Negativ Volatility

Po przeczytaniu tytułu pada pytanie, od kiedy mam te objawy i chęć polecenia mi dobrego specjalisty w komentarzu. Bo przecież zmienność z definicji nie może być ujemna, przecież jest bezkierunkowa i nie ma znaku:

http://www.macroption.com/can-volatility-be-negative/

Kto nie chce sucharów, ten ma skróty do mięsa [1][2]. Dziś dwa dania.

Oczywiście jakbym dał tytuł “desygnaty rzeczywiste czynnika urojonego w siodłowych przestrzeniach wyceny”, to by mogło nie zostać zrozumiane. Wszak zmienność ceny w płaszczyźnie cena(waluta)*czas jest odległością wyrażoną liczbą rzeczywistą. Chyba że rynek jest tak zmanipulowany (topologia tak zniekształcona), że próba daje wynik niewyrażony w walucie. Więc nieznajdujący się na płaszczyźnie cena(waluta)*czas. No jak nie na takiej, to na jakiej i jakiej mocy trzeba, aby wypchnąć ceny z notowań w walucie?

I czy da się na tym zrobić jaki cymes?

I jak konkretnie wygląda taki rynek z topologią siodłową?

Czym taki rynek zrobić i czy z drugiej strony on wygląda tak samo?

Przecież pierwiastek z różnicy cen (odchylenie, a ta jest R+) zawsze należy do R+. Co naprowadza nas na to, że gdyby ktoś ustawił rynek, to ta wartość musiałaby się nie zawierać w zbiorze R+. Czyli musiałby to być rynek, którego topologia z każdego punktu ma dla nas ofertę “pod górkę”. Z tego wniosek, że dla kogoś byłoby z górki, ale nigdy dla nas. Co bystrzejsi już zaczynają rozumieć, że idziemy w zbiór liczb urojonych, a te mogą w gospodarce występować i owszem – komuniści potrafią.

Co to są te ceny, to tłumaczy #glupi: http://www.bogaty.men/o-pieniadzach-prawdziwych-i-nie-tylko-cz-ii-fiat-szajsu-brat/

Trzeba będzie jakąś politykę publikacji ustalić, bo o tym samym z różnych stron piszemy.

Koncesja i podatek. Można utworzyć taką topologię rynku, w której z każdej pozycji masz pod górę i wszystkie możliwe do zajęcia pozycje automatycznie są w dołku dla Ciebie (z powodu obciążeń podatkiem i uzyskaniem koncesji).

Ale nie tylko państwo buciorami, zwartym szeregiem i umocnioną pozycją może to wprowadzić. Może to też wprowadzić broker spreadem i opłatą. Do tego stopnia, że niezajmowanie pozycji (idle account) może być obciążone opłatą, zmuszając do zajmowania niekorzystnych pozycji.

Po kolei.

Wymiana wynika z różnicy oczekiwań (heurystycznych) osób dokonujących wymianych, wyobrażających sobie korzyści odniesione z posiadania rzeczy niebędącej w dyspozycji w cenie rzeczy posiadanej w dyspozycji (dlatego heurystyczne, że wyobrażane – to tylko potencjał).

Oczywiście jest to wykorzystywane w kreacji oczekiwań. Kup wiertarkę – zostaniesz bohaterem domu. Jasne – od dokonania zakupu zależy dobry nastrój leminga. Kupuj, kupuj, kupuj.

Wymiana na token symbolizujący przyszłe zobowiązanie (płacidło) zawiera w sobie heurystyczne oczekiwania przyszłych korzyści z cudzej (zazwyczaj przyszłej) pracy, a wydanie tokena wiąże się z nadzieją oddalenia nieprzyjemnego wysiłku, jaki trzeba by ponieść, aby natychmiast wytworzyć dane dobro (czasem jest to wysiłek wiążący się z nieposiadanymi kompetencjami).

Wymiana na token symbolizujący już zrealizowane zobowiązanie (weksel towarowy) zawiera heurystyczne oczekiwanie przyszłych korzyści z cudzej (już wykonanej) pracy. A dalej jest tak samo jak przy płacidle.

Każda kultura wytwarzała sobie niepowtarzalne tokeny na bazie dostępnych zasobów naturalnych, w konkurencji niedostępności wygrało złoto, ale nie jest ono wyłączne. Są też przedmioty stare (zabytki), narkotyki (choćby etanol), niewolnicy (władza nad ludźmi) i wiele, wiele innych dość szybko zbywalnych. Złoto okazało się jednak dość uniwersalne.\

Wymienić można nie tylko waluty per se – waluty można też wyemitować. Waluty to takie umowne, zastępcze tokeny zaufania.

Rynkowa zmienność wycen pozwala na istnienie zawodowych handlowców – kupców. W charakterze rzemiosła zajmują się oni dokonywaniem przeniesienia własności w czasie (magazynowanie) i przestrzeni (transport) w zamian za różnicę opłaconą w tym, co akurat uznają za godziwą zapłatę w GRANICACH zmienności wycen w czasie i przestrzeni.

Te granice są istotne – każdy chciałby płacić mało, a sprzedawać drogo, albo płacić mało i konsumować, a swój wysiłek wyceniać wysoko. Dlatego biurwa wymyśliła ceny urzędowe – tworzą one formalną GRANICĘ zmienności w danej walucie oraz obostrzają wymianę z pominięciem waluty (na przykład wymuszają rozliczanie należności w legal curency).

Ale nie tylko, biurwa udziela też pozwoleń na ustalenie cen urzędowych na dużą zmienność (na utworzenie monopolu, duopolu, oligopolu, kartelu – zależnie od metody podziału władzy nad danym wyrobem). Od razu skrócę to do przykładów i przyczyn ich generowania.

Monopol to raczej każdy od razu kojarzy – jest dobro (zło, narkotyk, Pan Karoń to by zaraz wyjaśnił), którego koszt produkcji od litra jest dwa zyle, a w sklepie na półce jest od ponad 20 zeta. Produkować w praktyce każdy może, więc się z cenami nie szaleje. Zmienność jak widać jest lokalnie +x9 najmniej, czyli jest gigantyczna przestrzeń do robienia cymesu, który klient gładko przełknie. Monopol przyznawany jest odgórnie przez dysponenta siły. Prosto, jasno, kto nie rozumie do lochu i bęcki na grzbiet.

Oligopol jest wtedy, kiedy nie każdy może wytworzyć dobro, ponieważ jest to skomplikowane, wymaga kwalifikacji i ORGANIZACJI (o tym jeszcze popiszę kiedyś, bo nie samymi kwalifikacjami świat jest wybrukowany). Istnieje zaś kilka w ramach zmowy cenowej “konkurujących” firm, które mogą z łatwością się wykończyć, ale chcą koegzystować (każda dysponuje projekcją siły i zasobami oraz dostępem do informacji niejawnej w czasie rzeczywistym). Aby się nie pozabijać, tworzą oligopol korzystając z notarialnej funkcji jaką daje dysponent siły ostatecznej (zazwyczaj państwo). Notarialna funkcja państwa jest bardzo istotna dla wielu branż. Telekomunikacja, media, małe banki komercyjne i spółdzielcze (w tym kasy spółdzielcze, kredytowe etc). Każda z tych firm oddzielnie ma faktyczną zdolność rozpoczęcia wojny rynkowej z wdrożeniem konfliktu niskiej intensywności, rozsadzenia tym porządku publicznego, finansów i doprowadzenia do bałaganu w kraju (przykładem jest Amber Gold, który jakieś pozwolenie od jakiegoś dysponenta siły -salutujemy!- miał, a że niejawne – a co to przeszkadza że niejawne). Oligopole siedzą na gałęziach +x1 do +x2, ale na dobrach o bardzo wysokiej częstości transakcji (mają koszmarnie wysoką płynność, robiłem w tym cymes na gapę).

Duopol jest koegzystencją dwóch źródeł siły opartych o jedno dobro powszechnie potrzebne. Na przykład system rozliczeń giełdowych, reasekuracja i refinansowanie ryzyk, system rozliczeń walutowych, systemy transferów wartości. Wszystkim tym zajmuje się garstka banków ponadnarodowych lokalnie tworzących kartele, ale w praktyce będących jedną siłą tworzącą duopol systemu zabezpieczeń i systemu rozliczeń (jeden zapewnia drugiemu istnienie). Duopole narzucają państwom swoje warunki i wymuszają istnienie w państwach karteli. Duopole zawsze mają strukturę ponadpaństwową. Oprócz banków zaliczamy do tego firmy energetyczne, naftowe, wydobywcze. Były państwa, co próbowały drzeć kota z Shell i Haliburton, ale zrobiono korekty na mapie. Duopol oferuje bardzo trudne w utrzymaniu dobro (duo dlatego, że nafta + flota, wydobycie + armia) stanowiące łakomy kąsek bez status quo w zamian na korzystaniu z wysokiej zmienności (+x1 do +x6).

Kartele – dzielą na mniej lub bardziej lokalnych rynkach dostęp do dóbr i manipulują cenami przy dużej zmienności. Zazwyczaj wydobywają tanio i sprzedają drogo, ponieważ nie każdemu wolno wydobywać i nie każdemu wolno sprzedawać. Zazwyczaj siedzą na gałęzi +x1, ale mają kilka rentowniejszych części, gdzie podpięci są mundurowi (zawsze, nie znam przypadku, gdzie by nie byli).

Jak widać, zmienności, które z musu są, biurwa stara się rozdzielić i kontrolować. Tak aby nominalnie zmienności nie było. Co powoduje, że na rynku są patologie siodłowe i kupcy nie chcą nabywać towaru, biorą go w komis i jeszcze wymagają opłaty od dystrybutora za to, że w ogóle wezmą, ponieważ po ustalonej cenie nominalnej albo nic nie zarobią, albo dodając narzut nie sprzedadzą (choćby usługi telekomunikacyjne w formie przedpłaconej).

Jednak biurwa wymyśliła lepszy sposób na tworzenie przestrzeni siodłowej, w której ani nabycie, ani zbycie dobra nie zapewnia jakiejkolwiek zmienności pozwalającej zarobić. Spróbujcie pohandlować węglem, albo drewnem, albo usługami telekomunikacyjnymi, albo pożyczkami. Macie do wyboru, że albo spotkacie się z szykanami, albo nie uda Wam się nabyć dobra po cenach hurtowych, albo dostaniecie je z podatkami (VAT, cła, pozwolenia i akcyzy), których nie będziecie mogli w żaden sposób odliczyć, a uzyskana w ten sposób cena będzie wyższa niż przyjęta rynkowa. Oznacza to, że kupiectwo przy istnieniu takiego systemu podatkowego (w postaci narzutu na ceny) traci sens.

Rzućmy okiem choćby na rynek srebra. Jest niby jakiś tam giełdowy spot – no to spróbujcie po tym spocie coś kupić. Jest spot + około vat. No dobra, to spróbujcie po tyle co jest spot+vat sprzedać – a nie, wtedy jest spot i jeszcze potrafią zejść niżej. Spread na 1/4 wartości – po grubości interes. Z której strony byście nie próbowali ugryźć – przestrzeń siodłowa, a Wy zawsze macie pod górkę.

Ja wiem – można samodzielnie zbyć innym chętnym po cenie spot+vat. Tylko jakimś cudem nie wolno tym handlować na coraz większej liczbie stron z ogłoszeniami, bo niby Homo Pravus grasuje. Jakiś taki niezwykle szczelny rynek się robi.

Spróbujcie węgiel na kopalni kupić – to samo.

Ze zmienności wynika potencjał do zysków. Jeśli rynek jest tak ustawiony vatem, że gwarantuje zawsze straty, to zmienność jest niższa od zera, gorsza niż ceny urzędowe. Zmienność jest wtedy zawsze przeciwko Wam. Można do niej przypisać jakiegoś słonika, żółwika czy co tam na analizie matematycznej było. Ale ponieważ od takich transakcji ubywa w portfelu, to przypisuję do tej zmienności MINUS. Bo ja bardzo nie lubię takiej zmienności, że mi zawsze ubywa.

Pierwsze danie

Pozornie^^

Wszak tytuł jest “zmienność ujemna” – czyli kompletnie nierzeczywista.

Mamy dobro. Ktoś chce je nabyć, jest rynek, ktoś to wytwarza, ktoś dystrybuuje, ludzie płacą. Są jakieś koszty wytworzenia, dystrybucji, są ceny sprzedaży detalicznej.

Znaczy, że musi istnieć jakaś RZECZYWISTA zmienność pomiędzy ceną wytworzenia i dystrybucji, a ceną sprzedaży detalicznej zakładając, że nawet middle man jest wycięty, a dystrybucja cyfrowa i bezpośrednia. Gdyby zmienności nie było, to nikt przytomny by tego nie produkował, a nieprzytomny by zbankrutował. Od strony finansowej oligarcha (przyjmijmy dla wygody, że w oligopolu więc oligarcha) kupuje tanio i sprzedaje drogo, ale tylko jemu tak wolno.

Każdy inny, co by tak chciał za walutę tanio nabyć jak oligarcha, ‘zagrożony jest karą od do! i grzywną! i obdarciem ze skóry!’. Czyli po prostu do waluty musi dopłacić jakąś grzywnę, areszt, więzienie, zakaz prowadzenia działalności i sprawowania funkcji kierowniczych w spółkach, oraz inne konsekwencje bycia karanym za umyślne świństwa w prowadzeniu przedsiębiorstw i finansów.

Czyli na płaszczyźnie waluta*czas pojawia nam się wartość wyrażona w czymś innym niż waluta – czyli w innej płaszczyźnie. Dla tej płaszczyzny jest to wartość nierzeczywista, ale jak najbardziej zespolona.

Przypisywanie jednak wartości liczbowych do tych parametrów może być pozbawione sensu, z tego powodu, iż w tych parametrach nie ma żadnej symetrii – nie wynikają one z natury, z nauki, a są jedynie rezultatami negocjacji w gronie gangsterów i odzwierciedlają ich dążenia do kontroli nad pozostałymi ludźmi, a nie chęć zapewniania sprawiedliwości. Przypisane wartości miałyby więc własną, dość dziką topologię zrodzoną w ograniczonych rozumkach humanistów. Zapewne to jest podstawowym powodem, dla którego “prawo” w powszechnym odbiorze nie działa. A skoro nie działa – trzeba korzystać.

Ta sytuacja z umieszczaniem tysięcy ludzi w przestrzeni korzystnej dla jednego (zazwyczaj sprytniejszego od reszty) miała miejsce zawsze. Po prostu do tej pory rodziła się taka rzesza ludzi, że już od dzieciństwa byli zmuszeni do życia w środowisku konkurencyjnym – z rodzeństwem o miskę, z każdym o miejsce do życia, w dorosłości o łaskę pracy na jaśnie pana.

Skończyło się – ludzie przestali się rodzić na taki beznadziejny świat niekorzystnych przestrzeni rozwoju, w których mieliby dokładać mocy swobodnej obcym. A ta topologia, niekorzystna dla nich, była podtrzymywana ich pracą – sami sobie budowali więzienia, sami musieli wyznawać religię “prawa i tradycji”, która ograniczała ich rozwój na korzyść sprytniejszych krętaczy.

Ludzie dokonują wyborów bazując na wiedzy, jaką otrzymują z doświadczeń innych ludzi. Jeśli trawa u sąsiada jest zielona, to robią tak jak sąsiad, żeby mieć tak samo, ostatecznie kradną mu tą trawę. Ze względu na rosnącą długość życia i coraz mniejszą konkurencję do informacji ludzie powszechnie zaczęli się orientować, że żadne zajęcie, żadna praca nie prowadzi do dobrobytu, ponieważ jakaś lepsza kasta nadludzi kradnie wszystko. A w tej kaście trzeba się urodzić – nie można się do niej wkształcić, wdrożyć, tylko urodzić. Taki feudalizm w nowym wydaniu – ze skutkami takimi samymi jak poprzednio.

Z tym że poprzednio rodzili się ludzie, którzy w swojej naiwności we “wszyscy płacą podatki”, “każdy tak robi” i krótkim życiu nie nabywali wiedzy, iż nie działają w swoim interesie. A teraz przeciętny człowiek kończy edukację w wieku 25 lat i do wieku jeszcze tysiąc lat temu uważanego za odpowiedni do posiadania wnuków (koło trzydziestki) łapie się, że cała ta religia zwana “prawem” to pułapka. Więc motywacje “prawne” zanikają i zaczyna się powszechne działanie we własnym interesie.

Dochód gwarantowany to koncepcja, iż każdemu można dać miskę, żeby nie żebrał o miskę. Ale kolejna będzie taka, że ludziom należy płacić za przestrzeganie “prawa”, bo niby z jakiej racji mieliby kogoś słuchać, że mają robić tak a nie inaczej? Płacić proszę – i to od przepisu – nawymyślaliście pół miliona? No to płacicie pół miliona, bo nie nadążam z łamaniem “prawa”. Albo ograniczymy się do dziesięciu przykazań i będzie względny spokój.

Pracować na kogoś? W imię czego? Co to właściwie mnie obchodzi, że nie ma jakiejś infrastruktury? Do tej pory nie było i nic to nikomu nie przeszkadzało. Niech następne pokolenie zbuduje, a my w tym czasie pobalujmy. Zbudować to ja coś mogę dla siebie – w moim garażu, moimi narzędziami. Nic mnie nie obchodzi klimat, ani głodne dzieci na końcu świata, a nawet bliżej. Moja chata z kraja.

Drugie danie

Trochę praktyki jak to się odbywa w handlu, dlaczego krzyczą na nas “złodzieje!” i skąd się biorą wszystkie szarości strefy.

Zarządzanie ryzykiem walutowym.

Emitentem waluty odpuszczającej urojony mafii haracz jest przedsiębiorca wystawiający fakturę, będącą kosztem dla przedsiębiorcy, który zechce rozliczyć się jawnie i z podkładkami mafii ze swych rozrachunków. Oczywiście wycena faktury kosztowej na konkurencyjnym rynku emitentów tej waluty jest jak najbardziej w płaszczyźnie waluta*czas, natomiast koszt jej wytworzenia jest już w przestrzeni wykrywalność*wykonalnośćkary*czaskary*dotkliwośćkary i manipulacja tymi czynnikami, jakkolwiek kosztująca czas i walutę (czyli dalej będąca w przestrzeni gospodarczej), nasuwa nam wskazówkę, że topologia się nieco gmatwa. Mamy więc przynajmniej cztery waluty (na razie) i dwa ryzyka (raczej nam starczy).

Ponadto stworzony przez humanistów teoretyków system “prawny” zawiera (przynajmniej teoretycznie) kolejną dziurę na eksploit – ograniczenie liczby postępowań w danej sprawie – jak jest jedyny winny i sprawa jest zamknięta, to się nikogo więcej o to samo nie skarży (zakładając w naszych uproszczonych sytuacjach przestępstwo umyślne przeciwko dokumentom – jeden podpis – jeden winny). Oznacza to, że możemy podstawić figuranta, który przyjmie odpowiedzialność i popełni wszystkie zarzucane czyny rozważając karę jako pewną, co uzna dla siebie za korzystne.

Do jakiej nędzy trzeba doprowadzić ludzi, aby licytowali się, kto popełni przestępstwo taniej? Oto sukces biurwy – dziękujemy biurwo za narzędzia. Licytują się też, kto zrobi taniej laskę, a nawet za darmo, za resztki z pańskiego stołu. Oto Rzeczpospolita, oto Unia Niemiecka. Raj.

Za ile człowiek da się ukarać pięcioletnim zakazem prowadzenia działalności w jakiejś jurysdykcji, w której nawet nie mieszka?

Za ile człowiek da się ukarać trudną do wykonania karą grzywny lub aresztu w jakiejś jurysdykcji, w której nawet nie mieszka?

Nie wszystkie wyceny są w walucie – część ludzi zrobi to po prostu, bo lubi, bo fajnie jest być blisko kasy i jak się słoik z miodem nosi, to można ręce oblizać.

Oznacza to, że istnieje podaż wymienionych wcześniej walut zastępczych, która w przeciwieństwie do tych BISowych jest emitowana albo uznaniowo (urzędowo) przez każdego, albo przez każdego do czasu (ukarania zakazem emisji), albo może być fałszowana przez tych, co im nie wolno jej emitować (kabaret Amber Gold).

Z tego wynika obrót tymi prawami, pozwoleniami, tymi walutami. Jest na tym rynku zmienność we wskazanej sześciowymiarowej topologii, gdzie przynajmniej cztery wartości na raz opisują “wysokości” (w różnych wymiarach) każdej górki na dwuwymiarowej przestrzeni. Tę sześciowymiarową topologię można obracać względem interesujących nas czynników (dokonywać projekcji na zawężone przestrzenie). Naliczenie przez mafię należności polega na założeniu, że na naszej macierzy parametrów można zawsze dokonać operacji idempotentnej – jej rezultat nazywamy sprawiedliwością. Ponieważ w praktyce jest to niewykonalne, mamy zmienność, a ta uprawnia nas do czerpania zysków. Zmienność w otoczeniu, w którym biurwa dołożyła wszelkich starań, aby jej nie było, a nawet abyśmy chcieli, aby jej nie było.

Oczywiście istotną zmienność wprowadzają sami mafiozi w togach, a to manipulujący karami, a to ich dotkliwością (zmieniając warunki w więzieniach, dając różne widełki grzywn, różnie przeliczając grzywny na areszt, różnie zawieszając kary, a nawet umieją bezskutecznie szukać winnych). Jednak każdy szczęściu dopomoże – każdy w tę grę wygrać może – można się po prostu nie pojawiać w przestrzeni, gdzie kat czeka (a że kat czeka w funkcji czasu, to wiecznie czekał nie będzie i odpuści).

Jest też możliwość zrobienia flipa. Przecież w otoczeniu, w którym siodłowo jesteśmy okradani niezależnie od ruchu, przy odpowiedniej koncentracji zasobów możemy dokonać sprzężenia całej tej macierzy i zgarnąć korzyści jako prawowity (koncesjonowany) emitent, dokonując jednak czynów przez mafię zabronionych – wtedy wyniesione kwoty są największe, wygrana nęcąca, a winnych jak to w korpo – najtrudniej znaleźć, gdyż w takich inwersjach zazwyczaj umoczeni są sami ścigający.

Gromadzenie majątku.

Usiądź spokojnie w fotelu, napij się koniaku, poczytaj zbiór pobożnych życzeń (kodeks karny skarbowy), zastanów się na ile w walucie wyceniasz rok wakacji. A może dwa? A może wcale byś nie chciał do pensjonatu? Jakie są szanse uniknięcia kary, jakie są szanse uniknięcia wykonania już nałożonej? Jak rozproszyć majątek już za wczasu i jak go pozornie nie gromadzić, aby lawirować pomiędzy rozszerzonymi konfiskatami?

A może znaleźć kogoś, kto we własnym przekonaniu jest w tak nędznym położeniu, iż podejmie ryzyko? Albo kogoś kto świetnie sobie radzi z izolacją i nie ma problemu z takimi represjami? Gdzie takich ludzi znaleźć? Czym ich skusić? Jak zwerbować? – mają walutę, da się ją monetyzować, trzeba to robić, póki jeszcze ktokolwiek bierze biurwę na poważnie, bo za dekadę, dwie demografia nieubłagalnie wskazuje, że nie da się egzekwować nawet ułamka tych bzdur z kks – nie urodziło się dość strażników. Wtedy zmienność będzie niska i trzeba będzie (nareszcie) zająć się normalnym biznesem i wytwarzaniem dobrobytu w tych nowych, trudnych warunkach wzrostu intensywnego po wyczerpaniu ekstensywnego. Ostatnie lata przewag konkurencyjnych dla małych, niebieskich ptaków.

Skoro możliwość odpisywania ciężarów na mafię w currency istnieje obecnie przy dysponowaniu takimi abstraktami jak czyjaś “zdolność honorowa”, zagrożenie karą, zagrożenie ujęciem, to trzeba taki potencjał możliwości gromadzić, aby zmonetyzować, gdy pojawi się okazja inwestycyjna. I oczywiście należy te ryzyka redukować, odpowiednio lokując swój potencjał po jurysdykcjach. Wszak korpo robi tak samo, jak jest dochodzenie w sprawie cudów księgowych, to zawsze okazuje się, że ten co się tam podpisał, to wyjechał z kraju.

To na sam koniec proponuję rozważenie – cóż takiego musielibyśmy kupić na transakcji wewnątrzwspólnotowej, aby zignorować konieczność odprowadzenia vat w jurysdykcji docelowej i zbycia towaru z naliczeniem vat chowając go do kieszeni? Jak szybko musielibyśmy tym obracać, jaki wolumen, jakie koszty, no i… co to takiego musiałoby być i jak szybko by się połapał oligarcha, wykopując nas z rynku odcięciem dostępu do dobra? A rynek przecież taki duży, że sprzedając po cenie zakupu brutto, a wciągając podatki płacąc tylko netto możemy zarobić. Jakie są Wasze typy? Może skubniemy Kaczuszkę na parę złoty?

Ale to tylko tak w ramach ćwiczeń intelektualnych, bo to stare i niemodne.

Taka historyjka, tego no… znajomego dalekiego krewnego kuzyna sąsiada… hipotetyczna oczywiście:

Była u mnie dzisiaj biurwa. Poklepali po ramieniu, że dobre te innowacje i rozwój, że słusznie, że to ma przyszłość. Ale dlaczego całość nie została wydana w teminie? Przecież taki helicopter money urządzają, żeby my wszystko w terminie wydali bez przedłużania. Że to ma napędzić gospodarkę, że z tego są podatki.

Podrapałem się po głowie, popatrzyłem na te faktury, które łyknęli, uśmiechnąłem się w duchu do odprowadzonych z tego podatków, potarłem brodacza na szczęście. Jakoś zaradzimy z tymi wydatkami, skoro już chcą dawać kolejną dotację. Pan Władza płaci – Pan Władza ma rację – w pas się Panu Władzy kłaniam.

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • splinter

    Artykuł bardzo ciekawy i praktyczny – a komentarzy zero. wytłumaczyć to można tylko tym, że teoretyków jest wielu, ale jak przychodzi opracować konkretne rozwiązanie ciężko znaleźć praktyka, który się tym zajmie.

    >>>Ze zmienności wynika potencjał do zysków
    To podsumowuje cały artykuł.

    Mówisz, że pewne rzeczy są już stare i niemodne. Czy mam to rozumieć tak, że już się nie prowadzi biznesu w ten sposób?

    • 3r3

      Ja się nie dziwię że nikt tu nic nie pisze, bo temat jest śliski.

      Wyłudzenia vat w Polsce to lata lekkie 2004-2008 i później górka do 2010, apogeum 2013 i wtedy biurwa nie wytrzymała, od 2013 zaczęli to aktywnie ścigać bo się budżet przestał spinać, później przyszli kaczyści. Wtedy działały już wyłącznie grupy poważne, dysponujące projekcją siły.

      Oczywiście większość spraw jakie się nagłaśnia to nie są karuzele tylko firmy, które ze względu na braki w płynności nie były w stanie uregulować “należności” bo miały zbyt niski narzut – konkurencja to wymusza, a kupowały tak jak się dało – bez papieru, albo z papierem spoza EU.

      Takich prawdziwych karuzel, gdzie był wyłudzany vat to mimo wykrycia nie udaje się ustalić faktycznych sprawców, ścigane są słupy, często wtórniki, które pojęcia o sprawie nie mają. No pomyśl sobie – przychodzi Ci o szóstej rano teatrzyk z przytupem, biorą do lochu, i zaczynają Cię wypytywać o działającą w latach 2010-2013 sieć spółek, która przepuściła przez swoje konta tak z 50mPLN, a Ty byłeś tu i tam company officer, jakiś prezes tu, jakiś prokurent tam, firmatecknare siam. Oczy wielkie zrobisz, bo nic takiego nie robiłeś, ale na wszystko są kwity i to takie, że ciężko podważyć że nie jesteś wielbłądem.

      A przecież są jeszcze lepsze, gdzie winne znaleziono i poszło na SSP, tylko ekspatów teraz szukaj, tam to dopiero poginęło. Państwo samo sobie teraz zapłaci należności z dywidendy?

      Obecnie żeby w ogóle prowadzić firmę handlową to i tak trzeba uniknąć vatu, to się z konkurencją nie da rady o te dwadzieścia parę procent konkurować. Prowadząc usługi też właściwie nie da się tego zapłacić chyba że odejmując sobie od gęby, a to podważa sens prowadzenia działalności.
      Ale samo robienie zwrotów jest już niemodne, zbędne i niebezpieczne. Zresztą do niczego nie było potrzebne już wcześniej tylko trzeba było pomyśleć. Podatek vat wisi na wolumenie obrotu, kaczyści (w kilku krajach podobne nastawienie jest) mieszają przy obrocie i zduszą tym obrót jawny. To już takie jaja się dzieją, że korpo nie ma jak usług kupić bo oferenci walą prosto z mostu że wyłącznie na czarno i nie ma jakiejkolwiek dyskusji, albo do ceny niech dopiszą jedno zero.

      • splinter

        >>temat jest śliski
        ale już historyczny

        Oczywistym jest, że pewne osoby czerpią wiedzę z mediów i będą próbowały ominąć system Vat dopiero teraz. Skończy się to dla nich źle i będą stanowić modelowy przykład spraw uzasadniających wzmocnienie działań rządu i reformy KAS.

        >>Obecnie żeby w ogóle prowadzić firmę handlową to i tak trzeba uniknąć vatu, to się z konkurencją nie da rady o te dwadzieścia parę procent konkurować.
        Czyli nie ma vatu, nie ma odliczeń, nie ma przestępstwa, jest sukces.

        >>waluta*czas
        Moim zdaniem konkurować w takim systemie jest niezmiernie trudno, kiedy każdy ma taki sam dostęp do informacji. Żeby spowodowa większą zmienność potrzebny jest dodatkowy czynnik. Nieistotne, czy wynik zastosowania dodatkowego czynnika będzie + czy –

        >>>To na sam koniec proponuję rozważenie – cóż takiego musielibyśmy kupić na transakcji wewnątrzwspólnotowej
        Na pewno nic znajdującego się na czarnej liś
        cie przedmiotów, z w którymi apriorycznie wiążą wyłudzenia vat np. złom, stal,iphony, Ideałem byłoby kupienie prawa do emisji CO2, ale ktoś już wcześniej pomyślał o tym. Z tego co pamiętam była tam ogromna trudność dowodowa, bo nie trzeba było towaru przewozić fizycznie między różnymi krajami.

        Mówisz o oligarchach, więc sugerujesz te branże, którymi oni się zajmują, i które wymieniłes w artykule – telekomunikacja, media, . Ja mam pewne przemyślenia dalsze, Ty pewnie też. Może rozwiążemy tę zagadkę.

        CDN

        • 3r3

          Jak biurwa bezprawnie kombinuje przy przedawnieniach to nie jest taki historyczny.
          Trzeba jeszcze poczekać z opowiadaniem historii za co się bawiliśmy za Kaczora Donalda, a jeszcze dłużej na to za co jest bal za Kaczora Kaczora.

          “Oczywistym jest, że pewne osoby czerpią wiedzę z mediów i będą próbowały ominąć system Vat dopiero teraz. Skończy się to dla nich źle i będą stanowić modelowy przykład spraw uzasadniających wzmocnienie działań rządu i reformy KAS.”

          System jest wadliwy już od zarania. Nie bez powodu spółki w Polsce są wyceniane o połowę wyżej niż w sąsiednich krajach, w Polsce najłatwiej zamieść przychód pod dywan.
          Biorąc pod uwagę stawki podatków w EU taniej jest bankrutować niż płacić podatki. A koszty bankructwa wcale nie są niskie, trzeba się przy tym nieco narobić.

          “Czyli nie ma vatu, nie ma odliczeń, nie ma przestępstwa, jest sukces.”

          Nie naliczyłeś vaty to jesteś zbrodniawcem i trzeba Cię obwiesić na rynku – tako rzecze Ziobro. Przyjdzie Ogórek będzie śmieszniej.

          “Na pewno nic znajdującego się na czarnej liś
          cie przedmiotów, z w którymi apriorycznie wiążą wyłudzenia vat np. złom, stal,iphony, Ideałem byłoby kupienie prawa do emisji CO2, ale ktoś już wcześniej pomyślał o tym. Z tego co pamiętam była tam ogromna trudność dowodowa, bo nie trzeba było towaru przewozić fizycznie między różnymi krajami.”

          Były jeszcze inne rzeczy dla nas – małych żuczków o takich samych własnościach jak certyfikaty na CO2 tylko na nasze kieszenie. Też nie trzeba się było z tym fizycznie wozić.
          Też jest trudność dowodowa.

          “Mówisz o oligarchach, więc sugerujesz te branże, którymi oni się zajmują, i które wymieniłes w artykule – telekomunikacja, media, . Ja mam pewne przemyślenia dalsze, Ty pewnie też. Może rozwiążemy tę zagadkę.”

          Ty rozwiązuj, ja czekam na zapadnięcie dawności nad teczką.

          • splinter

            Temat dotacji na innowacji pojawia się po raz wtóry. Przyznam, że do tej pory trzymałem się od tego z dala, bo z samego założenia jest to dla mnie niewydajne i chore. Nigdy też żadnej dotacji nie potrzebowałem, ale kto wie, gdzie bym teraz był, gdybym taką dotację otrzymał… Na razie nie wgłębiałem się w szczegóły, ale czy pisząc w artykule o dotacjach masz na myśli te, w których województwa, czy inne jednostki organizują konkursy, w których wyłaniają podmioty, które to podmioty dopiero wyjaśnią wszystkim zainteresowanym, jak te dotacje właściwie dostać?

            • 3r3

              Napisałem tekst na ten temat, jak jest zorganizowany łańcuch otrzymujący dotacje, dlaczego istnieje i jakie będą jego rezultaty. Tekst czeka na publikację.