Nie tylko handel – ekonomia wymiany

Powszechnym sposobem pozyskiwania dóbr (przez Drogich Czytelników) jest handel. To takie działanie, w którym zamieniamy dobra bądź usługi na inne, o wyższej wartości. Ponieważ, z punktu widzenia każdej ze stron, pozyskane dobra bądź usługi mają wyższą wartość niż te zbywane, to transakcja jest korzystna dla stron i jej celem jest subiektywny zysk.

Czyli celem handlu jest zysk. Handel jest elementem kultury – wydzielamy czas i miejsce, gdzie się taką wymianę przygotowuje, ustala jej szczegóły, wybiera czas dokonania świadczeń przez strony i wykonuje podjęte zobowiązania.

Do całego procesu podłącza się pasożyt – jakiś urząd czy inny gang, które też chce odnieść korzyści z cudzego zadowolenia i wymaga dodania marży uszczuplającej zadowolenie stron do tego stopnia, że czasem transakcja przestaje być dla stron korzystna. Dlatego należy handel utajać i unikać płacenia haraczy kiedy to tylko jest możliwe, aby zachować pełnię zadowolenia z tego działania kulturowego.

Informację o wymienianych dobrach zapewnia reklama (operacyjna teoria reklamy).

Koncepcja bazująca na takim budowaniu bogactwa to merkantylizm. Mam dużo – jestem bogaty. Jego rozwinięciem jest konsumpcjonizm – dużo konsumuję – dobrze robię.

Jest to koncepcja dobra, jeśli dysponuje się czymś czego inni pragną, a zła jeśli się niczym takim nie dysponuje.

Wariantem tej metody jest zapewnienie stronie na czas transakcji poczucia zysku z transakcji, które to poczucie może się zmienić w czasie. Jest to funkcja reklamy (krytyczna teoria reklamy), takie działanie nazywamy oszustwem. Zapewnia ono przewagi w zysku sprytnym i przebiegłym względem niepełnosprytnych. Jest to metoda dobra, jeśli dysponuje się aparatem krytycznym, powszechnie nazywanym sprytem i przebiegłością. W innym wypadku jest to metoda bezskuteczna.

Oczywiście istnieją inne metody zaspokajania potrzeb. Wobec słabych można zastosować przemoc i zabrać im tyle, ile się zabrać uda na swoje potrzeby, grożąc im zniszczeniem tego, co mają lub ich samych. Jest to powszechnie stosowane działanie zbiorowe – tak działają gangi, państwa, korporacje. Zawsze gdzieś na końcu tego procesu jest groźba pałowania (przymus bezpośredni), porwania (więzienie), rabunku (konfiskaty).

Jest to metoda dobra, jeśli dysponuje się siłą, i zła, jeśli się nią nie dysponuje.

Kolejną metodą zaspokajanie potrzeb jest kultura darów. Jest to system kulturowy taki jak handel, w którym wymiana w ustalonym czasie nie musi występować (może, ale nie musi). Jest to działalność solidarna, wspólnotowa, oparta o relacje między członkami społeczności i pozwalająca ustalić ich hierarchię. Im kto więcej daje – tym ważniejszy, im kto ważniejszy – tym więcej subsydiuje. Takie działania mają za zadanie kształtowanie dobrobytu (czyli dokładnie takie same zadania jakie ma handel).

Przykłady takich wymian to Potlacz (przed zdegenerowaniem do zakazanej przez Kanadę i USA formy dewastowania dóbr by okazać hierarchię) i Kula.

Ale i u nas istnieją pozostałości takiej kultury. Przykładem są prezenty ślubne, jałmużna.

Brak takiej struktury w gospodarkach handlowych jest zastępowany przymusową redystrybucją (czyli metoda opisana wcześniej).

Celem kultury darów jest przekazanie nadwyżek potrzebującym, aby mieć pozór zabezpieczenia, iż w przypadku własnego niepowodzenia skorzysta się z nadwyżek uzyskanych przez inną grupę. System jest skuteczny, jeśli istnieje “wzrost gospodarczy” i nadwyżka w ogóle gdzieś występuje. Każdy system gospodarczy jest skuteczny, jeśli rośnie, i bezskuteczny, jeśli trwa recesja. Zaletą kultury darów jest brak powstawania formalnych zobowiązań wykonywanych w jakimś czasie. Dzięki temu nie powstają absurdy zadłużenia.

Jest to metoda korzystna, jeśli istnieją nadwyżki, i jak każda inna – bezskuteczna w obliczu recesji.

Aby skutecznie gospodarować organizmem małym (jak rodzina) bądź dużym (jak państwo), konieczne jest zastosowanie zespołu tych form zaspokajania potrzeb. Próba wykluczenia jakiejkolwiek z nich prowadzi do poważnych napięć, rozwiązywanych degeneracją innej (najczęściej degeneracją handlu w obrót długiem i przemocy w system redystrybucji). Skuteczność gospodarki chińskiej i brak absurdów, takich jak ubezpieczenia zdrowotne czy emerytalne, poza handlem (czyli komercyjnych) polega na proporcji tych metod pozyskiwania dóbr i zaspokajania potrzeb względem siebie. W Chinach część gospodarki (bardzo istotna) funkcjonuje w kulturze darów. To rozwiązuje problemy, jakie natworzyliśmy w naszym Rimlandzie stosując przemoc dla redystrybucji przymusowej. Kultura darów nie tworzy problemów wynikłych z zastosowania przemocy do rozwiązania kwestii, jakie nazywamy jałmużną. Być może kilka procent wzrostu gospodarczego Chin to oszczędność na powstrzymaniu się od kosztownej przemocy w redystrybucji.

Brak kultury darów w naszych strukturach społecznych to rezultat dekad komunizmu.