Sekta jako dobry interes – jak stworzyć własną?

Tekst jest wymagający, jeśli chodzi o zasób wiedzy. Starałem się używać słownictwa, które daje się wygooglować, ale bez wklejania kilku odnośników na akapit. To trudny i wymagający temat.

Uregulowanie tematu

Ten wpis będzie o tworzeniu struktury biznesowej, w której korzystnym dla nas (w rozumieniu, że my tworzymy strukturę) rozliczeniem transakcji będzie pozyskiwanie jakości i wolumenów. Kontekst wpisu dotyczy sekty jako przedsiębiorstwa (przykładem porównawczym będą korporacje, systemy sprzedaży, historyczne odniesienie do Stachanowców i gryfikacja). Jeśli szukasz tutaj metody regulowania swoich deficytów (w rozumieniu sekty, gdzie celem jest realizacja pożądliwości guru i politbiura; względnie grupa rozrywkowa “czcimy szatana i urządzamy orgie”), to metody są te same, ale przyjmuję założenie, że skutecznym guru jest osobowość pozbawiona deficytów patologicznych.

Kulty są organizacjami, które wyróżniają się pośród innych (klubów golfowych, filatelistów, partii politycznych), iż celem głównym tego narzędzia jest góra piramidy potrzeb – transcendencja. Przy organizacyjnym regulowaniu i uzupełnianiu innych potrzeb z piramidy. Istotne jest, że w kulcie występuje transcendencja i rozwój duchowości. To, czy jest on nastawiony na ucinanie głów mieszkańcom Jerozolimy bo “Bóg tak chce!”, czy powszechnym wybaczaniu i niesieniu pomocy – to kwestia struktury demograficznej, głównie wiekowej (Wikingowie przebrali się za Normanów i nadawali się do krucjat, a dzisiejszego katolicyzmu mogliby nie pojąć). Transcendencja jako przykład osobisty to osiągnięcie czegoś tam (nirwany, jedności z czymś, zbawienia), co w przypadku konkretnego człowieka może mieć wymiar złożenia się na ołtarzu, aby oddać życie (kapłan wyrwie serce) na szczycie piramidy, co biali zrozumieli jako działanie przymusowe, a tymczasem ci ludzie tak realizowali swoją koncepcję umierania za grzechy członków populacji.

Sekta stwarza pozory celów górnej części piramidy potrzeb (może nawet je marginalnie realizować), ale realizuje (na korzyść guru i politbiura) cele z dołu tej piramidy. W tym kontekście działania pozorujące cele transcendencyjne mają wywołać reakcje afirmacyjne w ofiarach werbunku.

Dobrym przykładem jest miraż możliwości awansu w korpo, gdzie pułap wejścia od pułapu wyjścia jest organizacyjnie na tym samym szczeblu, ale epatowanie “ludźmi sukcesu”, którzy zajęli wyższe miejsca w strukturze, ma wytworzyć zachowania gryfikacyjne tworząc cel i ranking.

W ogóle nie rozpatruję kwestii aksjologicznych – czy takie organizowanie struktury biznesowej jest złe czy dobre. To narzędzie – to nie czyni szkody, to operator narzędzia jest sprawcą.

Cele i metody sekty jako przedsiębiorstwa

Celem sekty jest pozyskanie zaangażowanych, sumiennych i oddanych wykonawców, którzy sami (grupowo lub indywidualnie) wykonają wobec siebie funkcje dozoru jakości i ilości, utrzymując stan wysokiego zmotywowania, wysiłku i długiego czasu wykonywania zadań.

Metodą uzyskania u osobnika homo sapiens takiego zaangażowania i poziomu motywacji jest indukcja patologicznej piramidy potrzeb (i w konsekwencji struktury osobowości), gdzie wedle własnego osądu ofiary realizacja powierzonych zadań wynika z jej własnej woli, przemyśleń i jest realizacją własnych celów. Struktura musi być spójna i tłumić przez czas przydatności ofiary dysonansy poznawcze. Ponieważ jest to struktura patologiczna, a jej rezultatem będzie cykl niekorzystnych (względem osobowości niepatologicznej) rozporządzeń zasobami, to pojawi się stały i narastający dysonans poznawczy, prowadzący do rozpadu tej struktury i zaniku przydatności ofiary dla celów przedsiębiorstwa (z powodu unikania udziału w działaniach, lub niezdolności ich wykonania, albo działań autoagresywnych – wszystko w celu stłumienia dysonansu). Technicznie jest to wypalenie zawodowe.

Tworząc sektę i wybierając ofiary istnieje teoria zamknięcia dla każdej ofiary i całego cyklu działania przedsiębiorstwa zanim przekształci się w strukturę biznesowo nieskuteczną. W korpo są to regularne czystki i cięcie po słupkach. Cykl przydatności ofiar (pracowników) trwa 2 lata (wykonawcze), 5 lat (średnie kierownictwo), 7 lat (management – politbiuro). Perspektywa biznesowa przeciętnego przedsiębiorstwa nie przekracza 5 lat, homo sapiens nie tworzą spójnych i wydajnych (ważne!) struktur organizacyjnych na dłuższe okresy (może to być rezultat ewolucji). Nie wnikam w mechanizm dlaczego nie działa to dłużej.

Przyczyna, dla której politbiuro/management (ale nie guru) muszą mieć spójne struktury osobowości, to aż siedmioletni cykl prowadzenia działalności, aż do granicy odporności na dysonansy poznawcze (ludzie są absolutnie przytomni, że to co robią jest obiektywnie szkodliwe, ale tłumią to w sposób zorganizowany i osobisty; jednak nie da się tak funkcjonować bez zamknięcia cyklu i zrelaksowania psychiki). Siedem lat – gdyż pierwsze dwa to działania organizacyjne i werbunkowe (z charyzmatem – guru), później pięć lat normalnej działalności i utrata wydajności struktury – teoria zamknięcia (nie, nie chodzi o zbiorowe samobójstwo, chociaż ludzie w korpo czasem skaczą z okien i rzucają się pod pociągi).

Są też przyczyny społeczne (temat kradzieży w delegitymizacji aksjologicznej – oparcie matematyczne), dla których bez poważnego zaplecza (Scjentolodzy takie mają i co im zrobicie?) ilość zużytych ofiar będzie zauważalna dla grupy społecznej, do której przynależą (dlatego ich wyrywamy z otoczenia społecznego). W rezultacie czego zaczną się naciski społeczne, prawne, w końcu pojawi się charyzmat oporu (pewnie jakiś Jezuita) i na końcu aksjologiczni z pochodniami i grabiami przyjdą w nocy, spalą srodze.

Zwróćcie uwagę do jakich awantur dochodzi, gdy w jakiejś półmilionowej fabryce (spora) telefonów powiesi się kilku pracujących po naście godzin na dobę Chińczyków. Telewizja i internety o tym trąbią, bo ktoś nie wytrzymał tempa, bo rygor, bo dieta, bo stresory. Z tego wynikają kontrole, wnioski, działania prawne. W przypadku małej organizacji od razu wjadą kominiarze i zamkną guru z politbiurem do ciemnicy z powodu tego, że jakieś jednostki z deficytami nie poradziły sobie w życiu i trzeba znaleźć winnych.

Dlatego istnieje horyzont czasowy dla teorii zamknięcia i może on zostać skrócony przez destruktywne zachowania zwerbowanych.

Istnieją krótkie warianty czasowe dla wpływu. Jest to sprzedaż kredytów, sprzedaż “instrumentów finansowych” (wpływ w tygodniach i miesiącach), sprzedaż spotkaniowa (wpływ liczony w godzinach – dniach; szybka realizacja). W przypadku tygodni i miesięcy dokonuje się rozmrożenia selektywnego, a w przypadku godzin czy dni – inwazyjnej perswazji. Oczywiście aby to działało, najpierw trzeba dokonać właściwej selekcji ofiar (dlatego przed spotkaniami sprzedażowymi przeprowadzana jest selekcja ofiar, tfu – gości). Przykładem z ostatnich tygodni dla czytelników independenttrader.pl są pogaduchy telefoniczne Saxo na spotkanie z IT21. “Chcę przyjechać na spotkanie z IT21 ponieważ chcę się spotkać z IT21” nie było dość dobrym wyjaśnieniem – było zbyt racjonalne – sam bym takiego typa jak mnie nie zaprosił – nic nie kupi).

Tak samo przebiega werbunek do korpo. Ofiary muszą wykazywać deficyty pasujące do dającego hackować się wzorca. Inaczej na nic strukturalnie przygotowane eksploity.

Cały klops w tym, że do politbiura trzeba zwerbować bezdeficytowe wilki. A z nimi trzeba dzielić się łupem. Trzeba im zaoferować rzeczywiste korzyści. I dlatego to jest zwykły biznes.

Struktura – guru

Guru jest charyzmatem werbunkowym (legitymizacja charyzmatyczna). Niekoniecznie pomysłodawcą, założycielem i mózgiem operacji. W korpo często jest to konsultant – podwykonawca, którego zadaniem jest rekrutacja (łowcy talentów), prowadzenie indukcji i wstępnej indoktrynacji (rozmrażanie osobowości).

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby w małej organizacji guru i politbiuro było w jednej osobie. Jedyny problem, że organizacja będzie mała, organizator niezwykle wysilony i bez wybitnych zdolności sobie nie poradzi. Ale tak wybitne charyzmaty znamy ze świętych ksiąg – tak spójne osobowości zazwyczaj tworzą duchowości, całe kulty, a nie pozory kultów. Nie aspiruję nawet do pomyślunku nad tym, jak to się robi – każdy z tych ludzi to człowiek orkiestra.

Zadania guru to dawanie twarzy przedsięwzięciu, występowanie na spotkaniach werbunkowych, firmowanie działalności publicystycznej. Z tego względu jest wysoce wskazane, aby osoba taka nie posiadała patologicznych deficytów i mogła być przedstawiana jako postać wzorowa, godna naśladowania, spójna strukturalnie. Jeśli guru ma deficyty to ich maskowanie, kierunkowanie, strukturyzowanie (terapia) będzie wykorzystywać coraz więcej mocy swobodnej całej organizacji i powodować napięcia (w rezultacie dysonansów poznawczych). Przykładem takiego przywódcy jest Clinton gwałcący Lewinsky w schowku na szczotki – tuszowanie sytuacji było kosztowne i wprowadziło do obrotu haki na przywódcę dewastując wizerunek.

Dlatego na guru wybieramy wzór normalności właściwy dla grupy docelowej.

Umiejętności istotne do opanowania dla guru to występowanie publiczne, dykcja, mowa ciała, retoryka. Nawet w bardzo kameralnych sektach (zamkniętych) trzeba wyjść do ludzi i przeprowadzać werbunek z zewnątrz. Absolutnie koniecznym jest zdrowy i przyzwoity wygląd pozbawiony defektów, przydatne są atrybuty fizyczne (słuszny wzrost, mezomorfik).

Ponieważ biorę pod uwagę żywego guru jako charyzmat nieinstytucjonalny (popularne w kultach), to jednym z wariantów jest guru dający wykładnię charyzmatu zapożyczonego (sekty oparte o pozór duchowości chrześcijańskich; sekty sprzedażowe oparte o dzieła twórców doktryn sprzedażowych i manipulacyjnych).

Oczywiście w rozwiniętych strukturach dochodzi do instytucjonalizacji, a nawet tworzenia struktur równoległych, pozwalających zachować ciągłość instytucjonalną (korporacja – działy – przeniesienia & awanse), ale nie zajmę się tutaj szczegółami rozwijania tak złożonych przedsiębiorstw.

Struktura – politbiuro

Politbiuro to zespół osób zajmujących się zapewnieniem sprawnego działania całego przedsięwzięcia. To tutaj jest mózg, księgowy, operatorzy zasobów, operatorzy wpływu. Politbiuro ze względu na charakter pracy jest narażone na generowanie w swoich strukturach powszechnych błędów poznawczych. Dynamika ich utrwalania doprowadzi do rozpadu struktury, z możliwością reorganizacji lub bez takiej możliwości.

Kto to jest księgowy, to nie muszę tłumaczyć. Bilans musi być dodatni i ktoś tego musi pilnować, najlepiej jak to jest niezwichrowana i niezaangażowana osoba. Wskazana jest eksternalizacja tego elementu politbiura w celu utrzymania dystansu i prawidłowego wykonywania zadań, bez wpływu aktualnej dynamiki grupy ofiar i w rezultacie operatorów wpływów. Czyli izolacja od nacisków. Tu się liczy i pilnuje magazynu. Ciężka fucha. Nie indoktrynujemy księgowych – możemy tym wykoleić całe przedsięwzięcie. Jeśli mają spójną osobowość, to staną okoniem i pójdą sobie tam, gdzie nie ma takich zagrań.

Z przyczyn praktycznych księgowy może być niejawny i operujący przez wielowarstwowe proxy jako pracownik wynajętej firmy, dzięki czemu zawsze może zeznać jakoby “tylko wykonywał obowiązki pracownicze”.

Mózg to osoba koordynująca procesy politbiura i guru. W przypadku kameralnych grup może być to guru, ale wraz z rozwojem organizacji zacznie brakować czasu na pogodzenie wszystkich zadań i albo przestanie to działać, albo wypalenie zawodowe organizatora zajdzie w szybszym niż zakładane tempie.

Zadaniem tej osoby jest pilnowanie kolejności i etapów przetwarzania ofiar, w celu uzyskania jak największej wydajności przedsięwzięcia, oraz dokonywanie odpisów kadrowych i dysponowanie relegowania (w korpo – zwolnień) nierokujących dłużej ofiar.

Najistotniejszym zadaniem Mózga jest utrzymanie racjonalności działań politbiura zanurzonego w sosie propagowanych bredni. Ta funkcja może być rotacyjna lub doraźnie wykonywana przez kolektyw politbiura – jeśli jest tam aż tak skuteczna jednomyślność i jasność celów.

Regulator politbiura – operator zasobów. Politbiuro jest zasobem, nie może się popsuć, bo padnie całe przedsięwzięcie. Dlatego potrzebna jest przedszkolanka, do której można się odwołać, gdy trudno jest wynegocjować decyzje wewnątrz politbiura; powstają opory wewnętrzne, a nie ma jeszcze potrzeby stosowania wewnętrznego terroru i czystek mogących rozsadzić całe przedsięwzięcie.

Wraz z rozwojem przedsięwzięcia dysonanse wewnątrz politbiura będą narastać ze względu na dynamikę wewnętrzną tej grupy, dynamikę powiązaną z ofiarami, dynamiki zewnętrzne (nowe relacje, nowe doświadczenia, zmiany w życiu). O ile na początku rozpoczynamy przedsięwzięcie mając wszystko ustalone i będąc dogadani, o tyle z czasem zmienia się nasze otoczenie, ludzie rozwijają się, wypalają, zmieniają zainteresowania, relacje. Dlatego regulator jest istotny, aby minimalizować tarcia pomiędzy osobami na bardzo wysokim spinie z dużą władzą destrukcyjną dla organizacji. Jeśli charyzmat jest silny, to taką funkcję pełni guru, ale właściwe jest instytucjonalizowanie tego (w korpo tę funkcję pełnią kadrowi i średni szczebel kierownictwa). Na dłuższą metę to nie działa – dynamika istnieje, dojdzie do konfliktów i zanim się wszystko rozleci trzeba wdrożyć procedurę zamknięcia.

Enforcer – operator zasobów. Czasem się po prostu nie da po słowie, trzeba pojechać z bejsbolem i komuś jednak wpier… Czasem do ludzi dociera dopiero przemoc. A czasem po prostu chcą wiedzieć, że środki terroru istnieją, guru jest alfa, “Bóg tak chce!” i mamy aparat przemocy. Homo sapiens w spektrum swoich potrzeb mogą mieć potrzebę istnienia bata. Realizujemy ten deficyt i zapewniamy spełnienie marzeń.

Enforcer służy wprowadzeniu specyficznych stresorów, których wykorzystywanie na co dzień jest kontrskuteczne, gdyż terror polega na wyobrażeniach terroryzowanego przy braku bodźca. Wprowadzanie bodźca może zdewastować strukturę, zapoznać z bodźcem, doprowadzić do jego zignorowania jako niewystarczająca kara (uzasadnienie zewnętrzne). Samo wprowadzenie niektórych stresorów wyobrażonych przez członków politbiura może być zbyt kosztowne, ale wyobrażalne przy dynamice struktury. Jeśli chodzi Wam po głowie porywanie, torturowanie i mordowanie członków rodzin “nieposłusznych” elementów politbiura, to zapytajcie księgowego o jakie kwoty gramy – być może wpadliście w nieprzytomną dynamikę i gubicie proporcje. Warto skalkulować czas i ryzyko wyroku w przypadku worst case scenario.

Takie silne stresory są stosowane w grupach zmilitaryzowanych (SKW i SWW). Powoduje to poważne i bezcelowe nadużycia; w rezultacie czego struktura sypie się szybciej, niż jest zasilana kadrami i dlatego doszło do jej erozji. Skutkiem jest eksternalizacja alimentacji i eksternalizacja bezpieczeństwa (literalnie branie kasy i gwarancji bezpieczeństwa ze struktur obcych).

Soft power enforcer – negocjator. Osoba eksternalizowana ze strukturą działająca jako bezpiecznik wdrażający zamknięcie. W korpo są to zewnętrzni “specjaliści restrukturyzacji”. Stresor wprowadzany przez Mózga w pierwszej fazie likwidacji przedsięwzięcia i negocjowania podziału łupów, gdy zaczęło już szwankować porozumienie wewnątrz politbiura.

W przypadku struktur o silnej militaryzacji (gangi) wprowadzenie przez charyzmat takiego rozwiązania jest ostatnim ostrzeżeniem przed zastosowaniem grupy likwidacyjnej. Wprowadzanie negocjatora do podziału łupu jest przy takiej dynamice zamknięcia możliwe, ponieważ w trakcie wyczerpywania struktury (teoria zamknięcia) dochodzi do braku skutecznych okazji inwestycyjnych i olbrzymiej nadpłynności – środki po prostu leżą na stole i nie ma koncepcji co z nimi dalej zrobić, aby utrzymać przychody. Pozabijanie się o taką górę papieru jest bardzo proste, dlatego korzystnym jest podjęcie próby podziału bez wprowadzania kosztownych stresorów destrukcyjnych. Jeśli nie macie doświadczenia w temacie to jest to przyczyna, dla której zatrzymywani przez służby gangsta mają stosy pieniędzy – struktura już robiła bokami, brakowało okazji inwestycyjnych i ktoś zastosował stresor zewnętrzny (służby państwowe). Ktoś będzie miał wykrywalność i dostanie medal, nawet nie wyobrażajcie sobie, że to są wyniki dochodzeń czy rozpracowań – to dynamika wewnętrzna grupy kierowniczej przedsiębiorstwa.

Struktury mogą mieć swoje tajemnice, swoje trupy w szafach. Jeśli nie zadziała SPE, to tajemnice najlepiej pogrzebać w zimnej i wilgotnej ziemi, a ludzie grożący ujawnianiem sekretów potrafią powiesić się nawet w monitorowanej celi.

Operatorzy wpływu to cała grupa osób (chyba że ktoś jest bardzo operatywny, a sekta kameralna). To osoby dokonujące rozmrożenia, formacji i ponownego zestalenia już uformowanej struktury osobowości, korzystnej ze względu na prowadzone przedsięwzięcie. To osoby dokonujące kontroli jakości skutków wymienionych etapów indoktrynacji, korygujące rezultaty, zajmujące się ofiarami, walidujące rezultaty pracy, wydajność, utrzymujące alienację i zasób emocji, wrażeń członków grupy na właściwym dla rezultatów poziomie.

To tutaj znajdziecie “spowiedników” zajmujących się kontrolą myśli (zawsze gotowych wysłuchać), kucharzy pilnujących utrzymywania niskobiałkowej “fit diety”, animatorów zaganiających ludzi do wysiłku i pracy. To ci ludzie zapewniają mechanikę statusu, walidacji osiągnięć i samodoskonalenia, zapewniają poczucie wspólnoty i alienują od środowiska zewnętrznego, podtrzymując poczucie zagrożenia z niechęcią do utraty członkostwa w grupie. To średnia kadra wykonawcza zajmująca się codziennym operowaniem mapetami.

W miarę możliwości nie wjeżdżamy z indoktrynacją w politbiuro. Jeśli mamy ludzi z deficytami takimi, żeby na nich wpływać, to się nie kwalifikują na stanowiska, a jeśli mamy tak miażdżącą osobowość, żeby formować nawet ludzi bez deficytów patologicznych (najczęściej młodych – bo łatwiej), to skutkiem będzie ich późniejszy regres (dziecinnienie) w podejmowaniu decyzji i analizie problemów. Czyli przeniesienie postulacji. W rezultacie same z tego zgryzoty i dużo pracy, jeśli politbiuro nie jest wystarczająco samodzielne (a jeśli jest zbyt samodzielne, to się później niż prędzej uniezależni i pójdzie własną drogą, ale przynajmniej nie będzie z nimi utrapień). W praktyce lepiej jest utrzymywać ich w obiektywnej racjonalności niż subiektywnej użyteczności. Struktura zawali się tak czy tak, ważne żeby nie spadła organizatorowi na głowę.

Niezaradny członek politbiura potrafi zdegenerować się do mapeta. Nie wiadomo co później z takim zrobić. Siła osobowości guru warunkuje minimalną oporność psychiki członków politbiura, ci za słabi się nie kwalifikują.

Struktura – mapety

Zwerbowane ofiary HR (human resource). To produkt przedsięwzięcia. Są to osoby, których deficyty skutkujące błędami poznawczymi udało się pozornie skompensować naszą ofertą. Z tego założenia wynika, że zasób biologiczny jest wadliwy na samym początku (dlatego pozyskujemy go tanio).

Deficyty mapetów są kompensowane pozornie w trakcie formacji nowej struktury osobowości patologicznej, w której montujemy bezpieczniki destruktywne (niechęć do straty powiązaną z iluzją wstrząsu) i zestalane.

Mapet ma teorię zamknięcia, w skończonym czasie (od 2 do 5 lat) wyczerpią się jego zasoby biologiczne do kompensowania dysonansów poznawczych i działania silnych emocji. Doprowadzi to do destrukcji osobowości ze wszystkimi tego konsekwencjami. Należy dokonać relegacji lub neutralizacji ofiary zanim wystąpią takie rezultaty.

W przypadku dużych i zasobnych sekt neutralizacja jest dokonywana w obozach pracy, gdzie wysyła się na dłużej nieużyteczne ofiary, aby przechować je i uniknąć konsekwencji eksternalizacji tego kosztu społecznego. Małe organizacje zmuszone są wyrzucać takie osoby na ulicę, względnie trzymać je jako ciężar dla przedsięwzięcia, izolując ich destruktywny wpływ na grupę.

Aby utrzymać ofiary w bezrefleksyjnych pętlach aktywności, trzeba kompensować powstające u nich deficyty poznawcze, podstawić osobę symulującą wysłuchanie osoby, wzięcie wniosków pod rozwagę, obiecywać zmiany, świetlaną przyszłość oraz tymczasowość niedogodności.

Jest to główne zadanie operatorów wpływu w średnim okresie realizacji przedsięwzięcia. Mapety mają wydajnie realizować swoje funkcje i się nie rozlecieć z powodu zawężenia realizowanych celów (zawężonych do naszych potrzeb). Ich rozpraszanie i destabilizacja tej dynamiki jest niewskazana, dlatego niekorzystna jest realizacja emocji niecelowych (na przykład realizacja pożądliwości i deficytów członków politbiura). Destabilizacja tej dynamiki rozprzestrzeni się na grupę, więc konieczna jest izolacja i neutralizacja zdestabilizowanego mapeta. Po prostu trzeba go spisać na straty, a tego co popsuł obsobaczyć i pogonić, żeby realizował swoje fantazje zewnętrznie za pieniądze, a nie psuł produkty werbunku z właściwie indukowaną piramidą potrzeb. Patolom w politbiurze mówimy nie. Jak jest z nimi problem, a są potrzebni – wysyłamy na terapię.

Jeśli nie upilnujemy tej dynamiki politbiura (choćby nadużywania władzy nad zindoktrynowanymi mapetami), to się nam zrobi z sekty sodomia i gomoria, a z tego zyski nikłe i kłopotów bez liku. Zresztą i tak się przy “spotkaniach integracyjnych” dzieją takie rzeczy że ciężko to jako grupę zintegrowaną utrzymać. Dynamika tak czy tak rozsadzi nam każdą grupę izolowaną. To tylko kwestia czasu. Homo sapiens tak ma.

Celem życia mapeta jest pozostawanie w pętli aktywności zapewniającej nam produktywność przedsięwzięcia. Mapet śpi i tyra. Wcina niskobiałkową dietę (jeśli chcemy ograniczyć jego kreatywność), albo jego myślenie jest strukturyzowane światem podstawionym (zadania, wyzwania, pasek postępu, punkty, odznaki, rywalizacja, regulowanie komunikacji ze współpracownikami). Kojarzy Wam się z obozem harcerskim? Słusznie, bo to świetne miejsca werbunku, ludzie są tam już wstępnie rozmrożeni.

Najłatwiejszym materiałem na mapeta (obecnie w Europie, ale i na planecie) jest biała kobieta. Wynika to z bardzo silnej obróbki eksploitami na deficyty, stosowanymi w reklamie, życiu publicznym i rozbitej strukturze społecznej. Jeśli spróbujecie użyć tak banalnych technik na kobietach z wielopokoleniowych domów struktur agrarnych Azji i Afryki to zapoznacie się z terminem “beton”.

Oczywiście tutaj o ofiary konkurujemy z korpo i systemami sprzedaży. Oni też chcą mieć za grosze stada zindoktrynowanych samic, którym podstawią świat, grupę za rodzinę, wypełnią pustkę egzystencjalną życiem “do weekendu”, zmotywują do pracy w nadgodzinach za darmo i zorganizują wyjazdy integracyjne. To trudna konkurencja. Ale nikt wszak tyle nie da ile możesz obiecać. No i możesz konkurować jeszcze zanim inni mają dostęp. Fora młodzieży i nowoczesne narzędzia komunikacji (dygresja – nikt już nie pamięta kaset motywacyjnych Amway? Mam wyjaśnić co to są kasety?) to kopalnia zagubionych dusz, które wstępnie odrzuciły swoją grupę odniesienia, rozpoczęły proces alienacji i są podatne na silne rozmrożenie w rezultacie perswazji i psychomanipulacji. Musimy im wyzerować kontakt ze swoim otoczeniem (zająć ich) i wpoić nowy światopogląd, zmieniając postawy.

Ten etap perswazji wykonujemy komunikatami ukierunkowanymi (rozmowa z ofiarą). W tym czasie ofiara jest świadoma, iż chcemy zmienić jej postawę, ale sama poszukuje zmian, więc dalsza manipulacja nie natrafi na jakieś szczególne opory, szczególnie wykorzystując argumenty bliskie ofierze (zimny i gorący odczyt, aby te argumenty poznać). Z nami przyszły mapet zrealizuje własne cele i zaspokoi swoje potrzeby. O tym właśnie zawsze marzył, to wyjątkowa okazja, że spotkał właśnie nas (dopasowanie motywacyjne). Rozpoznajemy ukryte potrzeby, aktywizujemy je, odwołujemy się do ich zaspokojenia w naszym gronie i tworzymy drogę realizacji nowych celów i potrzeb w naszej strukturze. Po prostu robimy wodę z mózgu ofiary (rozmrażamy), negujemy jej dotychczasowy światopogląd i tożsamość (jednostka nikim, jednostka zerem), w miarę możliwości spotkania opracowujemy tak, aby ograniczyć i uniemożliwić regularny sen ofiary. Pozbawiamy prywatności, kontrolujemy (noga w drzwi, dwie nogi w drzwi, drzwiami w twarz). I uzyskujemy rozmrożoną osobowość, która nie wie po co żyje i jakie ma pragnienia, bezrefleksyjnie oczekuje wypełnienia tego nowego, powstałego deficytu. Stworzenia nowej tożsamości, zbudowania świata od podstaw. Tę potrzebę musimy zrealizować błyskawicznie – stworzyliśmy problem ale my, właśnie my mamy na niego receptę. Ograniczamy zewnętrzne źródła informacji (delegitymizujemy je).

Błyskawiczna indoktrynacja, wdrożenie do fajnej grupy aktywnych ludzi (bombardowanie miłością, bombardowanie aktywnością aż do upadłego, doprowadzenie do braku czasu na realizację czegokolwiek poza grupą – nadgodziny w kopro). Narzucamy nowy, lepszy, innowacyjny, zmodernizowany, właściwy sposób myślenia. Nowe cele (sprzedażowe, wydajność) będą teraz wypełniać pozbawione wcześniej sensu dni. Wypłaszczamy myślenie ofiary stereotypami i bezalternatywnością charyzmatu, prawa i tradycji grupy (dla każdego coś miłego – tekst o delegitymizacji aksjologicznej). W ten sposób uzyskujemy spektrum motywacji legalnych, tradycyjnych, charyzmatycznych i aksjologicznych do realizacji naszych celów jako własnych – nowego mapeta. Doprowadzamy do całkowitej integracji osoby jako członka grupy. To właśnie te seminaria, pogadanki i spektakle z jakimi mamy do czynienia pod nazwą różnych spędów, mityngów i nasiadówek.

Na sam koniec mrozimy mapeta. Czyli warunkujemy automatyzm schematów myślenia (egzamin teoretyczny WORD), wykluczeniem własnej inicjatywy w obszarach niecelowych, ograniczenie uzasadnień do realizacji potrzeb w ramach sekty. A korpo ochroni przed powstałymi dysonansami. Warunkowanie uzyskujemy podsycając fobie, egzaltując stereotypy, budując eksploity błędów poznawczych ofiary w celu sprawowania nad nią kontroli. Dokonujemy trwałej (regulowanej trybem życia w korpo choćby) izolacji od rodziny, przyjaciół (brak czasu) i poprzedniego otoczenia. Dewastujemy samoocenę, aby wszelkie oceny osoby były zależne od źródła zewnętrznego (politbiuro, guru), podważamy bezpieczeństwo osobiste, wzbudzamy poczucie winy i zmuszamy do reintepretacji rzeczywistości w percepcji grupy.

Dalsze procedowanie jest poddane kontroli zachowań, uczuć, czym zajmują się operatorzy wpływu nadzorujący wyniki działań mapeta. Celem jest zawładnięcie sferą emocji i negatywne powiązanie realizacji własnych potrzeb jako niekorzystnego dla grupy. Opuszczenie grupy to hiobowy los bez grupy odniesienia, w samotności, w złym i wrogim świecie (oblężona twierdza).

Oczywiście zarządzamy percepcją, izolujemy od informacji, a wszelkie docierające są interpretowane przez guru i politbiuro (manipulacja przekazem).

Tak zestalona osobowość będzie się nadawała do wykorzystania nawet przez kilka lat, zależnie od skuteczności operatorów animujących jej właściwą dynamikę. Jakość tych operatorów warunkuje (na przykład) jak długo w okresie pokoju może trwać przymusowa służba wojskowa. Po czym widać, że korpo ma lepszych animatorów spinu niż wojsko.

Jak to się robi

Potrzeba nieco narzędzi, aby właściwie skonstruować wpływ i perswazję niezbędną do werbunku, rozmrażania, formacji i operowania.

Podstawowym jest skonstruowanie guru. Musi mieć wszelkie możliwe cechy pozytywne i afirmacyjne względem grupy docelowej (a tę trzeba wyznaczyć). Standardowo są to szaty, pojazdy, siedziba, orszak. Czyli trzeba go drogo ubrać, zapewnić drogi pojazd, okazałą siedzibę (robiącą wrażenie na werbowanych) i zorganizować orszak (w przypadku charyzmatycznego samca są to samice). Jest to o tyle problem, że ze względu na dynamikę relacji w orszaku trzeba go organizować doraźnie, albo wprowadzić tam terror.

Kolejnym jest skonstruowanie politbiura, czyli kwestii administracyjnych, formalnoprawnych jeśli są potrzebne (nie zawsze są), opisanie grupy docelowej, uszeregowanie jej występowania i optymalizacja werbunku. Określenie zachowań pożądanych w grupie docelowej, zorganizowanie pętli aktywności, zapewnienie pozytywnych wrażeń (i zasobów na te wrażenia), określenie widełek biznesowych dla teorii wyjścia.

Aby to realizować potrzebna jest strukturyzowana wiedza z zakresu psychologii, manipulacji oraz doświadczenie praktyczne z zakresu wpływania na ludzi. Wymaga to wielu ćwiczeń i ciągłego praktykowania, aby nie nabrać manieryzmów czy tandety językowej.

Potem trzeba ruszyć w świat i głosić od drzwi do drzwi, albo afirmować grupy docelowe, jeździć na spotkania polityczne, sprzedażowe i wbijać się w beton. Najlepsi do takiego celu są wprawni sprzedawcy. Dlatego struktury sprzedaży wyglądają jak sekty (Herbalife).

Do czego się to używa

Na przykład do pracy w fabrykach. 5s Toyoty jest taką formą indoktrynacji przekształcającej piramidę potrzeb pracownika. Seria szkoleń Toyoty i ludzie są myślami w tak abstrakcyjnym świecie, że rosną słupki produkcji, jakości, wydajności, a potem wymienia ich się na nowych, jak nie odnajdują realizacji swoich potrzeb w kieracie.

Na przykład do pracy w centrach obrachunkowych. Programowanie leminga do “wzrostu organizacyjnego” i klikania większej liczby kejsów. Walidacje gryfikujące rezultaty “pracy” (tak jakby nie można było tego okazać na czeku, a tak zyskami korpo się nie dzieli – wrażeniami z zysków owszem; masz punkty lemingu).

Oczywiście grupami psychomanipulacyjnymi są państwa. Wszak trzeba być nieprzytomnym, aby mieć poczucie przynależności do czegoś tak nieuchwytnego jak naród i iść do okopu za cudzy folwark po latach przyginania karku do ziemi, orząc na tym folwarku ku chwale władcy i za psią miskę.

Można prowadzić redakcję i podawać czytelnikom prawdę na dziś.

Zejdźmy na Ziemię do naszych skromnych możliwości.

Można urządzać spotkania publiczne i prostować co komuchy napublikowały. Leszek Ż. poda Wam samą prawdę o tych, co przegrali.

Można prowadzić program na YT, opowiadać różne wizje (mniej lub bardziej prawdziwe), to co grupa docelowa chce usłyszeć i uzyskiwać z tego datki, popularność, posłuch, być może wpływy polityczne. Takimi sekciarskimi organizacjami są wszelkie charyzmaty polityczne i organizacyjne – najpierw mające guru, a później wytwarzające lub asymilujące grupę zinstytucjonalizowaną. W takich kategoriach działa Grzegorz B. z ruchem P czy Marian K. z Ruchem N. Bo to przecież sama prawda co wygadują?

Można prowadzić bloga i zbierać wielbicieli i wielbicielki, którzy zaczynają nieracjonalnie zmieniać swój pogląd co do głupich i szkodliwych tekstów na bezrefleksyjnie pozytywny emocjonalnie. Ot jakaś menda napisze jak zbudować bombę, obalić państwo, sfałszować deklaracje, założyć sektę, a ludzie klaszczą – więcej prawdy chcą jak się konstruuje takie rzeczy i jak to działa, bo dobrze widzieć, może się przyda. Bo to przecież sama prawda?

To co takiego dacie, czego mi trzeba?

Można powykorzystywać ludzi do pracy za niskie stawki w fabryce lub na farmie. Tak robi korpo, systemy sprzedaży, plantacje producentów żywności.

Dość przynudzania, leci mięso. Temat firm proxy.

Mapety są wspaniałym źródłem słupów, głęboko wierzących w swoją misję, walczą z ustrojem, robią ciche wyłomy i eksploity, rejestrują spółki, zapewniają adresy, konta, karty, simy, pojazdy, zdolność honorową w urzędach, dokumenty, numery (pesel do zakupu złota), transportują środki techniczne. Z wiarą i oddaniem przeniosą wartości i nie dopuszczą się kradzieży. Z wiarą i oddaniem nic nie wiedzą, nic nie zeznają, mataczą. Jedyne co może zrobić prorok po przesłuchaniu takiej osoby, to wysłać ją na terapię, bo żadne tortury i sztuczki psychologiczne nic tu nie zdziałają – to są zestalone tożsamości patologiczne, z których nie sposób się wycofać bez straszliwych dysonansów. Ludzie mają tak wiele deficytów, czasem zadziwiających, że dopuszczą się wielu drobnych, później coraz dalej idących czynów tylko dlatego, że nie podoba im się “system”.

Mam silne podejrzenie, że w taki sposób działają też dżihadyści i takie struktury są bardzo trudne do spenetrowania. Ale to tylko taka opinia z obserwacji muru, przez który nie sposób się przebić.

Czy jesteście gotowi bezrefleksyjnie przyjąć nową prawdę na dziś?

Czy jesteście gotowi komuś podać jaka jest nowa prawda na dziś?

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • casthar

    Mocne. Uczucie jak po zejściu z kozetki u psychoanalityka. Ponieważ nie płacę to napiszę chociaż: dziękuję.
    (Nie, nie pracuję w korpo). 🙂

  • Marcin

    3r3
    Mogłbyś zrobić listę książek z krótkim opisem, które polecasz?
    Ciekawy jestem na czym się wzorowałeś dochodząc do tego etapu, w którym teraz jesteś.
    Dzięki
    M123

    • 3r3

      20 lat temu poleciłbym książki, ale dziś – internet – linki to genialny wynalazek upraszczający przypisy. Nie trzeba siedzieć już z fiszkami i pokojem zagraconym książkami w stosach aby się czegoś dowiedzieć, można kliknąć i zweryfikować.

      A najbardziej polecam praktykowanie. Świetne źródło wiedzy. I doświadczenia.

      • Marcin

        Podlinkuj coś ciekawego, chętnie poczytam.
        Dwa razy próbowalem praktykować i za każdym razem, rząd mi przeszkodził. Teraz spokojnie na etacie siedzę, więc mam dużo czasu na czytanie.

  • wegiel na raty

    każdy ma potrzebę autorytetu, stąd tylu mapetów na różnych poziomach i każdy z nas jest nim w pewnym sensie.
    Dlatego najpewniejszym Guru jest Mistrz z Nazaretu – Jezus Chrystus.
    On ma Słowa Życia wiecznego. Tutaj, na ziemi to my tylko przejazdem.

  • x

    wiesz jak człowiekowi humor przed pierwszym dniem w pracy po urlopie poprawić.

  • Piotr34

    “W ogóle nie rozpatruję kwestii aksjologicznych czy takie organizowanie
    struktury biznesowej jest złe czy dobre. To narzędzie – to nie czyni
    szkody, to operator narzędzia jest sprawcą.”

    To nieprawda.Gilotyna sluzy TYLKO do obcinania glow i niczego wiecej i podobnie opisana przez Ciebie struktura sluzy TYLKO i wylacznie jako forma nowoczesnego(niskokosztowego)niewolnictwa.Te narzedzia NIE maja innego zastosowania ergo sa zle.Twoja(nasza)poblazliwosc wobec tego rodzaju struktur wynika tylko i WYLACZNIE z tego ze takie mniej czy bardziej rozbudowane sekty i “sekty” sa wszedzie wokol nas(partie polityczne,korpo,panstwa itp)wiecprzywyklismy i traktujemy to jako normalnosc-z etycznego punktu widzenia jednak normalne one nie sa(z socjobiologicznego byc moze tak).

    P.S.Obaj wiemy ze jest w polskiej blogosferze pare znanych blogow ekonomicznych i politycznych ktore dzialaja na wyzej opisanych zasadach-sprobuj no tylko pokazac w komentarzach ze nie jestes mupetem i masz poglady inne niz guru(tudziez na tobie nie zarobia)a dadza ci popalic.Oczywiscie ich struktura organizacyjna jest dosc skromna(nie te srodki finansowe)ale internet i tu uproscil sprawe wiec nawet sobie radza.

    • 3r3

      Weź pod uwagę że większość mapetów tak czy tak jest bezmyślna. Kulty robią im wodę z mózgów z zyskiem dla mapetów, a sekty z zyskiem dla siebie.

      Gilotyna nie musi obcinać głów, jest jak broń jądrowa, leży sobie na wyrzutni, gotowa, tak aby wszyscy mogli spojrzeć że jest, że czeka i pokój oraz względna uczciwość może być coś warta w obliczu konsekwencji niepokoju i nieuczciwości.
      Okazanie broni jest znakiem pokoju – my zabijemy Was – Wy zabijecie nas – może pogadajmy? Może wynegocjujemy układ równie niekorzystny dla stron, który zapewni nam pokój do czasu aż uknujemy nowszą formę napaści przerywającą stan obopólnego niezadowolenia w niekorzystnym pokoju?

      Mamy sekty wyznawców fiat money, codziennie chodzą tyrać (sam zaraz idę tyrać tylko kawę dokończę) i czy rezultaty są jakieś szczególnie złe? Doszliśmy wysoko – aż na orbitę, jest tam kilku ludzi – nasz najdalszy przyczółek jako homo sapiens. Żadne inne stworzenie nie tworzy tam habitatów, a my już tak.
      A pod taką stacją kosmiczną jest usypana w trudzie i pocie góra zasobów, aby na samym szczycie kilku ludzi w puszce mogła sprawdzić czy wytrzymają tak długo aby dolecieć dalej. Bo będziemy lecieć dalej.

    • Vindictive Black

      “Obaj wiemy ze jest w polskiej blogosferze pare znanych blogow ekonomicznych i politycznych ktore dzialaja na wyzej opisanych zasadach-sprobuj no tylko pokazac w komentarzach ze nie jestes mupetem i masz poglady inne niz guru(tudziez na tobie nie zarobia)a dadza ci popalic”

      Celna uwaga. Dziś się o tym przekonałem na blogu niejakiego zezo 🙂 po pierwszej delikatnej uwadze na temat wysokości marży dostałem niemiłą odpowiedź. Po tym jak napisałem, że się tego spodziewałem i napisałem parę gorzkich słów na temat megalomanii autora spadła kasacja posta i ban na dalsze komentowanie 🙂 Wszystko musi być w zgodzie z linią władzy 😀

  • Winsent

    Mam takie hobby, że się wybieram czasem na spotkania różnych Mormonów, Świadków Jehowy, Baptystów, etc. ŚJ i M są szczególnie ciekawi. .

    Te sekty są już pokryte patyną, one się już tak toczą siłą bezładności czy mają jakiś niewidoczny silnik? Jak te Politbiura u nich tak długo wytrzymują? Rozumiem, że to biznes jest, ale czy łup z tego mapeta (zamotani ludzie i starcy, chociaż i też takiej niższej klasy średniej się znajdzie) jest wart wyciskania?

    Interesujące jest to, że USA jest matecznikiem tysięcy sekt. Możliwe, żeby było to zgodnie z linią innego, poważniejszego politbiura?

    Czy to dopieszczenie ego głównie?

    • 3r3

      Skupiasz się na archaicznych sektach, które siłą bezwładności i zgromadzonych zasobów jeszcze istnieją.
      Celem sekty jest jednak pozyskiwanie kapitałów zakumulowanych. Czyli przedsiębiorców. Znam/znałem przedsiębiorców jehowych.

      Dzisiejsze sekty są nowocześniejsze. Zarówno w strukturze, organizacji jak i metodyczności dostawania się do miodu.
      W USA jest tyle sekt ponieważ państwo nie jest w stanie zapewnić i wymóc jednolitej etyki na swoim terytorium, państwizm w USA jest bardzo pozorny.

    • MrZ

      “Interesujące jest to, że USA jest matecznikiem tysięcy sekt.”

      Wielu kolonistów brytyjskich to były całe sekty prześladowane na terenie królestwa. Niektórzy płynęli do nowego świata, żeby mieć ‘święty’ spokój. Jest trochę o tym w “Brzemię białego człowieka” Dziewanowskiego.

      • Winsent

        Dziedziczna skłonność? Jak najbardziej możliwe.

  • Pio80tr

    3r3 dałbyś radę uzupełnić ten zacny artykuł “schematem organizacyjnym”?

    • 3r3

      Niby bym mógł, ale taka organizacja jak zaznaczyłem w tekście powinna być kolektywem amorficznym. Z praktyki wiem że dłużej wtedy wytrzymuje jak nikt nie ma oporów aby przez chwilę pobyć szefem. Bo to ciężka praca utrzymanie takiej organizacji i kilku ludzi od wszystkiego, którzy wzajemnie się uzupełniają w takiej dynamice organizacyjnej to skarb.

      W ogóle organizacja bez organizacji jest bardzo efektywną jeśli chodzi o działanie grup, które ze względu na szczególny charakter (naganny społecznie) działalności muszą działać niejawnie.

      No bo jak Ci rozrysować dwuosobową grupę kadry i dwóch podwykonawców, w której występuje 30 tożsamości?

  • Winsent

    A jaka jest teoria zamknięcia dla sekty zarobmy.se? Do czego chciałbyś się posłużyć swoimi odbiorcami? Jakiego kawałka władzy pragniesz? (nie mówię tego z pejoratywnym wydźwiękiem broń Boże. To dla nas może przecież być korzystne.)

    • 3r3

      Skutecznie przeczytałeś artykuł. Było takie wyjaśnienie na końcu, ale je skasowałem i pozostawiłem domyślnym.

      Tekst jest wszak za długi dla gimbazy, więc trafią się tutaj inteligentni ludzie.
      Takie blogi i artykuły to metoda filtracji. Przynajmniej tak to widzę.

      Na razie nie mam planu, ale jestem otwarty na ciekawe wyzwania.
      Czasem coś popiszę a później trafia się na kilka lat intratny biznes.
      Pożyjemy – zobaczymy.
      Może uda się kiedyś własne państwo, z własną siłą.
      Państwo to tylko grupa psychomanipulacyjna.

  • Maksior

    Czesc 3r3, ja tez trafilem tu z IT21.
    Rozumiem, ze net moze byc szybszym zrodlem informacji niz cegly regalowe, ale terminologii, ktorej uzywasz, nie znajdzie sie od reki w sieci, wiec prosba – nie len sie i rzuc pare tytulow na pozarcie…! 🙂

    Pozdrawiam.

    • 3r3

      Ale w jakiej tematyce?
      Na biurku mam teraz dokumentację techniczną jagdpanzer 38 – bardzo interesujące rozwiązania.

      • ITman

        już masz ciężkozbrojne zamówienia? czy badasz temat przyszłościowo? 😉

        • 3r3

          Kleci się różne rzeczy po godzinach, czasem rekonstruuje różne graty dla kustoszy.
          Ale zawsze chciałem dostarczać wojsku ciężki sprzęt, pracowałem w tym w kraju, ale zamknęli firmę, ludzi rozpędzili.

  • Winsent

    Czemu kasujecie komentarze? To prostolinijne pytanie: jaka jest teoria zamknięcia sekty/przedsięwzięcia/bloga/you name it zarobmy.se w kontekście opublikowanego materiału? Głosujemy na kogoś? malujemy hasła na murach? Sprzedajemy koce z ospą? Odwiedzamy kogoś nocą? Przejmujemy pancernik? Budujemy atomówkę? Ruszamy w kosmos?

    • @Winset, komentarze anonimowych Czytelników (bez konta w systemie disqus.com) są moderowane. A moderator nie siedzi w biurze 24/7.

    • Vindictive Black

      Podoba mie się bardzo to zapytanie… Nawet w sumie mógłbym zostać mapetem – choć raczej aspirowałbym do politbiura xD
      W kontekście tego co wcześniej autor pisał o sposobie eliminacji sąsiadów żuli oraz mając przed oczami Fight Club, moja wyobraźnia co do celów szaleje 🙂
      Żywię nadzieję, że chęć 3r3 do zapewnienia sobie gniazda os przeważy nad organiczną niechęcią do państwa, tego państwa…
      P.S. też tu trafiłem z IT…

      • 3r3

        Skoro PiS może wygrać wybory w których poparcie jest marginalne (mało kto głosuje) to czemu nie wygrać w ogóle bez wyborów?

        PiS nie ma nawet partyjnych bojówek. To można zrobić siłą. Kto ich obroni? KODziarze?

        • Vindictive Black

          Hmm. Ładnie kombinujesz, jednak widzę pewien problem. PiS nie postrzegam jako realną siłę. Raczej jako fasadę.
          I teraz… problemem jest ta realna siła, której na co dzień za bardzo nie widać. Nie wiem czy słuchasz czasem guru Stanisława M. ale jakoś mnie przekonują jego twierdzenia. Nie chciałbym przeciwnika przeceniać, jednak przy tworzeniu struktury trzeba by być nad wyraz ostrożnym. Wróg ma strukturę i narzędzia o jakich my możemy pomarzyć. Przynajmniej taki uczestnik korporacyjnej Matrycy jak ja 🙂 Ale chciałbym postrzegać siebie jako Neo 😛

          • 3r3

            Ponieważ państwa powstały bez dotacji z potrzeby takiego narzędzia, a my bardzo potrzebujemy własnego państwa aby robić biznes to pozostaje nam zrobić w społeczeństwie państwo równoległe.
            Zbudować, zakorzenić, i wyprzeć z obszaru działań to obecne. Państwo oparte o dziesięć paragrafów będzie mieć dużo wydajniejszy aparat administracyjny niż to oparte o ponad pół miliona katów bezprawnych.

            A że wypychanie czasem będzie wymagać nieco przemocy to trzeba się z tym oswoić tak aby nikomu ręka nie drgnęła.

            To obecne (państwo) trzeba czynić bezskutecznym.

            • Winsent

              Wszystkie artykuły na temat czynienia go bezskutecznym są bardzo mile widziane. U IT21 wspominałeś kiedyś, że Ci zamknęli poprzedniego bloga. Za podawanie sposobów na skarbówkę, jeśli dobrze pamiętam? Mogą Cię jakoś sięgnąć na szwedzkim serwerze za nieodpowiednie treści?

            • 3r3

              To otworzymy następny gdzie indziej.
              Kadra techniczna zdolna jest tworzyć miejsce dla treści szybciej niż formalnoprawnie można je kasować.

            • Vindictive Black

              Możesz wierzyć lub nie, ale miałem w głowie coś podobnego… Samowystarczalna wioska kilkunastu rodzin, w pewien sposób niezależna. Ale nieważne…
              To co piszesz układa się całkiem całkiem, nawet jeśli docelowe cele mają przyjść później 🙂
              Natomiast… nie chcę wymiękać na początku :), ale kolejny problem jest taki – jak to śpiewał jeden gość – kto wiele ma ten wiele może utracić… chyba nie jesteśmy desperatami, co? 😉
              Co do układu – jedni mają większe możliwości inni mniejsze, jednak mimo wszystko uważam, że najważniejsza jest lojalność i zaangażowanie.

            • 3r3

              Mamy narzędzia komunikacji, dziś struktura może być rozproszona. Istotnym jest stworzenie własnego systemu transakcyjnego i wymiany.

              Do tego potrzebne jest zaufanie – kapitał społeczny.
              Są nieudolne próby organizowania tego przez pauperów z Pobudki, ale do organizowania tego trzeba zasobów, magazynów, czyli przemysłowców, a nie biedoty.

              A przemysłowcy też mają swoje potrzeby. Chcą mieć na zawołanie ludzi z transparentami aby coś oprotestowali co im przeszkadza w biznesie i silnorękich (kibiców) co sklepią miski jak protest nie pomoże.
              Czasem z urzędnikami nie ma innej dyskusji jak terror kryminalny. To do nich od razu dociera (jak we Włoszech, ludzie tam mają “swoją sprawę” – cosa nostra, taka samoobrona).

            • Vindictive Black

              No widzisz – Ty reprezentujesz trochę wyższą kastę. W jednym masz rację – też uważam, że produkcja to jest podstawa rozwoju i siły. Ch z handlem i usługami jeśli nie ma produkcji.
              Jakbyś mimo wszystko potrzebował myślących pauperów i chciał jeszcze podyskutować co do celów czy form to please see my first name at t.pl

  • Servantes

    Miałem okazję na własne oczy oglądać jak wygląda opisana przez autora sekta na podstawie społeczności Bitcoin. Czas założenia ok 2011 choć bitcoin powstał w 2009. Sekta działą wokół POLSKIEGO forum Bitcoin można wygoglować. Ludzie, w więkoszści młodzi, którym podmieniono czyste i jasne jeszcze umysły na sekciarstwo. Bitcoin, nota bene genialny wynalazek, trafił w ręce apostołów, nowicjuszy w każdej życiowej dziedzinie. Projekt powoli chyli się upadkowi, bo w między czasie został opanowany przez róznej maści oszustów i spekulantów, którzy dobrą bazę pod budowanie biznesu wykorzystali do tworzenia i kontynuowania róznych skamów. Okno czasowe pasuje do opisanych przez autora zakresów, widać już wypalanie i wymianę kadr ;-). W tym przypadku guru (Satoshi) jest takim trochę bogiem, bo jest ale go nikt nie widzial i nie słyszał (dobre zagranie PR). Politbiuro na forum Bitcoin to pozyteczni idioci, często poprawni moralnie i z pewnym kręgosłupem. Ciekawe jest jak grupa reaguje na przeciwników i jak działa wykluczenie z grupy (czarna owca). Ostracyzm jest tak dotkliwy, że nie zależnie, czy odrzucony ma racje czy nie ma (obiektywnie) jest skazany na wieczną banicję. Obserwacja grupy pokazuje, że po szczeblach kariery (kolejne stopnie wtajemniczenia na forum, kolorowe niki, dopiski wyrocznia, orator itp) pną się najszybciej osobniki poprawne politycznie, ukierunkowane na powtarzanie matntry Bitcoin Jest Najlepszy. Nie wiedza, że maja tylko jedną funkcje, aby minimializować dysonans, który nieustannie rośnie w stadzie. Forum Bitcoin to wręcz podręcznikowy przykład małej internetowej społeczności, gdzie istnieją wszystkie mechanizmy opisane w artykule. Co ciekawe, wraz z rozwoje Bitcoin powstają też inne miejsca, gdzie wyznawcy kryptowalu się wirtualnie spotykają, ale ze względu na rozmycie politbiura albo na otwarty charakter grupy, opisane mechanizmy działają z mniejszą siłą albo są tłumione przez ciągly napływ jednostek, które nie przechodzą prania mózgu.

    • Toimasz

      @servantes kopa lat, gdzie się podziałeś?
      Zasadniczo się zgadzam, że Bitcoin nosi wszelkie znamiona sekty a nasze polskie forum bitcoin to wypisz wymaluj pralnia mózgów. Pominąłeś jeden ważny ekonomiczny aspekt, kto właściwie na tym zarabia. Nie miałeś chyba nigdy dostępu do ukrytych działów na tym forum i pewnie nie wiesz, że forum w całości jest sponsorowane przez człowieka, który czerpie garsciami z gieldy bitcurex. Forum to skarbonka pieniędzy kiedyś, dziś może już mniejszych bo jest konkurencja na rynku ale 2 lata temu to było kilkaset tysięcy pln rocznie dla bitmara. Nie ma literówki kilka setek tysiaków plnow rocznie na czysto bez podatku wszystko w BTC prane na gieldzie. Nikt nie bedzie tolerował głosów rozsądku nikt nie będzie pozwalał na odganiania od inwestycji i spekulacji bitcoin bo góra musi jeść i trzeba nakarmić politbiuro i kilku troli. Tylko, że oni łapią ochłapy ale jak napisał bloger, korporacja się nie dzieli czekami tylko dobrym słowem. Do nich nic nie trafia, kolejne start-upy padają albo znikają z pieniędzmi inwestorów, bitcoinem nie zapłacisz nigdzie na mieście, zostały tylko giełdy ale tam tylko spekuła albo pranie złotówek z narkotyków. Nowy narybek jest jeszcze bardziej odmóżdzony niż małolaty 4 lata temu. Na forum nie wracaj, za dużo osób traciło pieniądze przez ciebie 😉

  • MRSE

    W związku z niepoprawną politycznie treścią oraz pojawiającymi się “donosami” na 3r3 do Tradera ponownie proszę o rozważenie kwestii samodzielnego archiwizowania treści bloga przez użytkowników, o której już kiedyś pisałem.

    Na razie “donosy” są tylko do administracji Tradera ale pisane są w takim tonie, że mam nieodparte wrażenie, że tylko przez niedopatrzenie nie zaczynają się od “uprzejmie donoszę” (być może niektórym zostały stare nawyki).

    Stąd tylko krok do tego, żeby pojawiły się donosy na niniejszy blog.

    Szybko poszło ale to pokazuje, że kwestia samodzielnej archiwizacji offline treści bloga przez użytkowników jest istotna i nietrywialna.

    Oczywiście można używać opcji “zapisz stronę” w przeglądarce ale chodzi mi o coś przyjaźniejszego dla użytkownika, żeby np. zapisać całość treści bloga z dowolnego okresu jako pdf i zrobić to jedną prostą operacją.

    • Na chwilę obecną za dużo roboty w stosunku do potencjalnych zysków. Zapisuj strony manualnie.

      • pikachu

        wget.exe http://zarobmy.se -t0 -r -l0
        To najprostszy sposób. WGET jest też pod windowsem, ale trzeba sobie ściągnąć.

  • Pio80tr

    3r3
    W sprawie Guru. Jak zaznaczyłeś to charyzmat.
    Ja to posiłkowo określam jako wysoki potencjał hipnotyczny.
    To jest taka osoba, która bez wchodzenia w merytorykę oczaruje publikę.

    Zakładam sektę poważną tzn. pozostając w ukryciu i szanując swoją moc swobodną pozyskuję guru z rynku.
    Co zrobić aby taki inspirator tłumów nie wyrwał nam cugli z rąk.
    Jak się rozbisurmani to jeszcze nam gotów tort razem z cukiernią z rąk wyrwać. Weksle inblanco? Inne?

    • 3r3

      Nic z tym nie zrobisz – guru żyje w świecie jaki tworzy, ma kompletnie zamarynowany umysł. Jest wytworem tego co robi. Jeśli się wyrwie z zasobami to najpewniej je zmarnotrawi.

      Podstawą skutecznego (korzystnego dla politbiura) działania sekty jest utrwalenie w czasie tworzenia struktury, że to działanie zespołowe, ponieważ wybrane specjalizacje doprowadzą do błędów poznawczych. Trzeba pamiętać że z powodu wielu dynamik sekta jest zjawiskiem czasowym i guru się psychicznie rozleci (albo odpłynie na szerokie wody własnych bajek). Takie samo zjawisko zajdzie w każdym istotnym elemencie osobowym sekty.

      Jeśli w grupie indywidualizmy zaczną brać górę to perswazja i po tym przemoc lub rozwiązane grupy.
      Dlatego kadencje w długotrwałych sektach, dlatego perspektywa czasowa takiej grupy.

      Nie ma takiego środka przymusu jakim zmusisz osobowość guru do posłuszeństwa – miałby wtedy wadliwą psychikę.
      Albo ludzie sami rozumieją że strzelamy w jednym kierunku aby rozejść się z dodatnią konsumpcją, albo mamy niewłaściwych ludzi i się żegnamy.

      Dlatego dobór ludzi jest trudny i łączymy się w grupy na czas określony.Trzy lata to poważny wyczyn.

      • Czesio

        Napisałeś o transcendencji bardzo mylnie. Stwórz ciszę w umysle i doświadczaj świata a obczaisz czym to jest.
        To o czym piszesz to idee które są iluzją. Transcendencja jest ponad tym. Kierowanie się transcendencja lub ideą to 2 przeciwne kierunki.
        IMO lepiej współtworzyć coś z ludźmi którzy są świadomi i sami CHCĄ tworzyć razem, niż manipulować ludzi na mapety 😉

  • Luk

    1.Ile czasu potrzeba na stworzenie takiej sekty?
    2. czy wiedza z artykułu znalazła swój efekt w praktyce? – pytanie do autora

    • 3r3

      1. Werbunek zależnie od alimentacji i częstości kontaktów zajmuje od jednego spotkania (zupełnie rozmrożeni, najczęściej ludzie po przejściach z interesującego nas zakresu) do trzech miesięcy. Trzeba dobrze wybrać obszar werbunkowy, tak aby grupa docelowa była podatna, najlepiej korzystać z grup wytwarzanych wokół już istniejących idei.

      2. Artykuł wynika z wiedzy praktycznej.

      • splinter

        Kilka innych pytań:
        1. “Ofiary muszą wykazywać deficyty pasujące do dającego hackować się wzorca.” Intuicyjnie rozumiem. Z jakimi jednak deficytami najbardziej przydatni, a z jakimi powodujący problemy?
        2. Czy lepsza (pod kątem biznesowym) byłaby struktura , gdzie pomiędzy kierownictwem a członkiem organizacji byłyby, jak to określiłeś bezdeficytowe wilki, czy też kierownictwo – szeregowy ?
        3. Pytanie 2 wynika z takiego przemyślenia – czy przygarnięcie takich bezdeficytowych osób wpływa na czas istnienia organizacji – czy takie osoby w organizacji nie dążą do jak najszybszego usamodzielnienia się od organizacji?

        • 3r3

          @splinter o to Ci się spodoba tekst jaki teraz skrobię.
          1 – najlepsze deficyty to deficyty niepatologiczne czyli najnormalniejsze potrzeby jakie ludzie mają; wszystkie poważne struktury “przestępcze” to alternatywne wobec państwa aparaty ustawodawcze, administracyjne i siłowe o prawicowym (ZAWSZE!) ukierunkowaniu politycznym, i te aparaty realizują normalne ludzkie potrzeby jakie ludzie organizowaliby w ramach krystalizacji politycznej w ramach państwa, gdyby państwo się nie zbiesiło i nie uznali go za aparat okupacyjny (cosa nostra, yakuza, polskie państwo podziemne, Solidarność). W niemieckim prawodawstwie jest na to nawet zapis jeszcze z 1870 roku (wtedy zdefiniowano problem z Polakami).
          Wilcy w tym kontekście są patolami niezbędnymi do istnienia struktury, czasem nie da się normalnie, czasem potrzebne są sukinsyny i dlatego warto mieć własnych.

          2 – kwestia skali oraz poziomu kolektywności i rodzaju działalności, z tym że system karny rozróżnia jednopoziomowe bandy/komploty i ponad dwupoziomowe związki/organizacje przestępcze. My też przytomnie rozróżniamy państwa od takich małych niby państw na podstawie liczby poziomów hierarchii administracyjnej. Z tym że jest alternatywa dla obydwu struktur i jest ona najgroźniejsza – jest to sieć powiązań i za nic nie dojdziesz czy one są występne czy nie, dopiero skutkowo wiadomo czy coś niweczyło działania administracji oficjalnej czy nie. Zrób mi przysługę – zmień mi datę na fakturze o dzień wstecz – czy to już jest działalność wywrotowa? Ale już niby przestępstwo zagrożone karą 25 lat… No to co jeszcze jest zagrożone karą 25 lat, skoro zmieniłbyś mi po koleżeńsku datę na fakturze to co jeszcze jesteśmy gotowi napsocić? – tak powstają sieci wzajemnych przysług o charakterze tajnym w formie spisku mającego na celu niweczenia celów działania administracji państwowej.

          3 – każdy jest bezdeficytowy czasowo, czasowo jest kontent i niczego mu nie potrzeba, jak mu zaczyna się zmieniać z wiekiem (albo innymi czynnikami wokół osoby, jak inni ludzie, reklamy w tv, przeczyta coś wpływającego na emocje, zapatrywania i się “nawróci”) metabolizm to zaczyna knuć, kombinować, a nawet blogi pisać, znaczy że ma jakiś cel; ten cel/cele mogą być zbieżne z celami innych ludzi, różnych ludzi, to trzeba się z tymi ludźmi poznać, a z tymi co nie jest po drodze to oczywiście bez sensu. To dość praktyczne kwestie dynamiki osobowości, pisałem o tym w temacie o sektach. Nie ma sensu trzymać ludzi na siłę, i lepiej rozstać się w pokoju, problem z wojskowymi jest taki, że oni uważają swoje tajemnice za na tyle istotne dla ich dobrostanu, że najchętniej polecaliby je chłodnej ziemi raczej z posiadaczami tych tajemnic. Dlatego trudno się z nimi kończy interesy, natomiast z przedsiębiorcami rozstanie nie jest problemem – Ci ludzie zawsze mają alternatywy – tym się zajmują – przedsiębiorczością.

  • Pingback: Organizacja kompetentnych – Zarobmy.se – Portal Biznesu Praktycznego()

  • Pingback: Najmniejsza organizacja i wzrost – Zarobmy.se – Portal Biznesu Praktycznego()