Rozładowanie naczepy siatkami

Poruszę temat pompowania jakości przez korporacje, odnośnie szacunków zysków. Bo z wyliczeń, jakie wcześniej wskazywałem, wynikało, że korpo to w sumie nieźle zarabia, z tym że ten kolor do wyboru to jest czarny. Pokazałem, jakie są skutki i jakie oszczędności w przypadku nieamortyzowania infrastruktury, oraz wcześniej wskazywałem, że korpo lobbingiem i przemocą państwa ustala sobie monopol tam, gdzie się da, ale wskazałem, że nie wszędzie trzeba.

Wiecie jak rozładować pięć naczep dziennie siatkami? Zbudować supermarket. Bo tam z jednej strony wjeżdżają ciężarówki, a z drugiej siatkami wynoszą to mrówki. Tylko wybór towaru jest – formalnie jest. Od tego samego producenta w dwóch różnych opakowaniach – jedne dla tych co popierają czarnych, a drugie dla tych co wolą czerwonych.

Jak kto chce do wniosków i prosto do trockizmu to tędy (skrót), bo temat jest przydługi.

Z tekstu i wyliczeń wynikało, że małe i mikrofirmy to są generatory strat, choć widać też było czarno na białym, że nawet te straty generują taniej niż korpo zyski. Ma to swoje przyczyny. Jest też bardzo ważny powód, dla którego nie najeżdżałem na korpo, że zatrudnia kilka tysięcy ludzi i przez 30 lat nie zmienia produktu – nie trzeba zmieniać. Problemem nie jest inercja dużych firm, ani olbrzymia manewrowość MiSiów, problemem są wyłącznie podatki na pozorujących pracę biurwników. To państwo, które nie tworzy armii z bronią w ręku a armię urzędników, jest wynaturzeniem – problemem. A w tym tekście dojdziemy dlaczego i co to ma wspólnego z szóstą sigmą i religią kaizen.

Ci, co są zaangażowani w produkcję czy wykształceni kierunkowo, to wiedzą, co to jest kaizen, tayloryzm i szósta sigma. Ci bardziej doświadczeni wiedzą, że to wszystko to tak sobie jest, niech będzie, można ludziom nawet takie rzeczy wciskać, byle w szafkach dało znaleźć się narzędzia i jakoś to będzie. Ci co nie wiedzą co to, to sobie rzucą okiem, to takie tam produkcyjne zabobony co ich nas uczą, a później każą przymknąć oko. Te detale poruszam w formie uproszczonej do użytku na przykład jako spodziewany odsetek kasacji w etapie produkcji.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Odchylenie_standardowe
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaizen
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sze%C5%9B%C4%87_sigma
https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Flynna

Przyjęte w tekście jedno odchylenie standardowe iq wynosi 3,7 pkt. Arbitralnie pierwsze z brzegu: http://fathersmanifesto.net/iq.htm

Zacznijmy więc od polowania na duże ssaki

Korpo jest duże i ssie – spełnia wymagania. Z korpo znacie głównie biurwę, ale jest tam też produkcja, tym mniej jej im większa organizacja, ale tym trudniej jest to wszystko poukładać żeby sigmę trzymało. Te odchylenia standardowe, te sigmy to są takie punkty, gdzie była obsuwa – nie że coś całkiem nie wyszło, ale że na przykład jakiś podzespół dotarł później, albo proces produkcyjny gdzieś się przedłużył, albo transport utknął w skutecznej budowie autostrad & dróg ekspresowych, albo biurwa kazała się kierowcy przespać pół godzinki grożąc mandatem. Czyli że cały proces nie wyszedł taki jak powinien. To nie znaczy, że rezultat jest odpadem, ale towar na eksport do Australii dowieziony pięć minut po odpłynięciu kontenerowca do Australii to właśnie takie odchylenie.


Dawno temu, zaraz po egzaminach to się tym nawet zajmowałem, teraz mam do tego awersję, bo zajmowałem się, świadczyłem taką usługę, że przeglądałem warunki faktyczne działania przedsiębiorstwa i proponowałem uproszczenia. Najczęściej w postaci wywalenia obrotu dokumentów, które i tak nikomu do niczego nie są potrzebne, najwyżej jako dupochron spychologii stosowanej jakby jednak coś nie wyszło (firma i tak ma ubezpieczenie, więc psu to na budę) i oprócz wywalenia dokumentów – odpi… się od pracowników, czyli nie wdrażania bezcelowego mobbingu czy innego okrucieństwa. Dopiero w takich warunkach można zacząć pracownikom w ogóle tłumaczyć, że po coś pracują, nie że żeby wypełniać tabelki, którymi nikt się nawet nie podetrze, tylko po to, że gdzieś tam jest klient, i ten klient – to bardzo ważny gość co Wam płaci – że on chce mieć dobry towar – taki jak zamówił, a nawet lepszy, bo działający nawet jeśli zamówił źle. I jeździłem po tych klientach, bo byłem na posyłki i wiedziałem co do czego montują i optymalizowałem ten kod, że coś co będzie montowane młotkiem i poprawiane szlifierką, nie musi być produkowane z dokładnością do dziesiątych milimetra i Ra powierzchni. W produkcji jest wiele takich bzdur, które wychodzą z automatu przez złe wpisanie zakresu tolerancji na makro rysunków.


Ta religia kaizen to takie zboczenie, że niby wszystko da się zoptymalizować. Fakt! Da się. Jeśli nie doskonali się produktu. Bo jak tak to trzeba iść na kompromisy, ponieważ zasoby są skończone. Otóż duże organizacje pracy – takie przykładowe korpo produkujące telewizory, lodówki, samochody, obrabiarki to ono nic nie unowocześnia w produkcji przez dekady. Ponieważ nie trzeba. Ono udoskonala nie psucie produktu w produkcji i powoli schodzi z 50% odpadu w procesie (w R&D – to takie korpo co ma tak nędzne wyniki jak MiŚ, ale wnosi zmianę bardzo drogo, z tym że w ogóle zmianę) do 15% przy 30-50 pracownikach, potem do 2% przy 500 pracownikach, potem schodzi w ułamki, i wreszcie w czebolu można uzyskać szóstą sigmę, czyli jeden sknocony produkt na ćwierć miliona. To sknocenie to najczęściej obsuwa w czasie, czyli obsuwa ekonomiczna, większość sknoconych półproduktów wraca do recyklingu, albo służy do badań, szkoleń, no a czasem stanowi stratę, którą się zamiata w papierach pod dywan, żeby sigma była – no wiecie – “łu nas na kopalni wypadków ni mo i nie bydzie – tako rzecze sztygar tej szychty” – wypadki meldujemy po pracy. Obsuwa, jaka by jednak nie była, kosztuje czyjś przestój, gdzieś maszyna nie zarabia, jest strata i tę stratę szacunkowo wliczałem jako odpad w rozrachunkach w poprzednich tekstach. MiŚ jest na tyle elastyczny, że potrafi w tym czasie przestoju – jak chce – coś zrobić, nawet jak to jest tylko udogodnienie w kierunku 1,006 czy poprawa własnego standardu życia 1,035 (naprawa samochodu w godzinach pracy, co to człowiek potrafi widlakiem dźwignąć).

Cała mechanika korpo jest w tym kontekście (produkcji) dość prosta. Człowiek (biały) pomiędzy 9 a 12 rokiem życia zaczyna być na tyle przytomny, że łączy kropki przyczynowo skutkowe, co akurat tak wychodzi że jak wchodzi w wiek rozrodczy to już coś tam wytropi, upoluje i zje, albo komu da w mordę i zabierze. W każdym razie przeżyje. Nasza cywilizacja opiera się na tym, że gdzieś pomiędzy 9 a 15 rokiem życia staramy się (w każdym razie staraliśmy się dawniej) nauczyć go jakiego rzemiosła. A czy on z tego będzie przytomny 2 czy 5 lat (bo może zacząć łączyć kropki jak będzie miał 12, a do tego czasu być dzieckiem z głową w chmurach z pamięcią złotej rybki), to się tego rzemiosła nauczy mniej lub bardziej, Są odchyleni, znaczy odchyleni od standardu co wcześniej zaczynają coś kojarzyć i przyswajać, są też odchyleni w drugą stronę, co zaczynają nieco później. Każdy się przyda.

Ponieważ z tymi co coś kojarzą wcześniej problemu nie ma, bo oni wchodzą w wiek dorosły (biologicznie w każdym razie) coś tam już umiejąc i umiejąc uzyskać satysfakcję z uzyskiwanego rezultatu (mają z tego jakie kieszonkowe, a kiedyś po prostu już byli w stanie utrzymać rodzinę), to z tymi co słabiej kojarzą jest problem. Po pierwsze taki, że rodziny nie utrzymają, bo nic im jeszcze nie wychodzi, a drugi to taki, że satysfakcję to każdy sam odkryje jak sobie zapewnić i będzie problem z nakłonieniem go do innych czynności, chyba że głodem i batem. Dlatego stworzyliśmy dość rygorystyczny model wychowawczy, bo inaczej nie działało.

Celem udoskonalania metody produkcji przez tysiące lat jest stworzenie tak prostego stanowiska pracy, żeby po dwuletnim przyuczeniu osoba z trzema odchyleniami standardowymi od przeciętnej (90iq) była w stanie zrobić cokolwiek komu potrzebnego. Nie zrzucamy tych ludzi ze skały, nie wypędzamy do lasu, nie morzymy głodem, nie bijemy za dużo batem. Po prostu wprowadźmy im rygor wychowawczy, uczymy, że na 6 rano ma być w robocie i do 14 robić co mu każą, albo od 14 do 22. Tam nic skomplikowanego nie ma, trzeba szyć, albo łopatą machać, albo jabłka wybranego koloru z taśmy zdejmować. Nie pytamy tych ludzi o zdanie, bo oni mają pusto we łbach i niczego więcej się już w życiu nie nauczą, jak im zlikwidujemy zakład pracy to oni do śmierci będą obciążeniem dla społeczeństwa. Tymi biedakami trzeba się opiekować w taki właśnie sposób, żeby się nie stoczyli. To nie ich wina, że są słabsi, ale też nie można reszty nimi obarczać, że nie nadążają za stadem.

Z polowaniem na mamuty było tak samo, przecież nie wszyscy byli na tyle kumaci, żeby proaktywnie dokonywać nagonki i napaści na zwierza, ale tak czy tak, ktoś to truchło musiał później targać. Demokratury czy innych zabobonów w tym nie ma, głupi ma słuchać mądrego, po to, żeby w ogóle taki głupi mógł być w grupie. Bo nie czarujmy się – po przegnaniu zaradnych to ci niezaradni pozostają na lodzie, to nimi nie ma się kto zająć. W Polsce są całe miasta porzuconych szwaczek, górników i hutników.


 Standaryzacja – dlaczego ciągle produkujemy to samo

Metody odrobinę się zmieniają, narzędzia też, ale tych raz przyuczonych cymbałów nie ma co przestawiać na nowe, nie wszyscy to ogarną, trzeba budować następną fabrykę i przyuczać do nowego nowych cymbałów, tych dopływ jest akurat stały. Zachód urządził sobie imigrację czarnych i dostaliśmy takich cymbałów, że nie wyobrażaliśmy sobie, że tacy mogą istnieć – jednak istnieją. Teraz są przepychanki korpo z rządem – chcieliście pracowników, to macie rzecze rząd. No ale mieli się nadawać do pracy – to oddajemy, że reklamacja i ich dociągnijcie, żeby coś tam rozumieli po ludzku, czytali, już pisać nie muszą rzecze korpo. No to płaćcie na to kształcenie rzecze rząd. I tak sobie w pingponga grają. Apartheid z tego się robi niesamowity, straszy się kadrę dowcipem, że jak będzie mobbing, to przyjdą czarni.

Produkujemy ciągle to samo, bo pasuje ciągle do tego samego. Nie trzeba unowocześniać spodni, gaci i Tshirtów, ani ciucha roboczego. Oczywiście kobiety kota dostają jak się tego nie unowocześnia, ale że mają krótką pamięć, to się im cyklicznie wprowadza to samo jako nową modę i są zadowolone. Niestety homo sapiens (biały, bo inne to też hominidy, ale czy takie jak my to mam wątpliwości) ma taki problem w głowie (a kobiety to już szczególnie), że mu się nudzi i coś by zmienił dla samego zmieniania. Szum się wtedy zaczyna i pada hasło “zróbmy coś”. Można im wprowadzić jakiś paintball czy pomalować szlaczek w poprzek hali, żeby mieli różnicę w otoczeniu, ale nie czarujmy się – ich nuży monotonność produkcji tego samego, a że dzięki nowoczesnej medycynie długo żyją, a ze względu na przyrodzone zdolności intelektualne opanują tylko jedno rzemiosło w ciągu życia, to niestety będą przez 45-50 lat monotonnie produkować to samo w praktycznie niezmieniających się warunkach. Dlatego korpo nie zmienia modelu produkcji do czasu aż połowa pracowników nie wymrze, dlatego można sobie trzymać przez 6 cykli amortyzacji nieamortyzowany sprzęt na serwisantach i dalej się opłaca, bo to jeszcze coś produkuje, mimo że jest z wydajnością przeciętnie ze 20% za nowymi fabrykami.

Ja wiem że to jest strasznie męczące dla ludzkiego mózgu robić przez 50 lat to samo, bo ten mózg w warunkach naturalnych to dożywał dwudziestki, przeżywał ten okres zazwyczaj w silnych stanach emocjonalnych ekscytacji, strachu, bólu i głodu. No ale to nie wiem jakie są propozycje? Zrzucać pracowników z okazji 25 urodzin ze skały? W ich życiu nic absolutnie nie wolno zmieniać, ponieważ oni nie nawiążą nowych relacji, zgubią się w nowym miejscu, i nie nauczą się nowego rzemiosła. Nawet żebrać się większość z nich nie nauczy. To smutne, ale mamy całą kupę ludzi na poziomie 90iq, coś im musimy zaproponować do roboty, a nikt ich nie chce. To jedyny sposób zagospodarowania tych ludzi.

Dlatego ja zawsze zostawiam koszyk na parkingu przed supermarketem jak mnie tam akurat zabiorą, żeby jęczał, że długo trwają zakupy. Bo ten koszyk ktoś, co nic innego nie umie, będzie musiał zatachać z powrotem, i jakby tego koszyka nie było, to ten człowiek byłby niepotrzebny i by mu tam nawet tej marnej michy nie dali.

Dysponujemy strukturami przyswajającymi tych biedaków zdolnych opanować aż jedną kompetencję. Wiele z tych struktur jest zmilitaryzowanych, umundurowanych i przy użyciu zestawu bodźców (dość radykalnych) potrafi użyć tych głąbów nieużytych. Jeśli zastanawiało Was dlaczego musztra wygląda jak wygląda, to właśnie dlatego, tych ludzi trzeba uczyć które prawo to jest prawo, które jest lewo, co to znaczy naprzód i nauczyć ich w miarę równego kroku. Nowości w tej branży są takie, że pałki drewniane zamieniono im na gumowe. Drewniane też są w magazynie, ale mniej szkód robią jak pałują gumowymi. Choć oczywiście wiecie, że te tępe pały jak dostaną paralizator, to potrafią nim zakatować człowieka dla zabawy. No to jest po prostu taki poziom łączenia kropek.

Wiele produktów jakie produkujemy nie wymaga innowacji częstszych niż wymiana pokoleń wśród tych o trzech odchyleniach od normy. Produkcja mięsa, mleka, mąki, chleba, śrub, skór, drewna, wydobycie piachu, przenoszenie towaru luzem z miejsca na miejsce, pilnowanie obiektów czy prostowanie lewactwa pałami. To działa i nie trzeba psuć. Z tym, że ludzie nie mający pojęcia o procesach produkcyjnych otoczeni ludźmi z innego poziomu intelektualnego nie żyją faktem, że tacy są ich poddani, tylko wydaje im się, że są tacy sami jak ci co ich otaczają – znaczy, że łączą więcej kropek, po czym zaczynają przy tym wszystkim majstrować (po zdobyciu władzy politycznej). Na przykład ponosi włodarzy taka fantazja, że można sobie zrobić wielki plan rozwoju czegoś, a przemysł się dostosuje i to wyprodukuje, a ludzie się przekwalifikują. Przemysł się owszem dostosuje, tylko ludzi porzuci, a zassie z rynku nowych i będzie z tego drożyna. Nowy projekt to można robić z oszczędności a nie dobrych chęci, i jak już się śrubek na magazyn naodkłada, to można z nich co skręcić. Koszty tego widzicie wkoło – bezrobotni, bezdomni i niedopasowani do stanowisk pracy (jak zatrudniacie ludzi to raczej rozumiecie ten ból, kiedy potrzebujecie kogo do obsługi piły a przychodzi socjolog, on mierzyć nie umie, brudzić się nie chce, ale wypłatę by chciał jak dyrektor – sami wodzowie, na Indian brak chętnych).

Gospodarką nie można sobie skręcać w takim tempie, w jakim pączkują nowe idee na pogadankach w partiach. Trzeba piec chleb taki sam jak wczoraj, mleko doić, świnie kroić, beton mieszać i jakoś to będzie. Jak się zaczyna przy tym kombinować to powstaje taki problem, że z populacji coraz mniej ludzi potrafi się samemu dostosować, a przecież nie stawiamy sprawy na ostrzu noża (dlaczego to uzasadnię dalej).

Z tymi ludźmi o jednej kompetencji jaką ogarną w życiu to lepiej nie kombinować, samicom najlepiej w domu zostać i dzieci wychowywać, a nie je po fabrykach ganiać – kłopot mniejszy, a i przystosowanie naturalne. Od razu odpada połowa problemu. Póki się samca koszaruje od rana do wieczora i do domu wypuszcza zmęczonego, to patologii większej ponad picie po pracy nie ma. Jak się do roboty nie przymusza to dopiero jest problem i patologia. Uczłowieczanie polega na poddawaniu ich rygorowi pracy.

Ten ideał porządku pracy, gdzie każdy człowiek ma jedną kompetencję i jedno narzędzie to się wydaje prosty jak się widzi taśmę produkcyjną, ale każdy przestój, każda obsuwa, każda awaria narzędzi lub niepoprawnie wykonany proces gwarantuje stratę. Stratę dlatego, że ci ludzie nie są zdolni samodzielnie wykrywać wad występujących w produkcie, ani rozwiązywać problemów. Można na nich nakrzyczeć, można ich bić, można ich z pracy wyrzucić – oni i tak nie połączą kropek, to bezcelowe i bezskuteczne. Dlatego ich pracę w miarę możliwości automatyzujemy, bo automaty są tak samo głupie jak oni. Tylko mniej operatywne.

Ci ludzie jakkolwiek na pewnym etapie są normalni, to w społeczeństwie agrarnym czy uprzemysłowionym nie mają w dyspozycji nadwyżek, z braku kompetencji socjalnej i w konsekwencji braku nadwyżek nie mają też dostępu do samic. W znacznej mierze są wykluczeni z rozmnażania. Nie bez powodu trzyma się ich skoszarowanych. Jakakolwiek zmiana warunków, w jakich ci ludzie funkcjonują, przerasta ich intelektualnie i skazuje na patologię. Tych ludzi nie spotykacie, ponieważ nie mają kompetencji socjalnych i nie bywają tam gdzie Wy, nawet ich kompetencje rodzinne są po łebkach i zazwyczaj na spotkaniu rodzinnym też ich nie ma, chyba że pod jakąś presją tradycji, zwyczaju.


Konsekwencje mieszania stresorami

Mamy też ludzi nieco bystrzejszych, o jednym i dwóch odchyleniach standardowych od średniej iq. Ci ludzie potrafią połączyć nieco więcej kropek, a nawet się czym zająć samodzielnie. Dobrze jeśli to jest jakie hobby po pracy, jakiś ogródek, zdolności rodzinne czy socjalne, daj Boże jakie usługi w postaci malowania, tapetowania, grabienia trawników. Ważne, żeby w ogóle umieli zająć się czym innym niż piciem po pracy. Owszem – można od nich wymagać, aby obsługiwali ze dwa stanowiska pracy na wypadek jakby kogo brakło, ale nie polecam – jak nie praktykują czegoś ciągle to zapominają i szkody same z tego. W razie jakiej wielkiej katastrofy tych ludzi raz w życiu można przekwalifikować. Ale jak postawicie ich przed rozkładem jazdy pociągów, to może być niewesoło z rozwiązaniem takiej zagadki. Ci dotąd wymienieni ludzie, o poziomie od jednego do trzech odchyleń standardowych, czyli iq od poziomu 96 do 88 to coś ze 40% społeczeństwa, więc jeśli liczycie na demokrację, to możecie im wmówić cokolwiek, nawet to że z nieba będzie spadać dobrobyt. Oni Wam uwierzą jak wyglądacie dość wiarygodnie, bo oni każdemu kto wygląda na mądrzejszego od nich uwierzą we wszystko, byle się miło kojarzyło. Ci ludzie zachowują się wyłącznie emocjonalnie, reagują na bodźce bezpośrednie – poczucie przyjemności i poczucie strachu, a ci co głupsi potrzebują dostać pałą przez nery, aby ich wybudzić z pewnych nagannych zachowań. Jeśli zastanawiacie się czemu król Leopold w Kongu obcinał czarnym ręce za niewykonywanie pracy i czemu mimo wszystko to nie przymuszało pozostałych do pracy, to rzućcie okiem na średnie iq w Kongu – Ci ludzie łączą jeszcze mniej kropek, w kontekście odchyleń standardowych od naszego średniego iq oni w ogóle nie występują w spektrum naszej krzywej dzwonowej – te wykresy się nie pokrywają, oni nas po prostu nie rozumieją. Wiesz, że trzeba dziś kupić jedzenie na jutrzejsze śniadanie? No a oni tego ciągu przyczynowo skutkowego, widzisz… nie łapią. Te kropki są dla nich tak odległe, że nie można narysować łączącej je linii. Poziom intelektualny, jaki reprezentują mieszkańcy warunków optymalnych (podzwrotnikowych), jest wystarczający do przeżycia w tych średnio 20 lat jakie przeżywają, a poziom intelektualny trzech odchyleń standardowych od średniej u nas wystarcza do takiego rozumowania i takiego gospodarowania, aby przewidująco przetrwać zimę w warunkach umiarkowanych. To wcale nie jest takie skomplikowane i ostrzejsze warunki (polarne) wymuszają jedynie śladowe zróżnicowanie, ale jednak w całej populacji.

Przeciętnego czarnego od przeciętnego białego jakiego znacie dzieli pięć do sześciu odchyleń standardowych. Jest to olbrzymia przepaść, a jeszcze dodajmy efekt Flynna i to, że akurat dzięki technice i medycynie żyjemy bardzo długo. Efekt Flynna pogłębia specjalizację intelektualną względem narzędzi o prawie jedno odchylenie standardowe co dekadę. Oznacza to, że w otaczającym nas świecie przeciętny pięćdziesięciolatek od głupiego dwudziestolatka nie różni się w procesie rekrutacyjny intelektualnie, więc jeśli praca jest dla głupich, to raczej decydują tam inne parametry (na przykład oczekiwania, młody metabolizm), w których młody przoduje – więcej da i mniej weźmie. Dlatego demontowanie pięćdziesięciolatkom fabryki i wyrzucanie ich na bruk jest stratą netto dla społeczności – trzeba im wymyślać wcześniejsze emerytury, bo tych co się urodzili jako przeciętnie rozgarnięci (w spektrum mniejszym od odchylenia) nikt przytomny nie zatrudni jak nie ma ciśnienia (braku wyboru kogo innego). A przecież 50 latek o przeciętnym intelekcie ma opanowane kilka kompetencji, zazwyczaj cztery, przy czym jedną z nich jest życie rodzinne, a drugą życie socjalne z czego wynika, że nie jest patolem. Do tego społeczeństwo przymusową edukacją rozmieniło mu jedną kompetencję na drobne, ucząc go historii, geografii, plastyki, muzyki, i oby miał jakąś kompetencję zawodową, bo jeśli został wciśnięty w “kształcenie wyższe” to niestety, ale nie posiada żadnej przydatnej umiejętności. Mam nadzieję, że rozumiecie jaką krzywdą jest wrzucanie średniaków na studia, jaką krzywdą dla tych średniaków.

Ta bardzo wąska z punktu widzenia szerokości odchyleń grupa jest osnową społeczeństwa – jak się tych ludzi nie rusza, to oni właśnie są normalni. Oni potrafią wytworzyć, zmagazynować i zagospodarować nadwyżki, spłodzić i wychować dzieci. Jeśli natomiast zacznie się ich przeganiać z miejsca na miejsce w młodym wieku to zamiast wytworzyć kompetencje społeczne i rodzinne nauczą się drugiego czy nawet trzeciego rzemiosła, z tym że nie nawiążą już normalnych relacji – spatologizują się. Jeśli udało Wam się poznać zające zapełniające fabryki na emigracji to to jest bardzo częsty przypadek, ludzi przymusem ekonomicznym wypędzonych z własnego środowiska, ogłupiałych, niemających rodziny, substytuujących relacje społeczne pubem (jak ich stać) czy spotkaniami przy piwku z takimi samymi ofiarami postępactwa jak oni. Ci ludzie nie wiedzą co się stało i dlaczego nie jest tak jak im się wydaje że powinno być normalnie. Dlatego starszych jest dużo ciężej wypędzić i dlatego starsi pod takim przymusem wyjeżdżają najwyżej okresowo, oni nowych kompetencji nie nabędą. Dlatego te makroekonomiczne stresory są tak wielkim problemem dla utrzymania tkanki społecznej i dlatego przeganianie tych ludzi z miejsca na miejsce stresorami czyni takie wielkie szkody i obciąża gospodarkę brakiem podaży normalnych ludzi przenoszących międzypokoleniowo kulturę przychodzenia na siódmą do pracy, żeby tam pracować, a nie spędzać tam czas. Jeśli się odpowiednio skonstruuje metody kształcenia, to od biedy ci ludzie mają kompetencję, swoje rzemiosło, potrafią organizować pracę innym ludziom, ale to jest skrajny przypadek wykorzystania elastyczności gdy występuje jakiś nietypowy niedobór ludzi, dla których taka kompetencja nie jest obciążeniem, a jest wykonywana efektywnie.

To jest ta cała mechanika społeczna, która działała, przy której było nie majstrować. Odbudowanie tego oczywiście jest możliwe, ale zajmie czas, a nie jest wcale takie pewne, czy inne, agresywne ludy głodne wody, ziemi i powietrza nam ten czas na ogarnięcie się i pozbieranie do kupy dadzą. Bo z tymi nachodźcami to jest śmieszno i straszno, niby kto przytomny, to wie, że jak nie ma znaków to skrzyżowanie jest równorzędne i ten z prawej pierwszy jedzie. A nachodźcy w przytomności nawet pytani o tym nie wiedzą, oni sobie jakim sposobem układają inną hierarchię tego kto ma jechać. Głupszemu trzeba ustąpić, bo tłumaczenie im, która to w ogóle prawa strona trafia na pustkę jak w głowie blondynki. Albo jeździć buldożerem. W Polsce to inżyniery od bezruchu myślą, że wystarczy znaki postawić, ale jaki to daje rezultat to sami wiecie – nic z tych znaków przy normalnej prędkości jazdy wywnioskować nie można, a jak już się ustawi jaki znak i namaluje znaki poziome, że droga główna nie jest prosto tylko z winkla przez skrzyżowanie i dowali tam światła, to dopiero co rajdowiec to opinia. Opinie opiniami, a to wszystko trzeba tak organizować, żeby nawet najgłupszy się nie pogubił kierując buldożerem. Chyba że macie inną opinię i trzeba komplikować, a Bóg rozpozna swoich?


Dalej jest problem trybunału stanu

Celem badania zdolności rozumowania, kojarzenia faktów, jakiejś tam “wiedzy ogólnej dla danej społeczności” jest dla psychiatrów i psychologów w miarę zgodnie ocenienie czy człowiek mieści się w spektrum przyjętej formalnie “normalności”, czy też trzeba go ratować i na przykład nie ma sensu stosować wobec niego stresorów, bo i tak nie połączy kropek, że jak za jeden batonik na niego nakrzyczeli, to że za drugi jak zje (my uważamy, że ukradł, ale takich kropek to typ nie łączy) to też nakrzyczymy. Jak ktoś ogarnia te wszystkie normalne zakresy, jakie się normalnie wymaga, to jest normalny i przyjmuje się, że można go za coś obsobaczyć, a nawet wsadzić bo wiedział że ma czegoś nie robić. Natomiast czy da się wykazać jakieś ponadprzeciętne zdolności to nie jest wcale takie pewne, dlatego testy mierzące inteligencję (nawet w instytutach medycyny sądowej w bardzo poważnych, światowych placówkach) są uważane za takie sobie. Jesteśmy w stanie, w sposób w jaki ujęliśmy w danym systemie egzaminowania (zestawie testów) określić jak dużym odchyleniem od innych wyników jest osiągnięty przez pacjenta wynik. Ale za nic nam to nie wykazuje czy dana kompetencja jest potrzebna do czegokolwiek rzeczywistego. Choć każdy z nas jest w stanie po prezentowanych rezultatach ocenić czy ktoś jest szczególnie uzdolniony, bystry, pojętny, inteligentny, zależnie od przyjętego modelu (nawet cybernetycznego) pojęć, to zazwyczaj z grzeczności nie pytamy z czym sobie nie radzi. Przyprowadzili kiedyś na TEDx takiego nieboraka Andrzeja z Pribałtyki, co go nie można wypuścić samego na zakupy, bo się zgubi, a jak stoi normalnie ubrany to widać, że nie bardzo jest przyzwyczajony do wyglądania jak człowiek. Może znajdę nagranie z Nim, ale za często go nie pokazują.

No więc ten nieborak zajmował się pisaniem programów (w języku maszynowym) mimo że nie miał komputera (jeszcze za sovieta), a obecnie dają mu jeść za to, że pisze programy na komputery kwantowe – zupełnie mu nie przeszkadza, że nie ma ich na czym przetestować, gdyż świetnie radzi sobie z rozkładem logicznym następstw zdarzeń. I jak go ocenicie? Mądry czy głupi? Wybitny? Genialny? Albo Griszka co przeprowadził dowód na hipotezę Poincarego, 3 lata temu przeprowadził się do Szwecji. Właściwie nie ma innych ludzi w historii ludzkości, którzy wykazaliby się zdolnościami w tej specjalistycznej dziedzinie, w jakiej jeden czy drugi się wykazuje. A czy Napoleon był wybitny? No właśnie. Wiemy, że na pewno przeciętny nie był. I to jest problem mierzalności kompetencji intelektualnych osobników, którzy owszem normalni również są, może nieco ekscentryczni, ale mają jeszcze jakieś coś, i czasem to coś jest bardzo rozległe i uznajemy, że to jest ogólny poziom intelektualny przewyższający o jakieś odchylenia tych zupełnie normalnych. Krzywa dzwonowa w tym wypadku jest wynikiem sprytnej statystyki, bo łatwo stwierdzić dla kogo dany poziom testu jest za trudny, kłopot się zaczyna jeśli mamy podejrzenie, że ktoś jest sprytniejszy od górnego zakresu testu.

Tu jest problem właśnie czepiania się mądrzejszych od siebie. Jeśli oceniamy, że ktoś dopuścił się jakiegoś “wielka niedobrze” i zazwyczaj oceniamy to skutkowo – znaczy powszechnie nie podoba nam się skutek tego co zrobił, ale raczej nikt przed nim tego nie robił, to zaczynają padać pytania jakich nikt wcześniej nie zadał. Oczywiście zarzucamy mądrzejszym od siebie, że powinni być jeszcze mądrzejsi niż są i przewidzieć skutki swoich działań, oczekujemy omnipotencji, wszechkompetencji i wiedzy absolutnej, ponieważ, jak to zwierzę społeczne – czyli socjalista – ekstrapolujemy, że wiemy kto jest mądrzejszy o jedno odchylenie od nas, wiemy o ile bystrzejszy jest ten od dwa odchylenia, więc wnioskujemy, że pięć, sześć czy osiemnaście odchyleń to jest po prostu wielkie mnóstwo. Wielkie mnóstwo to taki liczebnik określający ile vatu trzeba podsowiecić z budżetu, żeby ludzie chcieli palić innych za własną głupotę (pozwolenia władzy na wprowadzenie vatu) na stosie.

Stawianie zarzutów sprytniejszym od siebie jest na takim poziomie, jak czepianie się w uprawie ekstensywnej o to, że jeden musi uprawiać hektar, a drugi 1/5 hektara, ponieważ ma opanowane metody przekładania upraw na tym obszarze tak, i dbania o nie tak, żeby się nie narobić, a żeby efektywniej rosło. Produktywność, żadnej chemii czy innych cudów – metody uprawy, których misjonarze uparcie starają się nauczyć dzikie ludy. I wiecie, że nie wszyscy łapią te kropki? To trudne jest.

Ludzie w bezsilności złorzeczą tym, którzy uzyskują lepsze od nich rezultaty. O ile w rolnictwie ekstensywnym z palcem w nosie można uzyskać x5, to w intensywnym x1000. Proporcja jak kalkulator w zegarku na komunię do liczydła. Warto się jednak zastanowić, czy jako ludzie zdolni połączyć kropki przeciętnie (ja wiem, że takich Czytelników to właściwie nie mamy, bo teksty są dla nich zbyt złożone na poziomach abstrakcji), ale przeciętnie na pewno też potraficie zgodzilibyście się na osąd i wymierzenie kary przez przeciętnych współbytujących ze słoniami, którzy mają mierzalne iq na poziomie 78?

To na jakiej podstawie sądzicie, że “prawa” ustanawiane przez przeciętne społeczeństwo mają dotyczyć tych z intelektem na poziomie 122 i wyżej? Już ktoś z wynikami na poziomie 110 uważa przeciętną organizację społeczną za bandę durni. Ludzie inteligentni traktują motłoch jak bandę pustaków. Nie traktują ich poważne, ponieważ są to zasady, które mają obejmować również tych z trzema odchyleniami standardowymi w dół od średniej i muszą być dla tych biedaków zrozumiałe. Rezultat jest taki, że retorom sprawiedliwości pozostaje małpie okrucieństwo z jakim trzymają Pana Marcina Plichtę, który nikomu przecież torebki nie wyrwał, nikomu głowy nie uciął, nikogo nie zgwałcił i nie porwał. Pan Marcin Plichta nawciskał ludziom bajek, nie pierwszy zresztą raz, a durnie uwierzyli. Jak małpom brakuje tych papierków co mu dali, to niech z małpim sprytem każą wydrukować bankowi centralnemu nowe i niech im bank eNBeP da. I będzie spokój. Żeby o takie pierdoły człowieka w klatce trzymać – to nieludzkie. Pan Marcin Plichta nikomu przecież łba nie uciął, tylko ciemnoty ciemnym nawciskał, a Pan Kajetan to i owszem – uciął, a w lochu tak samo siedzą – znaczy jak już się wprowadzi kogo w błąd, to dla porządku głupi łeb ucinać, bo tak czy tak w lochu zamkną? Zwykłe, małpie okrucieństwo – nie ma się co dziwić, że nawet nachodźcy z taką małpią bandą nie chcą przestawać i czmychają.

Co bardziej wygadani z bystrych nazwali siebie politykami i tak reszcie naopowiadali “prawa”, że ich nie można przed normalny sąd ciągać – trzeba przed ulgowy trybunał stanu. No to też powinien być taki trybunał oddzielny dla aferzystów, którzy wykazali się sprytem społecznym, organizacyjnym i pomysłowością, bo skoro okpili aparat suwerena (tak sobie suwereni myślą, że to ich aparat – akurat), to jak ich ten aparat ma ścigać i sądzić? Już przecież raz wykazali, że na nich nie działa. A ile razy nie działał i wcale nie wiemy? Albo działał tak, że nawet nie da się wykryć, że afera była?


Jest jednak wspólny mianownik

To $ds czyli czym w dyspozycji płacą chcący coś otrzymać i jakie alternatywne działalności mogą podjąć dostawcy odpowiedzialni za podaż. Ci co mają wiele kompetencji potrzebnych akurat innym gotowym za nie płacić mają dość szeroki wybór sterowania podażą i nawet jeśli nie trafią w optimum, to zależą od nich deficyty pompujące średnie wartości. Oczywiście ludzi jest mnóstwo, a ponadto aby nikt nie był niezastąpiony, to substytuuje się wiele elementów składających się na biznes. Ma to dwa rezultaty, pierwszy taki, że ci bystrzejsi zawsze tam jakoś sobie poradzą, a za tymi najbystrzejszymi ciężko trafić jak sobie właśnie radzą i jak im owoce pracy odebrać (opodatkować = ukraść). Drugi taki, że da się ustalić co umieją ci nie najbystrzejsi i ilu dokładnie ich jest. Co za tym idzie można nimi coś zaplanować, wycenić, ustalić, wymyślić bodźce (prawo i regulacje) i jakoś z tego sklecić produkcję kocy, asfaltu, chleba, proszku do prania, a nawet roznoszenie poczty i dostarczanie paczek. Choć wystarczy przy tym odrobinę pomajstrować i z czegoś co ledwo działa i daje rezultaty (poczta) zorganizować parodię (inpost) po czym podłączyć do tego szamaństwo (sądy) i wciskać ludziom, że wszystko odbyło się tak jak demokratycznie chcieli. Dlatego lepiej nie majstrować póki nie przeszkadza. Molochy są co prawda niewydajne, ale to jest powód, żeby je puszczać na głęboką wodę wolnego rynku (i niech tam sobie utoną) niż podsypywać absurdalnymi regulacjami wrzucania blaszek do kopert.

Z tych dwóch faktów powyżej wynika nam, że istnieje pewna (coś ze 60% populacji) grupa ludzi, którzy to bez zadania im jakiś stresorów (wypędzeń, pozbawiania domów, że niby na kredyt we frankach i podobnych manewrów) zapewnia podaż jednej kompetencji zawodowej. Gdzieś tam nad nimi majaczy jeszcze kolejne 30% populacji, którzy jeśli nie ograniczyli sobie życia rodzinnego i socjalnego, a niektórzy to nawet mają hobby, które nie płaci to mają po 2 kompetencje zawodowe, w tym często jedna z nich to zarządzanie jakąś małą grupą ludzi. I gdyby nie system podatkowy, czyli jak wspominałem wcześniej dołożenie wszystkim po dwie dodatkowe kompetencje, to te 90% populacji jako tako by sobie poradziło i nawet wytwarzałoby jakieś nadwyżki. Pozostałe 10% tworzyłoby naród polityczny jak było dawniej i powoli, bez specjalnego kombinowania pchalibyśmy ten rozwój dalej żrąc się między mądrzejszymi i najwyżej pozbawiając resztę od czasu do czasu nadwyżek. Mało jednak było co bardziej kompetentnym w gadaniu, a których pierdół nikt przytomny z narodu politycznego słuchać nie chciał, wymyślili więc koncepcję upolitycznienia mas i nazwali ją marksizmem. Rezultaty widzicie wkoło – ludzie nie dość że biedni, to jeszcze nie mający jak wyjść ze swojej biedy bo pozbawieni organizatorów pracy. Jak chcą sami sobie zorganizować pracę – to nie wolno, bo przepisy. A nawet jak nie przepisy to podatki rozwalające każdy biedabiznes jaki Ci nieboracy potrafią sklecić, albo jaki się z litości tymi biedakami organizuje. Wyzysku nie ma – jest porzucenie tych najsłabszych i obciążenie tych co jeszcze dają radę.

Jeśli potraktujecie tych 60% jako podaż stałą 1 człowiek = 1 kompetencja, to działają oni teoretycznie na $ds 60. Teoretycznie bo zaraz pokażę jak wygląda inflacja. Pozostałe 30% ma 1×2 i też ma 60. Ta cwana, 10% reszta ma wśród siebie bardzo duży rozrzut kompetencji, ale nie wszystkie są rynkowe, a niektóre są rynkowe tylko jak są wyżyłowane – skrzypków nie trzeba wielu, ale wielu musi traktować to jako hobby, aby jeden był tak wielkim wirtuozem, aby mógł z tego żyć jak panisko. Gdyby to tak tylko było, to dałoby się ustalić jakąś średnią arytmetyczną kompetencji tej skrajni krzywej dzwonowej i walnijmy sobie dla żartu, że to będzie sześć – te 10% miałoby 1×6 i też 60. Ponieważ ludzie kalkulują liniowo, to gdyby pytać reprezentatywną większość to tak właśnie widzą dający się zaakceptować, sprawiedliwy rozdział, który przechodzi nawet w sytuacji brania łupów, gdy wszyscy są uzbrojeni, że 30% dla plebsu, 30% dla oficerów i 30% dla dowódcy. Bywa, że jest 50% dla dowódcy, ale musi opłacić oficerów i aparat biurokratyczny (Mohamed zdobywca Konstantynopola). Z tym że tak wcale nie jest. A jak jest, skoro nie tak?

Otóż przeinwestowanie kompetencjami jest tak samo możliwe jak przeinwestowanie sprzętem co podawałem jako przykłady w drzwiach dla małego kota. Taka firma, osoba może sobie wybrać najkorzystniejszy $ds, albo najkorzystniejszy zestaw i proporcje z zakresu jakim dysponuje. Dlatego człowiek dysponujący pięcioma czy siedmioma kompetencjami nie tylko może sobie wiele rzeczy zrobić sam, ale też może wybrać czym akurat będzie się zajmował i raczej zostanie wybrany ze względu na szerokość kompetencji “na wszelki wypadek, gdyby coś, to ten rozgarnięty to załatwi”. Co oczywiście nie musi wcale skutkować lepszymi usługami czy zaradnością, ale przynajmniej potencjał daje na to nadzieję. Dlatego kiedy nawet jest szorujący po dnie kryzys taki człowiek zostawiony goły wśród tłumu raczej dostanie proporcję 100:60 do normalnego jednokompetencyjnego. To nie koniec. Jeśli jakaś produkcja zajmuje 5 operacji, a średniaki i kadra z trzema kompetencjami umie korelować po dwa procesy, to w takiej piramidzie na 5 operacji musi być przynajmniej 5 trójkompetencyjnych lub jacyś dwójkompetencyjni psychole co albo nie mają kolegów, albo rodziny (wymienili na trzecią kompetencję zawodową) i dlatego szefowie powszechnie uważani są za psychopatów. Jak widzicie średniaki organizując 15 osobową firmę, z 2 równoległymi, identycznymi liniami produkcji po 5 stanowisk muszą do tego dokleić 5 osób koordynacji, a jeszcze nie doliczyliśmy im dodatkowych obciążeń na biurwę i podatki (to później). Jeśli zaś weźmiecie jednego człowieka z 5 kompetencjami to on zrobi mniej więcej 1/10 tego co ta 15 osobowa firma (czyli już 100:60 mu się jak psu zupa należy), z tym że jego produkt będzie zawsze szybciej, lepiej dopasowany do potrzeb klienta i będzie bez przestojów, co zapewni mu przewagę konkurencyjną pozwalającą zaniżyć ceny, wyprzeć innych z rynku (będą krzyczeli, że dumping) i podkręcić ceny. Do tego dochodzą oszczędności w procesach dzięki ich całościowemu rozumieniu i jak doliczymy tych uzasadnień, to wylądujemy gdzieś na 250:60 (proporcja x2,5 ze stosunku zarobków wskazanych w poprzednich tekstach 100:40). A jak ma więcej kompetencji, to może konkurować z większą piramidą, z tym że on taką przewagę ma cały czas, więc ma spore nadwyżki, które raczej zainwestuje w proces, aby mieć przewagę w sprzęcie, w technologii, w taniej amortyzacji i ponieważ on sobie sam obsługuje cały ten aparat produkcyjny to to nie jest już 1×5, a 5×5. A tacy ludzie potrafią jeszcze organizować się w piramidki tak jak ci głupsi nieboracy i wtedy mnożniki lecą dalej, nie 1x1x1x1x1x2x2x3x3, tylko od razu po 25 z samego dołu. Dlatego rozgarnięci ludzi uzbrojeni w nowoczesny sprzęt potrafią zbudować w kilka dni coś, czego banda dzikich nie potrafi przez całe życie.

Z punktu widzenia pozostałych 90% to w tych 10% społeczeństwa mieści się cała gospodarka, i cała władza nad kapitałem, ale to i tak pikuś, bo 10% z tych 10% to też jest oddzielna, prawie cała gospodarka i kapitał, bo to jest przepaść pomiędzy ludźmi co scalają jako samotnicy po 4 kompetencje zawodowe, a sukinsynami działającymi od pokoleń w grupach, którzy kształceni od małego w elitarnych szkołach są młodymi, siedemdziesięcioletnimi bankierami obejmującymi tych kompetencji kilkanaście (wszak to osoby wybitne) i to jeszcze w ukierunkowanych sztaplach wzajemnie uzupełniających się z kumplami współkształconymi na pomocnicze im stanowiska przez całe życie. Kontrast zdolności korelacyjnych tego 1% z pozostałymi 90% jest niewyobrażalny, proporcje w dysponowaniu władzą, kapitałem, zasobami – call it yourself – są również niewyobrażalne. Ten 1% potrzebuje 9%, żeby im organizowała narzędzia jakich oni potrzebują, ale tak generalnie to im trochę przeszkadzają, szczególnie ci głupsi, więc się ich nie wpuszcza między ludzi, pozostałe 90% żyje na innej planecie, pieką tam sobie chleb, uprawiają pomidory i po co im to wszystko psuć?

No też marksizm, konkretnie trockizm daje odpowiedź po co im burzyć spokój – aby wyzyskać ich do wewnętrznej walki o władzę w jednym promilu, promila, promila. Gdzieś tam jest może siedmiu skrajnych endodynamików (dysponujących adekwatnym zapleczem) pragnących władzy, ludzi na planecie jest tylko tylu, że mogą utrzymać dwie i kawałek takich stabilnych struktur, a chętnych do władzy jest więcej i każdy chce więcej niż jest. Przez tysiąclecia był spokój, ale gdzieś w XIX wieku wymyślono metodę jak uruchomić pozostałe 90% rezerwy. Odtąd wojny przestały być domeną narodu politycznego – tych marnych kilku, najwyżej 10%. Problem stał się masowy, masowe stały się wojny, masowa stała się produkcja, a trupy sypnęły się tak, że i masowe groby okazały się nie dość dobre i ludźmi trzeba było palić w piecach.

System podatkowy obciążający każdego (teoretycznie) dwoma operacjami bardzo negatywnie wpływa na posiadających jedną bądź dwie kompetencje – są oni przeceniani na zero lub mniej niż zero produktywności. Rezultatem jest bezrobocie, przy takim obciążeniu ludzie muszą być niezwykle produktywni aby opłacało się dać im narzędzia. Rezultat jest oczywiście nieproporcjonalnie słabszy dla tych posiadających więcej niż dwie kompetencje, a do tego mogą oni posiadać pewną dość specjalistyczną kompetencję pojedynczą “unikanie systemu”, która zapewnia im niezwykłe oszczędności podatkowe, powodując utratę tylko tej jednej, marginalnej operacji a pozwala korzystać z oszczędzonej jednej, albo prawie dwóch ujmowanych innych. Takie skrzywienie systemu. Oczywiście całe przedsięwzięcia starają się wykluczyć na przeróżne sposoby z tego ciężaru dwóch operacji, jedni lobbyingiem, inni nieformalnymi wpływami, jeszcze inni optymalizacją przeciwko agresywnemu opodatkowaniu, z tym że najefektywniejsza jest w takim układzie firma, w której wszyscy są skorelowani zgodnie i w porozumieniu aby tych ciężarów uniknąć i kierowani jedną myślą potrafią zapewnić to wszystkim swoim działaniom. Oczywiście jest to firma jednoosobowa osobnika o tak specyficznej kompetencji. Prostszego rozwiązania nie ma. Powstają więc choinki firm, zamkniętych jedną, specyficzną, jednoosobową orkiestrą, dzięki którym w ramach ograniczonej w czasie spychologii udaje się jakoś uniknąć wykonywania zbędnych operacji na rzecz czerwonej ideologii płacenia podatków. Oczywistym jest, że taki system podatkowy jest niegodziwy, bo tych najsłabszych co i tak ledwo sobie radzili, a stanowiska pracy mieli organizowane przez mądrzejszych od siebie porzuca. Po prosty wyklucza ich produktywność domiarem powodującym, że jest ona ujemna. Ponieważ w jakimś okresie życia każdy kiedyś zdobywa tę pierwszą kompetencję i chciałby na niej zarobić, to dowiaduje się od komuszego społeczeństwa, że psu na budę jego wysiłek i kompetencja jest wyceniana na mniej niż zero. To ma się niby dalej kształcić? Po co? Widziałem i Szkotów, i Szwedów, którzy po pierwszej rozmowie o podwyżce rzucali pracę. Tak wygląda przyszłość w tym ustroju, który raczej się nie utrzyma.

Rezultatem systemu fiskalnego jest rozproszenie po kawałku pomiędzy te 90% populacji umiejętności dozorowych w systemie podatkowym (i “jakościowym” – pozwolenia, licencje, zaświadczenia, certyfikaty) jak i umiejętności ich unikania. Ponieważ wychodzi tego po dwie kompetencje na organizację (obciążenie fiskalne dwiema operacjami), to logiczne jest, że wśród 90% wszystkie firmy jednoosobowe będą działały albo w szarej strefie, albo będą generowały patoli pozbawionych rodziny, znajomych i tyrających na 4 szychty, żeby zapłacić podatki. Logiczne jest też, że firm dających zajęcie będzie mało, a przez to $ds tanio wyceni pracę przy takim obciążeniu. Logiczne też jest, że nikt nie będzie w takim ustroju niczego unowocześniał, a jak unowocześni, to nie będzie się tym chwalił. Wychodzi więc na to, że 2/3 populacji z tych 90% wykonuje działania całkowicie nieproduktywne, kontrproduktywne lub nie wykonuje żadnych (to nawet wtedy taniej jest dla innych). Kompletny absurd. Tymczasem ci kompetentni, bardziej rozgarnięci co jakoś przecisnęli się przez sito (lub zostali przez nie przepchani, bo są wysoko urodzeni) mają dzięki kontrastowi podatkowemu takiego kopa do góry, że rozwarstwienie społeczne przybiera rozmiary niespotykane w historii. To już nie jest różnica taka, że król ma terytorium państwa, a byle kmieć choćby ogródek i drzewo z owocami, czyli i jednemu i drugiemu ziemia rodzi, ale ten i ten ma ileś tego samego – ziemi. Tym razem różnica jest niemierzalna, choć kilku skusiło się zrobić dobre prezentacje o dysproporcji w posiadanym majątku i zarobkach.

Jeśli interesuje Was jak tworzyć takie aparaty matematyczne pozwalające śledzić rezultaty kontrastu dla zadanych operacji, to najprościej jest postfiksowo wykonać operację na elemencie, ze zwrotem wyniku na pozycję elementu (a =+a czy a =*a czy inne działanie słonik, żółwik). Wszelkie multiplikacje bardzo dobrze rysują wykresy dysproporcjonalności kolejnych obciążeń (pracą, fiskalnych, ceremonialnych, mocy jałowej) – w tym wypadku multiplikacje są kontrastami jakie dodaje się do roztworu aby uwypuklić obecność wybranych składników.

Jak już zapewne widzicie ci biedacy 90% nie są dla reszty żadnym rynkiem zbytu, żadnym zapleczem podatkowym, żadną siłą roboczą. Są otoczeniem, takim samym jak skały czy raczej bakterie – tyle że uzłośliwiane ideologią i czasem trzeba ich zdepopulować. Przytomnie się zastanówcie – większość mieszkańców planety nie ma nawet produktywności, aby Wam coś na wymianę zaproponować, niby więc jakim rynkiem zbytu są biedni dla mądrzejszych? Co niby od Chińczyków maja kupować murzyni, którym ci zajmują teren? Czym mieliby płacić zanim kijów dostaną? Nawet lepiej dla firm wydobywczych gdyby tubylców w ogóle w rejonie wydobycia nie było – o w tym można im pomóc głodem, wojną i chorobą.

Tak samo 99% nie ma dla 1% jakiejkolwiek wartości ponad te 9%, które dostarczają im jakich takich narzędzi i usług. To zupełnie oddzielna gospodarka, ci mądrzejsi tworzą gospodarkę między sobą i sami dla siebie. Jedzą co innego, jeżdżą czym innym, mieszkają inaczej, mają inne gadżety, inne ubrania, inne pojazdy, wszystko mają inne. 90% użyto ideologią jak zwierzęta do rozstrzygnięć w konfliktach politycznych wewnątrz samej wierchuszki, obciążenia fiskalne zepchnęły tych ludzi z jedną czy dwoma kompetencjami do zera albo głębiej. A nie wiem czy ideologia nie zepchnęła tego jeszcze odrobinę nie dając im nawet wykształcenia niezbędnego do pracy na jakimkolwiek stanowisku z jakim poprzednie pokolenia sobie radziły. Dla rozgarniętych obciążenie jedną czy dwoma dodatkowymi, politycznymi kompetencjami nie jest takie straszne, a dla 1% to ledwo igraszka, dlatego naród polityczny, te 10% panów szlachty może się bawić w marksizm, republikę, wyprawy krzyżowe czy złotą wolność szlachecką i nie robią tego wyzyskiem słabszych i niezaradnych tylko własną fantazją, własną produktywnością i umiejętnościami organizacyjnymi. Dla biedaków jednak ten system fiskalny i ta ideologia jaka dominuje to dopust Boży.

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • Dzik

    No no… kolejny tekst wymagający ‘łączenia wielu kropek’. Do niedawna nie byłem nawet świadomy, jak bardzo głupi mogą być ludzie (czy też hominidy). Aż spojrzałem na mój papiurek z Mensy i wyszło mi wielkie mnóstwo odchyleń. Będąc na tym jednym skraju wykresu aż ciężko sobie wyobrazić, co jest po przeciwnej stronie. Pomału jednak zaczynam to widzieć, podobnie jak i wiele innych rzeczy, jak działa ten nienajlepszy ze światów. Głównie dzięki lekturze tego bloga, za co Ci Autorze dziękuję.
    Zastanawiałem się, co poszło nie tak w moim życiu, że mimo predyspozycji wylądowałem za przysłowiowym biurkiem w korpo i z domem na kredyt. Wydaje mi się, że wpływ na to miało otoczenie, w jakim dorastałem (presja na wykształcenie w systemie powszechnej deedukacji, unikanie ryzyka i straszenie porażką). Jak ten czarodziej urodzony w rodzinie mugoli. Może nie wszystko jeszcze stracone?

  • MaRogi

    “Koszty tego widzicie wkoło – bezrobotni, bezdomni i niedopasowani do stanowisk pracy (jak zatrudniacie ludzi to raczej rozumiecie ten ból, kiedy potrzebujecie kogo do obsługi piły a przychodzi socjolog, on mierzyć nie umie, brudzić się nie chce, ale wypłatę by chciał jak dyrektor – sami wodzowie, na Indian brak chętnych).”

    Ostatnią rekrutację robiłem w zimę na stanowisko operatora kasy fiskalnej, napisało kilkadziesiąt osób, przyszło 9 na rozmowę, pozostali albo nie trafili albo im impreza jakaś wypadła. Połowa kandydatów albo już miała albo robiła właśnie doktoraty. Kursów obsługi PC i MS Office w CV każdy miał kilkanaście. Każdy z tych ludzi to akademik, od urodzenia w szkole. Właściwie to żaden z nich nie wiedział, czy chce obsługiwać kasę fiskalną, bo albo nie przeczytał ogłoszenia, albo myślał, że te stanowisko obejmuje też funkcje kierownicze.

    Materiał ludzki jest coraz gorszy. I to byli ludzie ze stopniami naukowymi doktorów.

    • gruby

      “Kiedyś dla jaj szukałem Senior Janitor, wszyscy kandydaci obiecywali, że będą się bardzo przykładać do pracy.”

      Teraz to się nazywa “facility manager” – nie idziesz z duchem czasów więc dostajesz spady. Nie ważne jaka to pozycja, w jej tytule musi znaleźć się pojęcie “manager”, bo “zarządzasz więc jesteś”. Bez managerstwa w umowie o pracę żaden szanujący się leming nie przyjdzie Ci na rozmowę.

      • MaRogi

        Słali CV bo było słowo Senior. W opisie było coś o utrzymaniu dostępu do ciągów komunikacyjnych i kluczowych obiektów i podobne bzdury. Nie ważna była treść ogłoszenia, liczyło się seniorskie stanowisko.

    • Medyk Helwecki

      kazdy ze znanych mi Chefarztow a wiec najwyzszego funkcja urzednika w medycynie kliniki czy szpitala ma doktorat. Z reguly sa to doktoraty z historii medycyny czy higieny czy epidemiologii – takie pisanie typu ile diablow zmiesci sie na glowce od szpilki czy inne bzdury, oni sami sie z tej tworczosci smieja ( tfurczosc naukawa)- ale chodzi o to ze masz miec papier to bedzie papier, innym sie odmowi i tyle. To jak ze zdolnoscia bojowa ludowego wojska polskiego – na papierze imponujaca

      Doktorat dzis to niekoniecznie cos lepszego od magisterium kiedys.

  • Ochodzki Ryszard

    Prawda nas wyzwoli…. przynajmniej wiesz kto zacz ten IT21.

    Co do Ziggiego – w pełni się z Tobą zgadzam, byłem bliski odruchu wymiotnego.

  • 3r3

    Takiego mamy IT21 i żadnego innego. Takiego jakiego nie mamy czytać nie sposób.

    Co do sigmy to wyjaśniam w następnych tekstach skąd się ją bierze właśnie dzieląc na etapy i mieszając w liczbach. Będzie między innymi temat o żonglowaniu tymi liczbami.

    • Ochodzki Ryszard

      rozumiem, że z ostrożności przed surowym osądem Bodka Ciebie ogladamy na zdjęciach tylko w cześci dotyczącej spracowanych dłoni z longines heritage 1968…

      • Bodek

        Wkurzył mnie tym Zigim. Te wiatraki to mu przebaczyłem. Tym bardziej, że wyszło na moje bo ta wiele lat oczekiwana siłownia gazowa co ją RWE tak chciało pod Szczecinem ( potrzebna im była do uruchomienia wiatraków ) , powstanie …. uwaga dzięki rządom PiS i gazowi z USA. Wkurzył mnie to mu walnąłem argumentum ad personam, bo to Polacy umiemy najlepiej.

        Zobacz, jak zareagował na komentarz któregoś z internatów co do osoby Zygiego. nawet nie zrozumiałe że chociaż zdjęcie trzeba zmniejszyć. Jak on się teraz Baumanem zaczytuje to widzę głęboki zjazd czytelnictwa, aż wieczorem zajrzę co tam się dzieje.

        Co do gustów, to odwieczna dyskusja o wyższości treści nad formą u mnie w domu została zakończona dowodem, że forma jest jokowoż treścią. Więc jest tak samo ważna jak ta treść. I nie da się oddzielić jednego od drugiego. Gdyby było inaczej śluby ludzie zawierali by w szaletach a celebransem była by babcia klozetowa.

        • 3r3

          Też mam takie przemyślenia, ale się z nimi nie ujawniam, że powoływanie się w Polsce na Baumana to oddanie do siebie samobója z plot 88mm.

    • mumin

      Dlaczego ograniczacie się do tradera, moim zdaniem są lepsi (acz niekoniecznie tak popularni). na przykład blog cynika9 – http://dwagrosze.com/ myślę że przypadło by tutejszej publiczności do gustu, autor rezyduje w Szwajcarii 🙂 . Polecam zwłaszcza starsze wpisy, teraz “mięso” jest w płatnej części.

      • 3r3

        Bo tam dobra kawa jest na blogu. Tych co wymieniłeś też czytamy, ale jakby Ci to wyjaśnić… my tu tak hobbystycznie a tam płacić trzeba. No sam rozumiesz – my amatorzy darmochy, gołodupce, klasa niższa, ledwo koniec z końcem wiążemy, gdzie tam nam za blogi płacić i dane do płatności ujawniać.

      • bmen

        dużo nas tu w CHF i to z intelektem. Tylko tutaj masz gruby, cynik, medyk, ja i pewnie kilku cicho-ciemnych. dużo tu finansjery grubej od nas. ja 3 ludzików poznałem tak. ale czasy się delikatnie zmieniają.

      • uberbot

        cynik jest niezły, ale ostatnio coraz bardziej rozmija się we wpisach z tym co, właśnie, jest w starszej części… Jego starsze wpisy to w wielu miejscach majstersztyki.

        • 3r3

          Każdy się rozwija. Cynik również.
          Nikt nie jest bez grzechu wobec Boga i może się nawrócić na kopiejki cara.

    • Bodek

      No to zróbmy se takiego jakiego musimy mieć. Bo wychodzi na to, że znów nas chcieli nabrać. A ja myślę, że to coś więcej… chcieli nas namierzyć, zidentyfikować, żeby łatwiej chirurgicznie sprawę załatwić jak trzeba będzie.

  • 3r3

    Testy MENSY są takie sobie, a ich wyniki mają inny rozkład odchyleń.
    Z przyczyn obiektywnych nie możesz mieć w skali użytej w artykule wyniku przekraczającego w teście porównawczym siedmiu odchyleń standardowych, bo nie byłoby wartości względnej do jej obliczenia (ludzi jest tylko tyle, że wyłącznie dwóch ludzi o siedmiu odchyleniach standardowych od reszty może istnieć, czyli wartość graniczna byłaby w opisanym przypadku 126IQ – nie da się zmierzyć wyższej; testy MENSy to co innego).

    Dobre testy robią w instytutach medycyny sądowej w różnych krajach; można zdać w różnych krajach w różnych językach. Tylko żeby zrobili taki test na koszt podatnika to trzeba sobie zasłużyć, a zasłużeni są na liście i nie mogąc dostać zaświadczenia o koszerności mogą jedynie oświadczać że naaaapewno są koszerni jak Pan Marcin Plichta.

  • Bodek

    Widzę, teraz że poza tobą na T21 nikomu nie przeszkadza Bauman. Ciekawe !!!? Wychowani są czy wytresowani?

    Widzę, że podniecają się tam elektrycznymi autami. Proszę policz im ile trzeba elektrowni będzie nabudować przy założeniu, że 2 mln samochodów o bateriach przynajmniej 1,3KWh o prądzie 6A, przyjedzie do domu o 18:00 i będzie się chciało naładować z sieci elektrycznej do rana. Chyba piec w hucie trzeba będzie zatrzymać, żeby to zasilić.

    • 3r3

      Ja wiem, Ty wiesz, po co plebejom tłumaczyć że samochody elektryczne mamy tak samo długo jak spalinowe i dlatego nie ma ich na drogach bo są po prostu złym rozwiązaniem?
      Sobie dupokratycznie wymuszą elektryki i zbanują spalinówki to my będziemy mieszkać już gdzie indziej, tam gdzie będzie normalnie, a oni nie będą jeździć wcale bo się dowiedzą że na elektryki ich nie stać i daleko nimi nie pojadą, a do tego prąd drogi bo dawno nie budowano elektrowni bo wszystko miało być eko i energooszczędne, a potrzeby “niespodziewanie” przerosły centralnych planistów.
      Pojazdy więc będą dla kast uprzywilejowanych.

      Redneckom nawet nikt nie wyskakuje z pomysłem żeby przyjeżdżali do pracy autobusami, bo na parkingu firmowym tyle autobusów może się nie zmieścić.

      • Eltor

        To, że pojazdy będą dla wybranych widać również po urabianiu ideolo w tym kierunku. Reklamuje się rowery jako “eko” i “lepsze”, obrzydza “brudne” spalinówki, namawia na transport zbiorowy. Wszystko podane w taki sposób, by odbiorca tych przekazów czuł, że przyłącza się do ważnego i dobrego ruchu mającego na względzie dobro nas wszystkich.
        Do tego jeszcze dochodzi odwodzenie ludzi od koncepcji własności prywatnej pojazdu. I, o zgrozo, jest to niebywale skuteczne, co słyszę w wypowiedziach znajomych.

        • uberbot

          Ja się odznajamiam z takimi znajomymi. Ograniczam kontakty do minimum, bo jeszcze mi przyjdzie do głowy głupota. Niech sobie tam żyją w swoim świecie.

          Może napiszę niepopularnie. Rower też jest dla ludzi i sobie tu urządzacie z niego szyderę. Oczywiście w USA czy Szwecji dojazd do pracy na rowerze mógłby być problemem.

      • splinter

        Ja myslalem, ze ten Morawiecki z tym samochodem elektrycznym to tylko plany, wizje itp. A ostatnio czytam, ze projekty wygraly konkurs i dali im jakies nagrody. Dzieje sie. Widzisz i nie grzmisz.

        • 3r3

          Narysowali karoserie samochodzików, no wypas.
          Ale na razie nie mają żadnej jednostki, która zatankowana w pięć minut przejedzie 900km jak normalny samochód z działającą klimą.

          • Medyk Helwecki

            tak sie zastanawiam czemu idzie sie w baterie litowe a nie udoskonala ogniwa wodorowe – przeciez koncentracja energii o wiele wieksza w ogniwie wodorowym.
            Jest z tym pare problemow jeszcze ale przeciez wodor wyprodukowac idzie taniej A sam silnik elektryczny ten sam..

            co do pomyslow to byl juz kiedys model Ford nucleon…samochod z malym reaktorem…
            a takze bodajze Chevrolet robil Auto z napedem turbinowym…

            nadzieje byly ogromne na postep…

            • 3r3

              Na razie wodór jest taki sobie z wielu przyczyn praktycznych (ma bardzo małe cząsteczki i trudno uzyskać szczelność, robię pod to graty i potrafi ciec przez “litą” ścianę z metalu).
              Są inne rozwiązania nad którymi siedzimy (regenerujące się termicznie paliwa), ale to jest przyszłość tak odległa że raczej się nie doczekasz tego we wdrożeniu.

            • Medyk Helwecki

              no wiesz, bardzo dobrze wodor objetosciowo rozpuszcza sie w palladzie , w zasadzie rozpuszcza sie to swietokradzce slowo bo tro sorpcja a przeciez bada sie mozliwosc tworzenia odwracalnych termodynamicznie pulapek klatratowych palladu na rdzeniu ceramicznym – do magazynowania tegoz…

              stopien skomplikowania tegoz to jak reaktor atomowy chlodzony sodem …z nosnikiem paliwa jako stopionymi solami…

            • Medyk Helwecki

              Swoja droga czy na blogu tu jest ktos zajmujacy sie problematyka magazynowania energii ? Ale w postaci chemicznej – fotochemia …w latach 90tych wiazano wielkie nadzieje z magazynowaniem energii fal elektromagnetycznych za pomoca kwadrycylkanu przechodzacego w norbornadien. Te energie mozna bylo potem w odpowiednich warunkach odzyskac bo przemiana byla prawie 100% bez jakichkolwiek agresywnych dzialan p, T, – czy ktos z Panstwa wie czemu to upadlo ?

            • 3r3

              Z powodu niedoskonałości technologicznej procesu odzysku tej energii.
              To wszystko działa pięknie w teorii, następnie potrzebny jest fizycznie sprawny mechanizm co na to jeździ.
              Nie zastanawiałeś się dlaczego fotosynteza jest na takiej delikatnej długości fali, a nie na gammie? Przecież na gammie odzysk energii byłby o wiele lepszy i rośliny by mogły rosnąć nawet na Księżycu – a nie rosną.

            • Medyk Helwecki

              wiem, ale do gammy daleko. Swiatla slonecznego z uv mamy duzo.. A gammy?
              sam akceptor CO2 – kukurydza jest roslina C4 , reszta to C3…pominmy roznice miedzy fosfoenolopirogronianem a 3 fosfoglicerolem i zostawmy pochwy okolowiazkowe…

              Ale juz same roznice napiec w lancuchu oddechowym – jakie mamy ładne bioogniwo ? SEM wprawdzie niewielka ale nie istnieje uklad obecnie o wiekszej sprawnosci termodynamicznej.

              No fajnie poteoretyzowalem – zastosowania praktyczne obecnie ? Zadne

            • 3r3

              I to jest sedno – wszystkie te super wydajne paliwa są łagodne termoelektrycznie, a nasze maszyny chodzą na takie kontrasty cieplne i elektryczne, że natura nie podoła.

            • Medyk Helwecki

              ja myslalem o zupelnie czym innym. Wszystko czego nam trzeba jest w naturze, ewolucja.

              Jest sobie takie bialko p32000 zwane termogenina. Ono rozsprzega lancuch oddechowy. Istotne u oseskow i Eskimosow – zamiast przekazywania energii z lancucha oddechowego na adenozynotrifosforan mamy taki molekularny grzejnik.

              Amplifikacja danych genow i techniki PCR/rtPCR nie bylyby mozliwe bez polimeraz wyekstrahowanych od pierwotniakow ze zrodel termalnych. Ludzka polimeraza jest zbyt wrazliwa.

              Juz w roku 1989 naukowiec napisal atomami ksenonu napis IBM na plytce niklowej. Mamy 2017.

              Przy masowej produkcji procesorow w rozmiarze obecnie 7nm to przeciez mozna byloby wyekstrahowac chlorofil z sinic i inne chromatofory, na jednoatomowych warstwach grafenowych zrobic z tego ogniwa i ogniwa te polaczyc w farmy eletrowoltaiczne…

              Taki science fiction – ciekawe czy sie to zisci. Sinice nie potrzebuja wiele…
              —————————————–

              Piekna teoria. Tak jest ze wszystkim. Zauwaz ze gestosc zuapisu danych na talerzach HDD nie jest najlepsza. Teoretycznie lepszym nosnikiem bylby syntetyczny DNA. Cos juz sie w tym kierunku robi – tylko chyba wszystko co jest zbyt skomplikowane nie ma szans sie przebic, nie ma perspektyw braku umoczenia miliardow w R&D

            • 3r3

              @Medyk znasz jakiś organizm, który rozpędza się do 551km/s?
              Tyle musimy mieć na budziku aby wyrwać się z Układu Słonecznego i sięgnąć gwiazd przynajmniej tych w MilkyWay’u.
              Biologia nie jest rozwiązaniem.

            • Bodek

              Siedzimy w okopach świętej trójcy zwanej prędkością światła, do niej odnosisz wszystko co poznałeś. Pan co pokazał język i z tego jest sławny, narzucił nam takie myślenie i cholera nie możemy się z tego uwolnić. Wielu się wydaje, ze grawitacja jest “szybsza”, tylko my nie wiemy czym ona jest i jak ona działa. Faktem jest, że biologia się nie rozpędzi do takich prędkości co piszesz, bo już w połowie tej wartości jej nie będzie o ile Ein się nie mylił to marynarkę będziesz musiał ze sobą zabrać do swojego StartTreka dwa razy większą, może będzie materia – może nie, która jest równoważna jakieś energii a ta równoważna jakiejś informacji. Jak te przemiany zachodzą nie wiemy i się pewnie nie dowiemy. Raczej myślimy o wysłani “Efektu Mandeli” na tego MilkiWaya, to się może udać :-), idzę na Sobieskiego tam są tacy co twierdzą, że podróżowali w takich kierunkach co piszesz.

              Ty lepiej jedz obiady za minimalną krajową, lepiej na tym wyjdziesz, bo z patrzenia w gwiazdy to zawsze nieszczęścia były, kiedyś na stosach za to palili.

          • splinter

            Jest już drugi konkurs. Zwycięzca ma zapewnić stworzenie prototypu w ciągu roku. Celem jest polski samochód elektryczny. Taki nasz, swój.

            A tak swoją drogą, w czyjej głowie się to uroiło. Przecież nie są w stanie stworzyć niczego poza tym, co już jest na rynku. To jest słaby zasięg i konieczność wielogodzinnego ładowania. NIe wiem czy mam rację, ale wydaje mi się, że samochód z silnikiem elektrycznym ma prostszą konstrukcję niż samochód z silnikiem spalinowym. Chińczycy (np. BYD) produkowali je zanim to stało się modne.

            Nie rozumiem też podniecania się, że samochody elektryczne jeżdżą za grosze. Do czasu. W praktyce sami tego prądu nie wyprodukujemy, a na koszt prądu nie mamy wielkiego wpływu. Każda podwyżka to spadek opłacalności używania tych wynalazków.

            • 3r3

              Jest tylko jeden konkurs, wziął w nim udział Henry Ford, ten konkurs nazywa się konkurencyjna gospodarka.

            • gruby

              @splinter007:disqus napisał:

              “Jest już drugi konkurs. Zwycięzca ma zapewnić stworzenie prototypu w
              ciągu roku. Celem jest polski samochód elektryczny. Taki nasz, swój.”

              Te konkursy dotyczą formy, to znaczy nadwozia samochodu. A nie dotyczą treści, czyli na przykład ogniwa galwanicznego albo modułu nim sterującego. Skoro aż cały jeden rok przeznaczony jest na konstrukcję bebechów to równie dobrze można od razu wyjąć gotowe z Tesli i przełożyć je do polskiej karoserii.

              To tak jakbyś rozpisał konkurs na wymyślenie coca coli i rozpoczął prace od projektowania butelki.

            • Paradoks

              A tak na marginesie, dla laika, czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć skąd w całej UE takie podniecenie tymi elektrykami, i podczas gdy i w Azji, i w US całkiem nieźle rozwijają się konstrukcje oparte o fuel cells, u nas o tym ani mrumru?

            • 3r3

              Reglamentacja mobilności.

    • Medyk Helwecki

      to jedno. A ile trzeba bedzie trafostacji, ile linii wysokiego napiecia, tysiecy ton stali na slupy, miedzi, ile na kolejne urzadzenia bo przeciez ulot – to ja glupi lekarz wiem co to ulot jhest i jak dziala na urzadzenia a przeciez bedzie tego wiecej…

    • placekj

      Przeszkadza ale po co tam o tym pisać? Durne nie są to wiedzą co robią.

  • Eltor

    “Warto się jednak zastanowić, czy jako ludzie zdolni połączyć kropki przeciętnie (ja wiem, że takich Czytelników to właściwie nie mamy, bo teksty są dla nich zbyt złożone na poziomach abstrakcji)”
    To chyba prawda jest. Nigdy tak nie odbierałem Twoich tekstów. Dla mnie są genialne: pełne wiedzy wynikającej ze zdolności intelektualnych i doświadczeń, oprawione w ramki talentu do pisania, intelektualnie inspirujące. Ale nie przyszło mi do głowy, że mogą być za trudne, więc chętnie się linkami do nich dzieliłem. Ze zdziwieniem otrzymałem feedback typu “Wiesz, ja nie zrozumiałem tego artykułu” [kolega z pracy o “UstROJu”], “Co Ty mi tu podsyłasz jakieś nonsensowne teksty” [drugi kolega z pracy, nie pamiętam o którym wpisie], “A co tu było trudnego do zrozumienia?” [koleżanka; niestety po chwili rozmowy okazało się, że ona NICZEGO z artykułu nie zrozumiała/nie wyniosła. Ona autentycznie nie zauważyła tam niczego trudnego do zrozumienia, bo ją to wszystko jakoś ominęło, przeleciało bokiem, litery przeczytane, treść pozostała pomiędzy nimi].

    Odnośnie efektu Flynna czy koncepcji szybko rosnącej inteligencji, to ja jednak w zderzeniu z obserwacjami rzeczywistości żywię dużą dozę nieufności.
    Zasłyszane w Sekcji Rekrutacji WAT: “A te, studia zaoczne to są stacjonarne czy nie stacjonarne, bo nie wiem co zaznaczyć?” [kandydat na studenta usiłujący z trudem wypełnić podanie o przyjęcie na studia]
    Z roku na rok jakość obsługi we wszelkiego rodzaju BOK-ach jest coraz gorsza, kompetencje ludzi firmujących swą twarzą/głosem wielkie firmy są coraz niższe. Proste zdania stają się często intelektualnym wyzwaniem. Ale to nie tylko na nizinach widać. Lekarz, u którego niedawno byłem, w czasie rozmowy musiał wygrzebać ze smartfona nazwę leku, pomagając sobie przy tym zdaniami “No, to chyba taki… a nie, ten to nie… a może ten bym dał, bo tu piszą, że jest dobry…”. Na koniec zasugerował mi wprowadzenie błonnika do diety, ale odnośnie tego całego błonnika, “to Pan se na Internecie poczyta, bo mógłbym Panu powiedzieć gdzie go znaleźć i czego więcej jeść, no ale lepiej, żeby na Internecie Pan sobie więcej poczytał”. Sprawiał przy tym wrażenie, jakby koniecznie chciał już wrócić do smyrfona.

    Ot, taki starczy rant na wieczór. 🙂

    • Ochodzki Ryszard

      a bo z dzisiejszymi lekarzami to jest tak:
      https://www.youtube.com/watch?v=VHGVSv4WC7M

      oczywiście nie dotyczy to naszego Medyka Helweckiego 🙂

      • Eltor

        Nasz Medyk Helwecki to jest w ogóle przykład człowieka o bardzo szerokich horyzontach.
        Przypuszczam, że mógłby zostać artystą podszywającym się pod przedstawicieli najróżniejszych profesji i na bazie swej wiedzy robić to skutecznie. 🙂

        • Ochodzki Ryszard

          Dobry lekarz musi mieć “łeb jak sklep”. No nie da się w trakcie operacji powiedzieć pacjentowi: o, wyskoczyło tu coś niespodziewanego, pan poczeka pójdziemy z kolegami po książki, doczytamy, pomyślimy…

          Medyk ma właśnie “łeb jak sklep” – sprawny, chłonny umysł i pamięć słonia.

    • MaRogi

      Wziąłem radcę prawnego po aplikacji wlaśnie wypieczonego do zrobienia poprawek umowy spółki z o.o.. Dyktowałem mu co ma pisać. Jestem pewien, że robił to pierwszy raz w życiu. Studiował prawo prawie 10 lat. Ma piękna stronę internetową i poczytny blog ale ciagle mieszka z rodzicami, bo mu się budżet nie spina.

      To prawda, że wiele osób nie daje rady czytać wpisów na tym blogu. Nie kumają artykułów i arytmetyki. Słyszałem to kilka razy.

      • Eltor

        Prawie 10 lat? Jak mniemam to przez ten okres aplikacji radcowskiej tak się nazbierało.
        Właśnie coś mi uświadomiłeś. Otóż taka ciekawostka odnośnie owej aplikacji: profesorowie nauk prawnych są zwolnieni z egzaminu. No, właśnie, “nauk prawnych”. To całe to “prawo” to jest jakaś niby nauka? Stawianie tego w jednym rzędzie z matematyką to ubliga dla królowej.

        • 3r3

          Matematyka też nie jest nauką, nie zajmuje się czymkolwiek rzeczywistym co można zweryfikować w naturze.
          Problem podniesiony już przez Protagorasa.

          • Maksior

            Mozna sie zgodzic z tym, ze duza czesc matematyki zostala indukcyjnie wywiedziona ze zjawisk fizycznych, ale dopuszczasz istnienie matematyki alternatywnej do tej nam znanej?

            • 3r3

              Nie mam pojęcia co to niby miałoby być.
              Matematykę to my odkrywamy, ona jest. Nawet rzeczy, które nam się wydaje że wymyśliliśmy to jak się głębiej grzebie w trzewiach natury to one też tam są zastosowane wprost. Ale nie wszystkie, część naszych wymysłów to kompletne urojenia jak liczby ujemne na osi rzeczywistych i wyciągamy z nich absurdalne wnioski.

            • Maksior

              Nie zrozumielismy sie: jesli matematyka istnieje obiektywnie (“JEST”), to i jest weryfikowalna “w naturze”…

            • 3r3

              Nie można zweryfikować matematyki w naturze. Matematyka nie operuje żadnym obiektem rzeczywistym, wyłącznie abstraktami.

            • Maksior

              Tak, ale jesli jest jedna i obiektywnie istniejaca, to jest tez weryfikowalna logicznie – chyba ze nie uwazasz logiki za czesc natury.

            • 3r3

              Która logika jest obiektywnie istniejąca?
              To że jakaś prędkość jest graniczna? A to do niej mamy inny aparat logiczny (algebrę) niż do “małych prędkości”. Zadaj jakiekolwiek wielkie pytanie (choćby o początek i koniec świata, czasu, sens życia), a nasze logiki i algebry okażą się niedomagać.
              Natura wcale nie musi być logiczna, Allach nie jest racjonalny, a mimo to jego wyznawcy zajmują teren.

              Ja mam dobry środek na ból głowy jak mnie nachodzą takie pytanie “jak i dlaczego coś działa i daje takie rezultaty” – przyjmuję że ceremonialny zestaw działań dał takie a siakie rezultaty i skoro działa – to tak trzeba robić, a jak nie działa – no to wtedy wypada przyjąć że jeszcze nie czas, względnie “patrz jak robisz – rób odwrotnie”. W robocie zajmuję się rzeczami, do których aparat matematyczny jest tak złożony, że nie wyobrażamy sobie jeszcze komputera, jaki byłby to w stanie ugryźć, dlatego ja tam siedzę i robimy to “na czuja” na “spróbujmy” i “wydajeMisie”. Logika w tym jest taka, że tym od dotacji i inwestorom sprzedawcy opowiadają jakieś szamaństwa, ale skoro działa to zaklinamy deszcz.

              Działa – nie działa mi w zupełności wystarczy. Nie wiem czy natura ma jakieś prawa do odkrycia, czy też jest naturą bezprawną, niespójną w głębi i nielogiczną w początkach. Ja tu mam do odbycia kilkadziesiąt lat życia, trzeba wypić, zakąsić, syna, drzewo, piękne panie i nie ma co za dużo się intelektualnie wysilać na jakieś ekscesy.

            • Maksior

              Dobra, powiedzmy, ze ostatnim akapitem mnie przekonales, choc ja sie od czasu do czasu pozajmuje jeszcze skladaniem puzzli. 🙂

      • splinter

        Wychodzi na to, że prawniczenie się obecnie zupełnie nie opłaca. Swoją drogą dużo Cię kosztowało to dyktowanie?

        • MaRogi

          No właśnie nie dużo. Dlatego przyjąłem sytuacje ze spokojem.

          Z innej beczki. Nadmiernie się pociłem, lekarze rozkładali ręce. Mam silną insulino oporność. Ograniczenie w diecie węglowodanów i zwiększenie tłuszczy, od 2 lat jestem w keto. Nie pocę się jak kiedyś. Insulina na bardzo niskich poziomach. Lekarka pokiwała z uwagą głową na moją opowieść i powiedziała, że dieta niskokaloryczna jest dobra tylko żebym jadł odpowiednią ilość owoców bo mają dużo witamin. Ja po polsku do niej mówiłem.

          • uberbot

            Kolejny komentarz czytam i padam. Ja mam identyczne doświadczenia… Nie chodzę do lekarzy, bo google jest tańsze. Chyba że będę potrzebował operacji. Sam się nie pokroje. Ale też mam stracha, ze lekarz mi powie, żebym na youtube zobaczył jak to się robi i spróbował…

            • MaRogi

              Ze względu na uprawiany w młodości sport, zgodnie z reguła, że sport to zdrowie, w pewnym momencie musiałem naprawiać kolana i kręgosłup. I tu muszę pochwalić felczerów, prywatnie buliłem na warunki polskie ogromne pieniądze ale zrobili robotę fachowo. Takie naprawy za granicą kosztowały 10 razy więcej i ceny mnie przestraszyły. Ale nasi fachowcy dali radę. No ale to byli ręcami robiący rzemieślnicy a nie akademicy.

              Jeżeli ktoś poważnie myśli nad dłubaniem, to wszystko co związane z cukrzycą II będzie przynosić złote góry. Leki odpadają bo w to się nie da wejść w garażu, ale cudowne suplementy diety można metodą domową składać. Za chwilę wszelkie fit produkty wylecą i będzie moda na tłuste żarcie. Wkładki do butów, bo u cukrzyków stopy ropieją, urządzenia do pomiaru ciał ketonowych we krwii (do pomiaru glukozy masa jest), może ktoś wymyśli taki czujnik wziewny na zawartość acetonu w wydychanym powietrzu. Domowe testy diagnostyczne do pomiaru poziomu insuliny i glukozy pod obciążeniem, w ten sposób można wykrywać szybko insulino oporność zanim cukrzyca II się objawi (najczęściej dopiero w badaniu krwi kiedy, cukier jest ponad normą – wcześniej przez lata trzustka produkowała insulinę jak opętana )

              Cukrzyca II jest najczęściej wykrywana o kilka lat za późno – bo ile leków nie zostałoby wtedy sprzedanych 😉

            • uberbot

              Brzmi jak siatkówka, ale mało to sportów po których bolą kolana i plecy…

              Absolutnie za opłatą są dobrzy lekarze.

              Tutaj na wsi chcą wprowadzić podatek od cukru i 52% jest na tak… Tak a propopopo cukru.

            • Medyk Helwecki

              ubawiles mnie. Im wczesniej sie wykryje tym wiecej mozna sprzedac. Dzis $$$ jest wlasnie na chorobach przewleklych i bzdurach.

              Jak z autami. Oplaca sie je przegladac i naprawiac a nie tylko sprzedac jednorazowo.

            • MaRogi

              Cukrzycę w Polsce leczą lekarze pierwszego kontaktu, bo nie sposób inaczej niż prywatnie dostać sie do specjalisty. Przypadkowe wykrycie wysokich cukrów w badaniach krwi to albo zalecenie diety i ruchu albo od razu skierowanie do szpitala. Metforminy, która kosztuje chyba 7 zł nie przepiszą. Pisze jako praktyk leczący się w Polsce.

              Prywatnie diabetolog to min 120zł i też kilka tygodni czekania. Pacjent dostaje piramidkę odżywiania i receptę na 50 pasków do glukometru. Jak cierpliwy, to szamani o węglowodanach i jakie owoce są zdrowe.

            • Medyk Helwecki

              metformina to zaczyna solidne big pharme wcoorwiac – nowe zabawki kosztujace ogromne pieniadze sa tylko troszke skuteczniejsze.

              ja lubie liraglutyd https://www.lekinfo24.pl/lek/Victoza.html bo dobra i tania

            • Ochodzki Ryszard

              zawsze jest jeszcze metoda “ziaziu”: jak byłeś małym chłopcem i biegnąc przez podwórko się przewrociłeś rozbijając kolano, to matka podbiegała do Ciebie zapłakanego i mówiła: ziaziu, ziaziu, już nie boli…. i pomagał 🙂

            • Medyk Helwecki

              leczenie z google ma przyszlosc – uwielbiam takich pacjentow – potem przychodza i chca zaplacic kazde pieniadze.

              W realiach PL problemem jest to ze kazdy majacy dyplom ma prace. Kazdy, chociazby mylil glowe z dupa.

            • uberbot

              Jak muszę zapłacić za GP 60E, żeby mi dał antybiotyk na grypę… To od tamtej pory chodzę tylko do białych, i to najlepiej Polaków.

              Natomiast za fizjo zacząłem płacić 10 lat temu ponad jak pani z NFZ powiedziała, żebym się może zajął szachami, zamiast sportem profesjonalnym…. Lekarze, jak w każdym innym zawodzie, są pasjonaci (mniejszość) i cała reszta. Ale nawet Ci dobrze płatni się mylą, więc najlepiej iść do trzech z poważną sprawą.

            • 3r3

              Ja do lekarzy po prostu nie chodzę, chyba że potrzebuję kartę z Monopoly “wychodzisz wolny (…)”.
              Ze starości co prawda nie leczą, ale zobaczę co mi powiedzą.

          • Medyk Helwecki

            zrob TSH

            • MaRogi

              Mój lekarz mówi, że wyniki TSH są niewiarygodne, tak jak HbA1c.

            • Medyk Helwecki

              a zrobil T3, T4, przeciwciala przeciwko topoizomerazie i tak dalej ?

            • MaRogi

              W Polsce się leczy cukrzyce 2 dietą 1200-1500 kalorii i zachętą do spacerów. Siłownie odradzają, bo ciśnienie pacjentowi rośnie.
              Dieta to 5 nisko kalorycznych wysoko węglowodanowych posiłków dziennie. Cukrzycę leczą lekarze 1 kontaktu, zlecić to oni mogą badanie glukozy na czczo.

            • Medyk Helwecki

              wszystko jest niewiarygodne, ale jednak pieniadze od zdezorientowanych pacjentow przychodzacych 50 razy zamiast 3 x to sa bardzo wiarygodne.

              Leczenie to dzis zadna wiedza tajemna – Guidelines /Leitlinien sa w internecie.

            • Bodek

              A czemu TSH? To interesujące, możesz rozwinąć? Moja rodzicielka jak dostała metforminę 3x800mg to pociła i poci się w nocy, moim zdaniem z niedocukrzenia po tej metforminie. Ale ona mnie nie słucha, bo lekarze są mądrzejsi. U niej Pani pierwszego kontaktu zdiagnozowała cukrzycę na podstawię dwóch badań cukry na czczo raz było 126 raz 140 i walnęła metfominę. Po 5 latach tej metforminy i problemach z drętwieniem rąk i parastezjami, kazałem mamuśce zrobić badanie Wit B12, pani doktor nie widziała takiej potrzeby. I wyszło poniżej 50 no to ją wysłali do gastrologa, że to na pewno rak żołądka albo krwawienie z przewodu pokarmowego i że trzeba trumnę zamawiać. Pojechał do domu i zacząłem czytać tę ulotkę z tej metforminy, i tam jest jak wół napisane, że powoduje zaburzenia obrotu B12, i że trzeba przyjmować. No to dalim jej Milgamme w strzałach i się poprawiło ale przecież zmiany w układzie nierowowym są nieodwracalne. Chciałem zabić tę doktórkę ale się powstrzymałem bo z opowieści mamy zrozumiałem, że to moja koleżanka z liceum z klasy równoległej z biol-chem, tylko że ona nigdy nie powinna zostać lekarzem takie deficyty intelektu wykazywała w liceum. Ten od lichtarzy był od niej jedynie lepszy. No ale tata miał chlewnię więc za przysłowiowego świniaka studia skończyła i leczy. Jak ja się ich pytam na jakiej podstawie stwierdzono te cukrzycę to nie wiedzą, ale leczyć trzeba bo jak się zaczęło brać to trzeba kontynuować. Z tego wszystkiego rodzicielka rozstroju nerwowego dostała i nie mogła spać, a to dla nich w bułka z masłem – wenlafaksynka. Ja ciekam jestem jak ta wenlafaksynka na poziom cukru wpływa.

            • 3r3

              Znaczy wykryto cukrzycę2, a w nocy pocenie się jest spowodowane niedoborem cukru po metforminie?
              A bez metforminy może tak być? I rano można mieć wysoki cukier do badania na czczo?

              //========================

              Rzuć okiem jaki odlot znalazłem:
              https://www.youtube.com/watch?v=UDm6WNZJzuU
              Efekt Mandeli, lepsze jak zioła.

            • MaRogi

              Rano wysoki cukier to efekt brzasku czy jakoś tak. Nocne poty mogą być od spadku. Trzeba odróżnić cukrzycę 1 i 2 bo to jednak różnica, produkować insulinę albo wcale.

              W Polsce pacjent z wykrytą cukrzycą 2 jest od razu traktowany jak ktoś, kto zrobił sobie krzywdę na własne życzenie. Utuczył się i ma. Lekarz mówi trzeba się ruszać i prowadzić dietę i przyjść za pół roku. Tylko, że ludzie z silną insulino opornością powinni właściwie głodować a nie jeść węglowodany 5 razy dziennie. Nikt nie chce badać poziomu insuliny, lekarzy interesują tylko cukry. A można mieć silną insulion opornosc i cukier na czczo 90 a insulinę 10x ponad normę. I to jest problem, ale konował tego nie wie.

              Ja jestem za tym, żeby specjalizacje w dziedzinie dostawał tylko lekarz, który ma daną chorobę. Okulista najlepiej, gdyby był w połowie ślepy, diabetolog co najmniej cukrzyca II, kardiolog koniecznie po zawale, neurochirurg co potrafi sobie sam usunąć z kręgosłupa pęknięty krążek miedzy kręgowy…

              To ja takiemu lekarzowi uwierzę i jak mi powie co robić 😉

            • 3r3

              Nie da się głodować, mózg nie chodzi na kredyt.
              Zresztą człowiek cała czas głodny tylko by wsuwał.

            • MaRogi

              Głodować się da, spalisz trochę mięsa a potem ketony się biorą do roboty.
              Mózg na ketonach działa bardzo bardzo sprawnie.
              W sytuacji nieuchronnej śmierci głodowej najpóźniej będą umierać ci otyli z cukrzycą 2.

            • Medyk Helwecki

              Efekt Somogyi – hipoglikemia -kortyzol jako hormon stresu i hiperglikemia -ale to raczej przy insulinach.
              Badanie poziomu insuliny nie ma sensu klinicznego bo – co z poziomu w surowicy jak chodzi o jej dzialanie na receptor. A redukcja masy ciala poprawia awidnosc isuliny.

            • MaRogi

              Jak mi wyszły cukry na czczo 120 to mi pani doktor mówi, że jak schudnę to będzie dobrze. Po 3 miesiącach dobrze nie było, bo waga bez zmian i cukier też. Pani doktur zaproponowała insulinę, bo uznała, że mam jej za mało.
              Poszedłem do innego konowała, mówi mi, żebym jadł nie więcej niż 1200 kkcal dziennie i że mogę jeść nawet pączki, byle nie przekraczać 1200kkcal. Lubię pączki ale tak się nie da żyć. Trzeci lekarz kazał zbadać obciążenie glukozą z pomiarem insuliny i okazało się, że poziom insuliny przekraczał normę 10 razy. Dopiero wtedy zaczęli mnie leczyć. Insulino oporność opanowali i dopiero tedy zacząłem chudnąć. Dno oka jest ok, rany się goją szybko, pocenie ustało, pączków nie jem. Metforminę biorę, jak odstawiałem to cukry leciały w górę.

            • Medyk Helwecki

              ja po pierwsze robie OGGT i to dwuktornie, po drugie zaczynam od metforminy 500mg lub kombinuje z glimepirydem jak pacjent chce.

              Jesli sie zaczyna pocic to hipoglikemia pewnie, do wykluczenia jest jeszcze kwasica mleczanowa, jesli czestotliwosc oddychania sie zwiekszyla to kompensuje skladowa oddechowa kwasice metaboliczna ( rownanie Hendersonna Hasselbacha)

              Witamina B12 jak i pirydoksyna czy tiamina to tez takie magie u pacjentow. Jesli matka ma zaburzenia typu parestezje i dretwienia rak to ja zaczalbym podejrzewac raczej polineuropatie cukrzycowa – a jaki jest poziom glikowanej hemoglobiny?

              Swoja droga pacjenta trzeba zobaczyc, zbadac, obejrzec. To co piszesz to raczej do diabetes polyneuropathy pasuje. Glikowana, glikowan ile bylo ? Trendy a nie jednorazowy wynik.

              Zmartwie Ciebie, najwieksze glaby w medycynie zachodza najdalej i najwyzej, wielu madrzejszych ode mnie wyrzucono i nie pracuja w zawodzie

            • Medyk Helwecki

              a jestes pewny ze matka nie ma np. gruczolaka przysadki? Tak spekulowac sobie z pojedynczymi wynikami to jak inzynierowi przyniesc jeden wycinek loga serwisowego. Przyczyn moze byc wiele, ja np. nie lubie dawac lekow. A po pierwsze trzeba pacjenta zbadac.

              Rozebrac, obejrzec, popatrzec w dno oka, dotknac brzuch, osluchac, zbadac fizykalnie. Cala reszta to jest taki juz high tech, dobrze ustawiony orangutan moglby to robic…
              A zbadac fizykalnie to po pierwsze niewielu lekarzy dobrze umie a prawie zadnemu sie nie chce.

            • Bodek

              @Medyk dziękuje, dałeś mi jakiś kierunek. Jak pojadę do Bernaciaka to zbadam sprawę glikowanej, bo przez telefon nie idzie się dogadać z rodzicielką.

              Widzisz sam dajesz 500mg na początek a oni dali 3x800mg ja nie rozumiem takiego postępowania. Kwasica metaboliczna może być bo w rodzinie były choroby metaboliczne. Czy gazometria z kapilara coś powie? To trochę loteria i przy stresie pobrania/nakłucia może nie pokazać zmian dyskretnych, jak myślisz zrobić mamie gazometrię jak jest kwasica niewyrównana to zobaczę ją a co jak niewyrównana?
              Ja kiedyś zrobiłem gazometrię bo mnie jeden neurolog kazał, wyszło mi że mam niski wapń zjonizowany 1.01 mmol/L przy parathormonie 35 pg/ml, nie uwierzyłem al wapno przyjąłem poszedłem jeszcze raz po miesiącu i wyszło 1,10 mmol/L i luka anoniowa 19 mmol/L przy pH 7,391 i PCO2 42 mmHg, przejąłem się że mam kwasicę nieoddechową. Poszedłem jeszcze raz zmierzyć i znów miałem wapń zjonizowany 1,05 mmol/L, przy parcjalnym PCO2 34 mmHg. No to poszedłem do POZ i widzę, że Pan w kitlu nie rozumie co tam jest napisane i pyta mnie jakie tabletki mi na to dać, grzecznie podziękowałem i poszedłem spokojnie do domu w przekonaniu, że nic m nie jest. Siła medycyny jest wielka.

              Co do parestezji u mamy to raczej wykluczam wpływ samej cukrzycy bo mama nie miała nigdy cukry powyżej 200 nawet po posiłku, oczywiście mówię na lekach.

            • Medyk Helwecki

              ja jak widze parestezje i ubytki czucia czy to objawy rekawiczkowe czy skarpetkowe to wykluczajac rzadkie choroby ukladowe czy inne to najhczesciej polineuropatia cukrzycowa. Swoja droga nie lubie sie diagnozowac. A jak wypijesz troche alkoholu masz od razu metaboliczna, ale sila naszych ukladow buforowych jest wielka.

      • 3r3

        Nie ma się czym przejmować, to jest wyłącznie dla garstki która sobie intelektualnie radzi, bo ma praktykę nabytą z liczenia we własnych portfelach.
        Miałem takiego leminga od pisania umów spółek, co prawda z praktyką w biurwieniu prywatnym i państwowym, on dopiero w “firmie” zaczynał wydobywać się z otumanienia i przytomnie zauważył kiedyś, że strasznie utrudniał ludziom życie myśląc że to normalne. Z tym że jego poglądy na praworządność bardzo kolidowały z profilem działalności i zaczął uprzejmie donosić.

    • W ramach praktyk z marketingu internetowego reklamowałem stronę tu i tam. Po kilku tygodniach zrezygnowałem, bo spotkałem się z tym samym zjawiskiem co Ty. Zrozumiałem, że w tej części Internetu, w której czuję się choć w miarę biegle, nie spotykam potencjalnych Czytelników.

      Teraz rozdaję wizytówki podczas spotkań face-to-face, jak się fajnie kręci rozmowa. Skuteczność (i jakość) dużo większa,

      • splinter

        Nie ma się czemu dziwić, teksty na blogu odstają od tego, co możemy znaleźć w Internecie. Są dlugie, trudne, zawierają wiele zdań złożonych, skomplikowane. Nie zachęca to potencjalnych odbiorców. Czy jednak o takich odbiorców – którzy mają problem z przeczytaniem ze zrozumieniem dłuższego tekstu – chodzi.

        Nie jest to wadą, bo aktualnie ciężko o wartościową treść w internecie.

        Autorze- pisz zatem więcej, nie zważając na liczbę czytelników, a na jakość odbiorców. Ze swojej strony- jako że jest to portal biznesu praktycznego – poproszę więcej o dotacjach.

        • 3r3

          To wielki wstyd przyjmować dotacje. Zresztą kilka razy do tego podchodziłem i biurwa prywatna jaką ma się w firmie i tak przeżera cały wynik z tego dotowania. Dotacje są tak liche że nie są zasadne ekonomicznie, chyba że jest to oś Twoich kompetencji zawodowych i masz układy.
          Dotacje to strata czasu. Celem jest zrobienie dobrze klientowi, który ma czym się wymienić.

          • Eltor

            No, niby wstyd, ale czasem ze wstydem można coś pokombinować. 😉
            Widziałeś to?
            https://www.pwc.pl/pl/media/2016/2016-10-11-zmiany-ulga-badania-rozwoj.html
            Może będziesz w stanie to jakoś wykorzystać w swoim biznesie, R&D of kors.

            • 3r3

              Jaja sobie @Eltor robisz? Uważam że samą swoją pomysłowością czynię innym tak wielką łaskę że to oni mnie powinni płacić podatki, a nie mieć czelność sugerować że ja miałbym cokolwiek rozliczać.
              Moje B&R jak do tej pory wdrożyło niewidzialność podatkową po niskich cenach rozkurzu i ani mi się śni przed jakimś majestatem rozliczać. No chyba że wynikałby z tego podatek ujemny, wtedy jest to nawet kuszące i potrafię się na takie ujemne stawki nawet przebazować do Polski zanim nie nastąpi odwilż i kolejne przesilenie polityczne. Wczesny Tusku wróć.

            • Eltor

              Ależ do takiej nieprzyzwoitości, aby Twoje R&D spod czapki niewidki wyciągać, to bym Cię nigdy nie namawiał. Ja właśnie w kontekście ujemnego opodatkowania tak sobie o tym pomyślałem, że skoro jedna firma drugiej firmie robi dobrze i w nagrodę kapitan Państwo te 50% dodatku jest w stanie z łap wypuścić, to może dałoby radę w łańcuchu papierowych tygrysów gospodarczych tak wokół tego pochodzić, by jakąś realną korzyść z tego odnieść. Zwłaszcza, że w pewnych okolicznościach, to i żywą gotówką zwrot robią, jakby firma nowa była i podatków jeszcze nie wygenerowała. Na ile to byłoby realne nie wiem, bo z praktyką w tym zakresie u mnie licho.

            • 3r3

              Poddaj analizie taką koncepcję z czysto teoretycznego mchu i równie nieistniejącej paprocie, że jakaś firma nie ujawnia przychodu wcale, nie rozlicza niczego i nie marnuje na to czasu w ogóle nie utrzymując nawet wewnętrznej biurwy, nic od nikogo nie chce i to jej przewaga konkurencyjna nad firmami, które w ogóle marnują środki na wykazywanie tego że w sumie są należne zero i posyłają prywatną biurwę aby publicznej się z tego tłumaczyła i im wszystkim muszą do miski dać jeść.
              I można tę firmę w d pocałować ponieważ w łańcuszku powiązań jest ona nie jakoś nie do zastąpienia, ale całkiem istotna dla takich superpaństw herrenvolku jak znana korporacja na B od między innymi wtrysków paliwa i taka na S od elektroniki i sterowników maszyn. Któż by się odważył kontrolować B czy S? No to musiałaby być przynajmniej komisja senacka w USA, ale nie coś z grzeczności nazywane państwem.

          • splinter

            Oczywiscie, ze sensem dotacji jest sama dotacja, a nie prowadzenie dzialalnosci w oparciu o dotacje. Uwazam to za wynaturzenie, kiedy pisze sie wniosek z biznesplanem uwzgledniajacym w przedsiewzieciu przyznana dotacje, a sens calego przedsiewziecia ocenia urzednik, ktory nigdy zadnej dzialalnosci nie prowadzil.

        • Joe Birdman

          Dołączam się do pytania o dotacje, ale w DE i na start-upy. Hype jest to i groszem sypią. Szkoda by było czapki nie podstawić.

          PS.
          Wielce Szanownemu Gospodarzowi bardzo dziękuję za bloga.

          • 3r3

            Dziękuję. Moda na dotacje i startupy nie wyczerpuje rozgarniętemu specjaliście kwot jakie on zarobi miesięcznie na swojej pracy jak ją w sensownym miejscu sprzeda. Już pomijam koszty działalności nawet garażowej firmy z najmem na poziomie 1500pln.

            Do tego dochodzi tłumaczenie się i tona papieru do każdego podjętego działania.
            Albo się do tego wynajmuje prywatną biurwę i płaci działę za skuteczne zrobienie, z wręczeniem łapówek włącznie (ma działać i mogą nawet ciężarówkami z gruzem byle liczby wyszły), albo się to odpuszcza.

            Mam na ten temat własne doświadczenia. Dotacje dla niezorganizowanych wyłącznie pod dotacje biznesów to strata czasu. Od dotacji jest biurwa – to ich trzeba najpierw kupić, a potem wsadzać dzioba do koryta. Inaczej to strata czasu. Na gapę można tylko w początkowym okresie pojechać jak w każdym ponzim. Trzeba się tylko w fazie “reklamowej” dotacji wbić na chwilę i wyjść zanim zaczną trzepać kontrolami. Ale więcej się zarobi pracą niż żebraniem.

    • 3r3

      Dostęp do informacji zastąpił nam mnemotechnikę – to wielka zaleta, ponieważ ludzie zdolni korelować informacje do których mają wyłącznie fiszki mają dziś całe biblioteki pod ręką.
      Dzięki temu nasi najbystrzejsi co pokolenie efektem Flynna są coraz bystrzejsi i robią coraz cwańszą technikę.
      Z tym że Ci mało bystrzy, co zostali na bocznicy… no to właśnie z nimi nie możesz się skomunikować, oni żyją w świecie zbyt skomplikowanym na ich potencjał intelektualny.
      My tu sobie piszemy w takim gronie gdzie odchylenia od średniej są, ale na co dzień stykamy się z zupełnie normalnymi ludźmi i jest dramat. Ja dla przykładu pracuję w ośrodku B&R, tam nikogo normalnego nie ma, a większość w ogóle powinna brać tabletki.

      • tyhim

        Odnośnie tych najbystrzejszych i tego co móżdżą… planujesz jakieś mięsne teksty w tym temacie?

        • 3r3

          Nie, to wszystko można znaleźć w branżowej prasie, ja się zajmuje rozwiązaniami technicznymi “jak to wyrzeźbić” na etapie prototypów pewne szczególne detale. Czasem coś mogę chlapnąć nad zastosowaniem ogólnym, ale ja siedzę w tak specjalistycznej branży, że można firmy policzyć na jednej ręce w całym kraju.

    • uberbot

      Ja podsyłam ludziom te arytkuły, albo filmy na youtube o podobnej tematyce to słyszę, albo TL;DR, że 1h to strasznie długi film i czy nie mam krótszego. Po czym wracają do oglądania Rambo 7 po raz 10ąty…

    • Paradoks

      Ja muszę się uczciwie przyznać, że dla mnie, jako niedoważonego filologa, niektóre co bardziej specjalistyczne fragmenty są zrozumiałe tylko tyle-o-ile, tzn. chwytam sens całości, ale część szczegółów, co się na nią składają, to już raczej biorę na wiarę, a części nie dociekam wcale.

      Jak np. byłem w stanie dość łatwo rozpoznać, kiedy programista czy grafik opowiada banialuki i próbuje mi ściemniać co “się da”, a co “się nie da” i w jakim czasie, ale nijak żadnego z nich w ich pracy zastąpić nie potrafiłem i nie potrafię, ot, brak odpowiednich kompetencji.

      Przynajmniej tyle pożytku z nauk o tekstualności, że da się ogarnąć całość przy umiarkowanym zrozumieniu poszczególnych części, albo i przy całkowitym niezrozumieniu niektórych i posiłkowaniu się kontekstem. Dobre i to, z braku laku.

      • 3r3

        A co wyjaśnić dokładniej? @Enemy też zwraca na to uwagę, był na początku plan na słownik, ale umarł z braku feedbacku co jest niezrozumiałe (najwidoczniej z googlem jest zrozumiałe).

        Taki feedback jest potrzebny żebym wiedział które tematy rozwijać kosztem obcinanych dygresji i do czego podawać linki.

        • Paradoks

          Głównie dotyczy to spraw prowadzenia biznesu, kiedy używasz skrótów myślowych, dotyczących jakichś sposobów kiwania formalnoprawnego kisielu, dla kogoś nieprowadzącego własnego biznesu, co dostaje mdłości na samą myśl o dowolnym urzędzie, to jest średnio zrozumiałe; ale to już mój deficyt i nie jest zwykle warunkiem koniecznym, żeby chwycić sens całości, więc spokojnie. 😉

          No i parę innych przykładów by się znalazło, kiedy mowa o bardziej (dla mnie) zaawansowanej matematyce, czy fizyce, ale nie ma tragedii, to po prostu wymaga nieco więcej wysiłku, taka cena za mało świadome uczestnictwo we własnej edukacji podstawowej (to znaczy poprzestaniu na tym, co zaoferowało publiczne centrum indoktrynacyjne w danym zakresie… no a na łuniwerysteckiej filologii, to wiesz, 30 godzin podstaw logiki to było już dla niektórych wyzwanie, więc do brnięcia w takie rzeczy nikt specjalnie nie zachęcał ;)).
          Kiedy używasz linków do poprzednich tekstów, stosując jakieś opisywane wcześniej szerzej pojęcia (vide “1,006”), to bardzo pomaga i zawsze można sobie to na spokojnie odtworzyć. No i w razie czego, jak piszesz, z googlem jest wszystko zrozumiałe, tylko się czasem nie chce wysilić, kiedy nie jest to absolutnie konieczne.

          Nie ucinaj dygresji w żadnym wypadku!

          Mam wrażenie, że to nie jest zbyt pożyteczny feedback, tylko raczej opis własnych luk w wykształceniu/doświadczeniu, więc raczej nie ma tu przepisu na ulepszenie przekazu. Zresztą, jak ktoś zupełnie nie chwyta, to chyba nie treść dla niego po prostu i żaden słownik nie pomoże, a jak się musi wysilić, żeby zrozumieć, to niech się wysila i tylko na zdrowie to wyjdzie.

          • 3r3

            Linki do poprzednich tekstów wkleja @rpis, to mu trzeba zegarek i ośmiorniczki, jakieś piękne panie.
            Ja tam tylko umieszczam że o tym wspominałem, pisałem, czasem nawet że tu i tam jak pamiętam gdzie, czasem przekopuję własne teksty żeby się do czegoś odnieść, ale to @rpis je wszystkie mnemotechnicznie ogarnia. Kiedyś to wydamy w formie metra na półkę i w moim imperium będą to biedni ludzie musieli wkuwać jako doktrynę wodza, będą się z tego doktoryzować i w ogóle^^

            Co do myków na podatki to to co piszę jest dla przedsiębiorców w miarę zrozumiałe, dla księgowych (#Bodek) zrozumiałe w zupełności, natomiast pewne rzeczy są niewiarygodne na tyle, że muszę to ręcznie przy kawie z kwitami w rękach wyjaśniać, to wtedy dopiero ludzi śmiech z systemu ogarnia jak po antysystemowym dowcipie, że system walczy z nami o lepsze jutro.

            Co jakiś czas wrzucam teksty o tym jak zaczynać od samego początku, ale rzeczywiście jest to trudne. @rpis mnie namawia żebym napisał jak krok po kroku założyć strukturę spółek, nie wiem ile to jeszcze będzie przydatne bo jest duża dynamika w fiskaliach w EU i chcą zabronić wszystkiego. A do tego kiedyś takie coś napisałem i mi zamknęli bloga, jeszcze lochem grozili.

        • Eltor

          Aha! To dorzucam feedbacka: słownik był bardzo dobrym pomysłem i zawarta w nim definicja należymisiów była świetna. Smutek straszny się pojawił, jak słownik miast się rozrastać, to się zwinął.

          • @disqus_kl3QWNkpHr:disqus

            Daj to pod dyskusję na forum.zarobmy.se. Najlepiej z listą rzeczy, które należałoby do takiego słownika dodać i potem ew. linkować z artykułów.

            Stary słownik jestem w stanie odgrzebać, ale z tego co pamiętam tam były ze 2 definicje na krzyż.

          • 3r3

            @rpis stawia słuszny zarzut, że są tam dwie definicje, teraz by trzeba było mędrca co przeczyta wszystkie dzieła Lenina, zakreśli słowa podejrzane i wrzuci na forum do opracowania “co autor miał na myśli”. To może być tytaniczny wysiłek celowy jak malowanie mamutów na ścianach jaskiń.

          • @disqus_kl3QWNkpHr:disqus

            https://forum.zarobmy.se/t/slownik-pojec-na-stronie-glownej/32

            Wrzuć tam proszę te definicje, których Tobie brakuje.

  • Eltor

    “Do niedawna nie byłem nawet świadomy, jak bardzo głupi mogą być ludzie (czy też hominidy).”

    Praca z ludźmi, przy tzw. obsłudze klienta, bardzo szybko to uświadamia. Obserwacje na bardzo dużej próbie nie pozostawiają złudzeń, a przy obsłudze klienta nie masz wpływu na to, z kim przyjdzie Ci rozmawiać, nie możesz przeto zafałszować wyniku obserwacji. A ten jest straszny.
    Nie to, żebym Ci taki eksperyment polecał. Wystarczy, że uwierzysz na słowo człowiekowi, który go wykonał. 😉

    • 3r3

      Kwartał zajęło mi uzyskanie od teleopeatora właściwego zestawu usług jakie chciałem od początku, dyktując do centrali przez telefon pracownik teleoperatora pracownikowi teleoperatora uzyskał siedmiokrotnie błędne wyniki. Na szczęście tutaj jeszcze anulują rezultaty ekonomiczne swoich błędów i kasują błędne faktury, w Polsce tak lekko z teleopem nie ma. To jeden z powodów dla których Polska to taki syf – są cudzosądy, a lemingi dalej przeciwne są samosądom.

  • bmen

    Bodek ja myślałem że jak wielu opuściłeś miejsce bo miałeś dość, a tu ci piszesz o kartkowaniu, mnie też kartkowali kiedyś. peak tam mieli rok temu, nic się nie zmieniło, podążają ścieżką standardową. nowe idzie.
    my maluccy (3r3 i ja ) nie możemy się niby z wielkimi miszczami porównywać 🙂

    • Eltor

      Może to jedynie złudzenie, albo błędne wrażenie, ale chyba sporo się dość gwałtownie pogorszyło niedługo po uruchomieniu FB jako równoległego kanału dla IT21. Niektórzy przewidywali, że to się stanie i chyba mieli rację.

      • 3r3

        Stało się co się miało stać. Nie uważam aby było godnym publiczne komentowanie, że tam jest pewien profil działalności, a przecież ja, #gruby, #glupi/#bmen nie pójdziemy na pewne typy szkoleń; ludzie na wybranym poziomie w ogóle się tym nie zainteresują, więc trzeba targetować w inny poziom z konieczności biznesowej. Rozumiem i nie widzę powodu żeby na IT21 najeżdżać, z czegoś muszą żyć.

  • Eltor

    “Tych co nakupili domów w Józefowie, Otwocku, Karczewie gdzieś na zadupiu za kredyty we franków. Tych co algebra dla nich jest problemem. Bo gdyby nie była to by umieli pomnożyć 3h dziennie razy 21 dni roboczych razy 12 miesięcy. Tylko oni nie umieją takich rachunków bo są dla nich za trudne.”

    Bodku, czy Ty sugerujesz, że miasto jest lepszym habitatem niż przedmieścia?

    • 3r3

      Ja z tej wypowiedzi zrozumiałem, że koncepcja miasta jaka jest rozwijana w Polsce jest w ogóle nietrafiona. Są inne modele miast rozwijane tu i ówdzie i takich problemów nie generują, przynajmniej w trzech różnych mieszkałem i każde jest lepsze od tego co wyczyniają w Polsce, ale dlaczego tak właśnie wyczyniają wyjawię niebawem trzymając czytelników w drżącym napięciu ^^

      • Bodek

        Mój syn powiedział, że rozumie już dlaczego tu tak w bałaganie budują, że się mieszkać nie da. Jak ruski ma walnąć buławą to po co się męczyć lepiej ukraść i wybudować na mazurach.

        @3r3 i @eltor Ze względów militarnych i bezpieczeństwa, powinien być administracyjny zakaz osiedlania się w Warszawie. Po co niemcom i ruskim ułatwiać eksterminację. Polacy powinni siedzieć po lasach i tam w kontenerach coś sobie produkować, żeby było taniej i nie trzeba było zbędnych alokacji na jakieś metra i district heating robić. Teatr to sobie można raz do roku zafundować jak się bardzo potrzebuje. Polsce potrzebne są miasta do 100.000 jako zaplecza zakładów przemysłowych. Koszty takiego mieszkania są niskie. Dziś po kurę jutro na rosół jechałem 30km, koszt w moim aucie 30 PLN kura 20PLN, bez sensu.

    • Bodek

      A ty Eltorze marzysz o corocznym miesięcznym urlopie w samochodzie na trasie 801, i to miesiąc, bez snu, siusiana i obiadowania. A nie jest miasto lepszym habitatem jak masz pracę w korpo 5 dni w tygodniu? I to najlepiej jak mieszkasz 200m od biura. Wszystko Eltorze kochany zależy co się robi, jakie się ma potrzeby albo co się robiło. Jak się robiło wałki na VAT i można wstać o 11:00 am potem pokosić trawę i wieczorem włączyć TV i wypić wieczorem łiskacza. Kiedyś popełniłem dość długo teksy na szalom24 dlaczego przyjazd do Warszawy to głupota, że tu się mięcho przerabia przetrwają tylko ci najbardziej cwani, ci co mają jakieś zasady zginą zmiażdżeni. Ja się sam siebie brzydzę od czasu jak się źle poczułem po obiedzie w Pałacyku Sobańskich z przedstawicielami sektora energetycznego z Niemiec, i zrozumiałem że tam na kelnerów dobierają po farmacji a najlepiej jakby po toksykologii był ten kelner. Wtedy zrozumiałem, że oto nie przelewki że poseł Gruszka też pewnie został poczęstowany niezłym posiłkiem. Wiesz ja pamiętam taką sytuację w B… Banku jak sekretarka w jednej z powiązanych firm co się reslingami zajmowała, a oni wtedy chcieli węglarki wyreslingować otworzyła w 1994 roku kopertę i się biały proszek wysypał a potem jej się na rękach syfy narobiły. Potem dziewczyna wylądowała na Sobieskiego. Wtedy zaczęło mi coś świtać, jak to się dzidy w brzuch tu w Warszawie wbija. Potem innemu hamulce nie zadziały i pewna dama co go obsługiwała wieczorami i innymi. Dama co przydomek miała Golden Lady bo w złocie przyjmowała za figury które potrafiła, co ta dama na siłę wrak na własność chciała wykupić. I mógłbym tak godzinami …. Więc ja wiem, że wielkie skupiska ludzi to patologia. Nie jesteśmy do tego stworzeni koszty utrzymania tego w ruchu są olbrzymie, demoralizacja i stopień zdziczenia ogromny. Nie liczą się kompetencje tylko kto komu dzidę pierwszy w brzuch wbiję. Przedmieście i życie w wielkim mieście to głupota, jak trzeba przyjeżdżać codziennie do biura. jak się kiedyś zatrudniałem we francuskim corpo do liczenia worków z cementem to mnie dyrektor zapytał dlaczego chcę się do nich zatrudnić to im powiedziałem, że mam blisko. Faktycznie miałem i mam blisko 300m, przez okno biuro widzę, to on się śmiał bo myślał, że żartuję. Ale jak mu donieśli, że ja faktycznie na bogato i blisko mieszkam i to na swoim, i że bez kredytu i bez franków, to w całym departamencie ciśnienie powstało, bo on do pracy zdąż na 8:00 a my z przedmieścia ciężko mamy na 9:30 zdążyć. No to mi dał jakąś tam ocenę coś C, czy jakoś tam. No to się zwolniłem bo po co czekać, aż cię wywalą i zatrudniłem się 500m dalej, za 30% lepszą pensję i nie widzieli z okna gdzie mieszkam więc ich nie drażniło.

      Wracając do tych z Otwocka, kto im dał gwarancję, że w 10 roku kredytowania korpo im nie podziękuje a domu nie trzeba będzie zlicytować.

      Oddzilenym temat to umęczenie swoją głupotą dzieci, które spędzją w autbusach nawet 4 godzin dziennie jak chcą do wymarzonego liceum chodzić. Ja na ich miejscu bym dzieciom internat wynajął, Żeby się nie męczyły. Mógłbym długo ale się zmęczyłem ….

      • 3r3

        @Bodek Ty tu nie pi o wstawaniu o 11:00 i koszeniu trawnika przy wałkach na vacie. To była harówa do upadłego, kilometrów nawiniętych na koła, wylatanych godzin, organizowania, programowania, planowania, decydowania, podpisywania, knucia, psucia i zepsucia. Dość już tej udręki człowiek miał i dobrze że się koryto urwało bo się sam człowiek nie mógł oderwać i normalną robotą zająć.

        • Bodek

          @3r3 ty się nie rób na Matkę Teresę, ty nienażarty jesteś albo stomę masz założoną i wszystko przelatuje. Bo jakbyś kumulował te przejazdy i przeloty to byś dziś już zakończył działalność i robotem trawę kosił.

          • 3r3

            Stoma, obiad panie minimalkę kosztuje (a minimalki Broszka teraz podniosła, to i obiady tu i tam musiały podrożeć), piękne panie to nie pomoc społeczna i się za Bóg zapłać nie socjalizują. Jak się bawić to się bawić, kraj zrujnować – w trzecim grabić.

  • 3r3

    Streściłeś o czym będzie mięsista część tekstu wyjawiająca dlaczego jesteśmy w czarnej d mimo tych “teoretycznych” predyspozycji. Jak zauważasz nasze predyspozycje organizacyjne wymagają abyśmy żyli w pewnym oddaleniu od siebie, nie mamy modeli organizacyjnych na działania “w kupie”, nie rozwijamy takich modeli i w ogóle uważamy je za głupie. A Ci co rządzą takie modele mają, może rezultaty tych modeli są liche, ale w hierarchii to oni pozostają na górze, a my szukamy miejsca poza hierarchią. Nam w głowie pusty teren do podboju, im zaludniony do kontroli. Pusty powoli się kończy na tej planecie.

    • freakXP

      Coś tam też próbują robić w informatyce powiedzmy przemysłowej (jakieś AGILE, SCRUMY czy inne takie). Ja to raczej bardziej skromnie w tym mniej abstrakcyjnym kierunku, że IMHO dziedziczenie, ale… przede wszystkim kapitału kulturowego (nie wspominając o majątku/kapitale właściwym) i teoria przewagi komparatywnej mają podstawowe znaczenie kto jest 1%, a nawet 10% (realne dziedziczenie zawodów uznanych za prestiżowe – córka modelki będzie modelką albo aktorką itepe.), nie IQ (którego idęę [ideologię tak naprawdę] cały czas poprawiali: miało być dziedziczne – ściśle to nie jest; mniej więcej stałe – nie jest itp.). IMO mózg to jest programowalny komputer a nie zdeterminowany w 100% biologią automat, a programem są nawyki myślowe, a te przekazują mamusia, tatuś, wujek, przyjaciel ojca, nauczyciel z pasem w ekskluzywnej szkole dla chłopców z internatem czy też rówieśnik z tego internatu, który kroi cię z kieszonkowego i wsadza głowę twoją do kibla. Mimo tego nie jestem żadnym marksistą-łysenkistą, który twierdzi, że są możliwe “nieograniczone możliwości przekształcania organizmów metodą zmian środowiskowych” (wcześniejszy przykład modelki z nadania, jakieś minimum spełniania kryteriów musi być). Więc znowu konflikt natura kontra kultura, czyli nic nowego, zatoczyliśmy koło.

      Do tego kilka luźnych faktów: połowy miliarderów z 2001 nie ma liście z 2015 (czyli układ jest dynamiczny), a tylko ~15% milionerów to są tzw. “stare pieniądze”, a prawie wszyscy z nich NIE SĄ MILIARDERAMI, to są wielopokoleniowe RODZINY multimilionerów po kilkaset mln. dolarów (czyli stabilna część układu raczej nie ma dużego wpływu na całość). Miliarderów jest tyle, że na zapełnionym boisku piłkarskim milionerami nie znalazłbyś żadnego miliardera, czyli bardzo mało :). Wnioski: więc to jest raczej pozytywne, że oni się tam żrą między sobą ostro, nie znasz dnia ani godziny itepe. i jest szansa dopuszczenie jakiegoś untermenscha z zewnątrz do Krainy Wielkiej Mamony, zresztą to chyba zrobili (chcieli ich dobra, to ich uwolnili od niego;) Amerykanie starym piernikom Brytyjczykom w XX wieku, a w XXI to sam robią żółci dzieciom i wnukom tamtych sytych Amerykanów:). Wniosek najważniejszy: Trzeba się uczyć kantońskiego, mandaryńskiego i się wżenić w taką rodzinę, dopóki biały człowiek jest jeszcze w Chinach poważany 😀 Przepraszam, że się rozpisałem.

      • 3r3

        I znowu odnosisz się do tekstu z 6 października 2017 – żonglowanie liczbami, konkretnie do części dziedziczenie kompetencji.
        Są dwa rozwiązania, albo jesteś wyjątkowo spostrzegawczy, albo masz wehikuł czasu.

        Co do rodów trzymających realną władzę to klany Bushów, Clintonów, Kennedych znajdziesz dość głęboko w historii, rody arystokratyczne i banksterskie rożnych krain też mają swoją ciągłość.
        Kompetenecje da się przekazać, wystarczy dość szeroki ród i jacyś tam w miarę ogarnięci się znajdą – ale kształcenie na pewne stanowiska wymaga szkół do jakich większość nie ma nawet dostępu, bo trzeba się tam uczyć operowania narzędziami w środowisku do jakiego przeciętniaki nie mają dostępu (ani do narzędzi, ani do środowiska). Aby umieć dowodzić dywizją trzeba mieć dywizję.

        Nie mieszałbym tu “zwodów prestiżowych” z realną władzą. A na Żoliborzu to się domek bo pułkowniku przypadkiem trafił panu zwykłemu posłu?

  • 3r3

    Mamy za krótką ławkę żeby zrobić inny system komentarzy, próbowaliśmy i się wy…wróciło od razu.
    Tutaj to jest hobby, niby coś tam planujemy zarobić se, ale to tak raczej z przymrużeniem oka, pozna się innych przedsiębiorców, pogada, wypije, zakąsi. Przecież nie będziemy się organizować politycznie bo jawność jest bez sensu, a w obecnym ustroju jak w każdym innym my akurat będziemy ukontentowani. Do tego mamy jakieś tam historie rodzinne wskazujące że ustroje się zmieniają, a średni szczebel kierowania tym bałaganem wcale.

  • MC33363

    Ja to obstawiam, że autor/autorzy z jakiej zorganizowanej watahy są
    ale poczytać przecież można.

    A na niektóre fragmenty artykułów to ręce opadają no ale ludzi trzeba jakoś wychować.

    • 3r3

      Z grzeczności mógłbyś wskazać przy czym ręce opadają, bo to miło mieć feedback dla watahy ^^
      Będziemy wtedy wiedzieli jak Was tu lepiej indoktrynować w celach niecnych i z niskich pobudek.

  • Krywań

    Odnośnie “ciężkie czasy zamordyzmu idą” (z czym się jak najbardziej zgadzam).
    Przeczytałem kiedyś (w The Economist żeby było śmieszniej) taki artykuł, jak to nowe rozwiązania organizacyjne są wymyślane i wprowadzane przez podmioty nie całkiem legalne i dopiero potem (jak się okaże że to działa) są one (te rozwiązania) adaptowane przez oficjalny biznes.
    Takim oczywistym przykładem jest sprzedaż bezpośrednia.
    No a jak The Economist coś pisze to trzeba stosować, rzecz to oczywista.
    A więc ci nie całkiem legalni już dawno zetknęli się z problemem przezroczystego społeczeństwa – tzn. takiego, gdzie nie ma tajemnic, są tylko koszty dotarcia (w tym osobowe – jak zwykle nie ma kim robić).
    Tak na marginesie dodam, że jest to powrót do stanu znanego z feudalizmu : taki feudał niskiego poziomu (nie król czy magnat, bo byli za wysoko w hierarchii, zresztą co ich obchodził jakiś chłop), właśnie taki właściciel kilku wiosek wiedział, a w każdym razie mógł wiedzieć jak mu się chciało, wszystko o swoich poddanych, do pierdnięcia włącznie.
    Oni (ci podani) zresztą też o sobie wszystko wiedzieli (i o swoim panu feudalnym również – od czego plotkarska służba).
    To zjawisko można jeszcze zaobserwować na tzw. głuchej wsi, tej gdzie nie jeździ się regularnie do miasta (i nie ginie się w nim z oczu i uszu sąsiadów).
    Co w takiej sytuacji robić można się zapytać. I odpowiedź jest prosta : udawać niskopoziomowego średniaka, tak by nie opłacało się nim bliżej zajmować.
    Czyli mogą o Tobie wiedzieć wszystko, ale nikt się Tobą nie zajmie (puki co musi to robić człowiek), bo to nieopłacalne, są inni zdecydowanie bardziej interesujący.
    Np. jeżeli drobny uczestnik nieformalnej gospodarki nie wpadnie w siatkę dużej akcji lub przez przypadek (w tym donos), to może sobie spokojnie prowadzić swoją działalność, bo takich jak on jest na tyle dużo, że nie ma kim go ścigać.
    Więc niskopoziomowy średniak. To oznacza, że musi taki mieć coś (oczywiście niewielkiego) za uszami, bo inaczej nie jest średniakiem (każdy coś kombinuje).
    I znowu przykład : jeżeli zgłosisz do urzędu skarbowego darowiznę prezentu na urodziny (a taki jest obowiązek), to się Tobą zajmą wnikliwiej, bo kto to robi.
    A więc powinno się wykazywać pewną (niewielką z punktu widzenia systemu) nieprawomyślnością w internecie, bo taki jest stan średni – brak takowej może rodzić podejrzenie, że coś się ukrywa lub co gorsza skutecznie maskuje, a to już powód do wzięcia pod lupę.
    Chodzi o to, by nie wystawać – ani na plus ani na minus.
    Zatem biorąc pod uwagę to, że Gospodarz publikuje od dłuższego czasu, a chyba (chyba, bo Go nie znam) nie doznał z tego powodu jakowyś przykrości, należy domniemywać, iż utrzymuje się w tak pożądanym stanie średnio-dolnym.
    A nie zależnie od tego dobrze jest robić backupy Jego publikacji, bo nigdy nie wiadomo, kiedy spadnie na Niego (jak i na każdego innego) siatka i powiozą Go w nieznanym kierunku.
    No niestety również niskopoziomowi średniacy czasem trafiają pod lupę albo i gorzej.

    • 3r3

      I zakładasz że jak nas będą wykrywały maszyny co się same uczą to my ich nie nauczymy pierdół dając błędne indykatory naszych zachowań?
      Będzie okazja zmierzyć się z kim bystrzejszym od obecnego bezwładnego aparatu? Lubię wyzwania 😀

      • Krywań

        Odnośnie “nas będą wykrywały maszyny”.
        To już jest robione. Np. https://www.theguardian.com/technology/2016/may/11/facebook-censorship-news-feed-trending-topics
        Nie jest możliwe, by selekcję robili ludzie, jest tego za dużo – do moderatorów trafiają już wyselekcjonowane przypadki.
        Chodzi mi o to, że jak już wykryją (automaty dobrze się skalują, każdego mogą przeczytać), to puki co działania bardziej złożone niż wykasowanie postu muszą przeprowadzać ludzie – a z tym jest kłopot, jak w każdej działalności grupowej, o czym sam piszesz, bardzo wnikliwie zresztą (przy okazji mogąc porozmawiać – choć zdalnie – bardzo dziękuje za edukację, takiej nigdy za wiele, a zawsze za mało).

        • 3r3

          A i nam nie braknie automatów do takiego tworzenia treści, aby automaty z klucza nie były w stanie tego wychwycić, natomiast my sami wychwycimy. Będzie jak w dowcipie, że zaczną zatrzymywać z rozdawanie pustych kartek, bo wszyscy i tak będą wiedzieli co tam nie jest napisane, aby nie prowokować władzy. Bo władza będzie z nami walczyła o lepsze jutro.

          • Krywań

            Znikły Twój i mój post o indykatorach zachowań – ostrożność czy Disqus?

            • 3r3

              Linki wkleiłeś i trzeba było ręcznie to wpuszczać do obiegu, a przecież nie siedzimy tu całą watahą cały czas tylko spiskujemy inne rzeczy i widzisz rezultat braku dozoru. Z automatu wszystko jest załatwiane odmownie zanim nie zostanie dopuszczone.

              Choć od kwartału nie widziałem tu nieprawomyślnego posta jakiego nie warto dopuścić, wszystko jest zatwierdzane jak leci.

      • Krywań

        Odnośnie “dając błędne indykatory naszych zachowań”.
        Tak, to jest jeden ze sposobów na ukrycie się.
        Tak jak podawanie, gdzie się da nieprawdziwych informacji z intencją wprowadzania sprzeczności do baz danych.
        Jednakże nie zmienisz siebie. Już dawno zostały opracowane algorytmy znajdujące autorów tekstów (zwłaszcza anonimowych) https://en.wikipedia.org/wiki/Stylometry
        Jeżeli odpowiednio dużo ludzi będzie stosować takie metody zapobiegania identyfikacji, to stanie się to problemem nad którym warto będzie popracować (z punktu widzenia władz wszelakich).
        Tu jestem sceptyczny/pesymistyczny. Postęp w AI jest szybki, problemy ważne (z punktu widzenia elit) dostają potężne wsparcie.
        Podtrzymuję pogląd – to nie brak wykrycia, a brak reakcji na wykrycie będzie jakimś zabezpieczeniem.

        • 3r3

          W żonglowaniu liczbami znajdziesz odpowiedź jaka jest praktyczna przyczyna dla której system może nam skoczyć w tym zakresie. Nauczenie się nowego (kilku) stylu, modeli zachowań, wzorców jest prostą sprawą dla każdego cichociemnego, a przecież nie tylko zwiadowcom są te umiejętności potrzebne. Co spółka to szef jak nowy, a jednak ten sam.

  • 3r3

    Trader prowadzi biznes i blog jest jego częścią, jest tam to co musi, i nie ma tego co by biznesowi przeszkadzało.
    Wczoraj tam podjęli decyzję, że będą wychowywać użytkowników, więc na razie poczekam w skupionej ciszy aż użytkownicy już będą wychowani.

    Na kilku blogach jakie czytam (zorro z zezem) nie bardzo mam po co się wypowiadać, no fajnie jest przeczytać i przyjąć do wiadomości opinię.

  • “Przykładowo cały świat widzi co napiąłeś na wszelakich forach pod linkiem” No i co z tego? Przykładowo Twoje komentarze z IT21 można wyciągnąć 20 linijkowym forem w pythonie.

    Wszystko, co jest w internecie, jest publiczne. Ba, ostatnio przymierzam się do twierdzenia, że wszystko co jest zapisane w jakimkolwiek komputerze, będzie prędzej lub później publiczne.

    PS, chcesz coś od nas, to jest od tego zakładka /kontakt. Komentarze służą komentowaniu danego artykułu.

    • Eltor

      Śmiem podejrzewać, że zawartość komputerów co bardziej interesujących indywiduów już jest, może nie publiczna, ale dla pewnych grup dostępna.
      Jeśli idziemy w stronę cloud computingu na poziomie komputerów domowych, to na pewno będzie, jak zakładasz.
      Zresztą coraz bardziej na rynku rozpycha się koncepcja, by aplikacji użytkownik nie mógł instalować, a jedynie korzystać z tych, co otrzymają świadectwo koszerności (Android, IOS) i to użytkownikom zdaje się nie włączać żadnych sygnałów ostrzegawczych. Ja wiem, że można sobie samodzielnie .apk wrzucić, że można telefon zrootować, że JailBreak ujrzał światło dzienne, ale to jest rzeczywistość wirtualna, przebiegająca obok głównego ścieku.
      Toć już własność prywatna jest atakowana w prywatności naszych komputerów!
      “Mój komputer i chcę sobie na nim skompilować i uruchomić co zechcę” niedługo będzie rewolucyjnym hasłem. :]
      A i aplikacji coraz więcej takich, co wcale nie są Twoje, a jedynie Ci wypożyczane. Często są to narzędzia pracy, jak np. różnego rodzaju CAD-y, więc jak będziesz robić coś, co się producentowi nie podoba, to Ci narzędzie zabierze. Trochę jak “pozwolenie na wykonywanie zawodu”, tylko płatne co roku. I żeby było weselej, to jeszcze niby możesz pracować offline, ale maksymalnie 2 tygodnie, a potem musisz się połączyć z serwerem i… Twoje projekty lecą do chmury, gdzie mogą być prześwietlone pod kątem nieprawomyślności co Ty niby tam sobie w garażu dłubiesz.
      Zaraz się okaże, że tak jak stare Mercedesy będą w cenie, bo się nie psują, działają i są naprawdę Twoje, tak i stare oprogramowanie będzie poszukiwanym rarytasem. Wraz ze starymi systemami operacyjnymi i starym sprzętem, na którym zechce to pójść.
      Dlatego nie wyrzucam starych, działających płyt głównych/CPU/RAM. Jeszcze się przyda. Taki Mach3 chętnie korzysta z LPT, a tego w nowych nie uświadczysz. A i jakby samodzielnie coś zrobić, to na początek łatwiej po takim porcie.

      • Medyk Helwecki

        ale to co opisujesz to juz sie powoli dzieje. Jestesmy uzytkownikami a wiec abonamencik na office, photoshopa etc. A jak ukupujesz plyte glowna to tez nie mozna za bardzo korzystac z innego systemu niz win10 bo to niekoszerne i nie halal.

        Pozdrawiam z Francji

        • Bodek

          Zdziwiłem się ostatnio, jak na swoim X230 system stawiałem od nowa. Nawet się Bill Gates o numer licencji na Win7 nie zapytał. Zadzwnoiłem do nich i powiedzieli, że nie muszę się martwić, że w BIOS jest klucz licencyjny. Szczęka mi opadła.

          • Medyk Helwecki

            to juz sie powoli nie nazywa bios ale jakos inaczej, zwyczajowo kazdy mowi bios ale UEFI cos tam…

            W UEFI masz spis sum kontrolnych kluczy licencyjnych a potem bootloader zapisuje Twoj.

            Wiele plyt glownych nie wspiera juz win7 tylko win10 i top nie z powodu wymuszania win10 i swiadomego braku kompatybilnosci wstecznej ale np. M.2. SSD pod win7 dziala tydzien bo tak zawala komorki ze cykle odczytu zapisu sie wyczerpuja.

            Softwarowo kombinuja abys mialt ylko jeden system

  • madbrain

    “przepaść pomiędzy ludźmi co scalają jako samotnicy po 4 kompetencje
    zawodowe, a sukinsynami działającymi od pokoleń w grupach, którzy
    kształceni od małego w elitarnych szkołach są młodymi,
    siedemdziesięcioletnimi bankierami obejmującymi tych kompetencji
    kilkanaście (wszak to osoby wybitne) i to jeszcze w ukierunkowanych
    sztaplach wzajemnie uzupełniających się z kumplami współkształconymi na
    pomocnicze im stanowiska przez całe życie. Kontrast zdolności
    korelacyjnych tego 1% z pozostałymi 90% jest niewyobrażalny,”
    Geny genami, tresura tresura ale nawet Niemieckim “sukinsynom” nie udalo sie wychodowac nadczlowiekow..
    Przepasc miedzy 1% a 90% jest wylacznie kapitalowa. Nie rozni sie od kalacha w reku 1 “afrykanczyka” ktory odrazu zyskuje absolutna wladze nad wioska 90 innych “afrykanczykow”.
    Najlepszym przykladem jest fakt ze jeszcze 100 lat temu ten 1% z palcem w d.. ogarnial cala reszte swiata i wszystko szlo jak z platka.
    Teraz procesy wytwarzania dobr, logistyczne i komunikacyjne tak skomplikowaly sie ze wszystko sie sypie a to przez to ze produkcja “sukinsynow” to wychow wsobny i degenryuje sie przez to niesamowicie.

    MIalem osobiscie do czynienie z reprezentantami “starych £” i naprawde roznica w wygladzie uderza odrazu. Sa to bardzo “bystrzy” ludzie – tresura robi swoje ale z szybkim laczeniem “grup kropek” niestety stardze pokolenie nie daja rady i lepsi “nawijacze makaronu na uszy” skutecznie separuja ich od kapitalu.

    Ich dzieci to polowa ich kompetencji – mysle ze kwestia spadku jakosci “drogiej tresury”.

    Wracajac do meritum – “magicznego 1%” – to liczba “pomagierow” rosnie wykladniczo przez co kontrola rozwadnia sie i “informacja” staje sie dosepna dla kazdego ktory “chce”..

    Przewaga ich kapitalu jest nadal miazdzaca – niestety zepsuli fundamenty na ktorych ten kapital jest oparty mianowicie “powszechna walute” a bez tgo traci sie kontrole i przewage..

    • 3r3

      @madbrain
      To nie chodzi o nadczłowieka, po prostu jak wyciągniesz z buszu czy z innej Polski człowieka i postawisz go w środowisku pełnym fabryk, banków, infrastruktury drogowej i ludzi co tym zarządzają, to on tam może oblać test zrozumienia rozkładu jazdy i przejścia przez ulicę. Już pominę gubienie się w wielopoziomowym metrze.

      Umiesz obsługiwać tylko takie struktury informacyjne z jakimi miałeś kontakt – nowe dopiero opanujesz. Jak ktoś od małego jest kształcony na szefa państwa, to ciężko znaleźć kogoś lepszego na to stanowisko.

      I masz rację – wychów wsobny jest problemem, ponieważ każda kasta, nawet jak wybierzesz operatorów pieców hutniczych jest z definicji zamknięta przy braku podaży dzieci i się degeneruje.
      Podejrzewam, tak nieśmiało, że demografia jest kluczem, że cała nasza cywilizacja i jej sukces opierał się na skutecznym pukaniu panien, które ostatnio stało się bezowocne.

      “Wracajac do meritum – “magicznego 1%” – to liczba “pomagierow” rosnie wykladniczo przez co kontrola rozwadnia sie i “informacja” staje sie dosepna dla kazdego ktory “chce”..”

      Trzeba jeszcze umieć, chcenie to już jakiś wstęp.
      Jakby nie patrzeć kiedyś tych wszystkich kompetencji i narzędzi nie było, i jacyś ludzie byli pionierami tych dziedzin – sami wszystko wymyślili, wyprodukowali, poskładali i działa.

      • Bodek

        Samo pukanie panien nie pomoże, czyli działanie przez rozwodnienie, ten kij w szprychy tego roweru co go tu opisujecie. Jak to będzie 0,5% niewiele tu zmienia bo komputery coraz lepsze szybsze i pojemniejsze. A ten nacisk na szybkość i pojemność wynika z chęci kontroli tych 90%. To co wyjdzie z tego pukania panien nie może odstawać więcej niż piąty decyl o punktu odniesienia, a do tego trzeba żeby panie siedziały w domu i przynajmniej pacierza dobrze nauczyły, od jajfona kijem odpędziły, pod kołdrę zajrzała czy młody za bardzo przy klejnotach rodzinnych nie majstruje. A jak siedzą w domu to zapewnią przy okazji logistykę, paliwo całemu temu przedsiębiorstwu co się rodzina nazywa.

        Pan przyszły premier od elektrycznych, wczoraj rano i dziś z rana w kościele, dobrze że praktyki religijne uprawia z tego cieszyć się nam trzeba. Ale czuję, że coś się szykuje bo mocno zaduman i skurczony jest. Coś dużego musi się dziać za naszymi plecmi.

        • 3r3

          @Bodek weź się skolektywizuj bo muszę klikać Twoje posty żeby weszły. Zapisz się do disqusa, zaproś krainę deszczowców do domu.
          Na razie dodałem Cię do trusted users więc będziesz mógł tu wrzucać linki do pornostron.

          Na pewno demografia była jakoś istotna, i mieliśmy jakiś mechanizm utylizacji tych co byli w ogonie podstępu. Wygląda na to że rozmontowaliśmy fajnie rozjeżdżający innych walec jakim była ta cywilizacja.

          • Bodek

            Ucieszyłeś mnie tymi pornstronami, jak coś wartego uwagi, jakiś ładny kasztanowy bez siwizny kolor to wrzucę, obiecuję. Tylko ja fetyszysta jestem bo już lata lecą i trzeba się wspomagać, na niebieskie mnie nie wezmą nie jestem taki głupi, na “narkotyki” się nie nabiorę.

            Demografia była istotna i jest zawsze ale jak było nas 4 mld i karty perforowane co jej na nas pod krakowerem MBI testował to mogliśmy nią zaatakować. Teraz przyrost techniki jest niesamowity, a do tego nie chcemy się mnożyć na misjonarza, tylko wymyślamy gdzie przyrodzenie wsadzać, żeby się pobrudziło. Musimy uderzyć na całego i pukanie i podniesienie jakości. czyli po twojemu musi być volumen i 6sigma.

            Kolektywizacja mnie nie wychodzi kurna jego, w szkole mi zawsze mówili że aspołeczny jestem.

      • madbrain

        “Jak ktoś od małego jest kształcony na szefa państwa, to ciężko znaleźć kogoś lepszego na to stanowisko.”

        Jak ktos od malego jest szkolony na szefa panstwa to znaczy ze nie jest szkolony do calej reszty i zalezy wylacznie od “pomagierow”.

        Jesli specjalnie dla niego “pomagierowie” sa szkoleni na “pomagierow szefa panstwa “to znaczy ze nie maja pojecia o calej reszcie do tego musza zostac wyprani z ambicji – moral budujemy bardzo wysoka i bardzo stroma piramide oparta o niekompetetnych eunuchow.

        Takie szefowanie jest na tak wysokim poziomie abstrakcji ze jest zupelnie oderwane od rzeczywistoci ergo “zupelna bzdura” przy ktorej “Kim Jong Un” wyrasta na poziom Cezara.

        Szefowanie organizacji liczonej w milionach polega na umiejetnym przetwarzaniu informacji zeby wiedziec kiedy szefa SS trzeba rozwalic a kiedy go posluchac – tutaj niedoscigniony od 75lat “szef wszechczasow” Joseph Vissarionovich sie klania..

        • 3r3

          Aby funkcjonować w społeczeństwie musi istnieć to społeczeństwo i jakoś funkcjonować. Informatyków kształcimy dlatego, że istnieją komputery i ich sieci. Nie muszą oni umieć konstruować tych komputerów – liczymy na to że kto inny się tym zajmie “i niech kto inny to zrobi za nas” – lemingi, społeczeństwo lemingów.
          Aby być władcą narodu wypadałoby aby istniał naród, aby być jego zbawcą również byłoby to korzystne, ale jak widać braki nikomu na Żoliborzu nie przeszkadzają.

          Ja widzę Kima jako realizatora bardzo przytomnej polityki – dysponuj siłą, bo to jedyny argument przy którym inni mogą Ci skoczyć. No i dysponuje. Visarionowicz też zaczynał od napadów na pociągi.

          Z tym że piramida kontrolna obejmuje w najlepszym razie 1/3 przestrzeni pod sobą w społeczeństwie białych (a u żółtych jest jeszcze gorzej). Im wyższa piramida tym mniej tam rzeczywistej władzy. Nawet środki masowego przekazu tego nie zmieniły.
          Z matematycznego punktu widzenia najprościej jest rządzić czarnymi przy użyciu czarnych (pomijamy jakość co z tego rządzenia wynika) jednak czarni mają najlepsze predyspozycje do tworzenia hierarchicznych systemów kontrolnych. Co do celowości tych systemów to zmilczę.

          Spodoba Ci się tekst z szóstego listopada.

          • MaRogi

            Kształcimy w Polsce informatyków, ponieważ do zdobycia dyplomu w tej profesji wystarczają już dziś tylko dobre chęci. Nie istnieje bariera wejścia do nauki, komputer za 500zł i darmowe ebooki i można w domu samemu ćwiczyć. Wies miasto nie ma znaczenia skąd pochodzisz. Studia w Polsce są ciągle darmowe nawet te, co się nazywają prywatne. Interent pozwala każdemu na publikowanie i szukanie pracy w tym zawodzie. Trochę trudniej jest inżynierom innych kierunków, szczególnie praktyki robić.

            • strzasu

              Jestem inżynierem budownictwa lądowego. W wieku 22 lat (dzis 24) dostałem pracę “od strzału” jeszcze na ostatnim semestrze studiów inżynierskich. W biurze projektowym spędziłem trochę ponad rok. Starałem się “ukraść” jak najwięcej praktycznej wiedzy. Od stycznia prowadze DG, opracowujac rysunki warsztatowe dla wytwórni elementów stalowych. Bariera wejścia to know-how, komputer i jakiś CAD. Ksiegowosc prowadze sam, jedynym pasozytem jest biurwa. Mediana zarobków po daninach to 7,2 tys/mies. Przy obsuwie budowlanki tracę jedynie zlecenia. Aktualnie zassalo mnie korpo (DG po 16), ale tempo pracy (kawka, herbatka, ciasteczko) i ilość kobiet w biurze (zamiast w kuchni) mnie dostatecznie zniechęcają. Brakuje dzisiaj chętnych żeby się pobrudzić przy prawdziwej robocie, a to tam jest za co wystawiać rachunek. Ja zaczynam z nowym rokiem. Pozdrawiam.

            • 3r3

              Właśnie chciałem Ci to wskazać, ale sam o tym piszesz, za robienie z tych rysunków detali kasuje się trzy razy tyle.
              Ja to cada po 10 latach odpaliłem dopiero w tym tygodniu tylko po to aby wyjaśnić mojemu kochanemu inżynierowi od rysunków jak ma mi robić złożeniowe exploded projection z balonikami. Za trudne…
              A ja po 10 latach braku kontaktu z cadem rozgryzłem jak to się robi w kwadrans.

            • @strzasu, dzięki za komentarz na temat. 🙂

              Pytanie, czy nie można pracować nad swoimi tematami w trakcie przesiadywania w biurze? Chyba, że kawa, herbata i ciasteczko jest obowiązkowe, bez możliwości wypisania się? Bo jeśli tak, to wtedy miałbyś skompresowane 2 rzeczy (etat w korpo i DG) do jednej, a to bardzo korzystne.

            • strzasu

              Niestety nie ma takiej możliwości (projekty w korpo dotyczą prefabrykacji na rynek skandynawski). Odbieram jedynie telefony, wysyłam maile dotyczące DG. Management o tym wie, ale udają że nie widzą. O 16 gasze peta na bramie i zaczynam swoja robotę. Pracuje do późnych godzin nocnych, żeby wyrobić się w terminach (wczoraj podpisałem umowę na 30k pln, projekt za 6 tyg). Jeśli potrzebuje się spotkać z inwestorem, to biorę dzien wolny w pracy. Nie da się tak żyć na dłuższą metę , dlatego chce wejść w produkcję. Akumuluje zasoby.

            • 3r3

              A klientów też masz z rynku skandynawskiego i na ten rynek chcesz robić?

            • strzasu

              Starych klientów mam sk/cz. Aktualnie nawiązuje kontakt (poprzez korpo) dania/norwegia. W korpo 60% roboty leci na szwecję.

            • 3r3

              Jak będziesz miał jakiś plan na Szwecję i okolice to daj znać na maila, jaką produkcję da się złożyć na stali.

            • strzasu

              Na stali to najlepiej składać produkcję zbroi i oręża. Dam znać Rudobrody.

            • 3r3

              Też umiem. Ale kolczugi słabo idą, a ręce od łączenia bolą.

    • Bodek

      Zgadzam się z Twoją obserwacją bo znam jednego z takiej starej rodziny co w ramach koptacji miała pomagać temu 1%. Straszne bo gość w maturalnej klasie na pytanie pani uczycielki kto to jest lichwiarz. Odpowiadał, że to taki Pan co wytwarza lichtarze.
      Gość przeszedł przez kuźnie ich pomagierów czyli DT, dziś jest wiceprezesem banku co to pożycza duże sumy i kupuje nam obligi. Oni w tym banku nawet nie mają działu korpo, no chyba, że to inny bank jest klientem. Na obligach można takie sztuki robić, że nie ma się co męczyć w innych dziedzinach.

      • 3r3

        Teraz zrozumiałem drugą głębię wypowiedzi #madbrain.
        Potrzebujemy wytworzyć wielkie mnóstwo czołgów aby kontrolować 90 AfryNiemczyków. Przewagą kapitałową oczywiście ich będziemy kontrolować.

        • Bodek

          Tak, teraz zachwiane są proporcje. Jak najbardziej jest możliwe rozbrojenie systemu, biorąc pod uwagę, że dali nam dostęp do brodaczy. Oni sami zapisują te cyferki z napisami, że coś tam trust w kompach. Jak zabraknie im na te mnóstwo czołgów a przede wszystkim na ENERGIĘ do nich, padną. Te kamery, serwery procesory nie żywią się sorgo, tylko twoimi LED co masz je w salonie i po ciemku siedzisz. Kapujesz?
          Może te elektromobilności inne dno mają. Jak energia skoczy to trzeba będzie te tetryliony gigabajtonów wyłączyć. Na razie to my im pomagamy kupując LED i jeżdżąc rowerem

  • Inteligencja to umiejętność zachowania się w każdej sytuacji

    • 3r3

      W rozumieniu, że jest to zdolność na tyle adaptatywna, że zadziała nawet w nieracjonalnym otoczeniu przy braku doświadczenia?

      Nie wykluczam że to jest możliwe rozwiązanie i takie wyniki się ujawniają, ale są one uważane przez psychiatrów za pewne szczególne fenomeny u ludzi, których sposobu rozbioru logicznego, jakkolwiek absolutnie prawidłowego w rezultatach nie uznajemy powszechnie ani za normalny, ani za zdrowy, ani za pozwalający ich socjalizować.

      Inteligencja jako patologia?
      Skoro innowacja jest patologią, to czemu można takie wnioski wyciągnąć.

      Homo sapiens – zwierzę szalone.

      • gruby

        @3r3:disqus napisał:

        “Inteligencja jako patologia?”

        To zależy od proporcji. Jeśli większość stanowią debile to w rzeczy samej inteligencja jest patologią. O tym co jest “nieprawidłowością” decyduje większość. Ot, skutek uboczny demokracji.

        • 3r3

          Przesuwanie poprzeczki pod górę polega na eliminowaniu ze społeczeństwa słabszych od średniej. Poprzez skąpienie im wszystkiego.

  • zgoda

  • waldi053

    tak

    • 3r3

      Ty się Waldi tak nie rozpisuj, bo głębia treści i implikacje wynikłe ze złożoności wypowiedzi nas przygniatają.

  • bmen

    nie da się już nic ukryć przed NSA i tym podobnymi agendami.
    Ale chodzi o to że te chmury są i robią co chcą. Dlatego ja napisałem sam proste komentarze. jakoś działa. i możesz je usunąć kiedy chcesz, a chmura ci pokaże środowy palec 🙂
    Odnoście chmur i whujtrylionów danych to taki jest cel tego interesu. Po co im takie bazy? proste. modelują zachowania ludzików pod targetowany marketing i co najgorsze pod nadchodzące podatki. Dlaczego? ano bo obserwując 1Simga ludzika widzą co się kręci w przyrodzie i modelują zachowanie podświadowe. Nałożenie podatku pod takie cuda jest bardzo proste bo zmiany nawyków są niezwykle trudne. Sami pracujemy nad efektywnością podatków od państwitów.

  • 3r3

    Tak, to taka lokalna rzeczywistość, w jednym z następnych (za niecały miesiąc wyjdzie) tekstów daję linki do Captain Sweden i innych takich sovieckich propagandówek.

    Z tym cukierem2 bez leków to mnie bardzo interesuje. Ponoć od tego ma się paranoiczne myślenie i inne takie zachowania jak Józef S i Mieszko I (pozostaje się cieszyć że nie przyjął Islamu?).

    • Bodek

      Ja mam paranoiczne myślenie z normalnym cukrem, to pozostałość po korpo. Więc nie musisz się wpędzać w cukrzyce, posiedź jeszcze w korpo może i an ciebie zejdzie ta łaska.

      Chyba zaczynam kumać ten Efekt Mandeli, tylko nie wypada się chyba do tego przyznawać w towarzystwie? Wolę zaprzeczać.

      • 3r3

        Z tym efektem Mandeli to jest pewna koncepcja cybernetyczna odnośnie modeli pamięci, w tym pamięci zbiorowej i negocjowania wspólnego stanowiska w grupie. My nie mamy wszak banku pamięci ani własnej, ani zbiorowej, a każde wspomnienie odtwarzamy. Jest też model skrajny działający wyłącznie w teraźniejszości, który pamięci nie ma w ogóle i działa jeszcze wydajniej, ale jeszcze gorzej odtwarza historie (im dalszą tym gorzej). Podejrzewam, że po prostu mamy siedem miliardów zrytych dekli co pamiętają tyle o ile do zeszłego wtorku, a że opieramy się na łatwych do fałszowania przesłankach materialnych to nam można podrzucić wszystko i utytułowani krętacze wymachując papiórkami będą nas zapewniać że taaaaak właśnie było.

        Na przykład nasi bracia patrioci mają u siebie oszołomów od króla i królestwa i im się Piast marzy, z tym że dynastia Piastów była korporacją rodową, ponadplemienną strukturą kontrolującą działania ekonomiczne, przy okazji polityczne i pewne militarno/policyjne (po prostu nie występowały na ich obszarze konflikty zbrojne o średniej intensywności z braku średniego szczebla uorganizowania dużych mas ludzi). W pamięci zbiorowej Piast=Polak, a w rzeczywistości tylko część rodu była na terenie “Polski” do tego “polskojęzyczna”, część była z Moraw, część ze śląska, połowa z terenów niemieckich i niemieckojęzyczna. Piastowie niczym nie różnili się od jewropejskich komisarzy i zamiast łapać na franki łapali w siatkę.

        Podoba mi się jeszcze archeologia pozaziemska i pusty Księżyc – dobrze jest się czasem odrealnić.

  • MaRogi

    Wysoki ranny cukier to skutek upośledzenia wytwarzania insuliny przez trzustkę albo insulino oporność. U zdrowej osoby wyrzut odpowiedniej ilości insuliny radzi sobie z nadmiarem glukozy i następuje zbicie cukru to poziomów referencyjnych. Cukrzyk może mieć wieczorem 80, pościć w czasie snu 12h i obudzić się z poziomem 140. Metformina nie tyle zbija cukier, co uwrażliwia komórki na działanie insuliny.

    W przypadku diety z duża zawartością węglowodanów albo wysoko energetycznej (dużo ww i tłuszczy) pacjent na metforminie pięknie przytyje.

    • 3r3

      Zaczyna być ciekawie, nic kompletnie z tego nie rozumiem.
      Znaczy jest tak:
      – człowiek nie je od 18:00;
      – idzie spać o 22:00;
      – wstaje spocony jak świnia o 5:00;
      – wypija trzy niesłodzone kawy do 8:00;
      – o dziewiątej ma cukier 120; i idzie zjeść pierwsze śniadanie bo właśnie jest głodny;

      Co ćpać? Jak żyć?

      • MaRogi

        Ja się pocę nad ranem wtedy, jak wieczorem wypije 10 mocnych piw. Po wódzie tego nie mam, ale też nigdy nie zagryzam.
        Jak zaczynasz pić, wątroba bierze się za alkohol i może ci ostro spaść cukier – też się spocisz.

      • Bodek

        Twoje betaketony wystarczą nie musisz już nic więcej bo się zaćpasz. Na mnie na szczęście jeszcze działa sernik, bigos albo ciastko z dziurką :-). Dopamina mi się podnosi, i tamto też się podnosi dzięki bogu. Po katynonach sprzęt nie dżwiga raczej więc nie próbuje, ale każdy lubi co innego.

        Co do cukru to może tak być jak piszesz, przy czym spocony możesz być już o 2:00am, pływasz w łóżku, widziałem więc wiem co mówię. Poci się całe ciało. Nie musisz nic pić o 5:00 a kortyzol zrobi swoje i o 8:00 na czczo będziesz mieć 100.

        Ja kiedyś rano poszedłem na badanie krzywej cukru miałem na czczo miałem 90, po przyjęciu glukozy spadło mi do 50 i się bardzo źle poczułem. Więc pani pielęgniarka powiedziała mi żeby poszedł do domu bo jej się aparat zepsuł no to poszedłem.

  • 3r3

    A bo to nam źle w takim ustroju?
    Ja już w takim żyję, udaję kretyna, pozwalam im się wykazać, swoje robię na boku, wszyscy są zadowoleni.
    A bo to za komuny w Polsce było źle? I co z tego że rządzili Kufle i Majcherkowie z AL?
    Skoro niewiele tu można zarobić – to co da się ukraść?

    Przywyknąć trzeba, dostosować się do realiów 🙂

  • uberbot

    Dla mnie jeden z wniosków po przeczytaniu tego tekstu jest taki.

    Od kilku/dziesięciu/dziesiątek lat mamy ‘system’, gdzie zamiast rozwój iść do przodu, idzie w bok, czyli?

    Zamiast budować rakietę na Marsa albo zaprowadzać demokrację na Plutonie, praca idzie tak, że każdy ma w domu ajfona, samochód poniżej 10 lat i a produkuje nic. Dziwić się, że 1% ucieka coraz bardziej, jak 99% (albo 90%) spędza czas w tramwaju do pracy na przeglądaniu kotów na FB na ajfonach……

    Tylko czy ten system nie zawsze taki był? Że ‘cyklicznie’ 1% zyskiwał więcej (upadek RON, rewolucja francuska itp…) po czym następował ‘reset’ i gilotyna zrównywała różnice majątkowe… Takie to gdybanie.

    • Medyk Helwecki

      z rewolucjami to jest tak ze stare swinie zostaja zastapione przez nowe a inercja rewolucji pozera potem swoje dzieci,

      • uberbot

        Kolejna sprawa jak z tym sobie radzić. Kiedyś myślałem, że głęboka specjalizacja to odpowiedź, ale teraz uważam, że trzeba być człowiekiem renesansu. Dobrym w wielu dziedzinach. I trzeba nauczyć się lawirować w każdym układzie.

        • Medyk Helwecki

          Gleboka specjalizacja nie jest odpowiedzia bo jak mi mawia moj znajomy specjalista IT – 90% rzeczy, ktore dawaly mu chleb 5 lat temu dzis nie istnieje. W erze internetu nic nie jest prostsze dzis – ile szukasz czasu danego specjaliste? Internet wywrocil zycie dotychczasowe do gory nogami. Dal szanse ale i zmienil rynki tak szybko, ze en masse nie nadazy sie za zmianami.
          Dodajmy do tego pusty pieniadz i spekulacje – mamy co mamy. Przeciez kiedys za psucie pieniadza byla czapa. A dzis? Diabel w Ornat sie ubral i na msze dzwoni

          • CreatioExNihilo

            Bo jest to domeną IT, że po 5 latach przychodzi (prawie) wszystko nowe. Trochę tak jakby w Twoim fachu co 5 lat musiałbyś się uczyć anatomii człowieka od nowa. Pytanie czy przez całe życie zawodowe będziesz miał zdolności umysłowe by gonić za tym?

            • Medyk Helwecki

              Tu chodzi tez o co innego. O to ze gonisz w pewnym momencie za ogonem stawki. Dzis nie wybralbym juz medycyny, podobnie jak 90% moich znajomych.
              Mamy kolizje z betonem lekarskiej wladzy – co z tego jak cos chcemy jak sie nie da. A my chcemy zyc – normalnie – bez latania na dyzury i tak dalej

            • uberbot

              Ja słyszę od czasu do czasu, że rynek prawniczy to już nie to, bo teraz każdy może zostać i popsuli rynek (uwalniając go)… To jak się szło dla kasy tyrać ludzi… Marnować tyle lat na poniewierkę i potem takie rozczarowanie.

              Rozsądne wychowanie dzieci ratuje je od zostania w “szanowanym” zawodzie. Tylko znajdź rozsądnych rodziców, którzy nie mówią “Idź na studia i zdobądź dobrą pracę”. Ja mam taki plan – dziecko w wieku 10-12 lat idzie z Tobą do pracy i patrzy co robisz itd. A potem od 16 sam decyduje co chce robić. I trzeba wytłumaczyć, że to nie takie hop siup bycie lekarzem albo prawnikiem, bo [email protected]*& siedzą na zawodzie.

            • Medyk Helwecki

              moj prawnik nie narzeka, jego stawka godzinowa to 900 CHF plus koszty. Ale to jeden z niewielu oligarchow, Zreszta ja swoja lekarska pensyjka to nawetr na podatek nie zarabiam ktory placimy,
              Wiesz, jesli zabiora Tobie pieniadze to nie jest tak do konca zle,
              Katastrofa jest to, jak zabiora frajde z zycia. Praca nie moze byc tortura, nie wazne ile placa. Wazna jest frajda.

            • CreatioExNihilo

              Do rodziców dodaj również to, że media również kreują trend na pewne zawody. Gdy pierwsze korpo wchodziło do Polski były bardzo modne studia zarządzanie plus dodatkowo język angielski. Następnie media trąbiły, że brakuje bardzo dużo inżynierów (najbardziej bawiło mnie gdy mówili, że w Polsce brakuje biotechnologów). Dzisiaj to samo jest z programistami. Nie mówię, że nie brakuje programistów. Tylko czy przypadkiem nie tworzymy masę frustratów którzy naoglądali się serialu o amerykańskich prawnikach w oszklonych korpo przeprowadzających wielkie fuzje koncernów, gdy tymczasem rzeczywistość dla większości to prowadzenie procesu rozwodowego na prowincji wielkiego świata.

            • Medyk Helwecki

              wiesz, tak mozna esktrapolowac do kazdej dziedziny. Ze ktos bedzie potem przeszczepial watroby czy twarze a zostaje mu wycinanie hemoroidow i ropni w prowincjonalnym lazarecie,
              Wazne jest aby byc szczesliwym, w moim pgrze z ktorego mnie wypier…lono to zeszylem ostatnio wielka rane glowy u mezczyzny co upadl na drewniane drzwi, drzazgi wyciagalem ze skalpu a farbe olejna ktora byly drzwi pomalowane przykleily sie do okostnej czaszki, czaszka wygladala jak pomalowana korektorem do papieru no i zeby zamknac rane musialem te farbe usunac bo inaczej ropien i ziarninowanie. Zrobilem blok nerwow potylicznych obustronna bo inaczej byloby to niczym grzebanie szczotka druciana pod paznockiami,
              pracowalem jakeis 90 minut – nie ma zakazenia , jest piekne gojenie i fajnie, myslicie ze ktos slowo uznania powiedzial czy podziekowal?
              A zaoszczedzilem delegacje 5 osob karetka na oddzial urazowy a wiec jakies 5000 CHF…
              Czulem poczucie dobrze spelnionego obowiazku. Czulem sie lepiej ze moglem cos zrobic dla blizniego, ot tak, bezinteresownie,
              To liczy sie w pracy nawet bardziej niz jakies kicki finansowe

            • 3r3

              Rzeczywistość radcy prawnego to raczej ciągłe pyskówki z US w sprawie formularzy zwrotu tego czego zwracać nie chcą i połajanki od szefa za nieskuteczność.

            • splinter

              Przeczytałem wszystkie Twoje wpisy i rozumiem, co masz na myśli. Czy w Polsce nie jest to jednak taki zły wybór, nawet jeśli trzeba gonić z z dyżuru na dyżur?

            • Medyk Helwecki

              to fatalny wybor w obliczu starcia z rynkiem. Wiekszosc moich znajomych zaczyna prace o 7 rano a konczy o 22:00 . 12.000 pln brutto przy czym to sa samozatrudnieni i sami placa zus i 19% bodajze. Wracaja na 23:00 do domu padnieci i ryzykuja bo ubezpieczenie obejmuje prace tylko etatowa. Nieliczni pracuja po 350 godzin i Maja do 18.000 brutto. Pojedyncze jednostki powyzej 45.000, rekordzista radiolog ma 57.000 jako kontraktowiec freelancer. Ale to powoli przeszlosc bo radiologow coraz wiecej.
              Jak spie popatrzy na stawki godzinowe to lepiej byc byle cieciem w IT

            • 3r3

              To ja bardzo przepraszam lekarzy, ale za 160h opierania się o tokarkę można spokojnie skasować 20kPLN.

            • Medyk Helwecki

              w Polsce ? jak jestes np. pediatra to za 160 godzin masz 4800 brutto. PLN. Dlatego murzynia na dyzurach. Gdyby zaczeli zarabiac jak na tokarce to trzeba zamknac 2/3 szpitali – bo nikt nie bedzie chcial dorabiac dlatego ten system walnie w koncu

            • 3r3

              Na tokarce to przynajmniej wytwarzasz coś, co do czegoś jest użyteczne (konsumpcyjnie), a na dyżurze to sam wiesz. W najlepszym wypadku toczy się lekarz, też konsumpcyjnie się toczy. Z domu wiem.

            • Medyk Helwecki

              no ale upraszczasz nieco. Ordynator to sie nie toczy w ogole na dyzurze bo nie musi.
              natomiast taki mlody rezydent to nie zastanawia sie nad niczym tylko sie toczy albo go wytocza lub mu wytocza (proces)

            • Ochodzki Ryszard

              A absorbcja metali ciężkich w gratisie? pisałeś kiedyś, że nie przewidujesz swojego dożycia do emerytury.

            • 3r3

              To raczej przy spawarce i palniku, ale zapewniam Cię że jak wiatr zdmuchuje człowieka w szelkach z instalacji naście metrów nad Morzem Północnym w noc polarną, kiedy pogoda zapewnia że lód pada w poziomie to tak odległa przyszłość jak emerytura nie mieści się smarkaczowi zbierającemu kapitał w głowie.
              Chcesz żyć wiecznie?

            • av

              Ja tam nie wiem. Znajoma lekarka prowadzi prywatny gabinet. Przyjmuje z 80 pacjentów tygodniowo i średnio ma pewnie z tego 4 tys. Ponad 10 tys. zł dochodu miesięcznie przy 100 h pracy. Nie jest chyba tak źle, a to przecież tylko lekarz chorób wewnętrznych.

            • Medyk Helwecki

              80 tygodniowo to duzo. Nigdy nie wiesz ile z tego ma ale powinna miec wiecej, jesli tak ze 100-150 zl/porade. Tylko ze to wszystko zalezy, bo w PL opiera sie to na tym zemusisz miec etat w szpitaliku i niektirzy by szpitalowio placili, aby w nim byc bo szpitalik jest po to by swoich tam lokowac. Co jest sukinsynstwem wobec tych, co placa podatki.

            • av

              W szpitalu nie pracuje, ale też za wizytę tak dużo nie bierze. Za to jest lekarzem medycyny pracy ( nie jestem w temacie i nie wiem jak trudno jest zdobyć takie uprawnienia ). Wiem za to, że jeśli by się sprężała, to byłaby w stanie przyjąć dwa razy tyle klientów.

            • Medyk Helwecki

              dziwne, ale dowodzi to tylko tego, ze braki lekarzy sa oszalamiajace. Dawniej bez fuchy w szpitaliku plajtowales, bo nikt nie przyszedl – kazdy wie ze o dojscia chodzi.

              Lekarz medycyny pracy to farsa i spuscizna po PRL. Swoja droga jak wam sie podobaja przymusowe badania lekarskie dla kierowcow za bodajze 200zl a trwajace 2 minuty? Toz to farsa na kolkach, kabaret

            • 3r3

              Ci co płacą podatki sami sobie są winni że są głupi i płacą.

            • Medyk Helwecki

              tak sie Tobie latwo mowi -ale bez tych podatkow to nie ma szpitalika, sam system ubezpieczen to za malo. Tak jest na calym swiecie. Polemizowac mozna o efektywnosci systemu ale nie uciekajmy sie do patologii. Kazdy moze mowic ze cos jest beznadziejne a wiec zbuduj cos innego, mniej patologicznego.

            • uberbot

              Wiesz ja byłem u fizjo, który się nie uczył na bieżąco i byłem u tego (za $$$), który się uczył i interesował. Nigdy więcej nie pójdę do kogoś kto nie jest na bieżąco ze swoim fachem. Postęp obejmuje każdą dziedzinę. To że serce jest w tym samym miejscu od paru tysięcy lat, nie znaczy, że już możemy iść na trawkę odpoczywać.

              W IT mamy taki postęp, bo nie ma licencji na bycie programistą i nie da się złapać w siatkę gościa, który pracuje zdalnie. Tam jest jedna ze zdrowszych sytuacji. Jak umiesz to jesteś koszerny, choć pracodawcy szukają koszerności w papierach czasem, a nie rezultatach – mam to na bieżąco. Zasady organizacji pracy z przełomu XIX i XX w., a mamy 2017r. I się goście śmieją, że on pracuje z miejsca przyjemnego i odległego, a oni się dziwią, że nie chce do biura jeździć i zarabiać mniej (a zarobki to również lub głównie czas wolny, zdrowie i rodzina)…

              Niemniej jednak może mnie ktoś wyprowadzi z błędu, ale jak napisałem, uważam, że rozwój IT jest możliwy, bo nie da się nałożyć kajdanów na internet w ten sposób, w jaki da się na człowieka produkującego śrubki (BHP, health and safety, sanepid, główny architekt, zieloni i inne gówna). Bo rezultaty można kreować skąd się chce, a śrubki trzeba fizycznie tu w tym miejscu.

            • CreatioExNihilo

              W IT mamy postęp jaki mamy bo ciągną go goście o IQ > 140. By mieć jakiekolwiek profity z bycia w IT trzeba mieć IQ powyżej średniej. W przeciwnym wypadku wyląduje się na średnim szczeblu pokroju gościa od excela w korpo. Stacja docelowa w takiej karierze to “Pan od infromatyki” w Urzędzie Gminy restartujący miłym Panią Windowsa podczas przerwy na kawę.

            • uberbot

              Nie zaprzeczam, że możesz mieć rację.

              Ja patrzę tak – żeby założyc plantację, fabrykę, mini manufakturę potrzeba nakładów fizycznych, które ciężko ukryć przed biurwą lub sasiądem (chyba że plantacja pod ziemią jak u takiego gościa…). Żeby działać w IT potrzeba na początek kompa, prąd i net. Oczywiście jak chcesz się rozwijać to sprzęty też, ale wszystko wymaga mniejszych nakładów, aby ROI było. Podatki? Biurwa? No jak się przyznasz to tak. Kto Cię zakapuje, że robisz z tego miejsca dla gościa 1500km dalej? Tu nie ma problemów, że Ci nie wolno drzewa uciąć na swojej działce. Tu możesz wirtualnie kosić lasy…. ‘Jedyny’ nakład to czas na naukę. Oczywiście uprościłem mocno, ale w innych dziedzinach też są ludzie z IQ po 140, tylko marnują ogień na biurwę……. Albo walkę z monopolem itp…

            • CreatioExNihilo

              Co do biurwy masz rację. Trudno mieć kontrolę sanepidu gdy pracujesz zdalnie, a Twoimi narzędziami pracy to umysł, komputer, net i prąd. Tylko jest jeszcze taki problem, że jest wielu Ukraińców, Hindusów czy Chińczyków którzy również to mają lub będą mieć i są w stanie robić to zdalnie po mocno nieeuropejskich stawkach. 😉 I wtedy może powstać jakieś Stowarzyszenie dające certyfikat zawodowy pozwalający pisać kod i go sprzedawać. 🙂 Trochę odpływam w absurd jednak w takiej atmosferze działa biurwa i korpo.

            • 3r3

              Odpuśćmy sobie wskazywanie IQ ludzi powyżej kilku odchyleń standardowych bo w testach wychodzą takie brednie, że nie ma w ogóle co wspominać o metodologii. Tak jest w każdej branży. Zadałem głupie pytanie psychiatrze, dlaczego 160 wyszło, i rozbrajająco przyznał, że tylko do tego poziomu mają skalę z tego zagadnienia.

            • 3r3

              @uberbot
              A jaki masz postęp w medycynie? Od tysięcy lat trwający tydzień katar leczą siedem dni.
              Lekarze mądrych strugają odkąd dostali do łapy penicylinę. Bez nowoczesnej chemii organicznej mają skuteczność porównywalną do księdza – można być najwyżej dobrej myśli.

              Kajdany już tam gdzie się wymyśla produkcję śrubek zrzuciliśmy. Po prostu nie chciało działać zgodnie z przepisami.

            • Medyk Helwecki

              jest pare wyjatkow – przewaga appendektomii nad brakiem appendektomii w appendicitis byla do niedawna oczywista ( no niedawna, bo zwykle zaczyna sie leczyc antybiotykami)
              mozna wykazac przewage laparotomii w ileusie wobec braku laparotomii. Przewage interwencji naczyniowej wopbec jej braku. Przezywalnosc w obliczu drogich zabawek wztosla ale – jak w ciagu ostatnich 50 lat wzrosla dlugosc zycia a jak wzrosly koszty opieki ? Bo dochodzimy do granicy, o ile juz nie doszlismy. Przedluza sie zycie ale kazdy statystyczny miesiac kosztuje coraz drozej, a to wszystko da sie policzyc. A juz strefa wtorna do rozwagi malo etycznej jest porownywanie – no dobrze, wydajemy np. teraz srednio 50.000 CHF na rok aby zycie 80 latka przedluzyc o kolejny rok.

              Dopoki mamy na to pienaidze to jeszcze ujdzie. Ale tych pieniedzy nie ma, a na razie sie kreci.

            • Eltor

              Zadawałem sobie to pytanie, a że człowiek niemłody jestem, to już znam odpowiedź.
              Więc się przestawiam na inne tory powoli. Tym bardziej, że jestem przekonany, iż pieniędzy w IT za parę lat do wyciągnięcia nie będzie za dużych.

            • splinter

              Medycyna nie, prawo nie, to czy jest aktualnie zawód, który wyrażałby się w zdaniu “Idź na studia i zdobądź pracę”?
              Piszecie, że IT ciągną ludzie z IQ>140. Chociażby z tego artykułu wiemy, że to raczej odchylenie niż przeciętny poziom w społeczeństwie. Jeśli trzeba mieć IQ> 140, żeby coś osiągnąć w zawodzie, to chyba nie jest to najlepszy pomysł na interes.

              Ja mam takie przemyślenia, że jak próg wejścia jest taki niski (500 zł na komputer), wiedza za darmo, konkurencja z całego świata, w tym i z krajów, gdzie koszty życia niższe, to stawki lecą w dół, a nie w górę. Ale to tylko moje przemyślenia, nie wiem czy to prawda. Kiedyś widziałem taki serwis fiverr, który w założeniu miał łączyć zleceniobiorców i zleceniodawców IT. Jak konkurować z Hindusami, którzy chcą wykonywać wszystko za 0,0005 USD, (abstrahując już od jakości).

            • uberbot

              Jest upwork i jest fiverr, ale tam nie idziemy, bo konkurencja – prawda. Niskie koszty wejścia też. Dokładnie.

              Trzeba nabyć umiejętności sprzedażowych i wejść bezpośrednio gdzieś w rynek obok siebie, tak na początek. Z masówką nie wygramy, ale masówka ma problem, bo jest też ograniczona do takich portali dla taniej siły roboczej. Hindus ma problem, żeby zadzwonić do innego kraju i sprzedawać swoje usługi, bo ludzie nie lubią tego akcentu…. Są jeszcze nisze, gdzie można coś zdziałać. I nie trzeba wymyślać koła. Jak zrobię to się pochwalę, ja nie to pójdę gdzie indziej.

            • Eltor

              Ano nie jest. Mi to tak od kilku lat po głowie chodzi myśl, że z co najmniej kilku powodów płace tu będą spadać. Koledzy patrzą jak na kosmitę słysząc takie dictum, więc się nie wynurzam. Gospodarz też uważa, że tam przyszłości nie ma.
              “Idź na studia i zdobądź pracę” już przestaje być warunkiem sine qua non.
              Poziom studiów spadł tak bardzo, że wcale dzieci namawiał nie będę, bo to zaczyna być stratą czasu. Wyjątkami mogą być kierunki nauk podstawowych tudzież dobre kierunki techniczne. Jeszcze. Tak czy inaczej prowadząc rekrutację nie zwracam już od dawna specjalnie uwagi na ukończoną szkołę, tylko magluję kandydata celem sprawdzenia faktycznych umiejętności. Rynek tak zaczyna działać, że i papier przestaje mieć szczególną wagę.
              Co więcej, patrząc na to, co się dzieje z systemem deedukacji na zachodzie, to ja się boję, że to i do nas przyjdzie, a jeśli tak, to wtedy wysłanie młodego człowieka na takie “nauki” byłoby robieniem mu krzywdy. Mam na myśli zamienianie szkół w centra indoktrynacyjne.
              Co do konkurencji ze świata, to póki co z Hindusami wygrywamy jakością. Różnica jest naprawdę przepastna. Ale to, o czym piszesz się dzieje. Przecież przenoszenie do Polski stanowisk IT to jest właśnie takie obniżanie stawek, jakie można płacić dzikim. My jesteśmy tani, więc się to przenosi. Pewnie też jesteśmy przystankiem jedynie w trasie tego pociągu, który za parę lat ruszy dalej na wschód. Zresztą co tu dużo mówić, Crossover płaci za podstawowe stanowiska 15$/h, co w Polsce stanowi nienajgorszą stawkę jak za pracę z domu, ale to jest przecież płaca minimalna w części USA (a firma jest amerykańska)

            • 3r3

              Chyba nawet w kilku postach tu i tam wyjaśniałem, a nawet w jednym tekście, dlaczego będzie tak jak piszesz – niski próg wejścia, każdy może zostać czarownikiem.

            • 3r3

              Ja sobie dałem siana jak wyczułem pismo nosem mając już naście lat, a jak głupi od szóstego roku życia czas trawiłem na “przyszłość” – programowanie. Przyszłość owszem, ale dla olbrzymiej liczby ludzi, których stać na komputery. A ja nie lubię tłoku.

          • 3r3

            Ponieważ w IT są ekstremalnie niskie koszty wejścia, nawet Hindusów na to stać.

        • 3r3

          Łatwiej byłoby mieć grupę, która razem tworzy renesans, ale jak się nie ma co się lubi to trzeba sobie zrobić dobrze samemu i łykać wiedzę po łebkach po szerokości. To raczej z braku wyboru nie specjalizujemy się, bo by nam rzeczywistość dała do wiwatu za taką alokację wykazując że jest błędna i utknęliśmy.

          • Bart

            …ja tam zawsze marzyłem o takiej swojej zaufanej grupie a’la Ocean’s 11…i hurtem brać, hurtem ! 🙂

            • 3r3

              Kolektyw taki, gdzie zawsze ktoś coś za Ciebie zrobi jakbyś sam nie umiał?
              Trzy osoby to już tłum, tajemnica jest jak skarb – ziemia jest dobrym powiernikiem na posiadaczy tajemnic.

            • Bart

              Miałem na myśli grupę (no może nie 11 osobową 😉 bo tylu Zaufanych to chyba se neda odnaleźć za jednego żywota), która uzupełnia się pewnymi unikalnymi kompetencjami…

            • gruby

              Tu nie chodzi o kompetencje, tu chodzi o zaufanie.

              Żeby zbudować zaufanie to trzeba najpierw wspólnie kilku ludzi zabić
              albo przynajmniej wspólnego dziadka mieć.

              Inaczej do każdej grupy albo jedni albo inni zieloni wkręcą Ci swoich ludzi i wszelkie plany szlag trafi, akurat na pięć minut przed ich realizacją. Nie bez powodu procedura sprawdzania wierności w episkopacie, mafii czy w innej banksterce trwa całe życie.

    • 3r3

      @uberbot
      Ja to widzę inaczej. My nie idziemy do przodu ponieważ odkrycie paliw kopalnych, wynalezienie silników, tranzystorów, odkrycie (jak się okazało natura ma to rozwiązanie implementowane) języków programowania, metalurgii nieżelaznej sprawiło, że aby korzystać z tych wszystkich pomysłów musimy włożyć wiele pracy (głownie badawczej, rozwiązań praktycznych etc) i to wymaga populacji z kompetencjami przekazywanymi w czasie. Populację techniczną mamy małą, a do tego nasi fantaści chcieliby wszystko już zaraz mieć na gotowo i myślą że to da się zadekretować. A na sam koniec część populacji stwierdziła że ma to wszystko w nosie i chce korzystać z praw nabytych. Żeby to była ta część populacji co dwa do dwóch nie umie dodać to byśmy im kijów nakładli i od razu by sobie przypomnieli skąd im wyrastają nogi, ale niestety zbiesili nam się ludzie na samej górze – postanowili sobie zostać kastą kapłańska “prawa & finansów” i nam psują rozwój techniczny – przeszkadzają po prostu.

      Na razie zagęszczamy rezultaty tych odkryć i wynalazków, wypełniamy powoli przestrzenie kropek jakie się przed nami pojawiły. To zajmie jeszcze bardzo dużo czasu (ludziom się widzą nowe rewolucje – energia za darmo z czarnej dupy, tak jakby z czarnego błota i czarnych kamieni była jakaś nie taka) i potrzebujemy do tego spokoju, przekazywania wiedzy i umiejętności oraz używania środków technicznych w praktyce. Tymczasem jedni się wzięli za łby z drugimi i udowadniają sobie kto ma dłuższego i będzie kontrolował dostęp do czarnego błota. Jak szympansy w rezerwacie ich mać.

      No i właśnie tak jak piszesz zbiera się na reset i Chińczycy chyba w końcu łby tej całej białej “elycie” poucinają i skończą się jęki. Czajniki głupie nie są, wiedzą że musimy ryć coraz głębiej aby zasilać gospodarkę, już tam pies trącał te ajfony dla plebsu – niech też coś z życia mają jak ich to kręci, ale głębokość płaszcza Ziemi jest skończona, głębokość samej planety też. Jedyny kierunek na dłuższą metę to w górę.

      I tutaj pojawia się problem jaki mam na tapecie w następnych tekstach.
      Jak byłem mały to czytałem książki o tym że będziemy mieli stałe bazy na Księżycu i ruszymy na Marsa.
      Stałych baz nie ma, ale wydatki jak na podbój kosmosu mamy. Z tym że walczymy z paleniem, klimatem i demokracją. Jak byłem mały to kwestia eksploatacji Księżyca sprowadzała się jedynie do kwestii technicznej wystarczającej liczby inżynierów, żeby to wszystko zorganizować, bo tam jest mnóstwo surowców których nam trzeba. Dziś to już nie jest wyłącznie kwestia inżynierów i środków technicznych, dziś to jeszcze eko, parytet, zrównoważony rozwój i inne pierdoły.

  • 3r3

    Zadam głupie pytanie… umiesz wyprodukować i złożyć do kupy wiertnię, żeby dostać się do ropy, wody czy czego tam na co dzień potrzebujesz żeby to wszystko co masz działało?
    A znasz kogoś kto umie?
    Bo z tej szarej tłuszczy plebsu to raczej nie znajdziemy, więc ich zakres projekcji siły jest raczej niewielki – tyle ile sobie przejdą na piechotę od ostatniego sprawnego źródła wody?

    A ja umiem i od biedy mam czym 🙂

    • gruby

      3r3 napisał:

      “A ja umiem i od biedy mam czym :)”

      Jak stoisz z geologią czy umiejętnością obsługi georadaru i czytania jego skanów ? To też by się przydało, żeby wiedzieć gdzie tą wiertnię postawić.

      Dzięki Twoim tekstom zobaczyłem świat oczami metalowca. Weź jednakże pod uwagę, że po downgradzie zarówno zdolność pozyskiwania metali jak i ich czystość może zmaleć. Wydaje mi się, że jako cywilizacja skoncentrowaliśmy się na metalach zapominając o drewnie. Może się okazać, że technika obróbki drewna i drewniane konstrukcje są bardziej przyszłościowe nie dlatego że drewno jako materiał jest lepsze lecz dlatego że jest jako bardziej dostępne.

      • Eltor

        Do poszukiwań wody, to raczej hydrogeologia. Jak kogoś to interesuje, to stare książki pana Pazdro są doskonałe. Trudno dostępne nawet w bibliotekach, chyba że jakieś wznowienie było, ale naprawdę dobre.

        • Medyk Helwecki

          Title: Field hydrogeologyVolume: Author(s):Rick BrassingtonSeries:The geological field guide seriesPeriodical:Publisher:Wiley-BlackwellCity:Year:2017Edition:4Language:English
          Gdyby ktos potrzebowal to mam

      • 3r3

        No z szukaniem to raczej słabo, różdżkarz się przyda.
        A co do czystości metali to robiłem rekonstrukcje archeologom w takich różnych pokazowych skansenach z różnych epok. To nie jest aż takie skomplikowane, w metalurgii największego kopa daje skala, reszta to detale.

        Oprócz drewna jest jeszcze glina, słoma, kamienie, plastiki, kompozyty, żywice. A ile materiałów postęp techniczny odstawił na boczny tor.

    • uberbot

      Nie potrafi. Wstyd się przyznać, ale nie potrafię wielu rzeczy… Natomiast widzisz jestem tu na blogu i czytam i oczy mi się otworzyły.

      A) Potrafię nauczyć się wszystkiego – jak byłem mały to z ojcem lutowałem płytki ha. Mogę wymieniać, ale to nie miejsce. Dobrze, że pokazujesz kierunki, bo nie zdawałem sobie sprawy, że jak mi płacą w pracy, to nie równa się byciu produktywnym (robię coś co nie jest potrzebne do życia). Zatem przy kurczącym się rynku i normalizacji będzie potrzeba tych co potrafią produkować.

      B) Od tubylców nauczyłem się, że mam za mało czasu, żeby uczyć się wszystkiego i trzeba płacić specjalistom za pomoc i warto (tubylcy potrzebują czasu na netflixa, picie i inne uciechy). W PL panuje przekonanie, że “sprzedam mieszkanie sam, po co płacić pośrednikowi”. Ja uważam, że warto płacić ludziom za pomoc i wiedzę. W pewnym dziedzinach nie ma sensu się szkolić. Lepiej zapłacić. Należy mieć podstawową wiedzę, ale nie da się nauczyć z książki doświadczenia w danej dziedzinie. Czy jest inaczej?

      I teraz trzeba by zrobić listę/niezbędnik (człowieka renesansu) umiejętności potrzebnych do prosperowania np. sprzedaż, język obcy I i II, wiedza w danej dziedzienie, jak utrzymać i chronić owoce swojej pracy…. Dobra koniec offtopa…

      • Medyk Helwecki

        Dzis Kolejna rozmowa. Miałem pracować do 30.09.17 ale mnie dziś wyrzucili – w ciągu 5 minut. Zapłacą pensje do końca miesiąca wprawdzie a wiec urlop.

        • Adam Pawlicki

          Co następne? Chyba połowa tutaj czeka na Twój rozwód.

          • 3r3

            Proponujesz przyjmować zakłady?

          • Medyk Helwecki

            nastepne to uzeranie sie w tutejszym posredniaku, a ze Szwajcarzy kochaja tzw. Papiirschwiitzer to bedzie cyrk ze brakuje jakiegos papierka aby zasilek moglby byc wyplacony a i blokade na 3 miesiace lub dluzej beda chcieli kombinowac.

            Kolejnym problemem jest to, ze ja obywatelstwo uzyskalem w trybie uproszczonym bez 15 lat pobytu bo mam malzonke wiec zaraz jakas urzednicza murwa zacznie dyskusje ze ja mam obywatelstwo celem wyludzania zasilkow etc. To tylko kwestia czasu… Oni maja ostra psychoze na punkcie swojego kraju, jakby to eden byl a to Somaliswitzerland

      • 3r3

        Próbowałem ostatnio lemingowi wytłumaczyć dlaczego płacę za usługi, leming stwierdził że przecież sam bym potrafił to zrobić. Owszem potrafiłbym, ale kosztowałoby mnie to kilka godzin, zapewne bym czegoś nie wiedział i musiał się dowiedzieć, coś by nie pasowało to musiałbym pojechać do sklepu kilka razy, do tego robiłbym to pierwszy raz więc bym się narobił i wyszłoby tego tyle, że wolę zapłacić komuś kto przyjedzie, zrobi i wie co robi. Jest w tym pewna rozrzutność i 50% napiwek, ale ja już jestem w wieku, kiedy wolę mieć po prostu dzień wolnego, a nie wymieniać porcelanę w łazience.

  • 3r3

    Weź mi @hansklos pokaż te minus trzy urojone krowy. Jak nie masz minus trzech krów to może łatwiej będzie pokazać minus dwa smoki.
    Prostota jest piękna, ale cała ta elektronika to działa na liczbach zespolonych z jak najbardziej rzeczywistym zasilaniem. Bo to jest ten problem że my rozumiemy że rozmawiamy o abstraktach, ale humanistom jak pokażesz na jednej osi ujemne i rzeczywiste to im się wydaje że to można poprzesuwać i one takie same własności mają. Przesuwasz abstrakt przez trywialne zero i już masz rzeczywistość – i oni sobie tak kredyty wymyślili. Nic tylko ich w rakietę zapakować, posłać w kosmos, a paliwo sobie wezmą za Plutonem na kredyt i oddadzą jak dolecą na AlfaCentauri.

    Nie można mieć mniej niż zero paliwa w baku?
    Bo humaniści matematykę pojmują nie obiektowo (geometrycznie) tylko lingwistycznie, to też jest metoda i do pewnego stopnia się sprawdza w tworzeniu teorii, twierdzeń, wyciąganiu wniosków, ale jak dochodzimy do fizyki to z tego całego komunikacyjnego pojmowania matematyki jest ch, d i kamieni kupa.

  • anonim

    Czytam Was już od dłuższego czasu, na początku na IT21, potem wraz ze spadkiem poziomu tam, przeniosłem się tutaj, do 3r3, jeszcze u bogatego mena też poczytam, i w sumie cieszę się, bo coś zaczynam z tego co jest tu pisane rozumieć, ale żeby skomentować, to jeszcze nie ten poziom, mimo że wiosen już 28 i coś by od człowieka w takim wieku wymagać można. A już z dwa lata Was czytam, głównie komentarze, bo w nich cymes największy. Wszystkie jakie są publicznie dostępne, może są gdzieś jeszcze jakieś ukryte? W każdym bądź razie, myślę, że takich jak ja jest tu więcej. Ta wiedza tutaj, to jest jak owoc z drzewa poznania dobra i zła. Po lekturze człowiek wychodzi stąd smutniejszy, bo uświadomiony. Ale trzeba się edukować, nauki w las nie pójdą. Trzymam kciuki za post z 6 października.

    Dziś się złapałem na tym, co od dłuższego czasu po głowie mi chodziło, co to jest to korpo. Przecież to jest po prostu docelowo komunizm, nawet wikipedia ładnie opisuje https://pl.wikipedia.org/wiki/Marksizm
    Teraz tylko rano coraz dłuższe prysznice człowiek musi brać, i w lustro nie patrzeć. Bo wstyd być trybikiem w takiej dużej korpomachnie. Trzeba uciec, od pewnego czasu zadaje sobie pytanie jak. Pewnie coś wymyślę.

    Pozdrawiam, i piszcie Panowie, niech nie przechodzi Wam ta siła. W tym szaleństwie jest metoda. I pozdrawiam szczególnie Medyka Helweckiego. Kiedyś planowałem, by do takiej firmy na G w Zurichu się zatrudnić, i się przenieść na stałe, bo to w sumie dla mnie raj na ziemi – Alpy, powietrze, klimat, podobno taka kultura. Ale skutecznie mnie wyleczyło po tych paru opowiastkach. Bez przesady. Może na chwilę tam pomieszkać, 2-3 lata, ale to chyba też zły pomysł. Szkoda czasu. Trzeba kuć na swoje. Tym bardziej że rodzina już 2+1.

    PS. Czy system komentarzy jest tu anonimowy? VPN + Proxy zawsze i wszędzie, ale nie wiem co tam dalej u Was w stajni i na serwerze, więc póki co ostrożnie.

    • 3r3

      W internetach nic nie jest anonimowe, ale komu by się chciało odgrzebywać nasze porejestrowane na Sierotki Marysie łącza?

      Disqus przechowuje wszystkie nasze nienawistne komentarze, w szczególności #Ochudzkiego teksty o Bogu, Honorze i Ojczyźnie gdy takie pojęcia zostaną ku uldze demokratycznej większości zdelegalizowane razem z pojęciami deficytu, kryzysu i pustych półek, ponieważ nasi bohaterscy komisarze wygrają wojnę z dobrobytem o takie jutro o jakim pozostanie nam marzyć.

      Co Ci się nie podoba w korpo? Pomyśl sobie że zostałeś wybrany, że pośród całej tłuszczy właśnie Ciebie dostrzegli i postanowili ozłocić. Reszta jest niepotrzebna w maszynce, a Ty jesteś potrzebny, to Ciebie pragną, to Ty masz to Coś. Pomyśl sobie ilu ludzi niezdolnych dodać dwa do dwóch nie przyjęli. #Ochudzki jest w grupie inkluzywnej “naród”, a Ty w grupie ekskluzywnej “korpo”. No to musi coś znaczyć – tam jest przecież więcej bystrych ludzi na głowę niż w narodzie, i ciśnienie większe i czasu się więcej na politykę i wzajemne podgryzanie marnuje niż na jaką zbędną i nikomu niepotrzebną robotę. To jest przyszłość. Wielkie miasta i mieszkanie w rozpolitykowanych mrowiskach sikając sobie nawzajem do mleka gdy już odbierzemy miejsce krasnoludkom.

      I Oni Ci to Coś wyrwą, użyją, a Ciebie za 10 lat najpóźniej i tak wyrzucą. I wrócisz do grupy inkluzywnej, tam Cię przytulą, uczeszą na Irokeza, przypomną nienawistne hasła i Wasze będą ulice.

      A nasze, pozagrupowców najwyżej garaże.

      • Ochodzki Ryszard

        A propos nienawistnych haseł i ulic proponuję takie hasło:
        wasze kamienice, nasze “wasze” samice.

        Taka afirmacja rozmnażania do propagowania wśród, jak to mówi 3r3, gołodupców.

        Bodek też się powinien ucieszyć, bo wiadomo czyje są te kamienice. Pytanie czy wejście w posiadania samic właścicieli kamienic nie uzna za
        Rassenschade?

        • Eltor

          >>A propos nienawistnych haseł i ulic proponuję takie hasło:
          wasze kamienice, nasze “wasze” samice.<<

          Ależ to jest realizowane na skalę kontynentu. ^^

          • Ochodzki Ryszard

            no tak ale nie z tych pozycji co powinnno: posiadaczami samic właścicieli kamienic winni się stawać Polacy a nie przybysze z Magrebu.

    • Medyk Helwecki

      Drogi anonimie,

      Szwajcaria jest krajem chłopskim, mieli niesamowite szczęście co do historii oraz szczęście w tym, ze nie maja żadnych kopalin. To wymusiło innowacje. Gdyby mieli kopaliny to byłoby raczej jak w Rumunii.

      Rodzina mojej zony jest mieszana. Chłopi z okolic St.Gallen czy tez Bankowcy z Credit Suisse z Lucerny oraz inżynierowie z Lozanny i tak dalej.

      O ile Ci najbiedniejsi z St. Gallen biora mnie do stolu swojego i oddali by ostatnia kromkę chleba, którą maja ( a maja naprawdę niewiele, rzadko więcej niż jedna parę butów i żyją nie jak chłopi w PL z dotacji UE a raczej jak przedwojenni chłopi Polesia -poniżej minimum socjalnego) tak np. mąż Pani manager w banku to mi powiedział ze za to ze ja dokonałem Rassenschande i honor rodziny splamiony to by swojego produktu SIG Arms uzyl ale niestety zabiłby szczura a miałby problemy jakby zabił człowieka.

      Co tutaj panuje to super PR i wyparcie. Jak pokazesz Szwajcarom filmiki z Youtube Warszawa, Wreoclaw, Gdansk to mowia ze to propaganda, ze to rendery. W ich mniemaniu to w PL sioe wozami drabiniastymi jezdzi.

      Co do PL to Polacy maja narzekanctwo we krwi. Szwajcaria taka piekna. No piekna. Kupisz dom – placisz podatek co roku od jego wartosci. Placisz podatki od wszystkiego. W przypadku nieruchomosci nikt nie kupuje ich tu za gotowke, bo kupujac dom za gotowke stanowi ten dom twoj roczny dochod – liczy sie to wzorem, moze Gruby czy inni to powiedza bo mi sie nie chce szukac – ale jesli kupisz dom dla rodziny za pieniadze, ktore raz byly opodatkowane, drugi raz np. sa opodatkowane Vermogenssteuer lezac na koncie to co roku placisz za to ze dom jest Twoj. Bo Szwajcaria to kraj bankow -no powiedzmy – jak w PL – to nie Polska ma kosciol katolicki a kosciol katolicki ma Polske a w Szwajcarii to nie banki szwajcarskie a raczej banki maja Szwajcarie. Biorac kredyt hipoteczny nie placisz tak wielkich podatkow…

      A co do samego podatku. Ludzie wszedzie lubia miec swoje dreams. W Polsce biurwa zabiera ponad 55% bodajze. Ludzie prawie popuszczaja mocz, ze w Szwajcarii mniej. Tak, nasz traktor ma trzy wspaniale kola dobre,

      W Szwajcarii masz przymus ubezpieczeniowy i musisz sie ubezpieczyc – kanton i gmina zabierze swoj podatek ale to Ty musisz placic haracz na ubezpieczenia i tak dalej. Efekt koncowy zblizony.

      Szwajcaria jest dzis dla ludzi majacych tak od 100 milionow CHF Vermoegen, ktorzy z kantonem negocjuja wysokosc obciazen podatkowych. Dla golodopcow coz…

      A place sa takie sobie, na Huerliman Areal mam znajomych, gogol rosnie i robic zaczyna co chce. Ma byc roznorodnosc. Male firmy placa juz specjalistom lepiej, no ale od 230.000 CHF rocznie brutto jest progresja..moze Gruby napise boon chyba w ksiegowosci siedzi.

      To wszystko pieknie wyglada. Owszem, Grindelwald jes tpiekny. Jest tak piekny jak PR Helvecji

      • llcoolm84

        Nigdzie chyba nie ma kolorow. Siedze juz 5 rok w krainie fjordow i jakby kto mnie spytal jak mi jest to miałbym dylemat co odpowiedziec… Norwegia ma podobnie dobry PR, im dalej w las tym ciemniej. Pozdrawiam

      • gruby

        “Szczęście co do historii” ?

        Przypominam, że Szwajcarzy tak długo dostawali bęcki od Habsburgów, klanu rabusiów zajmującego się najazdami na sąsiadów aż założyli pierwowzór NATO.

        Przypominam, że ser to był jedyny kiedyś dostępny sposób na magazynowanie i przenoszenie energii mleka w czasie zaś mleko jako takie było jedynym dostępnym wysokokalorycznym źródłem energii, bo już na mięso nie było miejscowych stać.

        I to nie innowacje były, lecz idea Dżu-Cze która uchroniła ten kraj przed najazdami. Szwajcarzy najpierw uznali, że chcą być wolni również od najazdów, potem uznali że swoją broń strugają sobie na miejscu.
        A reszta jest historią, również dlatego że górali podbić się nie da, chyba że w sposób który Ty wieczorami uskuteczniasz. Stąd nienawiść miejscowych.

        • Medyk Helwecki

          Tyle ze oni dali sie podbic. Nasi bracia z najwiekszego polnocnego kantonu. Szwajcarzy sie zgermanizowali. Tutaj wiekszosc kluczowych stzanowisk piastuja Niemcy. A Polak dla nich to taki szczuroniewolnik miedzy Albania a Rosja.

        • Medyk Helwecki

          nie mieli tsunami ani w latach 1915-1918 ani 1939-1945 a robili na tym pieniadze.
          depozyty, produkcja na rzecz jednych i drugich, mozna by wymieniac.

      • bmen

        CHF zaczyna powoli umierać. US ich wykolegowało, bankiery już od ponad roku się wyprowadzają, czyli skończy się tani grosz, gigantyczna bańska nieruchomości, dwa największe banki UBS i Credit Swiss to technicznie bankruci. rok temu SNB kazał im podnieść kapitał i walczą.
        Prywatne bankiety też spadają bo automatyczna wymiana podatkowa od początku 2017:(
        zadłużenie ludności w RE to ponad 120%PKB. Byle wahnięcia na ekonomi i widzimy fajerwerki .
        Zależność of EU na poziomie 60%. problemy EU przełożą się w linii czystej na problemy CHF.
        SNB za-lewarował 100% PKB w aktywach na świecie i USA. Chore.
        Duze firmy zaczynają zwalniać np. Rolex w Genewie, Bombardier w Zurychu itp.
        Poza dużymi miastami typu Geneva , Zurych , Bazylea to nie miejsce dla expatów, bo patrzą na ciebie jak na tubylca.
        Ale czasy się zmieniają. Mamy max 2 lata na ewakuację stąd, póki czas właściwy. potem może być różnie.

        @Medyk
        tak sobie pomyślałem, nie dąłbyś rady napisać wpisu o tym robić przeglądówkę badań dla Kowalskiego? tzn taką co zrobić z krwi aby widzieć co w ciele piszczy, jakie normy i dlaczego to badanie jest potrzebne, tzn co bada i jaki wpływ na organizm.
        3r3 opublikuje, a ja zaklinuję, albo u mnie, bo piszę serie o bogactwie i bez dwóch zdań zdrowie to największe.
        dałbyś radę? pzdr

        • Maksior

          Genialny pomysl, stanowczo popieram – @Medyk, nie daj sie prosic…

          • Medyk Helwecki

            Na razie nie dam rady bo szukam nowej roboty, wprawdzie w piatek udalo sie nie byc wywalonym na zielona trawke ale wczoraj mi Niemiaszek powiedzial, ze on nie zaakceptuje tego ze ja mam byc do konca wrzesnia zatrudnionym i wiecie, powiedzial mi ze mnie jeszcze w tym tygodniu wywali. Rozmowe zakanczajaca prace mam w poniedzialek, Moj niemiecki oberarzt powiedzial mi ze juz w czweartek nie bedzie na jego oddziale schiis Polacke – a Niemcy w CH robia co chca bo im Szwajcarzy wierza.

            Mojej szwajcarskiej zonie to nawet nie mowie co mnie spotyka bo by miala nerwice.
            Wiecie, zaczynam cierpiec troche na zespol bycia cieniem zony. Zona jest Szwajcarka, zadnych problemow, zaczyna zarabiac wiecej ode mnie – zaraz zaczna sie mi tesciowie przygladac.

            Bo dalsza czesc rodziny to gdybym zmarl to kupi sobie najdrozszego szampana tak nienawidza usländerstwa.

            • Maksior

              Szczerze wspolczuje, z drugiej strony ludzkie pojecie przechodzi, jakie ci Inzestbuben maja mniemanie o sobie. Tak BTW skad jest ten Twoj szkopski sierzant, skoro schiis

              zamiast scheiß mowi – zrobil sie bardziej helwecki od miejscowych?

            • Medyk Helwecki

              on nawet specjalizacji w Helwecji nie zrobil tylko wyjechal do Niemiec na dwa lata, zrobil papier i wrocil. Tacy sa gorliwi. Ja sie troche w depresji pograzam bo wiecie – ile mozna.

              Czasami mam ochote zatrudnic sie w McDonalds – bo kurde stres mniejszy a ze tam beda mnie jacys nacpani idioci obrazac – co za roznica

            • Maksior

              Twoja zona wie choc czastke tego, co Cie spotyka? Bo rozumiem, ze gnidy robia to w bialych rekawiczkach? Nie korcilo Cie kiedys chodzic z wlaczonym dyktafonem w komorce?
              BTW dyzur masz akurat? Pozno juz jak na wtorek / srode…

            • Medyk Helwecki

              jeden z moich znajomych (Szwajcar od kilku pokolen) zakapowal pijanego w sztok Chefarzta, ktory chcial operowac. Chefarzt zostal odsuniety od obowiazkow i po miesiacu wrocil, natomiast na niego szukano paragrafow i go wywalono po skardze pacjenta 8Pacjent poskarzyl sie ze ow byl niezbyt przyjemny w rozmowie). Chlopak 3 lata nie mogl znalezc jakiejkolwiek pracy.

              Ja moge wygrac bitwe ale przegram wojne. To tak maly kraj i wszyscy sie tutaj w branzy znaja. A dowody zdobyte nielegalnie nie moga byc wykorzystane. Mam dyzur 24 godziny do jutra do 20:30

            • Maksior

              Odpisalem Ci, ale adminowi chyba link sie nie spodobal, wiec pozostane przy tekscie.
              Jesli mowi Ci cos nazwisko Thorsten Schulte, to zabijesz sobie czas paroma jego filmikami na YT – ciekawy dym moze z tego wyjsc, a wybory juz w ten weekend…
              Milego biurwienia i do nastepnego! 🙂

            • 3r3

              Bo my czasem śpimy.

            • 3r3

              Bo ten ustrój to już tylko gdakanie historyjek wkoło przy ognisku, kto jest bardziej w kontakcie z duchami demokracji, biurwy i socjalizmu. I ten dostaje więcej sorgo. Ale ten kontakt z duchami socjalizmu sprawa że szamani są na pełnym odlocie. Nawet plebs łapie się że coś z tymi duchami jest nie halo, a to dlatego, że w dzień do zjedzenia jest tylko sorgo. I srogo wygląda zjedzenie czegokolwiek zakazanego jak mięso czy cukier.

              Niebawem wielkim wywrotowcem będzie posiadacz silnika diesla z generatorem prądu.

            • 3r3

              I się skończy tak, że zorganizujemy jako grupa łebskich jakąś fabrykę chemiczną na trzy kontenery, a potem zaprosimy jakiś arabski klan na MLM do produktu i będziemy szerzyć Zdzicha’d.

            • Medyk Helwecki

              Ty nie wywoluj wilka z lasu. Iperyt siarkowy to dobry licealista robi w warunkach garazu jak chce.
              a dlaczego od kilkunastu lat azotan amonu mieszany jest z chlorkiem amonu, silnie higroskopijnym? Nikt nie chce powtorki z Oklahoma City

            • Eltor

              A dlaczego to przed żoną chowasz? To część Twojego życia i powinna wiedzieć. Tym bardziej, że może to byłby przyczynek do podjęcia decyzji i zmianie miejsca zamieszkania na lepsze. Lepsze dla Ciebie i lepsze dla Was. A jak Wy mielibyście podjąć taką decyzję, jak nie wszyscy z Was mają pełny obraz sytuacji i brakuje danych?
              Medyku, wyjdź z tego cienia.

            • Medyk Helwecki

              bo mam troche kultury jeszcze polskiej ze to mezczyzna utrzymuje rodzine. Ze musze wytrzymac. Tymczasem rozmowa koncowa o zwolnieniu mnie z poniedzialku zostala przeniesiona na dzis na 13:00 bo moj niemiecki Oberarzt mowi – co sobie coorwa wyobrazasz, ze cala pensje dostaniesz ?
              Siedze wlasnie na przesluchaniu obcokrajowca z Pakistanu. Grozil samobojstwem wiec go tu przywieziono. On zyczy sobie kieszonkowego 20.000CHF kazdego miesiaca, mieszkania przynajmniej 120m2 z serwisem sprzatajacym, auta przynajmniej Audi A6 z kierowca 24 godziny na dobe….

              tymczasem ja musze walczyc o kazdy dzien i to tez dodatkowo mnie deprymuje. Jedni wykorzystuja System a drudzy musza na niego robic przy czym ow System traktuje ich niczym robactwo.

            • Eltor

              I ten system Cię zgniecie, jeśli spod buta nie uciekniesz. Możesz oczywiście honorowo przyjąć to na klatę, ale jednak mam wrażenie, że żonie się jeszcze przydasz. Zdrowy.

            • Medyk Helwecki

              tak w ogole to siw wiecie, zdrowo wqrwilem, ale bez piany z pyska i slinotoku.
              na tej rozmowie to mu powiedzialem ze jak mu sie nie podoba to przeciez loty z Kloten do Ïslamabadu sa caly czas, wiec o co kaman.
              Bo ow Pan zazyczyl sobie jeszcze General Abonnament w klasie 1 i usuniecia odciskow palcow z baz danych

            • gruby

              Jeśli na tej rozmowie będzie szef szefa to możesz przedstawić swoją kandydaturę na stanowisko swojego bezpośredniego przełożonego. Bez krytyki, jako win-win. Co Ci szkodzi ?

            • Medyk Helwecki

              chlopaku, ja wylatuje na zbita dude, jako element patologiczny, usländerski, plugawy, z negatywnymi referencjami, A moj przelozony ma tytul zawodowy ktorego ja nie mam a wiec odpada

            • Krywań

              Mam pewne przemyślenie odnośnie Twojej sytuacji.
              Przede wszystkim jest bardzo prawdopodobne, że masz kłopoty nie tylko za to, żeś usländer – to też oczywiście, ale to nie wszystko, a nawet nie większa część.
              Jest bardzo możliwe, że ten ryk wściekłości, którego doświadczasz to za podszywanie się pod tubylca – a więc za Rassenschade, a to już zbrodnia kiedyś karana egzekucją (i można rzec, że właśnie taka egzekucja jest teraz na Tobie dokonywana).
              Syn mojego znajomego we Francji doświadczył czegoś nieskończenie mniejszego oczywiście, ale podobnego. Bardzo się starał być – o zgrozo – najlepszym w klasie, w tym z francuskiego. I tak się zdarzyło, że w jakimś ważnym wypracowaniu, doskonałym ogólnie, źle postawił przecinek, za co obniżono mu ocenę.
              Młody człowiek odebrał to jako karę za bycie Polakiem z pochodzenia, ale to chyba zadziałał mechanizm obrony przed udawaczem tubylca – pokazali mu, że nie zna francuskiego tak dobrze jak rodowity Francuz (i w domyśle – nigdy tak dobrze nie będzie znał).
              Jeżeli spojrzysz na sprawę od tej strony to wszystko się zgadza.
              Bo popatrz – obcokrajowiec z Pakistanu przesłuchiwany przez Ciebie nic nie udaje, tylko żąda.
              I prawdopodobnie coś dostanie.
              Tu powinien być link, ale jak go stawie to są kłopoty, więc do googla : ​Szwedzka gmina kupiła trzy mieszkania dla imigranta z Syrii i jego trzech żon.
              Sam piszesz : “Jedni wykorzystuja System a drudzy musza na niego robic przy czym ow System traktuje ich niczym robactwo”.
              A więc nasuwa się sugestia : wykorzystaj system, może jako lekarz przyjazny nachodźcom. Wejdziesz w środowisko które pracuje na rzecz Rassenschade, a więc z definicji nie będziesz tam obcym.
              I może darmowe mieszkanie z gminy dostaniesz, albo wsparcie dla indywidualnej praktyki nastawionej na uchodźców, kto wie.
              To nie żart, to na poważnie – wykorzystaj system, ssij ile wlezie, nie żałuj sobie, ucz się od Gospodarza bloga.

            • uberbot

              @medykhelwecki:disqus

              mnie chodzi po głowie to pytanie – poza tematem bloga – skąd Ty się tam wziąłeś? Pewne rzeczy rozumiem z tego co piszesz… Nie musisz odpowiadać, ale z tego co piszesz, to siedzenie w celi z …. byłoby przyjemniejsze, niż życie w CH.

            • Medyk Helwecki

              szukalem swojego miejsca w zyciu, w PL nie mialem ochoty tyrac za stawke ponizej sredniej krajowej. Wyjsciem bylo pracowac po 350-500 godzin miesiecznie i stac sie czescia systemu.
              Uleglem iluzji ze gdzie indziej jest lepiej. No owszem, jest ale… nie ma w zyciu niczego za darmo. Gdybym pracowal tylko jako lekarz to nie mam szans na porownywanie sie z polskim rowiesnikiem bo ten w PL kombinujac przy systemie ma wiecej. Tu, w systemie helweckim to nie ja jestem tym komu wolno kombinowac – stanowie paliwo systemu, brykiet, ktorym System sie zasila. Mi nie bedzie dane z niego czerpac tak jak czerpia w PL.
              Mam piekna Zone, jestesmy w zasadzie szczesliwi, choc ona ma tez dosc medycyny bo to syf. Zreszta Ci lekarze, ktorym hajs nie zaslania wzroku, Ci, dla ktorych sa inne rzeczy wazne – pytani wprost – nigdy ponownie nie wybralibysmy medycyny,
              Mam inne rzeczy w zyciu niz walka o cos wiecej niz 10.000 CHF miesiecznie. Juz 15.000 miesiecznie dla usländera to sukces. Stawki spadly. Konkurencja coraz wieksza. Tylko zamiast wzrostu jakosci opieki nad pacjentem jest spadek. Nawet tych zdolnych Szwajcarow sie wyrzuca i gnoi, zeby nie bylo inaczej.

        • Bodek

          Popieram ten pomysł.

          Moim znajomym, którzy 5 lat temu biegali za kasą, mówiłem Panowie spokojnie to nie jest już ten etap. Jak żeście się panowie do 40tki nie dorobili, to już amen. Tłumaczę im teraz front przebiega gdzie indziej, teraz idzie walka o nasze zdrowie i zdrowie naszych dzieci. No i jeden nie posłuchał i miał 2 tygodnie temu stroka.

          W rok, co ja gadam w tydzień, nam mogą wszystko zabrać, samochód dom, działkę mieszkanie.

          Musimy walczyć o biologiczne przetrwanie. Medyk powinien nam pomóc co robić, żeby się nie truć w zdrowiu żyć. Taka profilaktyka.

          • Bart

            Żaden Amen, tylko trzeba z głową bez ciśnienia i emocji zmienić kierunek, zaczekać aż ten chomiczy kręciołek zwolni na chwilę (przestać zapier…ć łapkami w korpo-kółko) i wyskoczyć tak, żeby się nie potłuc za mocno 🙂 …mam prawie 40 i właśnie się do takiego manewru przygotowuję.

            • 3r3

              Pozycji społecznej w tym wieku i tak już nie zmienisz. Jak wyskoczysz to kręciołek przyspieszy, przecież skakać będziesz z obwodu, nie z centrum 🙂

            • Bart

              …ale wiesz czasem w życiu jest tak, że przychodzi ten jeden, który nie wie, że się nie da…i on to właśnie robi…

            • 3r3

              To przyjdź, zrób, pokaż, wszyscy tak zrobimy.
              Na zmianę potrzeba zasilania, wydania zasobów. Egzodynamikami są ludzie młodzi i wydają – wspinają się po drabinie społecznej jak wysoko dadzą radę.
              Starsi to już tylko depczą po palcach tych niżej żeby im nie włazili. Żeby się wspiąć dalej i sił już nie ma, i chęci.

              Oczywiście drabinę zawsze można porąbać – u samego dołu zębami tłumu na wióry przerobić.

            • Bart

              Jeśli chodzi o wymierny awans społeczny to oczywiście się zgadzam, zresztą trafnie to opisałeś w kilku miejscach jak te struktury drabiniaste (lub raczej szklana góra) zostały przyblokowane, żeby nie można było w prosty sposób wdrapać się wyżej. Tu w SE jest do tego trudniej, ze względu na ten para-socjalizm (ch.. wie co to jest na prawdę), choć chyba jednak nie tak trudno jak w CH (z tego co tu koledzy piszą). Do rodziny królewskiej oczywiście nikt nigdzie nikogo nie wpuści ani do wyższej władzy nawet się nie zbliżysz – ale nie to jest moim celem, nie startuję do żadnego wyścigu i nigdzie wdrapywać się nie chcę, moje cele w kwestii drabiny społecznej jako takiej nie są zasadniczo istotne. Chcę zapewnić godny i względnie bezpieczny (nie kredytowany na ten przykład) byt i dom mojej rodzinie, którą dość późno założyłem…więc nie jest to kwestia czy się chce czy się nie chce…bo się musi chcieć ! 🙂

            • 3r3

              Zawsze można mieć kilka rodzin i trzymać po różnych krajach. To tylko muslimi są tacy naiwni że sprowadzają wszystkich do mieszkań obok siebie.

      • papik

        Podatek od posiadania nieruchomosci nazywa sie ‘valeur locative’ albo ‘Eigenmietwert’. Wartosc wylicza sie z dosc skomplikowanej formuly – pod uwage bierze sie liczbe pokoi (z tego wynika ze co ktory dom ma pokoj nazwany Bastellraum – od niego sie nie placi), ich wielkosc (progresja co 2m^2 – czyli czesto pokoje maja 13,7 albo 15,8 metra), mnozy sie to przez wspolczynnik odeglosci nieruchomosci od publicznego transportu i atrakcyjnosci okolicy… Za 4 pokojowy dom (w rzeczywistosci 6) we Fribourgu wychodzilo circa 17’000 CHF dopisywanego do rocznego dochodu…

        • Medyk Helwecki

          no coz,w Zurychu willa wychodzi drozej, i sie to odczuwa ale jak wiesz kombinuje z kredytami,

    • Medyk Helwecki

      moja szwajcarska zona jest lekarzem. Dwa tygodnie temu miala w Praxis pacjenta z Czech, pacjent mial liste badan do zrobienia do nowej pracy. Wiecie, pracodawca wymagal EKG, Echo serca, testow na HCV, HBC, HIV, aktualizacji szczepien etc. ze Szwajcarii- czlowiek nie mogl zrobic tego w Pradze za 1/4 ceny.

      No wiec byl na bnadaniach i rachunek wyszedl 1950 CHF – Czech jak dostal ten rachunek to poszedl z nim do kadr – bo to nawet logiczne ze skoro cos chcecie to placcie za to. Okazalo sie ze w tych kadrach w firmie byl tylko raz. W tych kadrach podpisano mu zwolnienie a umowa zakladala na probnym brak okresu wypowiedzenia, jeszcze mu poradzono szyderczo zeby ten rachunek wyslal do Pragi a ze czlowiek ma pobyt typu L ( juz trzeci Ausweis, jest tu trzeci rok ale prawo pobytu daja mu na 6 miesiecy) to jest nikim.

      Poprosilem zone o to by ten rachunek wzieli na klate firmy, zeby tego czlowieka nie kopac, zeby byli kims lepszym i nie musieli sie dorabiac – na chleb z dobra szynka parmesnka wzglednie Bundnerfleisch maja…

      Wszystko piekne na obrazkach, ja zazdroszcze korposzczurom ze ich oficjalnie nikt w pracy przy swiadkach nie moze wyzywac od Ostblocknutten i schiis Polacken czy chien polonaise.

      • 3r3

        W Szwecji wcale nie było lepiej, tylko że tacy jak ja to się z naziolami nie certolili tylko od razu w podatkową potylicę przyłożyli na rozpęd i z górki było. Normalną praktyką biznesową przywiezioną z Jugosławii (z wojny) był wpier… i podpalenie.
        Teraz to poprawne media nawet nie wspominają o strzelaninach i bombach. Jest wielkie halo o cztery mieszkania dla żon jakiegoś dzikiego za 1,4mEUR, a o to że policja strzelała się z gangiem i było 1:1 w obezwładnionej sile żywej to nikt nawet nie wspomina.

      • Maksior

        Odwal im jakims Schwichserem, moze zamkna japy.

      • Paradoks

        Ja Ci nie zazdroszczę, cholera. Tak przywykłem do korporacyjnej przymusowej etykiety politpoprawności wokół siebie, że aż mi ciężko uwierzyć w to, co opisujesz. Aż się zastanawiam, czy te całe korpo nie mają w sumie jakichś zalet, bo poza takimi wstrętami wprost to całkiem spora część populacji jest za głupia, żeby szkodzić sprytniej i w białych rękawiczkach, więc sobie całkiem spokój dają.

        • 3r3

          Korpo jest zapewne najdoskonalszym rodzajem organizacji masowej jaki potrafimy wytworzyć, i który działa. Nawet hierarchiczne armie nie są tak duże jak korporacje, w których władza jest rozmyta.

        • Medyk Helwecki

          Wiesz, medycyna robi sie korpo, przynajmniej w Szwajcarii. Zarzady sa albo niemieckie albo amerykanskie, pelno tej korporacyjnej nowomowy, bla bla bla, im mniej umiesz a im bardziej lizesz dude przelozonemu tym masz wieksze szanse na awans, umowy sa roczne maksymalnie, choc i 6 tygodniowe sie zdarzaja, wielkie ilosci frazesow nad optymalizacja celu, 5 nic nie znaczacych gwiazdek doskonalosci w jakims nic nie znaczacym rankingu o ktorym nikt poza zarzadem nie slyszal, szkolenia jak dla mappetow i malpiej bandy z rysowaniem flamastrem kolka z napisem cel, etc… No i zarobki bywaja korporacyjne -tzn. czlonkowie zarzadu maja podstawy 700.000 CHF plus premie, CEO ma 3 miliony i mieszkanie oplacane i kierowce, w przypadku dobrych wynikow w tabelce excela premie roczna w wysokosci np. 500.000 CHF i tak dalej, a lekarz tam pracujacy 105.000 CHF rocznie brutto,

          W przypadku gdy opieka nad pacjentami lezy bo tych u dolu proli sie wykorzystuje jeszcze bardziej i zatrudnia np. hurtem 12 osob do optymalizacji procesow pozyskania klienta ( kazdy tam ma wiecej niz 140.000 CHF rocznie bo to przeciez wysokiej klasy specjalista , dyrektor komorki ponad 300.,000CHF rocznie a zepsuty kibel jest dalej zepsuty. Zarzad wpada na pomysl ze przeciez jest za malo reklamy i tak dalej to sie robi dzial fotograficzny gdzie jest szef dzialu z ssekretarka i pracownik jeden od fotografii zamiast zrobic to w outsourceingu – to sie znowu z 800.000CHF rocznie wyrzuca, A przy okazji ziecia Mjetka mozna zatrudnic i spokoj jest kasa jest, a jako lekarz potrzebujesz zgody kilku komisji jesli chcesz dla pacjenta kupic opatrunek przeciwodlezynowy za 30CHF bo to przeciez zta drogie (ze wydluza czas hospitalizacji brak tego opatrunku, zwieksza koszty i cierpienie to nikogo to nie obchodzi).

          Co mnie jednak dziwi – korposzczury w audycie widza to wszystko i nic sie nie zmienia. Co jako glupi ograniczony lekarz podejrzewam – mecenas daje zloto-mecenas wymaga. No wicie rozumicie towarzysze, robimy u was audycik i mamy 5 gwiazdek doskonalosci wiec towarzysze rozumicie – raporcik musi byc doskonaly, no nbo my doskonali jestesmy…

          A wlasnie z tej korpo chcialbym szykan – ze ktos moj dzial rozwiazuje i lecimy na zielona trawke wszyscy albo 90% a nie jak dzis ze przychodzi jakas swinia rasistowska i pyzta , ej curwo z ostblocku, dlaczego to nie zrobione, co sobie myslisz ty chien polonaise, ty taki owaki.

          Do kryminalistow sie tak nie zwracaja jak do lekarzy imigrantow. Tewgo ja zazdroszcze. No ale sami jestesmy sobie winni, jesli lekarzue z Bulgarii przyjezdzaja i zgadzaja sie mieszkac w pokoiku 11m2, ze wspolnym kiblem i prysznicem na korytarzu i pracuja za kieszonkowe miesiecznie 800CHF plus umowe ze maja obiady sniadania i kolacje od szpitala. Im to wystarcza, tanszy wypiera drozszego. Czemu tu sie dziwic? Jak ktos nie szanuje sie samemu to go nikt nie bedzie szanowal.

          Tylko pacjentom sie od tych zabobonow wcale nie poprawia.

          • Maksior

            Medyku, wierzyc mi sie nie chce: LEKARZE kiwaja za 800 CHF na lape + wikt i wyro?? To jacys stazysci sa? Przeciez w CH to na przyslowiowe waciki nie wystarczy…!
            Cos im naobiecano na przyszlosc i jeszcze zludzeniami zyja?

            • Medyk Helwecki

              im naobiecywano ze musza zdobyc doswiadczenie bo nie od razu Rzym zbudowano. Daja im tytul Arzt im Praktikum (wbrew prawu bo kazdy Rumun, Bulgar majacy ichnie krajowe prawo wykonywania zawodu lekarza ma w swietle umow bilateralnych te same uprawnienia czyli jest lekarzem rownym lekarzowi szwajcarskiemu) -i oni tyraja za te ochlapy. Nawet chodza ubrani jak lumpy i raz na pol roku jada na ferie do Bukaresztu czy Sofii.

              Sprawa jest o tyle niefajna ze oni do 99% roboty lekarskiej wystarczaja. Smiem twierdzic ze nawet jak nic nie robia to daja grube pieniadze szpitalowi. Roczna dotacja na jednego lekarza w kantonie Bern wynosi 95.000CHF, w Zurychu kanton daje 150.000 CHF. Bo podobno lekarzy za malo.

              Z tymi Bulgarami czy Rumunami to jest jeszcze smieszniej bo im obiecuja np. pensje rzedu 7100 brutto w momencie zdania egzaminu wewnetrznego z Mundartu. Zbiera sie taka komisja i gada z takim jelonkiem w Schwiiitzertuuuusch jakims z okolic Heiligenschwendi – zwyczajowo umawiaja sie na egzamin po 6 miesiacach i jak nie zda to dalej tyra za te 800CHF i prycze z zarlem. A komisja jest oczywiscie wewnetrzna, pracodawcy. Wiec znam takich frajerow co 4 rok tyraja i wierza ze juz za chwile wyrwa sie do kliniki uniwersyteckiej ( a w klinice uniwersyteckiej jak nie jestes z poparciem to nie od razu dostaniesz etat)…

              Cyrk trwa. helveticdreams maupa dzimejl

            • Maksior

              Mozesz takich delikwentow dyskretnie ostrzec czy nie uwierza (zanim sie 7 razy nie sparza) a i jeszcze kierownictwu podp…ola?
              Dzieki.

            • Medyk Helwecki

              Czekam na komentarz 3r3 w tej sprawie. Lekarze z reguly maja wielkie ego i oczekiwania. Amerykanie robili badania – ponad 1/3 juz na studiach studentow medycyny ma glebokie zaburzenia osobowosci. Ci, co sa wyzej to creme de la creme tychze.

              Lekarzom sie z reguly wydaje ze sa nadludzmi i ze nie ma niczego wazniejszego w zyciu niz medycyna. Ze ktos kto wykonuje ten zawod to polbog, heros. Oczekuja specjalnego traktowania – na studiach sie tez stymuluja -ile to trzeba przeczytac i jak to ciezko jest…. zbiorowa histeria i zbiorowy narcyzm pt…jestesmy zajefajni. Ego w kosmos wywalone.

              Ludzie neguja wszystko co nie pasuje do teorii. Prawda jest taka, ze o ile w Polsce dzis krotko dla lekarzy specjalistow potrafiacych kombinowac to czasy sa platynowe a nie zlote, tak dla mlodych jest mizeria. Ludzie na medycynie potrafia w wiekszosci zakuc i zaliczyc i wierza oraz oczekuja ze dzieki temu swiat u stop lezal bedzie. Dzieki temu ukladowi Ci co widza wiecej i sa sprytniejsi to maja konfitury i krugerandy jakich nie maja ich koledzy na zachodzie czy w Szwajcarii, a Ci ktorym sprytu brak, coz – murzynia za ochlapy.

              Zachod wydaje sie bardziej sprawiedliwy. Jesli pochodzisz z rodziny z malej wsi i cale zycie walczysz i widzisz podczas stazu na studiach – ze panny maja plecy albo jedna sypia z ordynatorem ginekologii i ma etat a druga kombinuje jak by etat dostac bo rezydentur brak to wqiesz ze musisz spierniczac bo nie masz szans na tym rynku. Zreszta o czym my mowimy – jak mialem 21 lat to moje kolezanki studentki kupowaly sobie domy w Wilanowie. Z takim na krajowym rynku nie mozesz stanac w szranki.

              Jedziesz wiec na zachod z nadzieja. Z nadzieja ze tam, ciezka praca bedzie Tobie latwiej. Natoimiast to nie jest latwiej bo masz innego rodzaju stresory. Stresory kulturowe – jest sie gatunkiem inwazyjnym niczym Barscz Sosnowskiego. W przypadku Szwajcarii jest sie usländerem ale nie 1 sortu. Jest sie usländerem sortu II. Jak albanczyk czy jakis z Afryki. Ja zauwazylem ze Szwajcaria sie zgermanizowala i nawet Szwajcarzy mowia o Niemcach z pozycji kompleksu malego brata – nasi koledzy z najwiekszego polnocnego kantonu. Niemcy sa szanowani i uwielbiani, pielegnuja natomiast mit jak to im w Szwajcarii zle i jak sa dyskryminowani. Ale najglupszy Niemiec zawsze znajdzie prace szybciej.

              Co do Rumunow – ludzie ulegaja zmapetowieniu i swoistej anergii, Czesc neguje swoje polozenie – bo przed porazka wobec siebie samego przyznac sie jest najciezej. Czesc miala aspiracje i ma dzis depresje – bo widzi ze polegla z systemem. Czesc wierzy fanatycznie w to ze ich los sie odmieni. Ale z reguly Ci, co widza – nie robia w akcie rezygnacji nic -czekaja na to co bedzie i nie maja sily walczyc.

              Ja np. jak jade na rozmowe kwalifikacyjna to widzac ze sekretarka daje mi liste do podpisania obecnosci to wychodze od razu – bo czesto chodzi tylko o to podpisanie listy dla statystyki. Chefarzt ma swoje kilka % punktow do oceny rocznej za popularnosc oddzialu a od rocznej oceny zalezy jego pensja. Wiec wiesz – zapraszaja na rozmowe kwalifikacyjna dla picu -nie majac nawet zamiaru mnie zatrudnic.

              Mialem przynajmniej 10 rozmow w zyciu gdzie pierwsze slowa po tym jak odkryto ze ja nie Szwajcar to byl cyrk. Was wotscht du arschloch du? Du denkst dass ich dich hier iistelle ? Du bist bschisse du schiiss usländer, weg mit dem Dreck, raus du Schweinehunde Du…

              A jak sa bardziej kulturalni to obrazaja w ten sposob – Niech Pan wymieni jakas ksiazke do chirurgii jaka Pan zna. Wymieniam Sabiston Textbook of Surgery a oni w brecht – hahahaha – przeczytal w naszej gablotce, no niezly z niego dupek i siedzisz naprzeciwko a oni dra lacha w najlepsze. Albo mowia – ale wie Pan, to zaswiadczenie ze Pan wykonal tyle a tyle zabiegow to ladnie Pan sfalszowal, bo widac po Panu ze Pan ani jednego nie zrobil i takie tam. Spotkalem sie tez z tym ze pojechalem na rozmowe kwalifikacyjna do St. Gallen i meldowalem sie w Sekretariacie a oni do mnie – Pan nie ma zadnej rozmowy dzis, to pomylka. Pokazuje wiec im maila a oni – a przepraszamy, to pomylka, Panu mielismy wyslac Absage, bowiem my zapraszamy wartosciowych ludzi ,a Pan wie…. Przeciez to sie w pale nie miesci za przeproszeniem….

              A wiesz co jest najlepsze – ze nie znajdziesz zadnej firmy produkcyjnej czy uslugowej gdzie sobie tak robia -bo raz jedna taka akcje by zrobili to by tam sie nikt nie ubiegal- pies z kulawa noga by nie wyslal podania. Smierc dla firmy a gosciu ktory by jakies chamstwo tego rodzaju odstawil bylby w posredniaku latami na kursach obslugi wozka widlowego bo by roboty nie znalazl – ale to sa firmygdzie nie biurwa decyduje o podazy i popycie. Ludzie sie szanuja a lekarzy jest zbyt duzo i jak mnie wywalili to tego samego dnia przyjeli 5 Rumunow – za moja jedna pensje i im jeszcze zostalo.

            • 3r3

              “Czekam na komentarz 3r3 w tej sprawie.”

              W jakiej bo nie mogę dojść do tego z wątku.

              “Jedziesz wiec na zachod z nadzieja. Z nadzieja ze tam, ciezka praca bedzie Tobie latwiej. Natoimiast to nie jest latwiej bo masz innego rodzaju stresory.”

              Ja jechałem przytomniej – z naostrzonym toporem, rozwianą brodą i rabunkiem w oczach.

              “A wiesz co jest najlepsze – ze nie znajdziesz zadnej firmy produkcyjnej czy uslugowej gdzie sobie tak robia -bo raz jedna taka akcje by zrobili to by tam sie nikt nie ubiegal- pies z kulawa noga by nie wyslal podania.”

              No tak, tylko to dlatego, że produktu nie przegadasz – musi funkcjonować. A łapiduch może naopowiadać cokolwiek i nawet po pijanemu robiąc cesarkę nikt ordynatorowi w sądzie koleżeńskim słowa nie powie. Wiem z domu.
              Może jednak zajmij się produkcją?

            • 3r3

              A sędziom i prokuratorom obiecano emerytury?
              A ktoś im wspominał o ryzyku, że jak się ludzie połapią że to wszystko nie działa to potraktują wszystkich co choćby podanie na “prawo” złożyli jak Tutsi Hutu?

  • llcoolm84

    Dzieki 3r3 za bloga. Jak większość pewnie… trafiłem tutaj z IT gdzie dlugo bedac anonimowym czytalem Twoje komentarze, ktore wg mojej oceny zawsze najwiecej wnosily do dyskusji. Moze czasem napisze cos ciekawego z perspektywy inzniera konstruktora z krainy fjordow gdzie juz 6 rok leci na obczyznie. Pozdrawiam grono czytajacych oraz gospodarza. 5

  • Medyk Helwecki
    • 3r3

      Przeglądam właśnie bilanse handlowe w papierowej gazecie (ale skoro to forum ramoli ględzących o cukrzycy to wypada czytać papierowe gazety). I wygląda na to, że kraje zachodnie zaczynają miewać dodatnie bilanse handlowe z Chinami czyli… Chińczycy mają w kompensacie częściowej walutę dominującą i zaczynają wysysać zachód z towarów, a raczej nie kupują wykałaczek i gwoździ.
      Wygląda na to że nas tu w Europie wydają na wszystkie sposoby zanim się obudzimy.

    • Eltor

      Genialne. Szwedzki podatnik za wyrwane mu pieniądze sam swoim wysiłkiem opłaca wymianę populacji na – z jego punktu widzenia – obcą. Jak to mawiają pod monopolowym “odj#$bane perfekcyjnie”

      • Medyk Helwecki

        to popatrz na Norwegie
        http://wolnosc24.pl/2017/09/19/uciekla-do-polski-i-stara-sie-o-azyl-bo-u-nas-czuje-sie-bezpiecznie-w-jej-kraju-chcieli-jej-odebrac-dziecko/

        Ja jeszcze nie mam dziecka ale Kindes- und Erwachsenenschutzbehörde napewno nas odwiedzi niejednokrotnie.

        Tak dla informacji – urzednicy ostatnio przyczepili sie kontrolujac moje mieszkanie ze mamy zbyt duze worki na smieci. Worki na smieci w CH kupuje sie specjalne – czasami jakis sasiad podlozy swinie i ukradnie Twoj worek a on wysypie smieci luzem lub z Twojego worka wyjmie Twoj paragon etc. i grzywna murowana.

        No ale u mnie byl problem bo argumentacja ze malzenstwo ze Szwajcarka fikcyjne – gdyby to bylo prawdziwe mielibysmy worki 17 litrowe. No i byla dyskusja.

        • 3r3

          To jeszcze nie przechodzicie tego co w krajach północy, gdzie urzędników i socjalnych się przegania z ulic jak jehowych.

          • Medyk Helwecki

            Ja jestem tylko ciekawy czy tak dla porownania z ta norwezka z linku powyzej, czy oni chetnie wchodza do rodzin arabskich czy pakistanskich czy moze jednak nie za bardzo

            • 3r3

              Nawet do rosyjskich nie wchodzą bo chcą żyć.

        • strzasu

          W Austrii na budowie wylatujesz, jesli nie trzymasz się barierki przy chodzeniu po rusztowaniu. I wez tu wytlumacz chlopakom… Z drugiej strony, jakiś czas temu padła propozycja montażu konstrukcji w Kenii. W zasadzie byliśmy już zapisani na szczepienia, kontrakt w dolarach, tylko ta prywatna opieka z ostrą amunicją na tubylców. Zrezygnowaliśmy.

      • 3r3

        Kto bogatemu zabroni zbiednieć?

  • gruby

    No i stało się. Ponad 200 powątkowanych komentarzy a nowe pojawiają się równolegle w kilku miejscach, zgodnie z tematem dyskusji. Tego się nie da czytać ani przeglądać.

    Rzuciłbym cytatem z kpt. Stopczyka kiedy próbował zrobić porządek ze swoimi pijanymi ubekami na stołówce ale wiem, że sami jedziecie na gotowcu.

    • Dzik

      Próbowałem posortować komentarze po najnowszych, ale większość jest odpowiedziami na wcześniejsze wpisy, więc z takiego sortowania wychodzi jeszcze większy chaos. Ja rozwijam całość komentarzy, ctrl+F w przeglądarce, ‘… godzin temu’ – prymitywne, ale działa.
      Takiego 3r3 mamy i żadnego innego. Czytamy to, co jest, bo tego czego nie ma, nie poczytamy.

      • 3r3 ma za miękkie serce, a ja nie dałem rady upilnować. Od następnego wpisu będzie obowiązkowa moderacja. Niech komentarze będą na temat, nawet jeśli to będzie wiązało się z kilkunastogodzinnym opóźnieniem. Idziemy w jakość.

        Jak ktoś chce podyskutować na tematy wszelakie – wymieńcie się proszę mailami, albo załóżcie forum dyskusyjne. Albo można poczekać do wdrożenia chatu albo shoutboksa, ale nie daję na to żadnego SLA.

        • gruby

          @rpis:disqus napisał:

          “Jak ktoś chce podyskutować na tematy wszelakie – wymieńcie się proszę
          mailami, albo załóżcie forum dyskusyjne. Albo można poczekać do
          wdrożenia chatu albo shoutboksa, ale nie daję na to żadnego SLA.”

          O, właśnie: miałem nadzieję, że kiedyś może odpalicie forum niepodwieszone do artykułów. No bo gdzie można niezobowiązująco powymieniać się informacjami wszelakimi jak nie u was ?
          IT21 obciął wolność komentowania a z drugiej strony wypłynął na FB i mu starą ekipę komentatorów nagle wcięło a u bmena struktura forum jest taka, że przekracza to moje IQ. Może po pijaku bym sobie z nią poradził, jeszcze nie próbowałem …

          No to się ludzie tutaj przenieśli. Zostaliście ofiarą własnego sukcesu.

          • Forum niepodwieszone do artykułów to sobie może każdy odpalić. Google: darmowe forum i już. Wrzućcie sobie tutaj linka do tego forum.

            • 3r3

              #rpis miej dla ludzi litość – wszędzie ich przeganiają z pogaduchami, a przecież my tak bardzo pragniemy dobra naszych czytelników. I liczę że czytelnicy nagromadzili tyle dobra, że jak będzie trzeba dołożyć do utrzymania serwera, zegarków i ośmiorniczek to dadzą radę.

            • Dzik

              Czyżbyś planował wprowadzenie płatnego dostępu? Ja rozumiem, żeś Ty biedny, bezdomy i bezrobotny i nie stać Cię na utrzymanie serwera, ale jaki cymes może być z pobierania jakichś śmiesznych groszy od stałych czytelników? Może oprócz zebrania danych kto, skąd i którędy płaci (oczywiście płacić będą same Sierotki Marysie).
              No, chyba że to wstęp do jakiejś zorganizowanej akcji (a akcja jest taka, że frajer daje piątaka – cwaniak 3 dychy).

            • 3r3

              @Dzik plan jest sprzedajmy.se (znaczy to już istnieje tylko jeszcze Was #rpis nie wpuszcza) i tam będą płatne kartą ogłoszenia (bo na razie inaczej się nie dało, a #rpis na BTC jeszcze nie jest łasy, ale może będzie), i będziecie mogli sobie handlować pięknymi paniami, srebrem, melasą i działkami na Charonie.

              To jest plan numer jeden oczywiście, bo plan numer dwa jest taki, że zostanę akwarelistą, zapuszczę wąsa, zaczeszę grzywkę i z braku klienta na obrazy założę partię narodową, kolektywną i będę wygłaszał mowy płomienne jak pochodnie w celu zarobienia se.

          • 3r3

            Napoleon by stwierdził że my stoimy tam gdzieśmy się okopali, a inni nadziali się na opór środowiska.
            Już #rpisowi wyjaśniłem, że jak ludzie potrzebują kawiarni to otwieramy kawiarnię. Przecież teksty dla siebie to ja mogę trzymać na hdd, a jak publikuję to dla ludzi, no i skoro każdy może coś napisać to właściwie co to przeszkadza żeby każdy pisał? Literkami miejsca na serwerze nie wyczerpiecie 🙂

          • bmen

            myślę jak to uprościć bo wielo-wątkowosć się zrobiła.
            Wolnym czasem to po-porządkuje i pozamykam co nie przydatne.
            Zostawię kanał do Podyskutuj Linkownie, Podyskutuj Kreski i Krypto waluty. Co tydzięń odnawiane. Napisze jakiś tekst wstępu co i jak się je.

        • bmen

          ja myślę zę @rpis dobrze prawi. Jak nie zacznie moderować to zaraz będzie totalna dyskusja o wszystkim i o niczym. Wraz z wzrostem czytaczy wzrośnie i liczba trolii. Wystarczy że ktoś zaklinuje na tvn albo onecie i się dzieje !!! Nie chodzi o to że nie poradzi, ale czasu będzie to mnóstwo wymagało, i pojawi się tu elementu wszelakiego, będą qurwić itp.Będą pytać wodzu w którą stronę. Standardowy cykl dla bloga czy forum. IT21 wpadł w tą pułapkę i już raczej nie wyjdzie z niej. Ja u siebie tne w zalążku szajs wpisy bo szajs rodzi inny szajs. Ma być w temacie, aby dany temat się rozwijał.

          Co do forum to temat trochę złożony się robi bo zaraz idzie w wielo-wątkowość a z tym czas rośnie proporcjonalnie. Najlepiej chyba wytworzyć jeden kanał w danym kierunku nie zezwalać na wielo-wątkowść.
          Proponuje zatem wytworzyć jeden temat na forum o temacie:
          Dyskusja o Dupie & Marynie – tydz. X
          i tam ciągły przemiał o czym się da. Co tydzień przenosimy się o do nowego tyg. Dodać tam video, jpg, twitty itp, aby się działo na wesoło. Jak będziecie zainteresowani to mogę to wytworzyć u siebie ale będę potrzebował jakiegoś pana może #gruby i #3r3 do pomocy w moderacji i się zobaczy. Jak coś to piszcie.

          • 3r3

            Z tym że nas tu raptem ośmiu na krzyż komentuje 🙂

            • bmen

              dlatego pytanie czy to ma sens. bo problemem jest nie liczba tylko głębokość poziomów odpowiedzi. nie możecie wprowadzić tylko jednego poziomu odpowiedz? ja mam jeden ale chyba go usunę bo sam widzę ze to robi problem. i tak chyba jest najlepiej, każdy się odnosi do komentarza np numeru czy @ktoś i tyle.

            • 3r3

              Nie wiem jak konfigurować disqusa, być może #rpis coś takiego byłby w stanie wdrożyć.

        • R36M2

          Ta totalna dyskusja o wszystkim i o niczym to właśnie to paliwo, ten cymes przez nas poszukiwany – mądrego to i miło posłuchać.

          Jak zapłacić trzeba, to zapłacę, nawet nie tylko finansowo, pewnie nawet nie tylko ja. Miło by było, mieć taki internetowy klubik, bo w koło samo szambo i kloaka. Elitarność przyjdzie z czasem, tak jak naturalni liderzy w komentarzach u IT21 sami się wyłonili – 3r3 i głupi/bogaty. Pozwólmy entropii działać.

          W sidebarze jest opcja pokazywania 10 ostatnich komentarzy – gdyby to przerobić na ostatnie 25/50, już by lepiej było. Kto mózg ma, to kropki połączy, nie wszystko trzeba od razu na tacy podawać, niech ludzie włożą trochę wysiłku.

          • Godfather

            Jasne, że totalna dyskusja to jest ta delicja po którą tu się zagląda (no dobra, artykuły też 😉 )
            Po zmianach u IT21 pierwszy mój postulat był taki, żeby wpisy były pokazywane bez drzewka ale jak leci sortowane po datach.
            Disqus zdaje się jest oporny na takie brewerie.
            Ciekawą opcją jest podgląd wiadomości do której odpowiedzią jest dany wpis. Tyle że w dymku mógłby być pokazywany cały komentowany post (jak u Coryllusa) a nie naście znaczków.

          • 3r3

            Nie chodzi o to żeby płacić, tylko chodzi o to że będą jakieś usługi wkoło, dla tutaj potrzebujących, no i tam będziemy pewnie żebrać (był postulat na IT21 żeby mi sfinansować psychuszkę – no i jest szczytny cel), i zobaczymy jak to wyjdzie. Bo do reklam się tu nie będziemy zniżać.

            Chyba nawet warto zamieścić informacje, że u nas AdBlock nie działa bo nie ma czego blokować 🙂

            • Medyk Helwecki

              no nie dziala ale ublock 5 dziwnych rzeczy blokuje, przynajmniej.
              Co zlego widzisz w placeniu za uslugi? Jeden dysk serwerowy Taki wlasnie Seagate Enterprise SAS 3.0 kosztuje troszke wiecej niz obiad w restauracji. Energia do serwera, lacze^, nie wspominajac o tym ze ktos nad calym hostingiem i Software siedzi i nie powinien robic tego za darmo.
              Nie ma darmowych obiadow – a podatnik Wam Tobie nie oplaci

    • 3r3

      To zaradź coś, bo #rpis się nie wyrabia. Groził że wszystkim zmoderuje ten bajzel co tu wynikł.
      Shoutbox by się przydał z historią, jak wiesz jak to zorganizować to pisz niejawnym kanałem do nas.