Sekta jako dobry interes – jak stworzyć własną?

Tekst jest wymagający, jeśli chodzi o zasób wiedzy. Starałem się używać słownictwa, które daje się wygooglować, ale bez wklejania kilku odnośników na akapit. To trudny i wymagający temat.

Uregulowanie tematu

Ten wpis będzie o tworzeniu struktury biznesowej, w której korzystnym dla nas (w rozumieniu, że my tworzymy strukturę) rozliczeniem transakcji będzie pozyskiwanie jakości i wolumenów. Kontekst wpisu dotyczy sekty jako przedsiębiorstwa (przykładem porównawczym będą korporacje, systemy sprzedaży, historyczne odniesienie do Stachanowców i gryfikacja). Jeśli szukasz tutaj metody regulowania swoich deficytów (w rozumieniu sekty, gdzie celem jest realizacja pożądliwości guru i politbiura; względnie grupa rozrywkowa “czcimy szatana i urządzamy orgie”), to metody są te same, ale przyjmuję założenie, że skutecznym guru jest osobowość pozbawiona deficytów patologicznych.

Kulty są organizacjami, które wyróżniają się pośród innych (klubów golfowych, filatelistów, partii politycznych), iż celem głównym tego narzędzia jest góra piramidy potrzeb – transcendencja. Przy organizacyjnym regulowaniu i uzupełnianiu innych potrzeb z piramidy. Istotne jest, że w kulcie występuje transcendencja i rozwój duchowości. To, czy jest on nastawiony na ucinanie głów mieszkańcom Jerozolimy bo “Bóg tak chce!”, czy powszechnym wybaczaniu i niesieniu pomocy – to kwestia struktury demograficznej, głównie wiekowej (Wikingowie przebrali się za Normanów i nadawali się do krucjat, a dzisiejszego katolicyzmu mogliby nie pojąć). Transcendencja jako przykład osobisty to osiągnięcie czegoś tam (nirwany, jedności z czymś, zbawienia), co w przypadku konkretnego człowieka może mieć wymiar złożenia się na ołtarzu, aby oddać życie (kapłan wyrwie serce) na szczycie piramidy, co biali zrozumieli jako działanie przymusowe, a tymczasem ci ludzie tak realizowali swoją koncepcję umierania za grzechy członków populacji.

Sekta stwarza pozory celów górnej części piramidy potrzeb (może nawet je marginalnie realizować), ale realizuje (na korzyść guru i politbiura) cele z dołu tej piramidy. W tym kontekście działania pozorujące cele transcendencyjne mają wywołać reakcje afirmacyjne w ofiarach werbunku.

Dobrym przykładem jest miraż możliwości awansu w korpo, gdzie pułap wejścia od pułapu wyjścia jest organizacyjnie na tym samym szczeblu, ale epatowanie “ludźmi sukcesu”, którzy zajęli wyższe miejsca w strukturze, ma wytworzyć zachowania gryfikacyjne tworząc cel i ranking.

W ogóle nie rozpatruję kwestii aksjologicznych – czy takie organizowanie struktury biznesowej jest złe czy dobre. To narzędzie – to nie czyni szkody, to operator narzędzia jest sprawcą.

Cele i metody sekty jako przedsiębiorstwa

Celem sekty jest pozyskanie zaangażowanych, sumiennych i oddanych wykonawców, którzy sami (grupowo lub indywidualnie) wykonają wobec siebie funkcje dozoru jakości i ilości, utrzymując stan wysokiego zmotywowania, wysiłku i długiego czasu wykonywania zadań.

Metodą uzyskania u osobnika homo sapiens takiego zaangażowania i poziomu motywacji jest indukcja patologicznej piramidy potrzeb (i w konsekwencji struktury osobowości), gdzie wedle własnego osądu ofiary realizacja powierzonych zadań wynika z jej własnej woli, przemyśleń i jest realizacją własnych celów. Struktura musi być spójna i tłumić przez czas przydatności ofiary dysonansy poznawcze. Ponieważ jest to struktura patologiczna, a jej rezultatem będzie cykl niekorzystnych (względem osobowości niepatologicznej) rozporządzeń zasobami, to pojawi się stały i narastający dysonans poznawczy, prowadzący do rozpadu tej struktury i zaniku przydatności ofiary dla celów przedsiębiorstwa (z powodu unikania udziału w działaniach, lub niezdolności ich wykonania, albo działań autoagresywnych – wszystko w celu stłumienia dysonansu). Technicznie jest to wypalenie zawodowe.

Tworząc sektę i wybierając ofiary istnieje teoria zamknięcia dla każdej ofiary i całego cyklu działania przedsiębiorstwa zanim przekształci się w strukturę biznesowo nieskuteczną. W korpo są to regularne czystki i cięcie po słupkach. Cykl przydatności ofiar (pracowników) trwa 2 lata (wykonawcze), 5 lat (średnie kierownictwo), 7 lat (management – politbiuro). Perspektywa biznesowa przeciętnego przedsiębiorstwa nie przekracza 5 lat, homo sapiens nie tworzą spójnych i wydajnych (ważne!) struktur organizacyjnych na dłuższe okresy (może to być rezultat ewolucji). Nie wnikam w mechanizm dlaczego nie działa to dłużej.

Przyczyna, dla której politbiuro/management (ale nie guru) muszą mieć spójne struktury osobowości, to aż siedmioletni cykl prowadzenia działalności, aż do granicy odporności na dysonansy poznawcze (ludzie są absolutnie przytomni, że to co robią jest obiektywnie szkodliwe, ale tłumią to w sposób zorganizowany i osobisty; jednak nie da się tak funkcjonować bez zamknięcia cyklu i zrelaksowania psychiki). Siedem lat – gdyż pierwsze dwa to działania organizacyjne i werbunkowe (z charyzmatem – guru), później pięć lat normalnej działalności i utrata wydajności struktury – teoria zamknięcia (nie, nie chodzi o zbiorowe samobójstwo, chociaż ludzie w korpo czasem skaczą z okien i rzucają się pod pociągi).

Są też przyczyny społeczne (temat kradzieży w delegitymizacji aksjologicznej – oparcie matematyczne), dla których bez poważnego zaplecza (Scjentolodzy takie mają i co im zrobicie?) ilość zużytych ofiar będzie zauważalna dla grupy społecznej, do której przynależą (dlatego ich wyrywamy z otoczenia społecznego). W rezultacie czego zaczną się naciski społeczne, prawne, w końcu pojawi się charyzmat oporu (pewnie jakiś Jezuita) i na końcu aksjologiczni z pochodniami i grabiami przyjdą w nocy, spalą srodze.

Zwróćcie uwagę do jakich awantur dochodzi, gdy w jakiejś półmilionowej fabryce (spora) telefonów powiesi się kilku pracujących po naście godzin na dobę Chińczyków. Telewizja i internety o tym trąbią, bo ktoś nie wytrzymał tempa, bo rygor, bo dieta, bo stresory. Z tego wynikają kontrole, wnioski, działania prawne. W przypadku małej organizacji od razu wjadą kominiarze i zamkną guru z politbiurem do ciemnicy z powodu tego, że jakieś jednostki z deficytami nie poradziły sobie w życiu i trzeba znaleźć winnych.

Dlatego istnieje horyzont czasowy dla teorii zamknięcia i może on zostać skrócony przez destruktywne zachowania zwerbowanych.

Istnieją krótkie warianty czasowe dla wpływu. Jest to sprzedaż kredytów, sprzedaż “instrumentów finansowych” (wpływ w tygodniach i miesiącach), sprzedaż spotkaniowa (wpływ liczony w godzinach – dniach; szybka realizacja). W przypadku tygodni i miesięcy dokonuje się rozmrożenia selektywnego, a w przypadku godzin czy dni – inwazyjnej perswazji. Oczywiście aby to działało, najpierw trzeba dokonać właściwej selekcji ofiar (dlatego przed spotkaniami sprzedażowymi przeprowadzana jest selekcja ofiar, tfu – gości). Przykładem z ostatnich tygodni dla czytelników independenttrader.pl są pogaduchy telefoniczne Saxo na spotkanie z IT21. “Chcę przyjechać na spotkanie z IT21 ponieważ chcę się spotkać z IT21” nie było dość dobrym wyjaśnieniem – było zbyt racjonalne – sam bym takiego typa jak mnie nie zaprosił – nic nie kupi).

Tak samo przebiega werbunek do korpo. Ofiary muszą wykazywać deficyty pasujące do dającego hackować się wzorca. Inaczej na nic strukturalnie przygotowane eksploity.

Cały klops w tym, że do politbiura trzeba zwerbować bezdeficytowe wilki. A z nimi trzeba dzielić się łupem. Trzeba im zaoferować rzeczywiste korzyści. I dlatego to jest zwykły biznes.

Struktura – guru

Guru jest charyzmatem werbunkowym (legitymizacja charyzmatyczna). Niekoniecznie pomysłodawcą, założycielem i mózgiem operacji. W korpo często jest to konsultant – podwykonawca, którego zadaniem jest rekrutacja (łowcy talentów), prowadzenie indukcji i wstępnej indoktrynacji (rozmrażanie osobowości).

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby w małej organizacji guru i politbiuro było w jednej osobie. Jedyny problem, że organizacja będzie mała, organizator niezwykle wysilony i bez wybitnych zdolności sobie nie poradzi. Ale tak wybitne charyzmaty znamy ze świętych ksiąg – tak spójne osobowości zazwyczaj tworzą duchowości, całe kulty, a nie pozory kultów. Nie aspiruję nawet do pomyślunku nad tym, jak to się robi – każdy z tych ludzi to człowiek orkiestra.

Zadania guru to dawanie twarzy przedsięwzięciu, występowanie na spotkaniach werbunkowych, firmowanie działalności publicystycznej. Z tego względu jest wysoce wskazane, aby osoba taka nie posiadała patologicznych deficytów i mogła być przedstawiana jako postać wzorowa, godna naśladowania, spójna strukturalnie. Jeśli guru ma deficyty to ich maskowanie, kierunkowanie, strukturyzowanie (terapia) będzie wykorzystywać coraz więcej mocy swobodnej całej organizacji i powodować napięcia (w rezultacie dysonansów poznawczych). Przykładem takiego przywódcy jest Clinton gwałcący Lewinsky w schowku na szczotki – tuszowanie sytuacji było kosztowne i wprowadziło do obrotu haki na przywódcę dewastując wizerunek.

Dlatego na guru wybieramy wzór normalności właściwy dla grupy docelowej.

Umiejętności istotne do opanowania dla guru to występowanie publiczne, dykcja, mowa ciała, retoryka. Nawet w bardzo kameralnych sektach (zamkniętych) trzeba wyjść do ludzi i przeprowadzać werbunek z zewnątrz. Absolutnie koniecznym jest zdrowy i przyzwoity wygląd pozbawiony defektów, przydatne są atrybuty fizyczne (słuszny wzrost, mezomorfik).

Ponieważ biorę pod uwagę żywego guru jako charyzmat nieinstytucjonalny (popularne w kultach), to jednym z wariantów jest guru dający wykładnię charyzmatu zapożyczonego (sekty oparte o pozór duchowości chrześcijańskich; sekty sprzedażowe oparte o dzieła twórców doktryn sprzedażowych i manipulacyjnych).

Oczywiście w rozwiniętych strukturach dochodzi do instytucjonalizacji, a nawet tworzenia struktur równoległych, pozwalających zachować ciągłość instytucjonalną (korporacja – działy – przeniesienia & awanse), ale nie zajmę się tutaj szczegółami rozwijania tak złożonych przedsiębiorstw.

Struktura – politbiuro

Politbiuro to zespół osób zajmujących się zapewnieniem sprawnego działania całego przedsięwzięcia. To tutaj jest mózg, księgowy, operatorzy zasobów, operatorzy wpływu. Politbiuro ze względu na charakter pracy jest narażone na generowanie w swoich strukturach powszechnych błędów poznawczych. Dynamika ich utrwalania doprowadzi do rozpadu struktury, z możliwością reorganizacji lub bez takiej możliwości.

Kto to jest księgowy, to nie muszę tłumaczyć. Bilans musi być dodatni i ktoś tego musi pilnować, najlepiej jak to jest niezwichrowana i niezaangażowana osoba. Wskazana jest eksternalizacja tego elementu politbiura w celu utrzymania dystansu i prawidłowego wykonywania zadań, bez wpływu aktualnej dynamiki grupy ofiar i w rezultacie operatorów wpływów. Czyli izolacja od nacisków. Tu się liczy i pilnuje magazynu. Ciężka fucha. Nie indoktrynujemy księgowych – możemy tym wykoleić całe przedsięwzięcie. Jeśli mają spójną osobowość, to staną okoniem i pójdą sobie tam, gdzie nie ma takich zagrań.

Z przyczyn praktycznych księgowy może być niejawny i operujący przez wielowarstwowe proxy jako pracownik wynajętej firmy, dzięki czemu zawsze może zeznać jakoby “tylko wykonywał obowiązki pracownicze”.

Mózg to osoba koordynująca procesy politbiura i guru. W przypadku kameralnych grup może być to guru, ale wraz z rozwojem organizacji zacznie brakować czasu na pogodzenie wszystkich zadań i albo przestanie to działać, albo wypalenie zawodowe organizatora zajdzie w szybszym niż zakładane tempie.

Zadaniem tej osoby jest pilnowanie kolejności i etapów przetwarzania ofiar, w celu uzyskania jak największej wydajności przedsięwzięcia, oraz dokonywanie odpisów kadrowych i dysponowanie relegowania (w korpo – zwolnień) nierokujących dłużej ofiar.

Najistotniejszym zadaniem Mózga jest utrzymanie racjonalności działań politbiura zanurzonego w sosie propagowanych bredni. Ta funkcja może być rotacyjna lub doraźnie wykonywana przez kolektyw politbiura – jeśli jest tam aż tak skuteczna jednomyślność i jasność celów.

Regulator politbiura – operator zasobów. Politbiuro jest zasobem, nie może się popsuć, bo padnie całe przedsięwzięcie. Dlatego potrzebna jest przedszkolanka, do której można się odwołać, gdy trudno jest wynegocjować decyzje wewnątrz politbiura; powstają opory wewnętrzne, a nie ma jeszcze potrzeby stosowania wewnętrznego terroru i czystek mogących rozsadzić całe przedsięwzięcie.

Wraz z rozwojem przedsięwzięcia dysonanse wewnątrz politbiura będą narastać ze względu na dynamikę wewnętrzną tej grupy, dynamikę powiązaną z ofiarami, dynamiki zewnętrzne (nowe relacje, nowe doświadczenia, zmiany w życiu). O ile na początku rozpoczynamy przedsięwzięcie mając wszystko ustalone i będąc dogadani, o tyle z czasem zmienia się nasze otoczenie, ludzie rozwijają się, wypalają, zmieniają zainteresowania, relacje. Dlatego regulator jest istotny, aby minimalizować tarcia pomiędzy osobami na bardzo wysokim spinie z dużą władzą destrukcyjną dla organizacji. Jeśli charyzmat jest silny, to taką funkcję pełni guru, ale właściwe jest instytucjonalizowanie tego (w korpo tę funkcję pełnią kadrowi i średni szczebel kierownictwa). Na dłuższą metę to nie działa – dynamika istnieje, dojdzie do konfliktów i zanim się wszystko rozleci trzeba wdrożyć procedurę zamknięcia.

Enforcer – operator zasobów. Czasem się po prostu nie da po słowie, trzeba pojechać z bejsbolem i komuś jednak wpier… Czasem do ludzi dociera dopiero przemoc. A czasem po prostu chcą wiedzieć, że środki terroru istnieją, guru jest alfa, “Bóg tak chce!” i mamy aparat przemocy. Homo sapiens w spektrum swoich potrzeb mogą mieć potrzebę istnienia bata. Realizujemy ten deficyt i zapewniamy spełnienie marzeń.

Enforcer służy wprowadzeniu specyficznych stresorów, których wykorzystywanie na co dzień jest kontrskuteczne, gdyż terror polega na wyobrażeniach terroryzowanego przy braku bodźca. Wprowadzanie bodźca może zdewastować strukturę, zapoznać z bodźcem, doprowadzić do jego zignorowania jako niewystarczająca kara (uzasadnienie zewnętrzne). Samo wprowadzenie niektórych stresorów wyobrażonych przez członków politbiura może być zbyt kosztowne, ale wyobrażalne przy dynamice struktury. Jeśli chodzi Wam po głowie porywanie, torturowanie i mordowanie członków rodzin “nieposłusznych” elementów politbiura, to zapytajcie księgowego o jakie kwoty gramy – być może wpadliście w nieprzytomną dynamikę i gubicie proporcje. Warto skalkulować czas i ryzyko wyroku w przypadku worst case scenario.

Takie silne stresory są stosowane w grupach zmilitaryzowanych (SKW i SWW). Powoduje to poważne i bezcelowe nadużycia; w rezultacie czego struktura sypie się szybciej, niż jest zasilana kadrami i dlatego doszło do jej erozji. Skutkiem jest eksternalizacja alimentacji i eksternalizacja bezpieczeństwa (literalnie branie kasy i gwarancji bezpieczeństwa ze struktur obcych).

Soft power enforcer – negocjator. Osoba eksternalizowana ze strukturą działająca jako bezpiecznik wdrażający zamknięcie. W korpo są to zewnętrzni “specjaliści restrukturyzacji”. Stresor wprowadzany przez Mózga w pierwszej fazie likwidacji przedsięwzięcia i negocjowania podziału łupów, gdy zaczęło już szwankować porozumienie wewnątrz politbiura.

W przypadku struktur o silnej militaryzacji (gangi) wprowadzenie przez charyzmat takiego rozwiązania jest ostatnim ostrzeżeniem przed zastosowaniem grupy likwidacyjnej. Wprowadzanie negocjatora do podziału łupu jest przy takiej dynamice zamknięcia możliwe, ponieważ w trakcie wyczerpywania struktury (teoria zamknięcia) dochodzi do braku skutecznych okazji inwestycyjnych i olbrzymiej nadpłynności – środki po prostu leżą na stole i nie ma koncepcji co z nimi dalej zrobić, aby utrzymać przychody. Pozabijanie się o taką górę papieru jest bardzo proste, dlatego korzystnym jest podjęcie próby podziału bez wprowadzania kosztownych stresorów destrukcyjnych. Jeśli nie macie doświadczenia w temacie to jest to przyczyna, dla której zatrzymywani przez służby gangsta mają stosy pieniędzy – struktura już robiła bokami, brakowało okazji inwestycyjnych i ktoś zastosował stresor zewnętrzny (służby państwowe). Ktoś będzie miał wykrywalność i dostanie medal, nawet nie wyobrażajcie sobie, że to są wyniki dochodzeń czy rozpracowań – to dynamika wewnętrzna grupy kierowniczej przedsiębiorstwa.

Struktury mogą mieć swoje tajemnice, swoje trupy w szafach. Jeśli nie zadziała SPE, to tajemnice najlepiej pogrzebać w zimnej i wilgotnej ziemi, a ludzie grożący ujawnianiem sekretów potrafią powiesić się nawet w monitorowanej celi.

Operatorzy wpływu to cała grupa osób (chyba że ktoś jest bardzo operatywny, a sekta kameralna). To osoby dokonujące rozmrożenia, formacji i ponownego zestalenia już uformowanej struktury osobowości, korzystnej ze względu na prowadzone przedsięwzięcie. To osoby dokonujące kontroli jakości skutków wymienionych etapów indoktrynacji, korygujące rezultaty, zajmujące się ofiarami, walidujące rezultaty pracy, wydajność, utrzymujące alienację i zasób emocji, wrażeń członków grupy na właściwym dla rezultatów poziomie.

To tutaj znajdziecie “spowiedników” zajmujących się kontrolą myśli (zawsze gotowych wysłuchać), kucharzy pilnujących utrzymywania niskobiałkowej “fit diety”, animatorów zaganiających ludzi do wysiłku i pracy. To ci ludzie zapewniają mechanikę statusu, walidacji osiągnięć i samodoskonalenia, zapewniają poczucie wspólnoty i alienują od środowiska zewnętrznego, podtrzymując poczucie zagrożenia z niechęcią do utraty członkostwa w grupie. To średnia kadra wykonawcza zajmująca się codziennym operowaniem mapetami.

W miarę możliwości nie wjeżdżamy z indoktrynacją w politbiuro. Jeśli mamy ludzi z deficytami takimi, żeby na nich wpływać, to się nie kwalifikują na stanowiska, a jeśli mamy tak miażdżącą osobowość, żeby formować nawet ludzi bez deficytów patologicznych (najczęściej młodych – bo łatwiej), to skutkiem będzie ich późniejszy regres (dziecinnienie) w podejmowaniu decyzji i analizie problemów. Czyli przeniesienie postulacji. W rezultacie same z tego zgryzoty i dużo pracy, jeśli politbiuro nie jest wystarczająco samodzielne (a jeśli jest zbyt samodzielne, to się później niż prędzej uniezależni i pójdzie własną drogą, ale przynajmniej nie będzie z nimi utrapień). W praktyce lepiej jest utrzymywać ich w obiektywnej racjonalności niż subiektywnej użyteczności. Struktura zawali się tak czy tak, ważne żeby nie spadła organizatorowi na głowę.

Niezaradny członek politbiura potrafi zdegenerować się do mapeta. Nie wiadomo co później z takim zrobić. Siła osobowości guru warunkuje minimalną oporność psychiki członków politbiura, ci za słabi się nie kwalifikują.

Struktura – mapety

Zwerbowane ofiary HR (human resource). To produkt przedsięwzięcia. Są to osoby, których deficyty skutkujące błędami poznawczymi udało się pozornie skompensować naszą ofertą. Z tego założenia wynika, że zasób biologiczny jest wadliwy na samym początku (dlatego pozyskujemy go tanio).

Deficyty mapetów są kompensowane pozornie w trakcie formacji nowej struktury osobowości patologicznej, w której montujemy bezpieczniki destruktywne (niechęć do straty powiązaną z iluzją wstrząsu) i zestalane.

Mapet ma teorię zamknięcia, w skończonym czasie (od 2 do 5 lat) wyczerpią się jego zasoby biologiczne do kompensowania dysonansów poznawczych i działania silnych emocji. Doprowadzi to do destrukcji osobowości ze wszystkimi tego konsekwencjami. Należy dokonać relegacji lub neutralizacji ofiary zanim wystąpią takie rezultaty.

W przypadku dużych i zasobnych sekt neutralizacja jest dokonywana w obozach pracy, gdzie wysyła się na dłużej nieużyteczne ofiary, aby przechować je i uniknąć konsekwencji eksternalizacji tego kosztu społecznego. Małe organizacje zmuszone są wyrzucać takie osoby na ulicę, względnie trzymać je jako ciężar dla przedsięwzięcia, izolując ich destruktywny wpływ na grupę.

Aby utrzymać ofiary w bezrefleksyjnych pętlach aktywności, trzeba kompensować powstające u nich deficyty poznawcze, podstawić osobę symulującą wysłuchanie osoby, wzięcie wniosków pod rozwagę, obiecywać zmiany, świetlaną przyszłość oraz tymczasowość niedogodności.

Jest to główne zadanie operatorów wpływu w średnim okresie realizacji przedsięwzięcia. Mapety mają wydajnie realizować swoje funkcje i się nie rozlecieć z powodu zawężenia realizowanych celów (zawężonych do naszych potrzeb). Ich rozpraszanie i destabilizacja tej dynamiki jest niewskazana, dlatego niekorzystna jest realizacja emocji niecelowych (na przykład realizacja pożądliwości i deficytów członków politbiura). Destabilizacja tej dynamiki rozprzestrzeni się na grupę, więc konieczna jest izolacja i neutralizacja zdestabilizowanego mapeta. Po prostu trzeba go spisać na straty, a tego co popsuł obsobaczyć i pogonić, żeby realizował swoje fantazje zewnętrznie za pieniądze, a nie psuł produkty werbunku z właściwie indukowaną piramidą potrzeb. Patolom w politbiurze mówimy nie. Jak jest z nimi problem, a są potrzebni – wysyłamy na terapię.

Jeśli nie upilnujemy tej dynamiki politbiura (choćby nadużywania władzy nad zindoktrynowanymi mapetami), to się nam zrobi z sekty sodomia i gomoria, a z tego zyski nikłe i kłopotów bez liku. Zresztą i tak się przy “spotkaniach integracyjnych” dzieją takie rzeczy że ciężko to jako grupę zintegrowaną utrzymać. Dynamika tak czy tak rozsadzi nam każdą grupę izolowaną. To tylko kwestia czasu. Homo sapiens tak ma.

Celem życia mapeta jest pozostawanie w pętli aktywności zapewniającej nam produktywność przedsięwzięcia. Mapet śpi i tyra. Wcina niskobiałkową dietę (jeśli chcemy ograniczyć jego kreatywność), albo jego myślenie jest strukturyzowane światem podstawionym (zadania, wyzwania, pasek postępu, punkty, odznaki, rywalizacja, regulowanie komunikacji ze współpracownikami). Kojarzy Wam się z obozem harcerskim? Słusznie, bo to świetne miejsca werbunku, ludzie są tam już wstępnie rozmrożeni.

Najłatwiejszym materiałem na mapeta (obecnie w Europie, ale i na planecie) jest biała kobieta. Wynika to z bardzo silnej obróbki eksploitami na deficyty, stosowanymi w reklamie, życiu publicznym i rozbitej strukturze społecznej. Jeśli spróbujecie użyć tak banalnych technik na kobietach z wielopokoleniowych domów struktur agrarnych Azji i Afryki to zapoznacie się z terminem “beton”.

Oczywiście tutaj o ofiary konkurujemy z korpo i systemami sprzedaży. Oni też chcą mieć za grosze stada zindoktrynowanych samic, którym podstawią świat, grupę za rodzinę, wypełnią pustkę egzystencjalną życiem “do weekendu”, zmotywują do pracy w nadgodzinach za darmo i zorganizują wyjazdy integracyjne. To trudna konkurencja. Ale nikt wszak tyle nie da ile możesz obiecać. No i możesz konkurować jeszcze zanim inni mają dostęp. Fora młodzieży i nowoczesne narzędzia komunikacji (dygresja – nikt już nie pamięta kaset motywacyjnych Amway? Mam wyjaśnić co to są kasety?) to kopalnia zagubionych dusz, które wstępnie odrzuciły swoją grupę odniesienia, rozpoczęły proces alienacji i są podatne na silne rozmrożenie w rezultacie perswazji i psychomanipulacji. Musimy im wyzerować kontakt ze swoim otoczeniem (zająć ich) i wpoić nowy światopogląd, zmieniając postawy.

Ten etap perswazji wykonujemy komunikatami ukierunkowanymi (rozmowa z ofiarą). W tym czasie ofiara jest świadoma, iż chcemy zmienić jej postawę, ale sama poszukuje zmian, więc dalsza manipulacja nie natrafi na jakieś szczególne opory, szczególnie wykorzystując argumenty bliskie ofierze (zimny i gorący odczyt, aby te argumenty poznać). Z nami przyszły mapet zrealizuje własne cele i zaspokoi swoje potrzeby. O tym właśnie zawsze marzył, to wyjątkowa okazja, że spotkał właśnie nas (dopasowanie motywacyjne). Rozpoznajemy ukryte potrzeby, aktywizujemy je, odwołujemy się do ich zaspokojenia w naszym gronie i tworzymy drogę realizacji nowych celów i potrzeb w naszej strukturze. Po prostu robimy wodę z mózgu ofiary (rozmrażamy), negujemy jej dotychczasowy światopogląd i tożsamość (jednostka nikim, jednostka zerem), w miarę możliwości spotkania opracowujemy tak, aby ograniczyć i uniemożliwić regularny sen ofiary. Pozbawiamy prywatności, kontrolujemy (noga w drzwi, dwie nogi w drzwi, drzwiami w twarz). I uzyskujemy rozmrożoną osobowość, która nie wie po co żyje i jakie ma pragnienia, bezrefleksyjnie oczekuje wypełnienia tego nowego, powstałego deficytu. Stworzenia nowej tożsamości, zbudowania świata od podstaw. Tę potrzebę musimy zrealizować błyskawicznie – stworzyliśmy problem ale my, właśnie my mamy na niego receptę. Ograniczamy zewnętrzne źródła informacji (delegitymizujemy je).

Błyskawiczna indoktrynacja, wdrożenie do fajnej grupy aktywnych ludzi (bombardowanie miłością, bombardowanie aktywnością aż do upadłego, doprowadzenie do braku czasu na realizację czegokolwiek poza grupą – nadgodziny w kopro). Narzucamy nowy, lepszy, innowacyjny, zmodernizowany, właściwy sposób myślenia. Nowe cele (sprzedażowe, wydajność) będą teraz wypełniać pozbawione wcześniej sensu dni. Wypłaszczamy myślenie ofiary stereotypami i bezalternatywnością charyzmatu, prawa i tradycji grupy (dla każdego coś miłego – tekst o delegitymizacji aksjologicznej). W ten sposób uzyskujemy spektrum motywacji legalnych, tradycyjnych, charyzmatycznych i aksjologicznych do realizacji naszych celów jako własnych – nowego mapeta. Doprowadzamy do całkowitej integracji osoby jako członka grupy. To właśnie te seminaria, pogadanki i spektakle z jakimi mamy do czynienia pod nazwą różnych spędów, mityngów i nasiadówek.

Na sam koniec mrozimy mapeta. Czyli warunkujemy automatyzm schematów myślenia (egzamin teoretyczny WORD), wykluczeniem własnej inicjatywy w obszarach niecelowych, ograniczenie uzasadnień do realizacji potrzeb w ramach sekty. A korpo ochroni przed powstałymi dysonansami. Warunkowanie uzyskujemy podsycając fobie, egzaltując stereotypy, budując eksploity błędów poznawczych ofiary w celu sprawowania nad nią kontroli. Dokonujemy trwałej (regulowanej trybem życia w korpo choćby) izolacji od rodziny, przyjaciół (brak czasu) i poprzedniego otoczenia. Dewastujemy samoocenę, aby wszelkie oceny osoby były zależne od źródła zewnętrznego (politbiuro, guru), podważamy bezpieczeństwo osobiste, wzbudzamy poczucie winy i zmuszamy do reintepretacji rzeczywistości w percepcji grupy.

Dalsze procedowanie jest poddane kontroli zachowań, uczuć, czym zajmują się operatorzy wpływu nadzorujący wyniki działań mapeta. Celem jest zawładnięcie sferą emocji i negatywne powiązanie realizacji własnych potrzeb jako niekorzystnego dla grupy. Opuszczenie grupy to hiobowy los bez grupy odniesienia, w samotności, w złym i wrogim świecie (oblężona twierdza).

Oczywiście zarządzamy percepcją, izolujemy od informacji, a wszelkie docierające są interpretowane przez guru i politbiuro (manipulacja przekazem).

Tak zestalona osobowość będzie się nadawała do wykorzystania nawet przez kilka lat, zależnie od skuteczności operatorów animujących jej właściwą dynamikę. Jakość tych operatorów warunkuje (na przykład) jak długo w okresie pokoju może trwać przymusowa służba wojskowa. Po czym widać, że korpo ma lepszych animatorów spinu niż wojsko.

Jak to się robi

Potrzeba nieco narzędzi, aby właściwie skonstruować wpływ i perswazję niezbędną do werbunku, rozmrażania, formacji i operowania.

Podstawowym jest skonstruowanie guru. Musi mieć wszelkie możliwe cechy pozytywne i afirmacyjne względem grupy docelowej (a tę trzeba wyznaczyć). Standardowo są to szaty, pojazdy, siedziba, orszak. Czyli trzeba go drogo ubrać, zapewnić drogi pojazd, okazałą siedzibę (robiącą wrażenie na werbowanych) i zorganizować orszak (w przypadku charyzmatycznego samca są to samice). Jest to o tyle problem, że ze względu na dynamikę relacji w orszaku trzeba go organizować doraźnie, albo wprowadzić tam terror.

Kolejnym jest skonstruowanie politbiura, czyli kwestii administracyjnych, formalnoprawnych jeśli są potrzebne (nie zawsze są), opisanie grupy docelowej, uszeregowanie jej występowania i optymalizacja werbunku. Określenie zachowań pożądanych w grupie docelowej, zorganizowanie pętli aktywności, zapewnienie pozytywnych wrażeń (i zasobów na te wrażenia), określenie widełek biznesowych dla teorii wyjścia.

Aby to realizować potrzebna jest strukturyzowana wiedza z zakresu psychologii, manipulacji oraz doświadczenie praktyczne z zakresu wpływania na ludzi. Wymaga to wielu ćwiczeń i ciągłego praktykowania, aby nie nabrać manieryzmów czy tandety językowej.

Potem trzeba ruszyć w świat i głosić od drzwi do drzwi, albo afirmować grupy docelowe, jeździć na spotkania polityczne, sprzedażowe i wbijać się w beton. Najlepsi do takiego celu są wprawni sprzedawcy. Dlatego struktury sprzedaży wyglądają jak sekty (Herbalife).

Do czego się to używa

Na przykład do pracy w fabrykach. 5s Toyoty jest taką formą indoktrynacji przekształcającej piramidę potrzeb pracownika. Seria szkoleń Toyoty i ludzie są myślami w tak abstrakcyjnym świecie, że rosną słupki produkcji, jakości, wydajności, a potem wymienia ich się na nowych, jak nie odnajdują realizacji swoich potrzeb w kieracie.

Na przykład do pracy w centrach obrachunkowych. Programowanie leminga do “wzrostu organizacyjnego” i klikania większej liczby kejsów. Walidacje gryfikujące rezultaty “pracy” (tak jakby nie można było tego okazać na czeku, a tak zyskami korpo się nie dzieli – wrażeniami z zysków owszem; masz punkty lemingu).

Oczywiście grupami psychomanipulacyjnymi są państwa. Wszak trzeba być nieprzytomnym, aby mieć poczucie przynależności do czegoś tak nieuchwytnego jak naród i iść do okopu za cudzy folwark po latach przyginania karku do ziemi, orząc na tym folwarku ku chwale władcy i za psią miskę.

Można prowadzić redakcję i podawać czytelnikom prawdę na dziś.

Zejdźmy na Ziemię do naszych skromnych możliwości.

Można urządzać spotkania publiczne i prostować co komuchy napublikowały. Leszek Ż. poda Wam samą prawdę o tych, co przegrali.

Można prowadzić program na YT, opowiadać różne wizje (mniej lub bardziej prawdziwe), to co grupa docelowa chce usłyszeć i uzyskiwać z tego datki, popularność, posłuch, być może wpływy polityczne. Takimi sekciarskimi organizacjami są wszelkie charyzmaty polityczne i organizacyjne – najpierw mające guru, a później wytwarzające lub asymilujące grupę zinstytucjonalizowaną. W takich kategoriach działa Grzegorz B. z ruchem P czy Marian K. z Ruchem N. Bo to przecież sama prawda co wygadują?

Można prowadzić bloga i zbierać wielbicieli i wielbicielki, którzy zaczynają nieracjonalnie zmieniać swój pogląd co do głupich i szkodliwych tekstów na bezrefleksyjnie pozytywny emocjonalnie. Ot jakaś menda napisze jak zbudować bombę, obalić państwo, sfałszować deklaracje, założyć sektę, a ludzie klaszczą – więcej prawdy chcą jak się konstruuje takie rzeczy i jak to działa, bo dobrze widzieć, może się przyda. Bo to przecież sama prawda?

To co takiego dacie, czego mi trzeba?

Można powykorzystywać ludzi do pracy za niskie stawki w fabryce lub na farmie. Tak robi korpo, systemy sprzedaży, plantacje producentów żywności.

Dość przynudzania, leci mięso. Temat firm proxy.

Mapety są wspaniałym źródłem słupów, głęboko wierzących w swoją misję, walczą z ustrojem, robią ciche wyłomy i eksploity, rejestrują spółki, zapewniają adresy, konta, karty, simy, pojazdy, zdolność honorową w urzędach, dokumenty, numery (pesel do zakupu złota), transportują środki techniczne. Z wiarą i oddaniem przeniosą wartości i nie dopuszczą się kradzieży. Z wiarą i oddaniem nic nie wiedzą, nic nie zeznają, mataczą. Jedyne co może zrobić prorok po przesłuchaniu takiej osoby, to wysłać ją na terapię, bo żadne tortury i sztuczki psychologiczne nic tu nie zdziałają – to są zestalone tożsamości patologiczne, z których nie sposób się wycofać bez straszliwych dysonansów. Ludzie mają tak wiele deficytów, czasem zadziwiających, że dopuszczą się wielu drobnych, później coraz dalej idących czynów tylko dlatego, że nie podoba im się “system”.

Mam silne podejrzenie, że w taki sposób działają też dżihadyści i takie struktury są bardzo trudne do spenetrowania. Ale to tylko taka opinia z obserwacji muru, przez który nie sposób się przebić.

Czy jesteście gotowi bezrefleksyjnie przyjąć nową prawdę na dziś?

Czy jesteście gotowi komuś podać jaka jest nowa prawda na dziś?