Organizacja biznesu, w którym się nie rządzi

O ile “inwestowanie”, czyli wkład kapitałowy w cudzy biznes jest sprawą oczywistą, o tyle zorganizowanie przedsięwzięcia, niezależnie od rozwiązania formalnego, w którym nie pełni się kluczowej roli w łańcuchu alimentacji (czyli nie trzyma się łapy na kasie) wielu czytelnikom wydaje się niemożliwe, czemu dają wyraz w pytaniach mailowych i wątkach na forum rozważając kwestie “słupa” jako osoby zdolnej czmychnąć z zasobami. Pierwszym problemem, na jaki się natykamy w takiej sytuacji to kwestia potrzeby kontroli w piramidzie potrzeb. Ludzie kalkulujący w ten sposób tworzenie biznesu chcą zrealizować swoją potrzebę wpływu i kontroli (na innych ludzi oczywiście), nie jestem przekonany czy celem tworzenia przedsięwzięć merkantylnych jest pozyskiwanie wpływów i kontroli. Podejrzewam, że jest wiele innych form realizacji takich pragnień, a celem prowadzenia biznesu jest wyciąganie z niego rezultatów materialnych, a nie emocjonalnych. Jeśli więc już w momencie wyobrażania sobie rozkładu wpływu na poszczególne elementy działania przedsiębiorstwa wpadasz na potrzebę kontroli i uważasz, że jak szef nie będzie trzymał wszystkiego za paszczę, to nie zadziała, to albo będziesz ostatecznie pracował sam, albo trzeba iść na kozetkę i poprzestawiać dyrektywy.

Biznes to gra w punkty – daj ludziom dużo punktów, niech każdy czuje, że wygrał w tę grę, w jaką chciał grać. Każdy może sobie kupić pierwszą nagrodę – kupić, czyli… musi za nią zapłacić. Swoją mocą swobodną oczywiście. Ponieważ firma jako instytucjonalny abstrakt sama żadnej mocy nie ma i nie dostarczy. Konieczne jest więc stałe ekscytowanie działań dodających całej organizacji mocy z zasobów osób zaangażowanych, co z definicji zakłada ich dojście do ściany (stanu magazynowego swoich zasobów biologicznych) i wypalenia (choćby zawodowego, ale emocjonalnego z pewnością) w najpóźniej 2-3 letnim terminie. W temacie o sektach podawałem, w jaki sposób kadencyjnością można te okresy wydłużać, ale podstawowym rozwiązaniem jest rotacja i to nie tylko ludzi na stanowiskach, ale płynne przechodzenie działalności wiodącej za osobami, które przejmują pałeczkę lidera… lidera egzodynamizmu w podaży mocy na potrzeby firmy. Tak aby każdy mógł wygrać na obszarze, w jakim chce grać, bo to przecież żadna różnica z czego jest papier wyjęty – nie śmierdzi. Czasem można doradzić, na jakim obszarze grupa ma potencjał, aby dostarczyć towary na handel, ale generalnie to ludzie zaangażowani w biznes nadają mu charakteru i celowości, a organizator jest od tego, żeby im to zorganizować lepiej niż sami potrafią. Ponieważ ludzie po to właśnie łączą się w grupy, aby wzajemnie eksploatować swoje moce socjologiczne w obszarach, z jakimi sobie nie radzą.

Narzuca się tu oczywiście ład korporacyjny, w którym pytanie rzeczywistego szefa całego bałaganu o to czym zajmuje się firma, sprowadza się albo do wygłoszenia formułki z działu prasowego, albo do uczciwej odpowiedzi, że nie wie czym zajmuje się firma, nie wie jak, nie ma o niczym pojęcia, ale słupki dokładania mocy są dobre, więc coś na pewno muszą tam robić, skoro ciągle jest papier żeby wypić i zakąsić. Co sugeruje nam, że ludzie od techniki raczej nie są dobrym materiałem na prowadzenie organizacji i wielokrotnie widziałem to w praktyce, kiedy widać było (a najczęściej mam kontakt z firmami zajmującymi się jakąś techniką, produkcją, obróbką), że problemem w firmie jest szef. Najczęściej w firmie, która może w sposób niekontrolowany ekspandować problemem jest potrzeba zrozumienia i kontroli. Potrzeba szefa do rozumienia, co się dzieje i kontrolowania ekspansji, do kontroli której zdolny nie jest. Z tego, że nie mamy pojęcia o tym jak ekspansja przebiega i nie mamy nad tym kontroli wynika również konstatacja, że nie wiemy kiedy się ta fala wznosząca skończy i dlaczego. To w niczym nie przeszkadza – na fali będzie sypał się na nas papier, a na imprezach firmowych walać się będzie konfetti. Osoby wymagające w swojej piramidzie potrzeb pełnej kontroli oczywiście chciałyby taki stan rynku (niezależnego zupełnie od nas) analizować i utrzymywać na wysokim locie stale – próżny trud, co prowadzi nas do teorii zamknięcia takiej firmy. Kiedy słupki okazują się być złe, płaskie, a nawet niepokrywające wydatków, ogłaszamy upadłość, bo bal kończy się sam z siebie. Gratulujemy wszystkim sukcesu i ruszamy odpocząć po tej emocjonującej eskapadzie w towarzystwie lemingów pilnujących spiżarki, oddając się jakimś kompletnie odrealnionym hobby jak programowanie i malarstwo – czyli rzeczach, na których absolutnie nie można zarobić. A nawet gdyby było można, to należy zmienić hobby na jakieś jeszcze mniej użyteczne. Sugeruję zwrócić uwagę na oszczędność mocy korelującej, jakiej nie poświęcimy na to, aby roztrząsać przyczyny wzrostu i upadku, czy też próby przejęcia kontroli nad zjawiskiem – tak jakby można było przejąć kontrolę nad rynkiem.

Właściwie to już wyjaśniłem co robi organizator, prowodyr i początkowy korelator w takim biznesie: ekscytuje. Aby mógł to robić, i aby komuś to było do czego potrzebne, musi coś oferować. Aby nie rozwlekać, musi uzupełnić ludziom egzodynamicznym deficyty (wyobrażone lub rzeczywiste), jakich samodzielnie nie chcą, nie potrafią, lub jeszcze nie wiedzą jak przezwyciężyć. Najczęściej w postaci dostarczania im narzędzi lub dróg na skróty (dostępu do sieci kontaktów, zarejestrowanych działalności, spółek, towarów na handel, wytwórców, sprzedawców – łańcucha). Większość ludzi, znakomita większość, nie potrafi stworzyć samodzielnie całego łańcucha (był u mnie czytelnik, co potrafi sam – człowiek bez deficytu, nie do ugryzienia) i dlatego właśnie jesteśmy zwierzętami gromadnymi – ktoś inny w gromadzie uzupełni nasze deficyty i razem^^ (w grupie, kolektywnie, huraaa!!!) damy radę (no jakbyśmy mieli nie dać^^) i czeka nas świetlana przyszłość^^. A później jeszcze trzeba tych wszystkich ludzi klepać po ramieniu, miziać za uszami i popychać ku wyzwaniom – co samo z siebie nasuwa nam wizję masówki w korpo-sekcie, gdzie wszyscy nawzajem zarażają się entuzjazmem od chwilowego lidera rzuconego na standup, albo od indywidualnych, względnie kameralnych spotkań, aby ludziom wyprostować myślenie przewagą grupową nad niesubordynowaną jednostką (nie dość egzoenergetyczną).

Trzeba jednak ciągle mieć na uwadze, że celem całego tego zestawu działań nie jest kontrola nad ludźmi i robienie im wody z mózgu, tylko wydobycie papieru z rynku, a ludzi motywujemy i ukierunkowujemy na działania na rzecz firmy, które wspierają łańcuch “nabycie-przetworzenie-zbycie-ewentualna obsługa klienta” dokładając stale i bez ograniczeń swoich mocy do tego taśmociągu wiernie przenosząc górę.

Pozornie jest to bez sensu, ponieważ zapewnia jedynie posadę, stanowisko pracy, być może ministra bez teki od wszystkiego i telefonu zaufania dla pracowników – “nie wiem, jak to zrobić – czy szef mógłby rozwiązać”. Ale nie – i model podatkowy wyjaśnia nam, dlaczego nie. Szczególnie, że trzon firmy w trzy lata się wypali, bądź transformuje, bądź zmieni, a do tego ogranicza nas cykl koniunkturalny.

 Spychologia stosowana

W szerszym ujęciu cały nasz ustrój polityczny i ekonomiczny obecnie tak wygląda, iż celem jest ekscytacja ludzi, aby utrzymali rzeszę swoich dobroczyńców – z tego logiczny wniosek, że trzeba zostać dobroczyńcą i pisać ludziom blogi za darmo dzieląc się praktyką, ale prędzej czy później trafi się jakiś Wariat i swoim nosem sprzedawcy dostrzeże technologię, która przecież nie po to jest montowana w pociągach, aby oglądać przesuwający się za oknem krajobraz (bo wtedy pociąg mógłby jeździć w kółko, zresztą pierwszy zbudowany tak właśnie jeździł – jako rozrywka, żadnych widoków tam nie było).

Jednak sensem naszego ustroju jest to, iż ludzie zaakceptowali mem o podatkach. I to nie byle jakich – 65% to lekko można liczyć. Czyli 2/3 mocy całej organizacji ludzie są gotowi poświęcać na jakieś tam “cele spójnościowe związku plemiennego Wieletów”, co prowadzi nas do 80% firm zdychających po dwóch latach, 2-3 letniego rolowania zobowiązań ze spółki na spółkę z rozrachunków kasowych na memoriałowe i z powrotem, wypychania na innych znikających itd., co w rezultacie prowadzi nas do poukrywanych tu i ówdzie po tekstach skwarków, a przecież dotacje na firmy i ekscytacje, aby je otwierać nie dotyczą wyłącznie horoskopów dla psów tylko jakiejkolwiek działalności. I tutaj jest dokładnie ta sama logika – nie ma kompletnie żadnego znaczenia, jaką działalnością się zajmiemy – byle była w efekcie na tyle dochodowa, aby utrzymać się sama w ruchu. Nasz zysk, moc wyjęta z organizacji to ta, którą wydatkujemy rolując “zobowiązania” wobec Kapitana na – “w przyszłości na pewno zapłacę”, po czym biznes i tak rozlatuje się z wymienionych przyczyn związanych z ludzką dynamiką, a jakiś inny, nowy biznes to przecież nie jest ta sama tożsamość prawna. To nie ja – to ktoś inny^^ jak podstępnie potrafi zasugerować pięciolatek rozglądając się po pustym pokoju, szukając wzrokiem któż inny mógłby być winien popełnionych niegodziwości. No jak to kto – podmiot prawa handlowego z innej jurysdykcji, który z przyczyn obiektywnych i niezależnych rozpadł się w typowym dla 80% firm czasie od powstania – nic szczególnego przecież.

Ziarna od plew

Skąd jednak brać takich ludzi, którzy przy jak najmniejszej recepcji naszego wkładu dołożą jak najwięcej mocy do taśmociągu, który wspólnie z nimi w trakcie pracy tegoż rozkradniemy tak, aby Kapitan rozkraść nie zdążył? Historycznie to organizowano to tak, jak się dało. Najpierw były rynki, ale rynki szybko były opanowane przez siłowników, ponieważ miały wspólnotę miejsca i były łatwo kontrolowalne. Potem były spotkania Herbalife i Amway oraz dystrybucja kaset do robienia ludziom wody z mózgu, a dla tych bardziej wyrafinowanych to samo, tylko w ubezpieczeniach i kredytach – dla każdego według potrzeb. W tych systemach naganiania mas były wmontowane systemy selekcji “po słupkach efektywności”, co w rezultacie dawało podejrzenia, że rezultat (pozyskania wartościowych z punktu widzenia taśmociągu handlowego jednostek) jest niższy o rzędy wielkości od normalnie istniejącego w przypadku użycia rynku w długim terminie (rynku w rozumieniu – plac, miejsce gdzie się handluje, gdzie każdy sił spróbować może, przynieść swój towar i poznać się z ludźmi, co mu to usprawnią, sprzedadzą, dostarczą tańszych komponentów, albo ukradną pomysł i wdrożą lepiej). Internet zmienił wszystko, a jednocześnie nic. Właściwie nie zmieniły się liczebności osób, które znamy, ale zmieniła się dynamika ich wymiany na nowe, które znać warto bardziej niż te poprzednie. Nie jesteśmy więc ograniczeni terytorialnie, ale jedynie zainteresowaniami i tak płynnie, jak zmieniają się one w naszym życiu, tak zmieniamy kręgi zainteresowań i w nowych obszarach poznajemy zupełnie nowych ludzi. Co nijak nie rozwiązuje kwestii skąd brać bystrych ludzi, którzy umieją sami poprowadzić biznes i na nim zarobić, ale mają jakiś deficyt, którego rozwiązania upatrują w grupie, a po odnalezieniu grupy okazuje się, że nie jest tak łatwo dopasować się w pary, ponieważ deficyty i podaże je uzupełniające nie pasują do siebie parami, a gromadnie po kilka osób dopiero. Pozostaje więc rzucać piłkę i oczekiwać, że ktoś ją odbije – najczęściej nikt nie odbija, więc obniża się poziom i kiedy ludzie zaczynają odbijać i złażą się inni – podnosi się poziom, a od czasu do czasu zagrywa się “hard ball” i patrzy kto z tłumu odbije. Bo przecież na rynku będziemy grali “hard ball”, tam nie będzie zlituj. Nie potrzeba ludzi, którzy teoretycznie i wstępnie rozumieją temat, tylko graczy do zespołów. I czasem ktoś odbija. Problemem jest takie ustawienie suwaka, żeby nie trzeba było jak w MLM – przesiewać przez sito nieskończonej liczby twarzy, tylko takie, żeby odsiani zostali przez pułapkę logiczną, przez labirynt prowadzący do sali, kto trafił na spotkanie, ten najwyraźniej był zaproszony. Zagadka nie może opierać się na wiedzy autora (bo wtedy tylko On mógłby znać rozwiązanie i na spotkanie przyszedłby sam) tylko na wiedzy odbiorcy, a o tej wiedzy autor żadnej wiedzy mieć nie może. Dlatego warto odwoływać się do ludzi zajmujących się odsiewaniem i kategoryzowaniem, zapewniających nam cv wybranych, ale… uczyńmy tę głupią historię krótką – nie istnieje ani jeden portal typu yellow pages, gdzie przedsiębiorcy na bieżąco aktualizują, co robią i co mogą. Same nazwy firm nam niepotrzebne, potrzebne nam są możliwości wykonawcze, gotowość do rozliczeń bez głupich pytań, i jeszcze żeby biurwa miała trudności z rozwiązaniem zagadki prowadzącej do sali. Nie pracowników przecież nam trzeba, bo tych jak psów, a oczekiwania jakby same rasowe były, tylko współpracowników doraźnych i stojących na własnych nogach, którzy wcale nie chcą udzielać się w przedsięwzięciach formalnie tylko też coś wydoić i nie mieć z tym nic wspólnego. Nie ma więc niczego takiego na rynku, co by spełniało oczekiwania, ale zaczęły samorzutnie powstawać takie miejsca dyskusji to tu to tam, ale administracje miały inne cele, na innego klienta i przeganiały ludzi z miejsca na miejsce. Wydaje mi się, mam takie urojenie, że chyba znalazłem metodę selekcji samorzutnej zbieżnej z tym, jak to jest zrobione w innych takich miejscach (czytaj (*)), jeszcze nie wiem do czego to się da zastosować, ale rozumuję w taki sposób, że w końcu znajdzie się tu ktoś, kto znajdzie zastosowanie dla takiego narzędzia, bo ja też mam skończoną i ograniczoną pomysłowość.

Działalność migrująca

Interes, jaki ludzie (choćby gotowi dodać tylko tyle, że zarejestrowane będą na ich zdolność honorową spółki) odnajdują w takiej strukturze to stała ekscytacja wszystkich zaangażowanych i płynące z tego stałe zasilanie z oczekiwaniem wzrostu tej alimentacji. Ludzie są gotowi w takich warunkach żyć przyszłością, jak jachtami, które kupią za kasę zarobioną w MLM. Dlatego ludzie nie uciekają do szarej rzeczywistości – chcą być w centrum wydarzeń, chcą być tam, gdzie jest kasa, fajni ludzie i coś się dzieje. A jak jeszcze połączymy im to z hobby, to z jednej strony drzwi piszemy “witamy Cię!”, a z drugiej “mamy Cię!”. Jednak istnieją pewne przyczyny obiektywne (poza technicznymi, wynikającymi z czasów, w jakich działamy) takie same jak dla rynku (w rozumieniu miejsca), że prędzej czy później ilość sygnałów o spotykających się tam gęgaczach wzbudza wannabe zaśmiecających rynek i sam Urząd (oraz przeróżne siłowniki), który bardzo pragnie naszego dobra. To znaczy, że przenosimy się z bazaru na bazar, z rynku na rynek, z knajpy do knajpy, z bloga na forum i nomadzi podążają dalej wytwarzając ogniska konsolidacji w kolejnych strukturach z cyklu. A należymisie nawet bardzo nieogarnięte starają się tymi tropami podążać i o ile handel kołdrami i garnkami mają dość dobrze spenetrowany, to wytwarzamy nowe obszary działalności szybciej niż oni ściągają haracze z poprzednich. Kulminacją jest jednak załamanie cyklu na całym rynku i wtedy rządy zaczynają stosować incitamenta (zachęty, ekscytatory) w postaci helicopter money przy takich szczupłych ustrojach kontrolnych, jakie mają przy pełnym zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw (dla urzędów mało kto zostaje wtedy, a jeszcze mniej bystrych). Te helicopter money to vat, rut, rot, benefity dla otwierających biznes. I wtedy mając dostęp do ludzi “którzy sami rozumieją” można wiele wydoić ze śmigłowca wiozącego wór z papierem. Dlatego gęgacze następnym razem będą w innym pokoju, będą to inni – młodsi gęgacze (dzisiaj młodsi) i trzeba będzie rozwikłać samodzielnie zagadkę, w którym. Będzie ona na tyle trudna, aby im tam nie wlazły należymisie i ich nie spakowały do wora.

Rozbujać drakkar

Ludzie jednak sami i zupełnie przytomnie szukają sobie watahy, aby w niej polować, nie w naiwności swojej, a naturalnym odruchu uzupełniania deficytów w swoich kompetencjach, ponieważ ich nabycie wymaga czasu i wysiłku. O ile z wysiłkiem nie kłopot, to czasu mamy skończoną ilość zanim będziemy głodni, a doba niestety ma taką długość, jaką ma i żadną inną. Pozostaje jedynie selekcjonować ludzi, którzy ujawniają kompetencje nam przydatne i pozostałych.

W praktyce prowadzenie biznesu, w którym się nie rządzi to bardzo ciężka praca i ciągłe ryzyko utraty pozycji przy korycie, bo przecież firma płaci rachunki o ile się do niej dokłada mocy. Tak za nic brać, za “prawo nabyte”, to się nie da – wszyscy zaraz to zauważą i wygryzą ze struktury. Wszak dają abyś dał, a jak nie dajesz, to po co Ci dawać? Trzeba więc coś dać i zazwyczaj organizator-prowodyr odpowiada za wzbudzenie potencjalnych uczestników do zadeklarowania gotowości, aby dali na stół swoje ogniwa łańcucha do częściowej dyspozycji na “zobaczymy czy to się rozkręci – stać nas na tak drobne ryzyko, że jednak nie”. W początkowej fazie jest to więc organizacja spółdzielcza, na której formalnie Kapitan Państwo chciałby 2/3 zysków (bo strat to nie – gdzieżby) za to, że leży i pachnie (że leży to wiemy, reszty z grzeczności nie roztrząsamy), a my staramy się przeprowadzić pierwszy cykl działania skróconego łańcucha ze stanu magazynowego do sprzedaży i do nieistotnego zwrotu – nieistotnego z powodu skali jaka występuje przy teście. Pozwala to na zbudowanie zaufania (płynności wynikającej z pierwszej transakcji) i stworzenia wyobrażenia (urojenia) o możliwości powtórzenia procesu w większej skali, ale już z podpięciem do magazynu zakupów (bo przecież magazyn jak się z niego sprzedaje to pustoszeje) i być może jakiej wytwórczości, aby dodać wartości przedmiotom zbywanym, względnie przekształcić własną pracę na wartość. I jak zawsze – sprzedawcy na końcu łańcucha, zbyt i do kasy, i reinwestowanie w powtórzenie cyklu. Po drodze trzeba jednak rozwiązać całą masę kłód technicznych, organizacyjnych i formalnych, jakie walą się na drogę do sukcesu (do papieru). I te kłody i sposoby ich omijania były ujęte w postaci skwarków w innych tekstach. Warto zwrócić jednak uwagę, że działające sprawnie, czy nawet jako tako, firmy mają już swoich szefów (często niedoświadczonych w wielu aspektach szarpania się z rzeczywistością) i tym firmom nie potrzeba innych szefów niż tam są. Natomiast tym przedsiębiorcom jak najbardziej potrzebny jest networking, do którego można się odwołać ZANIM biurwa zacznie robić remanenty i dzięki temu lewarowi nad rynkiem odkładać mięso na kościach. Ci ludzie są właściwymi osobami na właściwych miejscach, natomiast ze względu na motoryczny charakter nauki u większości homo sapiens, muszą po prostu zobaczyć jak działają rozwiązania u kogoś, pograć cudzym drakkarem, na cudzy rachunek, tak żeby się otrzaskać z faktami, że nie jest wcale tak strasznie jak to biurwy malują.

 

(*) – oczywiście, że ten blog/portal (administracja ma plany) nie jest jedynym o takiej tematyce i takiej metodzie integrowania się czytelników poprzez użycie (poza forum i poza ramami, jakie tu mamy) słów – kluczy. Bo to zawsze i w każdym miejscu przebiega tak samo, ponieważ ludzie mają z podobnie działającymi urzędami w różnych krajach te same problemy i to, że nie trafiliście w podobne miejsca to tylko dlatego, że są one prowadzone w innych językach, innych realiach, a jak sami widzicie trzeba wiedzy praktycznej i specyficznego słownictwa (subkultura przedsiębiorców?), aby przebrnąć tę konspirację, więc nawet pobieżna znajomość obcego języka bez znajomości specyficznego słownictwa przedsiębiorców nie wystarczy do wczytania się w podobne forum w języku obcym, nawet w interesującym nas obszarze (będzie tam zbyt wiele drakkarów, należymisiów i innych takich). Jest jednak niezwykła korzyść: jeśli dysponuje się wiedzą z kilku takich obszarów, można się pomiędzy nimi przemieszczać – i co najważniejsze – dziadki, które dobijają siedemdziesiątki z czystej złośliwości wobec Urzędu doradzają, udzielają kontaktów, a nawet wspierają dystrybucję i sprzedaż, szczególnie jeśli sami mogą coś przytulić, bo oni przekonali się JUŻ ile wynosi emerytura za płacone całe życie składki i nie mają co do tego naiwnych złudzeń, jakie żywi jeszcze część młodzieży.

 

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • Wariat

    Może ja tradycjonalista jestem, albo co? Po mojemu internety nie załatwiają sprawy. Otwierają, owszem, ale potem to trzeba na jakiej ziemi spalonej wypić, zakąsić, poopowiadać i po trzeźwemu na drugi dzień plany zweryfikować i szable policzyć.

    • Bodek

      Drogi @Waricie

      A i na spalonej ziemi można zarobić, coś wyciąć i przyciąć a potem sprzedać :
      http://tiny.pl/g418v
      na wszystkim da się zrobić pieniądz.

      Grunt to dobry kamuflaż, a każdy ma taką watahę na jaką zasługuje :
      http://tiny.pl/g4181

      @3r3
      A jednak jesteśmy bogatym narodem, i Twoje ograniczenia z postu o pływaniu w Kiślu są nieprawdziwe, pod warunkiem, że się znajdzie frajera co zapłaci te 65% o których piszesz.

      Gaz jak się go wozi przez Atlantyk w jedną i drugom to się mu kaloryczność podnosi tylko tyś inż dupa tego nie wiedział, taka zasada zachowania energii, tylko w nowej wersji.
      http://tiny.pl/g418p

      • 3r3

        @Bodek – a jak się frajera nie znajdzie?

        • Bodek

          Nie ma szans pod takiem oto godłem
          https://preview.tinyurl.com/yd3emdw6
          żyje już 7 miliardów frajerów, więc z tym nie ma problemów.

          Chyba zapomniałeś, że już nie potrzeba paszportów i zamykania granic, bo nie ma już dokąd uciec.

          Nie musisz płacić tu, naszej lokalnej egzekutywie. Egzekutywa szczebel wyżej weźmie swoje. A ty zawsze zapłacisz tym co masz najcenniejszego, swoim czasem.

          Mój kolega z innej kultury z akademika od HP 19BII, nie był najbystrzejszy “Lichwiarz to Pan co wyrabia lichtarze” – autentyk klasa maturalna. Ale dziś jest zarządem tzw. Pierwszego Banku i żyje z pożyczania “mojemu” rządowi kasy.
          Inny kolega z ławki – też z tej kultury co mają gadne – co dziadkowie co go wychowywali zmarli w latach 90 z radzieckimi paszportami w rękach. Wyznacza tryndy jako naczelny w niemiecko-szwajcarsko czytadle, z młodości i dziś zajadły Trockista ale taki co jeździ Land Rowerem, takim kolektywnym Land Rowerem bo jako Trockista ze zrozumiałych względów własnego się brzydzi.

          Jak nie staniesz dupa z tyłu.

        • Bodek

          A dopiero co sobie uzmysłowiłem, w jak wielu miejscach jest takie międzynarodowe godło, pod którym żyjemy :

          1. Jako księgoszczyk z zamiłowania zrozumiesz skąd takie ładne logo w tej szacownej organizacji. Jakim normalizowaniem ona się zajmuje i czemu to normalizowanie ma służyć :
          http://tiny.pl/g41s8

          Z bliska się przyjrzyj, przyd Ci się jak będziesz pkt 2. oglądał.

          2. A tu słuszny autor i słuszna historia a i okładka jakoś znajomo wygląda
          http://tiny.pl/g41ss

          I gdzie tych chcesz się biedny @3r3 schować? W stodole? A długo tam posiedzisz? Ja tam lubię się w stodole wyspać, ale rano bym zawsze wyszedł bo lubię jajecznicę z pięciu jajek.

        • Bodek

          Masz tu jest wytłumaczone dlaczego frajerów będzie kupa. Idealna konstrukcja.

          http://tiny.pl/g4jrk
          Dziwna kolejność tych moich postów.

          Coś się stało że was tu nie ma. Jesteście tam … :-)? W Syrii? Naprawdę?

          • 3r3

            @Bodek Ty musiałeś coś nieskładnie napisać, nawet wiem gdzie Ci się “nie” omyłkowo wkradło w toku dyskusji.
            Ten materiał (następny Karonia po tym co podajesz jako aneks do wypowiedzi, wyjaśniał co miał na myśli) co podajesz to ja już go skomentowałem w artykule, który nie trafił do redakcji, ale na smaka tu wrzucę ten akapit z “Mięso milczących owiec”:

            //==
            Karoń bredzi! Żartuję oczywiście, ale nie do końca (1h:10min reedukacja lemingów):
            https://www.youtube.com/watch?v=7kDrW_PJMyg
            “Krzysztof Karoń wRealu24.tv – o zmianach w rządzie, i programie edukacji społecznej 11.01.2018”
            Żadnej reedukacji nie będzie – będzie niewolnictwo, ponieważ nawet jeśli Ci dorośli ludzie zaczęliby nabywać kompetencje na rynku o rosnącym ciśnieniu (ich naporze) przy skońocznej ilości miejsc pracy, majstrów (korelatorów) oraz ich ograniczonych pcozątkowo umiejętnościach to rezultat ich pracy będzie taki jak ucznia. I to żaden problem jak się jest uczniem od miotły i prostych prac kiedy ma się lat pętnaście, ale dla 40 latka to prestiżowy dramat, bo leci w hierarchii na poziom 15 latka. Czyli samice dziobie na końcu, gania po piwo i zamiata podłogę – to czeka tych ludzi w najlepszym wypadku. Bo w najgorszym to będą po prostu próbowali kraść i dysponenci majątku zgniotą ich przewagą techniczną jaką sami wytwarzają – strzelając do złodzieji. Pierwszego Maja wszak obchodzimy nie dlatego, że bandytom-robotnikom się kraść udału, ale dlatego że siły porządkowe broń miały, a robotnicy-gołodupce nie. I w ten dzień przypominamy robotnikom że lepiej do pracy nie przyjść, niż urządzać fochy (strajki) bo przemysł ma argumenty ostateczne i użyje ich bez drżenia ręki ZAWSZE.
            Reedukacji żadnej więc nie będzie – jeśli dojdzie do takiego scenariusza to ci co przegrali życie będą po prostu wdeptani w ziemię do pozycji niewolników, a bunt zostanie zdławiony.
            ==//

            @Bodek z grzeczności nie będziemy tu poruszać czy takie spędy jak kontestkluby, innekluby czy łobudki to są dobre miejsca do rekrutacji… w celach księgowych. Sam rozumiesz.

            • Bodek

              Może składnie, może nie. Ty przecie poniał o co mnie szło. Może z punktu widzenia logiki formalnej – logiki symbolicznej jest coś nie tak, ale na na pewno Tobie z polskiego na nasze nie trzeba tłumaczyć.

              Tak ….., będzie trzeba zabić 9 obecnych użytkowników samochodów spalinowych, żeby ten jeden co mu przypadnie w losowaniu samochód elektryczny ….. . Wszystkie, znaki na niebie i ziemi mówią nam, że będą mordować, a nie reedukować. Niewolnictwo czyli prekariat jest już dziś, niewolnictwo nie zadziała to nie ta topologia. Moim zdaniem trzeba będzie mordować.

              Na razie Państwo pomaga kraść (socjał), ale ten kurek trzeba będzie zakręcić, bo matematyka nie pozwala. I wtedy trzeba będzie mordować.

            • 3r3

              @Bodek – to już mamy opanowane:
              “Wszystkie, znaki na niebie i ziemi mówią nam, że będą mordować, a nie reedukować. Niewolnictwo czyli prekariat jest już dziś, niewolnictwo nie zadziała to nie ta topologia. Moim zdaniem trzeba będzie mordować.”

              Napuścimy jednych na drugich dając im jakie żelazo do ręki i sami się pozabijają. Coś tam przy okazji spalą i zdemolują, ale i tak żadnego pożytku z nich nie będzie, więc trzeba ich jak najtaniej spisać ze stanu.

              Są o tym pieśni dawne takie jak Paddy’s Lamentation:
              “When we got to Yankee land, they put guns into our hands”

            • Bodek

              Wiesz ja tu mieszkam na takim “prestiżowym” osiedlu. Tu ludzie wyżej srają niż dupę mają. Tak jak Ci kiedyś, pisałem pan od elektrycznych mieszka u mnie na osiedlu – co to miał w kościele taką zatroskaną minę jak się szykował na tę funkcję, Panią “Iwonkę” to spotykam w warzywniaku – tak się sprzedawczyni do niej zwraca.

              Ale do rzeczy. Tak sobie popatrzyłem dziś przez okno, ja widzę jak to ta młoda klasa biznesowa mieszka i się zachowuje. No więc oni nie mieszkają i się nie zachowują, to jest bydło. W tym sensie, że oni mieszkają jak w chlewach – dlatego bydło. Brudne okna (no bo korpo nie uczy, że trzeba czasem umyć okno) są ciągle dzień i noc zaciągnięte jakimiś kotarami lub żaluzjami. Kurna czy oni non stop porno tam oglądają. Jak nie daj boże odsłonią te zasłony to widzisz te mizerię Ikei i ledowe oświetlenie. Jeden pokój w drugi taki sam. Dzieci rano gonią do szkoło 40 minut ( Pan Premier nie jest w stanie załatwić swoim dzieciom furtki w ogrodzeniu do szkoły – ale nam Polakom bramę do dobrobytu otworzy ) w trampkach przy minus 5, takie bogactwo. Był komunizm był 1981-1990 i ja miałem skórzane buty, oni chodzą w trampkach. Kiła mogiła.

              Jak wychodzą do sklepu to po piwo. No Pani “Iwonka” to robi porządne zakupy.

              Nie rozmawiają ze sobą.

              A ostatnio to nawet, nowa tradycja się pojawiła,a więc u nas brakuje miejsc parkingowych bo developer “dorysował” 2 piętra w każdym bloku, żeby było “ładniej”. Ten “idiota” architekt zapomniał napompować działkę żeby było “ładniej” parkować. No i klasa biznesowa obserwuje, kto nie parkuje na swoim miejscu w garażu podziemnym. Następnie parkuje swój korpo wóz na takim miejscu, no bo korpo daje wóz ale nie daje niestety garażu. Jako człowiek kulturalny taki korpoludek, zostawia Ci karteczkę za szybą z numerem telefonu i buźką. No więc musisz go grzecznie poprosić, żeby Ci zwolnił twoje miejsce – twoją własność.

              No co chce powiedzieć, jak będą ich rżnąc to może być, że to im ulgę przyniesie tym co wyżej srają, wiele problemów się im rozwiąże. Tak to widać z mojego okna. Ale może ja sfrustrowany jestem. Wolę do Bernaciaka jeździć, tam moi 76 lat rodzice 4 razy w roku sami myją swoje okna 4 razy do roku. Z sąsiadami rozmawiają.

              Warszawa to miejsce gdzie rżnąć i mordować będą w pierwszej kolejności. Dlatego szykuję sobie desant ….

            • 3r3

              @Bodek
              “Jako człowiek kulturalny taki korpoludek, zostawia Ci karteczkę za szybą z numerem telefonu i buźką. No więc musisz go grzecznie poprosić, żeby Ci zwolnił twoje miejsce – twoją własność.”

              To Wy własnych widlaków nie macie jak porządna klasa średnia?
              Ładowarek? Koparek? U nas jak dzicy zaczęli parkować gdzie popadnie to od razu dostali wychowanie – samochody na złomie znaleźli, ale już dokumenty były spisane z listy ministerstwa transportu i nie dało się ich przywrócić do użytku.

              ” Brudne okna (no bo korpo nie uczy, że trzeba czasem umyć okno) są ciągle dzień i noc zaciągnięte jakimiś kotarami lub żaluzjami.”

              To co łune są za pany, że im służba okien nie myje? Liche takie panowanie.
              Swoje mam zasłonięte, ale tu po prostu w kraju ciemno jak w domu jestem, a jak jest jasno to po co być w domu?

            • gruby

              “Jako człowiek kulturalny taki korpoludek, zostawia Ci karteczkę za szybą
              z numerem telefonu i buźką. No więc musisz go grzecznie poprosić, żeby
              Ci zwolnił twoje miejsce – twoją własność.”

              A to nie skuteczniej jest zalawecić takie auto ? Pierwszy raz co prawda za jego wywóz zapłacisz ale potem będziesz miał spokój. Chyba, że gość jest odporny na wiedzę, wtedy w fazie drugiej mogą mu zniknąć z kół wentylki a są i inne, dalsze środki stopniowania mu przyjemności z posiadania wozidełka. Na przykład znikają wentylki a za wycieraczką pojawia się żółta kartka będąca odpowiedzią na smiley’a z informacją, że albo samochód zostanie zabrany przez właściciela w terminie x dni albo zostanie odholowany.
              Z dopiskiem że dwie żółte kartki powodują kartkę czerwoną.

            • 3r3

              @gruby ja bym z Wami, a Wy ze mną nie mógł żyć.
              Szabli i samopałów nie macie, nie kalkulujecie tymi kategoriami. Karteczki, wentyle.
              U mnie w okolicy grzecznie to jest wywieźć komu widlakiem samochód (bo mamy widlaki, szable i samopały), a niegrzecznie to jest podpalić ten samochód – zazwyczaj pali się od razu kawałek parkingu.

              Mieszkańcy Polski chyba nie wyobrażają sobie makabry do jakiej by doszło gdyby taka emigracja zaczęła wracać. Nie wiem czy w Polsce jest dość policji aby spisywać ilość zdarzeń na jakie zaczęliby się skarżyć mieszkańcy.

              Mnie w Polsce kiedyś komendant pytał, próbując zrozumieć czym się kierowałem spychając przeszkadzający mi samochód na ulicę. I dał sobie spokój kiedy z niezrozumieniem wyjaśniłem, że jakby mi nie przeszkadzał to bym go swoim nie zepchnął. Machnął na to ręką i dał sobie spokój.

            • gruby

              @3r3:disqus napisał:

              “@gruby ja bym z Wami, a Wy ze mną nie mógł żyć.
              Szabli i samopałów nie macie, nie kalkulujecie tymi kategoriami. Karteczki, wentyle.”

              Dyskusję należy rozpoczynać grzecznie wychodząc z założenia że dyskutujesz z człowiekiem inteligentnym, posiadającym umiejętność odczytania, przetłumaczenia i zrozumienia znaków na niebie, to znaczy w tym akurat przypadku na własnym samochodzie.

              Puszczanie z dymem pojazdu blokującego miejsce parkingowe świadczy o raptusowatym charakterze podpalającego oraz dowodzącym poważnej wady postaci podpalacza: w swej reakcji użył on na dzień dobry środków energetycznie nieadekwatnych do zdarzenia pierwotnego. Zniknięcie wentylków o wartości 5 zł za sztukę to wykroczenie, spalenie fury to przestępstwo. Wielokrotnie opisywałeś tutaj zalety operowania poniżej radaru. No więc co jest reakcją poniżej działania radaru u psów ? Cztery wentylki za w sumie dwadzieścia zeta czy zgliszcza SUVa za 30 tysięcy ?

              A zważ jeszcze na to, że po bezskutkowym zastosowaniu dwóch pierwszych faz negocjacji nic przecież nie ogranicza Cię przed wprowadzeniem fazy trzeciej, przez Ciebie najwyraźniej od początku preferowanej.

              Radości w życiu trzeba sobie stopniować, inaczej szybko stracą swój smak. W końcu ilość samochodów na osiedlu do spalenia jest policzalna i skończona.

            • 3r3

              @gruby ja żyję na planecie muslim (jak w Polsce ich osiedlą też będzie śmiesznie). Tu nie ma takiego pojęcia jak “adekwatność środków” – tu jest ogień z nieba o byle g. Ja tu przechodziłem napady, wymuszenia i bijatyki z użyciem narzędzi o charakterze barbarzyńskim (jest taki przymiot kodeksowy narzędzia) o głupie 5kEUR i krew się lała i kobiety, i dzieci cierpiały. Z powodu głupiego sporu biznesowego – nikt do sądu nie szedł.

              “Wielokrotnie opisywałeś tutaj zalety operowania poniżej radaru. No więc co jest reakcją poniżej działania radaru u psów ?”

              W mojej okolicy pożar pojazdu czy lokalu jest poniżej radaru, dopiero jak kogoś odwiozą na obdukcję albo na otwarcie to jest prokurator.

              Inna planeta, inny świat, inne kategorie. Turyści nie widzą że to jest strefa, ale opinie w mediach alternatywnych nie są przesadzone. Mają podstawy.
              Rachujesz kategoriami w jakich ja nie żyję. Dla mnie nie ma adekwatności płacenia dżizji, nie sprzedam płaszcza – mam dwa miecze.
              Żyję bo się nie boję wojen – ja dobrze zrozumiałem Jałtę.

            • splinter

              @disqus_89vD8NXwE0:disqus “wychodząc z założenia że dyskutujesz z człowiekiem inteligentnym”
              Może robisz błąd mierząc innych swoją miarą. Wielokrotnie się o tym przekonałem- nie jest tak, że wszyscy myślimy i rozumujemy podobnie.
              Ten osobnik – zajmując cudzie miejsce już wykazał się pewnym brakiem empatii, lekceważeniem normy. Może drobna reakcja przyniesie skutek, a może nie. Może ten człowiek odczyta, że nie powinien parkować na tym miejscu, a może będzie miał pretensje do całego świata, jacy to wstrętni ludzie żyją obok.
              Może trzeba stopniować- nie wiem.
              Z drugiej strony – chcą mi rysować samochód – niech rysują. Chcą palić, niech palą. Po to ubezpieczenie jest.
              Myślę, że trzeba zadawać sobie właściwe pytania. Po co w ogóle idziemy do sądu? Bo szukamy silniejszego, który zmusi innego do czegoś – najczęściej zapłaty.
              W pewnym sferach jednak to nie działa. Co z tego, że sąd się sprawą zajmie, jeśli sprawa trwa dwa lata, a dłużnik jeszcze przed jej wytoczeniem nic już nie ma. Tam, gdzie potrzeba szybkości i sprawności (czyli w szeroko pojętym biznesie), sądy się nie sprawdzają.

            • Maksior

              Biorac pod uwage, ze szacunkowo 90% konfliktow bierze sie z nieporozumien, przychylam sie do zdania @grubego – mniej strat energetycznych + unikniecie ewentualnych nieodwracalnych skutkow z rodzaju “glupio wyszlo”…

            • 3r3

              @Maksior – to było rozumieć. Albo pan sam z siebie rozumie, albo mamy nieporozumienie. Po co ma żyć ktoś kto nie rozumie?

            • Maksior

              Jak NIE CHCE zrozumiec, to zgodnie z prawem rzymskim krzywda mu sie nie stanie, ale NIECH MA SZANSE – tylko i az tyle.

            • 3r3

              @Maksior nie ciekawi mnie czyjaś wola – tak jak nie ciekawi mnie wola deszczu aby mnie zmoczyć – stawiam dach.

            • gruby

              @splinter007:disqus napisał:

              “Wielokrotnie się o tym przekonałem- nie jest tak, że wszyscy myślimy i rozumujemy podobnie”

              i to jest dobry powód żeby nie przesadzać z pierwszą reakcją.

            • 3r3

              @gruby jego mać – jak nie przestrzegasz prawa Teksasu to trafiasz na krzesło.
              Jak chcesz żyć na moim świecie to masz myśleć w sposób dla mnie przewidywalny, albo nie żyć. Bardzo źle znoszę poczucie zagrożenia że ktoś mi zbałamuci kucyka – dlatego wolę dla bezpieczeństwa mojego kucyka zamordować ludzi, którym nie daję wiary że mu czego nie zrobią. No po prostu lepiej się czuję jak ludzie niepewni nie żyją, względnie nie w otoczeniu mojego kucyka.
              To taka emocjonalna potrzeba. Nie zamierzam kłaść się na kozetce. Pierwsza reakcja na innowiercę – łeb ukręcić = zdrowa reakcja.
              Jest jeden Bóg, jedno Prawo i jeden Porządek. A reszta to szatan, anarchia i burdel.

              Nie interesuje mnie dlaczego ktoś myśli inaczej i jak myśli – niech to dla własnego bezpieczeństwa robi daleko.
              Jestem ksenofobem, nie toleruję innych kultur, nie lubię, nie podoba mi się, jeżę się jak widzę obcych.

            • Maksior

              “I g mnie obchodzi dlaczego jakiś obcy nie zna moich zasad.”

              Ale do dziewki wszetecznej jedzy DAJ MU SZANSE je choc poznac – moze sie przekona i doda jakiejs mocy swobodnej do kotla. Dopiero jesli nie, to do piachu… :/

            • 3r3

              Po co dawać szanse? Co ja będę z tego miał? Jest tylu wychowanych w mojej kulturze że po co mi inne?

            • Maksior

              Serio? To skad te skargi na dzietnosc “samorealizujacych sie” samic? A co do wielokulturowosci, to wlasnie niech dzicy przejmuja w ten sposob nasza – dzieki temu w kotle moze co przybedzie, do tego ich samicom tez pewnie sie bardziej podoba, kiedy beda mogly odezwac sie przy mezczyznie i nie beda musialy lazic zakutane po czubek nosa w jakies szmaty w samym srodku lata.

            • 3r3

              @Maksior proces wychowawczy, w którym dokonuje się dziedziczenie kultury i internalizacja norm dotyczy wieku dziecka i podlotka wchodzącego w dorosłość. Dorosłym nic już w głowach nie zmienisz, oni już kulturę mają i mają ustalone normy zachowań. Nie możesz wychować osoby dorosłej – to jest po prostu biologicznie niemożliwe – właśnie dlatego jest to osoba dorosła.
              To czego oczekujesz to dereizm.
              Dorosły albo zachowuje się tak że do lokalu jest wpuszczany, albo nie jest wpuszczany.

              My wobec siebie z grzeczności możemy dawać rację czemu się mordujemy wzajem, a nawet ubierać to w jakąś formę ugrzecznioną – pojedynków. Ale do chamów wali się z armat po długości ulic – żadnych racji i grzeczności nie ma – ultima ratio regum.

              Nie przesadzaj z konwenansami – lemingi to jest odmienna kultura, obca, nie trzeba ich pytać o motywacje, bo i tak nie uzyskamy racjonalnej odpowiedzi. Racjonalność istnieje tylko w katolicyzmie i nigdzie indziej.

              Prawo rzymskie dotyczy wyłącznie przestrzegających prawa obywateli, nie barbarzyńców.
              10 przykazań dotyczy wyłącznie dzieci bożych, a nie synów szatana.

            • Maksior

              “że się łap nie wkłada jak nie wie gdzie”
              Bez ciekawosci nie ma postepu, a ze czasem sa ofiary – wychodzac z powyzszego cytatu Kolumb nie ruszylby szukac Indii, skoro po drodze mozna sie utopic / zdechnac z glodu / pragnienia.
              Co do niemozliwosci przeuczenia doroslych sie nie zgodze – one istnieja, to kwestia dzialanosci hormonow mozgowych oraz habituacji osobniczej na doznawane bodzce.
              Takie przeuczenie to rzadkosc w znanej nam a autopsji rzeczywistosci, ale neurologicznie jest mozliwa.
              A motywacja do prob przeuczania? Juz to pisalem wczesniej – potencjalne nadwyzki mocy swobodnej do wykorzystania.

              BTW nie wiedzialem, ze jestes zapalonym katolikiem, gdzies za to czytalem madra weglug mnie sentencje, ze najwieksza porazka Jezusa nie bylo ukrzyzowanie, a Watykan… 😉

            • 3r3

              @Maksior zapaloną to ja mam pochodnię, taki ze mnie katolik jak Słowianin. Kolumb to sobie wyliczył i zracjonalizował wycieczkę – pomylił się, ale Bóg go poratował i stworzył tę Amerykę, żeby miał gdzie dopłynąć.
              Jak Ci się chce i uważasz że zarobisz na wychowaniu lemingów – rób jak uważasz.
              Ja nie dostrzegam w tym korzyści – lepiej zwolnić miejsce karaluchom.

            • gruby

              3r3 napisał:

              “@gruby jego mać – jak nie przestrzegasz prawa Teksasu to trafiasz na krzesło.”

              Rozmawiamy tutaj o sąsiedzie kolegi bodka który nie rozumie (sąsiad, nie bodek) języka mówionego. Ja nie mam problemów z prawami Teksasu, mi się bardzo podoba że tam wolno nosić broń na ulicy bez dodatkowego pozwolenia.

              Wy go (sąsiada, nie bodka) chcecie od razu na krzesło a ja proponuję stopniowanie sąsiadowi pieszczot. Nigdzie nie napisałem że generalnie nie popieram palenia samochodów w ramach komunikacji interpersonalnej, opowiadam się jedynie za odpuszczeniem sobie palenia samochodów na “dzień dobry”, przynajmniej na naszym kontynencie, dopóki tu jeszcze stanowimy większość mieszkańców.

              Nie widzę powodu żeby się irytować: jest problem, są (przynajmniej) dwa sposoby jego rozwiązania. Bodek zastosuje (albo i nie) wobec buca eskalację bodźców jeśli kierowany empatią albo chrześcijańskim miłosierdziem zdecyduje się roztoczyć swoją ochronę nad starszą, słabą sąsiadką.

            • 3r3

              @gruby uważam że się mylisz – dorosły człowiek wtargnął w czyjąś prywatną przestrzeń i ją okupuje – stopniowanie to jest widlakiem – widły przez samochód i wywóz.
              A niegrzeczna metoda to podpalenie – niegrzeczna ale dopuszczalna.
              A bardzo niegrzeczna to spalenie również domu intruza i obezwładnienie go z całą rodziną – ludzie jak nie są zdolni myśleć, to nie ma powodu aby przeszkadzali w życiu innym.
              To ja takie stopniowanie proponuję.

            • gruby

              @3r3:disqus napisał:

              “Ja tu przechodziłem napady, wymuszenia i bijatyki z użyciem narzędzi o
              charakterze barbarzyńskim (jest taki przymiot kodeksowy narzędzia) o
              głupie 5kEUR i krew się lała i kobiety, i dzieci cierpiały.”

              Wobec tego obydwaj mamy rację różnie reagując, bo obracamy się w różnych środowiskach. Ani lepszych, ani gorszych. Innych. Stosujemy skuteczne metody komunikacji których skuteczność mierzy się stopniem dotarcia wiadomości do odbiorcy. Jedni do komunikacji stosują żółte kartki i znikające wentylki a inni używają płonących samochodów. Różne to światy, najwyraźniej inaczej się formatuje wiadomości przesyłane różnym odbiorcom choć to jeden i ten sam kontynent.

            • 3r3

              @gruby – do ryli bez czołgu nie dociera że mają pracować 🙂

            • Bodek

              Po co pracować jak można założyć orkiestrę. Już nam powoli wymieniają społeczeństwo, na to lepiej “rozumijonce”, lepiej “czujonce”, lepiej “pracujonce”, lepiej “kochające”.

              https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/muzulmanie-w-polsce-wspieraja-wosp/kvbjwfj

              A papa franczieszek list na wysyłał na zeszłum niedziele. Brakło w tym słowie bożym słów mechanizacja, elektryfikacja, modernizacja, słowo kolektywizacja chyba było.

            • splinter

              Orkiestra gra od dawna i nikt nie zrobił jej do tej pory konkurencji.
              Z drugiej strony zawsze chciałem założyć Wielkie Odrodzenie Świeckiej Polski

      • splinter

        Są rzeczy, których w internecie próżno szukać. Najciekawsza/przydatna wiedza jest albo głęboko ukryta, bo trudno przebić się przez ogrom bezwartościowych informacji, albo powszechnie dostępna i nikt z niej nie korzysta, bo nie jest amazing (np. matematyka).

        Ciekawy artykuł o Jack Ma i o tym, czy rzeczywiście ma oraz kto Jacka Ma ma.
        Szkoda, że nie wyczerpuje tematu. Nie korzystając z Alibaby ciężko znaleźć producentów konkretnych rzeczy. Wracamy do czasów sprzed epoki internetu – należałoby jechać do Chin i na miejscu zrobić rozeznanie. To ma swoje dobre i złe strony.
        Znacie w ogóle jakieś alternatywy dla Alibaby?

        Umowa jednego z drugim, że za wszystko zapłaci trzeci bardzo mi się podoba.

        • 3r3

          @splinter – Twój komentarz jest wyssany z brudnego, antysemickiego palca^^
          Jak Ci się nie podoba platforma jaką ktoś zbudował – to zawsze można budować alternatywną.
          Tylko zdaje się… trzeba mieć chętnych producentów?

          • Wariat

            A co tu się nawyprawiało? Wychowaj.se?
            Z.se to portal biznesu praktycznego. Praktyka biznesu to zarabianie. Zarabianie to odbieranie.
            W sprawach gdy ktoś odbiera moją własność, robi na mnie biznes bądź chce mnie z biznesu wysadzić, bez mojej zgody – zajmuje moje własne, święte miejsce parkingowe – to ktosia należy traktować jak konkurencję. W tym przypadku należy pozbawić go mocy sprawczej – puscic z dymem. Jeżeli mocy sprawczej już nie ma, należy zawłaszczyć miejsce pani sąsiadki, ktorego utrzymać nie potrafi. Rozpalając ognisko uzyskujemy super moc sprawczą, z którą nikt nie będzie chciał iść na zwarcie.
            Tyle o praktycznym, biznesowym modelu tworzenia relacji.
            Pozostaje kwestia progów tolerancji w ujęciu sicjologicznym, co z biznesem nie ma nic wspólnego, oraz zaplecza i gotowości utrzymania przedsięwziętej działalności.

            • 3r3

              @Wariat – wreszcie ktoś normalny^^

            • Maksior

              Niby tak, ale wedlug mnie to kombinowanie na krotka mete – robiac kuku wszystkim, ktorzy nie moga Ci w tej chwili oddac, tworzysz tych, ktory byc moze zrobia wszystko, zeby Ci oddac w przyszlosci, ergo bedziesz musial poswiecac moc swobodna na zabezpieczenia i eliminacje potencjalnych zagrozen*. Tak to Was (tzn Ciebie i @3r3) jara? Ja tam wolalbym zuzywac swobodne moce na inne ekscesy… ^^

              *ponad te, ktore i tak sie pojawia

            • 3r3

              @Maksior w normalnym świecie, a nie w polskim grajdole gdzie od 70 lat nie było wojny, to jeśli nie okażesz siły niszczącej zostaniesz zniszczony i wyparty. Nie ma miejsca na konwenanse.
              Nie dogadasz się z dzikim ludem ponieważ tam nikt nie łączy kropek. Tam nie istnieje taka logika, że Ty komunikując werbalnie oczekiwania wiążesz to jakoś z rezultatami w świecie rzeczywistym.

            • Maksior

              W porzadku, generalnie sie zgadzam, jedynym odstepstwem dla mnie jest szansa wychwycenia tych paru rodzynek, ktore cos we lbach maja, ale urodzili sie podle i szans im w zyciu zabraklo. Wedlug Ciebie wszystko hurtem trzeba poslac do anihilacji.
              Przyznaje, leci Judymem, ale tak juz mam – moze kiedys zycie tez mnie z tego wyleczy.
              Proponuje EoT, bo w tym momencie i tak chyba tylko protokol rozbieznosci moglibysmy podpisac…

            • Bodek

              Dobrze piszesz kiedyś myślałem, że mandat to zasłużona kara. Teraz jak wiek kto te mandaty pisze, to ja wiem że to próba wyłudzenia jest. Sam nie potrafię ale tobie zrobię Ucztę Blatazara.

            • Wariat

              To własnie zaplecze i gotowość do utrzymania przedsięwzięcia. Albo wchodzisz w biznes bo sztymuje zwrot do kosztu, albo gra niewarta świeczki. W tym konkretnym przypadku czekasz aż ktoś z pozostałej dwójki zajmie na stałe Twoje dwa miejsca. Jest też inna droga. Po wzajemnym wykręcaniu wentyli utworzycie komune pod nazwą car park share. Nawet apke do tego zrobicie. W ogole, po co wlasność. Wyburz scianki działowe, zrób mieszkanie wielopoziomowe z trójką z góry. Będzie wiadomo kiedy syn może grać na pianinie. Same korzyści.

            • Wariat

              Tak mimochodem wspomnę, że o ile dobrze pamiętam przeciętne ubezpieczenie zawiera szereg wyłączeń, w tym działania wojenne i akty terroru. To takie dwie kropki do połączenia. A, opony też tnie się bezzwrotnie.

            • Maksior

              Zle sie chyba zrozumielismy – ja nie mam problemu z agresja W ODPOWIEDZI – nie chce jej tylko inicjowac.

            • 3r3

              @Maksior – a ja chcę, ludzie muszą mieć świadomość, że wtargnięcie na moje grozi argumentem ostatecznym. Bardzo łatwo do tego doprowadzić mordując niewykazujących świadomości.

            • Maksior

              To ustaw tabliczke “Wstep bez zgody wlasciciela wzbroniony” – bez ostrzegania chcesz ciagnac seria z AK?

            • 3r3

              @Maksior – nikt Cię nie ostrzegał że się urodzisz, że deszcz spadnie, że jabłka są pryskane. To jest świat rzeczywisty – nie ma ostrzeżeń – sam musisz wszystkie konsekwencje przewidzieć, nikt nie ma obowiązku myśleć za Ciebie i Cię ostrzegać – nie pomyślisz że ktoś myśli, nie uruchomisz neuronów lustrzanych i spotka Cię gwałtowna, śmiercionośna przemoc bez dania racji.
              To jest świat rzeczywisty – ciężarówki wjeżdżają w ludzi bez ostrzeżenia. W jednych krajach ze żwirem, w innych z muslimem.

            • Bodek

              Drogi @Wariacie sedno, dziękuje. Ja nie tu o wychowaniu chciałem pisać, tylko o tym kurna, że te młode wiki to zwykłe komunistyczne wypierdki są. Jak tu robić biznes w takim otoczeniu jak ty musisz w prostych negocjacjach od razu podpalać, żeby to miało w ogóle jakiś sens i szanse dogadania się. My dużo nie wyprodukujemy bo za dużo mocy swobodnej idzie na wychowywanie. Czuć w otoczeniu, że dawno wojny nie było, która to wspaniale ludziom prostuje kręgosłupy. W czasie wojny zaczynają w mig rozumieć dlaczego się parkuje na czyjej działce. Nie ma w tych młodych poszanowania świętego prawa własności, oni kurna nawet nie czują, że jest jakiś biznes, że ktoś jakieś Władysławy wyłożył, że pożytki chciałby pobierać. Z kim tu gadać, że trzeba franca i teutonów zjadać?

              Młodzi po prostu są niezadowoleni, bo najbliższe miejsce parkingowe za ogrodzeniem. Zwyczajne niezadowolenie daje im prawa. Jakie prawa daje niezadowolenie? W jakim systemie prawa to się może wydarzyć? Chyba tylko trybalistycznym systemie. Mnie się wydaję, że oni-młodzi aspirują do wspólnot ponadnarodowych, a tu takie atawizmy się w nich ujawniają. Nie łączą kropek. Nie “rozumiom” czemu ma służyć działająca wiekszą wspólnota. Niemcy się dorobili, bo nie marnowali mocy swobodnych na palenie na wzajem samochodów.

              Jak drugiego sąsiada od chuja nawyzywałem ( bez KOBIETY były), bo mnie wyjazd zablokował – bał się na miejscu sąsiadki zaparkować, to się do ściany przytulił i udawał, że go nie widać. To on mi powiedział ” Wie Pan, bo na zewnątrz miejsca nie było” ręce mi opadły. Powiedziałem mu, żeby tego nie robił bo mogą mi hamulce “nieprzytrzymać” – chyba zrozumiał, że drzwi w aluminiowym audi droga rzecz a wina jego będzie, bo źle zaparkował. I grzecznie stawia teraz aluminiową Audice na swoim miejscu. Zaczął się grzecznie kłaniać. @3r3 ma rację muszą wiedzieć co się wierzą z nieprzestrzeganiem reguł, kara musi zakomunikowana, najlepiej jak to jest ostateczny argument królów od razu. Bo jak stopniujesz chamowi, to on się adaptuje.

              Ci, z góry niestety nie są w moim guście, oni kurwa Chopina nie lubią. Syn głównie gra polską muzykę – Kazanecki, Kilar i głównie Chopin. Sąsiadka z dołu ta od miejsca parkingowego – to inna sprawa – ona się wręcz domaga więcej Chopina. Raz tylko przyszła. Puka. Otwieram, Ona – Czy jest Młody? Jest. Mogę z nim porozmawiać? O myślę sobie – będzie rozróba. Stanąłem z boku za drzwiami i słucham. A ona. Synku ma prośbę nie graj tylko sonaty fortepianowej b-moll. Chodziło jej o op.35 nr. 2.
              Bo wiesz, bo mnie się z powstaniem kojarzy i parkiem Dreszera.
              Młody nie skapował ale przestraszony był no sonaty b-moll nie grał. Później się dowiedziałem o co jej chodziło. I tu jest zderzenie kultur, różnica tylko 3 pokoleń.

              Jak Ci z góry będą próbowali squot zorganizować w u mnie, to Uberti będzie w ruchu. Wentyle na razie w rowerach były w ruchu, za porzucanie bicykli na klatce w dowolnym miejscu, że nie można przejść. Samochody będą cięte, bite – nie ma innej rady. Bo człowiek nawet się nie obejrzy, kiedy mu przyjdą i w domu żyrandol zdemontują bo im się zepsuł albo nasz ładniejszy. To takie pokolenie bezstresowe.

            • 3r3

              @Bodek – mam inne dramaty, te lemingi naciskiem biurwokratycznym pod hasłem “mieliśmy meeting iśmy ustaliliśmy” podejmują decyzje o użyciu bardzo zaawansowanych urządzeń (i rozkalibrowują je błyskawicznie waląc głowicą obrabiarki o uchwyt) mimo informacji, że nie nawet nie wiedzą tego czego nie wiedzą o operowaniu narzędziem (rytuały, zachowania, proces kontroli kroków – sposób myślenia).
              Szkód robią ekonomicznych nieco, ale że potrafią zmonopolizować trójkąty decyzyjny i kontroli swoją bandą to rezultat jest taki, że za błędy płacą inwestorzy. Ma to swoje dobre strony, bo boją się że techniczni sobie pójdą i nikt im nie będzie rzeczywistością krył d, więc się posysa śmietany z tej strony. Ale wszyscy czują już pismo nosem, że płynność zdrożeje (stopy w górę), będzie ostrzejsza weryfikacja, cięcie po drogich słupkach i będzie trzeba kogoś zrestrukturyzować.
              Nie muszę wspominać że chaty pokupowali na górce przed obsuwą z początku zeszłego roku, więc podwyżka stóp grozi upodmostowieniem.

            • Bodek

              Drogi @3r3 ja o tym samy pisze. Tylko bez obrabiarek. Ja to widzę, i pisałem wielokrotnie, pamiętasz naszą dyskusje – jak Pani CFO w wielkiej cementowej firmie co ma 3*10^9 zapytała mnie czy obrót (przychód jest z VAT czy bez), ile żeśmy wtedy się nagadali.
              Wniosek jest taki, że ten system się rozpada z powodów o których ciągle mówi Karoń. A Karoń ciągle mówi o KRADZIEŻY. Ale nie takiej dobrej kradzieży, co to ona powoduje gęsią skórkę @Arcadio – tylko kradzieży która jest wynoszeniem tabernaculum z płonącego kościoła – czyli kręceniem waty cukrowej na patyczek. Karoń mówi o złej, głupiej kradzieży osobników którzy wyżej srają niż dupę maję. Właśnie o tym jest moja opowieść, o sąsiadce i miejscach parkingowych. Ktoś nam przygotowuje nową rewolucję, produkuje nowy wygłodniały proletariat/prekariat — rabować, kraść,zabijać. Im się należy a Ci co mają miejsce parkingowe nie chce im dać.

              To o czym piszesz to jest to samo. To jest kradzież gość nie umie ołówka zastrugać a bierze się za obrabiarkę. To złodziej jest.

            • 3r3

              @Bodek – czyli koncepcja jest taka, że mamy im dać bo nie mają, a nie mają bo mieli ale popsuli. To jest zestaw przyczyn dobrze wyjaśniający własność i przyczyny te nas ratują – możemy strzelać z tej tylko przyczyny że mamy czym, oni nawet jakby im dać to by popsuli 🙂

            • Bodek

              Tak. ktoś chce nam ułożyć stosunki społeczne tak jak piszesz – to ma się ułożyć w społeczny, ekonomiczny KOMUNIZM, droga wiedzie przez komunizm, marksizm kulturowy. O tym Ciągle pisz i mówi Pan Karoń. Z którym miałem przyjemność korespondować zanim stał się sławny. Zobacz kto pierwszy u T21 zapodał pana Krzysztofa.
              Te Twoje tłuki z trójkąta decyzyjnego to doskonali komuniści – trockiści ciągła nieustająca rewolucja, ciągle coś zepsute – zepsute czyli rewolucja.
              Tacy, co mają jeździć tymi Land Rowerami są wyszukiwani i promowani bo dobrze psują, psują różne rzeczy.
              Jak psują to trzeba nadrukować, im więcej na psują tym więcej trzeba nadrukować – “Dobry INTERES”. Słuchasz płyty, jak wciąż słucham, młody mi nastawia.

              http://tiny.pl/g4p6l

              http://tiny.pl/g4p6j

              MORALNOŚĆ i ILOŚĆ DŁUG SĄ MOCNO SKORELOWANE.

            • Eltor

              “Nie ma w tych młodych poszanowania świętego prawa własności”
              Oni coraz mniej to słowo rozumieją, bo pojęcie prawa własności eroduje. Co ciekawe, nie tylko u młodych. Jeszcze jedno pokolenie i to pojęcie nie będzie wzbudzać żadnych skojarzeń.

            • 3r3

              @Eltor – to bardzo ciekawe bo dzieci same wymyślają to pojęcie w prostych zabawach.
              Własność – takie tam dziecięce wybryki^^
              Nie bądź dzieckiem – zapłać podatek^^

            • Bodek

              Tak, własność to bardzo niedobry wybryk. Rewolucja burżuazyjna we Francji miała trzy postulaty. Wolność, Równość, Własność. Jak przyszli właściwi panowie, to im się ostatnie słowo bardzoooo, bardzooo nie spodobało. No bo jak tu robić komunizm na własności jako podstawowym prawie człowieka. No i zamienili, przekleili własność na braterstwo i tak poszło w świat. Co to ku…. jest braterstwo, wyjaśnisz mi? Uczą o tym w szkołach? A dlaczego nie uczą?

            • Eltor

              Gdzieś im się jakoś socjalizuje później coś innego.
              A może młodzi ludzie wchodzą w dorosłość w czasach, gdy wszystko pozostaje poza ich zasięgiem. Mam na myśli rzeczy istotne, jak np. WŁASNY dom. I przyszłość wygląda tak, że raczej sobie na to nie pozwolą, raczej nie mają co liczyć, więc nie liczą, koncepcja własności staje się w takiej sytuacji jakąś opowieścią starców.

            • Bodek

              Samo z siebie pojęcie, eroduje drogi @Eltorze? Jesteś wyznawcą determinizmu, znów reprezentujesz Talmudyczne myślenie. Według Ciebie to lektury szkolne same się dobierają, gazety same drukują? Portal youporn sam się założył? Św Maksymilian Kolbe miał trochę inne zdanie.

              W książce “Baśnie udokumentowane” jest taki rozdział jak do Franciszka Gajowniczka przyjechał Wajda z Walterem. Tak Ci sami, dwaj mili Panowie. Przez pół roku na T21, prosiłem was, żebyście przeczytali “Jak umierają nieśmiertelni”,”Baśnie udokumentowane”, prosiłem i nic.

              Nawet kler katolicki nie rozumie, znaczenia tej wizyty Waltera i Wajdy u Gajowniczka, a to są podstawy.

              Nie ma innej drogi do uwolnienia się od długu i niewolnictwa jak przez miłość głoszoną przez Jezusa i zniszczenie diabła-odsetek. O tym pisał Św. Maksymilian Kolbe w “Małym Dzienniku”. I dlatego nie przeczytasz Małego Dziennika w żadnej bibliotece. Nie dziwi Cię, że Niemcy od razy po niego przyszli?

            • Eltor

              Ależ wiem, że to się samo z siebie tak nie bierze. Tak po prostu na szybko naszkicowałem, co obserwuję. Nagle wszyscy producenci samochodów i dystrybutorzy koniecznie chcą się przestawić na leasing, a ludzie pieją z zachwytu jak to będzie wygodnie i w ogóle do nich nie trafia, że to jest kolejny element wytrącania im własności z ręki. Gdy im mówię, że jak już nie będą mieli żadnej własności, to sami staną się własnością, patrzą jak na kosmitę.
              Wystarczy, że ten trend przekroczy masę krytyczną i droga do obowiązkowego “nowego paradygmatu” stanie otworem. Powoli, krok po kroczku, najpierw w imię “sprawiedliwości” usłyszymy, że należy opodatkować spadki, bo dlaczego jeden ma dostać tak po prostu, a drugi nie? Będzie to tym łatwiejsze, im mocniej zostanie w społeczeństwie rozbita rodzina i więzy rodzinne. Potem być może zniesienie tego “barbarzyńskiego zwyczaju” kompletnie.
              Jakieś 100 lat temu pewni ludzie tak reklamowali raj przyszłości. Wszystko będzie wspólne, raj na ziemi, a wy nie będziecie się przemęczać, bo każdemu według potrzeb, od każdego według możliwości. I niesamowite, jest coś niezwykle potężnego w tej idei, bo hydra nie chce zdychać pomimo wszelkich nieudanych dotychczasowych prób implementacji.

            • 3r3

              @Eltor – pokolenie co studiowało głupoty i protestowało ’68 to już wymiera, indukcja głupoty spadnie – bo zasilanie zdechło, a jak oni zdechną to tak wielu oszołomów nie zostanie. Wróci normalność i trzeba będzie znowu pójść do pracy po naście godzin dziennie, żeby się odkuć. Bo to widzisz – głód przywraca przytomność.

            • Eltor

              Możliwe, choć nie wszystkie błędy zaimplementowane przez szaleństwa pokolenia ’68 da się cofnąć. Szwecja wygląda jak wygląda i nic już tego nie zmieni.
              A że pewne zmiany zdają się przyspieszać, to i można by pomyśleć, iż przedstawiciele będący duchem sprawczym tych ruchów też mają świadomość własnej śmiertelności i wiedzą, że ich dziedzictwo może nie przetrwać, więc chcą ze sobą pociągnąć w mrok jak najwięcej świata, którego nauczyli się nienawidzić.

            • 3r3

              @Eltor w Szwecji chcą sprzedać volvo-ciężarówki i SKF kitajcom. Woda i ziemia tu zostanie.

            • Bodek

              Mylisz się, pewne zmiany w społeczeństwie są nieodwracalne. Oni nikogo nie będą wyganiać do pacy, oni wymordują bo m ta praca jest na grzyba – mają juz pod swoją kontrolą 95% zasobów tej planety. Zapomniałeś, że tylko NK i Persowie nie mają na dzień dziseijszy Banku Centralnego.
              Na to miejsce zbudują sobie roboty. Na miejsce wyrżniętych korelatorów wyhodują sobie własne, w końcu na coś te lepszą certyfikowaną spermę zbierają. Jak by w Polsce zaczęli zbierać spermę od jednej haplogrupy to byłby krzyk a im wolno.

            • 3r3

              @Bodek – na razie robotów nie ma, a co odpowiada za zdolności korelacyjne to jeszcze nie wywnioskowaliśmy z DNA, bo to może być wychowanie^^

            • Maksior

              @Bodek
              Jesli na eksponowane stanowiska trafiaja takie “jenijusze” jak ten opisywany przez Ciebie od kalkulatora, to jest jeszcze wedlug mnie nadzieja – ich zutylizowac tez trudno chyba nie bedzie…

            • Bodek

              Oj będzie będzie, bo widzisz oni od 1990 od razu byli kierowani na właściwe stanowiska w odpowiednich audytorskich firmach etc etc. przeczytaj o tym koledze z Land Rovera to zrozumiesz dlaczego problem będzie. A po za tym kilka lat po studiach przejeżdżałem taką małą ulicą Klonową w Warszawie, patrzę i oczom nie wierzę mój kolega od kalkulatora z innym kolegą co to na kryptografii studia kontynuował w Genewie. Obaj w ciemnych okularach za szlabanu wychodzą, ja se myślę o cholera ale mnie światłość przez głowę przeszła. My już wtedy w 1990 byliśmy segregowani i wkładani do odpowiednich szufladek. Ja to jestem PRAWDZIWEK, zresztą na ostatnim roku mi na drzwiach dla draki taki wielki napis nakleili. Zostawiłem dla śmiechu, w sumie to co ja mam się dziwić. Wtedy zacząłem rozumić dlaczego mój ojciec nie kupił mi HP 19BII oraz ZX Spectrum, tamten tata pachniał IPN a mój nie. Syn mierzy wyżej i chce od razu całum wsiom pachnieć. Oj mam ja tysiące historii, tylko po co to komu to tylko historia. Nie wróci się ….

            • Maksior

              Zanonimizuj i napisz, co ma lud w niewiedzy siedziec… 😉

            • 3r3

              Ta, jeszcze o pegazie walniemy artykuł i nas wszystkich zwiną, nawet nie będą na Rakowieckiej trzymać tylko od razu poślą na Kamczatkę.

            • Bodek

              Maksior to się z choinki urwał. Maksior kochany ja po pewnym dilu co go widziałem to 3 lata z domu nie wychodziłem, wody nawet w gościach nie piłem. Wszytsko po tym jak po uroczystej kolacji w pałacyku sobańskich się bardzo źle poczułem. Myślę sobie Edyta Gepert dla nas śpiewała, na pewno nie było nieświeżego żarcia na tej kolacji. Edyta i nieświeże jedzenie to jest niemożliwe jest. I wtedy się zorientowałem, że tam kelnerzy po farmacji byli. Tylko organizm u mnie cholernie mocny, nie taki jak u posła co miał owocowe nazwisko.

            • Maksior

              Sorry, nie bylo pytania.

            • Bodek

              Ty drogi Maksiu w ramach edukacji sobie na youtubie “Dobry interes” oraz “Sztywny Pal Azji”, Wały Jagiellońskie – “Dziękujemy za Umożliwienie”, “Etykieta Zastępcza” puść i słuchaj, aż będzie bolało. Jak zaboli zrób przerwę i potem znów, to wystarczy na naszym etapie.

            • Wariat

              Nigdzie nie będą posyłać. Seryjny wpadnie z wizytą, rodzina pochowa a oni elegancko zakomunikują przekaz, ze są, dobrze się mają i wiedzą więcej. No po prostu tak jakby Ci Twój samochód na nie Twoim miejscu z dymem puścili. Jak wejść w ten trzeci obieg z ulicy? Przecież co drugi stąd ma wystarczająco niskie progi tolerancji i tytanową determinację żeby być gorszym od nich sukinsynem…

            • Bodek

              W święta spotkałem się ze średnim kierownictwem firmy co wycenia wozidła i mówię im, że w Japoni są w cenniku samochodu których nie można kupić. Sam wejdź i sprawdź naprawdę tak jest. A on robi poważna minę i mówi Ja, Ja są takie samochody bardzo drogie z duża możliwości opcji, że cenę się ustala indywidualnie. A ja mu mówię jak Karoń do Brauna, nie one są w normalnej wartości tylko nie można ich kupić. A on do mnie, że Ja, Ja że to pewnie limited editions. A ja mu znów jak Karoń do Brauna, nie kur… to są normalne samochody ( takie lepsze hybrydy) tylko, że producent zdecydował że nie możesz ich kupić ale możesz je wynająć. Wreszcie skapował ale nie dowierzał, jak to to co my i Dekra będziemy wyceniać. Ja mu mówię statystykę będziecie wyceniać, ale własności nie będzie. On wreszcie skapował co ja do niego mówię. Zasępił się i mówi do mnie to straszne. Mój sąsiad jest CFO dużej marki co ma duży udział na rynku samochodów w Polsce, on mnie w święta przekonywał 30 minut dlaczego posiadanie samochodu jest be, ale ” … posiadanie żony to co innego …. “. Ta cała lewica to banda hipokrytów jest. On przygotowany był, miał gadkę na 2 godziny ale mu przerwałem.

            • 3r3

              @Bodek mam podejrzenie że ten sen o mieszkaniu w miastach i współdzieleniu żon czy rowerów to pryśnie z wielkim bólem, bo widzisz – to osiedle jest strzeżone, ogrodzone, na razie pilnują żeby kto niedobry nie wchodził, ale sam rozumiesz że od drugiej strony też da się kłódkę powiesić.
              “Lecz inna strażników na wieżyczce mowa. I nocą zimniejsze bywały baraki.”

            • Bodek

              A tak już jest. Sąsiedzi zabronili budowy furtki na ich stronę i Pan Pierwszy Minister musi drałować na pasterkę 40 minut na około.

              Dzieci do szkoły przez płot skaczą, bo umiom liczyć. 40 min do szkoły 40 minut ze szkoły to jest 1,5 godziny. Kradzież czasu jak nic. Ile przez to policzków na licach białogłowych jest szramów ile jest rąk poszytych to tylko chirurg na Banacha wie.

              Oni tam uchwalili, ze płotem że my tam za wuja nie wejdziemy. Kłódka założona. Jak ja tym swoim na egzekutywie tłumaczyłem, żebyśmy się nie zamykali bo jak kosy na sztorc postawią to do nas bez GPS trafią. To zniesmaczeni byli kretyni.B

            • 3r3

              @Bodek – bo oni jeszcze się z tej imprezy co dałeś linka nie wywiedzieli, że najbezpieczniej jest w strefie wojny. Bo tam nikt się nie kłóci że jakieś zwłoki leżą przy płocie – jak po dobrej stronie to służba wywozi, a jak po złej to innym ku przestrodze. A to przecież goście wprost ze strefy, z samej bezcennej.

            • abo

              “Jak Ci z góry będą próbowali squot zorganizować w u mnie, to Uberti będzie w ruchu. ”

              A pro po pawlacza i Uberti, to koledzy preppersi po ostatnich “symulacjach” doszli do wniosku, że do ubertiego należy dołożyć na pawlacz tonfę (lewa) i nożyk z ostrzem 20-23 cm.(prawa) (chyba,że mańkut). Podobno do takiego kraba trudno się podchodzi ;).

            • Bodek

              O widzę, mamy przygotowane coś na te palladiny. Dobrze, dobrze, panowie :-).

              Dywersyfikacja to podstawa. Jak to mówią france, nie należy wkładać wszystkich jajeczek do jednego koszyczka i dlatego zamiast Tonfy mam latarkę na 4 baterię R14 i wożę w aucie pod ręką nie w pawlaczu.

            • gruby

              @disqus_wuXEaKTu4R:disqus napisał:

              “Rozpalając ognisko uzyskujemy super moc sprawczą, z którą nikt nie będzie chciał iść na zwarcie.”

              A postawisz na to twierdzenie paluszki Twojej córki ? Albo jej lewe oko ? Skąd ta pewność że się wszyscy dookoła ogniska przestraszą ? Z mojego doświadczenia wynika że nigdy z góry nie wiesz jak zachowa się człowiek dopóki go do narożnika nie zepchniesz.

            • Maksior

              Dlatego w takich przypadkach najlepiej postepowac po wlosku – z zasadzki w plecy…^^

            • gruby

              A później się tu żali jeden z drugim że na takim i owakim rynku to trzeba spać z otwartymi oczyma, że zero cywilizacji, że kradną wszystko co nie jest do podłogi przyspawane i tak dalej. No skąd to się wzięło ?

              PS. W Szwajcarii do lat 70 ubiegłego wieku nie istniała potrzeba zamykania drzwi wejściowych przy wyjściu z domu a na autostradach nie było ograniczenia prędkości maksymalnej.

              Ponieważ najwyraźniej nudno im było to Szwajcarzy ściągnęli sobie w odruchu humanizmu uchodźców z Albanii i Kosowa. I się zaczęło: dzisiaj po wsiach wiszą plakaty “nie daj szansy włamywaczom: masz podejrzenia – dzwoń na policję” a na autostradach wisi wszędzie czerwone “120” bo w późnych latach 80-tych kiedy albańskie nastolatki zaczęły same brać socjal to dorwały się do pierwszych golfów GTI i peugeotów 205 GTI skutkiem czego ratownicy medyczni zaczęli masowo zeskrobywać je z podpór wiaduktów i odkręcać z pni drzew. Nie zawsze dawało się je zeskrobać (celowo nie piszę “ofiary” bo to byli sprawcy a nie ofiary) więc potem te wiadukty trzeba było malować, nakładać ciągle nowe warstwy, jedna na drugą, czasami nawet co weekend.

            • Wariat

              “A później się tu żali jeden z drugim że na takim i owakim rynku to trzeba spać z otwartymi oczyma, że zero cywilizacji, że kradną wszystko co nie jest do podłogi przyspawane i tak dalej. No skąd to się wzięło ?”
              Ty tak serio z tym pytaniem? A co było pierwsze, jajko czy kura?

            • 3r3

              @gruby a przypomnij mi skąd się wzięły skarby w szwajcbankach, złodzieje dopiero później przyjechali?
              A wielki południowy kanton to aniołki?

            • gruby

              Skarby w bankach wzięły się z tajemnicy bankowej, czyli czegoś co notabene początkiem stycznia tego roku zostało skasowane. Następna sprawa: konto w szwajcarskim banku to jedno a depozyt w jego podziemnym bunkrze to co innego. Interesy ze skrytkami depozytowymi kręcą się jak rzadko kiedy do tej pory, powody są proste: zawartość skrytki nie staje się własnością banku lecz pozostaje własnością klienta a skutkiem tego bank nie może jej użyć jako katalizatora do tworzenia nowego kredytu. Właściwie to interes ze skrytkami ostatnio tak dobrze szedł przed drugą wojną światową, nie żebym ja coś sugerował. To klienci tak się zachowują.

              Góry to od zawsze dobry teren do chowania łupów. A uzbrojeni górale łupów tych za skromny obulus pilnujący to świetny model biznesowy. Wreszcie nie zapominajmy że Szwajcaria jest jedynym krajem w Europie z którego starozakonni nie zostali wywiezieni do Oświęcimia. Efektem tej konstelacji jest idealna dziupla z miejscowymi do ochrony, ze starozakonnymi do obracania fantami oraz ze zlikwidowaną strażą graniczną żeby klientów nie straszyć.

              Przyjeżdżajcie, łupy tu zostawiajcie. Na emeryturę się wam przydadzą. Chodorkowski, Müller, bracia Schumacher, Tina Turner, Phil Collins, Charlie Chaplin czy Ingvar Kamprad nie mogli się mylić. A jak macie wystarczająco dużo brzdęków żeby się w odpowiednią dzielnicę wkupić to może się okazać że waszym sąsiadem będzie Rotszyld.

            • Maksior

              “A później się tu żali jeden z drugim że na takim i owakim rynku to trzeba spać z otwartymi oczyma”
              Wlasnie dlatego pisze, ze trzeba to zalatwiac po wlosku – tak, zeby delikwent nie mial szans sie wywiedziec, kto mu sie rewanzuje.

            • 3r3

              @Maksior – już pokrzywdzeni znajdą sobie jakiś winnych. Przecież polskie są obozy koncentracyjne?
              Racjonalność? Konsekwencja? Prawda? To są jakieś żarty w kontakcie z obcymi. Z obcymi rzeczywistością jest ogień i żelazo. Bo to nigdy nie wiadomo czy premier ma swojego prywatnego Żyda Danielsa czy odwrotnie.

            • Maksior

              “Przecież polskie są obozy koncentracyjne?”
              Jestem jak najbardziej za tym, zeby tym od “polskich obozow” zaczely dyskretnie plonac samochody, a moze nawet mieszkania – skoro “wiedza lepiej” i sa niereformowalni. Tylko co z tymi, ktorzy nie mieli szansy poznac prawdy – sa tego winni? Do pieca z nimi?
              Jak dla mnie czysta rozrzutnosc…

            • 3r3

              @Maksior – uważam Twoje podejście za naganne, nie dlatego żebym uważał je za niesłuszne (też uważam że każdy powinien być przede mną ostrzeżony), ale dlatego że chciałbyś właśnie aby każdy został ostrzeżony. Najlepiej na piśmie, a jak nie zna języka to w każdym języku, a jak jest mało bystry to należy wykluczyć jego odpowiedzialność? I w ten sposób zaczynamy stawiać człowiekowi warunki pod jakimi może żyć jak chce i bronić swojej własności. Otóż właśnie dlatego ucinam takie dyskusje jak @gruby na forum o wymarzonym państwie czy takie że ludzi należy informować. Uważam że prowadzi nas to na manowce.
              Należy ludzi według własnego widzimisię segregować i jeśli ma się dość siły to czynić sobie co się da poddanym. Nie należy bawić się z byle kim w konwenanse, przytomni ludzie umieją nawiązać kontakt i ustalić jakąś formę komunikacji – do nieprzytomnych trzeba walić bez ostrzeżenia. Ludzi jest wielkie mnóstwo, żadna strata.
              Bo to zaraz tak się skończy że zaczniesz wymyślać biurwokratyczne zasady w jakim kolorze i jakiej szerokości pasek musi informować o tym że miejsce parkingowe jest @bodka.
              Otóż całkowicie, na samym początku wdeptuję taki pogląd w ziemię i nie zamierzam tego inaczej uzasadniać niż przemocą.
              Wobec ludzi należy stosować przemoc i inicjować agresję, i nie trzeba im zupełnie niczego wyjaśniać dlaczego ich krzywdzimy. Albo są dość spostrzegawczy i przeżyją w takim świecie, albo nie – to jest ich problem.
              Czy nam się Danielsy tłumaczą czemu na nas taką nagonkę zrobili przez dekady? Czy nam się Anglicy, Amerykanie i Rosjanie tłumaczyli z Jałty i Teheranu?
              Nie wolno iść tą drogą którą postulujesz bo to droga w urojenia. Rozum poznajemy po tym, że sam z siebie rozumie. A nierozumnych można traktować jak każdy inny element przyrody.

            • Maksior

              No trudno – nie zgodzimy sie w tym temacie w dajacej sie przewidziec przyszlosci, choc przypuszczam, ze nasze strategie okazalyby sie asymptotycznie zbiezne.
              Jesli zas w najmniejszym stopniu nie obawiasz sie odwetu za “zniewalanie”, Twoja broszka.

            • 3r3

              @Maksior – ja całkowicie rozumiem Twoje stanowisko. Po uważam że prowadzi ono na manowce w kolejnych krokach jeśli być konsekwentnym. Rosjanie są zniewalający i jakoś chętnych na odwet nie widać.

            • Maksior

              Mozliwe. Co do Rosjan, a raczej ich sluzb – kiedys kaukascy gorale moga zorganizowac sie inteligentniej, a wtedy zmiluj nie bedzie…

            • gruby

              @3r3:disqus napisał:

              “Rosjanie są zniewalający i jakoś chętnych na odwet nie widać.”

              Po tym jak Putin pogonił z Rosji BP Rockefeller spuścił ceny ropy o 50% i założył ruskim embargo na import technologii. Żeby w kogoś uderzyć nie trzeba mu wysyłać czołgów, dzisiaj bronią masowego rażenia jest na przykład zgoda biurwy na dopuszczenie do rynku albo odcięcie od importu towarów nie do wytworzenia na miejscu. A traktaty pokojowe zostały zastąpione umowami o wzajemnej ochronie inwestycji. Wojna kosztuje za dużo i nie mówimy tu o walucie której można nadrukować bez ograniczeń lecz o ludziach którzy i bez wojny przestali się reprodukować.

            • Wariat

              Absolutnie się nie zgadzam. Obecny stan rzeczy trwać będzie tylko do momentu osiągnięcia gotowości bojowej agresora – czterech kandydatów już ma czym i o co, oraz ukończenia szkicu sojuszu. Nic więcej. Ani pieniądze ani populacja nie ma tu na dzień dzisiejszy znaczenia. I środków i ludzi aż nadto. Jedynie globalizacja utrudnia powstanie sojuszu i powiedzenia „sprawdzam”.
              Przyczym ta już mocno trzeszczy i może stać się paradoksalnie przyczyną rozpoczęcia działań.

            • gruby

              Piszesz o planowanym rozbiorze Rosji pomiędzy Chiny, USA, Izrael i Japonię ?

              Żebyś się nie przeliczył. Ewentualny upadek Rosji spowoduje gwałtowne przesunięcia na mapie: nie tylko Czeczeni wezmą swoje, Turcja też się pewnie zacznie rozpychać, Ukraina wejdzie z powrotem na Krym i pewnie urwie jeszcze przy okazji trochę terenu na północ w kierunku Moskwy, nawet poczciwi Finowie postanowią zapewne odkręcić niekorzystny dla nich wynik ostatniej wojny i “wyzwolą” Karelię. Nie wiem co zrobią Kazachowie, to znaczy nie wiem czy zechce im się wziąć udział w dzieleniu placka.

              Faktem pozostaje że wraz z ocieplaniem się klimatu ciśnienie na zaludnienie rosyjskiego dalekiego wschodu będzie rosnąć i faktem jest że Rosja nie będzie miała się czym, kim i jak zbyt długo bronić. Różnica potencjałów jest po prostu zbyt duża.

            • Wariat

              To żart? Sojusz ślepego z kulawym na niedźwiedzia?
              Dobre.

            • gruby

              Piszę o demografii i zmianach klimatycznych. Jak Rosjanie będą nadal w tym tempie wymierać to niedługo nie będzie komu Syberii bronić. Niedługo to może być nawet perspektywa 20-30 lat.

              Może się okazać że nawet wojna nie będzie potrzebna. Jedni padną a inni wejdą na ich miejsce jak w masło, jak nie przymierzając uchodźcy z Europy na teren Indian w Ameryce Północnej czy Burowie na tereny Zulusów. A znając Chińczyków to zastanawiają się nie tyle czy do Rosji wejść a dokąd dojść. Przecież to Chinczycy stoją za studiami wykonalności tunelu/mostu pod/nad cieśniną Beringa.

            • abo

              “Piszę o demografii i zmianach klimatycznych.”

              Demograficznie rosjanie są na tym samym etapie co my – krzywe na przyszłość podobne.

              Na jednym z kanałów rosyjsko języcznych był w 2017 program o tym,
              że aby w pełni i skutecznie wykorzystywać syberię potrzebują od kilku do kilkudziesięciu milionów robotników (zależnie od przyjętego planu).
              Na forum tradera jeden z użytkowników, pisał o zauważalnym wyludnieniu południowych rubieży rosji – w stosunku do sytuacji z lat poprzednich (chyba często tamtędy podróżuje).

              A co do klimatu to warto zerknąć na pustynie w chinach. Niby odnoszą sukcesy, ale nie dość że nie wszędzie to gospodarkę wodną doprowadzili na skraj kryzysu (również za sprawą “rabunkowego” rozwoju gospodarczego).

            • Eltor

              Tylko czy to im wystarczy na przepychanki z Chińczykami?
              Być może w dzisiejszym świecie wystarczy, że za parę lat rzucą hasło o kolonizacji Syberii i że zapraszają, a chętnych pionierów do nowego Dzikiego Wschodu by się pewnie znalazło niemało.

            • 3r3

              @abo – z tym że wolisz żyć w średniowieczu czy mieć gospodarkę rabunkową?

            • abo

              To zależy czy będę mógł wybrać miejsce w szeregu.;)
              Żeby nie było jak w tyk korporacyjnym dowcipie, że będę musiał krzyczeć:
              “Zróbmy kółko!, zróbmy kółko”!

            • 3r3

              @gruby masz rację – na Pomorzu nie ma obecnie państwa Wieletów i to nie dlatego, że najechali ich dzicy Polacy. Po prostu brakło Wieletów.

            • gruby

              “wchodzić jak w masło” w kontekście wojskowym oznacza prowadzenie agresji przy niesymetrycznym rozkładzie sił: na przykład napadnięci operują łukiem i kołczanem na 20 strzał do walki na dystans oraz toporkiem do walki oko w oko a napastnicy dysponują karabinem z trzykrotną przewagą zasięgu, mają do niego po 200 nabojów a do walki oko w oko dysponują sześciostrzałowymi rewolwerami z pięćdziesięcioma nabojami przy pasie. Indian wyrżnięto technologią dokładnego wysyłania dużej ilości ołowiu na dalekie odległości z dużą powtarzalnością w porównaniu do łuku, Polaków jesienią 1939 roku pokonano większym zasięgiem operacyjnym czołgów w porównaniu do zasięgu operacyjnego zagonu kawalerii połączonym z różnicą parametrów technicznych drewnianego dwupłatowca oraz jednopłatowego aluminiowego poszycia a Brytyjczycy w Południowej Afryce pokonali Zulusów dodatkowo wynalazkiem p.t. “obozy koncentracyjne”
              odcinając wojowników od kobiet i dzieci pozostawionych w wioskach.
              Wyludniona wioska to pusty żołądek wojownika, to nieopatrzone rany i brak relaksu, to także brak motywacji płynącej z kontaktu z własnym potomstwem. Dlatego obozy koncentracyjne są tak przeraźliwie na wojnie skuteczne.

              Strategia armii radzieckiej czy jak ona się tam teraz nazywa opiera się na masowym udziale mięsa które wysyła się w bój. Ta strategia jest przestarzała z dwóch powodów: Rosjanom kończy się mięso. Za to Chińczykom mięsa ciągle przybywa, podobnie jak i technicznych możliwości mięsa tego wyposażenia, wyżywienia i na duże odległości przemieszczania. Armia Federacji Rosysjkiej ma duże zadanie i zmniejszające się zasoby.

              Nie wiem dlaczego Wieleci zniknęli, może Polacy mieli lepsze pancerze a może celniej dzidami miotali. Wiem natomiast jak kończy się praktycznie każda niesymetryczna wojna: wygrywa ten, kto potrafi swoich żołnierzy dłużej utrzymać przy życiu, szybciej ich naprodukować uzupełniając straty i utrzymać własne linie aprowizacyjne.

              Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy bitwą a rzezią. W scenariuszu wojny Chiny kontra Rosja coraz mniejsze jest prawdopodobieństwo bitwy a rośnie prawdopodobieństwo rzezi. Z chęcią przeczytam Twoją analizę bo ja przecież mogę się mylić.

            • Maksior

              W perspektywie parunastu/-dziesieciu lat to bedzie chyba raczej powolne przejmowanie Syberii i Dalekiego Wschodu, bo Rusy to mimo wszystko nie ulomki i czym oddac maja, a chinskie miasta mobilne przeciez nie sa…

            • gruby

              Jaki sens ma walnięcie w chińskie opustoszałe miasto niukiem kiedy jego mieszkańcy przegonieni przez zbliżającą się pustynię ruszyli już na północ szukać nowego lebensraumu ?

            • Maksior

              Dlatego wlasnie uwazam, ze “na goraco” nie bedzie – bomba populacyjna zrobi to lepiej i z mniejszymi straatami.

            • 3r3

              @Maksior – a co zrobi izolacjonizm, ochrona własnych rynków i ukrócenie globalizacji na jakiś czas – do następnej razy?

            • Maksior

              Co robi, to wiem, ale w jakim kontekscie odnosisz to do styku Rosja – Kitaj…?

            • 3r3

              @Maksior – oba państwa żyją obecnie z globalizmu, jedno eksportuje surowce, drugie wszystko, a surowce importuje. W przypadku polityki izolacjonistycznej i ochrony rynków trzeba coś zmienić. Co i na co zmienią Rosjanie to wszyscy doskonale wiedzą – niedźwiedź poszuka sobie zajączka, najpierw go obije, później wykorzysta, a na końcu zje. Zagadką jest co zrobi smok – zazwyczaj się w takich sytuacjach rozpadał.

            • PawelW

              Smok w szybkim tempie przestawia się na konsumpcję wewnętrzna… ciekawe czy to mu wystarczy i czy zdąży…
              Ciekawe kto tym razem będzie zajączkiem dla niedźwiedia?

              Ale wogóle rozważanie, ze Niedźwiedź się ze Smokiem za łby wezmą jest trochę abstrakcyjne, bo dopóki się razem trzymają, to im nikt z zewnątrz kuku nie może zrobić… a jak się podzielą to ich będzie można łatwo pokroić i zjeść…. i oni to świetnie wiedzą!

            • abo

              “Smok w szybkim tempie przestawia się na konsumpcję wewnętrzna… ciekawe czy to mu wystarczy i czy zdąży…”

              To raczej taka poduszka bezpieczeństwa. Sami korzystaliśmy z niej jako “zielona wyspa” przy poprzednim eksperymencie.
              Popyt wewnętrzny utrzymywany na odpowiednim poziomie potrafi opóźnić cios nawet o kilka miesięcy (ostatni na nogach, gdy inni już leżą), ale nie jest antidotum, problemów wewnętrznych i zewnętrznych i tak pojawi się multum.

            • 3r3

              @Maksior – chyba że partia chińska wygra w Rosji, dojdzie do sojuszu, zbliżenia, unii może jakiejś, przekazaniu części suwerenności Pekinu do Moskwy razem z politbiurem i w misjach zagranicznych w interesie Chin ginąć będą Wowa z Aleksiejem.

            • 3r3

              @gruby Wieleci zniknęli ponieważ nie dysponowali ideologią popartą zasilaniem o takim impulsie właściwym, aby urodzonemu Wieletowi chciało się być dorosłym Wieletem. Przecież mógł zostać kimś innym, przecież każdy z nas różnie się definiuje, jeden jest filatelistą, inny finansistą. Mnie to zasadniczo interesuje ten impuls – co takiego mi dają, abym udzielił im przewag technicznych.

            • abo

              “aby urodzonemu Wieletowi chciało się być dorosłym Wieletem”

              O i tu w samo sedno.
              U indian hopi jak urodziło się dziecko, to było dziecko, człowiek. Mówić o sobie, że jest się hopi osobnik mógł dopiero po “zdaniu odpowiednich testów” (tak po naszemu).
              Kręcisz się 3r3 przy dziurce od klucza do algorytmu :).
              Jak ją znajdziesz to klucz już odlejemy 😉

            • 3r3

              @abo – ja jestem z tego algorytmu, ja doskonale wiem że Wy chcecie odtwarzać elity. Problemem jest ideologia, mam na ten temat niedokończony tekst, zastanów się czy w naszej okolicy o statusie w hierarchii decydują takie przydomki jak mężny, waleczny, zdobywca, czy też w języku zachowało się hospodar, gazda, pan i dlaczego właśnie to, a nie wojowanie?
              Są też języki gdzie nie da się wprost przetłumaczyć takich archaizmów na nasze bo brakuje nam wyrazów, ale tam to już na żywca z cybernetyki teksty sprzed tysiąca lat wyjęte, gdzie najważniejszego nazywa się “sterownikiem”, na nasze byłoby sternikiem, ale nie o to chodzi w grze słów jaka tyczy się sterującego rodem.

            • Wariat

              Jeśli znamy Chinczyków?Wyborne.
              A nie mogą misia głaskać i z misiem na spacery chodzić a dopiero potem go na śnie ze skarpy zepchnąć i zostać królem lasu? Po co misia przytomnego, w formie będącego rozdrażniać, jak pełno wilków bezzębnych wszędzie i tylko jeden basior z dwoma kłami niedaleko?

            • 3r3

              @Wariat – a czemu samemu nie zostać misiem?
              Miś jest dziki, miś jest zły, miś ma bardzo ostre kły.

            • Wariat

              Ano można, tyle że nie ta skala.
              Jednostkowo to tylko zgp, terror i nadzieja że organizatorzy powyższego dostrzegą potencjał i pod stół wpuszczą a inni zorganizowani mruczeć nie będą. Taki miś na miarę naszych możliwości…

            • 3r3

              @Wariat – ale Szojgu jest przecież Chińczykiem, a to niby rosyjski minister obrony. Można powoli stać się misiem.

            • Wariat

              A, nie z tej mańki walnąłem 🙂
              Pardon…

            • Wariat

              O tym właśnie między innymi myślę pisząc o zapleczu i gotowości utrzymania przedsięwziętej działalności, a także o robieniu na mnie biznesu bądź wysadzaniu minie z niego bez mojej zgody. Jeżeli dookoła same wrony – rozsądnym krakać jak i one – zgoda na robienie biznesu – dopóki nie przynosi to realnej straty. Jeśli przynosi już stratę, którą odczujesz a wiesz że wrony nie odlecą od jednego wystrzału, przeciwnie, przyleci więcej i zrobią kuku – znaczy że biznes sensu nie ma i w niego nie wchodzisz. Jeśli strata narasta – zmieniasz otoczenie. No prościej nie potrafię.
              Skąd mam wiedzieć co masz na zapleczu i jak zabezpieczasz palce i oczy swoich dzieci?

            • 3r3

              Masz @gruby rację – lepiej za zaparkowanie na moim miejscu zamordować leminga z całą rodziną – bo to nigdy nie wiadomo jak się zachowa, a tak spokój i więcej nie zaparkuje i ryzyka wykluczone.

    • 3r3

      @Wariat – jakby nie kombinować trzeba znaleźć człowieka z towarem, którym będziemy handlować. I tylko z tego zdania nie wynika czy handlować będziemy towarem, czy tym człowiekiem i jego usługami.
      A tak się składa że w pewnych branżach przemysłowych mamy wśród czytelników mnóstwo człowieków. I tak sobie myślę, bo tu sąsiad taką firmę ma, tylko sąsiad jest w wieku późnokaczystowskim i tak jak na pokolenie ’68 tak i na niego już czas.

      • Wariat

        Oj nie tak Panowie, nie tak!
        Wszystko od jednego kociego oka strony. Odwróć kota bo się zaczynasz urządzać. Dzisiaj usiąde do trzeciej części, puszczę nieoszlifowaną, bo to czas chyba dobry.

      • Comte

        Ja tu przechodziłem napady, wymuszenia i bijatyki z użyciem narzędzi o
        charakterze barbarzyńskim (jest taki przymiot kodeksowy narzędzia) o
        głupie 5kEUR i krew się lała i kobiety, i dzieci cierpiały. Z powodu
        głupiego sporu biznesowego – nikt do sądu nie szedł

        Niee…e..a może to fake? Tak czy nie?
        Mogę prosić o opisanie przypadku szerzej? (czysta ciekawość)

        • 3r3

          @Comte – możesz przy kawie, bo to sam rozumiesz prywatne sprawy kto za co miał kondemnaty, z kim się bił i co komu gdzie wbił oraz jakie wczasy miał na państwowym wikcie z tego tytułu.

  • 3r3

    @Bodek – mnie nie szkoda. Trzeba sobie dobierać sąsiadów – a to kosztuje.

  • gruby

    Druga część opowieści znacznie więcej wyjaśnia.
    Podszedłeś ze sprawą do człowieka a okazało się że trafiłeś na buca. Skoro konwersacja ludzi cywilizowanych nie przyniosła rezultatów to w tej sytuacji przeszedłbym zapewne do metod sugerowanych wcześniej przez @3r3:disqus.

    “Trzeba podpalać innej rady nie ma.”

    Jest jeszcze kilka innych sposobów unieruchamiania pojazdów ale sam rozumiesz że o szczegółach zmilczę. Co do kierunku rozwoju konfliktu to niestety przyznam Ci rację. Pogłaszcz chama to Cię kopnie, kopnij chama to Cię pogłaszcze. Użycie oralnie wyartykułowanych argumentów w kierunku stworzenia języka mówionego najwyraźniej nie rozumiejącego okazało się stratą Twojego czasu.

    • Bodek

      Wiesz, nie mnie się samopał zaciął. Bo on mnie następnego dnia całą litanię wywalił, że ze mną ma tylko problem, że inni sąsiedzi go chwalą. No jak korpoludki mogą nie chwalić. On do mnie ma uwagę, że MÓJ SYN O ÓSMEJ RANO NA PIANINIE GRA i że jego to denerwuje. I, że ja pewnie tak mu dokuczam, bo widzę jakim samochodem zaczął jeździsz. Rozumiesz chodziło mu o tą 5 letnią pogiętą C classe. Czujesz? On mi lekcję robił, nie był agresywny on wierzył w to, że mnie cywilizuje jak do mnie mówi, tym tonem rodem z GW.

      Od razu chciałem do domu wrócić po Uberti – chciałem ….. , żona mnie powstrzymała.

      Generalnie komuś bardzo zależy na wychowaniu bydła, to bydło burzy i psuje tkankę społeczną. “Oni”, hodując to bydło dobrze wiedzą jak to zadziała.

      Wyremontowałem gramofon, syn właśnie nastawia swoją ulubioną płytę “Dobry interes” najlepiej lubi tę piosenkę o Lubartowie, polecam koledze @Splinterowi.

      • 3r3

        @Bodek – taką sobie żonę wybrałeś i już świata nie naprawisz.

  • 3r3

    @Bodek – ja się staram nie być niegrzeczny^^
    Wiem kogo Tatarzyn za łeb trzyma. I póki trzyma trzeba korzystać.

  • 3r3

    @Bodek znaczy jak chowają dzieci?
    Bo ja trochę się otarłem o korelatory w kilku krajach i różnicę zauważam.
    Z takich ode mnie czerwonych to powysyłali dzieci na sorbonę, ale to tv.
    Natomiast w normalnych krajach smarkaterię wysyła się na praktyki w japońskich fabrykach, żeby się nauczyli organizować produkcję, bo tam też graniczą z Rosjanami przez morze i zgryzoty znają.

    • Bodek

      Na nowa arystokrację chowają, dziedzic nie musiał wiedzieć jak fabryka w japonii działa on miał knuta i szpicrutę oraz bryczesy i wiedział że na konia najwygodniej po parobku się wskakuje. Oni ich uczom mnientko oraz bardzo twardo żeby rozumili co to twarde jadra junii, wiedza praktyczna-techniczna im nie jest przecież potrzebna. Albert przecież by tylko genialnym redaktorem a nie jakimś mózgiem. Sam jak przyznawał jak długo tłumaczył, że wreszcie Lorentza zrozumiał.

  • 3r3

    @Bodek – no przecież nie kontrbateryjnie^^, ale w takim razie gdzieś muszą mieć lotnisko na tłustsze drony i pobierają kupę prądu na telemetrykę i nawigację tego.

    • Bodek

      A to my darmo, wstęgę w Kozienicach przecinali a rachunek za prąd 5 lat temu miałem 120 PLN teraz mam 240 PLN miesięcznie . To ja wiem co ja płacę. “Ja witam wszystkich moich Braci, a Brat mój ten co dobrze płaci”.

  • 3r3

    @abo – zastanów się… czy można przyjąć poganina na króla gdy własna dynastia wymrze?
    A rządzi król czy Ci co go przyjmowali?

    • abo

      Najatrakcyjniejsze w tej grze jest to, że po paru ruchach ciężko rozeznać 😉

      • 3r3

        Właśnie dlatego gra jest ciekawa, ale nie przeceniałbym zdolności planowania zdarzeń grających, raczej pozostawiania następcom elastycznych wyjść z pozycji i szeregu opcji.

        • abo

          “raczej pozostawiania następcom elastycznych wyjść z pozycji i szeregu opcji”.

          Ano niestety, świat w którym teraz żyjemy ukształtowały zarówno te spiski, które się powiodły jak i te które się nie udały ;).
          A wojny pozostawiane są jako ostateczność, bo to zawsze “burdel ogarnięty pożarem” cytując klasyka. I bardziej marnotrawne i mniej optymalne wykorzystanie zasobów niż aktualnie w korpo 😉 – jak historia pokazała nawet jak chłopaki z korpo sterują 😉

          • 3r3

            @abo – a jednak gdzieś wykładają sztukę wojenną, najwidoczniej w takiej sytuacji też jakoś da się operować, nawet w czasie pożaru, wszak strażacy bezspornie istnieją.
            Niewątpliwie istnieją też srażacy-podpalacze^^

            • abo

              “a jednak gdzieś wykładają sztukę wojenną, najwidoczniej w takiej sytuacji też jakoś da się operować”

              No bo już tak jakoś jest na tym naszym nie najlepszym ze światów, że dobrym słowem zdziałasz mniej niż dobrym słowem i pistoletem 😉

              “Niewątpliwie istnieją też srażacy-podpalacze^^”

              Ale zauważ ciekawą prawidłowość, że tylko wśród ochotników 😉

              Dyskutowanie z Tobą 3r3 to czysta przyjemność i za to dziękuję. Nawet jeśli po jakimś czasie okaże się, że jesteś AI z odpryskami to i tak nie uznam tego czasu za stracony 😉

            • 3r3

              @abo, ach dziękuję:
              “Ale zauważ ciekawą prawidłowość, że tylko wśród ochotników ;)”

              A nie nachodzi Cię czasem ochota?
              A kogo nachodzi i dlaczego właśnie raczej tych co się tam kształcą na “strażaków” z ministerstwa obrony, a dostają narzędzia do wykonywania w imieniu ministerstwa wojny i to zazwyczaj na cudzym terytorium?
              Czy elity aby nie biorą się z dysponowania od małego aparatem organizacyjnym by motorycznie – na małpę uczyć się jeść tymi srebrnymi sztućcami kroić ołowiane żołnierzyki?
              A taki aparat dużo je.

              Czy na przykład organizacje pozarządowe ćwiczą flashmoby – przyślij zdjęcie trzech urzędników dzisiaj?
              Bo czasem robi się zdjęcie – to jest flash mob. A czasem się robi zdjęcie. A organizacja taka sama. W co najczęściej bawią się mali chłopcy? Bo Ci arabscy to dokładnie w to samo co ja jak byłem mały, tylko oni nie strzelają do Niemców.