Planujesz iść na swoje – jak się przygotować na wolność i konsekwencje?

Ten tekst jest przeznaczony dla ludzi, którzy już są temacie, ale pracują u kogoś i powoli chcą wyjść z molocha na swoje. Jak przygotować się do takiego kroku i co ze sobą wynieść, by zmiana poszła tak gładko jak to możliwe. Istotne jest, iż nie zaczynacie od zera, już coś umiecie, macie praktykę zawodową, oszczędności, zasoby.

Po pierwsze, kiedy to zrobić. Warto znaleźć punkt stagnacji po dołku, kiedy następuje reorganizacja łańcuchów dostaw i zaopatrzenia po kryzysie. Jest spora szansa, że wstrzelisz się w spustoszony rynek, na którym będzie rósł optymizm.

Nigdy nie wychodzimy z korpo na samej górce, uskrzydleni zarobkami, oszczędnościami i optymizmem klientów. Gospodarka zareaguje po rynku, ale zareaguje straszliwymi redukcjami. Jeśli dotknęły Was takie redukcje w czasie kryzysu – nie szarpcie się. Nie zaczynajcie w takiej sytuacji firmy. Poczekajcie na impulsy z zewnątrz (pobudzanie rynku).

Przygotujcie swoją firmę już rok czy dwa lata wcześniej. Zarejestrujcie działalność czy spółkę, jakiś czas to zajmie. Niech sobie jest zarejestrowane, zapoznacie się z obowiązkami sprawozdawczymi w tym czasie. Poleży na półce – przyda się.

Zorganizujcie stronę internetową, jeśli odczuwacie potrzebę tak publicznego działania. Niech sobie będzie i wisi.

Zbierajcie narzędzia, materiały eksploatacyjne. Głównie takie, które nie zmieniają się zbyt często. Przygotujcie pojemniki do ich przenoszenia, poróbcie jakieś zdjęcia “ja przy pracy” – przydadzą się na stronę i do ulotek.

Wiele takich “przydasię” oszczędzi czas (wydolność postulacyjną, optymalizacyjną i wykonawczą), kiedy podejmiecie decyzję, że to już – że zaczynacie. Mając przygotowane te rzeczy po prostu otworzycie szafę, założycie drelich i pojedziecie z ofertą, zamiast dopiero organizować detale przedsięwzięcia.

Jeśli nie zmieniamy branży, to oczywiście szabrujemy kontakty i natychmiast, w pierwszym tygodniu odwiedzamy klientów informując, że jesteśmy samodzielni – poszliśmy na swoje i kłaniając się w pas, oferujemy nasze usługi. Przedsiębiorcy (normalni, nie dziady z językiem Mickiewicza) cieszą się, kiedy możliwości i przedsiębiorców przybywa. Bo to jest rozwój. Jest lepiej – powstaje kolejna firemka z jakimiś zasobami, ktoś, kogo nie trzeba pilnować a sam chce robić.

Najistotniejsze rzeczy, o jakie musicie zadbać, to nie te związane z wykonywaniem Waszego zawodu, bo na tym się znacie mając już doświadczenie zawodowe. To na co musicie zwrócić uwagę, to właśnie organizowanie firmy, obrotu dokumentów, sprawozdawczości. To kilka segregatorów na papiery, jedne z ofertami na materiał, inne z ofertami i rysunkami dla klientów, inne z kosztami i fakturami, inne z dokumentami z zamkniętych okresów rozliczeniowych.

Zanim się tym zajmiecie poćwiczcie na sucho z otwarciem firmy i utrzymania sprawozdawczości na jałowym biegu (względnie niech Wam znajomy wystawi kilka grzecznościowych faktur i Wy jemu, tak żebyś się obył co się z tym robi i przygotował sobie metodę ich wystawiania). Przygotujcie koperty, znaczki, listę adresów gdzie jakie sprawozdania wysyłać, jak prowadzić księgowość.

Przygotujcie sobie reklamy, ulotki, wizytówki, telefon przeznaczony do firmy czynny w godzinach pracy i wyłączany po godzinie zamknięcia aby oddzielić to od prywatnego życia (w normalnych krajach ludzie nie dzwonią po godzinach pracy, a w pozostałych niestety nie rozumieją, że istnieje czas po pracy).

I oczywiście przygotujcie cashflow. Bo tym się różni praca na swoim od pracy na etacie, że nie żyje się “do wypłaty”. To Ty jesteś akumulatorem w gospodarce, który musi być przygotowany na poślizgi systemu transakcyjnego.

Dość istotnym i wartym przygotowania przedmiotem jest pojazd wyposażony w regały, kable, oświetlenie, narzędzia. Pojazd, zależnie od potrzeb i dostępności, może być vanem, busem, przyczepą. Zależy ile i jakiej wagi narzędzi potrzeba w Twojej specjalizacji oraz z jak dobrej gumy jest budżet.

Wyjście na swoje można podjąć kilka razy, to nie zawsze wychodzi. Czasem koniunktura się wali w danym rejonie i trzeba dokonać przebazowania. To też kosztuje. Jak nie wyjdzie to ważne jest utrzymanie zasobów i uniknięcie kosztów wyjścia. Można to zrobić w kilku krokach, wychodzić i wracać do złudnego bezpieczeństwa etatu. Można popróbować kilku różnych specjalności – rynek ma zróżnicowane potrzeby. Z praktyki wynika, że po dekadach takich epizodów MiSiowych powstaje dość ułożona, adaptacyjna i zorganizowana firma działająca w okresie koniunktury i możliwa do spakowania na pickupa (w celu zamknięcia jej w garażu), gdy trafia się inny projekt i drelichy trzeba ponownie zamienić na krawat i lakierki.