Memetyki inflacji, laska wiary

Pozwolę sobie dziś skonfundować Czytelników piknikiem prawiczków 2017. Tekst jest wstępem do zastosowań praktycznych dystrybucji memów w sieciach w celu wyzyskania celów porażonych memami warunkującymi ich egzodynamiczne oferowanie owoców swojej pracy, powstawania ich powiązań, bezpieczników wbudowanych metodą błędów w biologię, warunkujących to, że jesteśmy gromadni (ale ani nie samotni, ani nie społeczni), co doprowadzi w dalszych tekstach do systemu dziedziczenia całych zespołów hierarchicznych ogólnie nazywanych przez nas ustrojami, o czym wspominałem wcześniej, ale tylko jednym akapitem (i sam nie pamiętam gdzie), o tym że poziom organizacyjny jest takim samym narzędziem jak każde inne i jak ktoś zaplanuje powstanie wielkiego, zorganizowane przemysłu i liczy, że do tego wystarczy wyłącznie chciejstwo, to się raczej zdziwi, bo mu tam wszystko rozkradną zanim skończy budowę.

Materiały źródłowe z pikniku ludzi gwałtem i rabunkiem nieskalanych:

Proponuję rzucić o czym tam dyskutowali (w zakresie w jakim nie odtwarzają zdartej płyty), bo to jednak wolnościowcy – lepszych nie mamy, no tacy nam się trafili. By im Panowie Stadniccy i Samuel Łaszcz to i owo o wolności mogli wyłożyć, ale że Pan Stokłosa okazał się niemieckim agentem, to zmilczymy, że lepszych Sarmatów nie mamy.

Polecam obejrzeć piknik prawiczków 2017, ludzi bogobojnych, uczciwych i prawych jakkolwiek naiwnych i mających dobrodusznych, jakkolwiek godnych siebie reprezentantów w osobach polityków Pana Prezesa partii Wolność (czy jak tam się teraz partia Korwina nazywa). Jakże pięknie Pan Doktor Mentzen wskazał “błędy & wypaczenia” jakich dopuścił się dyletant, jak pięknie i milcząco (tak jak lubimy) pozwolił Panu Dyletantowi na ujawnienie braku estetyki i porządku w myśleniu oraz emocjonalnego zaangażowania. Na chłodno go rozłożył, a później jeszcze Pan Korwin był łaskaw wyjawić definicje możności i wolności. Pięknie politycy rozłożyli Pana Dyletanta, wszak są politykami, mają ciemnymi masami kierować, wpływać na emocje. No i muszą przejawiać wartości, nie chcielibyście przecież, żeby kierowały Wami bezemocjalne skur…syny gotowe posłać Was do natarcia przewidując 50% stratę (czyli że połowa Was zginie albo zostanie kalekami) i zasypać Waszymi ciałami przepaść dzielącą Ich od zwycięstwa. Nie chcielibyście, ponieważ żyjecie w czasach postheroicznych i to nie do Was była przemowa Hetmana o Konieczności (necessitas) gdy rosło imperium. Z wielką godnością i pięknymi, racjonalnymi uzasadnieniami politycy rozłożyli Dyletanta przed publiką. Tylko że prawda leży tam, gdzie leży. I to dyletant ma rację. Nie spodoba się Wam zapewne sposób w jaki to wywiodę, bo zdeptane zostaną wartości, ale to, że Dyletant nie umie racji przedstawić, to nie znaczy, że jej nie ma. Wybierzemy się więc w dalszej części tekstu Palić, Gwałcić i Rabować. Wyjawię jak myślą paranoiczne umysły bezemocjonalnych, pozbawionych pojęcia wartości przestępców. I jak działają umysły straightforward organizatorów produkcji. Na sam koniec tekstu jednak zwrócę uwagę na masowy bezpiecznik jaki mamy, zapewniający nam gromadność mimo czubów, którzy ZAWSZE mają możliwości i jedynie Wy samym swoim istnieniem ograniczacie im wolność. Wolność zrealizowania możliwości, które zawsze istnieją póki rzeczywistość uwzględnia rozwiązanie. Jakiekolwiek rozwiązanie, również takie sprzeczne z wielowątkowym zestawem memetycznym jaki opisuje światopogląd.


Więcej użytecznych bogactw materialnych w dyspozycji by pozyskać w dyspozycje więcej użytecznych bogactw materialnych. Pomysł jaki zrealizował wyłącznie homo Sapiens, zapewne żadne inne zwierze nie wpadło na tak podstępny plan rozszerzenia zakresu terytorialnego dominacji swoich zstępnych. Więcej można uzyskać intensywnie przez efektywniejszy wyzysk siebie samego lub ekstensywnie poprzez rozszerzenie liczby wyzyskiwanych. Jednym z ciekawych wdrożeń, jakie mamy, jest takie, ze bogacą się wszyscy – wszystkim rośnie ilość dóbr w dyspozycji. Z tym ze nie wszystkim po równo, wiec ci co są pod trendem jaki widza (niekoniecznie widzimy rzeczywisty trend) buntują się przeciwko takim rezultatom i pragną rozszerzyć swój udział w torcie – dokonać inflacji wpływów. Ponieważ wszyscy maja taki sam plan, a niektórzy nawet lepszy, to rezultat zawsze jest dla kogoś niezadowalający, ponieważ w rezultacie wyznaczamy nowy trend.

Że to ma być poniedziałkowy tekst, to nie będę na razie poruszał liczb, choć są one w tym temacie absolutnie konieczne i jeśli będzie odzew, że to Was interesuje, to będzie kontynuacja.

Kompetencje obróbki drewna, stali czy zarządzania wieloosobową grupą i to jakąś konkretną grupą nie są przypadkowe. Są one nabywane w toku obserwacji wykonywania rzemiosła przez mistrzów (w rozumieniu cechowym) i własnych prób podejmowanych na materii pod okiem i instrukcjami mistrzów. Celem jest wychowanie człowieka, który nabędzie zestaw wiedzy, uprzedzeń, zachowań, nawyków (na przykład przychodzenia na właściwą godzinę do pracy!) pozwalających mu przenieść rzemiosło w czasie do następnego pokolenia oraz ewentualnie (jeśli trafił się bystry) udoskonalić konsolidując inne nabyte umiejętności. Ponieważ konsolidacja wymaga zestawu kompetencji, to wymagany do tego jest wiek, aby człowiek miał w ogóle czas te kompetencje zdobyć, ludzie od niedawna żyją powszechnie tak ponad 40 lat. To pewna nowinka (i to nie na całym świecie dostępna), stąd efekt Flynna i inne cuda, które dały nam przewagę w kompetencjach technicznych i intelektualnych nad ludami spoza naszego Rimlandu.

Ponieważ nauka zawodu (czy zarządzania ludźmi) trwa mniej więcej tyle samo (około 5 lat zależnie jaki kto bystry i ile czasu może poświęcić na praktykę), to do XVIII wieku ze względu na długość życia dostępne były systemy jednopoziomowego zarządzania hierarchią społeczną, ponieważ przekazywano tylko prosty zestaw memów (upowszechniano w ekspansji jedynie skrót informacji uogólnionych którzy to my, a kto to oni), stąd królestwa i władza bezpośrednia na poziomie gospodarskim oraz lokalne zakresy działania prawa i porządku jak też dominująca roli armii praktycznie niepodzielnych do wojny manewrowej. Tak samo następowała też ekspansja rzemiosła, więc jeśli przeciętny mistrz dożywający 30 – 35 lat miał czas wykształcić 15 – 20 uczniów, z czego być może 1/88 miał szansę wnieść coś nowego do zawodu, to rzemiosło mogło rozwijać się tylko w ośrodkach miejskich i tylko tam było w ogóle przekazywanie jakichkolwiek tajników. W przypadku gdyby mistrzowie dożywali 50 – 60 lat taka ekspansja memów o rzemiośle miałaby miejsce w przypadku każdego wykonującego zawód. Oznacza to, że przekroczenie w ośrodkach rzemieślniczych przeżywalności ponad 40 lat gwałtownie zwiększa jakość wytwarzanego bogactwa materialnego oraz stosowanie (upowszechnia stosowanie) środków technicznych. Czyli na pierwszy bój idzie mechanizacja rolnictwa, bo jeść trzeba. Memy więc nie tylko rozprzestrzeniają się do ludzi, którzy jakoś ten zawód wykonują, ale też statystycznie trafiają do ludzi, którzy osiągną niezwykłą biegłość, przekażą wiedzę i rozwiną rzemiosło. Mhm… miało być bez liczb.

Peszek – klasy wyższej dotyczy to wcześniej niż rzemieślników i niestety wcześniej rozwiną oni dwupoziomowe, 15 letnie studia nad organizacją państwa w modelu szachujących się sił (czyli potrójnego państwa – trójpodział władzy) z potrójnymi kosztami na dwóch poziomach. Czyli z dziesięciny trafiamy na trzykrotność i dorabiamy drugi poziom państwa, lądując lekko na 60% podatkach tylko dlatego, że skoro da się rozwinąć hierarchię w dół i tam grabić leminga – to się ją rozwija. No bo czemu nie grabić jak można? Pozostaje tylko leminga zindoktrynować.

Pewnym kłopotem w kumulowaniu kompetencji, ich scalaniu i scalonych (czyli wymagających krótszej nauki na zgromadzonych, coraz lepszych narzędziach) jest wojna, która rozbija hierarchię społeczną, zabija węzły memetyczne (specjalistów – inteligencję) i dezorganizuje kształcenie kadr, a do tego niszczy narzędzia (w przypadku władzy właśnie te struktury społeczne, na których kształci się przyszłych umiłowanych przywódców, no chyba nie schlebialiście elektrykom, że w stoczni uczą zarządzać państwem?). Z tym że pewne państwa z przyczyn geograficznych (oddzielone morzem albo górami) wojna nie dosięga i to właśnie tam gromadzą się narzędzia, fabryki, szkoły, specjaliści i po prostu przeżywają. Tylko dlatego Szwecję i Szwajcarię w ogóle zauważamy na rynku narzędzi, maszyn, produktów przemysłowych.

Aby dysponować populacją (jej owocami pracy) ta populacja musi żywić przekonania (być zindoktrynowana), że w jakimś celu oddaje te owoce pracy (a nawet krwi i życia nie szczędzi) w celu zrealizowania jakichś własnych potrzeb (piramidy potrzeb, piętra, wspólnota, bezpieczeństwo, no chyba że budują piramidę, to być może ascendencja też). To znaczy, że musi być w procesie wychowania dziedziczony mem o podległości władzy (inaczej trzeba przypominać bijącym sercem partii gdzie wyrastają nogi) i prawilnych wobec władzy należnościach. Dzisiaj takie brednie jak “weź paragon, to patriotyczne – potrzebujemy na ośmiorniczki i zegarki” rozpowszechnia TV, a dawniej wiedzę o dziesięcinie rozpowszechniał kościół, dlatego było normalniej, bo zanim się państwo nie wzięło za indoktrynację w szkołach, to ponad katechizm, w którym ujęto, iż państwo owszem, ale zgodne z prawem naturalnym, ponad katechizm nikt nie wychodził i było w miarę normalnie (państwo nie miało memów do fikania i niewolenia). W miarę jak ludzie uwierzyli, że trzeba w kolektywie robić ściepę na zegarki i ośmiorniczki od czasu do czasu podnosi się larum jak kto wychąsi sobie stamtąd zegarek i trzeba powoływać komisje.

A dalej są liczby, więc jeśli chcecie, żeby wykazać z jakimi prędkościami można Was germanizować, uczyć rzemiosła czy propagować cokolwiek (im prostsze i głupsze tym łatwiej tylko mniej trwale) to skomentujcie na forum.

Człowiek wolny to człowiek mający udział w strzyżeniu lemingów. Człowiek wolny to człowiek mający niewolników (nawet jeśli dziś są to udziały frakcyjne w niewoli zbiorowej). Kto ma ich więcej, jest wolniejszy, a kto mniej – szybszy.

Jakkolwiek jednym ze sposobów pozyskiwania dóbr jest praca, to jedyną przyczyną dla której codziennie się zmuszam do wstawania rano nie jest potrzeba zdobycia dóbr, ale gonienia Was wszystkich w wyścigu o inflację moich wpływów. I czuję się niewolnikiem tego rozwiązania, samym swoim istnieniem Wy, właśnie Wy (no przecież nie lemingi bezpośrednio) swoją pracą i wyzyskiem lemingów przymuszacie mnie do konkurowania z Wami. Gdybyście nie istnieli, gdyby na planecie było ćwierć miliona hominidów, a nie siedem miliardów, to nie wstawałbym o piątej, może pospałbym do kwadrans po. To Wy pozbawiacie mnie wolności (i innych i samych siebie) do lenistwa przez kwadrans samym swoim istnieniem. Samym istnieniem – niczym więcej, konsekwencjami wynikającymi z Waszego istnienia tak dmuchacie inflacyjny balon wszystkiego, że czynicie mnie niewolnikiem.

Podeprę się tutaj jak najbardziej zasadną polemiką Pana Doktora Mentzena względem wykładu Pana Dyletanta Karonia:

Otóż ja czuję się jednak przez Was przymuszony, nawet tekstami na forum czy w komentarzach czuję się przymuszony samym Waszym myśleniem do myślenia. Cieszy mnie jednak, że jest Was tak niewielu, i że lemingów jest tak wiele, i że jest kogo strzyc i niewiele być przy tym samodzielnie strzyżonym. Ale codziennie przymuszacie mnie do walki o lemingi do strzyżenia, łapczywie strzygąc wszystko co Wam pod nożyce podejdzie.

Jeśli pamiętacie temat o sektach, szczególnie ujęcie tego tematu jako praktyki biznesowej i przedstawieniu całości jako normalnego, racjonalnego interesu; oraz zwróciliście w innych tekstach uwagę na wzmianki o tym jak dokonać rozmrożenia i ustalenia nowego rozkładu wag w piramidzie potrzeb ofiary, to właśnie o tym łaskawie wspomina Pan Dyletant i najwidoczniej nie znajduje w publice zrozumienia (i dobrze, wolnościowcy to wspaniały materiał do manipulacji; lwy lewicy to przynajmniej mają jasny azymut na kasę i piękne panie). Otóż wychowanie, nawet takie krótkie jak zmanipulowanie rozmrożonego celu, sprawia, że przekazane memy (utrwalane następnie wpływem grupy – sekty) inicjują szlaki pamięciowe (engramy) w skończonej liczbie (przewidywanej przez macierze MTT) zależnej od liczby węzłów zależnych przekazywanego światopoglądu (zestawu memów). Im taki światopogląd ma więcej punktów wspólnych z wpajanym, a wpajany ma silniejsze konotacje emocjonalne (choćby poprzez osłabienie lub negację emocjonalności poprzedniego zestawu memetycznego) w macierzy i zapis pierwotny rewokowany nowym tym szybciej i niższymi nakładami będzie można zestalić (zamrozić) nowy układ memetyczny, który będzie już samowykonalny (przynajmniej w pewnym zakresie do którego zamierzamy czasowo ograniczyć świat ofiary). Z tego wynika konieczność “bycia razem” nowo poznających się par, integralność grup, wspólne obiady rodzin – trzeba uruchamiać kaskadę odniesień do wspólnego światopoglądu i ten stosować w interakcjach. Zmiana środowiska jest z powodu niedopasowania światopoglądu do nowych warunków szokiem (przeżyciem traumatycznym) i dochodzi do rozmrożenia – mózg jest gotów nauczyć się nowych schematów działania, a później je rozpowszechniać w celu zwiększenia szansy przeżycia w takich warunkach grupy. Dlatego dzielimy się informacjami, wiedzą – to naturalne dla gromadnych, potrzebne do przetrwania. Ale nie każdą i nie z każdym.

Pan Dyletant na to właśnie zwraca uwagę, na to że można wdrażać do systemów wychowawczych memy całkowicie nieprzytomne i ludzie będą te memy podzielać, szczególnie jeśli rezultaty ich uwspólnienia w grupie będą korzystne emocjonalnie, zapewnią pozycję w grupie (miejsce w hierarchii), a nawet korzyści osobiste (no czegóż to nie opowiada się pięknym paniom). Naopowiadać ludziom takich rzeczy jakie by chcieli usłyszeć i skasować ich za “szkolenie”. I tam właśnie taki brak przytomności widać na sali. Ludzie zaczynają dyskutować na wszystkie tematy, oprócz jedynego jaki uważam za istotny z wykładów Pana Dyletanta. Ponieważ jest tylko jeden temat, do jakiego racjonalnie myślący ludzie wyławiając się z tłumu wzrokiem byliby gotowi się podjąć, i takich ludzi wzajemnie tu wzrokiem po wpisach, po tematach szukamy próbując z morza innych wyzyskać tych do własnej gromady doraźnej. Pragniemy dobra, pragniemy niewolników – jak się wzbogacić prawem i lewem? Cała reszta to ideolo dla idealistów. Ale tam wiedzą lepiej, wojska nie mają, broni nie mają, za politykowanie przeciwko deep state brązowych butów się biorą. Mogliby zacząć od policzenia zasobów jakie mają w dyspozycji i ustawić ten rezultat obok tego co ma w dyspozycji na takie cele jedna spółka węglowa, gdzie wojskowych jak skwarków w kaszy.

Żeby działać w zgodzie ze swoim widzimisie to trzeba mieć czym. I to nawet lemingi kojarzą, a lemingom można naopowiadać, że wystarczy zainwestować w nasze spółki, albo zapłacić za wstęp na nasze spotkania i tam dowiedzą się jak odnieść “sukces” – bo my im to przecież na pewno wyjawimy. Oni nam przyniosą rezultaty swojej pracy i zamienią na nasze doświadczenie, bo to bardzo dobrze kiedy człowiek z doświadczeniem spotyka człowieka z dobrami.

Od razu uprzedzę pytania o spędy “szkoleniowe” – nie organizujemy, ale tylko dlatego, że by nie pokryło utraconych dniówek na organizowanie takiego przedstawienia.

Wyjaśnię co miał na myśli Pan Dyletant, w czym gdakacze go przegdakali milcząco i czego on nie potrafił doprecyzować. Zajmijmy się jedynie stroną wskazaną przez Pana Dyletanta. Świat jest jaki jest i żaden inny. Nie ma bogów, nie ma kary i nie będzie piekła po śmierci, pojęcie własności to abstrakt, wyłączamy emocjonalną syntezę neuronów lustrzanych sugerującą nam, że inni ludzie myślą tak jak my i czują tak jak my. Pozostawiamy jedynie tę część syntezy, że są homo pravus – jak my pożądają, są wyłącznie przeciwnikiem w realizacji naszych celów lub fragmentem otoczenia jak las, skały i deszcz, który pada złośliwie, a bywa, że złośliwie nie pada. Jest tu, jest teraz. Zasoby istnieją. Pozostaje jedynie się do nich dostać i skonsumować.

Jeśli ktoś stanie na drodze – biada mu! Biurwa która nie podpisze i nie wyda zwrotu trafi do lasu, i najpierw na oczach urzędasa torturowane będą jego dzieci, żona, a potem sam biurwa (a było co ludowi zagrabione od razu na wojsko wydać, aby spokoju biurwy strzegło i Niemca strzygło). Nikomu ręka nie zadrży – oddawaj zasoby! To właściwy tok myślenia Człowieka Racjonalnego. Zasoby są, możliwości są. Jakikolwiek pomysł, że to nie moje zasoby to ograniczanie wolności i próba redukcji memem “własność” moich możliwości.

Przejdziemy przez pustynię, pójdziemy we dwóch, po tygodniu skończą się zapasy żywności, ale pustynia kończy się po dwóch. W połowie pustyni zjem Ciebie, dlatego bierzemy mniej wody. Brutalne, racjonalne. Spójrzcie w górę, wybieramy się do gwiazd, tam jest pustynia, tam nie ma po drodze nic, zupełnie nic. Chłód i noc. Trzeba bardzo racjonalnie kalkulować aby przy jak najmniejszych zasobach (czyli jak najszybciej dokonując akumulacji) ruszyć w bezkres aby dokonać ekspansji.

Możliwości są, nawet jeśli zasoby są w czyimś “posiadaniu”, to pozostaje je wydobyć od “posiadacza” – bić kułaka! Zabrać, zawłaszczyć, przejąć, dysponować. To są te kategorie racjonalne o jakich wspominał Pan Dyletant. Tymczasem oponenci są politykami i niegrzecznie byłoby, jeśli by wyjawili, iż potrafią kalkulować (a przecież nie postawimy zarzutu Panu Korwinowi, że niedomaga intelektualnie, byłoby to nie tylko niegrzeczne, ale patrząc na rezultaty jakie osiągnął – byłby to bezzasadny dowód nieistnienia ogromnego intelektu). Niegrzecznie, ponieważ gawiedź nie zaakceptuje polityków pozbawionych wartości, racjonalnych do bólu, do szpiku poniemieckich kości jakie zostają na końcu deklaracji wygłaszanych w ogniu setek pochodni, deklaracji nie będącą jak w używanym przez nas języku chciejstwem wynikającym z chcenia, ale kategoryzującą na rozdzielne części przestrzeń “ich Will”.

Ograniczeniem wolności w tym kontekście jest narzucanie sobie samemu memu, że czegoś nie wolno. Nie wypada, albo byłoby niegrzecznie. Ich Will. I jedyne pytanie pozostaje “jak”. Oczywiście jesteście ludźmi przyzwoitymi i nie stawiacie tak spraw, że przecież się da, poddajecie się ograniczeniu Waszej wolności na rzecz nieagresji wobec innych ludzi i statusu quo stanu posiadania – kompletnego abstraktu. Ale nie wszyscy tak myślą i jeśli poddacie ludzi stresorom i odrzecie z możliwości realizacji potrzeb w sposób nieurągający Waszej wolności i stanowi posiadania, to podejmą oni próby realizacji w sposób jak najbardziej urągający, najpierw odrobię 100% podatkami, a potem już bez takich grzeczności i legalizmów. W świecie rzeczywistym możliwości są, zawsze są. O tym Pan Dyletant prawił, pozostaje więc tylko wolność którą komuś trzeba odebrać, albo sobie, albo osobie drugiej samodzielnie, albo wraz z osobą drugą osobie trzeciej. Proste jak konstrukcja cepa. Proste jak polityka Eryka Krwawego Topora króla Northumbrii. Ten pozór racjonalności, że tylko @rpis i ja i czasem @gruby, @korposzczur i @medyk prowadzimy ten wielce poczytny portal za darmo wynika z tego, że ta sekta jest na razie zamknięta, bo mamy gdzie się pożywić, ale wyłącznie z rozmiaru wspólnego pastwiska i dostępu do lemingów wynikają te grzeczności, że nie spoglądamy na Was jak kanibale na współbraci w skrytości planując nafaszerowanie Was jakimiś memami, które tak sobie upodobacie, że będziecie rzucać w nas owocami swojej pracy z okrzykami “weźcie moje pieniądze i pokażcie drogę do sukcesu, szczęścia, celu!”. To nie z miłosierdzia, nie z miękkości serc naszych, a z obfitości trawy dla lemingów na wspólnym pastwisku nie wysilamy się do podłości, nie czujemy się przymuszeni i możemy malować akwarele. Czasem jednak akwareliści zmieniają branżę i wygłaszają mowy w świetle setek pochodni. Z całą pewnością nie wszyscy jednak są tak jak my miłosierni i dysponują aparatem hierarchicznym umocowanym w naszych śladach pamięciowych w wielu węzłach naszych torów korelacji, z których nie potrafimy się wyrwać. Rządzą ci ludzie naszym światem kręcąc nami i zmuszając do pogoni za papierem.

Jakkolwiek nazwiemy społeczeństwo i jego kulturę sektą, czy bandą lemingów penetrowaną przez wilki i szarpaną przez ptactwo niebieskie czy jakkolwiek sobie tego nie wymyślimy (bo nie ważne są nazwy, ważna jest rzeczywistość), to lemingi do takiego stanu rzeczy są ewolucyjnie przygotowane i przeżyją (miejmy nadzieję, że nie udowodnimy im, że jednak nie; świat byłby zły bez wytwarzanego przez lemingi dobra).

Jest pewne przystosowanie do życia w gromadach – hierarchia społeczna, praktycznie niczym innym niż ustalanie kolejności dziobania się nie zajmujemy. Z tym że wodzowie, ci na górze hierarchii czasem umierają, a czasem są tacy jacyś niegodni swych przodków. No nietrafieni czasem są i wtedy ich nie słuchamy nazbyt, a czasem i wcale. Mamy jednak jeszcze jedno przystosowanie (prawdopodobnie wdrożenie neandertali, bo oni pierwsi mieli ceremonie pogrzebowe), otóż potrafimy sobie uroić wodza nieistniejącego, wodza nad wodzami, potrafimy stawiać mu totemy, ołtarze, świątynie i pod Jego Miłosiernym wezwaniem niemiłosiernie traktować tych co nie podzielają naszego memu o właściwym modelu zachowań wobec podzielających ten mem. Taki nieistniejący wódz jest bardzo wygodny, szczególnie dla Jego takich sobie reprezentantów i wyrazicieli oraz interpretatorów woli. Podzielanie memu tego wodza nazywamy łaską wiary. To bardzo istotna cecha, ponieważ pozwala ona utrzymać społeczność gromadną nawet w przypadku poważnych strat osobowych lub niekorzystnego rozkładu cech w populacji. I są pewne symptomy w krajach uprzemysłowionych, że ludzie tę łaskę pracowania dla idei, pracowania na rzecz pracowania tracą. Być może z wiekiem po prostu tracą, a dynamiki charakteru społeczeństw rozwiniętych są przesunięte z powodu wysokich średnich wieku i wysokich median, a być może zostały wyeksploatowane do tego stopnia, że nie wyzute z potrzeb przestały realizować jakiekolwiek swoje, cudze, a nawet bóstw jakie mogłyby ich jeszcze do czegokolwiek zmotywować.

To wyzwanie przyszłości i to nieodległej (po tym jak w jankeskiej prasie w latach dziewięćdziesiątych zaczęły znikać artykuły o badaniu wpływu pieczonego jedzenia na dynamikę zachowań dzikich nieznających ognia w kontekście zachowań godowych i wydajności pracy, wiecie, że dzicy, co nie znają ognia, mają ruję raz do roku, bo na więcej nie pozwalają zasoby energetyczne organizmu?) i niebawem możemy wszyscy być niezwykle szczęśliwym kolektywem naćpanych hipisów: http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,40335

Ale przynajmniej uda się lemingi zagonić jeszcze do jakiej pracy. I poszerzać przestrzenie inflacji naszych możliwości by zwiększać możliwości do zwiększania możliwości.

Homo habilis – pierwsza na planecie znana menda, która wytworzyła rzeczy do wytwarzania rzeczy.

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • gruby

    No żesz kurdę, też napisałem co nieco o akwareliście rozstawiającym meble po Europie na nowo i teraz muszę przeredagować pewne partie mojego nowego tekstu od początku.

    @3r3 napisał:

    “To nie z miłosierdzia, nie z miękkości serc naszych, a z obfitości trawy
    dla lemingów na wspólnym pastwisku nie wysilamy się do podłości, nie
    czujemy się przymuszeni i możemy malować akwarele.”

    Kwestia obfitości trawy: na razie mniej lub bardziej ale wystarcza dla wszystkich i nie trzeba posuwać się do zajazdów i podburzania ludności przeciwko niewiernym, sąsiadom, opalonym i innym przechrztom. Kiedyś się jednak ten dobrobyt (na kredyt) skończy i wtedy ludzie zaczną szczerzyć zęby. I się zacznie, bo – światłej polityce imigracyjnej najpierw Anglików, później Francuzów a na koniec Angeli Merkel stan aktualny zawdzięczając – jest już na kim szable tępić.

    • 3r3

      I wtedy właśnie powinniśmy być już gdzie indziej.

  • Mario

    Jest cymes. Aż nachodzi ochota zeby rzucić rękawice.

    • 3r3

      “Bić ich! Co jest z wami? Chcecie być bardziej humanitarni niż Lenin, który rozkazał Dzierżyńskiemu wyrzucić Sawinkowa przez okno? Dzierżyński nie może się z wami równać, ale on nie wzdragał się przed brudną robotą. Wy pracujecie jak kelnerzy w białych rękawiczkach. Jeśli chcecie być czekistami, zdejmijcie rękawiczki.”

      Stalin do Siemiona Ignatiewa w czasie “spisku lekarzy”

  • MaRogi

    Pan Karoń ma racje, bo bezbłędnie opisuje młodych z dużych miast. Mózgi zryte oczekiwaniami, gotowi wydymać każdego za każde pieniądze. Cała moc kiedy szła w zakładanie rodzin, dzieci i zdobywanie cukru i masła. Teraz problemy to kolor butów do rurek.

    • 3r3

      Tylko że Karoń nie potrafi tego na zimno, logicznie wyjaśnić bo on się emocjonuje i popada w dygresje.
      Zastanawia mnie jednak postawa Korwina – podał zupełnie błędną argumentację, choć pozornie spójną (o odróżnieniu możności od wolności). Może dlatego że się spóźnił i przeoczył warunki brzegowe?

      Panu Doktorowi to jestem gotów wybaczyć bo młody, prawy, szlachetny, to w kontekście “wejść w posiadanie środków” nie staje mu przed oczyma jako rozwiązanie walnięcie dysponenta środków toporem między te oczy.

    • KptWagner

      “gotowi wydymać każdego za każde pieniądze” – to chyba jest zdrowe podejście, przynajmniej ja tutaj często tego typu żaluzję we wpisach widzę. Sęk w tym, żeby się tylko w skuteczne gromady pogrupować, i swoich nie rabować. A czy problemem będzie brak masła, czy kolor skarpetek – se la vi, byt określa świadomość, czy co tam teraz modne. Grunt, żeby taką dobrą bandę stworzyć, vel. do dobrej bandy się dopisać, ale czasami przyjmują tylko by invitation only. Zwłaszcza do tych skuteczniejszych.

      Jakkolwiek, jako że młody z dużego miasta jestem, to co zamiast propoponujecie? Bo też jadem pluć potrafię, ale rozwiązania podać też nie umiem.

      Upadek ideałów jednym słowem.

      • 3r3

        A to zakładasz że sytuacja ma rozwiązanie korzystne dla wszystkich, względnie korzystne właśnie dla Ciebie?
        Trzeba się ustawić w hierarchii społecznej tak wysoko jak się da, a tych niżej, aby równo trzeba wszystkich wdeptać w gówno. Żeby nie być pierwszym w kolejce do odstrzału niezależenie od tego z jakiego rozdzielnika by brali. Tak żeby mieć czas na zmianę klimatu.

      • MaRogi

        @@KptWagner:disqus ale dymać też trzeba umić.

        Zdemoralizowani ludzie pozbawienie zdolności do pracy – pozostaje tylko metoda dymam kogo się da. Ale dymać nie potrafią wcale i próbują dymać swoich ziomków. Mi mogą naskoczyć, trochę rozregulować łańcuch zaopatrzenia, ukraść coś drobnego. nie jestem ich celem, bo są łatwiejsze. Dotacje unijne, forexy, kryptowaluty.

  • Joe Birdman

    Ja w sprawie tej oksytocyny, i, że podejrzewam, że to mało możliwe, bo to tam całkiem sporo u kobiet w ciąży miesza, no chyba, że jednak inna teoria jest prawdziwa, ta o tym, że białych to ma nie być.

    Należało by tu wywołać Medyka do odpowiedzi.

    Za wpis oczywiście bardzo dziękuję.

    • Eltor

      Skąd ten pomysł? Czyżby z faktu, że na chwilę obecną spadliśmy do ok. 6,5% populacji świata i lecimy coraz niżej, czy z nagrody Angeli M. z 2010? :]

  • polish_wealth

    Nasfer nie ma bogów? Powiedz to temu, który tutaj się wypowiada: https://youtu.be/lggYP2ckx3k tam od 9:30 minuty akcja gdzieś.

    Jakże to nie ma bogów, wytłumacz mi? O to walczę od początku u Czarka, żebyście co poniektórzy zaakceptowali świat Bogów, wtedy będzie możliwe działanie odwrotne do naszych wrogów Braci Cyrkla i Fartucha, bez tego, pojęcie świata jest niepełne, zatem działanie nieskuteczne i wręcz niekorzystne, bo bez “Bogów” to zostaje tylko kult mamona i to gdzieś z dołka piramidy, bo Ci, co służą Mamonowi jawnie, już zajęli wysokie grzędy w hierarchii. To jest Mein Kampf, aby przynieść wam “Bogów”

    • gruby

      @polish_wealth napisał:

      “Jakże to nie ma bogów, wytłumacz mi?”

      Udowodnij naukowo istnienie osób nadprzyrodzonych. Stawiasz tezę, że są więc podeprzyj ją dowodem.

      W co kto wierzy to jego prywatna sprawa, jednym z ciekawszych bogów jest Latający Potwór Spaghetti. A tak w ogóle z takimi tematami to zapraszam na forum, bo tu to ci zaraz @rpis soli na ogon nasypie.

    • Abba

      Z naszego podwórka to jest Java, Nawia i Prawia. To co na jawie mamy przed oczyma, a w Nawi duchy naszych przodków co łakną ognia na Dziady. W Prawi świat Bogów i prawda niedościgła i niepojęta ludzkim umysłem. Hajda więc w górę (lub w dół, po dnach oceanów) i wydzierać naturze co nasze. Jedynie co nas ogranicza, to niebo nade mną i prawo moralne we mnie.-)

      • 3r3

        A urząd skarbowy to u Żychy?

    • 3r3

      Karoń zaproponował wątek, którego założeniem jest “nie ma kary, nie ma bogów, można mieć cokolwiek – wystarczy zabrać, lub wyprodukować”. I Oni mu tam polemizują, że to jest o możności, a to jest o wolności właśnie i to do tego takiej, gdzie sami siebie (my silni) przymuszamy do ograniczania własnej wolności i nie robienia słabszym z d jesieni średniowiecza tylko po to żeby im coś zabrać.

      • Maksior

        I moim zdaniem ta druga strategia jest na dluzsza mete bardziej oplacalna globalnie – takze dla “nas” jako sekty/koalicji, do ktorej sie mniej lub bardziej dobrowolnie zapisalismy. Niesie ona niestety pare szczegolow technicznych ze soba, i to takich, ktore w ogolnym przypadku moga sie nawet okazac nierozwiazywalne w sensie algorytmicznym.

        • 3r3

          Ale to nie powód aby stosować ją do każdego. Podwójna moralność ma sens. Jedne lemingi są nasze, i my możemy być sukinsynami, ale swoimi dla tych lemingów, natomiast są inne lemingi i inne sukinsyny, jakieś takie nie nasze i ich trzeba w pień wycinać.

          • Maksior

            Jezeli nie chca pokojowo wspolpracowac, jak najbardziej, z inicjowaniem agresji w sensie wymiany nieekwiwalentnej mialbym tylko problemy.
            I to nie bylaby podwojna moralnosc – to tylko zasada wzajemnosci stosowana w praktyce.

            • 3r3

              Rozumiem, że jesteś gotów wyginąć pytając samice czy łaskawie chcą płodzić potomstwo?
              Nie masz podejrzeń, że w kwestii takiej jak przetrwanie nie można pozwalać słabszym (nie bez powodu akurat samicom) na takie fanaberie jak własne zdanie, a samemu ograniczać stosowanie bodźca zapewniającemu skuteczne wdrażanie własnych pomysłów?

              Bo sam rozumiesz – One uparcie mogą nie chcieć. A krew nie woda.

            • Maksior

              Dobry argument – ale moim zdaniem zawsze znajda sie takie, co sie zechca rozmnozyc, tylko nie zawsze trzeba ich na miejscu szukac… 😉
              Podejrzewam, ze zachowanie niektorych naszych samic ma niejaki zwiazek z eksperymentem Calhouna – za dobrze im po prostu i od tego dobra im sie w … glowach poprzewracalo. Ale po co zaraz bezposrednio przymuszac, kiedy je mozna na dluzsza mete od zasobow odciac? Do tego zegar im tyka szybciej niz nam, sam podawales przyklady ze szwedzkiego podworka.

            • 3r3

              @Maksior bo Ty zawężasz do takich samic co się znajdą że chcą się rozmnożyć.
              Kobiety należy pojmować jako całość – do zaliczenia są wszystkie 🙂

              Po co niby żyje samica co nie daje?
              Po co goj co nie pracuje?
              Po co leming co się go wyzyskać nie da? Po co taki żyje? Jak ten chwast?

              “Co to jest za gazda co ni mo chałupy?
              Co to za gaździna co nie daje ….?”

            • gruby

              @3r3:disqus napisał:

              “Bo sam rozumiesz – One uparcie mogą nie chcieć. A krew nie woda.”

              Uparcie nie chcieć ?

              Kiedy czasami zdarzy mi się na ulicy dostrzec niewypacykowaną kobietę to okazuje się,
              że ona jest w ciąży. Niektóre z nich (tych wypacykowanych) wyczyniają ze sobą rzeczy, za które handlarz używanymi samochodami wylądowałby w więzieniu.

              Może tu bardziej chodzi o to, że my dla własnej wąsko pojętej chwilowej przyjemności zgodziliśmy się je używać bez efektów widocznych 9 miesięcy później ?

      • polish_wealth

        Karoń jest niezły, czasem sie zacina w myśli chyba dużo popił za młodu czy coś, ale chyba na plus jest = ), no własnie te ostatnie zdanie: “nie robienia słabszym z d jesieni średniowiecza tylko po to żeby im coś zabrać.” W zasadzie tyle wystarczy, niech chciwi jak Gołębiewski (hotelarz) będą jeszcze chciwsi i otwierają Hotele na marsie, ale niech nie można stawiać tamy małemu biznesowi poprzez prawo czyli kupowanie polityki, niech nie wszystkie drzewa beda panstwowe, bo tyle jabłek dają same z siebie, że dlaczego ktoś ma od początku stac sie niewolnikiem systemu za pieniadze by zjeśc, przecież planeta sama udźwiga i daje za darmo.

  • polish_wealth

    Ja zostałem wyciety czy co tu sie stało? 3r3 czy Ty upadłes na głowe i idziesz w slady Cezarego ?

  • Aleksander Glowacki

    Nie zrozumiałem… Spróbuję jeszcze raz. Wydaje mi się jednak, że za dużo tu dla mnie abstraktu…

    • 3r3

      Która część jest za abstrakcyjna? Ta że trzeba kraść lub produkować, czy ta że trzeba to robić kompetentnie?

      • Aleksander Glowacki

        To, co ci panowie tam na wideo sobie rozmawiają, to jest dla mnie abstrakcyjne. Bo pomimo tego, że mówią o rzeczy, w sądzie wg mnie, codziennej, to strasznie jest to wszystko filozoficznie i ogólnie podane.

        • 3r3

          Przekombinowali, wiem. Ale Ci to uproszczę.
          Przyjmijmy że masz piękną córkę i że ona ma posag. Jako łasy brodacz z toporem w garści mogę się albo o nią potargować, albo wziąć przemocą. A przynajmniej spróbować.
          Czy zakaz walenia Ciebie (stającego w obronie córki) toporem to ograniczenie mojej wolności?
          Czy zakazywanie mi posiadania topora to ograniczanie moich możliwości czy ograniczanie mi wolności?

          A czy w tej sytuacji jedynym, którzy może sam siebie ograniczyć i samemu zrezygnować z walenia Cię w głowę toporem jest ktokolwiek poza mną? Poza dysponentem decyzji o podjęciu lub zaniechaniu agresji?
          Czy tylko sam agresor może ograniczyć swoją wolność i zmusić się do innego rozwiązania mimo tak prostej i łatwej możliwości przywalenia Ci toporem?

          • Maksior

            Rozumiem, ze ryzyko oberwania toporem samemu albo – w razie powodzenia akcji konsumpcji branki- mozliwosc zaliczenia beltu w plecach jakis czas potem jest Ci obojetna?

            • 3r3

              Znasz przestępcę który zakłada że zostanie ujęty i osadzony?
              Hazard polega na tym, że właśnie mnie się uda uniknąć przykrych konsekwencji a wyzyskać same frukta.
              Chciałbyś żołnierzy, którzy po otrzymaniu rozkazu zaczną kalkulować czy im się opłaca jego wykonanie i czy to nie jest aby ryzykowne?

              Ludzie nie rozumują w tak długoterminowych kaskadach konsekwencji, dlatego można im obiecać emerytury, a później nawciskać dowolnych uzasadnień że ich nie dostaną.
              Zwróć uwagę na koncepcję ujęcia na gorącym uczynku – dawniej był to warunek nałożenia aresztu na wybrane grupy społeczne (dziś sędziów), tak jakby ujęcie zaraz po dokonaniu czynu było w czymś lepsze od wyciągania konsekwencji za kradzież batonika po 50 latach. Koncepcja przedawnienia przecież – czy to są rozwiązania logiczne?
              Ale co to przeszkadza że nie są one konsekwentne skoro nam takie pasują i w takich żyjemy?

              Dura lex?

            • Maksior

              Chcialem tylko wiedziec, jak to widzisz – jesli ryzyko jest dla Ciebie akceptowalne, to Twoj suwerenny wybor, po prostu kwestia preferencji w wyborze strategii.

            • 3r3

              Obawiam się że przeceniasz racjonalność toku podejmowania decyzji u naczelnych.
              Aby dokonać czynów uznawanych powszechnie za niedopuszczalne (na przykład łazić od drzwi do drzwi i sprzedawać odkurzacze, które się psują po dwóch tygodniach) nie trzeba kalkulować ryzyk, trzeba się zmotywować, zmusić, wygasić ograniczenia jakie nam odpalają zachowania gromadne i w przekonaniu o celowości własnego działania podjąć je.
              Rzuć okiem na systemy auto-motywacji sprzedawców, menadżerów. Kupa książek na ten temat wyszła.
              Tam celowo wyłączasz racjonalność w procesie, ponieważ jako sprzedawca zamierzasz z wiarą i przekonaniem dokonać czynów, w które absolutnie wiary nie podzielasz – po prostu Ci za to jeść dają.

              Potrafię z praworządnego, dobrze wychowanego człowieka bez dewiacji zrobić notorycznego przestępcę. To nie są suwerenne wybory, to nie kwestia preferencji.

              Ja Cię oczywiście rozumiem, zakładasz że jest możliwe skorelowanie życia za lemingi. Niestety każdy ma swoją głowę i żeby w nie wiem jak abstrakcyjnej, odrealnionej utopii się znalazł to musi przeżyć używając tego co ma. Uważasz że zainwestowanie w kogoś mocy korelacyjnej zwróci się z nawiązką. Podejrzewam że błądzisz (nie wiem, podejrzewam, czuję to w rynku, pozbywamy się ludzi, kupujemy maszyny, ograniczamy podaż i zwalniamy, nigdy jeszcze w historii tak nie robiliśmy). Twoja strategia mogła być bardzo racjonalna, ale podejrzewam że przestała, wynika to z liczby odchyleń standardowych przy naszej populacji.
              Jest przyczyna dla której możemy sobie na to pozwolić. Ludzka populacja na poziomie 7 miliardów jest 20×1428 razy większa niż potrzebna do przeżycia. Czyli jest 20x większa niż pozostawienie co 1428 człowieka. Jeden na 1428 jest trzy sigma w górę od przeciętnej.
              Rozumiesz konsekwencje co by było gdybyśmy po prostu zabili lemingi (albo dali im wyginąć) i pozostawilibyśmy samych bystrych od trzeciej sigmy w górę? A to jeszcze byłoby 20 razy więcej ludzi niż trzeba. Oni staliby się nową średnią, nowym punktem odniesienia.
              Tak robiliśmy zawsze, tylko z mniejszą brutalnością.

            • Dzik

              Zostawiamy przy życiu 250 tysięcy najbystrzejszych ludzi. Czyli osobniki z trzema odchyleniami od dawnej średniej to samo dno nowej grupy. A 3 sigma ponad przeciętną to, wg poprzednich tekstów, całkiem rozgarnięty człowiek.
              Czy w takiej grupie byłoby w ogóle kogo wyzyskiwać? Czy ci najbystrzejsi przeżyliby, czy może wyginęli w walce o wyzysk tych z nizin społecznych?
              Łapię tę koncepcję, zastanawiam się tylko, czy tych kilku korelatorów o 6-7 sigmach ponad dzisiejszą przeciętną nie pozabijałoby się wzajemnie o władzę nad pozostałymi 250 tysiącami? Jednak przy 7 miliardach jest chyba trochę łatwiej, żeby się nie pozabijali – mają od tego głupszych, żeby się wzajemnie mordowali.

            • 3r3

              @Dzik obawiam się że przeceniasz konsolidację tych rozgarniętych ludzi (pracuję z takimi). Oni mają specjalistyczne kompetencje, spora część z nich ma kompletnie pusto w głowach, po prostu są specjalistami w swoich dziedzinach i wymyślają różne takie cuda co to ludzkości dobra przysporzą. Niewielu z nich jest generałami, jeszcze mniej żołnierzami (znajdź żołnierza z trzecią sigmą – chyba w dół).
              W tych grupach i tak jest wyzysk, pisałem w “Rozładowanie naczepy siatkami”, że tam jest 1-9-90% 1potrzebuje 9 do posługi, pozostałych 90 można rzucić na pożarcie, tu uściślam – 1427 można rzucić na pożarcie, reszta sobie i tak radzi bez lemingów.

              Zauważ że lemingów w ogóle nie wyzyskujemy, dla trzeciej sigmy przeciętny człowiek to zwierzątko domowe, może co najwyżej podawać herbatę, albo zrobić clintona. Nie ma w ofercie niczego co zaprzątnęłoby umysł trójki.

              A weź pod rozwagę, że w gronie ludzi bystrzejszych my też nie zawsze i nie od razu ogarniamy co który ma na myśli. Właśnie będą za dużo ojro testować serię urządzeń, które były narowiste, nie byłam w stanie wyrazić słowami (zresztą tam w ogóle znaleźć jeden język w którym by cały zespół R&D rozumiał), więc poszedłem do warsztatu i wyciąłem kawałek blaszki, wsadziłem w urządzenie – no i już ruszają badania nad blaszkami. Nie żeby to działało, ale się wszystkim zgodnie wydało że powinno zaradzić.
              Co Ci niby wymyśli leming? Przyjdzie z gotowym rozwiązaniem nad którym siedzi czwarta i piąta sigma? Narzędzia będzie za nami zbierał czy podłogę zamiatał? Od zamiatania są roboty co same wiedzą gdzie ładować baterie i zasuwają po podłodze.

            • Nasfer

              okrutny jak zawsze :<
              a co z takimi?
              https://www.youtube.com/watch?v=JXqAzU4GF90

            • 3r3

              Sami sobie winni.
              @Maksior by chciał abym ich powstrzymywał, i jeszcze im mówił że głupoty robią.
              A na co mi taki głupi? Dobrze że się sam z listy skreślił i nie ma co się trudzić myśleniem co by jeszcze mógł zmalować.

            • Dzik

              Jak to co, 3r3 napisał – na pożarcie. Albo przynajmniej nie przeszkadzać, jak widać sami radzą sobie dobrze z własną eksterminacją. Ten dobór naturalny to dobra rzecz jest.

            • Maksior

              Kurcze, @3r3, my sie chyba kompletnie nie rozumiemy, bo nie jestem w
              stanie pojac, czemu sadzisz, ze ja Cie namawiam do otwarcia szkolki
              niedzielnej dla lemingow? 😮 Z tego, co sobie przypominam, nigdy taki
              apel ode mnie (przynajmniej swiadomie) nie wyszedl…!
              Lemingi moga dla mnie ginac calymi stadami, zakladam jedynie istnienie posrod nich takich, ktorzy nie wiedza, ze moga wiedziec, a tacy moga sie przydac. Zakladajac wariant dania dyla z Europy, kiedy zacznie sie w niej robic zbyt fajerwerkowo, rzuciles okiem na potencjalne cele ewakuacji i przecietny poziom IQ, ktory tam zastaniesz? Szkoda mi po prostu a priori skreslac potencjalnie dobry material ludzki bez dania mu prawdziwej szansy – tyle i tylko tyle…!

            • 3r3

              @Maksior
              Ja Twoją propozycję odkrycia tych bystrzejszych rozumiem tak, że muszę zrobić badania przesiewowe “kwalifikacji na Jedi” wszystkim i tych rozumnych ładować jak zwierzęta na Arkę.
              Sam rozumiesz – Arkę budować, przesiewać, oddzielać plewy – kupa roboty, a ja leniwy jestem. Tobie jednak szkoda ich skreślać i być chciał wysiłku dołożyć.
              Ja z lenistwa być może, ale uważam że z pożaru należy ratować się samemu, względnie jak kto osesek to powinien głośno wyć, płaczem się zanosić i tym sposobem ratunku wzywać. Z tym że mamy społeczeństwo, w którym wyuczona bezradność do wzywania pomocy jest kompetencją wkładania dzioba w redystrybucję. I kimże ja jestem aby potępiać jak sam tam czasem w koryto ryj wsadzam i pochrząkuję na obierki.

              Ty sugerujesz włożenie wysiłku w proces zdobycia lepszego startu (przy ryzyku że Ci uratowani nie będą kompetentni by się sami ratować), ja (być może z lenistwa) już tylko obserwuję pożar, czekam aż się zawali, nie żal mi straconych możliwości. Ja w popiołach widzę teren pod możliwości i tego terenu pragnę, ale jak kto chce latać z wiaderkiem i to gasić to przeszkadzał nie będę.

              Poglądy na rzeczywistość są różne, to nie znaczy że któreś są błędne. Jeden chce kuć oskard, drugi siekierę, jeden przyszłość widzi w ryciu skały, drugi w wyrębie lasu. @rpis na przykład miał taki pogląd, że wprowadzi nam merytoryczną dyskusję wyciszając niemerytoryczną, postanowił administrować chaosem; chaosu okazało się nie dość dużo aby nim zarządzać i zapanowała cisza; chaos poszedł w przeróżne kierunki, ale akurat nie na forum tylko się rozlazł, a ludzie przybywali tu oglądać co knute jest w samym oku maelstromu i wychwytywali sobie rodzynki z tych szeptów. Koncepcja @rpis nie była błędna, ona jednak tłumiła spontaniczną aktywność pewnych użytkowników, którzy z punktu widzenia odwiedzających są interesującym produktem. Bo tym są fora dyskusyjne – interesującymi produktami, to ludzie chcą czytać. Niestety nie wiemy jak ich zmusić do pisania.

            • gruby

              @3r3:disqus napisał:

              “Niestety nie wiemy jak ich zmusić do pisania.”

              @rpis wspominał już bodajże o pomyśle podpinania forum bezpośrednio pod każdy artykuł, albo przynajmniej jednego wątku z forum dotyczącego danego artykułu. Kiedyś, później, jak suk ruszy.

              Poza tym weź proszę pod uwagę, że czytanie wymaga o wiele mniej wysiłku niż pisanie. Do pisania musisz podać maila, musisz się zarejestrować, uporządkować myśli, przelać je na papier no i jeszcze (ta strona do tego po prostu zobowiązuje) przynajmniej spróbować swoje poglądy jakoś uzasadnić.

              Wreszcie i na koniec: to tutaj to są powszechnie dostępne zasoby a każdy z nas pomimo tych samych zasad ortografii, interpunkcji i składni pisze i tak po swojemu. Istnieją narzędzia do tworzenia profili analizujące słowo pisane. Możesz się chować pod różnymi nickami, lecz jeśli piszesz wystarczająco wiele to masz już swój profil. Wtedy wystarczy, że opublikujesz w internecie jedną dłuższą pracę pod własnym nazwiskiem i już wiadomo co i gdzie wcześniej na jaki temat myślałeś i to wstecz, aż do początków własnej twórczości.

            • gruby

              @3r3:disqus napisał:

              “Koncepcja przedawnienia przecież – czy to są rozwiązania logiczne?”

              A to zależy od tego z której strony popatrzysz.

              Przedawnienie z jednej strony chroni biurwę przed przepracowaniem a z drugiej strony nagradza tych bardziej rozgarniętych. Planując czyn zabroniony trzeba tak naplątać, żeby organy ścigania nie rozplątały tego przed upływem okresu przedawnienia.

              Może i ona nielogiczna w swej istocie jest, ale paradoksalnie służy i ściganym i ścigającym.

              Z drugiej strony patrząc:
              przedawnienie miało sens, kiedy akta śledztwa istniały w formie papierowej. Akta żółkły i się rozpadały, co rusz ktoś na nie kawę wylewał, poprawiał i mazał, zdjęcia blakły a dowody rzeczowe wysychały, psuły się albo w magazynie policjantów swędziały i tak dalej.

              Akta i dowody rzeczowe się od używania zużywały. Teraz, kiedy wszystko siedzi zaklęte jako strumień elektronów w komputerze można trzymać śledztwa otwarte bez końca. Dziwne że biurwa na to jeszcze nie wpadła, takie przekazywanie śledztw następcom spowodowałoby w sprawozdawczości piękny wzrost obciążenia pracą.

              Skoro śledztwo wisi otwarte od 30 lat to musi to być jakaś gruba sprawa, no nie ?
              Nawet jak już świadkowie powymierają albo na Alzheimera zapadną to w następnej generacji śledczych można poprosić archeologów o pomoc. Zobacz na ten cyrk z ekshumacjami ofiar ze Smoleńska: wyników brak (w żadnych płucach nie znaleziono ani śladów helu ani śladów kordytu, ani C4, ani TNT) ale cyrk się kręci.

  • 3r3

    @polish_wealth
    My są oczywiście wierzący (nie wypada opium nie palić, a nawet jak się nie zaciągamy to gdzież byśmy śmieli w Wielkiej Polsce Katolickiej się do tego przyznawać), i ja konkretnie to sobie do serca wziąłem słowa Pana Naszego, żeby płaszcze sprzedać – miecze kupić. Ale tylko dwa – żeby się bronić 🙂
    Nam to ścierwo komusze jeść daje, jakie by ścierwo nie rządziło będzie nas karmiło, właśnie dlatego że jak jeść nie da to nie tyle co jakim naganem ich będziemy kurować, ale im taki bajzel informacyjny zrobimy w redystrybucji, że nie nadążą palcem wskazywać kto ich okradł w takim tempie będą eksploity stosowane.

    Może moja wiara jest prosta bo wraz z wiekiem dziecięcym gdzieś mi łaska naiwności przeszła, i może płytka, ale żeby wbijać w ludzi żelazo krzycząc “Deus le volt!” to mi jeszcze głębokości starczy.
    A czy trzeba czegoś więcej aby pójść do nieba? Papież Urban drugi obiecał że tyle wystarczy.

    • polish_wealth

      heh, ładnie mnie tu rozładowałeś, bo przyznam że wszedłem do karczmy już troche butny i już wstawiony, jak można być na poziomie @ zacny Gruby, a jeszcze wierzyć naukowcom, żądajac dowodu od nich na jakieś tezy, sie zagotowałem niepotrzebnie. Mało to rzeczy jakie sie filozofom nie sniły, a żeby jeszcze chcieć paragon od naukowca na to..

      • 3r3

        To tylko dlatego, że głębia prostej wiary sprowadza się do tego, iż Mojżesz na kamiennych tablicach nie dostał przykazania, że należy tworzyć państwa narodowe czy unie jewropejskie i płacić im podatki; z czego wyciągam wniosek że płacić nie należy ani brać w tym udziału, bo jakby Bóg tak chciał to by powiedział, żeby to robić.
        Cóż komu przeszkadzają Bogowie, którzy nie zajmują się sprawami jakie w gronie hobbystów uważamy za zajmujące?
        Oczywiście jako człowiek wielce religijny będę tego mojego niepłacenia bronił z wielkim zacietrzewieniem. Wszak Bóg tak chce i któż lepiej ode mnie natchnionego wolą jak glina słowem wie jak pragnąć ludzkiego dobra?

      • gruby

        “jak można być na poziomie @ zacny Gruby, a jeszcze wierzyć naukowcom”

        Naukowcom się nie wierzy, naukowcom wyniki ich pracy się sprawdza. Albo coś działa zgodnie z zamówieniem, albo nie. Naukowcy pracują w trybie ‘open source’: udostępniają zarówno dane surowych obiektów badań, jak i formuły zaklęć jakie na te surowe dane nałożyli, jak i wyniki które na końcu uzyskali. Dobry naukowiec potrafi ponadto wytłumaczyć dlaczego użył takiego a nie innego zaklęcia oraz wytłumaczyć dlaczego wyszło mu tak a nie inaczej.

        Naukowiec zatem bierze zdefiniowane i poznane wejście, dokonuje udokumentowanego i powtarzalnego przekształcenia oraz wyjaśnia uzyskane efekty. Tego reżimu dokumentacji, poziomu argumentacji i otwartości na kontrolę z zewnątrz bardzo mi brakuje w dyskusjach z osobami uduchowionymi.

        Sio, na forum. Nie zaśmiecajmy tutaj miejsca na komentarze, bo się @rpis naprawdę wkurzy.