Odzysk – ocena koncepcji biznesowej

Czytelnicy, w tym jeden szczególnie, są zainteresowani takim biznesem jak odzysk. W szczególności metali, w szczególności tych droższych. W normalnych warunkach biznesowych byłby to racjonalny rodzaj biznesu, ale nie żyjemy w takich warunkach tylko w wypaczonych biurwią polityką. Opiszę ten model biznesu z poziomu technicznego, a potem odniosę się do tej wirtualnej rzeczywistości, w której przyszło nam żyć, gdyż na naszym serwerze załadowany jest nie najlepszy ze światów i nie bardzo chce się komukolwiek to patchować. A na koniec kilka komunikatów na temat działania portalu – skrót.

“Psychotyk uważa, że dwa i dwa jest pięć.
neurotyk wie, że dwa i dwa jest cztery – ale on tego nienawidzi.”

Warto zacząć od tego skąd w przedmiotach biorą się pewne specyficzne metale, po co ktoś je tam rozmieszcza i jak to robi. Interesujące Czytelników pierwiastki występują jako filtry-inhibitory, przewodniki i “klej”. Miedź, srebro, złoto, platyna, z mniej atrakcyjnych i niespełniających wymienionych warunków kobalt z wąglikiem zapiekanym.

Platynę i srebro można znaleźć w zastosowaniu filtrów, w postaci katalizatorów, membran, soczewek gazowych. Srebro i miedź jako materiał lutowniczy. Srebro, złoto i miedź jako przewodniki w urządzeniach elektrycznych i elektronicznych (na przykład występują przewody srebrne fi wielkości pięści i kiedyś mi się trafiło takie “złomować”). Ceny miedzi jakie są każdy widzi.

Koncepcja biznesu opartego o odzysk jest IDENTYCZNA z pomysłem na wydobycie w kopalni, przy czym nie trzeba na to jeszcze żadnej licencji. Kłopotem pierwszym jest pozyskanie rudy zawierającej ekonomicznie racjonalną ilość interesującego nas materiału. Zwracam uwagę, że w Kongo i Czadzie są ziemie czerwone od miedzi w takiej ilości, że to się nie chce utleniać na zielono, poczernione tu i ówdzie kobaltem, a jednak wolimy w spokojności ryć słabszy materiał w Lubinie, niż się wozić do murzynka Bambo po cokolwiek więcej niż kobalt i to tylko jak cena sprzyja. Odległość, logistyka, środki transportu wpływają na cenę i to mnożnikami. Dlatego wydobycie w Afryce jest z naszego punktu widzenia bezprzedmiotowe, a z punktu widzenia Chińczyków jest zamienianiem papierowych nadwyżek FEDu w cokolwiek materialnego nawet po kursie ćwierć za dolara.

Oczywiście miedź Czytelników będzie mało interesowała z powodu wolumenu do ceny jaki trzeba przepuścić. Na granicy zainteresowania może być aluminium, niektóre toksyczne materiały akurat z powodu chwilowej ceny jak cynk, inne są zbyt kłopotliwe w odzysku. To co nas interesuje najbardziej to złoto i srebro i czasem platyna, jak się akurat trafi. Platyna ma tę wadę, że trzeba coś z 1800 Celcjuszy, żeby to raczyło popłynąć. W wolumenach przemysłowych są to już bardzo poważne koncentracje energii i byle czym się tego nie uzyskuje. I tu przechodzimy do problemu lokalnego z biurwą, tak – znowu ta biurwa.

Na energii są straszne narzuty na Kapitana Państwo. To taki przebrany za zdechłego orła czy inną maszkarę, zależnie od lokalizacji gości, co dowala vat i akcyzę, żeby wydać to na zegarki i ośmiorniczki – innych funkcji państwa w naturze nie zaobserwowano. Aby rozpuścić jaki metal i przeróżnymi metodami go porozdzielać, uzyskując “ciastka” pływające na innym metalu w dość niezdrowych warunkach (na przykład zanieczyszczenia pływają na rtęci a złoto tworzy amalgamat… a wolfram tonie – Czytelnicy rozumieją do jakiego tematu ten skwarek), więc aby rozpuścić trzeba mu dostarczyć energii. Energii w postaci elektrycznej z sieci po kablu z dwu i trzycyfrową liczbą amperów (jeśli chodzi o opłatę za tę szerokość dostępu do sieci przesyłowej, to albo zarabiacie mając piec włączony na trzy szychty, albo sobie kupcie kontenerowy agregat na diesla czy inne opony do pirolizy – a gawiedź niech sobie wierzy, że “smog” się bierze z ogrzewania mieszkań – tak jakby tam wsadu do pieca dużo wchodziło), albo jednak odzysk okaże się nie dość opłacalny. Można jeszcze na koksie (też nietani – bo podatki), węglu i gazie. Mam po hali rozstawione kilka typów różnych pieców. Jeśli interesuje Was co na początek i nie chcecie budować kotliny na gaz czy koks, a gonienie palnikiem na acetylen jest niezasadne wolumenem (właściwie tylko dla odzysku złota jest zasadne), to Waszym pierwszym wyborem będzie elektryczny piec do prażenia ceramiki (porcelany, szkła, przy okazji do nitrowania narzędzi, utwardzania, hartowania i wielu innych zastosowań, te piece są z różnymi grzałkami do 950 stC, 1200, a są i takie do 3k), a to dlatego że jest tego dużo, jest tanie, a jedyna wada, że dość rozrzutne energetycznie. Z tym że szybko skalkulujecie, że jak się tym nie wytapia złota, to srebro jest na granicy kosztów, za katalizatory z platyną będziecie musieli za dużo zapłacić za wsad (bo zakładam, że nie czołgacie się po parkingach wydobywając “rudę” gdzie popadnie), a ponadto kiedy umiecie obsługiwać takie gadżety, to zasadna staje się produkcja prawdziwych narzędzi, a nie zabawa w kloszarda i odzyskiwanie śmieci.

Ponieważ narzędzia, maszyny, park przemysłowy można stosować do celów o różnej zasadności ekonomicznej i najprzytomniej jest go używać najefektywniej jak tylko się uda na tym zarobić, inaczej jest to hobby.

Drugim wyborem będzie cewka wysokiej częstotliwości (high frequency metal melter). Duża oczywiście, przemysłowa, taka na 25 kg urobku, który będziecie musieli nieco pochlastać aby wszedł do tygla. Oczywiście w hutach mają gigantyczne takie, ale ja tu piszę o garażu.

Najbardziej garażowe jest oczywiście zrobienie szamotowej beczki wyłożonej klinkierem, zasilanej gazem lub koksem, można w niej topić aluminium i srebro – wyżej ciężko podskoczyć, choć oczywiście z dobrym nadmuchem żelazo też się przepali.

I tak trochę z odlotu, ale akurat używam takich narzędzi – są przemysłowe piece próżniowe na grzałkach grafitowych, względnie wypełniane czymś, co tam akurat jest potrzebne do procesu. Akurat mało praktyczne do odzysku z tego względu, że w temperaturach, w jakich interesujący nas metal się upłynnia, w próżni na równie gorącej, ale nietopliwej blaszce czy graficie (w wysokich temperaturach jest bardzo twardy) “nie klei się” i w postaci kropelek/pyłu jest wyciągany przez pompę próżniową wprost do komina i tam dalej w niebo (z czego możemy wnioskować, iż banki jednak wytrzepują metale z powietrza, bo gdzieżby tam z naszych kieszeni). Instalacja droga jak pierun. A z tymi kropelkami/pyłem to jest o tyle ciekawe, że jak nagrzejecie nierdzewną (czy nawet rdzewną) płytę do 1000-1200 stopni i wylejecie na nią srebro, to w postaci kulek i sferulek się srebro od niej będzie odbijać i nie będzie kleić, co prawda wkurza to przy lutowaniu srebrem, ale jakże przydatne jest przy odzysku.


Tak rozmieszczamy materiały w przedmiotach, że ich odzyskanie jest niezasadne ekonomicznie. I robimy to celowo, tak staramy się uzyskać cienkie warstwy materiałów aktywnych w katalizatorach i filtrach, aby jak największa ilość materiału była na powierzchni, powierzchnia jak najcieńsza i aby materiał nie był osnową czy budulcem detalu – czyli żeby było tanio. Żeby materiału było w tym mało. Podobnie kombinujemy z łączeniami w postaci lutu – też oszczędzamy, wykorzystujemy efekty kapilarowe, staramy się nie być rozrzutni – przy przerobie w setkach ton to są gigantyczne oszczędności. A i układy scalone coraz cieńsze, w elektryce zaś macie nikłą szansę dorwać się do żłoba, gdzie użyto srebra czy złota z jakiej ważkiej przyczyny technologicznej. W rezultacie zawartość metalu w “rudzie” jest z produktu na produkt coraz mniej korzystna dla odzyskiwacza. Co nie znaczy, że się to nie opłaca. Być może nawet, przy pikach na wycenach metali jest to zasadne, jeśli naprawdę nic innego człowiek nie potrafi wytworzyć piecem. Choć zapewne znajdziecie wiele innych, zasadniejszych ekonomicznie zastosowań produkcyjnych dla pieca, niż przepalanie śmieci aby odzyskać perły jakie pożarły wieprze. Na sam koniec pojawi nam się jeszcze jeden problem, znowu z biurwą oczywiście.

Przyjmijmy, że w ramach hobby wytopiliście sobie, odlaliście jakiś materiał, powiedzmy puszkę aluminium, żelaza, daj Panie srebra, albo nawet kapselek złota czy platyny. Gdzieś tam zużyliście nieco okrutnie drogiej rtęci i innej “zdrowej żywności & szczepionek”. Trochę potruliście, ale nikt tam nie wie jaki inconel knujecie w garażu, to się nikt nie czepi, póki nie będzie pożaru. I co z tym dalej?

Przecież to nie jest materiał produkcyjny, bo certyfikatu, atestu, kwitu na to nie ma. Już przyjmijmy, że komuś nawet czyste aluminium w postaci wałka z puszki jest potrzebne, to czy ono jest ciągłe (pozbawione pustek i faz)? Czy ma zanieczyszczenia? Wyprodukowaliście, formalnie rzecz biorąc – czysty złom. Jeszcze w jubilerstwie to ujdzie, ale w przemyśle nie. Wprowadzenie tego do obrotu wymaga babrania się w papierze, a nawet gdybyście chcieli bez papieru, to od tego co uzyskujecie z pieca do materiału używanego w nowoczesnej produkcji jakościowej czegokolwiek jest jeszcze kilka kroków. Ma to sens, jeśli dyskutujemy o odkuwkach i macie prasę/młot, co to coś tam będzie w formie klepał (drop forging), wygląda to tak (przypadkiem coś w tej skali mam):

 

Z tym że do zarabiania kasy jest ta skala (a to już nie wygląda na hobby i kowalstwo artystyczne):

Sami państwo rozumiecie – wolumen, skala, i wchodzimy w konkurowanie z hutą, huta jest podpięta do elektrowni, obie są podpięte do kopalni, kopalni pilnują tanki, tanki są niby rządowe, ale i tak wszyscy wiedzą, że Pana Generała słuchają, bo tam jest wydawany rozkaz, a to nie prezydent mianuje Pana Generała, tylko Pan Generał otwiera szampana, kiedy lud wybierze kogo trzeba, a alternatywa wyborcza i tak jest przygotowana właściwie, bo jeśli błędnie i wierzga, to Smoleńsk & Spisek. No to mogę państwu doradzić, że pozostaje nam wydłubywać kit z okien, platynę z ostatnich diesli (bo mają zabronić), zwroty z budżetu (już zabronili), możemy sobie coś tam dłubać na marginesie prawdziwego przemysłu, bo Pan Pancerny nas do michy nie dopuści, ale żebyśmy nasze ryje do prawdziwego koryta wkładali to nas owszem przyjmą do spółki, ale pod warunkiem, że my będziemy mieli jakie własne tanki no i jakiego Pana Generała też własnego.

Cóż ja mogę dodać – jak każdy opisywany tu biznes, to nie jest główna oś życia gospodarczego tylko wydłubywanie kitu z okien. Tyle nam pozostało. A ponieważ biurwa pazerna Panów Pancernych nie ruszy, bo wiedzą skąd im wyrastają nogi i nie takich Jaroszewiczów się w kajdanach ku wolności wiodło, to ta biurwa będzie gnębić nas i z nami o kit z okien konkurować, jakby było o co, ale biurwie tak licho płacą, że się chciwie patrzą na ludzi co spinają papier gumką, żeby łatwiej było liczyć. Przepraszam za potraktowanie tematu po macoszemu – no ale to jest kit z okien do dłubania.


Komunikaty

Na razie zeszły teksty, które napisałem “na zapas” na miesiąc, no i się skończyły. Niektórzy Czytelnicy się połapali, że chronologia pewnych zdarzeń w tekstach jest nieaktualna i zwrócili na to uwagę. Jak to o tej porze roku ciemno, szaro i bez weny, jeszcze trochę się pochoruje, ale z Polski zawsze można zamówić tabletki jakich lokalnie niema, takie co stawiają efedryną człowieka na nogi i nawet da radę z Czytelnikami się spotkać i jeszcze dla kurażu poszatkować zamykaną fabrykę. Wykuruje się człowiek po śmierci – kapłani obiecują, że będzie ciepło 🙂

Na razie mogą być pewne braki w tekstach w ogóle, albo jakieś nieemocjonalne suchary, ponieważ wypadałoby popisać co nieco o biznesie, a szczególnie o takim małym i całkiem niedużym, jak to się organizuje i czy to w ogóle się opłaca, czyli oś tematyki portalu musi wrócić, bo Czytelnicy na odlocie, piszą tu o jakichś zagrożeniach publicznego fejsbuka, że terrorysty nam wyłączą, czym wyłącza, jak i gdzie się rozpisują z detalami, tak aby na pewno wróg leminga miał komplet informacji jak zadać bobu cywilizacji.

Forum się udało, żyje sobie własnym życiem. Forum sukcesem, disqus niebawem zostanie posłany tam, gdzie kapłani obiecują, że jest ciepło.

Powstało nam przy okazji kilka koncepcji biznesowych, których biznes najwidoczniej oczekuje, potrzebuje, a oferta jawna jest dla biznesu niedostateczna. Pozostaje więc oferta pozostała, którą niegodnie jest nazywać niejawną, bo przecież ileż rzeczy się ludzie przy kawie dowiadują i to takich, że aż nie wypada się upubliczniać, chyba że rozrzucając tu i ówdzie skwarki. Ale też nie chcemy, żeby nam na bazie skwarków zrobili rozporządzenia do ustawy o rachunkowości, albo jaką nowelizację. Wracając do tych koncepcji biznesowych (to miało być na sprzedajmy.se, ale admin też ma swoje życie, a chce być najwyższym kapłanem i na razie nie chce nikogo więcej do sekty, choć nalegałem, że bóstwa mogłyby być rychliwsze, gdyby więcej rąk wznieść nad klawiatury)… do koncepcji… tak, Czytelnicy sami rozumieją. Po pierwsze, będzie oferta zaopatrzenia w sprzęt i być może szkolenia odnośnie korzystania z urządzeń elektronicznych w sposób zapewniający brak jawności w sposób upierdliwy dla pragnących ją naruszyć i zrozumiały dla tych co nie interesują się tematem na bieżąco i dostatecznie. A druga oferta to już takie moje własne plany obrotu drakkarami i eksportowaniu ryzyk w krainy, gdzie są one wirtualne. Są wszak brodaci ludzie odważni o nienaruszanej tu i tam zdolności honorowej, którzy gotowi są na dziobie własne insygnia zawiesić, trzeba im tylko nieco pomóc, gdzie się żagle kupuje, gdzie maszt stawiają, gdzie planki dobre na poszycie. Są już i kandydaci na kandydatów i chętni. No i biznes od czasu do czasu pomrukuje, że potrzebne są gotowe drakkary, z rozwiniętymi żaglami, na wiosłach i żeby to było gotowe, przygotowane i zapakowane, a przecież jakieś stanowisko i dla sternika się w zasilaniu biznesowym znajdzie. Jest więc plan, żeby stocznię zorganizować (bo ja to tak hobbystycznie sobie tego w życiu już parę setek nadłubałem) i Tortugę mieć własną, gdzie spotkać się można w ciemności bez ujawniania jak w porządnych trustach. Na razie podłożyłem snekę i drakkar tak na próbę i zobaczymy czy się przyjmie, bo sami państwo rozumiecie – tam gdzie sprzedają spółki z Estlandii i innych Czechosłowacji to nikt przytomny Wam takiego inkubatora przedsiębiorczości nie zaoferuje, bo to, niegrzecznie i ustawa nie pozwala, a na takim Księżycowym, zagranicznym, neutralnym gruncie w obcej jurysdykcji całkowicie na legalu można sobie posnuć plany hipotetyczne oczywiście. A i zniknąć można z rozrachunku naszych dobroczyńców jak komu po temu potrzeba. Będziemy więc łączyć chcących z chcącymi przez filtr i opornik, tak aby się nie stała jaka krzywda z ręki naszych dobroczyńców, którzy bardzo pragną naszego dobra.

Gazrurę wznieś! Szeregi mocno zwarte!
Patrz, w „CaféSnob” Gęgaczy szemrze tłum!
To społeczeństwo wciąż jest krnąbrne i uparte,
najwyższy czas przyłożyć kilka gum!

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • bdgr

    >przypadkiem coś w tej skali mam
    Wpadło od dziadków czy stoi w dyspozycji z korpo?

    • 3r3

      Kupiłem z wyprzedaży po dziadku, jeszcze może ze trzy jutro kupię jak będzie dobra cena. Bo się z czytelnikami zgadałem że to i owo by chcieli odkupić, być może jakiś handel maszynami z tego się trafi.

      • bdgr

        Gdzie można się zgłaszać ze swoją listą tego i owego?

        • 3r3

          Otwórz wątek na forum. Się ustali.

  • Eltor

    “na przykład zanieczyszczenia pływają na rtęci a złoto tworzy amalgamat… a wolfram tonie – Czytelnicy rozumieją do jakiego tematu ten skwarek), ”

    A weź tu rtęć zdobądź. Nie takie proste już niestety. Widno łatwość produkcji piorunianu rtęci kogoś w oko kłuła.

  • ukct

    “ale z Polski zawsze można zamówić tabletki jakich lokalnie niema, takie co stawiają efedryną człowieka na nogi i nawet da radę z Czytelnikami się spotkać i jeszcze dla kurażu poszatkować zamykaną fabrykę.”
    Z UK tez mozna zamowic cos na “efce”. Jakbys poptrzebowal, to moge podeslac w ramach podziekowan za Twoj wklad tutaj.

  • splinter

    >>jak każdy opisywany tu biznes, to nie jest główna oś życia gospodarczego tylko wydłubywanie kitu z okien. Tyle nam pozostało.
    Ta uwaga dotycząca przedsiębiorczości to do życia w Polsce, czy ogólnie? W Polsce, do czego coraz bardziej się przekonuję, a raczej coraz mniej sam siebie oszukuję, prowadzenie działalności gospodarczej to zajęcie hobbystyczne.

    >>biurwie tak licho płacą, że się chciwie patrzą na ludzi co spinają papier gumką, żeby łatwiej było liczyć.
    Czy tak jest też w innych krajach, że innych tak bardzo boli to, że COKOLWIEK się zarobi?

    >>Jest więc plan, żeby stocznię zorganizować.
    Jeśli tak, to żeby w tej stoczni nowoczesne statki budować, a nie stare konstrukcje i niemodne już.

    • 3r3

      @splinter – nie będę zdradzał jaki samotopy bezśladowe harbour Berdyczów konstruuję bo sam rozumiesz – nie wiadomo kto to czyta, ale nie chcemy realizować worst case scenario.

      W innych krajach jest różnie, ale generalnie w naszym otoczeniu zamożność jest wstydliwa – to nie USA.

      Został nam kit z okien, ponieważ poważny biznes (wydobycie, zamienianie wydobycia w energię, dystrybucja energii, dystrybucja rozrachunki i clearing, masowy handel) trzymają hetmani w tanki zbrojni i się tam bez tanków nie wejdzie, a nawet jak się człowiek wśliźnie to nie utrzyma na powierzchni. Całe szczęście taka sytuacja ze względu na koszty zasilnia jest nietrwała i dochodzi do porzucania pół wydobycia, które z punktu widzenia tak kosztownego systemu są nierentowne. Ale z naszego punktu widzenia te bieda szyby są bardzo poważną alternatywą dla kitu z okien PCV.
      Gdyby ten artykuł przeczytać złośliwie odnajdując między wierszami wsad powiedzmy nie z odpadów, a z nierejestrowanego wydobycia “drugiego sortu”, z jakiś biedaszybów to od razu robi się skala i wolumen – i to dopiero w tym miejscu powstaje problem umocnienia pozycji tankiem. Oznacza to że albo trzeba umieć sobie odmówić jak się takie źródło znajdzie, albo od razu konstruować to z pełną pompą i wejściem w brązowe buty, bo ktoś będzie musiał za silnorękich tam robić.

      • srebrnyptak

        “Gdyby ten artykuł przeczytać złośliwie odnajdując między wierszami wsad powiedzmy nie z odpadów, a z nierejestrowanego wydobycia “drugiego sortu”, z jakiś biedaszybów to od razu robi się skala i wolumen”
        Na takich bieda szybach czytaj odpadach z Lubina mozna bylo wystrugac kiedys wciaz dosc bogate urobki w srebro – bo przeca oni byli tylko od miedzi :0
        Niestety tak jak piszesz za duzo brazowych butow aby marzyc o wolumenie.

        ps. Wpis uzupelnilbym o problem wentylacji takiej instalacji bo witamina w powietrzy fruwa solidna. Jesli podchodzic do tego na powaznie to poza dostepem do pasma w energii, smieciami do przerabiania to wentylacja jest numerem trzy w skali problemow.
        ps2. To co Bodek pisze o herausie to myslalem ze odpuscili ten temat a okazuje sie ze chyba nie. Bodku masz na to jakies zrodlo?

        • 3r3

          @srebrnyptak z mojego punktu widzenia wentylacja nie jest problemem, ale jestem przyzwyczajony do pracy w masce podpiętej długim wężem do zasilaniu w świeże, filtrowane powietrze pod ciśnieniem. Inna sprawa czy na to idą poważne w tej skali nakłady – w przypadku produkcji ogródkowej na gazie czy koksie są one zabójcze, w przypadku zabawy w wysoką częstotliwość czy grafit – marginalne. To tylko kwestia skali.
          #mati uświadamiał mi jeszcze swoje podejście do problemu prola, i tu dochodzimy do kwestii pracownik vs wspólnik w czynie o charakterze ciągłym.

        • Bodek

          Źródła mówione, kurowałem się w Polanicy Zdrój ostatnio. Tak na prawdę to szukałem miejsca gdzie uciec, jak na tym temacie na forum ja tak daleko jak wy nie sięgam. Palcem po mapie jeździłem 5 lat temu, gdzie ja najdłużej będę opór stawiał i wyszło mi tam.
          http://tiny.pl/glg8l
          W pagodzie miałem rozmowy z ludźmi “przy źródełku w parku”. Ciekawi lokalni ludzie przychodzili z butelkami. I takie tam rzeczy gadali różne o tych hałdach co tam wszędzie leżą. Tam lokalsi żyją w krainie baśni, o wielu rzeczach gadają o bombach atomowych. W tych źródłach wszędzie promienitwórczość spora jest. Potem w jakiejś “faszystowskiej” gazecie typu “Polska Niepodległa” czytałem o tych oczyszczalniach, więc się potwierdza. Tam w tej gazecie pisali, że tamy na rzekach i strumieniach też stawiają i pod nazwą “borowiny” błoto do siebie wywożą przed podstawione firmy farmacetyczne. Rafinacja jest na miejscu.
          Wiesz ja ma różnych klientów i ostatnio zdziwiłem się jak wielu innostrańców w brązowych butach, zakłada spółki w PL zajmujące się skupem, rafinacją i certyfikacją złota. Moim zdaniem skup trwa na całego. Amber Gold to pewnie też było wywożenie złota z naszego biednego kraju do poważnych krain za odrą. Tylko to na chama było za polskie ukradzione pieniądze. Niemce są chamskie i butne inni po prostu drukują papierki u siebie sprzedają te papierki u nas i kupują żółte prostopadłościany. Rosjanie skupują w polsce świnki cena jest 20%-30% wyższa niż innych walorów, wszyscy się dziwią kto to kupuje a ruch jest. Bo Polacy w komuniźmie kumulowali te świecidełka, a ruski za tureckie spodnie oddawał. Teraz wladimir zarządził ściągać, spodnie to oni nam teraz mogą wysłać.

          • Eltor

            “Rosjanie skupują w polsce świnki cena jest 20%-30% wyższa niż innych walorów, wszyscy się dziwią kto to kupuje a ruch jest.”

            A ja głupi myślałem, że to dlatego, że to z XIX wieku, to narzut dodają, bo że niby historyczne i w ogóle.
            No, ale Mikołaj II leży w szafie. 🙂
            Tak czy inaczej, zdziwiłem się, że jak poprosiłem w Tavexie o brodacza, to mieli tylko takie z 1980 i starsze, nic z roczników bardziej bieżących. A jeszcze pół roku temu kupowałem z 2017 i było tego pełno.

            • luk

              Mi przyszła myśl do głowy, że może oni nie dlatego same stare mają tylko, że nowe zostały wykupione, ale że im tyle lud tego znosi (tzn starych powyciąganych z szafy może nawet po cenie poniżej złomu), że nie muszą nowych po normalnej cenie na stan brać. Nie musi być przecież, że im bezpośrednio znoszą, może od lombardów kupują, albo innych skupów złota. Jeśli tak jest to toby mogło znaczyć, że społeczeństwo coraz szybciej biednieje i różne zapomniane zaskórniaki po dziadku kolekcjonerze wyciąga z szaf, albo że już zupełnie przestaje złote świecidło cenić jako coś, co warto mieć dla zasady.

          • srebrnyptak

            Dobrze piszesz. Ten ostatni akapit moglbym rozwinac dodajac cyfry – bo przez jakis czas bylem widzem gdzie setki (slownie setki!) kg łyżek Ag takich juz niekoszernych bo ze swasta szlo na wymiane w Au. Nie bral tego zaden kolekcjoner tylko piece. Swinki maja taka cene bo kupujacy placi taka premie za to ze nie kupuje wspolczesnej repliki (zaznaczam ze na tym samym stopie co oryginal)

      • splinter

        >>Ale z naszego punktu widzenia te bieda szyby są bardzo poważną alternatywą dla kitu z okien PCV.
        Są jakieś poważne plany rozpoczęcia przedsięwzięcia jakiego w tej materii? Czy na razie to taka rozprawka myślowa?
        Pytam, bo ta dziedzina była poza moim obszarem działania, toteż nigdy nie drążyłem tematu dogłębnie.

        • 3r3

          Stwierdzenie faktu jak taki “odzysk” działa i z kim się w rzeczywistości konkuruje, bo złom i śmieci to się wysyła do Afryki. Co ja mam Ci odpisać? Że szyny wydobywa się na torach? No podkłady na opał też 🙂
          Tak publicznie mam takie rzeczy pisać?

          • splinter

            Bez przesady tez. Takich oczywistych oczywistosci nie ma potrzeby rozstrzasac.

  • 3r3

    Ja przeziębienie leczyłem, a nie na odlot liczyłem.

    • gruby

      Leczone trwa siedem dni a nieleczone tydzień.
      Jak mnie połamie to stosuję czosnek, miód, gorącą kąpiel z dodatkiem gryzących w nos olejków eterycznych (mieszanka śmierdzi lasem iglastym) i dodatkowy koc tak długo aż prześcieradło można wykręcać. A do lekarza nawet nie idę bo on mnie profilaktycznie chce antybiotykiem nakarmić.

      Medyka czytujesz i się za chemię łapiesz ?

      • 3r3

        No fajnie tylko nie mam czasu na takie kuracje, bo jak jestem z ludźmi poumawiany że im zdemontuję halę to się stawiam i demontuję, póki chodzę, a żeby chodzić trzeba się chemii w takim stanie nałykać. Tak samo jak przyjeżdżają ludzie i się umawiam że będę to jestem.

        Pozostają czary mary.

      • abo

        Do porad szanownego Kolegi dodałbym jeszcze inhalacje olejkiem drzewa herbacianego.
        Zalewamy garnek wrzącą wodą tak do połowy i wkrapiamy 3 (lub 4 jak ktoś wytrzyma) krople. Nachylamy się nad garnkiem, nakrywamy ręcznikiem i tak oddychamy ok. 20 min. Na początku ciężko wytrzymać ale polecam spróbować. Jak złapie się infekcje odpowiednio wcześnie to nawet dalej nie pójdzie. Szczerze polecam, taki drobiazg a cieszy – alergicy czasami dostają dodatkowy bonus ;).

      • PawelW

        Najlepsze sa oklady z mlodej piersi…
        A tak w praktyce trzymanie dobrej formy, i odzywianie… mnie od lat, odkad przestawilem sie na zdrowy tryb zycia, jak lapia jakies przeziebienia, to takie lekkie, ze mi nawet w pracy nie przeszkadza. Wczesniej to zawsze byla masakra przy byle pierdole.

        • abo

          Tylko jednej? To może chociaż doprecyzuj płeć okładającego, czy to bez znaczenia dla terapii 😉 ?

          • PawelW

            Każdemu wedle potrzeb ^^

    • Winsent

      Ah, zmęczony po pracy nie doczytałem. Efedryna kojarzy mi się jedynie z kolegami “sportowcami” z późnego dzieciństwa ^^ no ale na objawy przeziębienia ma sens. Tak czy siak, ta roślina ją ma.
      Kolega niżej się dopytywał o te kursy obrony przed cyberłobuzami, sekunduję.

      • Medyk Helwecki

        Efedryna np. w postaci Tussipectu jest slabym srodkiem stymulujacym. Slabym bo ona powodujke wyrzut katecholamin z pecherzykow synaptycznych ale….nie dziala jak SSRI…i jest bardzo szybko tachyfilaksja.

      • 3r3

        Wzywajcie admina, niech organizuje. Nawet wspominał że to będą pierwsze oferty na sprzedajmy.se
        Ale strona dalej jest restricted. Jak nic trzeba ściepę na zegarek.

      • Tylko wiecie, to się musicie poważnie zastanowić (chociaż z grubsza określić) co chcecie osiągnąć. Bo to jest sytuacja typu “Panie naprawiaczu komputerów, nie działa mi internet, proszę pomóc, co robić?”. Można przyjechać zrestartować komputer i zadziała, można też sprzedać zestaw do internetu satelitarnego z abonamentem. Albo i 2, dla redundancji. No to owszem można dawać wykłady, pokazy, laby o ile klient nie ma co robić z kasą.

        Załóżcie wątek na forum, jeśli nie chcecie, żeby był publiczny, to się zrobi lożę vipów i będzie zamknięty na zaproszenie i można podyskutować, może jakie tipy zapodać, może się doświadczeniami wymienić, “wymagania biznesowe określić” jak to mówią w kopro.

        • 3r3

          Ja nie wiem czy my mamy tylu czytelników by ich dzielić na vipów i ‘userów 🙂

  • Bodek

    Pływanie w rtęci to jeszcze nie jest mistrzostwo świata. Pływanie w łajnie zabajonym kisielem to jest nasza specjalność. Masz, poczytaj starego Dakowskiego, młody nie jest tak rewolucyjny jak stary, nie może żona pewnie nie pozwala.
    Żona to bardzo często ważna polityczna instytucja, czasami wybór żony podejmują szamani w brązowych butach a nie ty:-)

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21429&Itemid=44

    “Amerykański” gaz tak naprawdę pochodzi z Rosji…

    http://trybeus.blogspot.com/2017/11/amerykanski-gaz-tak-naprawde-pochodzi-z.html

    Gaz skroplony, który dociera do Europy na amerykańskich statkach, w rzeczywistości jest kupowany w Rosji. Sprawa wydała się wskutek opublikowania w poniedziałek tzw. Paradise Papers – dokumentów stanowiących kontynuację „Panama Papers”, ujawnionych w zeszłym roku. Dotyczą one zabiegów bogaczy oraz międzynarodowych korporacji, polegających na przenoszeniu ogromnych środków do rajów podatkowych. Wykorzystywane są tu luki prawne, które umożliwiają płacenie jak najmniejszych podatków. W proceder zamieszane są także elity rządzące państw zachodnich, jak i dawnego bloku wschodniego…

  • 3r3

    @zadziwony – 25kg srebra czy 25 kg aluminium to nie wiem za bardzo jak odróżnić szlachetność… kiedyś aluminium miało cenę niepojętą. A platyna służyła do oprawiania wiader.
    Metal to metal, to tylko w ludzkich głowach one są szlachetne czy kolorowe. Ze srebra robione są grube kable.

    Obróbka cieplna czy lutowanie bardziej zaawansowanych urządzeń w piecach jest jednym z podstawowych zastosowań dla których te piece w ogóle powstają przecież nie do grzebania w śmieciach.

    • zadziwiony

      Dziękuję za odzew!

      Coś mi się zdaje że na dłuższą metę, to jednak łatwiej przerabiać dziennie 25 kg aluminium niż 25 kg srebra, bo po prostu łatwiej znaleźć adekwatną ilość surowca. Oczywiście pojedyncze okazje (grube srebrne kable) się trafiają, ale właśnie ze względu na rzadkość to chyba nie warto robić docelowo inwestycji typu piec elektryczny. A na szlachetne w małej skali to wystarczy raczej trochę elektrochemii – dlatego też wielu uważa aluminium za metal nieszlachetny 😉

      “Obróbka cieplna czy lutowanie bardziej zaawansowanych urządzeń w piecach
      jest jednym z podstawowych zastosowań dla których te piece w ogóle
      powstają przecież nie do grzebania w śmieciach.”

      Trudno się z Wami nie zgodzić, Drogi Gospodarzu. Ale przecież nawet wspomniany we wpisie piec “do prażenia ceramiki” można ekonomiczniej użyć do “prażenia” innych rzeczy, jak sam zresztą sugerujesz, nieprawdaż?

      • 3r3

        @sadziwiony – oczywiście, ale jeśli możesz z wsadu do pieca odzyskać 100kg miedzi, a możesz wyprodukować 10 urządzeń po tysiąc ojro sztuka, no to kalkulacje są zbędne? Pozostaje tylko dorwać się do know how, technologii i kogoś kompetentnego aby wyzyskać tę produkcję urządzeń, a nie grzebanie w śmieciach?

        Dumałem nad tym co właściwie sensownego można zrobić z takimi ilościami odzyskanego materiału o jakich tu mowa i już wiem. Tylko nie wiem czy to jest ekonomicznie zasadne. Otóż po utarciu miedzi czy aluminium, czy niklu, i po zmieszaniu z glikolem (miedź) czy inne podobne trutki na teściową (odpowiednio do aluminium i niklu) stosować jako materiał do lutowania (twardego). Czyli uzyskuje się coś co jest już gdzieś stosowane jako produkt, wsad do produkcji czegoś.
        Właściwie to od wielkiej biedy można tą sproszkowaną miedzią z glikolem coś pomalować (stalowego coś – pewnie ozdobnego) i wsadzić do pieca na 1200stC i pomiedziować tym sposobem. Dziś takie próbki wyciągałem z pieca i ciąłem drutem do badań.

        • tadek

          Hm, można rozwalcować i zwijać wkładki kumulacyjne…
          Ciekawe, czy byłby popyt i czy opłacalne by to było…

          • 3r3

            @tadek Ty fugasy chcesz na jakiegoś okupanta robić? Spodziewasz się że czołgi nam na ulice rzucą?
            Ja nie mam nic przeciwko żeby kilka czołgów podsoviecić. Załogi się przekupi i z górki.

            • tadek

              Na czołgi to precyzyjnie wykonane być muszą ale na wzmocnione wozy okupacyjne w sam raz… Jak gruby pawlacz szykuje z zacną zawartością to bronić się trzeba nie tylko efektywnie ale efektownie…
              Przeca wszyscy lubią wstawki reklamowe głośne i kolorowe.

            • Bodek

              To Gruby też szykuje pawlacz, Gruby to na bogato zawsze ….. myślałem, że on sobie jedną Biedronkę kupi przy granicy z CZ.
              Dla efektów do swojego pawlacza wrzucam 10 litrów acetonu i styropian po TV, wystarczy myślisz na tą efektowna obronę?
              Kiedyś mi się deska śniła, taka dobrze wyheblowana,, olejem lnianym pociągnięta i na jednym końcu tej deski, mosiężnymi gwoźdźmi dętka przybita. Na czołgi się nada? Ja to myślę, że jak czołgi trzeba będzie pruć to walcowanie raczej będzie niedostępne, Flaszki tak ale walcownia raczej nie,

            • tadek

              Ha, dobra Flaszka nie jest zła, i do bitki i do wypitki…
              Ja tam trochę chomik jestem i swoją graciarnię mam, 5 litrowych baniaków też się znajdzie. Styropian zbieram bo nie wolno go wrzucić do śmieci, cóż robić.

            • gruby

              Doszedłem do wniosku, że tak jak kiedyś w Rosji za okulary pod ścianą stawiali tak już niedługo będą grabić za każdą oznakę majętności. Masz czyste i wypastowane buty to znaczy że stać cię na pastę do butów ty bogaczu, ty krwiopijco jeden ty. No to chodzę teraz w zachlapanych i uświnionych … Biedronki też lepiej nie posiadać. Mienie/biznes już dziś w Polsce jest aktem oskarżenia bowiem a ta zaraza rozłazi się powoli i na inne kraje.

              Sporadycznie widuję na ulicy mistrzów kamuflażu: jeden taki pejsaty jest właścicielem całego kwartału ulic w Zurychu (oczywiście poprzez cały rządek słupów) a jeździ dwudziestoletnim Volvo i kupuje w Migrosie. No to się ukradkiem czasami na niego pogapię i od mądrzejszych staram się uczyć. W końcu oni przeżyli i przetrwali trzy tysiące lat prześladowań i pogromów na obcej ziemi, wśród obcych im ras.

              W Zurychu mawiają, że im pieniądze starsze tym mniej je widać. Czasami te pieniądze są tak stare, że nawet jak wam ktoś powie w którą stronę patrzeć to i tak ich nie zauważycie. Jak bym wam tego starozakonnego staruszka na ulicy palcem pokazał to i tak byście mi nie uwierzyli.

              Sztuka niewyróżniania się z tłumu: to może być kwestia przeżycia i nad nią teraz pracuję. Nie nosić błyszczących butów, najlepsze są takie rozczłapane. Nowe ciuchy pięć razy do pralki wrzucić zanim się je na grzbiet założy, łaty na łokcie ponaszywać, absolutnie żadnych sygnetów ani łańcuchów. Żadnej wypielęgnowanej brody ani wąsów. Zarost kilkudniowy za to jak najbardziej. Paznokcie najlepiej zębami wystrzępić i neurotyka odgrywać, po twarzy i głowie regularnie się drapać, palcami po blacie bębnić, nerwowe tiki na twarzy symulować. Miny stroić. Żadnych perfum na siebie nie wylewać, żadnej wody po goleniu.

              Klaty nie wypinać, pod ścianami bokiem się chodnikiem przeciskać. Nadwaga jest mocno wskazana bo grubasów nikt nie bierze na poważnie, oni są z definicji jako upośledzeni na własne życzenie nieszkodliwi. Żadnych marynarek, żadnych płaszczy, nawet mocno zużytych. Czapki tak, kapelusze nie. Żadnych, absolutnie i pod żadnym pozorem aktówek. Ewentualnie torba zwędzona z Ikei albo prujący się plecak.
              Włos krótki. Na tyle krótki żeby nie dać się za włosy złapać.

              Telefon: o ile w ogóle, to oczywiście nie srajfon tylko jakaś przedpotopowa Nokia.

              Okulary: jak ktoś nie potrzebuje to nie. Ale grube oprawki czynią w wyglądzie twarzy cuda, więc lepiej takie grube oprawki ze sobą na wszelki wypadek nosić. Ze wzrokiem uciekać, kontaktu wzrokowego nie nawiązywać, rolę “wstydzę się samego siebie, jestem niewolnikiem” odgrywać.

              Całość wyglądu, outfitu i stylizacji (to teraz tak szalenie popularne w internetach stwierdzenie) testujemy regularnie na psach: należy pojawiać się na placach które są zagrożone terrorystycznie i dlatego patrolowane przez psy z długą bronią. Otóż pies ma na nas spojrzeć ale jego wzrok nie ma prawa na nas się zatrzymać, bo po pierwszym rzucie oka musimy zostać przez psa ocenieni jako nieszkodliwe buraki.
              Dopiero wtedy wiemy, że staliśmy się niewidzialni.

              Niestety, taki mamy klimat i takie mamy czasy.

              PS. Ewentualnie ten tekst w ogóle tutaj nie powinien był wylądować. W takim wypadku proszę o jego kastrację i banicję na forum.

            • Medyk Helwecki

              To w kambodzy rozstrzeliwano za okulary bo chciano bezklasowego…
              A to co mowisz to understeatment. Jest jeszcze cos innego.
              W przypadku lekarzy gdyby kupil sobie chociazby Tesle czy Mercedesa to traci klientow. Ludzie nie lubia jak sie komus super powodzi i moj znajomy, majacy tak okolo 200 milionow CHF Vermogen jezdzi starym Suzuki wartym moze w porywach 3000CHF

              Co do starozakonnych to u nich jeszcze ichnia Gemeinde ma cos do powiedzenia.

            • gruby

              “A to co mowisz to understeatment.”

              To maskirowka raczej. Ale przyznam, że te terminy leżą bardzo blisko siebie. Jest jeszcze coś: Ueliego kiedyś na dworcu w Zurychu widziałem, tak jakoś w czasie kiedy zmieniał pracę i z ministra obrony stawał się ministrem finansów.

              Samego, z teczuszką, rano peronem poginał, na pociąg do roboty mu się spieszyło.
              A to jakoś tak w tym okresie było w którym w Polsce rząd przetwarzał pancerne limuzyny na pancerny złom w tempie przyspieszonym.

              Z ciekawych ludzi na dworcu spotkałem kiedyś samego Führera. Okazało się, że Bruno Ganz podróżuje drugą klasą. Ani ministra ani aktora nikt nie zaczepiał i w tym kraju bardzo mi się to podoba. Podobnie jak i understatement/maskirowka/nazwij-to-jak-chcesz. Doszło do tego, że nawet chińskiego genseka wozili po kraju zwykłym, nieopancerzonym pociągiem. Czy to źle że ludzie nie noszą tu złotych zębów ?

            • 3r3

              W Szwecji premier też tak próbowała i dostała kosę od Serba, za głupie teksty o zaprowadzaniu pokoju bombami u niego w domu.

            • 3r3

              @gruby ale w celu nawiązania kontaktów i pozyskania możliwości biznesowych trzeba się nieco odsłonić. Bloga napisać, z ludźmi się spotkać, skwarki z boczku przed wieprze na kanibalizm rzucić – może się i kto inny po nie schyli. No niestety czasem trzeba wbić się w starą, przyciasną marynarkę i socjalizować. No takie są wymogi.

            • gruby

              @3r3:

              Zdaję sobie z tego sprawę. Bez gry wstępnej żaden klient nie ureguluje wystawionych mu rachunków. A co gorsza koszty pozyskania nowego klienta są całkiem pokaźne: klient zamawia coś co nie istnieje bo zamawia na wymiar, ale jednocześnie oczekuje że podczas gry wstępnej mu to coś co po pierwsze pokażesz a po drugie działanie tego czegoś na żywo zademonstrujesz bo czasy animacji w powerpoincie już dawno minęły.

              Jeszcze jedno: im bardziej klient jest nabzdyczony i Ciebie po kształcie spinek w Twojej koszuli ocenia tym mniej rozumie co kupuje. Dlatego wolę kupować od nieznających się na procesie sprzedaży techników wciskających mi swoje towary w powyciąganych swetrach. Taka rozmowa koncentruje się bowiem na sprzedawanym przedmiocie. No i z zasady omijam sprzedawczynie (istoty płci przeciwnej) szerokim łukiem. To strata mojego czasu bo i tak wszystkie moje pytania zostaną przekazane gdzieś do back office’a.

              O ile jednak założenie zbroi w trakcie sprzedaży jeszcze jestem w stanie zrozumieć to używanie jej poza oficjalnymi terminami z klientami nie świadczy o jej nosicielu zbyt dobrze. Krawat i marynarka w tłumaczeniu na polski to komunikat “omijaj mnie szerokim łukiem”. I tak nic się od krawaciarza nie dowiesz, za to czasu stracisz.

              Mój wcześniejszy komentarz odnosi się do bezpiecznego przemieszczania się w tłumie po ulicach. Da się, ale potrenować trzeba. Czy warto niech już każdy ocenia sam.

            • 3r3

              @gruby – uważam że wobec polskich czytelników odwiedzanie ich w drelichu byłoby niegodne.

        • splinter

          Czy dobrze rozumiem – celem tego procesu miałoby być pokrycie czegoś miedzią?
          Masz na myśli konkretne części/urządzenia, czy półprodukt do dalszej obróbki (przedostatnie zdanie)?

          • 3r3

            @splinter007:disqus rezultatem jest pokrycie miedzią lub niklem, jak to ładnie wypolerujesz to nawet ładnie wygląda. No i nie rdzewieje. A czy to komu do czego potrzebne to nie wiem.
            Robię całą masę rzeczy, które gdzieś, ktoś, później do czegoś potrzebuje i to nawet w kosmos lata, ale w przemyśle produkt jest tak daleko od zastosowania, że to trzeba się sieciowo zorganizować w kilka głów podających sobie rezultaty pracy z ręki do ręki, żeby to zataczało koło i zwiększało nam bogactwo.

            • Medyk Helwecki

              Tyle ze pamietajmy o szeregu elektronapieciowym metali.
              Platerowanie metalami stojacymi wyzej stwarza nam ryzyko przyspieszonej korozji przeciez, gdy powloka nie bedzie szczelna … powstanie mikroogniwo galwaniczne.

              Czemu nie cos, co bedzie anoda. Cynkowac kadmowac etc… Wiem, efektu brak kosmetycznego…

        • zadziwiony

          “oczywiście, ale jeśli możesz z wsadu do pieca odzyskać
          100kg miedzi, a możesz wyprodukować 10 urządzeń po tysiąc ojro sztuka,
          no to kalkulacje są zbędne?”

          No, kalkulacja kosztu wsadu do obu tych procesów mogła by się chyba przydać. Zgaduję że “urządzenia po tysiąc ojro sztuka” ze śmieci nie uzyskam…

          “Dumałem nad tym co właściwie sensownego można zrobić z takimi ilościami odzyskanego materiału o jakich tu mowa”

          Nie znam się, więc wypowiem się 🙂 Powłoki galwaniczne? Mieszanka termitowa?

          • 3r3

            @zadziwiony – nie mam pojęcia co robi się z kaszy, ale skoro ludzie kaszę kupują to warto ją produkować.
            Skoro w obrocie są są sproszkowane metale to najwidoczniej ktoś ich pragnie i coś za to da. Pozostaje skalkulować czy to się opłaca.

            Co do produkcji drogich urządzeń, to je robi się z arkuszy przeróżnej blachy. Żadnej magii w tym nie ma. Jakościowe utrzymanie ciągłości procesu jest jedynym wyzwaniem. Trzeba przytomnie wiedzieć co się robi, jak i dlaczego.

  • luk

    Skoro już Autor nad tym kitem z okien się pochylił, może uda mi się coś wyciągnąć jeszcze na temat cyny i jej stopów? (Stopów użytkowych, 90+% cyny i jakieś utwardzacze, bez ołowiu)- czy sam materiał ma swoje miejsce i przyszłość w przemyśle? jakieś pomysły na obróbkę takiego surowca, która mogła by być ekonomicznie opłacalna?

    • 3r3

      @luk i znowu wracamy do konkurowania z hutą, a huta ma ministerstwo środowiska na konkurencję 🙂

      • splinter

        Znaczy się trzeba by konkurować i z hutą i ministerstwem środowiska czy da radę tak, żeby mieć za konkurencję tylko hutę?

        • 3r3

          @splinter – konkurujesz z panem generałem, to chyba lepiej żeby to było delikatnie przez hutę i ministerstwo niż żeby od razu Ci przyszli spalić chatę, zgwałcić żonę i zabić dzieci?
          Nie wypada konkurować z panem pancernym.
          Może Ty masz opory przed mordowaniem konkurencji, ale u innych nawet nie wynika taka wątpliwość.

          Prawo bankowe jest po to aby banki miały wyłączność na strzyżenie baranów.
          Banki płacą silnorękim, silnoręcy aspirujących do tworzenia parabanków zamykają w lochu i dokonują publicznych egzekucji nawet przy braku dowodów.

          • gruby

            To nie jest tak do końca, że się zaraz monopol wpisuje do ustawy. Teraz ferajna działa troszeczkę subtelniej. Najpierw co prawda uzgadniasz warunki wejścia z chłopakami ze wsi, ale potem dostajesz zwolnienie od podatków od anioła biznesu jak na przykład Lufthansa. Na wszelki wypadek wysyłasz ksero tego listu od Morawieckiego do naczelnika urzędu skarbowego żeby pokazać mu jego miejsce w szeregu i zabierasz się za trucie środowiska. Jeszcze tylko profilaktycznie CC do Szyszki i już możesz pchać co chcesz w komin.

            Oglądałem wczoraj wieczorem Kaczorka w Dzienniku Telewizyjnym. Miły starszy dziadunio prezentował zdobycze narodowosocjalistycznej rewolucji wzorem doświadczonego obwoźnego sprzedawcy garnków. Niczym wczesny Gierek cały promieniał opowiadając o tym jak to kraj rośnie w siłę a ludziom żyje się dostatniej. Istnieje możliwość, że on w to nawet wierzy.

            • 3r3

              Nie obrażaj Kaczora że wierzy we własną propagandę.
              To czy w kraju jest dobrze opisuje wzór Stalina =”a ile macie dywizji?”

            • gruby

              To jest jego pięć minut i ciężko na nie pracował przez całe życie. Nie odbieraj mu tej radości po dziesięcioleciach upokorzeń. Gdybym był psychiatrą to stwierdziłbym że on całkowicie identyfikuje się z systemem który stworzył na własne podobieństwo i wedle własnych wyobrażeń o kształcie państwa idealnego. On uważa że zapłacił za tą władzę bratem, co czyni obydwu oczywiście ofiarami a jednego męczennikiem nawet. Dlatego w każdej gminie stanie pomnik.

              Tytuł Twojego artykułu dobrze zresztą pasuje do tego wywiadu z kaczorkiem który oglądałem: jemu się wydaje, że on odzyskał państwo i jemu się wydaje że on ten biznes z odzysku zrobił w imieniu uciskanych wcześniej mas robotniczo-chłopskich.

            • 3r3

              @gruby nie wiem co Kaczor myśli, bo mi się nie zwierza, ale on sam tam nie knuje, jak go rafinerie posłuchały i zrobił z nimi deal i kazał ścigać konkurencję to jest jasne że pomiędzy zielonymi jest rozgrywka o władzę po CzeKiszczaku, że nikt nie miał tyle siły aby zgarnąć całą pulę.

            • abo

              Bardzo przytomne podejście 3r3. A te hordy ochroniarzy wodza, to może jednak nie tylko przeciw nieokiełznanej agresji suwerena, a w celu zneutralizowania możliwych “agresywnych negocjacji” 😉

            • Krzysiek

              “Dlatego w każdej gminie stanie pomnik.”

              No dobrze, a jak jednak nie stanie, to odszczekasz, czy zapomnisz co pisałeś? W przeciwnym razie wygląda, że Ty tez uprawiasz własna propagandę, albo piszesz co Ci ślina na palce przyniesie – warto to czytać w takim razie?

            • Krzysiek

              “Dlatego w każdej gminie stanie pomnik”
              No dobrze, a jak jednak nie powstaną, to odszczekasz? Chyba, że sam uprawiasz propagandę – tylko, że swoją (więc i lepszą [we własnym mniemaniu – twierdzenie o lokalnych geniuszach]).
              A może po prostu piszesz co Ci ślina na palce przyniesie. Ale czy w takim razie warto to czytać?

            • gruby

              To kwestia czasu a nie woli. Był zresztą taki jeden święty i powtarzał “nie stawiajcie mi pomników”. No i co ? Po jego śmierci tą prośbę olano. Przyspieszenia w opomnikowaniu naszego wesołego baraku oczekuję po wygranych (no bo jakże inaczej ?) przez partię rządzącą wyborach samorządowych. Pomnik mało kosztuje, miejsca po gminach jest a każdy wysunięty z ramienia partii na czoło tow. sekretarz komitetu gminnego będzie czuł wdzięczność. Nawet gdyby prezesowi zdarzyło się wkrótce zejść, czego mu jako chrześcijanin oczywiście nie życzę to i tak jego następcy wyprodukują całą gamę pomników wzorem chociażby pomników Chaveza stawianych przez Maduro.

              Co do tego czy warto moje wpisy czytać nie wypowiadam się. To już każdy rozstrzygnąć musi sam.

            • Krzysiek

              Uważam, że Twoje wpisy warto czytać – sam dużo się nauczyłem od Ciebie na tym forum i IT21 (za co dziękuję). Dlatego tak zygam o Twój wpis o Jarku, bo uważam, że akurat tu nie jesteś tu rzetelny.
              Właśnie MEN przygotował nową podstawę programową do szkół podstawowych. Mój znajomy wyborca (mumii demokratycznej, UD->UW->PO->???) powiedział, że pewnie jest okropna, bo pani nauczycielka córki (III gimnazjum) zrobiła jakiś performance na lekcji, rozebrała się do halki, i w geście Rejtana kładła się na podłodze, że to “straszne”, ona tego nie będzie uczyć i chyba się zwolni (zobaczymy). No to mu poleciłem, aby sprawdził. Jest to krótki dokument. Znajdziesz go na stronach men.gov.pl. Przeczytałem (właściwe treści to str. 10-21). No i co tam jest strasznego? W dziale najnowsza historia (po 1945) jedyną osobą wspomnianą z imienia jest JPII (w poprzedniej podstawie też był). Ani słowa o Jarku, ani Lechu (jednym i drugim). Naprawdę jest neutralnie – a pani oszalała. Może dlatego, ze nie ma tam Jacka, “drogiego Bronisława” i “Bolka”??? Aha – pojawił się też Pilecki. No koniec świata!

            • Medyk Helwecki

              Systematyzacja urojen, nic wiecej.

          • splinter

            Widać najbardziej intratne interesy zastrzeżone są dla takich panów pancernych.
            Obawiam się, że ciężko byłoby z takimi konkurować.

            Próg wejścia – czy to nie potwierdza, że im wyższy próg wejścia, to interes lepszy?

            • 3r3

              Ale jak sam widzisz i koszt utrzymania się na progu wysoki, tanki trzeba uzupełniać, tankować, ludzie w gotowości jedzą, smarować trzeba bo nie porządzisz. Indukowanie tak skrzywionej dystrybucji jest kosztowne. A polski przykład gdzie nie ma punktów węzłowych dla przepływu towarów pokazuje że koszt utrzymania utopii monopolu czy oligopolu odnośnie handlu paliwami, produkcji energii, wydobycia, bankowości czy telekomunikacyjnego jest wyższy niż zyski z tego monopolizowania. Póki co na koszt ludności więc to żaden problem – ale ludność się kończy.

            • av

              co to znaczy, że ludność się kończy. jak będą chcieli to sobie sprowadzą z indii, bangladeszu, birmy czy innego izraela ile będą chcieli.

            • 3r3

              @av – oczywiście że sprowadzą, a ta ludność przyprowadzi sobie innych od sprowadzania i rządzenia, po co im jacyś tam Irokezi?

            • Eltor

              Albo z innej Somalii, czy Zimbabwe. Pogłowie na papierze się będzie zgadzać, tylko czy aby na pewno o to chodzi?

            • gruby

              @disqus_kl3QWNkpHr:disqus napisał:

              “Pogłowie na papierze się będzie zgadzać, tylko czy aby na pewno o to chodzi?”

              Sztuka to sztuka. A weź też jeszcze pod uwagę, że głupimi łatwiej się rządzi. Wymiana ludności pozwoli spuścić parę z kotła w sposób kontrolowany.

  • gruby

    @bodek napisał:

    “Od 1 januara nowego goda Pan co mu zabrakło benzyny na stacjach
    benzynowych zmniejszył ją do 0%, nie zniósł tylko obniżył tak prawią.
    Oni się z nami w myszkę i kotka bawią”

    Ten patent tow. Glapińskiego bardzo mi się podoba. Bo nie wiem czy wiesz ale wszystkie transakcje z okresem wykupu powyżej dwóch lat nie wchodzą do bilansu banku centralnego.

    Oznacza to że tow. Glapiński rządzi teraz śmietnikiem o nieograniczonej niczym pojemności w którym można zaparkować dowolną ilość swapów, CFD, CDO, reverse repo i całego tego strukturyzowanego śmiecia ściągniątego z rynku po jego cenie nominalnej i nikt się nie skapnie. Bo suma bilansowa NBP w raporcie dla sejmu nie zostanie powiększona. Oznacza to jednocześnie, że NBP może na przykład na polecenie FED odpalić kolejną rundę QE i dowolnie (“sky is the limit”) nadrukować złotówek za które nakupi UST, obligacje od Abego czy długi Ciprasa. Co tam akurat Glapińskiemu w trakcie odprawy w Bazylei każą, Glapiński potulnie z rynku ściągnie. Good puppy.

    Za ten manewr Glapiński dostanie w przyszłości co najmniej fotel wiceprezesa banku światowego, mówię Ci. Pod warunkiem oczywiście że zaparkuje w NBP wystarczająco dużo śmiecia.

    Weszliśmy, kurna, do pierwszej ligi. Co prawda jako wysypisko śmieci ale zawsze.

  • gruby

    Znajomych obserwować bacznie należy, choćby po to żeby na bieżąco obserwować ilość mięsa które na sobie noszą. Proces naganiania lemingów telewizorem na siłownie, jogi czy inne tanckursy jest korzystny dla konsumentów bo to polepsza ukrwienie ich tkanki mięśniowej. W Japonii krowy też są masowane a wynikiem tego jest wołowina z Kobe.

  • abo

    O wodzie na tym pawlaczu nie zapomnij. “Niemce” jak wyliczali dla swoich obywateli, to im wyszło, że trzeba mieć min. 24 litry na 14 dni dla jednej osoby.To będzie musiał być solidny
    pawlacz. Z czarnoprochowcem to poszedłeś w rewolwer czy strzelbę?

  • abo

    Cofam poradę z pawlaczem – znasz się na rzeczy :).

    “Karabinek rewolwerowy czarnoprochowy Uberti 1858”

    Piękna maszyna, dobry wybór a i “zabawek” do .44 sporo.
    Niektórzy magicy to nawet szybkoładowacze w kinder niespodziankach do tego robią;)

  • srebrnyptak

    no to ja tak jeszcze dorzuce do dyskusji luzny temat gdzie zamiast wyrywania kitu z okien zaproponowalbym skrobanie dna w “baku”. Tak sobie zakladam, że żywotnosc tych elektrycznych aut jest ograniczona (max10lat), rynek bedzie sie tym cudem nasycal wykladniczo (norwegowie oszaleli bo jak podaja zrodla maja juz >20% EV. A cos z tymi wrakami bedzie trzeba robic. Zakladajac ze czasu jest wciaz troche to ten (jestem pewien ze wielu nad tym pracuje) ktory bedzie potrafil recyklowac ogniwa moze zostac w szybkim czasie tlustym kotem.
    Eurokolchoz dorzuci kasy na dotacje na rozwoj technologii odzysku, doplaci pare euro za zezlomowanie a odzyskany material w rynek. Nie wydaje mi sie ze to jakas kosmiczna technologia bedzie do tego potrzebna – ale oczywiscie prog wejsca calkiem wysoki jest. Samo opracowanie papierowe technologii (pod wsparcie) moze byc krzykliwym i grubym tematem. Adminie zostaw temat bo moze byc z tego ciekawa dyskusja.

  • 3r3

    @zadziwiony – być może, ale znowu stajemy w zawody z hutą.