Program polityczny – PGR

Lato niebawem, sezon ogórkowy. Trochę się spaliłem słońcem. Siedzę na maszcie – tyle zostało z jachtu, będzie kolejny, kotwicę też uratowałem. Spoglądam na morze i drapię się po rudej brodzie, jasno wskazującej po co się buduje okręty – gdzieś daleko są siete miejsca pełne wotów; skarby w Mekce nieprzebrane, gdzieś nad Moskwą złote dachy do zerwania, skarbce do splądrowania. Piękne panie by je zniewolić, odważni przeciwnicy i chwała płynąca z ich okpienia wszelkim fortelem.

Podstawowe potrzeby człowieka – pobić innych ludzi, posiąść wszelkie kobiety, zdobyć wszelkie skarby. Stąd skrót w tytule: Palić, Gwałcić, Rabować. Celem wolności jest zamordyzm, o jakim niektórzy lękają się choćby śnić.

Poszukajmy źródeł siły. Leży ona w starych paradygmatach. Imperialnych. Takich jakie kreślił Chrobry, jakie przed nim kreślili popielidzi. Zjeść, co da się zjeść.

Jakkolwiek wspólna granica z Chinami na Uralu jest wspaniałą wizją, to realnie brakuje nam chleba, mleka, krzeseł, dachów, domów.

Dachów brakuje nam z powodów biurokratycznych – metody naliczania podatków od nieruchomości, dzięki czemu nie mamy wiat, więc stal trzymamy pod gołym niebem i w Polsce jest dodatkowy koszt odrdzewiania materiału do produkcji z przyczyny czysto biurokratycznej. W RFN i Szwecji takiego absurdu, jak podatek od deszczu naliczany od powierzchni dachu, nie ma, więc mają tańszą produkcję o to odrdzewianie – nie psują własnego materiału. A Ty przedsiębiorco z nimi konkuruj, jak Tobie własna biurwa na złość robi.

Chleba, mleka i domów brakuje, bo gdyby nie brakowało, to ludzie by nie uciekali z kraju tam, gdzie mleko, chleb i kąt do spania pozwala się rozmnożyć.

I trzeba sobie jakieś takie państwo zorganizować, w którym tych dachów, ścian, chleba, mleka, krzeseł i stołów nie zabraknie. A takie przedmioty są wytwarzane najefektywniej przez małe przedsiębiorstwa a to rolne, a to rzemieślnicze, a to nawet produkcyjne.

Słowianie woleli wojnę niż pokój, nad wszystko cemiąc drogę wolności. Jest to bowiem rodzaj ludzi twardych, wytrwałych w trudzie… (Helmold)

Wizje są ograniczone jedynie wysokością, na jakiej Czytelnik zawiesza niewiarę na czas czytania. Miejmy wizje z rozmachem, wymarzymy sobie krainę, jakiej być nie może, ale do zbudowania jakiej można dążyć.

Kto nie lęka się KS wierząc w życie wieczne, jest zagrożeniem dla państwa stanowiącego prawo, które pozornie nie ma zdolności zastosowania stresora na urojenia. Pozornie, gdyż można ludzi w psychuszkach zamieniać w warzywa. Jednakże wprowadzanie stresora w postaci wymazania tożsamości – utratą znaczenia jest zagrożeniem tak poważnym, że obroną przed samym zagrożeniem istnienia takiego stresora może być zniszczenie państwa na wszelki wypadek.

Prawa naturalne – prawo państwowe formalne – prawo moralne/środowisko prywatne (odrębny pomiar tego co przyzwoite, słuszne, cnotliwe). Prawo opinii (prawo reputacji) – kto je sprawuje? Jest to najistotniejsze prawo tworzone przez kręgi prywatne. Wykraczając przeciwko towarzystwu, panującej modzie nie uniknie się nagany i wykluczenia – to władza najsilniejsza; silniejsza niż władza państwa, niż prawo naturalne.

Zadłużone państwo – zadłużone u swoich obywateli jest, jak każdy dłużnik, niewolnikiem wierzyciela. W ramach restrukturyzacji długu musi oddać prawa polityczne – władzę nad własnym działaniem w ręce wierzyciela. Nie można naraz sprawować władzy nad wierzycielem i być mu niewolnym. Nie może niewolnik sprawować władzy nad panem. Oznacza to, że aby sprawować władzę nad wszystkimi, trzeba wszystkich zadłużyć.

Jak mamy myśleć – jakich słów nie wolno nam używać?

Jaka jest alternatywa przeciwko temu rządowi bez władzy, dyktatorom moralnym, dyktatorom mody, oświeconej elicie, przeciwko której społeczeństwo nie może mieć racji? Czy jedyne co nam pozostało, to stosowanie przemocy bez podnoszenia dyskusji, a z wyżyny moralnej decydując kto może żyć i likwidując szkodniki?

Argumenty bez dyskusji, argumenty ostateczne.

W konflikcie tylko jedna strona ma godność – tylko jedna strona jest “dobra”. Druga strona, każda inna strona tej wielowymiarowej układanki jest delegitymizowana aksjologicznie. A jeśli już istnieje kawałek miejsca, jaki trzeba pozostawić innym, aby i oni mieli odrobinę godności, to jest takie miejsce dla pokonanych – ciepłe i przytulne miejsce w piekle. Wynika to z założenia, że nasi są dobrzy – doskonali, a wszyscy inni źli. To oczywiście manicheizm. Jest w tym jednak taki błąd, że każdy człowiek indywidualnie odpowiada za swoje czyny, tymczasem konsekwencje w formie wojny są wyciągane w sposób naturalny zbiorowo. Rzeczywistość nie jest zbieżna z teorią, a prawda w formie klasycznej jest stwierdzeniem o fakcie zaistniałym w rzeczywistości. A nie w teorii. Z tego wynika, iż odpowiedzialność nie może być indywidualna, że w tych wielowymiarowych układankach wojen, walki o władzę delegitymizacja aksjologiczna dotyczy grup o rozmytych granicach, a co z tym idzie – różnych konsekwencjach poddania ich dominacji. Vae victis! Nie dajcie się pokonać, bo czeka Was los okrutny. Godność mają tylko zwycięzcy – na ich szali leży miecz, na szali pokonanych zapłata ważona mieczem.

Wyobraźcie sobie krainę rządzoną po słowiańsku przez tak przemiłych ludzi jak Piastowie. Opozycja topiona we krwi, ludność zbyt słaba, by uciec przed siatką i zbyt głupia, by zrozumieć co się dzieje, sprzedawana za paczkę fajek w niewolę. Krainę gdzie żadny sąsiad nie czuje się bezpieczny, bo Mąż Chrobry wbije pale graniczne gdzie zechce, bo Heartland graniczy z kim chce, a nie chce graniczyć z kimkolwiek. Krainę z której wyruszają zbrojne zagony, by pobrać daninę w surowcach, niewolnikach, produktach. Krwawy terror Piastów był takim samym, jaki stosowali Beria i Stalin. Nie jest do tego potrzebna jakakolwiek ideologia, jakikolwiek -izm. Heartland wymusza swoją geografią istnienie grupy przymusowej, a co za tym idzie masowego terroru. Niezależnie kim jest władca, to ma wąsy, bezpiekę i ośrodki poprawcze czy to w Dachau, czy Berezie, czy też na Kołymie. Inaczej się nie da. Piękne bajki o naszych sarmackich przodkach z XVI i XVII wieku to płonące granice i rozbite politycznie Niemcy. Ciągła “potrzeba”, jak wtedy nazywano wojnę. To rozpychający się Heartland podpalał bezludzia, zaludniał je i zaprowadzał tam nowy porządek, wypierając Tatarów na wschodzie i Indian na zachodzie. Bo tymi samymi metodami polscy, irlandcy, hescy najemnicy prostowali indiańskie i tatarskie karki.

Nie bez powodu drzewkami podtrzymywano niebo, aby nie spadło rycerzom na głowy. Tak jak partia trzymała się na pałach, tak Heartland istnieje tylko w granicach, jakie wyznacza sam sobie ognie i żelazem na euroazjatyckim stepie i nizinach.

Bo takie są realia – tak właśnie bym rządził – nie zaliczasz matematyki w czwartej klasie, to idziesz w dyby i do Anglików na zmywak. Oblałeś fizykę w klasie ósmej – do Turków na eunucha. Bo właściwie po co nam słabi, głupi i chorzy w narodzie? Piastowie pozbywali się ich od razu, sprzedając taki ciężar w niewolę.

Tak najczęściej kończą się marzenia o Raju – Piekłem na Ziemi.

Mapetom można tworzyć Raj, ale sami dla siebie róbmy tylko odrobinę lepszy świat, tak żeby kolejnemu pokoleniu żyło się odrobinę lepiej, ale bez przesady. Niech też się trochę pomęczą.

Kontrrewolucja religijna

Religię mamy taką, jaką mamy, ot trafiło się chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo niczym nie różni się od tego, co wymyślili koczownicy przed Temudżynem, co wymyślili Indianie na prerii, a nawet co rozwinęli Majowie. To samo wymyślili nawet Hindusi i dociśnięci klimatem Tybetańczycy zepchnięci na najwyższy margines planet – tam to już nawet ciężko oddychać.

Niczym, ponieważ w swojej idei jest proste – kraść nie lza, mordować się nie trzeba, cudzego nie pragnąć i w nic innego nie wierzyć, żeby wszyscy wierzyli w to samo, a tych co nie wierzą, to kamieniami czy co tam pod ręką. Innych systemów wyznań nie ma, ponieważ to inaczej nie działa.

No ale mamy taką religię, jaką mamy. Jest to bardzo dobra religia, aby oprzeć na niej działanie społeczeństwa jako całości i nic więcej nie trzeba. Pozytywny skutek wdrożenia kontrrewolucji religijnej odnosi obecnie Iran. Może było brutalnie, może ich narodowo socjalistyczny sąsiad z partii BAAS (Partia Socjalistycznego Odrodzenia Arabskiego) napadł, może uberhegemon ich nie lubił, może Chińczyk nimi próbuje rozgrywać. Ale o tyle to wszystko prostsze, że generalnie kraść nie lza, mordować nie trzeba, posłuchu obcym podszeptom nie dawać, bo to od złego pochodzi.

To pozostaje zrobić to samo, tylko wedle tego schematu jaki my mamy. Trzeba wziąć kamienie do ręki i pozabijać kapłanów fałszywych bóstw. A fałszywym bogiem jest państwo i prawo. Trzeba więc zamordować państwitów i prawników. Bo najpierw musi być porządek, najpierw trzeba aby ludzie nie kradli i nie kłamali, a później można na tej bazie budować jakieś państwa. A nie tworzyć pół miliona aktów bezprawnych w ramach państwa dopiero, kiedy wszyscy krzywo przysięgają.

Postulat jest więc jasny. I bardzo korzystny. Podstawą ideologiczną doktryny odtworzenia mocarstwowej Polski jest odnowa religijna (mamy takie ruchy, Chrystus królem i podobne), która musi zawierać likwidację wszelkich innych kultów (za wyjątkiem naszych Lipków, ponieważ oni otrzymali przywilej w majestacie bożym jeszcze, ale ich jest tylu, co kot napłakał). Czyli musimy wymordować wszystkich prawników – kto studiował prawo – razem z rodziną od najstarszego matuzalema do najmniejszego brzdąca musi zostać uśmiercony i zapomniany. Gdyż prawo jest fałszywym bogiem. A kapłani tego kultu są niezwykle zamożni, co pozwala sfinansować silnorękich wykonujących czystkę.

Trzeba też zapobiec powstaniu nowej kasty kapłańskiej fałszywych bóstw. Biblia jasno reguluje, że każdy ma obowiązek sądzić cudze czyny i każdy od wyrokowania ma kamienie (czy colty, czy czym tam się rzuca w danych czasach).  Każdy bez wyjątku.

A tych, co im się nie podoba, ograbić i pognać, wszak ateuszy i innych niedowiarków nam nie trzeba, bo zaraz zaczną sobie nowe kulty tworzyć.

Podstawą tworzenia siły jest jednolitość podstaw organizacji (tak aby nie trzeba było zwalczać kontroorganizacji wewnątrz tworzonego państwa). Nie wolno więc utrzymywać jakichkolwiek kontaktów z obcymi, gdyż wszelkie ich podszepty od złego pochodzą. Jeść, co da się zjeść, mnożyć się na potęgę, zajmować teren.

Aby mieć pewność, że ukarano wszystkich winnych, należy wszystkich zgładzić.

No chyba że jednak nie

Chyba że jednak niezbyt wielu ludzi ma rude brody, ostre topory i knuje jak ruszyć na odległe lądy. Być może nie dość wielu ludzi chce być wyżej w piramidzie społecznej ryzykując nowe rozdanie. Być może to jeszcze nie czas na zrobienie tego samego, co masoneria zrobiła ćwierć tysiąca lat temu, a KK jeszcze wcześniej.

A skoro nie czas, to pozostaje wypić, zakąsić, piękne panie obłapić.

(…)Miło dumać wśród brzęku pszczół nad bytowaniem –
Czy się zboża wykłoszą, a czy kuśka stanie!
Czy w powszechnej niezgodzie kraj się znów pogrąży,(…)


(*) – dla mało spostrzegawczych – skrót PGR pochodzi od Palić Gwałcić Rabować – typowych zachowań ludów spostrzegawczych, które potrafią błyskawicznie zakamuflować się w legendzie o tym, iż wyginęły; najczęściej po tym jak zbankrutowały, a złoto pana Max’a Heiliger’a zniknęło ^^