekarskiej i ubezpieczeniowej, bo wszystko fajnie, ale są prognozy, że do chyba 2040 (popraw czytelniku) jeśli tak dalej będzie, to miesięczna składka na kasy chorych będzie wynosiła i 1000 CHF, a na to ich nie stać. Tutaj nie kradnie tyle biurwa co lekarze. Załóżmy, że pacjent dzwoni do mojej Praxis i pyta czy brać Paracetamol. Mimo socjalizmu, za telefon, nawet 30 sekundowy, dostanie rachunek do domu, oraz za 5 minut aktenstudium pozycja 00.0140, czyli jakieś 2x 9.57 Taxpunktu. Jeden Taxpunkt to obecnie 0.89CHF – czyli 30 sekundowe zawracanie gitary i 17,03 CHF na Konto. Czasami animuje się dyskusje i można z tego zrobić aktenstudium 30 minut i tak dalej. Całkiem przyjemnie się tak pracuje, bo nie robiąc niczego przy pacjencie zarabia się pieniądze. Dziękuje wam, biurwy. Jak masz pacjentów azylantów nie kumających czegokolwiek, to siedzisz z takim w gabinecie i 120 minut i go leczysz, badasz etc. Za wszystko płaci biurwa, wszyscy są zadowoleni. Szwajcarzy płacą swoja franczyzę – ubezpieczenia są tak skonstruowane, że pacjent np. pierwsze 2500CHF płaci ze swojej kieszeni, a potem np. za badania laboratoryjne 10%, mimo zapłacenia tych 2500 CHF. To nie ma prawa funkcjonować ze Szwajcarami, więc biurwa i jej klienci to klucz biznesu. Lepiej zarabia się na biurwie i azylantach oraz nieubezpieczonych niż na megamilionerach. Bo biurwa jak jej wyślesz rachunek, to płacą czasami tego samego dnia. Odpada kosztowna windykacja. Pacjenci szwajcarscy są potrzebni tylko do tuszowania overtreatmentu – bo jako lekarz musisz zmieścić się w statystyce arytmetycznej. Więc Szwajcarów leczy się poniżej limitu – przychodzi taki i jak otwiera usta, bo ma anginę – bierzesz szpatułkę i patrzysz – masz wtedy prawo mu wystawić rachunek za małe badanie lekarskie – tak Drogi Czytelniku – 00.0410 Kleine Untersuchung durch den Facharzt für Grundversorgung – za to że pacjent otworzy Usta – 28.7 Taxpunktu czyli 28,7 x 0.89CHF. Jeśli przyjdzie następnego dnia i zmierzy ciśnienie – to mu znowu i tak dalej. Pierwsze 5 minut pobytu w gabinecie 9.57 Taxpunktu. Ostatnie 5 minut także i tak dalej. Wpis do akt – 9.57 Taxpunktu. Biurwy kochane, jest całkiem przyjemnie. Posiedzisz 20 minut i 300 CHF przychodu. Autorze bloga, życie z biurwa w biurwokracji nie jest szczególnie nieprzyjemne. Ale dla celów reklamowych mówimy pacjentowi szwajcarskiemu „wie Pan, ma Pan franczyzę 2500 pewnie, to ja Panu nie obliczę tego na rachunku – niech Pan zaoszczędzi”. Następnego dnia masz 4 jego kumpli po cokolwiek – oni jeszcze nie wiedzą, że są slupami do obniżania wskaźnika kosztów działalności.
Pomyślmy o tym, że możemy robić np. Botox i hialuron. No dobrze. Jest sobie taka np. firma http://www.bodyesthetic.ch/preise/ i terapia potliwości kosztuje 600CHF. No dobrze, ale materiał – 100 jednostek Xeominy – kosztuje 289CHF, a pacjent często przychodzi jeszcze raz. W gabinecie taki zabieg trwa 20 minut plus 5 minut do 10 na dyskusje – no więc są z tego pieniądze wtedy, kiedy pacjent przyjdzie jednorazowo i zapłaci te 600 CHF. Najczęściej jednak pacjenci do medycyny estetycznej przychodzą wielokrotnie na korekty i masz wtedy niby 700CHF za zmarszczki, ale na materiał wydałeś 450 CHF plus w sumie jak się człowiek przyjrzy, to był 120 minut. Wtedy dobrze jest, jak do biznesu dołożysz tylko 200CHF, a klient jest i tak niezadowolony, bo on był już wszędzie i z każdego jest niezadowolony. Można oczywiście dogadać się z firmą farmaceutyczną i kupić Botox taniej, da się kupić po 189 CHF za fiolkę 100 jednostek, ale wtedy trzeba kupić 2000 sztuk i zapłacić z góry. A fiolka ma ważność 2 lata. Ryzykowne.
Konkurencja jest ogromna i tutaj zadziałał wolny rynek – owszem – profesorowie w Zurychu i chirurdzy plastyczni biorą 1500 CHF za to samo i jest ok, ale takiego klienta nie będzie miał lekarz z Polski – lekarz z Polski bije się o klienta masowego, taka kasjerkę z Migrosa, która wymaga, a nie chce płacić. Średnio. Na tym rynku nieliczni oligarchowie medyczni dyktują swoje warunki, reszta to plankton, rozproszony i nie mający właściwie istotnego znaczenia. On ma znaczenie dla producentów botoksu i hyaluronu.
Jak się popatrzy realnie na medycynę estetyczną, to żeby na tym rynku za(istnieć), trzeba ściąć ceny. A więc nie można np. jak ten z powyższego za Axilla brać 600CHF tylko 500. Jak przychodzi duży pacjent, to masz spokojnie 150 jednostek do podania – i modlisz się, żeby nie przyszedł po 14 dniach na korektę i kolejne. W końcu stwierdzasz, że  musisz działać jak sieć komórkowa z ARPU – musisz zrobić sobie ARPP – per patient. Wszystko fajnie ale ryzyko jest ogromne i jest dokładnie to samo co z produkcją nakrętek czy kształtek. Duży ma efekt skali i wyższą marżę. Patrząc całościowo okazuje się, że żadna medycyna estetyczna nie jest potrzebna. Lepiej leczyć przeziębienia i cokolwiek za co płaci biurwa. Wychodzi się na tym zdecydowanie lepiej nie kombinując, a wykonując wybotoksowanie całej twarzy pacjentki. Bierzemy 600CHF a zużywamy 150 jednostek Xeominy. A tutaj cena brutto dla klienta końcowego https://compendium.ch/prod/xeomin-trockensub-100-e/de – jak kupujesz poniżej 500 ampułek, to nie zejdą niżej niż na 269 CHF.  Z robieniem pięknych ust glonojada za pomocą kwasu hialuronowego – no owszem, można ale jest to samo – jeden mililitr dobrego wypełniacza kosztuje 280 CHF, a pacjentki chcą najczęściej dużo, im większe wargi tym lepiej – cóż, 2 mililitry przeciętnie się stosuje, pracuje 40 minut w gabinecie, cena za obie wargi powiedzmy 700CHF, bo inaczej nie masz klienta. Słaby to biznes uwzględniając to, że są reklamacje – klientka idzie do domu pokazać się mężowi, a on mówi co to murwa jest – natychmiast do poprawki i rano znowu ma się ją na 40 minut kolejne. Oczywiście dyskusja, że korekta ma być za darmo, bo jest źle zrobione, mimo iż 12 godzin wcześniej było wszystko super perfect. Z całą tą medycyną estetyczną jest tak, że 90% klientów nie potrzebuje botoksu czy hialuronu a psychiatry. Najczęściej ci klienci nie akceptują naturalnych zmian w życiu. Nie potrafią pogodzić się z tym, że się starzeją i że mąż mający kilka milionów CHF ma 30 lat młodsza asystentkę – no więc myślą, że jakieś 300 czy 500 jednostek botoksu i kilkanaście mililitrów hialuronowego sprawi, że mąż wróci i podziękuje asystentce. Tak się jednak nigdy nie dzieje – efekt jest zawsze do przewidzenia – więc zawsze musi być ktoś winny – a jak jest porażka, to nagle szkoda tych kilku tysięcy CHF wydanych na iluzje. No więc nie jest winny mąż, nie jest winna pacjentka – winny musi być ten, co robił, bo mimo iż zawsze zadowolona, to nagle nie, dawaj tak z 200.000 CHF tytułem strat. Jak się na to popatrzy jeszcze raz, to się okazuje, że zarabia się jakieś 50 CHF/godzinę po odliczeniu kosztów – a taka Putzfrau chce najmniej 35 CHF plus jeszcze trzeba zapłacić AHV i inne rzeczy. Nie przedłużając – biurwa płaci lepiej za leczenie anginy, sraczki czy czegokolwiek i nie trzeba kraść.
To już lepiej – autentycznie lepiej biznesowo leczyć sraczkę – nakłady inwestycyjne zerowe. Lepiej, zamiast zajmować się medycyną estetyczną, w tym czasie poleczyć trzy sraczki i po pierwsze pieniądze z tego lepsze, po drugie – pacjent zadowolony. Po trzecie – konkurencja mniejsza.
W Zurychu np. możesz mieć w gabinecie aptekę. Cena urzędowa np. Co-Amoxy Mepha wynosi 39,95 CHF za 1g 12 sztuk. Cena ex factory 19.95 – całkiem fajne pieniądze – uwzględniając skalę, że dziennie sprzedajesz 20 opakowań. Nie wolno oficjalnie kupić leku taniej – bo wtedy musisz oddać twój zysk pacjentowi poprzez kasę chorych – no więc oficjalnie nie ma rabatów. Oficjalnie. Szwajcarzy mają wyobrażenie, że kradnie się w PL, Czechach i wszystko co złe to usländerstwo. Tymczasem Helwecja to Somalia. Hurtownik przychodzi i mówi: wie Pan, jak Pan weźmie 300 opakowań leku, to na fakturze będzie 200, ale magazyn się pomyli i przyjdzie 500. Albo „mamy spółę córkę i chcemy w Pańskiej poczekalni wynająć 2m2 na rok, płacimy 50.000 CHF i chcemy umowę”. Z diagnostyką laboratoryjna ma się programy lojalnościowe pod stołem – a że za to się biorą, bo ma być transparentnie, to ma się loterię – wygrywasz w loterii samochód albo bony na zakupy w coop czy Migros przynoszą bez ewidencji.
Co do badań diagnostycznych. Część lekarzy okrada pacjentów pod stołem – MRI głowy z kontrastem to koszt około 1200CHF. No i część pracowni radiologicznych płaci akcjami – pod koniec roku masz obliczenia ile wysłałeś, liczą wskaźniki i dostajesz możliwość zakupu akcji. Albo się umawiają ludzie po dżentelmeńsku, że odpalają prowizję 30% od każdego badania. Ma Pan zgagę – no pewnie za dużo kawy i stres w korpo – no ale nie, wyślę Pana na gastroskopię. Gastroskopia 900CHF, przy okazji może, wie Pan, nowotwory jelita grubego coraz powszechniejsze, to ja najpierw zrobię Haemmocult w Praxis, a potem szacowny kolega zrobi za jednym zamachem colo… (900CHF) – Kolega zarobi 1800 CHF, a ja prowizję skasować mogę od szanownego kolegi – tak pod stolikiem, żeby skarbówka nie widziała. Wszystko gra. Biurwa o tych sprawach słyszy, wie i widzi, ale udaje, że nie widzi i fikcji się nie wstydzi. Tylko ludzie mają powoli dosyć, bo za wszystko płaci zawsze klient końcowy. Ludzie powoli widzą erozję i widzą tylko te tłuste koty, paradoksalnie lekarze szpitalni maja więcej roboty i mniej pieniędzy i system ulega erozji.
Tu na Titanicu gra orkiestra . W Szwajcarii dziś mają dość, wiele rodzin nie ma pieniędzy, aby opłacić czynsz i kasę chorych – inaczej niż w PL płacisz składki za każde z dzieci, takiego socjalizmu jak w PL nie ma. Problemem  pracy w PGRze jest to, że klient zaczyna płacić coraz więcej, a otrzymuje coraz mniej. Szwajcar pracujący nie ma na ubezpieczenie, natomiast gminy ubezpieczają ochoczo wszystkich chętnych azylantów, a do obsługi tegoż potrzeba znowu pieniędzy od podatnika plus. Znów wygrywa biurwa, bo ktoś papierki musi przecież przyjąć, sprawdzić i postawić pieczątkę. Całkiem przyjemnie i fajnie, nieprawdaż? Tylko jakoś się ludziom powoli przestaje podobać… Bo powoli zaczynają żyć na granicy, nie mogąc spiąć domowego budżetu. Dodajmy też imigrację superbogatych szejków z Kataru, którzy przyjeżdżają tu ze swoimi dworami i ceny wynajmu sprawiają, że się pozostali lokalsi muszą wynosić. Staje się to samo co z Palo Alto i Los Angeles…
Zakończę konkluzją – bycie przedsiębiorcą w medycynie opłaca się tylko garstce lekarzy z wierchuszki. Zdecydowanej większości lepiej żyje się w symbiozie z biurwą i jest to najczęściej wybór świadomy. Plankton jest skazany na biurwę, bo na rynku zostałby pożarty. A z biurwą żyje się dobrze i przyjemnie. Jak długo?

Komentarze są moderowane. Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • Ochodzki Ryszard

    Największym zaskoczeniem jest, że szeregowy lekarz ze specjalizacją może żyć na niższym poziomie niż jego polski kolega, który sobie załatwi kontrakt cywilnoprawny ze szpitalem na 15-20 tysięcy i do tego konowali po prywatnych przychodniach.

    Artykuł ciekawy, taki z pierwszej ręki.

    No i zabawne, że lepiej leczyć sraczkę niż obstrzykiwać zamożne panie botoksem.

    Wobec erozji systemu opieki zdrowotnej leczenie sraczki może być bardzo perspektywiczne, bo sraczka na tle psychosomatycznym, ze złości i bezsilności na niewydolność systemu stanie się częstszą przypadłością.

  • rocnrola

    Dużo bardziej jasne stało się dla mnie, dlaczego znajomy marudzi, że jak idzie do lekarza na kontrolę (które nota bene w Polsce trwała 5 minut), to schodzi mu się dwie godziny (sic!). Lekarz pieprzy o wszystkim, tak jakby nie miał do kogo gęby otworzyć w ciągu dnia.
    Dzięki Medyk za wpis! Ja chętnie poczytam więcej o kraju serem i czekoladą płynącym.

    • Ochodzki Ryszard

      Ech, gdyby tak z „pięknymi paniami” było podobnie: przychodzisz na godzinę a ona nie chce Cię wypuścić i po dwóch 😉

    • Medyk Helwecki

      tu zawsze rozbija sie o to kto placi. W Szwajcarii siedzac z pacjentem w gabinecie 5 minut mozna poczarowac studiowanie akt, Telefon do innego lekarza i nabic rachunek Leistungami in Abwesenheit des Patienten.
      W Polsce System ewoluowal w innym kierunku. Biurwa placi, biurwa wymaga, pacjenta znaczenie jest marginalne, dlatego 5 minut. Sprawozdawczosc dla NFZ sie liczy aby biurwa zaplacila. Czy Pacjent zadowolony czy nie kogo to obchodzi? Nowomowa swiadczeniodawca swiadczeniobiorca sie klania
      W systemach ochrony zdrowia czy PL czy DE czy CH wygrywaja urzednicy. W ciagu 10 lat ostatnich ilosc papierow sie potroila. A papiery to kontrola a kontrola to wladza.
      To jednak na krotka mete moze jeszcze kilkunastu lat.

  • gruby

    Komu zatem zależy na ograniczaniu podaży usług medycznych poprzez zaporowe ceny koncesji na praktyki ? Przecież lekarzy brakuje …

    • Medyk Helwecki

      W latach 80 i 90 tych Praxis to bylo cos, lekarze tak jak dzis placili za praktyki jakies 300.000 CHF i dzis Ci dziadkowie chca odzyskac to co zaplacili plus miec jeszcze cos z tego, a i 300.000 CHF kiedys to bylo co innego niz dzis 500.000CHF
      Z kolei na wsi Praxis albo kosztzuje grosze albo masz Bewilligung gratis. Ale na wsi to jest roznie, pewne sa tylko wydatki wiec mozna miec cieniutko.
      Lekarze u koryta chca zawsze zachowac kontrole nad wszystkim. Jak wielokrotnie pisalem nie zostaniesz Husarztem bez publikacji czy doktoratu…
      A ludzie mysla ze warto byc specjalistami bo nie umieja liczyc a i ambicje swoje robia tutaj tez pewien metlik

    • 3r3

      @gruby możesz bez praktyki koncesjonowanej. Jeśli będziesz ludzi leczył to nikt przytomny na Ciebie nie zakapuje. Z tym że…
      Ludzie oczekują cudów, że znów będą młodzi, a nie są i żaden lekarz koncesjonowany czy nie nie zmieni tego, że większości schorzeń po prostu nie da się wyleczyć tak aby pacjent był po leczeniu zdrowy, on po prostu jeszcze pożyje.
      A jeśli nie dokonasz cudów to na Ciebie zakapują. I po to jest koncesja żeby Cię represją państwa przed opresją angry moba bronili.

      Wyjdź na ulicę, stań na trybunie i wyjaśnij mapetom, że w wypadkach samochodowych trzeba ginąć, uratowani będą co najwyżej warzywami, a szczytowym osiągnięciem jakie nam raczej wychodzi jest złamanie bez powikłań i leczenie bólu głowy, ale nie kaca.

      Lekarze służą poprawianiu ludziom nastroju, że ktoś o nich dba. Ich usługi są w większości wypadków zbędne. Cały sukces medycyny w XX wieku opierał się nie na lekarzach, ale na spryciarzu co odkrył penicylinę.

      • Medyk Helwecki

        Problem jest prozaiczny w tym ze jak nie masz papiurka od urzedu to nie zaplaci ubezpieczenie,

        • 3r3

          Klient żeby zapłacił to już dobrze będzie.

          • Medyk Helwecki

            ale kleint nie chce placic. Klient chce zeby zaplacilo jego ubezpieczenie. Klientem jest ubezpieczenie a nie pacjent wiec trzeba tanczyc przy biurwie z kasy chorych. To jest klient. A nie Jakis tam pacjent co przeszkadza, ma swoje wyobrazenia o leczeniu i zludzenia ze w tej ukladance on cos znaczy. No znaczy on cos, ale biurwa najwazniejsza.

  • Medyk Helwecki

    moj dzisiejszy dzien pracy w PGRze wyglada tak:
    08:00 odprawa, skonczona po 15 minutach. czyli 08:15
    ale o 09:00 jest tak zwane znüni a wiec jedzenie wiec kawka i sie siedzi. Skonczylismy bla bla bla o 10:30
    o 10:30 trzeba bylo zobaczyc Pacjenta no wiec pogadalem z nim 15 minut. 10:45 byla…no i chcialem cos zrobic ale o 12:00 jest przerwa obiadowa. Przerwa trwa 30 minut na papierze, w praktyce wszyscy zbieraja sie o 14:30
    0 14:45 zobaczylismy papiery i siedziec trzeba bylo ale o 16:00 jest tak zwane zvieri a wiec kawka i jedzenie i teraz siedze z kawa. Jest 17:10. Pracuje do 18:30 a wiec musze jeszcze posiedziec.

    • Ochodzki Ryszard

      Ciężka robota…. trzeba mieć stoicki spokój by to wytrzymać. Ja bym nie dał rady.

      • Medyk Helwecki

        no ale mam swoje pdfy z portugalskim i rosyjskim oraz Internet..no i daje rade,
        a mappety tutaj zatrudnione uwazaja ze jestesmy do czegos potrzebni.
        owszem. Do uzasadniania bytu etatow administracji, Bo w bviurwokracji pracuja tutaj zony, corki, kochanki, matki tych ludzi – kto bogatemu zabroni.
        A na dzis dzien zwolnienie 75% lekarzy nie przeszkodziloby w czymkolwiek tylko…wtedy tez musianoby zwolnic troche biurw a to jest niczym korpo – a ze kantonalne to niedasie. Biurwa wygrala i bedzie obecnego systemu bronic do konca swiqata i jeden dzien dluzej.
        Paradoksalnie zarabiam na siebie tnac im koszty niepotrzebnych transportow medycznych ktore kosztuja krocie, dzis powiedzialem ze to zwykle wazowagalne omdlenie bo chcieli brac smiglowiec REGA

    • Ochodzki Ryszard

      z drugiej strony mógłbyś skończyć tak:

      http://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,22323012,lekarz-zmarl-po-24-godzinach-pracy-za-chwile-mial-rozpoczac.html#Czolka3Img

      więc z dwojga złego…… lepiej się męczyć tak jak to teraz robisz.

      • Medyk Helwecki

        to jest normalne. Tzn. do 16:00 robisz jako etatowiec a potem jako Firma zewnetrzna jednoosobowa. Wszyscy wiedza o tej fikcji, ale nikomu to noe przeszkadza dopoki papiery sa w porzadku. W Polsce albo zgadzasz sie na kontrakt albo nie dostajesz roboty,

        Znajomi moi lekarze zarabiaja max 15.000 brutto pracujac tak po 14 do 16 godzin dziennie. Ci, co zarabiaja powyzej 25.000 do 80.000 to politycznie protegowani, majacy uklady. Bo bez nich wszedzie ejst sie nikim.

        Dlatego dzis jest brak lekarzy bo jak sie czlowiek popatrzy na stawki godzinowe to zarabia sie ponizej sprzataczki. Tylko jednostki Maja cos z tego. Dlatego ludzie Ida na inzynierie i IT a nie medycyne – ona stracila na atrakcyjnosci. Owszem – lepiej byc dermatologiem niz pediatra ale dermatologii nie bedac synem profesora dermatologa nie zrobisz.

        tutaj jest ogloszenie – mozna dostac miejsce ale popatrz na wymagania, 99% Szwajcarow nie spelnia tych wymagan bo ogloszenie jest pod kandydata, od czapy. Uniwerki musza publikowac miejsca a ze od 10 lat wiadomo kogo przyjma to Prawda czasu. Prawda ekranu jest ogloszenie.

        https://www.mapmeo.com/job/assistenzaerztin-assistenzarzt-6

    • 3r3

      A to myślisz że w przemyśle ja inaczej zasuwam?
      Pół godziny na piętnastominutową kawę to normalka.
      Tyle że mi nie każą siedzieć po godzinach.

      • rocnrola

        Nie mogłem się powstrzymać, żeby tego tutaj nie przekleić;)

        W pewnej firmie nastał nowy dyrektor. Zwołał zebranie wszystkich pracowników i mówi:
        – Od teraz nastają nowe porządki!
        – Sobota i niedziela są wolne, bo to weekend.
        – W poniedziałek odpoczywamy po weekendzie.
        – We wtorek przygotowujemy się psychicznie do pracy.
        – W środę pracujemy.
        – W czwartek odpoczywamy po pracy.
        – W piątek przygotowujemy się do weekendu.
        – Czy są jakieś pytania?

        – A długo będziemy tak zapierdalać?

        • Medyk Helwecki

          akurat takie slodkie nierobstwo to panuje tylko w kantonalnych psychuszkach, tam gdzie jeszcze duzo swoich jest, gdzie nikomu to nie przeszkadza.
          w prywatnym to byloby ciezko usiasc bo pot lalby sie litrami, co najlepsze w prywatnym to i pensje nizsze tak wyjsciowo o 20 % Minimum oraz nieplatne nadgodziny…
          jak pracowalem w innym szpitalu w Szwajcarii na oddziale niepsychiatrycznym to mialem tygodniowo 80 do 90 godzin ze wzgledu na zla organizacje. Umowa byla na rok, po roku zapytali w HR cz jakies nadgodziny mam – jak im powiedzialem ze mam to mi umowy nie przedluzyli.
          Tak wiec to samo zycie. Raz na wozie a raz nawozem

  • papik

    A moze zrobisz tytul FAMH? Jest kilka duzych labow gdzie FAMH sa permanentnie poszukiwani (walidowac ktos musi, kazdy lab musi miec Laborleitera z FAMH, choc kilka szpitalnych labow ma tylko kogos kogo zdjecie wisi na scianie, a zawodnik pojawia sie 2 razy do roku). Rentownosc tej branzy jest spora, kasa jest. Lab bys tez mogl otworzyc, a po paru latach sprzedac z klientami do jakiejs korpo (Unilabs, Synlab, Sonic).

    • Medyk Helwecki

      kiedys o tym myslalem bo nawet w labtop.ch mam kolege ale to chyba bez wiekszej przyszlosci,
      ja nie chce zarabiac wielkich pieniedzy. Chce wykonywac swoja prace sumiennie, Tu gdzie jestem to sie opierdalam ale jak sie odezwe to mnie od razu wyp..dola. A pieniadze w zyciu to nie wszystko, wazne jest aby to co sie robi – mialo sens.
      jak sie komus poprawi jakosc zycia dobierajac mu leki – tosie czlowiek realizuje. Ja jako podludz w tym kraju to musze siedziec cichutko. Na tej prostej zasadzie – nie dyskutuj, nie podskakuj, siedz na dudzie i przytakuj…
      jak sie wychyle to powiklania murowane i wylot.

  • gruby

    Z artykułu wynika, że system opieki zdrowotnej Szwajcarii opiera się na imigrantach którzy napędzają obroty bo za usługi nie płacą.

    To brzmi jakby czekała go rewolucja. Ciekawe.

    • Medyk Helwecki

      bo w rzeczywistosci sie na obcokrajowcach opiera. Na wielu plaszczyznach. Obcokrajowcow latwiej przekonac do overtreatmentu jak i Taki co duka to i nie ma odwagi cywilnej pojsc i reklamowac jak byl 5 minut a mu rachunek za 30 wysla.

      A jak masz zaplacic 10% to tez rachunek sprawdzasz. Za bezdomnych, narkomanow i azylantow 100% placi biurwa a ze oni Maja najczesciej Adaptationsstörung to im lekarze pisza rachunki i lecza ich bardzo intensywnie, To barbarzynstwo ale tak niestety jest.

      Po trzecie w koncu w kazdym mi znanym domu opieki wiekszosc personelu to obcokrajowcy bo praca jest ciezka i nisko platna.

      Po czwarte ordynatorami zostaja juz Niemcy a nie Szwajcarzy bo Niemcy chca sie bardziej wykazac i bardziej scigaja swoich bialych murzynow w kitlach. A Niemcy nie sluzyli z kolegami w wojsku i ta lojalnosc jest lamana.

      System opieki zdrowotnej Szwajcarii zasilaja emigranci bo System potrzebuje wyrobnikow jak ja. Ja chocbym nie wiem co zrobil nie zostane z przyczyn politycznych nikim wyzej niz Oberarzt choc ostatnio widzac zmiany – szpitale tnac koszty to wprawdzie chetnie do HR czy Administracji ludzi przyjmuja ale lekarzy to najczesciej teraz przyjmuje sie jako asystentow bo oberarztowi trzeba wiecej placic. No wiec lepiej placic mniej. A jak perspektywy sa srednie to ludzie Ida zobacz link https://www.nzz.ch/nzzas/nzz-am-sonntag/jeder-fuenfte-arzt-wechselt-den-beruf-ld.1915

    • 3r3

      A bańka na nieruchach to skąd się wzięła jak biali dzieci nie mają?

      • gruby

        Teraz każdy chce mieć domek z ogródkiem w centrum na uboczu, i żeby jeszcze przy parku i jeziorko, i metro niedaleko też było. Zobacz ile opuszczonych chałup się po wsiach samoczynnie zapada. Bańka na nieruchomościach wzięła się z aspiracji które narodowi szybciej urosły niż produktywność, czyli dochody znaczy się. Ponadto ta bańka dotyczy wyłącznie miast. Ta bańka jest miarą zakłamania społeczeństw Europy, bo rzecz nie dotyczy bynajmniej wyłącznie Polski.

        • Medyk Helwecki

          ale przeciez i fundusze realizuja swoje zyski poprzez inwestycje w reklame i developerke. A takze PR – znacie TW Wielgo kupujcie, taniej nie bedzie ?

        • 3r3

          Każdy leming chce mieć dobre miejsce w obozie koncentracyjnym jakim jest miasto.
          Cywilizacja śmierci ma swój kierunek.

          • Medyk Helwecki

            wiesz, ja bym sie nie obrazil tak, jakbym mial na Bahnhofstrasse w Zurychu ze 3 kamienice, tam 1m2 dochodzi do 250.000CHF.

            Swoja droga w Szwecji jest obecnie ponad 52% singli. Czyzby zero ochoty na prokreacje?

            • 3r3

              Jak panie mieszkają po trzy w kawalerce (rodowite Szwedki co miały do szkoły pod górkę) to co one tam mogą wyprokreować wzajemnie?
              Z takimi samymi jak one gołodupcami?

              I że je przyjezdni gwałcą to im się należy. Jakby dobrze dały i porodziły obrońców królestwa to by były bronione. A że nie porodziły to muszą potulnie dawać inwazorom.

            • gruby

              Ceny na ulicy Dworcowej w Zurychu są pochodną ilości arabów i ruskich przylatujących do miasta na zakupy i do lekarza no i aby sprawdzić skrytki w banku.

              Te wizyty mogą skończyć się z dnia na dzień, wcześniej wszyscy oni bowiem latali do NY na weekend.

            • Ochodzki Ryszard

              no ja mam mała kamienice przy ul. Dworcowej… niestety nie w Zurychu 🙂

            • rocnrola

              Prokreacja się odbywa, promiskuityzm stosowany – do tego nie są potrzebne żadne formalizacje w postaci obrączek, przysiąg etc

            • Medyk Helwecki

              No owszem, tylko ze demografia z tego taka,ze najpopularniejsze meskie imie to nie svan erik tylko muhammad

          • Eltor

            Hmm, czy przypadkiem posiadanie domu (nie mieszkania) nie wyrzuca człowieka poza miasto? Kiedyś pisałeś, że przedmieścia to jest korzystny habitat.

  • papik

    Wczoraj mialem okazje posluchac dyskusji na temat EPD (elektronische Patienten Dossier). Ciekawe byly spostrzezenia prof. Lovisa z Genewy. Rzucal nazwiskami 5-7 lekarzy, wyslanych przez Swiss Natonal Fund do USA na szkolenia, porobili doktoraty, zostali profesorami na uniwersytetach, a po powrocie do UniSpital Zürich wyladowali na etatach asystentow i byli ostro cisnieci przez kolegow, wiec sila rzeczy znowu wyjechali. A pani z FMH (stowarzyszenia lekarzy) tylko kiwala glowa 🙂 Ciekawe bylo tez podsumowanie wysilkow Obamy w celu zinformatyzowania sluzby zdrowia w USA. 16 mld $ ktos przytulil, a wynik to ‚merde’.

    • Medyk Helwecki

      moj szef mowi mi dzis ze zamiast mnie moze zatrudnic jak to powiedzial 3 rumusnkie szczury. Bo z Rumuni przychodza lekarze za 2500 CHF brutto jako Arzt im Praktikum i siedza w Personalwohnheim za 450 CHF miesiecznie.
      FMH to kuriozum na skale swiatowa bo to prywatna Firma zalozona przez mafie Chefarztow i nawet biurwa szwajcarska ne ma nic do powiedzenia,
      Mnie to troche bawi bo znam jednego profesora dr,hab med, honoris causa i on jest asystentem na USZ wlasnie mimo kilkudziesieciu publikacji. A asystentka tam jest jedna kolezanka z kraju postradzieckiego, ale ona juz niedlugo bedzie Stv. des OA ( ma zaslugi bo jest prywatnie bardzo blisko jednego Ltd. OA)
      Ja np. kiedys zlapalem przelozonego na dymaniu lekarki, ktora dzis jest Ltd. OA (awans w ciagu 2 lat z asystentki na Oa a potem LtD. OA) ale o tym wszyscy wiedzieli studiujac grafik dyzurow. No ale tak jest. Panna ma dzis jakies 23.000 CHF do 26.000 brutto miesiecznie i sie smieje z zycia. O tym to wiedzieli wszyscy wlacznie z malzonka owego zastepcy szefa ale w medycynie nic Ci nie grozi jesli zabijesz czlowieka niekompetencja – jak cos powiesz to zaszczuty i mozesz isc na ciecia na stacje benzynowa lub do McDonaldsa.
      Ludziom sie wydaje ze korporacja to mamusia. A tymczasem to mamusia dla grubych ryb a macocha dla plebsu i medycznych proli. Ja dzis gdybym mogl cofnac czas to nigdy bym tego nie robil, podobnie jak 90% moich znajomych. Te 10% to synowie wysoko postawionych funkcjonariuszy systemu opieki zdrowotnej.
      Ale tak jest wszedzie. Gdyby mi odbilo i chcialbym wrocvic do Polski to mnie wrony zadziobia i rozszarpia. Bo ludzi sie nie lubi, ktorzy sa spoza kociolka z gnojowka. Problemem leminga jest idealizacja. Czlowiekowi sie wydaje ze jego prac abedzie doceniana i ze ktos bedzie szczesliwy ze przyjezdzasz zmotywowany zasuwac…
      Ale o czym my mowimy jak 1/3 studentow medycyny ma zaburzenia osobowosci. A na szczeblu Chefarztow to mamy kompleksy i gierki,wielka polityka Panie. A oni Maja tez sadystyczna przyjemnosc z kopania takiego plebsu medycznego jak ja. Tyle moga, a wobec Dyrekcji czy biurwy Stoja na bacznosc,

      • uberbot

        Powinniśmy być bardziej konstruktywni tutaj. W końcu to konstruktywny blog, a gospodarz nie pisał od początku o tym jak to biurwa nie daje żyć, ale jak używać biurwy albo olewać.

        Moje pytanie czy jesteś tam z jakiegoś powodu przykuty kulą albo łańcuchem do ściany?

        Widzę tu mnóstwo talentu w Twoich wpisach, ale też wylewanie ‚żali’. Jest ch#@!nia i trzeba to zaakceptować i podjąć decyzję. Trzeba się z ch(#@jnią zaprzyjaźnić i zacząć robić podkop z więzienia. Chociażby łyżką albo widelcem nawet.

        • gruby

          „Powinniśmy być bardziej konstruktywni tutaj. W końcu to konstruktywny
          blog, a gospodarz nie pisał od początku o tym jak to biurwa nie daje
          żyć, ale jak używać biurwy albo olewać.”

          Należy zatem otworzyć praktykę na wygwizdowie z koncesją za darmo ale z jako takim połączeniem komunikacją zbiorową do którejś aglomeracji i zacząć płacić azylantom za każdą ich wizytę u lekarza. Niewiele, niech będzie to 5 CHF od łba.

          I już się kręci interesik, i obydwie strony są zadowolone 🙂

          • Medyk Helwecki

            Papiurek specjalisty trzeba miec, no ok, moja zona ma.
            Tak z innej beczki. Zauwazyliscie jak producenci plyt glownych i SSD leca w kulki? Jak dramatycznie Spada jakosc produkow – juz nawet nie psuja sie po gwarancji ale w 2 miesiacu…
            w przypadku SSD na M.2 to nawet 50 GB danych na dysku 512 Gb nie zapisalem, a ma TRIM i Garbage Collection i padl.

            • 3r3

              Spada tych na rynek europejski – licha waluta. Ale można sprowadzić sobie z Korei z towarów na ich rynek tylko cło naliczą. Nawet wkrętarki niby te same – a inna kultura pracy, inne łożyska.

            • Medyk Helwecki

              ale i Firmware sie rozni tez, kondensatory na plytach glownych etc.

            • gruby

              … i to jest powód, dla którego ja mojego już pewnie 10 letniego peceta czasami sklnę, regularnie go z buta pociągnę jak zaczyna rzęzić ale również czasami rozbiorę i przeczyszczę. Ta sama procedura dotyczy wzmacniacza siedmiokanałowego na wyjściu, który ma już prawie 20 lat a waży dobrze ponad 20 kg bo zbudowany jest na elementach dyskretnych.

              Stoję na stanowisku, że biedaków nie stać na tanie rzeczy.

            • Medyk Helwecki

              ja mialem jeszcze swija dobra konfiguracje na jednej z najlepszych plyt dla AMD swego czasu (na Phenom II 955) ale uwaga – az wstyd pisac co odpierniczylem – ano z lenistwa odkurzalem sobie wnetrze obudowy na wlaczonym kompie bo przeciez jestem hardkor i nic sie nie stanie – w warunkach suboptymalnych na wlkaczonym kompie szykowalem sie do czyszczenia…rozlaczylem kabel bo sie poslizgnalem i plyta spalona.
              Kupilem Asus Deluxe 2 bo Asus byl kiedys ok. A dzis to coz… Przemilcze.
              Wrocilem do MSI i Biostara, Biostar sie naprawde poprawil bo nie ma za duzych udzialow w rynku. Testuje Gigabyte – jest super, choc BIOS wyglada archaicznie jak sprzed 15 lat ale – no wlasnie… Tak naprawde to ma dzialac. Z Gigabyte, MSI i Biostara jestem zadowolony, grafiki montuje z treguly GF 1070 od Gigabyte albo EVGA, do chlodzenia tylko Noctua, SSD to juz roznie albo Samsung M.2 albo Transcend/ADATA bo jakie to ma znaczenie w czasach globalizacji? W HDD na rynku zostal Seagate, ktorego za darmo nie chce, Western Digital przejal przueciez i Hitachi Global Storage Technologies ( z czego po fuzji odsprzedali licencje i Linie technologiczne dla Toshiby i dzis kupujac dysk 3.5 calowy Toshiby to kupuje sie niby HGST – ale to nie to samo, kultura prac nie ta…) – no ok, montuje jeszcze dyski serwerowe od HGST bo jeszcze na rynku sa, ale te bez helu z serii Ultrastar. Wychodzi drogo ale pewnie.
              A i tak reszta to rzecz gustu, roznice miedzy producentami sa pomijalne. Czy to Kingston czy inny i tak czesto grzebiac w specyfikacji widzimy ze to Kingston na kosciach SK Hynix czy innych.

        • Medyk Helwecki

          dlatego chce sobie cos wystrugac. Moze nie kontenery do Kabindy z cebula, moze nie ryz z Wietnamu do Gabonu, ani nie olej silnikowy z Chin do Angoli…
          Internet zabil handel jaki znamy, marze sa tak niskie ze tylko duzi moga przezyc.
          Na jakies pieniadze sa w zyciu trzy sposoby:
          1. Robic cos lepiej niz inni. W moim przypadku odpada bo brak know how i kapitalu
          2. Robic cos taniej niz inni. Odpada ze wzgledu na efekt skali. Wchodze na konkurencyjny rynek jako golodupiec i niby jak mam z zasiedzialymi podmiotami konkurowac? Cena ? Efekt skali…
          3. Robic cos, czego nie robia inni. To dzis jedyny sposob aby sie przebic. Zarabiac na glupocie i naiwnosci lemingow. Myslenie dzis jest w cenie – a myslenie to wysilek a ludzie unikaja wysilku bo to meczy. Tu sa perspektywy, by jelonka zlapac za poroze obiema „rencami„ i go stosunkowac w sposob przewlekly…
          W Szwajcarii wielu bogatych ludzi majacych tak pomiedzy 100 a 500 milionow CHF to ma wiele spolek i wiele profili dzialalnosci. Zaden z lekarzy co dzis handluje nieruchomosciami nie siedzi w medycynie, mimo iz np. byl gruba ryba. Ale na medycynie wlasnie sie dorobil aby zmienic. Wprawdzie byl z ukladu ale – nie od razu Rzym zbudowano.
          No wiec zostaje mi sposob nr 3 i dlatego tez tutaj jestem.

          • 3r3

            Skończy się tak że otworzymy jaką fabrykę. Ale najpierw trzeba dojechać do końca tej koniunktury jaka jest i wystartować w następnej. W tej nam przecież dobrze, ciepło, po co sobie komfort psuć?

            • Ochodzki Ryszard

              Powinniście poskładać klocki do kupy, skompilować pomysły, połączyć siły i środki i niczym pan Zagłoba: „zasadzić się” a nawet „zataić po multańskiej stronie”, by wskoczyć na rynek we właściwym momencie – czyli po tym jak się uspokoi sytuacja po krachu. Jesteś Ty, jest grupy mający pojęcie o informatyce, jest Medyk, jest Flying Atom Dawid (najnowszy bystry „nabytek”).

              Z tej mąki powinien wyjśc dobry chleb, o ile nie będziecie się, ja Was przepraszam, nie próbowali wzajemnie okpić.

            • 3r3

              No tu jest jeszcze wielu, którzy się nie ujawniają poza meilami, właściciele firm, fabryk, produkcji, dystrybucji. Do niektórych mi kontakty poginęły jak się stary laptok skraszował. A do niektórych co odpisałem to pewnie maile trafiają do spamu.

            • Ochodzki Ryszard

              to nie marnuj tego kapitału kontaktów. Poproś o ponowienie maili. Z dużej ich liczby wyłowisz te, które dają realne perspektywy by przejść od słów do czynów.

            • 3r3

              Będą coś chcieli to sami się odezwą. Nie ma co poważnym ludziom na głowy wchodzić.

            • Ochodzki Ryszard

              oj tam, ja tam nie bądz taki skromny jak Szprot z „Lalki”:
              ja, panie, jestem ajent handlowy, mam żonę, dzieci i
              terminowe interesa…

              ale fakt, że nie ze wszystkimi wchodzi się w interesa 🙂

            • Eltor

              Ta koniunktura to tak po prawdzie już chyba nieco przeterminowana jest. Ciekawe kiedy się skończy.

            • 3r3

              Na szpilkach czekam.

            • gruby

              Ten system trzyma się na drukarkach. Ich wyłączenie będzie początkiem przecen. System padnie najpóźniej gdzieś tak koło 2040 roku, wtedy 100% dochodów budżetowych będzie szło na obsługę długu.

            • 3r3

              Obawiam się że nie na drukarkach a na podaży towarów. Jak Chińczycy przestaną przysyłać części zamienne do maszyn, a nam braknie ludzi do utrzymania w ruchu resztek przemysłu to żadna drukarka nie pomoże – zjemy nawet osła zamiast pisać na nim skargi.

            • Ochodzki Ryszard

              trwają targi w przedmiocie przebudowy systemu finansowego. uczestniczą USA, Chiny, Rosja i pomniejsze kraje.

              Przeciwnikiem Ci, których nacji wymieniać nie wolno….

            • gruby

              Chińczycy akceptują nasze papierki w zamian za realne towary. A potem śmiemy się oburzać kiedy te papierki wracają do nas w zamian za Volvo czy inną Kukę.

            • Medyk Helwecki

              no dobrze, a co z prolami, ktore chca dalej uczestniczyc w programie patologia plus czy innym programie socjalnym?

              15 km od nieformalnej stolicy Szwajcarii, kraju uwielbianego przez Polakow i wychwalanego pod niebiosa – pracuja np. takie kasjerki w Migros. No i miesieczna pensja brutto tychze to 4200 CHF. Jak sie tutaj wejdzie https://www.lohncomputer.ch to mozna sprawdzic ile to jest netto. Jak taka kasjerka zaplaci skladke obowiazkowa na kase chorych (tak, na moje miedzy innymi uslugi) to jej zostaje jakies 3000 CHF netto.

              3000 CHF netto i zaczynamy liczyc dalej . Mieszkanie to 1400 CHF,

              https://www.immoscout24.ch/de/immobilien/mieten/ort-worb?nrf=3&nrt=3.5

              prad miesiecznie jakies 50 CHF, no a jeszcze powiedzmy taki snobizm uprawmy jak auto do pracy, jakies 150 CHF miesiecznie.

              Wychodzi ze z jej pensji jest tylko na przezycie. No nie pojdzie i nie kupi nawet jeansow Levi`s bo wtedy musi przejsc na diete fit. Jak jej maz jest tez kasjerem to cieniutko.
              ——————————————

              Po co to w ogole pisze. Z roku na rok nozyce sie bardziej robia otwarte. Propaganda propaganda ale prole pracuja a maja coraz mniej. Drikarki rozgrzane, wielcy tego swiata gromadza brodacze i inne aktywa..ale w pewnym momencie modul Younga dla materialu nie pomoze i nastapi zerwanie..wytrzymalosc zmeczeniowa materialu.

              Ci biedni ludzie pracuja i maja coraz mniej. A stres cywilizacyjny coraz wiekszy. Stad i coraz wiecej chorob psychicznych…

              A nie powiecie mi chyba ze wielcy tego swiata nie maja narzedzi inzynierii spolecznej i planowania na lata naprzod. Przeciez to co robimy obecnie to katastrofa. Wsiedlismy do pociagu z pijanym maszynista i zdemontowalismy hamulce, pijemy i fajnie jest ale tam na koncu jest koniec toru i skaly…

            • 3r3

              Odpowiedź może Was przerazić, ale ja się w tej „elycie władzy” co nieco wychowywałem.
              Otóż poziom tam spada z pokolenia na pokolenie bo nie ma kooptacji – jest dziedziczenie funkcji. Jakieś tam drobne braki kompetencji można zastąpić biurwą, doradcami, asystentami – oni też swoje ukradną. Ale w pewnym momencie dochodzi do sytuacji, w której taki aparatczyk nie zarządza własnym biurem, przy czym jest w pełni przekonany że to on rządzi.
              Dlatego utopie o oświeconym kolektywizmie to bajki dla potłuczonych. System, w ogóle to pojęcie „system” oznacza że ktoś, coś, ktokolwiek dokonuje spójnej, celowej, zasadnej (niekoniecznie zrozumiałej dla innych) korelacji wejść z wyjściami.
              Obecnie nikt tego nie robi.

              A prole i prekarzy po prostu za to cierpią i się wkurzą. Bo chamy to wiedzą, że od Chama pochodzą i vat i pańszczyznę ich obowiązek płacić. Jafetowi wiedzą że im się ten zwrot vatu czy co tam akurat za pańszczyznę chamy robią to im się jak psu zupa należy, a Semowi wiedzą że ktoś to wszystko musi policzyć ile czego jest komu należne i jak się słoik z miodem nosi to i ręce można oblizać.
              Tutaj pewnie się zastanowicie, że skoro chamy, szlachta i Żydy od Noego pochodzą to jak te prole i prekarzy z Arki zeszli?
              A odpowiedź to oni sami znają w swym okrucieństwie ją uwidaczniając i w rozumie kiedy za kasjerów w TeżCoś tyrają – otóż oni od małpy pochodzą, a Noe z bożego rozkazu i parę małp przecież ratować musiał i stąd mamy proli i prekarów – małpią bandę.

            • Ochodzki Ryszard

              Ty uważaj, bo jeszcze ci wykpiwani prole i prekariusze zaspiewają Tobie:’ gdy naród do boju wystąpił z orężem, panowie na ……blogach radzili”.

              Na dobry początek będziesz miał somalijskich Abdullahów przed którymi wkrótce będziesz musiał uciekać z socjalistycznego raju. Jeśli zdążysz, bo oni nerwowi są i mało racjonalni. Głupsi niż biały prekariusz co to najwyżej opony w Twoim pick upie z zazdrości Ci poprzebija.

              Nożyce się rozwierają i już nawet taki mędręk jak Bolęsa mówił kilka lat temu, że jeżeli nic się nie zmieni w tym względzie, to będzie rewolucja. Nie przewidział tylko, że szybciej będzie czarny i islamski marsz: przyjdą i nas zjedzą.

            • 3r3

              Nie ma się co bać – prole i prekary nie są w stanie uciec z miasta poza komunikację publiczną, bo nie mają czym. Więc do mnie się nie doczłapią chyba że na skuśkę przez pole.
              Dzicy też grasują tylko w miastach, strefy przemysłowe są od nich oddzielone, a tych mobilnych co przyjeżdżają kraść w strefach przemysłowych mitygują anieli piekielni, którzy formalnie są zatrudnieni jako ochrona, a nieformalnie to co to kogo obchodzi jak się kto na motocykl ubiera po godzinach.

              W Szwecji jest równie bezpiecznie jak w Meksyku – idzie przywyknąć. Dziury od kul w przedszkolu – chleb powszedni. Granaty na ulicach – normalka. NoGoZony – za furera też były getta. Żabie ciepło – żaba lubi 🙂

            • Ochodzki Ryszard

              masz rację aż do momentu gdy pójdzie fala głodnych, jak niżej na filmie z Włoch….

              https://www.youtube.com/watch?v=OfELHgWSc-A&t=99s

              porządkuj papiery, przyklepuj dawności, by pod ładnym nazwiskiem Svensson uchodzić do Polski z kolegami Szwedami.

            • Eltor

              Oni są głodni, bo kiedyś jacyś głupcy ich rodziców nakarmili, więc teraz idą do tych głupców, co karmią, do ich domu.
              Są żywym przykładem tego, że dobroczynność w swym ostatecznym rozrachunku zazwyczaj przynosi zło, pomimo swej szykownej nazwy.

            • gruby

              wspieranie patologii powoduje jej rozwój, powiedział JKM.

            • gruby

              Skoro oni do nas przybyli za chlebem to chyba my do nich wybierzemy się z rewizytą za surowcami. Tylko mało nas coś żeby im tam od nowa apartheid wprowadzić no i chwilowo jest to politycznie mocno niepoprawny pomysł …

            • 3r3

              Trzeba będzie skombinować jakie drony na ten apartheid.
              Czy murzyni w Afryce – ze względu na odległość gatunkową od nas i odmienny w ogóle typ umysłowości to w państwie przemysłowym nie jest z definicji patologia?

              Choć i ja tak po sobie stwierdzam, że ja w kontakcie z przyrodą też jestem patolem – jak widzę las z 200 letnimi drzewami to od razu wyobrażam sobie jakby to wszystko wyciąć i coś z tego zbudować – tyle drewnianych klocków – tyle można stworzyć, na co to ma jeszcze rosnąć? Mnie się przyda 🙂

            • Medyk Helwecki

              Z kryzysem uchodzczym to mi sie kojarzy pewien Pan, sprzed 100 lat co i w Helwecji byl a potem go zaplombowanym wagonem wozono… Mial niby powiedziec cos szyderczego o kapitalistach i sprzedazy sznura, na ktorym owych sie potem powiesi.

              Dlaczego to cytuje. Spotkalem dzis w pracy w mojej psychuszce lekarza Ten lekarz jest Niemcem i krytykuje Mutti Merkel, ale mowi ze ona ma takie poparcie estabilishmentu, ze nawet jak na pasach przejedzie ciezarna zakonnice to wygra. A krytykuje ja za wspieranie kryzysu uchodczego i bledne alokacje.

              Jest on o tyle interesujacym czlowiekiem ze ma ponad 40 lat i zaczyna od zera w medycynie poniewaz skonczyl Geologie i jest inzynierem specjalista od platform, pracowal dla jednej ze spolek Shell-BP i widzial ze kto tam powyzej 45 roku zycia byl to go zwalniano, umowy na 4 lata i jestes wolny…

              Na tym kryzysie to mozni w Europie zarabiaja a prole Maja placic i cierpiec. Taka rola malp. Przytocze utwor literacji M. Konopnickiej http://literat.ug.edu.pl/mariakon/017.htm

            • 3r3

              Od tego Chamy są aby za Jafetowych karki zginać i mierzwą pod przyszły dobrobyt zalegać.
              Co to niby jest za pomysł, że można mieć państwo narodowe nie płacąc krwią za podtrzymanie tego nienaturalnego stanu?
              Ciebie gonią za psucie hell’weckiej krwi, a w Polsce to na etnice nijak się nie da oprzeć postulatu inkluzywności bo wszyscy przemieszani w kotle historii, że Niemca od Ukraińca ciężko odróżnić, a już na pewno nie po pagonach.

            • Medyk Helwecki

              nie bierzesz jednego pod uwage. Kto cham kto Pan to po pierwsze granica bardzo plynna. Cienka czerwona linia. A najbolesniej spasc z wysokiego konia. Zreszta ludzi ponizac to zaden wyczyn ale kogos tak naladowac aby poszedl wyzej – to rzadkie umiejetnosci.
              To ze mnie tutaj gonia to raczej podrygi zdychajacej ostrygi. Oni musza tak robic i wlasnie tutejsi oligarchowie do spoly z wladzuchna i biurwa musza nienawisc i ksenofobie polaryzowac aby prole i Plebs oraz gammy i epsilony jak Aldous Huxley pisal szczuly wlasnie takich jak ja. Maja byc inni szatani czynni. Bo im spokoj potrzebny, aby w zaciszach gabinetow na Bahnhofstrasse w Zurychu sobie bez wrzasku tluszczy na zewnatrz o swoich miliardowych Vermögen rozmawiac i interesy omawiac.
              Prole musza miec wroga usländera bo wtedy nie widza jak sa okradani przez wlasne Panstwo i wierza ze tu jest tak wspaniale. Jak sie obejrzy material filmowy z KRLD a w Hellwecji posiedzi to te kraje Maja pewne cechy wspolne. Wiare w System, a systm dyma kazdego.

            • Ochodzki Ryszard

              Koledzy 3r3 i Gruby: jak na jasniepaństwo przystało widzicie tylko koniec własnego nosa, powoduje Wami pomieszanie tęsknot do folwarków, własnych chłopów w tym folwarku oraz idealistycznych mżonek Korwina.

              Jesli nie chcecie mieć rodzimycvh „proli” czyli ludzi z urodzenia biednych, to będziecie mieli miliony, dziesiątki milionów Abdullahów i Makumbów, którzy nie wykazują żadnej zdolności kompromisu społecznego i przy byle okazji wydymają Was (dosłownie), ograbią a na koniec zarżną (skoro wcześniej zerżneli).
              Wykazujecie poczucie wyższości, które przesłania Wam prawdę tego rodzaju, że stokroć łatwiej uładzić społecznie zrodzone w polskim społeczeństwie dzieci, posłać je do szkół zawodowych by odtworzyć masy zdolne produkować, niż wypinać się na nich, kpiąc z „patologii plus” i zafundować narodowi ostateczny holocaust.

              Od bystrych, inteligentnych ludzi oczekiwałbym, że wiedzą świat w całej jego złożoności.

            • 3r3

              Nie chwytasz, że my po prostu już nic od mas nie chcemy. Najemy się tam gdzie będzie co zjeść.
              Ani nam się nie chce Wami rządzić, ani Was wyzyskiwać. Nie podobało się jaśnie państwo to sobie zorganizujcie sami lepiej. O ile w ogóle potraficie cokolwiek zorganizować.
              Polecam Ci na przerwie w czasie spotkania Pobudki (bo zakładam że bywasz) pogadać z ludźmi o biznesie, o tym jakie firmy prowadzą, ile mają w kieszeniach brzdęku.
              Pan Grzegorz wspominał coś o lemingach które ruszą na kartofliska, On właśnie do tych lemingów na sali mówił.

            • Ochodzki Ryszard

              Pan Grzegorz to poziom organizacyjny +1, są poziomy poza samą Pobudką i lepiej „zatajone”, skuteczniejsze a mimo to skłaniające się do tego by zmieniać sytuację i ludzi tutaj a nie za granicą.

              Pobudka jest dobra poprzez promowanie pracy u podstaw, poprzez dążenie do wyeliminowania szlacheckiego „szlachta na koń siędzie, my z synowcem na czele i jakoś to będzie”.

            • 3r3

              G tam macie zatajone przed #Obieżyświatem.
              Policzyliście się – już wiecie że jest Was tylu co kot napłakał, do tego skutecznie rugujecie ze swojego towarzystwa biznes.
              Ja rozumiem, że ślachta Wam się nie podoba, ale nie słyszałem żeby ktoś miał aspiracje i cele przynależności do plebsu i zostaniu gołodupcem. Zakładacie że ktoś za Was na koń wsiędzie i problemy rozwiąże? Jakiś król – superbohater?

            • gruby

              „jak na jasniepaństwo przystało widzicie tylko koniec własnego nosa…”

              To nie tak.
              Najpierw widzisz własną osobę, bo tylko u siebie i nad sobą masz całkowitą kontrolę. Potem w hierarchii wpływu znajdują się bliscy którzy Ci ufają i którymi możesz sterować czy ich przekonać. Im dalej w rodzinę i znajomych, tym możliwości wpływu maleją.

              Jeśli chcesz coś zmienić to zacznij od siebie a potem przekonuj do tego innych. Poważna zmiana wymaga czynu.

            • Ochodzki Ryszard

              Taki jeden mądry człowiek – Wincenty Lutosławski napisał:
              „Do polskiego narodu należą spolszczeni Niemcy, Tatarzy, Ormianie,
              Cyganie, Żydzi, jeżeli żyją do wspólnego ideału Polski. Murzyn lub
              czerwonoskóry może zostać prawdziwym Polakiem, jeśli przyjmie
              dziedzictwo duchowe polskiego narodu zawarte w jego literaturze, sztuce,
              polityce, obyczajach, jeśli ma niezłomną wolę przyczyniania się do
              rozwoju bytu narodowego Polaków”.

              Więc nie imputuj tutaj, że chcemy mierzyć nosy i uszy. Budujemy wspólnotę ludzi, którzy przyjęli opisane wyżej dziedzictwo duchowe bo to ono czyni Polakiem.

            • 3r3

              Jakie Ty masz ze mną wspólne dziedzictwo?
              Ja rozumiem że macie zapędy integrystyczne i chcecie przynależeć do jakiejś grupy i wymyśliliście sobie żeby ta grupa nazywała się naród. Ale taka grupa nie istnieje, nie ma dla żadnych Was wspólnego mianownika innego niż picie piwa w czasie skoków narciarskich albo piłkarskiego meczu. Nie tworzycie żadnej grupy, nie integrujecie się wspólnym wystawianiem armii, nie przeżyliście nigdy wspólnej walki z innym narodem, nie zamordowaliście nigdy ludzi wspólnie i w porozumieniu uznając to za bohaterskie czyny.
              Tego narodu o jakim śnicie nie ma, ponieważ Wy go nie tworzycie.
              Naród jest wyłącznie polityczny, zabijanie ludzi jest wprowadzaniem polityki w czyn. Wy takich rzeczy nie robicie.
              Śnicie – obudźcie się. Pobudka.

            • gruby

              medyk zapytał:

              „no dobrze, a co z prolami, ktore chca dalej uczestniczyc w programie patologia plus czy innym programie socjalnym?”

              Ktoś kiedyś będzie musiał ich uświadomić że bal się skończył. Ten ktoś zapewne nie umrze we własnym łóżku, bo posłańców przynoszących złe wiadomości się nie od dzisiaj zabija. Są latarnie, są drzewa, masa ludzi jest opłacanych za bycie twarzami systemu. Tłuszcza ich powywiesza po czym zaciągnie nowe kredyty na odbudowę kraju po rewolucji. W nowych bankach, rządzonych przez nowe zderzaki.

              Aktem balansu i mądrości jest zatem pozostawanie wystarczająco blisko pańskiego stołu żeby się od czasu do czasu na kość załapać a jednocześnie wystarczająco daleko, żeby nikt nas w jednym kadrze z tym stołem nie uchwycił. Nie marudź, że się o szklany sufit obijasz, ciesz się że to szwajcarski sufit bo mogłeś trafić gorzej, na przykład na sufit w Grecji. W ramach sanacji umysłu przejdź na 80% i raz w tygodniu pro bono lecz staruszków w sąsiedniej umieralni.

      • 3r3

        Dlatego ja wykonuję moją pracę bez zaangażowania.
        Młody zwierzchnik pyta mnie dlaczego mam tak na wszystko wyje… a ja mu tłumaczę, że i tak nic tu od niczego nie zależy i jak nie wyjdzie to się nic nie stanie.
        A on mi że przyszłość firmy.
        A ja go pytam czy jest udziałowcem – no jak nie to po co się martwi?

        • Medyk Helwecki

          Tu nie chodzi o robienie z siebie cierpietnika, ja sobie zrobilem ostatnio Beck Depression Inventory i mam 32 punkty a wiec ciezka depresja wedlug algorytmu a to guzik Prawda…

          Taki artykul http://magazyn.wp.pl/artykul/trudno-ratowac-kogos-kogo-zycie-rozlalo-sie-po-podlodze-i-kapie-z-5-na-4-Pietro

          Mi chodzi o zupelnie cos innego, o nadanie sensu zyciu. Nie chce byc lemingiem drzacym przed byle q-tasem z tytulem ordynatora, nie chce byc skladnikiem systemu, trybikiem.
          A chce robic cos dla ludzi, bo nie po to tyle zycia poswiecilem aby no… wziac i to olac wszystko. Ci pacjeci, ktorych reanimowalem, leczylem, ktorym towarzyzszylem jak odchodzili – to rodzi pewnego rodzaju zobowiazania, nie zespol Boga i Idee nadwartosciowe i narcyzm…
          Lekarz dzis jest nikim, jesli nie jest Kims z wierchuszki.
          Jestem cos spoleczenstwu winny. Tymczasem System mowi – wez zdechnij lajzo, nie chcemy Ciebie tutaj..Wiec musze szukac alternatywnych rozwiazan.

          • Ochodzki Ryszard

            Gdyby chodziło tylko o odzyskanie poczucia sensu z bycia lekarzem – wystarczyby wyjazd do Afryki w takim charakterze.
            Ale sytuacja jest bardziej złożona, bo jest żona, rodzina. Nie można tak wszystkiego rzucić w diabły i leczyć dzieci w buszu.

            Chyba będzie tak, że albo będziesz miał szczęśliwą rodzinę i niedosyt w sferze bycia lekarzem albo takiej rodziny mieć nie będziesz….

            Mimo wszystko lepiej mieć rodzinę.

          • Ochodzki Ryszard

            Skoro w szwajcarskich szpitalach można sobie zamówić „szeptuchę” do odczyniania, to może załóż jaką agencję szeptuch, poszukaj takich starowinek po wioskach, załóż stronę internetową, wybadaj biurwę czy takie usługi szeptuchy byłyby objęte środkami z ubezpieczenia zdrowotnego.

            Sam mówisz, że zarabiać można na ludzkiej głupocie a szeptuchy to jeded z jej objawów.

  • plop

    https://www.youtube.com/watch?v=jfwGTm_VBwI

    tutaj tez proste rozumowanie duetu po – pis

    • 3r3

      A tak, przepisali wydatki (na EU) jako dochody (z EU). Ja też takie manewry często robię na spółkach, da się nawet ze zignorowaniem podatków, a nawet z ujemnym opodatkowaniem tylko wtedy węszą.