Nie będzie sprawiedliwie – nie temu FIAT służy

Zapewne dostrzegacie jałowe dyskusje o rzeczywistości, że jakieś rozwiązanie jest takie, a powinno być siakie aby było sprawiedliwie, albo zgodnie z jakimś prawem, a nie z innym też prawem. Albo żeby było ładnie, albo wesoło.

To dość nieprzytomne polemiki, w których założeniem dyskutantów jest “jak być powinno” i każdy ma jakąś swoją wizję jak powinno być, a jest po prostu tak, jak jest. Tak wyszło, jak zagrały siły, bo tylko siła się liczy i tylko ona kształtuje stan faktyczny. Takie abstrakty jak sprawiedliwość, prawo, poczucie estetyki to zupełnie nieistotne detale, jeśli nie służą do wymuszenia na słabych alimentacji silnych.

Rezultat naszych działań, naszego gospodarowania, politykowania jest rozstrzygnięciem tych sił. Tego co kto komu wyrwał, kogo przechytrzył, kogo okpił. Kto zbudował siłę i komu zabrał ropę, węgiel, niewolników. Kto użył cudzej siły (tak jak banki używają siły państw budowanej z owoców pracy obywateli) aby wyzyskać tworzących siłę.

Częste są narzekania suwerenów (paradne – suweren niby komu ma się skarżyć) na to, iż wykorzystują ich słudzy – abstrakty, narzędzia. Jak nieprzytomnymi suwerenami jesteśmy, godząc się na działanie według samodzielnie wymyślonych zasad (praw), albo wymuszanych na nas przez innych, na które się nie zgodziliśmy?

Czy na pewno celem życia jest przestrzeganie praw? Bycie sprawiedliwym?

Czy może celem życia jest przedłużenie życia poprzez spłodzenie i wychowanie potomstwa oraz przygotowania im narzędzi, aby budowały jeszcze większą siłę, poprzez tworzenie kolejnych pokoleń swojej krwi i likwidowanie konkurentów obcej krwi?

Celem działania gospodarki nie jest sprawiedliwość, oczekiwanie jej to fantasmagorie. Korzyści bądź straty z naszych działań odniosą przyszłe pokolenia, kiedy nas już nie będzie. A dla nich nasze działania będą światem zastanym.

Druk walut czy dochód gwarantowany nie są w celu zaspokajania próżnego poczucia sprawiedliwości – są po to, aby ci co mają pomysł jak się nachapać, podtrzymali system regulacji chapania. A nie po to, żeby było dobrze, sprawiedliwie czy różowo w zielone ciapki.

Waluty nie są tworzone po to, aby zapewnić jakąkolwiek sprawiedliwość. Są tworzone po to, aby zostać zniszczonymi. Waluty to narzędzia. Są kredytem. Mają zapewnić działanie wymiany gospodarczej w skończonym czasie. I nic więcej. A ta gospodarka ma zapewnić alimentację tego, kto stworzył narzędzie. W czasie życia waluty, co najczęściej odpowiada czasowi życia najsilniejszego zamordysty trzymającego banki (bo to imperium jednego człowieka, gdy umrze nikt nie będzie kontynuował jego dzieła, bo każdy ma swój własny pomysł) ma dojść do rozwoju gospodarczego, akumulowania zasobów, zrealizowania planów władcy i wtedy waluta może zakończyć żywot, a gospodarka może się odprężyć po tak silnym strzyżeniu. Populacja może się odrodzić, a kolejne pokolenie władców może rozstrzygnąć na nowo spór o władztwo po zmarłym zamordyście. Bo to jakkolwiek jest dziedziczne w ramach grupy, dynastii to wszak spór o to, kto jest szefem wszystkich szefów pozostaje.

Jest to przyczyna, dla której bezpośrednie rządy siłowników – gangsterów są gospodarczo nieskuteczne. Najwyżej porządkują bałagan po wypaleniu się waluty. Siłownicy dokonują absorpcji zasobów bezpośrednio, nakazowo, w ilościach jakich potrzebują, a nie jakie są realnie potrzebne, przecinając i komplikując łańcuchy dostaw i produkcji. Rządy silnej ręki, poukładane i pozornie racjonalne z planem doprowadzonym do każdego stanowiska pracy, są wyjątkowo szkodliwym bałaganem gdy tylko pojawiają się nowe odkrycia, nowe rozwiązania i gdy ktokolwiek zwiększy wydajność produkcji czegokolwiek. Dlatego zamordyzmy powodują stagnację i sprzeciw.

I dlatego gangsterzy pokroju Rusaka nie rządzą bezpośrednio – dostaje pies w miskę i ma być gotowy naszczekać, a nawet rzucić się z zębami, ale nie pobierać zasobów prosto z gospodarki.

Polska jest przykładem, gdzie siłowniki po NKWuDzistach sprywatyzowały się i udają teraz banki, telekomy, kompanie węglowe, wydobycie miedzi czy linie lotnicze, a ich agentura poprzebierana jest w togi i udaje państwo “prawa” skręcające w lewo. I bałagan w gospodarce jest niesamowity – to rezultat bezpośredniego pobierania składników gospodarki na potrzeby rozrastającego się aparatu przemocy. Te wszystkie kontrole, kominiarze wywalający drzwi i potentaci IT zmuszeni do produkcji kozich serów to rezultat zamordyzmu takiego jak za Pinocheta, tylko w dłuższej perspektywie rozwoju. Bo siłowniki umieją uporządkować bałagan wywołany próżnią polityczną, ale gospodarka nie może trwać w takiej stagnacji przy rosnących potrzebach aparatu przemocy.

Dlatego przemocą nie sposób rządzić długo, bo zanika gospodarka – pozostaje kanibalizacja zasobów.

Rozwiązaniem na dłuższą metę jest stworzenie systemu motywacyjnego opartego o obiecanki, które poprzez krótkoterminową realizację pozwalają czynić długoterminowe (jakkolwiek fałszywe) projekcje realizacji. Takiego narzędzia dostarcza koncepcja tokena wartości – waluty. Jakkolwiek pieniędzy jest ile wytworzymy – pieniądze są przedmiotami rzeczywistymi, o tyle waluty i kredytu możemy mieć, ile tylko sobie ktokolwiek wyobrazi.

Pozostaje umówić się wspólnie, w ramach powszechnie wyznawanego gusła, że waluta jest coś warta. Są najróżniejsze sposoby przymuszania do takiej wiary, że nie ma pieniędzy nad walutę, a bank centralny jest jej emitentem i większość opiera się na straszeniu siłownikami (porwaniem, detencją, torturami, niszczeniem mienia – pełen zakres terroru kryminalnego w rękach państwa przeciwko suwerenowi).

Oczywiście porozumienie, iż waluta jest coś warta, zawiera założenie, że znaczna część populacji wie co to są pieniądze i tylko udaje, że z tą walutą to tak na poważnie, natomiast wytwarza i gromadzi prawdziwe pieniądze na wypadek, gdyby jednak populacja powszechnie porzuciła wiarę w walutę i zrobiła run na handlarzy złotem.

Otóż początkowa ilość waluty, jaka zostaje wyemitowana, jest kredytem o szacunkowej wartości obrotu gospodarczego w cyklu gospodarczym. Dla gospodarki agrarnej jest to cykl wegetacyjny, dla przemysłowej produkcyjny, dla wydobywczej cykl wydobycia depozytu, dla finansowej są to niezwykle krótkie cykle, nawet krótsze niż dobowe, wynikające z częstości transakcyjnej innych części gospodarki. Oczywiście najrozsądniej byłoby, gdyby każda część gospodarki miała swoją walutę i tak w istocie jest – są tam zamknięte obiegi kredytowania i instytucje finansujące w najróżniejszych formach (spółdzielczych, samopomocowych, komercyjnych) wyłącznie wybrany sektor pod zabezpieczenia rezultatów danego sektora. Natomiast na styku tych gospodarek musi być jakaś wymienialność i tutaj jest nieszczęście waluty FIAT, ponieważ cykl wegetacyjny w stosunku do cyklów finansowych wycen na giełdzie daje tak duży kontrast, że rolnictwo wydaje się pozornie niedochodowe jeśli wycenić je w walucie rynku finansowego.

A przecież bez rolnictwa wszystko inne nie funkcjonuje, a odwrotnie jak najbardziej. Wynika z tego, że w rolnictwie musi być ukryta olbrzymia wartość, której nie daje się wycenić w cyklu działania rynku finansowego. I istotnie tak jest, ilość paliw, środków chemicznych, maszyn, które są agregowane w rolnictwie, a dają rezultat tylko raz w cyklu wegetacyjnym jest olbrzymia. Wytworzenie tego wszystkiego było kosztowne, jednak nadwyżki w produkcji wszystkiego pozwalają na taką rozrzutność, iż można nawet utrzymać tak niespójny system transakcyjny i część populacji może żyć z zakładów o przyszłe wyceny produktów.

Ta sama zależność jest w produkcji i wydobyciu – to tam kryje się bogactwo, to tam są wytwarzane gigantyczne nadwyżki pozwalające budować wieże ze szkła, stali i betonu. Wszak żadnego szkła, stali i betonu nie wytwarza się w banku centralnym.

Istotą waluty jest krótkoterminowa wymienialność jej na dobra, których nadwyżki wytwarza kto inny. Warunkiem jej przyjęcia jest dalsza wymienialność z projekcją dalszej wymienialności. W takim kontekście gromadzenie waluty ma sens, gdyż wzrost wydajności pozyskiwania dóbr z depozytów (wydobycie) i tworzenia depozytów (upraw, hodowli, produkcji) zapewnia deflację i samo posiadanie waluty daje korzyść z cudzej pracy. Metodą konsumpcji tej różnicy jest wytworzenie waluty i tym samym zapewnienie sobie dostępu do dóbr. O ile mieści się to w ramach wytwarzanych nadwyżek – proces ten nie jest zauważalny, gdyż wyceny pozostają stabilne, natomiast przekroczenie szacunkowej sumy nadwyżek powoduje inflację. Chyba że wyprodukowaną walutę akumuluje się w przeróżnych skarbcach jakie zapewnia “rynek finansowy”. Bo tam się nic nie wytwarza, tam się wyłącznie przeksięgowuje z kartki na kartkę.

Oczywiście za prywatny dodruk waluty kary są srogie, bo jak to tak bez pracy się bogacić? A bankierzy tak się właśnie bogacą – administracyjnie/magicznie dopisują sobie cyfry na kartkach i przymuszają pracujących, aby wymienili im te waluty na owoce swojej pracy.

Działa to tak długo, jak długo w codziennej perspektywie te papierki są wymienialne na kolejne produkty jakich potrzebujemy, a czar pryska gdy takie zdarzenia nie następują.

Aby czar nie prysnął trzeba by po zamkniętym cyklu gospodarczym rozliczyć wszystko i skasować całą walutę, wprowadzić nową i zacząć od nowa. To bardzo by komplikowało życie, ponieważ cykle produkcji nie są zbieżne, i o ile gospodarka agrarna wyznaczyłaby cykl roczny, to gospodarka przemysłowa działa w wielu innych cyklach – również wieloletnich.

Nigdy więc nie występuje dobry moment, aby skasować walutę. Chyba że coś skasuje gospodarkę – dobra wojna nie jest zła, byle w odpowiednim momencie. Bardzo trudno jest osiągnąć porozumienie, że coś co mamy zgromadzone nie działa i gramy od nowa (reforma walutowa Niemiec po 2WW).

W ten sposób cykl użycia waluty przedłuża się w nieskończoność i pewne rodzaje działalności – przysparzające bogactwa – gromadzą walutę szybciej niż inne, co powoduje tworzenie nawisów inflacyjnych, gdy nie ma potrzeby wymiany walut na dobra i takie zakumulowane nadwyżki nie trafiają na rynek. Waluta jest – ale nikt jej nie używa. Otwartą pozostaje kwestia czy te nadwyżki są wymienialne na rzeczywiste dobra w jednym czasie, albo w jakimś skończonym czasie.

Pierwszym z rozwiązań dla małych nawisów jest promowanie konsumpcji. Na przykład przez ograniczenie czasu pracy (aby nie powstawała nadwyżka) i wymuszenie czasu bez alimentacji (czasu wolnego od pracy), kiedy następuje konsumpcja dóbr zakumulowanych wcześniejszą alimentacją owocami pracy.

Problem następuje, kiedy suma czynników akcyzowych na pracę (PIT między innymi) powoduje, że nie ma sensu podejmować pracy, wtedy konsumpcja musi być dokonana z cudzej akumulacji.

I tak rozwiązywany jest problem dużych nawisów – są one depozytami do kredytowania małych braków (kredyty konsumpcyjne) z przyobiecaniem zapłaty przyszłą pracą (niby że kiedyś obniżą PIT? na przykład poniżej zera dochodem gwarantowanym i wszyscy wrócą do radosnej wytwórczości?). W jakimś tam skończonym, odległym czasie ma niby nastąpić zwrot tych kredytów, a nawet odsetek i wszystko się zbilansuje. Wierzymy w to, ponieważ tak się dzieje na co dzień, a jak się nie dzieje to stosujemy przemoc i ograbiamy niestosujących się (egzekucja komornicza), a nawet wmawiamy im zamiar oszustwa i porywamy – więzimy za długi. A na koniec powstaje koncepcja aby zmuszać więźniów do pracy, chociaż PITem zabraniamy pracować na wolności. Poziom absurdu przy którym wypadałoby udać się na terapię?

Ponieważ mimo takich obciążeń (niepodejmowanie zajęcia z powodu obciążeń zajęcia i promowanie nieróbstwa aby wykorzystać depozyt abstraktu – waluty) gospodarka ciągle wytwarza nadwyżki, to można na wiele sposobów dokonywać refinansowania, przesuwając wymagalność spłaty w przyszłość.

Tym jest system emerytalny – przesuwa część zapłaty w walucie w bardzo odległą przyszłość. System działa, ponieważ już mamy emerytów, którzy coś dostają i pozwalają na projekcję, iż tak będzie w przyszłości.

Krok po kroku całość nadwyżek gospodarki zostaje zmniejszona, gospodarowanie przeniesione tam, gdzie nikt nie przeszkadza obciążeniami gospodarować i system się bilansuje. Ale nawyki pozostają. Nie ma chętnych, aby przy takich obciążeniach podejmować zajęcie i cokolwiek wytwarzać, a dodruk waluty przez tych, którzy zorganizowali sobie kurek w systemie rurek (banki) dalej trwa. Akcja kredytowa trwa, i nadwyżek brakuje aby utrzymać działanie instytucji społecznych. Wprowadza się wtedy cięcia wydatków publicznych.

W rezultacie nie stać nas na coś, na co było nas stać bo sami to tworzyliśmy. Przestaliśmy to tworzyć, obiecując sobie wzajemnie wytworzenie tego wszystkiego w bardzo odległej przyszłości.

Na przykład odłożyliśmy prokreację na odległą przyszłość. W rezultacie nie powstali kolejni mieszkańcy, którzy zapragnęliby naszych depozytów abstrakcyjnych i byliśmy zmuszeni skonsumować je, co wywołało kryzys finansowy (brakło chętnych na wykup obietnic, na wykup dóbr z przyobiecaną astronomiczną wartością).

Ponieważ brakło chętnych na nasze depozyty i zaczęliśmy je konsumować – powinno dojść do likwidacji waluty już w latach 80-90. Nie doszło do tego, do zabawy wciągnięto kolejne narody i kolejnych chętnych na depozyty (zasilanie zewnętrzne przez kanibalizm obcych ludów). Pozwoliło to na wesołą zabawę przez kolejne dwie dekady na koszt demoludów.

Teraz ZNOWU zadłużeni są wszyscy, jak by tu wciągnąć do zabawy Chińczyków z ich zasobami? Wtedy zabawa potrwa jeszcze ze dwie dekady. A później Indie urosną i znowu się przedłuży zabawę.

Problem w tym, że Chińczycy na straży swoich zasobów stawiają kompleks militarny.

Rozwiązaniem spłat zobowiązań w abstrakcyjnej walucie rozwiązano dodrukowując wyniki tych spłat. Czyli skup zobowiązań przez banki centralne. Kłopot jest taki, że dysponujący tymi nadwyżkami mogą doprowadzić do gwałtownych przecen (inflacji) dokonując akwizycji, albo mają nadwyżki abstrakcyjne, których nie mogą użyć.

To jest właśnie cały urok walut FIAT. Są one obietnicami, których próba zrealizowania prowadzi do tym większej przeceny ich wymienialności im dłużej trwa “oszczędzanie”. Powstrzymanie się od konsumpcji jajka nie zapewnia po 30 latach sumy pozwalającej na konsumpcję jajka, najwyżej jego ułamka. A zazwyczaj nie pozwala na żadną konsumpcję – klasery są pełne walut które przestały być użytkowane.

Oczywiście można surfować pomiędzy systemami walutowymi, wymieniając jedne na drugie, ale globalizacja gospodarki prowadzi do globalizacji waluty, więc po najbliższym resecie waluta może być globalna i w końcu resety też będą globalne. Być może jeszcze nie za naszego życia, chociaż młodsi czytelnicy być może tego dożyją.

Istotne jest to, że aby zjeść jajko należy oszczędzić środek produkcji jajka. Dlatego właśnie prawdziwym bogactwem są środki produkcji, narzędzia, maszyny, fabryki, ludność. I depozyty środków materialnych – złota, węgla, ropy (wszak żaden silnik nie działa bez smarów, a te robi się tylko z ropy i z wielorybów, a wieloryby już zużyliśmy).

Oczywiście wielu zakrzyczy, że to niesprawiedliwe – że odmówili sobie wielu jajek z nadzieją na emeryturę, że to bezprawie i aparat przymusu ma im zapewnić prawo i komuś te jajka zabrać, aby oni mieli te przyobiecane.

System walutowy nie jest po to, aby było sprawiedliwie. Prawo jest doraźne. Banki po to zasysają zasoby dodrukowując walutę, aby ci, co mają pomysł jak zdobyć władzę, mogli realizować swoje projekty na nasz koszt. Swoje “projekty społeczeństwa otwartego” czy lotów na Księżyc. To za te waluty wznoszone są piramidy i wieże do nieba. A my się na to godzimy, ponieważ krótkoterminowo waluta pozwala nam rozwiązać problem wymiany owoców pracy, za koszt ułamka owoców pracy na utrzymanie tego systemu transakcyjnego.

Właśnie dlatego rządy banksterów są efektywniejsze niż rządy gangsterów. Potrafią wytworzyć system motywacyjny, w który mapety uwierzą, w którym będą widzieć emerytalną marchewkę, kredytowy bat i będą ciągnąć wózek aż padną.

A potem przyjdą gangsterzy, wyprostują wrzeszczących staruszków w sprawie obiecanych emerytur, których nie będzie i znowu wróci waluta i wrócą banki, i kolejne pokolenie będzie miało nowy system walutowy, w którym wszystko pozostanie po staremu.

I po to tylko jest ten FIAT – abyśmy jakoś dogadywali się w sprawie codziennej wymiany. Nie w sprawie oszczędności bo takiego zwierzęcia nie ma w naturze abstrakcyjnej waluty. To narzędzie abyśmy przetrwali do następnego pokolenia, coś wytworzyli, coś po sobie zostawili, abyśmy umieli sobie wyobrazić marchewkę i bat. Wszak czym wypełnilibyśmy długie dni naszego życia, gdyby nie praca na naszych dobrodziei, na świecie, na którym nie czeka nas nic dobrego tylko śmierć i podatki? Czy jest coś piękniejszego niż zasuwanie całe życie w pocie czoła, aby realizować cudze cele, cudze pomysły, cudze plany?

Wszak nie mamy żadnych własnych?

Śmierć i podatki naszym celem?

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • Plastic Tofu

    Nie mam pojęcia czy komentarze piszemy pod artykułem do którego się odnoszą, czy przenosimy dyskusję pod nowy artykuł, więc jeśli popełnie faux pas to proszę o wybaczenie całe naczalstwo bloga:
    Madon podniósł kwestię ubezpieczeń zdrowotnych w USA wiec chciałbym się odnieść do tej kwestii i wkleiłem odpowiedź pod artykułem ale chciałbym wkleić ją też tutaj, aż do ustalenia etykiety tego bloga.

    Jakość slużby zdrowia w USA i jej koszt owiany jest wieloma mitami i na tych mitach tworzone są opinie. Więc zacznijmy od końca od kosztów;
    35 letni mężczyzna lub kobieta niepalący w Cook County w Illinois wykupując dzisiaj polisę na zdrowie płaciłby:
    Za brązowy plan 205-232 dolary
    Za srebrny plan 237-309 dolarów
    Za złoty plan 271-363 dolary
    To są ceny miesięczne plany z Blue Cross Blue Shield, pominięte są centy. Jeśli zarabia mniej niż $47,080 to rząd zaczyna mu pomagać zmniejszając udzial własny, dopłacając do polisy albo wręcz płacąc za niego.
    Ile ludzi płaci za siebie?
    Według Kaiser Foundation
    49% ma ubezpieczenie od pracodawcy – bardzo popularna forma benefitu gdyż placi się go pieniędzmi przed podatkiem i pracodawca ma obowiązek pokryć co najmniej 50% składki, a w rzeczywistości pokrywane jest 80-90%
    19% jest ubezpieczonych w Medicaid – ubezpieczenie dla biednych, często bezpłatne lub bardzo niskie stawki
    13% jest ubezpieczonych w Medicare – ubezpieczenie seniorów powyżej 65 roku zycia – część A za szpital jest bezpłatna, część B za lekarza wynosi 121 dolarów dla dochodu do $85,000, jednak wiele ludzi o mniejszym dochodzie korzysta także z Medicaid które płaci część lub całość składki.
    2% ma inny typ publicznego ubezpieczenia – np dzieci są automatycznie objęte ubezpieczeniem w większości stanów
    10% nie ma ubezpieczenia
    6 % płaci za siebie według stawek podanych powyżej.
    Mediana zarobków nauczyciela w podstawówce w Chicago (Cook County) to prawie 58,000 ponieważ studia kończy się w USA w wieku 22 lata to 35 latek ma za sobą 13 lat doświadczenia czyli powinien być gdzieś niedaleko mediany . Nauczyciele mają ubezpieczenia w pracy, ale wybrałem ten zawód, bo każdy może znaleźć podobny w swoim miejscu zamieszkania. Średnia z planów zdrowotnych to $280 na miesiąc czyli 3360 dolaresów na rok. Wychodzi, że koszt ubezpieczenia zdrowotnego w stosunku do pracy nauczyciela to niecałe 6%. Czy to dużo zostawiam ocenie czytających.
    O jakości napiszę innym razem.

    • 3r3

      Na razie nie mamy zintegrowanej koncepcji jak ma być z komentarzami. Pisz gdzie uważasz aby komunikat dotarł do tych co chcą go przeczytać.

      Mógłbyś napisać artykuł z mapą o stawkach podatkowych i ubezpieczeniowych, oraz płacy minimalnej i medianie dochodu w wybranych USAch. Byłoby przejrzyście. Opublikujemy.

      • IL, zacznij pisać na temat, odnośnie artykułu, bez wycieczek osobistych, bez powoływania się na ‘wolność osobistą’. Ostatnie ostrzeżenie.

        • IL

          Jakie osobiste? Ja tylko mowie, ze nie ma potrzeby wchodzic na ambone, i prawic aroganckie kazania, tylko dlatego, ze m
          nas ktos, kiedys, kopnal w dupe.
          Zegnam.

          IL.

          • 3r3

            To nie wchodź na ambonę i nie głoś.

  • madon

    ,,że nie ma pieniędzy nad walutę, a bank centralny jest jej emitentem”

    Cie choroba… to może już rzeczywiście niech nie będzie tego bóstwa nad Allaha a Mahomet niech będzie tym posłańcem? Jakby się nad tym zastanowić, to może to nie musi być takie złe… Byłby sobie denar, dinar i fals. Houellebecq też tę kwestię postawił w ,,Soumission”, tylko pod innym kątem.

    Czy dobrze rozumiem, że jedynym powodem powszechności waluty fiat jako środka wymiany jest to, że umożliwia należymisiom ciągłe ssanie mocy swobodnej podatkiem inflacyjnym oraz radosne zadłużanie na astronomiczne kwoty ku uciesze ludu? Dlaczego ona zwyciężyła na całym świecie? Czy rozliczanie się w prawdziwym pieniądzu nie zagoniłoby mapetów do kieratu równie skutecznie albo lepiej?
    A nie boją się te nasze białe misie, że jak jakieś inne (żółte) pozwolą używać swoim prawdziwego pieniądza a podległa im populacja zacznie z nim robić to co robi z pieniądzem od 4 tysięcy lat (oszczędzać) to w końcu zbudują efektywniejszą gospodarkę i przez to większą siłę? Dlaczego my mamy nie oszczędzać? Czy to jest rzeczywista wiara w gusła Keynesa czy keynesizm to tylko zasłona dymna, że to niby naukowe i ma sens?

    ,, założenie, że znaczna część populacji wie co to są pieniądze”.
    Śmiałe założenie. Pamiętam nagłe pojawienie się billboardów reklamujących skup złota w moim mieście 2-3 lata temu, kiedy było w jakimś lokalnym dołku. ,,Stare, niemodne kolczyki? Wymieniłam na wakacje w Grecji!” Inna wersja-kurs hiszpańskiego. Rozumiecie? Stare, niemodne złoto. Barbarzyński relikt po prostu;)
    Natomiast dość unikatowym w skali europejskiej zjawiskiem jest atawistyczne, witalne dążenie Polaków (i innych demoludów) do posiadania nieruchomości na własność. Z jednej strony zabija to wszelką mobilność i wiąże do ziemi jak chłopa pańszczyźnianego, z drugiej, jednak trudniej człowieka okraść z nieruchomości niż z cyferek na serwerze banku. Więc jakieś realne dobro ci ludzie posiadają.

    Nasuwa mi się jeszcze takie pytanie. Skoro korytem pierwotnym jest bank centralny i niejasno powiązane z nim inne instytucje finansowe, to dlaczego mamy działać w przemyśle, który jest wszak o ten stopień niżej? Dlaczego mamy sprzedawać swoje usługi tym co ryją, przetapiają, skrawają i syntetyzują a nie tym magom co mówią fiat pecunia! I staje się pecunia. (“dlaczego nie fersztejen? my wszystko fersztejen!”;)

    Na zakończenie spodziewałem się zimbabweańskiej 100-trylionówki ale ten chiński banknot jest znacznie subtelniejszy.
    To zdjęcie też by się nadało https://en.wikipedia.org/wiki/File:Inflaci%C3%B3_utan_1946.jpg

    • 3r3

      @madon
      Wielką korzyścią fiata i dominująca pozycja w wymianie z tej korzyści wynikająca to fakt iż można fiata rozwadniać aż do nieuznawalności.
      Czyli można dać kredyt zaufania w przyszła wymianę i rozciągać w czasie zwroty tak długo aż staną się bezprzedmiotowe.
      Inaczej nie da się prowadzić wymiany, wymiana z definicji nie będzie ekwiwalentna.
      A przy okazji da się ssać monopol emisyjny, ale monopol emisyjny nie jest warunkiem fiata, przecież ja Tobie też mogę zapłacić moimi wekslami i weksle i odroczone płatności są w obrocie gospodarczym tylko emitenci nie walą kantów na tak istotne kwoty jak robią to banki centralne, choć czasem się zdarzy niewypłacalność.

      Mam na tapecie artykuł o tym dlaczego jest to absolutnie konieczne dla istnienia systemu wymiany. Inaczej się nie da gospodarować – długi trzeba co jakiś czas wybacza, można co siedem lat, można co wojnę, można co upadek waluty.

      Rozliczanie się w prawdziwym pieniądzu (braku zaufania, fidesu w kapitał społeczny) zamrozi gospodarkę już w pierwszym cyklu rozliczeń, będziesz musiał czekać na płatności w najdłuższym cyklu podstawowym, a to jest cykl wydobywczy dla metali ziem rzadkich. Czyli odroczenia płatności po 25 lat, bałkanizacja gospodarki i konieczność znalezienia innego narzędzia jakim będzie token zaufania.

      Keynes zwrócił uwagę na bardzo istotną rzecz mimo że był nieukiem – każda śmierć jest pewna, tym samym śmierć zaufania też jest pewna gdy umrą nasi obowiązani do spłaty i nikt nie podejmie zobowiązań, a przecież nie możemy się skutecznie umówić że osoba trzecia ma zobowiązania bo nas pogoni. A przymuszona (podatki) będzie się stawiać, oszukiwać i przestanie pracować w ogóle.

      Nie da się oszczędzać w walucie, to jest całkowicie bezsensowne – to oszczędzanie czyjegoś długu poddanego inflacji.
      Oszczędzić można przedmiot materialny, tylko to ma sens jeśli gospodarka się kurczy, a jeśli rośnie to trzeba ją zasilać na bieżąco bo jutro i tak procesory będą szybsze i tańsze.

      Przemysł nie jest stopień niżej niż bank centralny – przemysł jest obok. W banku centralnym możesz sobie nadrukować co zechcesz, Faraona nie stać było na długopis bo mu go przemysł nie wytwarzał. Cokolwiek sobie bank centralny czy siłowniki wymyślą to są rojenia i chciejstwo. Rzeczywistość jest w przemyśle. Dla mnie dwuosobowy samochód mający 1200 koni pod maską to rzeczywistość – bo go robiłem, a dla kogoś spoza przemysłu – abstrakcyjna góra pieniędzy. Symbol zbytku i bogactwa. Dla mnie to po prostu zmarnowane części na dobry samolot szkolny. Bo można było zamiast szpanerskiego cipkowozu zbudować narzędzie do projekcji siły. No ale szpanerski wóz powstał jako zbytek z produkcji zbrojeniowej – robiliśmy go PONIEWAŻ narzędzia przemocy wymagały takiej technologii i jest z tego nadprodukcja. To niech bogaty sobie ma.

      • Ireneusz

        Ależ “szpanerski cipkowóz” JEST jak najbardziej narzędziem projekcji siły. Ktoś, kto potencjałem siły nie operuje, nie jeździ “cipkowozem”. Wie to każdy… A “cipki” – najogólniej rzecz ujmując – tejże wiedzy się nie wstydzą.

        • 3r3

          Dorwanie się do turbiny od samolotu i wsadzenie jej do samochodu nie zmienia faktu, że lepiej było poszpanować samolotem, bo tam gdzie się bombarduje nie bierzesz na sztuki i nie pytasz ich o zdanie.
          To tylko absurd społeczeństw postindustrialnych że kobietom przydaje się cech podmiotu, gdy są tylko przedmiotem niezbędnym w podtrzymaniu liczebności.

    • Pio80tr

      “atawistyczne, witalne dążenie Polaków (i innych demoludów) do posiadania nieruchomości” (…)
      “z drugiej, jednak trudniej człowieka okraść z nieruchomości niż z cyferek na serwerze banku.”

      Ciekawie i słusznie spostrzegłeś, że ta nasza przypadłość umożliwia ssanie mocy swobodnej przez pasożytniczy system banków.

      Polak kupuje od drugiego Polaka kawałek ziemi. Gdy bierze kredyt w banku np. na lat 30 to de facto musi w tym okresie dostarczyć we prawnym środku płatniczym (lub bezprawnym CHF) 2 krotność wartości tego kawałka ziemi.

      Czyli drugie tyle mocy swobodnej jest zasysane przez system nie przynoszący korzyści społeczeństwu polskiemu i transferowane jest zagranicę kraju.

      Bardziej ogólnie. Prawo do posiadania czegoś jest prawem realnym tylko wtedy gdy posiadamy zasoby do pełnego korzystania z tego prawa.

      Jeśli Polak w Polsce kupuje kawałek ziemi na własność aby cieszyć się z pełni praw do jego posiadania musi wiedzieć, że obowiązująca jurysdykcja w kraju nad Wisłą chroni tylko nas od samych siebie (którą to jurysdykcję zresztą alimentujemy co miesiąc). Natomiast na zewnątrz kraju o tym, że ten kawałek ziemi należy do mnie informuje sąsiadów jedynie las bagnetów i zasieki.

      Po jakiego wała więc transferować taką ilość mocy swobodnej za granicę? 🙂

      • 3r3

        “Po jakiego wała więc transferować taką ilość mocy swobodnej za granicę?”

        Ja mam konkluzję że jak da się od nas transferować to można i w stronę przeciwną. To my musimy ssać obcych, zabierać ich dzieciom szklankę mleka.

      • placekj

        Chyba nie musi. Może go spłacać 30 lat bezpośrednio tylko czy sprzedawca się zgodzi?

  • Godfather

    Być może wezwanie by “oddać cezarowi to co należy do cezara” ma i takie, praktyczne znaczenie. Skoro to ich waluta to im ją oddajmy zamiast dawać im efekty naszej pracy. Bo przecież nie jest nam do niczego potrzebna, prawda? Prawda?
    A może wystarczy jej używać tu i teraz nie wierząc w możliwość zapewnienia sobie czegoś na przyszłość w oparciu o nią? No bo wierzyć to można w Boga (oddając mu to co do niego należy). Zresztą każdy katolik modli się codziennie: “fiat voluntas tua”, więc fiat może być tylko jeden. Nie można służyć Bogu i walucie.
    Kolego polish_whealt co ty na to? 😉

  • weltmeister345

    Kierat aktywności własnej nie pozwala na zbyt częste wpisy
    ale wasze czyta się z przyjemnością.

    A ostatnie artykuły to już klasa sama w sobie. Do rzeczy. Próba zorganizowania procesu dostania się do
    miodu – (oczywiście czysto teoretycznie) poprzez Proxy jest do zrealizowania
    ale na każdy rozwiązany problem, który sobie rozwiążemy powstają 2 nowe. Trzeba przenicować całe życie. Słowem im dalej w las tym więcej drzew.
    Najtrudniejsza jest nauka na własnej skórze. Gdyby tylko autorowi bloga przyszły kiedyś na myśl szkolenia na wzór IT21 …

    Poprawcie mój błędny tok myślenia dotyczący poprzednich
    artykułów jeśli się mylę ?. Część z was
    pisze o naprawie sytuacji w PL , zastąpieniu liści na drzewach czymś innym,
    wielkim oczyszczeniu i od tej pory będziemy krainą mlekiem i miodem płynącą
    (chyba komentrze „redneck” – nie mogę ich odnaleźć).

    Autor natomiast pisze o bezpośrednim dotarciu do miodu
    wyrwaniu jak najwięcej i chodu na zimowe leża. Ewentualnie podczepienie się pod
    odpowiednią grupę w odpowiedniej sytuacji vide UA, zmuszeniu obecnych wnuków –
    (tych co w togach)do korzystniejszego dla nas
    podziału tortu gdy braknie im mocy swobodnej. Gdzie wy tu znajdujecie słowa o polepszeniu –
    naprawieniu czegokolwiek w PL. Sytuacja
    może się wcale nie zmienić, może zostać tak jak jest lub ewentualny oddech aby
    mapety trochę nabrały runa pod przyszłe postrzyżyny. Zostaje jak jest – z tą
    różnicą że teraz to my jesteśmy uznawania za swoich i siedzimy przy tym stole
    – a nie gdzieś tam podczepiamy malutkie
    kurki.

    Oni z własnej woli nie oddadzą dostępu, mało tego, nie chcą
    nawet wsiąść nie od swojego. Tam też już zrobiło się ciasno. Za dużo zjedli – a
    nie przybywa w taki tempie jak potrzeba
    dla wszystkich.

    Nie ma siły aby to wszystko przewrócić – to trzeba
    przewrócić kawałek. Później samo się przewróci.

    Brak nam siły aby ten gmach zburzyć i postawić od nowa.
    Nawet nasza nauka o tym mówi: “Zburzcie tę świątynię, a w trzy dni ją odbuduję” – nikt jej nie każe naprawiać to niemożliwe. Konkluzja: Podłączamy się pod to co jest lub wywracamy
    wszystko i wtedy budujemy krainę mlekiem i miodem płynąc ą -oczywiście dla nas.
    Czy ja dobrze rozumiem sens tego bloga ?

    • 3r3

      Przytomności!

      Mam przeprowadzić szkolenie z wchodzenia do budynku podlegającego WSO posługując się dokumentami stwierdzającymi że jestem kim tam sobie wymyśliłem, zawierać umowy z mundurowymi, werbować oficerów, walić US na zwrotach?

      Bądźmy poważni – ilu ludzi ma w ogóle konsystencję psychiczną aby się przy takiej pracy nie spocić w pełnym upale pod muchą?

      Zgarnęliby mnie razem z całym szkoleniem i wykładziną w sali.

      W ramach przerwy na ciastka mógłbym pokazać jak używać wytrychów wyjawiając skąd te dokumenty?

      Towarzysza Koseckiego pogonili z Jego wykładami, a mi by dali tłumaczyć jak działać przeciwko państwom i sobie kraść kiedy wolno kraść. Bądźmy poważni, ale to jest dziedzina specjalistyczna “gangi białych kołnierzyków – działalność doraźna oraz o charakterze rzemiosła”.

      Pana Gadowskiego popytajcie jak to się robi, bo Jemu wolno takie rzeczy wygłaszać pod własnym nazwiskiem i Jego z przesłuchań wypuszczają bez bicia. Tylko że Pan Gadowski jest uczepiony PC i PiS, a ja nigdzie nie jestem podwieszony – najwyżej nad pohyblem za szyję.

      Sytuację w PL można polepszyć tylko w jeden sposób – najmniej 1/2 społeczeństwa to muszą być młodzi, a najwyżej 1/6 emeryci.
      Tymczasem 1/3 to emeryci.
      Pozostaje tylko dobrać metodę jak ociosać to co jest aby było tak żeby było dobrze i ilu nas po tym struganiu zostanie w przedmiocie, a ilu na stercie wiórów.

      Na początku ma się wielkie idee, z wiekiem pozostaje już tylko grabienie do siebie, aby nie być głodnym.

      • Pio80tr

        Wiem, że to tylko marzenia …
        ale może trzeba utworzyć równoległe Państwo do którego zarejestrujemy tylko tych co trzeba. Zrzekniemy się obywatelstwa III RP ale absolutnie nie zrzekniemy się polskości.
        Względnie musi to być wyznanie, które surowo zabrania płacenia ZUSu.
        Zróbmy to tak “aby wszyscy chcieli być jak my”. 🙂

        • 3r3

          A znajdziemy ludzi z tak wielką wiarą w to równoległe państwo aby w jego imieniu zabijać i za nie ginąć?

          Bo państwa do podtrzymania swojego istnienia potrzebują ofiar z krwi. A do ich składania z samych siebie trzeba niezwykłej wiary. Trzeba znaleźć mapetów którzy w takie państwo uwierzą na poważnie.

          Dlatego szariat działa – ludzie wierzą w to prawo na poważnie.
          A prawo to przecież tylko zbiór opinii pewnych ludzi.
          Zabiłbyś albo uwięził bo taka jest opinia jakiegoś tam szamana w todze?

          • Adam Pawlicki

            Pio80tr & 3r3.
            Mam wstret do koncepcji giniecia za idee. Ale jesli trzymamy sie koncepcji ze panstwo to po prostu przestepczosc zorganizowana, nie trzeba chyba wprowadzac na sile, centralnieplanowo zadnych falszywych idei ani mitow. Po prostu kawa na lawe z tym ze rzadzi czysty zysk. Zolniez ma swoja funkcje umierania za panstwo, za co jest proporcjonalnie wzgledem swojego wkladu w strukture wynagradzany w dostepie do dobr wytwarzanych przez gospodarke, a jesli jest sprytny, to rowniez mozliwoscia awansu do sztabu, gdzie nie ryzykuje kulki od snajpera. Jedyny wysilek ktory trzeba podjac do stworzenia zdrowego panstwa to zalozenie spolki akcyjnen produkujacej dobra i sprzedajacej te dobra za rozne uslugi. Kiedy socjalizm sie skonczy (zalamie), wystarczy kontynuowac sprzedaz dobr i tępic jałmuzne jako dzialanie kontrproduktywne dla funkcjonowanua organizmu.
            Po czasie, ludzie wymysla sobie ideologie do takiego stanu rzeczy.

            • 3r3

              Hihihi 🙂
              Słusznie 🙂

              Tylko w praktyce suma roszczeń wobec spółki przekracza jej rzeczywistą wydolność gospodarczą wielokrotnie. Więc się w takiej spółce zaczynają rozliczenia siłowe, a to się emerytury ukradnie sędziami, a to górników rozjedzie czołgami.

              To jest stały problem że trzeba ludziom naobiecywać tyle, aby byli skłonni służyć, a że suma obietnic jest niewykonalna w rzeczywistości to krnąbrnych – domagających się umówionej zapłaty, a nie obniżonej bądź żadnej trzeba obić gruchy żeby się uspokoili.

              To jest właśnie przyczyna, dla której istnieją zakony, dla której nie ma formalnego dziedziczenia wśród kleru, dla której emerytury to fikcja, oszczędności to żart, a przemysł w wielu krajach uspokaja się zwartymi szeregami w dymie gazu łzawiącego.

              Bo pomysł masz dobry, tylko rzeczywistość prowadzenia grupy przestępczej jest oparta o sumę rzeczywistości w głowach jej członków. A każdy przecenia swój rzeczywisty wkład w działania.

              Sukces ma zawsze zbyt wielu ojców.

    • Piotr34

      @weltemeister

      Skupianie sie TYLKO na odczepianiu sie pod miodek to jednak dzialanie tylko w ramach systemu narzuconego przez jego wladcow-taka strategia “sprytnego niewolnika”-bardzo minimalistyczna i malo ambitna(ot nachapac sie jak “panowie” nie widza i tlyko tyle)-malo to przyszlosciowe w gruncie rzeczy.

      Dlatego ja proponuje dzialanie dwutorowe-podczepianie sie jakos tam pod miodek(no jakos na biezaco trzeba zyc przeciez)ale drugi tor to POWINNO byc dzialanie nastwione na zmiane warunkow brzegowych systemu-tylko to na dluzsza mete daje jakies szanse ze nasze dzieci/wnuki nie beda niewolnikami-ze sie da to pokazuje fakt ze jednak prawa pierwszej nocy juz nie ma ani sprzedazy chlopa z ziemia tez nie.
      Poniewaz nie jestesmy wladcami systemu nalezy wiec popierac KAZDA inicjatywe ktora oslabia ich wladze i transferuje kase,wladze i uprawnienia na dol(czyli do nas)-wliczajc w to nawet takie takie sekciarskie grupy jak godlbugi,kryptowaluciarze czy walczacych o prawo do posiadania broni.Oczywiscie 99% takich inicjatyw nie wypali lub jest wrecz manipulacja ale co z tego?-1% wypali a akumulacja zrobi swoje z czasem.Gotowa i w miare “oswojona” struktura jakos tam dzialajaca ideologia tez juz jest(narod+wlasne panstwo).

      Niektorzy powiedza ze to idealizm i ze sie nie da bo “wladcy sa za mocni”-idealizm idealizmem ale to TAZKE zwykle zdrowrozsadkowe poszerzanie wlasnej strefy wolnosci dzialania a “wladcy systemu” to tylko ludzie ktorzy tez popelniaja bledy-zreszta zeby w zyciu nie bylo nudno jakis wrogow TRZEBA miec-“wladcy systemu” swietnie sie nadadza do tej roli.

      • 3r3

        Dobrze myślisz , ja jednak wiem jakie są moje realne możliwości.
        Dlatego pozostanę przy skutecznych metodach okradania pana gdy nie patrzy (jak cham z folwarku), tym pana osłabię, a Ty zorganizuj jakiś bat na tego osłabionego pana.

        Nie mam złudzeń, że panów nie będzie, jacyś tam będą. I niech też kradną, ale nie od nas, a od obcych – mnie to wystarczy.
        A jak masz pomysł co dalej to realizuj.
        Ja muszę odtworzyć ród, bo moich wybili wszystkich. I do tego potrzebuję zasobów.

  • ojciec

    Mam piękne wspomnienia z czasów hiperinflacji na Ukrainie (Krym) w 92 albo 93 roku. Przed wprowadzeniem hrywny, wydrukowali sobie jakieś kupony – karbowańce. Ludzie słabo w tego FIATA wierzyli ,bo kurs w 92 wynosił 400 karbowańców za dolara ,a w 95 już 110 000 karbowańców. W czasie mojego pobytu dwutygodniowego kurs dolara podwoił się, a w sklepach i knajpach państwowych nie zmieniali cen. Fajnie się balowało. Nie nadążali drukować zer na kuponach i 100 dolarów w karbowańcach to był plecak “pieniędzy”.

  • Pio80tr

    Taka obrazowa anegdota, którą zasłyszałem (od Austriaków)

    Przyrównajmy FIAT do numerka w szatni.
    Każdy kto zostawia płaszcz w szatni dostaje numerek (FIAT). Tak więc płaszcz, może podjąć dowolna osoba które tym numerkiem się wylegitymuje.
    Wiadomo, jeśli rośnie liczna osób chcących zdeponować płaszcz należy dysponować większą ilością numerków.
    Natomiast Ci w bankach centralnych wmawiają ludziom, że tworząc bezpodstawnie numerki wytworzą płaszcze.

  • weltmeister345

    Jednak mamy zbieżne poglądy. To zawsze był biznes dla samotnych wilków.
    A na polepszenie sytuacji metody już znamy. Wykonawców brak.

    • Czesio

      Dalej poruszacie się w świecie mapetów. Wydaje wam się że wasze idee są lepsze od ich idei. Że jak się jak leming idzie za ideą która wydaje się słuszna to się już nie jest lemingiem. a to dalej to samo. Realizowanie tego co myśl chce. Nie tego co człowiek chce. Dopóki nie zajdzie zmiana w świadomości – zmiana bandytów na górze nic nie da. Ten świat wcale nie musi wyglądać tak jak myśli ktokolwiek. On sobie po prostu jest i sobie będzie. Pieniądze (waluta) i cała indoktrynacja z nimi związana (zaczynają rodzice zainfekowani ideą pieniędzy, dalej szkoła – żebyś dobrze zarabiał itd) są przyczyną. Może by tak dorosnąć i przestać żyć iluzją? A jak już wyjdziesz to nie chwytać się kolejnych tylko żyć tym co jest? Może by w tą stronę zmieniać świat zamiast dalej taplać się w tym samym błocie ale za to MOIM błocie….