Ty głupia małpo!

Poniedziałkowy, krótki tekst odnoszący się do puchnięcia (inflacji) liczb, nawiązujący do poprzedniego, do tekstu IT21 o małpie z dartami oraz do mądrego pytania @Sol i mojej głupiej i kłamliwej odpowiedzi, na którą żaden obyty ze statystyką (może takich tam po prostu nie ma) nie zwyzywał mnie od statystyków (kłamstwo < wielkie kłamstwo < statystyka):

Sol
Małpy VS indeks giełdowy.
To że małpa jest lepsza od funduszu jest raczej jasne w świetle opisanych patologii. Interesujące jest jednak bicie indeksu przez małpy. Może indeks jest ważony a małpy strzelając w nazwy spółek (z równym prawdopodobieństwem dla każdej spółki) operują na podzbiorach indeksu nieważonego (tzn. na wskaźniku szerokiego rynku)? To by oznaczało po prostu, że w latach 1964-2010 jakieś duże spółki ciągnęły indeks staw dół i że po prostu indeks nieważony bił indeks z wagami. Wszak portfele małp to po prostu malownicze określenie na próbki statystyczne. średnia próba powinna zbliżać się do średniej dla populacji. Niech może się jakiś statystyk wypowie

3r3
@Sol
Masz rację – w obecnym systemie organizacji nieefektywności (bo przecież zawsze jakaś część działalności prowadzi na manowce, i jakoś trzeba ją ograniczać) istnieją spółki zombie ciągnące całe branże na dno dystrybuując obietnice, które przy weryfikacji rysują wodospady. Wielkoskalowe organizacje kapitałowe nie inwestują przecież w pojedyncze podmioty, a w sektory i jeśli gdzieś zaczynają pojawiać się wyniki gorsze od przeciętnego słupka to dokonują tam chwilowych wzrostów pompując kapitał (i optymizm) aby wyjść bez ujawniania straty i spuścić cały sektor po brzytwie.

Sektor małpy takich właściwości powiązania branżowego nie posiada, a ponieważ małpa uzyskuje dobre wyniki, to znaczy że gospodarka działa sprawnie (przynajmniej z zakresu rozrachunku abstrakcyjnego, bo czy produkuje to czego nam trzeba to widzimy na półce w sklepie).
Małpa odpowiada całym swoim majątkiem, za wielkoskalowe firmy inwestycyjne całym swoim majątkiem odpowiadają podatnicy.

Ta metoda jest stosowana na kontroli jakości, wybierasz z dostawy kilka sztuk na chybił trafił, robisz QC, jak wszystkie sztuki są dobre to wnioskujesz że dostawa jest dobra. Jak trafisz jakieś odchylenia lub wady to zaczynasz dobierać kolejne próby i wyciągać wnioski. Im wyższą sigmę ma dostawa tym mniejsza szansa że “na małpę” trafisz wadliwy produkt, który tam statystycznie jest. Lepiej nie straszyć ludzi, że w przemyśle lotniczym jest tak samo i czasem coś przeleci przez wszystkie okna kontroli i będzie tego przelatywać coraz więcej.

Zwróć uwagę że wzrosty są powolne, a spadki gwałtowne, są bardzo krótkie interwały kiedy “na małpę” możesz trafić w pikującą spółkę – rynek działa dobrze. Z tym że mógłby lepiej.


Co to ma wspólnego z produkcją i oceną rynku?

Otóż małpa, a konkretnie tarcza, w jaką małpa rzuca, ma bardzo istotne znaczenie, kluczowe dla prowadzenia kontroli działalności własnej firmy i proporcjonalnego dobierania nacisku finansami na stanowiska pracy (indukcji kapitałowej). Ujawnia się to nawet w firmie jednoosobowej, ale ujawnia się też w “inwestowaniu” na giełdach. Zaczniemy od małpy, dlaczego od tego jak głupia jest tarcza zależy czy małpa jest mądra.

W tekście u IT21 była przedstawiona tarcza, na której każde aktywo jest równoważne – jest po prostu komórką w excelu. I małpa sobie w ten arkusz rzuca i coś tam zawsze trafia z szansą 1/aktywo. Gdybyśmy tak sprawdzali jakość w fabryce to być może produkty wychodziłyby dobre, ale byśmy nie dali rady kosztowo z konkurencją. Przecież niektórej spółki są większe, a inne mniejsze i można by to oddać małpie na tarczy. Czyli zwiększyć ilość komórek każdego aktywa w proporcji sumaryczna_wycena_aktywu / swa_min (minimalna wartość tego samego, czyli najmniejszej, referencyjnej spółeczki). Jest to jakaś proporcja, i wtedy największa szansa byłaby trafić w największe spółki. To dość abstrakcyjne rozwiązania, ale oddaje ono problem “ciężkich stóp wielkich graczy”, którzy swoim kapitałem mogą nakryć kawał rynku i w przeciwieństwie do małpy po kursie u brokera dla nich rynek jest nie tylko skończony, ale nawet za mały. Oni mają ten problem, że nie mają jak się po rynku przemieszczać czy na przykład z niego “w coś” wyjść, bo każdym ruchem demolują rynek i te cosie. Dlatego nie mogą sobie wypłacić papieru w gotówce, złocie, srebrze. Jedyne aktywo to niewolnicy (ich przyszłe zobowiązania kredytowe, obecnie jest problem subprime zabezpieczonych samochodami w USA, wiadomo, że samochody nie zyskują na wartości w czasie, problem jest tylko 7 razy mniejszy niż subprime na nieruchach 10 lat temu).

W przypadku firmy produkcyjnej dmuchamy balony ze stanowiskami (kolejnymi etapami) pracy proporcjonalnie do wartości jaką dodają do produktu. Na przykład materiał tniemy w duże kawałki (co zwiększa jego wartość dla nas o 20% dajmy na to), albo w małe (co podwaja wartość), następnie coś w nim wiercimy (co zwiększa wartość dużego o 20%, a małego podwaja). Następnie gwintujemy (i znowu to samo). Rozsądnym jest, aby QC zrobić dopiero po zakończeniu ostatniego etapu i to bardziej wnikliwą dla dużych detali mimo wolumenu małych, gdyż one przenoszą więcej wartości w kontrolowanej sztuce. Rzucanie lotkami w równoważne balony jak w pierwszym przykładzie małpy-inwestora, owszem, wykluczałoby nam więcej błędów w czasie produkcji, ale naszym celem nie jest wydawanie na każdą kontrolę, tylko na kontrolę czegoś, co już zebrało wartość i się dalej nie popsuje. Nie popsuje się, bo to jest etap zawijania w papierek i czynienia materiałem wejściowym dla innego modułu gospodarki jako dobra pierwotnego, na którym zostaną wykonane kolejne operacje.

Przytomność – stan w jakim nakładca nie kontroluje każdego z pracowników na wyrywki rzutkami, ale bierze dyrekcję za cojones i z nich wytrząsa słupki do własnej kieszeni. Bo to tam jest nadmuchany balon.

Z tym że można też inaczej. Podany wskaźnik swa / swa_min nie jest jedynym do budowania tarczy na rzutki. Jest cała masa wskaźników, jakimi może posłużyć się małpa do rzucania rzutkami. Na tym polegają portfele inwestycyjne jak i systemy kontroli oraz wdrażania modernizacji w biznesie, przedsiębiorstwach i gospodarstwach. Jakie są wskaźniki, to sobie dobierzcie kolorek pod dmuchanych małpie balonów (polecam blog jaczejki mającej serca po lewej stronie): http://www.bogaty.men/poradnik-inwestowania-cz-3/

Zastosowanie balonów w organizacji jakichś bardziej przytomnych zajęć niż rzucanie w indexy ze Sztandaru Młodych to na różne metody weryfikacji rezultatów działania poszczególnych poziomów organizacji mających jakieś cele, zazwyczaj różne na różnych poziomach. Można rzucić lotkę w balon z jakimś pracownikiem i sprawdzić czy on awansował ostatnio (czy też utknął), ile wykonał pracy, jakie ma wskaźniki, ale też czy dane stanowisko jest w ogóle taśmociągiem zapewniającym awans pracownikom, czy to jakiś dead end, na którym można sobie oglądać YT i pisać blogi.

Szanownych Czytelników prosimy o komentowanie zgodne z tematyką wpisu. Zapraszamy na forum po dyskusje na tematy wszelakie.

Jeśli chcesz zwrócić uwagę na literówkę lub błąd techniczny, zapraszamy do formularza kontaktowego.

  • Medyk Helwecki

    Tak o indeksach gieldowych wspominawszy. Jakim cudem taka firma jak Facebook jest wyzej wyceniana niz Gazprom? Skad wyceny Snapchata na poziomach absurdalnych. Kolejne banieczki spekulacyjne… Cos mi sie jako spoza branzy widzi ze Maccacus rhesus sa madrzejsze od Homo sapiens indexaris stockaris…bo malpa jak raz sie sparzy to pamieta.

    • gruby

      Medyk Helwecki zapytał:

      “Jakim cudem taka firma jak Facebook jest wyzej wyceniana niz Gazprom?”

      Widocznie mordoksiążka dostarcza bardziej pożądany produkt większej ilości klientów. A weź jeszcze pod uwagę, że z punktu widzenia klienta mordoksiążka jest za darmo. Bo standardowy klient nie uznaje przekazania swoich danych osobowych i logów tego co robi jako transakcji sprzedaży samego siebie.

      Wycena firm z FAANG nie bierze się z ich pozycji biznesowej, ona jest pochodną stopnia pożądania produktów tych firm przez klientów. Ujmując inaczej, prościej: te firmy żyją z tego, że ich klienci mają nasrane w głowach a giełda docenia to, jak skutecznie owe firmy lemingom w głowach nasrały. Jak dla mnie jest to całkiem rozsądny miernik sukcesu: nie ważne co sprzedajesz, ważne ilu jeleniom to wcisnąłeś.

      To dużo mówi nam o jednostkach miar stosowanych w dzisiejszych czasach i bynajmniej nie mam tu na myśli tych definiowanych przez ISO.

      @3r3 napisał w artykule:

      “Przytomność – stan w jakim nakładca nie kontroluje każdego z pracowników
      na wyrywki rzutkami, ale bierze dyrekcję za cojones i z nich wytrząsa
      słupki do własnej kieszeni. Bo to tam jest nadmuchany balon.”

      Pod poprzednim artykułem pisałem, ile korpobiurwa dorzuca do rachunku. Z moich obserwacji wynika, że gdzieś tak x10 do x15. Owszem, z korpobiurwy opłaca się wytrząsać brzdęki, z tym że oni od razu wprowadzą kolejne “oszczędności” na podłodze korpo żeby zbilansować swoje budżety i na końcu pozostaje tylko fabrykę/dział zamknąć/sprzedać. Co zresztą się regularnie dzieje.

      • Medyk Helwecki

        No wszystko fajnie, ale jak dodamy do tego derywaty i inne oipisywane przez Ciebie tutaj mechanizmy to jestesmy chyba tylko maly kroczek przed wielkim bum, sprawdzam. Czy komus oplacaloby sie powiedziec sprawdzam? Czy moze tkwienie w tej fikcji calych gospodarek i rzadow sie najzwyczajniej oplaca? Bo przeciez summa summarum za bledy wielkich zaplaca zawsze tylko Ci slabi. Too big to fail.

        • gruby

          @medykhelwecki:disqus zapytał:

          “Czy komus oplacaloby sie powiedziec sprawdzam?”

          Rewolucja wymaga świadomości rewolucyjnej. Tej w lemingach nie ma. Pozostaje zatem “wypadek przy pracy” jako zapalnik. A do tego system jest dobrze przygotowany, dyrektywa BRRD autorstwa KC UE chociażby to udowadnia. Pozostaje światełko nadziei w tunelu typu “czarny łabądź”.

          PS: ten “modus operandi” w którym się teraz znajdujemy jako żywo przypomina mi dzieje narodu wybranego: też siedzieli cicho, też spali w czapkach, też marności mieli już powszywane w kołnierze. W każdej chwili gotowi do ewakuacji. Hmmm …

          A tak na marginesie: fajnie że Ci dół minął i się ponownie pojawiłeś.

        • 3r3

          Piszę to właśnie jako zakończenie kolejnej serii tekstów “Free for all”.
          Tworzymy przedmioty ponieważ są nam do czegoś użyteczne – potrzebujemy ich.
          Wymieniamy rzeczy użyteczne dla nas lub innych na inne rzeczy użyteczne. Robimy to przy użyciu abstraktu jakim jest pieniądz, pieniądz ma swoje funkcje wszystkie na raz, a ponieważ jest abstrakcyjny to aby go nie fałszować przyjęliśmy iż wystarczającym zabezpieczeniem jest implementacja materialnego pierwiastka o nieczęstym występowaniu w naturze.

          Lemingi pod wodzą światłych rewolucjonistów zadekretowały, że pieniądzem może być cokolwiek, nawet celuloza czy zapis elektroniczny. Jeszcze się nie połapały że w rzeczywistości nie jest to pieniądzem mimo dekretu, ponieważ nie spełnia wszystkich funkcji abstraktu i Chińczycy wysysają tych jełopów na potęgę.
          Lemingi pod wodzą swych światłych przywódców zadekretowały, że nie rzeczy użyteczne są użyteczne, a użyteczne mają być te emocjonalnie pozytywne (eko pojazdy na prąd), natomiast innych trzeba do bezużyteczności zakazać. Będą bardzo zdziwieni ile to kosztuje w szczawiu i mirabelkach od sztuki, ale może braknąć użytecznych rzeczy nawet dla światłych przywódców przy takim zarządzaniu użytecznością.

          Na całe szczęście najpierw zabraknie im na użyteczne pały i lochy, więc będzie free for all, i tak nas nie dogonią ekosamochodami, odstawimy ich na zasięgu podróży 🙂

          • Temeraire

            ” i tak nas nie dogonią ekosamochodami, odstawimy ich na zasięgu podróży :)” Rzeczywistość chyba już zweryfikowała twoją teorię, https://i1.jbzdy.pl/contents/2017/10/1a56182937f5fc70247416576a8a7f90.jpg swoją drogą ciekawe czy właściciel wyciagnął wnioski z tej sytuacji.

            • 3r3

              Przyznam Ci się, że mamy opracowany taki model “baterii” do samochodów elektrycznych bo się ciągle z tym użeramy w pojazdach przemysłowych. Wymieniliśmy litowe na mniejsze ołowiowe, dowaliliśmy kawał prądnicy i jest elektryczne, i zasięg ma, i nikt norm spalania na generatory nie narzuca – kopci bez katalizatora. Wszyscy szczęśliwi.

            • uberbot

              Było to bardzo irytujące, jak się zapomniało na noc podłączyć do prądu ‘genie boom’ albo ‘scissor lift’. Nie było czym pracować. Nie mówię już o zasięgu rozładowanej baterii…

            • 3r3

              W Szwecji jest irytujące dla firm z niemobilnym lemingiem że pociągi jeżdżą czasem, a czasem wcale (własne linie autobusowe Ikea z dużymi zorganizowali bo się w socjalizmie żyć nie da). A lemingi też przytomne, jak już się do roboty nie da dojechać to idą na tydzień chorobowego, bo dziś nie jeździ – a wiadomo co będzie jutro?
              Taka infrastruktura zależna od prądu działa wyśmienicie. Zróbmy sobie więcej.
              Kanistrem błąd można naprawić w kilka minut, prądem na następną szychtę.

            • uberbot

              Tylko umknęła mi jedna kwestia w Twoich wypowiedziach dotyczących aut na baterie. Bolszewicy zrobili kolektywizację np. rolnictwa (i w ZSRR i w UE), a skutki w ZSRR były opłakane (w innych krajach również). Zatem skutkiem upychania elektrycznych aut będzie społeczeństwo, które w zimie przy -15 będzie chodzić nago, a o braku jedzenia nie wspomnę…. Po prostu zdaje mi się, że gdzieś przeoczyłem, że nie doceniasz potęgi komucha. Nie ważne czy to ma sens. Ludzie będą zdychać z głodu i chodzić nago… A potem zabraknie prądu na naładowanie tego szmelcu.

            • 3r3

              Z tym że w Szwecji już są rezultaty ubogiego leminga w nowoczesnej infrastrukturze – leming nie potrafi dotrzeć do pracy. Więc nie dociera, więc praca nie jest wykonywana – no taki mamy klimat.
              W krajach gdzie “postęp” dał radę zajść dalej znalezienie kogokolwiek kto jeszcze chce pracować jest poważnym problemem przy 30% ukrytym bezrobociu.

            • Maksior

              “W krajach gdzie “postęp” dał radę zajść dalej znalezienie kogokolwiek
              kto jeszcze chce pracować jest poważnym problemem przy 30% ukrytym
              bezrobociu.”

              To sa takie kraje? Wydawalo mi sie, ze to wlasnie Skandynawia przewodzi Kominternowi w ostatnim czasie…?

            • 3r3

              No i znajdź kogo na północy do roboty.
              Żeby w ogóle przyszedł na jakąś godzinę do pracy i coś w tej pracy zrobił.
              To właśnie w komuszej Skandynawii jest zamiecione pod dywan bezrobocie na poziomie 30% i robić nie ma komu.

            • Maksior

              Mylnie zrozumialem kontekst – zalozylem, ze piszac o “postepie, ktory zaszedl dalej” miales na mysli jakas jeszcze wyzsza forme szwedzko-norweskiego socjalizmu, sorry… 🙂

            • 3r3

              Nie, moje myśli są proste, przyziemne i prymitywne. Żyję w upadku.
              Tu są problemy niespotykane w innych ustrojach. Myszy, pluskwy, grzyb w domach. Proza socjalizmu i budownictwa masowo i na szybko.

            • Temeraire

              Hybrydy jakiś tam sens mają, zwłaszcza tam gdzie trzeba robić często krótkie odcinki.

              “nikt norm spalania na generatory nie narzuca – kopci bez katalizatora. Wszyscy szczęśliwi.” ja bym im pomysłów nie podrzucał.

    • uberbot

      Jak dla mnie, to tam jest pare den.

      Jedno takie, że upychają tam dolary, bo FB albo Google to oficjalnie są bazy danych służb. USA ma te same demokratyczne metody co Rosja. Pogrozili lochem Mareczkowi i dał dostępy. A Eduardo się ulotnił z USA też z jakiegoś powodu, nota bene.

      Wyceny są na ręke komuś. Ja nie kupowałem akcji po 1$ za sztukę w 2004r. To taka łapówka dla wyższego manadżemątu (tych którzy je mają), bo mogą sobie upłynniać po tej nadmuchanej P/E 360. O buy-backach pisał już Graham.

      Drukowanie ma gdzieś swoje ujście i powoduje tam wzrost cen, paranormalny.

      Ja pamiętam jak ktoś kupował akcje hurtowo po 25% powyżej ceny giełdowej (prawdziwy inwestor, niebyle kto)… Nigdy nie zrozumiałem i dalej nie wiem czemu, bo na giełdzie było 60% akcji w wolnym handlu po cenie odpowiedniej……. Aha a wycena ‘ulicy’ zjechała o 70% w ciągu parunastu miesięcy.

      Wszystko to jak ten kot Schrodingera. Jest i nie jest. Zacytuję Morfeusza “You think it’s air you are breathing now?”…

      • Medyk Helwecki

        Ale tak dotykajac tematu absurdalnych wycen – ja majac pieniadze nie chodze do kasyna. Uwazam gielde za kasyno. A w momencie kiedy ktos z moznych kupuje obok Wall Street dzialke aby na niej postawic wielkie centrum obliczeniowe z klastrami stacji roboczych, ktore licza na poziomie ilus tam teraflopow cokolwiek, co ma te przewage nad innymi ze badac obok wall street ping jest iles tam milisekund krotszy i te stacje w klastry zebrane sa w stanie zareagowac szybciej i spekulowac szybciej – to ja nie mam wiecej pytan.

        Przypomina mi to wielki billboard dla swin – Witamy w Rzezni, prosimy wchodzic pojedynczo aczkolwiek plynnie i prosimy podac tylne racice do podwieszenia na wieszaku celem usprawnienia przebiegu procesu.

        Tyle ironii. Jednak pol biedy jak na gieldach graja lemingi. Ale na gieldach graja fundusze inwestycyjne i Ci, co maja pieniadze lemmingow. Byloby idealnie, gdyby wlasciciele funduszu kupowali superkomputery i spekulowali wykorzystujac mappety. Tymczasem mam przeczucie graniczace z pewnoscia ze w strukturach tych funduszy, bankow etc. jest to samo co wszeroko pojetej ochronie zdrowia – bandy scoorwysynow karierowiczow ktorzy sprytem sie tam dostali i czesto robia piekne wskazniki i wyniki pod innych lemingow, ktorzy to przyklepia ,a zanim sprawa sie rypnie to juz taki skasuje dawno premie i odprawe za wyniki i go nie ma…. W rezultacie – jak to w przyrodzie – natura abhorret vacuum – ktos te crazy party hardcore musi finansowac… Bo o ile mozna kombinowac z kreacja pieniadza z niczego to przeciez summa summarum Ci, ktorzy sa rozumni nie beda sie iluzja cieszyc, oni chca twardych rzeczy i namacalnych…

        • uberbot

          “bandy scoorwysynow karierowiczow ktorzy sprytem sie tam dostali i czesto robia piekne wskazniki i wyniki pod innych lemingow, ktorzy to przyklepia ,a zanim sprawa sie rypnie to juz taki skasuje dawno premie i odprawe za wyniki i go nie ma…. ”

          Wiesz, tam nic nie trzeba przyklepywać. Przecież 70-80% funduszy przegrywa ze średnim rynkiem, ale wygrywa na prowizjach. I tu jest kot (pies) przegrzebany. Albo nie jest.

          Fundusze trzeba zakładać, a nie uczestniczyć w nich. To wszystko jest legalne – nawet bardziej niż legalne, bo tracisz oficjalnie pieniądze lemingów, i z premedytacją nawet, a wytłumaczenie proste. Kryształowa kula się popsuła.

          • gruby

            @uberbot:disqus napisał:

            “To wszystko jest legalne – nawet bardziej niż legalne, bo tracisz
            oficjalnie pieniądze lemingów, i z premedytacją nawet, a wytłumaczenie
            proste. Kryształowa kula się popsuła.”

            Taaa ?

            To ja poproszę o wyjaśnienie różnic pomiędzy biznesami o nazwie “Omega 55” i “Amber Gold”. A konkretnie jadąc po nazwiskach: opisz mi proszę jak różnią się najnowsze dzieje dra Jensa Nonnenmachera oraz Marcina Plichty.

            A teraz zastanów się dlaczego jeden siedzi a drugi nie dość że chodzi wolny to dostał jeszcze na odchodnym prawie 3 bańki w Euro od landowego ministra finansów z CDU, partii kanclerzycy. W czasie, w którym zarządom banków wspartych przez państwo nie wolno było zarabiać więcej niż 500k Euro rocznie.

            Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.
            Albo należysz do gangu albo kończysz jak Marcin P.
            I niestety nie ma to ze stopniem legalności kręconych biznesów nic wspólnego.

            • 3r3

              Względnie można latać poniżej radaru, a do tego mieć jakieś myki zakłócające. I wtedy można i do gangu nie należeć i nie zostać zjedzonym jak ciasteczko.

            • uberbot

              Nie znam sprawy omegi.

              Nie ma sensu, żebyśmy się tu o teorię kłócili i co znaczy legalne. Odpowiem tak.

              Czytałem książkę o różnych różnościach i był rozdział o zbójach rabujących podróżnych w XVIIIw. (też o Janosiku). Średnio łapali ich przed upłynięciem 24 miesięcy od rozpoczęcia działalności. Mój wniosek był prosty. Zrobili się łapczywi i zamiast po 12, maks 15 miesiącach zmienić modus operandi, trwali w swoich nawykach.

              Druga rzecz, którą 3r3 skomentował. W kasynie też masz statystyki i jak wygrywasz za dużo to Ci dziękują, albo nawet bardzo podziękują…

            • 3r3

              To na co zwracasz uwagę @uberbot to są mechanizmy psychologiczne, które dają szczególny kontrast zachowań u osób z bardzo krótką preferencją czasową (przyjmijmy że patologiczne umysły przestępców zazwyczaj takie są – bo przestępcy oczywiście są ulgowi, każdy kto nie przestrzega prawa to wariat na swobodzie ^^). Nawet sami niegodziwcy mają na to terminologię, bywa że nazywają to zjawisko u siebie “dostać skrzydeł”.
              Przed rozpoczęciem działalności występnej warto postudiować jak taką prowadzić, jak nie prowadzić, jak państwo zwalcza konkurencje, patrzeć jak robią Ci co im się nie udało i robić odwrotnie.
              Rynek występku to jest rynek takiej samej branży jak każda inna. Najkorzystniej jest zająć pozycję rynkową gdy jakieś przedsiębiorstwo z powodu knowań państwa upadnie. Wtedy jest nisza i jest przestrzeń na innowacje.
              Mam w tym niejaką eksperiencję, hipotetyczną oczywiście.
              Warto śledzić czym interesują się i czym zajmują gangi które są likwidowane, bo skoro pojawia się nisza to sami państwo rozumieją – rynek jest, tylko trzeba profesjonalniej. I nie siedzieć w rynku zbyt długo.

            • Maksior

              Extrakt esencji z esencji… 😀

            • 3r3

              Wszystko sam wymyśliłem, jestem samotnikiem. Badam świat macką saperską i czasem coś w mordę próbuje wybuchnąć. Mam też już oczywiście swoje lemingi co po mnie zamiatają resztę, bo i kurzu przy zamiataniu wystarcza na to i owo. Czasem trzeba się sponiewierać po podłych miejscach aby nawiązać kontakty i poznać ludzi.

            • splinter

              Działam i uczę się w podobny sposób. Ciężko o inspirację i wskazówki. Czasem przeceniamy wiedzę innych osób, a czasem nie dotarliśmy do osób właściwych. Na ogół przestępcy nie są zbytnio inteligentni, a jedynie posiadają pewien zespół cech składających się na ich osobowość, a pozwalający im nie przestrzegać norm społecznych. Nie mylić z psychopatią.
              Nie wszystkie nisze są jednak opłacalne. Po likwidacji kilku plantacji raczej nie zakładasz ogrodniczek i nie bierzesz się za przesadzanie roślin?

            • 3r3

              Produkcja kontenerów do zakopania pod ziemią, wyposażonych w hydroponikę jest już biznesem o pewnych wymaganiach technicznych. I dla większości wannabe próg wejścia jest wysoki, a innowacja istotna. Z tym że rolnictwo to nie jest jakiś szczególnie dochodowy biznes. Najlepszą koncentrację kapitału zapewnia biurwa i jak już skoncentrują to muszą na co wydać, no i tutaj warto się dowiedzieć na co zachowując czujność, zwartość, gotowość 🙂

              Co do samych zbójów to rzeczywiście efektorami są osoby dokładnie takie same jak po przeciwnej stronie barykady – państwo też ma swoich pałowników najgłupszych bo są najtańsi i nic innego nie potrafią.
              Są też zbóje techniczne, najczęściej ze zdemolowanych “postępem” ośrodków przemysłowych, tam jest i spryt i intelekt, jedyny problem na jaki się natknąłem to preferencja czasowa.

              Co do łamania norm społecznych, to nie myliłbym tego z łamaniem “prawa”. Bo mamy takich co grzmią że prawa trzeba przestrzegać, ale jakby takiego publicystę zapytać czy zna prawo (niech wymieni całe) to się okaże że jednak jest pewien zgrzyt, ale 10 przykazań wymienić potrafi.
              I tu pada kwestia, czy łatwiej przestrzegać zasad, które się zna, czy takich których się nie zna i przy sraczce legislacyjnej nie sposób poznać?

              Bo ludzie są dość bystrzy umieją nauczyć się zasad nawet bardzo skomplikowanych gier, z tym że nikt im instrukcji w trakcie gry nie zmienia.

            • gruby

              @uberbot:disqus napisał:

              “Nie znam sprawy omegi.”

              Gieszeft był taki, że tylko parchate paluszki lizać, otóż:

              HSH Nordbank z dr Nonnenmacherem jako CEO w 2007 roku wydzielił ze swojego bilansu pewne kredyty hipoteczne, które nie wyglądały zbyt różowo (a jest to mocno dyplomatyczne określenie) i przekazał je swojej własnej spółce-córce, zarejestrowanej na wyspie Jersey.
              Te kredyty zostały ubezpieczone w BNP Paribas, w zamian za to BNP Paribas dorzucił do tej góry śmieci własne odpadki. Całość nazwano “Omega 55” i zaparkowano w kanale La Manche. Ale aby móc pozbyć się swoich śmieci HSH Nordbank musiał zakupić obce śmieci, w tym świecie nic nie ma bowiem za darmo.

              Dzięki temu bilans HSH banku za 2007 rok wyglądał błyszcząco, co z kolei pozwoliło partii CDU uniknąć skandalu w kampanii wyborczej do parlamentu landowego w Hamburgu, w lutym 2008 roku. Oczywiście ten swap na ryzyku powrócił, zdaniem prokuratora tylko na “Omedze 55” 158 milionów € poszło w komin kiedy w 2008 roku rynki tąpnęły. HSH Nordbank został później wsparty 3 miliardami € pochodzącymi po połowie od landu Sz-H i miasta Hamburg, ale dopiero po wybuchu kryzysu sektora bankowego z 2008 roku, kiedy banksterkę oficjalnie obsypywano wsparciem z budżetu z paragrafu “ratowanie systemu”. I o to chodziło: jakoś udało się tego bankowego trupa dociągnąć do wybuchu kryzysu, inaczej lemingi zaczęłyby stawiać niewygodne pytania i to w gorącej fazie kampanii wyborczej.

              Najważniejsze jednak jest, że CDU wybory w lutym 2008 roku w Hamburgu wygrało. HSH Nordbank jest własnością głównie Wolnego Miasta Hamburg oraz Landu Szlezwik-Holsztyn. Gdyby dr Jens Nonnenmacher jako CEO HSH Nordbank dopuścił do ujawnienia prawdziwego stanu aktywów w bilansie tej firmy za 2007 rok to CDU pożegnałoby się z władzą w Hamburgu już w 2008 roku a może nawet w całych Niemczech, w wyborach do Bundestagu w roku 2009.
              Wyobrażacie sobie, jak wyglądałaby kampania wyborcza kanclerzycy do Bundestagu, gdyby dziennikarze stopniowo zaczęliby rozbierać portfolio kredytów upadłego banku zarządzanego przez jej partyjnych pomagierów ? Zastanawialiście się czyje te lewe kredyty hipoteczne były ? Komu ich udzielono i kto je udzielał ? Na jakim zabezpieczeniu ? Dlaczego owe kredyty hipoteczne okazały się być “toksyczne” i to jeszcze przed wybuchem kryzysu ?

              Dr Jens Nonnenmacher wykonał postawione przed nim zadanie, rządząca partia uniknęła skandalu, system się utrzymał więc nie dziwne, że CEO HSH dostał na odchodnym złoty spadochron w wysokości 2,9 mln € od nadzorującego go landowego ministra finansów. Tak bowiem robi się prawdziwą politykę w prawdziwej demokracji.

            • Dzik

              @disqus_89vD8NXwE0:disqus Imponujący poziom znajomości szczegółów. Nie będę się głupio pytać gdzie taką wiedzę dają, ograniczę się do stwierdzenia że to pewnie daleki kuzyn ciotki prababki kiedyś znał kogoś kto był insiderem HSH, i to od niego te opowieści z mchu i paproci.
              Naprawdę z czystą przyjemnością czyta się Twoje opisy (i głębokie analizy) wydarzeń, o których informowały media. Chętnie widziałbym Twoją kolumnę gdzieś na blogu, w której komentowałbyś bieżące wydarzenia. Oczywiście o ile ktoś Ci taką kolumnę udostępni, a Ty sam będziesz miał czas na takie fiu bździu.

            • gruby

              @disqus_tjeEVE2atI:disqus napisał:

              “Chętnie widziałbym Twoją kolumnę gdzieś na blogu, w której komentowałbyś bieżące wydarzenia.”

              Skrobnę sobie coś od czasu do czasu, ale to na autorską kolumnę za mało. Czasami żeby pewne wątki do kupy poskładać potrzeba miesięcy grzebania. Sam rozumiesz, że taka dłubanina jeść nie daje a wręcz przeciwnie, wolną energię wciąga.

              Chwilowo jeden taki tekst wisi tu gdzieś w kolejce, ale o publikacji to już szef zadecyduje.

            • 3r3

              16 Paź, 09:00 Die Endlösung by @gruby

            • 3r3

              A miliardziki wpompowane w Nordbank zawsze się do politykowania przydadzą. Bo lepiej mieć niż nie mieć 🙂

            • gruby

              Te miliardziki posłużyły do odpisania pewnych kredytów hipotecznych, zaparkowanych nie bez powodu na Jersey, czyli poza zasięgiem Europejskiego Nadzoru Bankowego. Nie wygląda na to, żeby lista niesolidnych dłużników banku HSH kiedyś jeszcze wypłynęła na powierzchnię, bo dane te chroni po pierwsze tajemnica bankowa, po drugie niezależność Jersey gwarantowana jest przez Royal Navy a po trzecie w Niemczech ciszy w tym temacie pilnuje BundesNachrichtenDienst, sterowany bezpośrednio z urzędu Kanclerskiego przez ministra Altmeiera, najbliższego współpracownika kanclerzycy.

              Kto mógł – jak myślicie – nabrać kredytów rozdzielanych przez polityków za bezdurno ? Wiedząc że ich nie trzeba będzie oddawać ? Albo inaczej: czego potrzebuje polityk żeby wygrać wybory ? Jakieś pomysły ? No to wiecie już do czego służą takie banki jak HSH.

            • uberbot

              Jedne plotki głosiły, że pieniądze z bursztynowego złota pojechały właśnie do Niemiec… Kolonia czasem bardzo dosłownie służy kapitałem.

            • Medyk Helwecki

              A czy te miliardziki to czasami nie pomoga parym dziadkom starzejacym sie, no wiecie, z Normannenstrasse? Bo Merkel jak sie mowi to V-Mann Erika

            • Medyk Helwecki

              W Szwajcarii tez sobie miliardziki z UBS i CS wyparowywuja regularnie no i nic sie nie dzieje. Ja co prawda medyk bez pracy ale jestem zbyt stary by w garbate Aniolki wierzyc…

              Ale do jakich operacji sluza te miliardziki wiedziec nie chce, bo wiecie – jak sie za duzo wie to ryzyko sercowo naczyniowe bardzo rosnie…

            • Maksior

              Nie zalamuj – miales miec cos nagranego u prywaciarza i kicha? 🙁

            • Medyk Helwecki

              Odpuscilem bo prywaciarz lata jak kroliczek naladowany bateriami Duracell. Czego sie nauczylem – ze czasami lepiej wziac cos spokojniejszego

            • 3r3

              Robić Ci się nie chce!

            • gruby

              W Szwajcarii żyje się troszkę wolniejszym tempem niż chociażby w Niemczech. Za to jakość jest wyższa, cena przeważnie też. Szczególnie Niemcy mają tą wadę, że naśmiewają się ze Szwajcarów z powodu ich pozornej ociężałości. A to nie tak. W rzeczywistości na przykład w Niemczech zarabia się więcej niż w Szwajcarii, jeśli porównać ilość przepracowanych godzin.

              Wracając do tematu: HSH Nordbank to taka sama pompa ze szmalem jak polskie SKOKi. Tacy sami gangsterzy je opanowali, strumienie przepływu kasy są identyczne, identyczni są również odbiorcy. Nawet schemat przekrętu jest taki sam. Różnica polega na tym, że polscy politycy pozwolili upaść SKOKom w świetle reflektorów i obrywają za to w mediach a politycy w Niemczech obrobili własny system bankowy pod osłoną t.z.w. kryzysu sektora bankowego z roku 2008. Ale nie możemy robić naszym politykom z tego powodu zarzutów, w kradzieży środków publicznych politycy niemieccy mają przewagę 45 lat doświadczenia i demokratycznej praktyki nad ich polskimi kolegami.

              Nasi jak widać szybko się uczą i to jest powód do dumy. Może jednak nasi nie są tak głupi jak się w telewizorach sprzedają ?

            • uberbot

              Ja Ci poddaję pod rozmyślenie – może to kolonia i jej upadające skoki finansują niemieckie nieupadające skoki… Nie możemy na 100% przekreślić, że w kolonii wysysa się środki dosłownie (nawet nie pośrednio przez jakieś tam faktury), żeby w rajchu wszystko się kleiło.

            • gruby

              @uberbot:disqus napisał:

              “Ja Ci poddaję pod rozmyślenie – może to kolonia i jej upadające skoki finansują niemieckie nieupadające skoki…”

              A może była to opłata za to, żeby ostatnia rozmowa bliźniaków nie wypłynęła w kampanii wyborczej do polskiego parlamentu ? Bo upublicznienie informacji o 15 mln USD w gotówce przekazanych przez CIA niezidentyfikowanym do dziś przedstawicielom polskich władz (uwaga, teraz zdradzam tajemnicę państwową: to krasnoludki od Nadszyszkownika Kilkujadka były) skutecznie zahamowało śledztwo w sprawie torturowania arabów w Kiejkutach.
              Wniosek: tajne informacje są odtajniane i upubliczniane albo ‘przypadkiem’ wyciekają ale dopiero jak są potrzebne. Za utrzymanie na nich klauzuli tajności trzeba zapłacić. Wot, wymuszeniowy biznes jak każdy inny tylko kwoty i stawki większe. No i autorzy wymuszenia też są innego formatu, ci podóżują państwowymi odrzutowcami i zasłaniają się paszportami dyplomatycznymi.

              Możemy sobie tu spekulować do bólu. Pewnością pozostaje tylko to, że kiedy Ty robisz skok na bank to nazywają Cię złodziejem a kiedy polityk robi skok na cały sektor bankowy to jest to “pomoc dla systemowo ważnego sektora gospodarki”.

              I wszystko to dzieje się w imię “Polskiej Racji Stanu”.

            • 3r3

              Ci niegłupi stoją poza kadrem co go w tv widać.

            • Medyk Helwecki

              Mialem ale jak to w zyciu. Umawiasz sie z klientem na robote a on akceptuje cene i warunki. Po czym za trzy dni dzwoni i zaczyna – no wie Pan, Pan chcial za robote 1000 zl a mi tu Mjetek mowi ze inni za 200 to zrobia a Grazyna dzwonila i mowi 200 do 300 max…

              Dzsi normalna stawka dla lekarza u prywaciarza w okolicach ZH to12000 do 16000 CHF miesiecznie, 16000 ma moja malzonka ale nie robi dyzurow no ale jest Szwajcarka i umie wloski i francuski wiec pracujac na 100% powiedzieli jej bez dyskusji 16000.

              Ja jestem schiis usländer, Polaczek, rodzaj dla nich rasistow najpodlejszego guana z podlych wiec powinienem doplacac. Tez umiem po francusku, wlosku juz nie tak jak zona dobrze mowie, no ale widzac prywaciarza pierdolnietego – ten co mi robote oferowal latal jak na kokainowym rauszu, niczym kroliczek z Reklamy Duracela, przeklinal i tak dalej wiec mu po pierwsze w negocjacjach walnalem 20.00 bo wspomnial o prac y w nocy. No a tutejsza biurwa bardzo dobrze placi za prace w nocy – tutaj link http://www.tarmed-browser.ch/de/leistungen/00.2540-notfall-inkonvenienzpauschale-c-mo-so-22-7 – jezeli tutaj przyjdziesz do lekarza do praktyki po 22:00 to za samo przyjscie juz jest pozycja 00.2540 czyli 180 Taxpunktow a kazdy Taxpunkt to 0.89 CHF. Jesli jest wyjazd gdzies to jeszcze za dojazd i tak dalej. Calkiem niezle – ponad 160 CHF za trzasniecie drzwiami w taksowce. No i mialem miec w nocy takich pacjentow srednio 8 – czyli przychod zua noc rzedu realnie 5600CHF a mialem miec 20 nocek. Uwazam ze nie za duzo i lapczywie chcialem jesc.

              No ale ow dzwoni 4 dni po tym jak juz sie umowilismy i mi mowi ze no wiesz, ale w szpitalu to przeciez Ci z Bulgarii pracuja i Rumunii za nawet 2000 i nie pyskuja a on moze miec z Lotwy i Bulgarii kogos za 4500CHF miesiecznie wiec no moze ja bym cos mu powiedzial..a ja mu mowie – Widzisz – interes zycia zrobisz, bierz tych 4 z Lotwy czy Bulgarii i jeszcze bedziesz mial na rachunek za prad. Milego Dnia.

              Doskonale wiecie ze klient ktory sie umawia, zuzywa zasoby czasowe – nie zaplacil Tobie jeszcze ani grosika – a potem jeszcze dyskutuje – to oznacza realna strate. Takich klientow spuszczac nalezy na drzewo. Bo jak nawet po negocjacjach utrzymasz stawke ktora byla w porzadku to klient w poczuciu krzywdy zyc Ci nie da bo on juz teraz jest niezadowolony. Wiec trzeba zrobic, aby byl zadowolony. Kunde ist König. Wiec niech bedzie z lekarzy lotewskich i rumunskich zadowolony. Nie chce mi sie za 4500CHF robic bo w McDonalds dostane wiecej a najwyzej pomyle ketchup z majonezem.

              Czy moze juz mi totalnie sie cos pomizialo w resztkach telencephalonu?

            • 3r3

              Ja robię tak samo. Mam kompletnie wyjebane na klienta, jest jak autobus, i tak odjedzie, i tak następny przyjedzie.
              Zawszę mogą sobie iść do urzędu pracy i dostaną dotowanych Somalijczyków co im wyniosą wszystko co było nie dość dobrze zazbrojone w betonie.

              Młodych bez kasy to jeszcze można tak bujać, ale widzę że im starsi przedsiębiorcy tym lepszy casting na klienta przeprowadzają.

            • Maksior

              Zawsze mozesz jeszcze jakas Heilpraxis otworzyc, jesli cos o ziolach czy tam innej akupunkturze wiesz – tu, gdzie mieszkam, jest nawet w centrum szkola i na kurs zapisac sie mozna, tylko miasto srednio atrakcyjne… 😛

            • Medyk Helwecki

              Ja powoli to mam ochote nawet guanem handlowac byle tylko z kolegami lekarzami nie miec kontaktow. Moze mi przejdzie moze nie, cisnienie na wszystko jest malejace.

              Czesto w zyciu koszty szarpania sie sa za wysokie. Pozyjim, uvidim ?

            • Maksior

              Jesli Cie to pocieszy, mam tu znajoma Slowaczke krotko po studiach, ktora na niemiecka biurwe tez niezle joby sadzi, choc w Niemczech opary absurdu nie siegaja chyba jeszcze sufitu. Spytam ja przy okazji, czy tez musi stawac na bacznosc i trzaskac obcasami przed poslancami z Krankenkasse…

            • Medyk Helwecki

              Nie mam Schadenfreude. Ale cyrk trwa na wyzszym poziomie obecnie. W zeszlym tygodniu zmienialem z malzonka kase chorych na Helsane z Assury bo wiecie – dziecko sie urodzi no to trzeba miec cos sensowniejszego, z franczyza 300 dla zony i Zusatzversicherung. Wszystko pieknie slicznie ale – juz rachunek przyszedl za dziecko, ktore za 7 miesiecy bedzie – juz jest franczyza 150 dla Baby X.
              No ale dzis sie zona denerwowac zaczela bo list przyszedl z KESB. KESB to taki organ co doroslych i dzeici strzeze. Uwaga o co im chodzi. No wiec chca nam przyjsc i zobaczyc biurwy jak nam sie zyje bo ewentualnie mi prawa rodzicielskie zabrac trzeba. No bo ja jestem patola dzieciorob bez pracy. No wiec termin chca w marcu. Ale co jest w tym najlepsze – my sie musimy zgodzic a dodatkowo wszelkie koszty pracy tych biurw to mnie obciaza. Czyli znajac zycie kilka tysiecy do kilkunastu CHF pojdzie.

              Statystyczny Polak nie ma pojecia jaki mpanstwem policyjnym jest Szwajcaria, oczywiscie Ci bez papierow kradna diluja i sie niczym nie przejmuja.

              Smaczku calej sytuacji dodaje fakt, ze sprawy rodzinne rozwodowe i tego typu sa wylaczone z polisy ochrony prawnej. Nie znam tu nikogo, kto nie kupuje ubezpieczuenia kosztow prawnych.

            • Maksior

              Sluchaj, nie mam powodoe, zeby Ci nie wierzyc, ale to, co piszesz, w pale sie nie miesci:
              1) skladka na brzdaca, ktory sie jeszcze nie urodzil ?
              2) wizyta biurw z Jugendamtu (czy jak tam sie to nazywa) NA TWOJ KOSZT ??!!

              Noz kuzwa to jak w Chinach, gdzie rodzina skazanego musi jeszcze koszty kuli pokryc…! Przeciez to tylko kwestia czasu, kiedy ludzie zaczna sie rozgladac za niedrogimi (najlepiej sniadymi) Wilhelmami Tellami do wynajecia…!
              Szczerze wspolczuje, a z drugiej strony helwecka biurwa chyba powoli traci swoj instynkt samozachowawczy…

            • Medyk Helwecki

              @maksior:disqus
              skladka jest policzona, placic ja musimy jak sie urodzi, ale prosi Helsana zeby juz najlepiej jedno na fakturce za nas troje. Poprosilem o 15% znizki no i sie zastanawiaja

              Jak przyjdzie @gruby to Ci powie jak to tu dziala, on nawet jesli mnie moja konowalska pamiec nie myli kombinowal z prowizja za zmiane kasy chorych.

              A z KESB jest ten problem ze jak np. – co jako lekarez przezylem – przywoza zdrowego czlowieka, ktorego idioci lekarze nafaszeroweali tak pooperacyjnie fentanylem ze ow czlowiek ma pooperacyjne delirium , ktore wyglada jak psychoza – to ten czlowiek jest potem w duzym problemie zwlaszcza jak pracuje jako zwykly urzednik czy nauczyciel . To jak w procesie Kafki albo u Dzierzynskiego. Jak przywioza delikwenta karetka na psychuszke w towarzystwie policji to potem kilkanascie telefonow do biurwy trzeba wykonac i kilka pism wyslac, zeby sie odpindolili. W Polsce, ktora czesto sie wyszydza musisz isc do psychuszki jak zagrazas sobie lub innym. Tu, w Helwecji jest to o wiele szybciej.

              A ze w psychuszkach zatrudnia sie najczesciej najslabszych lekarzy, placi malo , to oni nie potrafia sie dogadac czesto. A jak sa problemy w komunikacji to sa watpoliwosci a watpliwosci powinny byc na korzysc oskarzonego. Ile ja razy klocilem sie z glupim przuelozonym ze trzeba czlowieka zostawic w spokoju i sie od niego odpindolic…

              A co do kosztow to mam nadzieje ze moze wlasnie @gruby rzuci jakas anegdotke bo obudzona biurwa z KESB pieniedzy podatnika sie domaga. Cysorzowi co cysorskie. Dla mnie to paranoja jest, bo o ile sa osoby ubezwlasnowolnione na opiece socjalnej i placi za nie Gemeinde czy Sozialamt, tak jesli hipotetycznie Ty masz problem z biurwa to placisz Ty z pensji a nie Twoja kasa chorych. Leistungi KESB sa w innym katalogu swiadczen i kasa chorych za nie nie placi.

              Co mnie jeszcze rozwalilo ze tutaj np. jak ktos jest chory to na dane leki jest limit – moj kolega ma reumatyzm i kasa chorych mowi – 5000CHF rocznie na leki takie i ani centyma wiecej.

              Robie sie antysystemowcem bo widze ze ja mam placic, placic i placic. Nie zadawac pytan i nie wymagac.

            • 3r3

              @Medyk może jak Ty się nie zgadzasz z systemem to się zdiagnozuj, załatw sobie bilety, ubezwłasnowolnij się na żonę i kasuj jako nie dość sprytny do samodzielnego życia. Jak się bawić to się bawić.
              Nie żebym miał w tym jaką eksperiencję ^^
              Ale sam rozumiesz że jak biorą za jakieś papierowe sprawy na spytki do lochu, a delikwent wyciąga im że jest ubezwłasnowolniony to można wiele spraw zamknąć z powodu niewykrycia umyślności 🙂

            • Maksior

              Chyba nie Ty jeden – nasz “Czyrczu” ma racje, ze biurwa urwala sie ze smyczy, i ten fenomen postepuje…

            • Medyk Helwecki

              biurwa w takich akurat jednostkach jak KESB czy inne Jugendamty to wykonuje tylko wole lemingow. Wczoraj cyrk w calej Szwajcarii – link uwaga…. https://www.bernerzeitung.ch/schweiz/standard/Deutscher-Schlaeger-wird-nicht-ausgeschafft/story/10069944

              Niemiec wielokrotnie karany nie moze byc deportowany… No coz, umowy miedzynarodowe sa ponad prawem lokalnym. Czy aby? Gdyby to byl Polak to kurcze, juz by dawno przedstawiciela polskich bandytow nie bylo.

              Autor bloga pisuje czasami anegdotki – szczegolna miloscia kocha starych trepow i policjantow, co tylko przesluchiwac umieja, A co do importu maszyn czy czegokolwiek to hola, monsieur !!! To wolno ale nie kazdemu. W krajach germanskich te przepisy i leitlinien od biurw to sa dla podludzi. To wszystko zalezy i to jest komuna jak w modelowej republice Rad, z ta roznica tylko ze komitet centralny nie w Moskwie a w jakiejs zapadlej dziurze jest. Te wszystkie cysorskie ukazy nakazy to sa dla ludzi. Jak masz zle pochodzenie to nie ma opcji – tlusty kocur co tego pilnuje nie chce whiskasu ani smietany od takiego. On chce od swoich tutejszych miske napelniona miec. Przypomina mi sie moja wlasna batalia o eksport ze Szwajcarii rzeczy i VATu zwrot zgodnie z biurwa. Tego sie nie dalo zrobic bez pomocy lokalnej kancelarii prawnej. W Finanzamcie mi powiedziano – wicie rozumicie tepy uju podludziu – niedasie. Musi byc rozliczenie przet doradce podatkowego ze Steuerberatung Müller, inaczej nie mamy Panskiego plaszcza i co nam Pan zrobi? Uparl sie cham usländerski i chce plaszcz.

              A teraz wyobraz sobie ze mamy Polske i biurwa w lokalnej skarbowce Ci to mowi ze masz do Mjetka konkretnewgo isc bo niedasie. Ona by to raz powiedziala bo przeciez smutni chlopcy policmajstra Plaszczaka by tam zaraz wpadli i zadali pare pytan.

              W Szwajcarii kradnie sie jak w Somalii, jedyna roznica jest taka, ze tutejsze lemingi swiecie wierza w to, ze sa najlepsi. Jak tu w Szwajcarii odstawi sie walek i cos ukradnie – to ich mentalnosc jest taka, ze sie patrzy czy nie bylo w tej firmie albanskiej sprzataczki czy polskiego portiera no bo usländerstwo winne zawsze. Szwajcar musial sie pomylic, czego s niedopatrzec – doimyslnie bo byl przemeczony pilnowaniem tych malp z Ostblocku czy Sudostblocku. A tu im powtarzaja – zona mi mowi – stopniowanie przymiotnika dobry jest nie dobry, löepszy, najlepszy a dobry, lepszy, szwajcarski.

              Mappety helweckie sa lepiej stosunkowane przez ich moznych niz mappety z bulandyjskiego absurdystanu. A najgorsze by bylo jakbys im oczy otwierac probowal. Nie da sie.

              A wiecie co – ja to jestemn taki wioskowy glupek bo o tym choc wiem, to nie jestem z tego powodu bogatszy. Czlowiek renesansu i intelektu stwierdzilby, ze w takich okolicznosciach ekosystemu i biotopu to moze da sie cos wystrugac ???

            • Maksior

              Z tego, co piszesz, to chociaz Twoja zona jawi sie jako ogarnieta – pochodzenie z francuskojezycznej czesci CH ma na to jakis wplyw? Mialem kiedys (nie)przyjemnosc z niemieckojezycznym pol-Szwajcarem (matka Polka) – dalo sie odczuc, ze niekomfortowo sie czul muszac rozmawiac z dwojka Irokezow (kumpela jeszcze germanistka byla) w ich wlasnym narzeczu, mimo iz rzecz sie poza Helwecja (konkretnie w Lipsku) dziala…

            • Medyk Helwecki

              W Deutsschwiiz to sie oficjalnie nienawidzi usländerstwa. Dla nich – Polak to zwierze lub cos, co na ziemi lezy i brzydko pachnie. Na otwarty rasizm moga sobie pozwolic w ochronie zdrowia – nawet ja w zeszlym tygodniu wchodzac na rozmowe kwalifikacyjna nie zdarzylem usiasc przy stole bo uslyszalem – Nei, wider schiis usländer – weg mit dem Dreck, raus du Schwein Du… Nic z tym nie idzie zrobic bo dzis latwiej znajdziesz chetnego lekarza do zapindalania niz kasjerke na kase do Aldi Markt. Jakosc lekarzy to rzecz wtorna ale rynek medyczny jest rynkiem tlustych kocurow co tym w porozumieniu z biurwa steruja i tak jest dobrze. Nie ma takiej sytuacji jak na rynku – przejeto co prawda najgorsze wzorce z korpo ale lemming pracujacy w medycynie nie ma warunkow korpo.

              A teraz wyobraz sobie ze na placu budowy, wsrod proli takich, co moze zawodowke skonczyli a czesto nie ktos z takim tekstem wylatuje. Oj,. trafilby do kolegow na chirurgie szczekowo twarzowa bo tam sa proste zasady.

              W korpo pracuja rozni ale sa na tyle inteligentni ze nikt jadaczki rasistowskiej nie otworzy. Jakos tak sie zlozylo ze najczesciej Ci, co zapewniaja przeplywy i cos umieja sa usländerami. Tam wiedza ze jak ktos cos powie to nagle taki Rosjanin czy Polak idzie gdzie indziej i Houston, mamy problem. Dyskryminuje sie inaczej ale o r^tamtych realiach to niech @gruby pisze bo mi to kury szczac prowadzac w tej matrerii, slysze czasem tylko cos od znajomych.

              W czesci francuskojezycznej to nienawidzi sie kolorowych. Ja tam kiedys dostalem prace lekarza mimo braku jezyka – umialem powiedziec wtedy – moze ze 100 slow po francusku ale bylem bialy a olano tych native speakerow z Maghrebu.

              Moja zona coz – oficer wojska, idealistka. Ale – 2/3 rodziny zerwalo kontakty wszelakie bo to dla nich Rassenschande, to dla nich takie cos jak dla tych w islamie, splamienie honoru rodziny. Ci golodupcy z rodziny co nic nei maja i biduja to by sie ze mna ostatnia kromka chleba podzielili, jestem zaakceptowany…. Ci co maja cos – a sa to inzynierowie i bankowcy – coz – maz jednej z ciotek pracujacych w wielkim banku w Lucernie na Kaderfunktion widzac mnie raz w zyciu powiedzial – zastrzelilbym cie, ty szczurze, ale zastrzelilbym szczura a oidpowiadalbym za czlowieka… Inzynier wujek zamowil nekrolog w gazecie. Dla nich to gorzej niz wojna. Jedna ciotrka napisala list ze zaakceptowala by prostytutke, narkomanke, homoseksualizm , wszystko ale takiej hanby jak slub z usländerem ze wschodu to nie sa w stanie przezyc i prosza o nie kontaktowanie sie juz nigdy, nie sa juz rodzina.

              Co mozna jeszcze dodac – panujaca religie. Otoz Helwecja sie zgermanizowala. Wszedzie sie mowi i Niemcy sie uzalaja ze sa dyskryminowani. Ja sie wielokrotnie spotykam z okresleniem – obywatele naszego najwiekszego, polnocnego kantonu. O Niemcach szwajcarzy mowia z nabozna czcia i respektem z pozycji kompleksu mniejszosci. Spotykam sie z wojnami niemiecko polskimi – krotko – jak pracujesz w szpitalu jako polski lekarz specjalista a poskarzy sie na Ciebie opierdalajacy sie niemiecki lekarz niespecjalista, bedacy w hierarchii oficjalnie nizej niz Ty bedacy specjalista – to mimo specjalizacji masz prze…jechane jak w ruskim czolgu.

              Ja gdybym nie mial mojej zony to bym z tego kraju rasistow dawno wyjechal.

              Co jeszcze jest na uwadze – ilu znajdziesz Polakow, pracujaqcych gdzies u chlopka w Uri czy Schwyz, co nigdy ani nie widzieli urzednika ani problemow nie mieli i gdyby przeczytali co ja pisze to by stwierdzili – nie wiemy Panie Doktorze co Pan ze szpitala wynosi, ale niech Pan zredukuje dawke. To co osoba to wlasne doswiadczenia.

            • Maksior

              Jesli spotkasz kiedys tego “fujka”, co Cie per “szczurze” okreslil, to powiedz mu, zeby zamknal twarz i wracal do liczenia zydowskich zlotych zebow z Auschwitz – mysle, ze zadziala… 😉 A jak bedziesz mial pod reka jakis majcher, to i dorzuc cos o Inzestbuben, moze bedziesz potem mial okazje wykazac sie jako dobry samaryta udzielajac pierwszej pomocy przy rozleglym zawale… 😉
              BTW podziwiam Twoja cierpliwosc, ja bym w takiej sytuacji mial juz chyba pare ciezkich pobic na koncie… 😮

            • 3r3

              Spróbuj konstrukcje i maszyny do Reichu sprzedać to zrozumiesz opary absurdu.

            • Maksior

              Sprzedac ze Szwecji czy z Polski? Rozumiem, ze my dla szkopow to “czarna luda”, ale na swych bylo nie bylo germanskich pobratymcow chyba az tak sie nie marszcza…?

            • 3r3

              Skądkolwiek, nawet ze Szwecji czy Szwajcarii. Oni mają te swoje branżowe kółka przedsiębiorców co rozciągają swoje przepisy na obszar państwa i musisz spełniać ich wymogi aby w ogóle wchodzić w rynek (albo tak jak firmy arabskie przystawić lufę do głowy i niech który tylko jęknie to już mu przypomną skąd wyrastają nogi).

            • Medyk Helwecki

              Pardon Monsieur, Vous étes un chat polonais…

              Kot z obcego stada chce do miski przyjsc i z niej jest. No a my tu helweckie kocury podrapiemy i pogryziemy…No prosze, my tu myszy czasami lapiemy, tzn. udajemy ze lapiemy aby miske pelna miec i sie wygrzewac a tu jakis inny kocur przyjsc chce, excuse moi

            • 3r3

              Aż przylezie łasica i się skończy kocurowanie przy kurniku.

            • gruby

              Kilka rzeczy i nie bierz ich proszę osobiście, bo mądrym należy prawdę mówić, tylko głupich trzeba okłamywać:

              – Wydaje mi się, że ich agresywna reakcja bierze się z dysonansu poznawczego: z papierów uśmiecha się do nich Szwajcar a na rozmowę przychodzi Polak ze szwajcarskim nazwiskiem i paszportem. Posiadanie polskiego nazwiska ma tą zaletę, że jak już zaproszą na rozmowę to znaczy że nie znaleźli miejscowego i już zaakceptowali ryzyko, że być może będą musieli znosić w firmie kolejnego cudzoziemca.

              – kwestia wypłaty: inaczej płacą swoim, inaczej obcokrajowcom. Można się na to oburzać ale mądrzej jest to zaakceptować albo zmienić reguły gry. Z koniem się kopać to słaby pomysł. Pozostaje Ci to zjawisko zaakceptować albo się przenieść gdzie indziej

              … albo sobie samemu wystrugać swoją własną piaskownicę. Pisałeś, że są gminy w których pozwolenie na praktykę leży na ulicy. Oznacza to również, że nie będziesz musiał przyjmować sześciu pacjentów na godzinę. Oznacza to również, że zmniejszonym dochodem zapłacisz za luksus niepatrzenia się na zegarek podczas wizyty, będziesz mógł być lekarzem a nie tylko urzędnikiem od wypisywania recept i zwolnień. Będziesz mógł skupić się na pacjencie.

              – KESB: nie tak całkiem dawno urząd ten poważnie dał ciała i to kilka razy z rzędu, o ile pamiętam. Dzieci umarły, gazety szalały, a politycy cały ten syf musieli wziąć na klatę. Nie dziw się więc, że teraz w KESB rządzi panika i dmuchają na zimne. Ponieważ w waszym przypadku rodzina jest mieszana to zachodzi ryzyko różnic kulturowych (to nie ja tak myślę, to biurwa ma takie wytyczne). Do tego dochodzi podejrzenie życia z socjalu, czego oni tu u obcokrajowców nie tolerują. Płacisz podatki jesteś cacy, ciągniesz socjal jesteś be. Ten kraj tak ma, przecież nie przyjmują imigrantów po to, żeby ich utrzymywać. To imigranci mają utrzymywać Szwajcarów. Uważam tą postawę za całkowicie naturalną, w końcu Brytole też nie chcą płacić zasiłków Polakom a Polacy Ukraińcom. Imigrant jest od wkładania do garnka, od wyjmowania są miejscowi. Tak było, jest i będzie. Wszędzie.

              – głowa do góry. Pisz w papierach że jesteś z Polski i idź na rozmowę z głową do góry. Będą Cię szanowali jak sam będziesz się szanował.
              Ściskam kciuki.

            • Medyk Helwecki

              Ja akurat celowo nie biore ani Rappena z RAV , zero kuroniowki.
              A wobec moich ojcowskich zadan to stwierdzam, ze sie nie ma co szarpac. Ucze sie kolejnego jezyka obcego teraz

            • 3r3

              To w Szwecji mamy już kolejny etap postępu.
              Polacy zatrudniają miejscowych i ich wyzyskują 🙂

            • gruby

              Nie Ty pierwszy na to wpadłeś. Odpowiedzią miejscowych są pogromy. Może nie od razu jutro ale proponuję, żebyś sobie profilaktycznie zafarbował brodę na blond i zaczął w papierach używać nowego drugiego imienia typu Erik, Rasmus, Fredrik, Gustav czy inny Sven.

            • 3r3

              Chciałem zostać malarzem, ale sami widzicie w jakim kierunku to wszystko idzie 🙂

            • Maksior

              Po lekturze tego posta oplulem niechcacy klawiature… XD XD XD

  • uberbot

    “czy to jakiś dead end, na którym można sobie oglądać YT i pisać blogi.”

    To nie jest dead end, jeśli masz możliwość oglądania YT i pisania bloga. Rozumiem, że od strony organizacji/firmy dead end to jest wtedy, jak pracownik nic nie robi sensownego. Ale wtedy trzeba by 70% korpo powywalać…. Chociaż takiego co pisze bloga i ogląda YT to można do marketingu i niech dla firmy coś skrobie/nagrywa na YT?

    Dead end to wtedy jak jesteś np. kierowcą autobusu i nie możesz swobodnie skorzystać z toalety nawet… Mój dead end to zbyt miły jest, bo się rozleniwiam.

  • 3r3

    @naiwny weź mi wytłumacz, chcesz startować najbardziej ryzykowną formę, czyli DG, nie wiesz co takiego masz czego innym trzeba i ile się na tym zarabia? Nie wiesz przy jakich kwotach Ci się budżet spina? Bonusów szukasz? To sam brak danin nie wystarczy?

    Zacznij do dostarczania ludziom tego za co chcą płacić – reszta to już są detale. Na forum:
    https://forum.zarobmy.se/categories

    Możesz zacząć wątek i się pomóżdży.

  • Medyk Helwecki

    Najuprzejmiej Pastwa przepraszam, ale jako kolektyw jestescie mi winni klawiature i koszulke Polo – gdzie mam sie zglosic po nowa koszulke xxl ?

    Przeczytalem artykul powyzszy 3 razy. No i wchodze na forum Independent Trader bo stwierdzam – trzeba to organoleptycznie zbadac.

    A tam jakis lemming – mam 40kPLN kapitalu i zastanawiam sie czy kupowac kryptowalute czy kredyt na mieszkanie…

    W tym mopmencie zaksztusilem sie kawa i klawiatura dead oraz moja kremowa koszulka polo dead. Gosciu ma kieszonkowe. Inwestor z 11.000CHF mhmhmh

    Drogi 3r3 – prosze – ostrzegaj czytelnikow – bo niektorzy maja co prawda pieniadze na nowe koszulki polo i klawiatury, ale czasowo to sie ciezko organizuje.

    • 3r3

      @Medyk poruszasz drażliwy temat cudzego cymesu.
      Po cóż oczywistości tłumaczyć? Od tego są futrzaki aby z nich drzeć skóry.
      Najwidoczniej target taki jaki jest zainteresowany kształceniem to taki tam właśnie jest.
      No to dobrze że się człowiekowi biznes spina i trafia odpowiedni klient na usługę jaką pragnie.
      Chcącemu nie dzieje się krzywda.
      Czemu miałbym zniechęcać?
      Ludzie chcą się różnych rzeczy nauczyć, grać w szachy, grać w karty, grać w giełdy, kuć miecze, łupać krzemień, przeżywać w dżungli no to czemu miałbym mieć na ten temat jakieś opinie? Ciekawi ich to, chcą no to nie ma co im żałować i kasować.

      Sam nie trzymam więcej papieru niż to co te lemingi, bo mam chwilowo biznes na off i leżę bykiem przy śmietanie. Z tym że z punktu widzenia leminga to te kwoty o jakich piszą to jest wszystko co oszczędzili krwi i potu nie szczędząc, my natomiast jak chcemy zostać szczęśliwymi posiadaczami takich zasobów to po prostu przez dwa miesiące przykręcamy wydatki i jest. Tylko nie wiadomo po co – żeby inflację karmić? Więc wydajemy na różne “przydasie”. Często głupie, ale nasze 1,035 jest nieco inne niż targetu co chce łupać krzemienie.

      To przecież jakby kto chciał kupić obrabiarki i produkcję organizować to też nie ma co wchodzić z takimi kwotami, tylko HNWI.

      Lemingi przede wszystkim są w stanie ocenić swój kapitał. A my możemy mieć z tym problem, bo policzyć to można od biedy w portfelu i dla smaku w domowej skarpecie. Ale jak jakiś przytomny futrzak z przybocznej asysty zacznie uruchamiać funkcje pamięciowe, to jeszcze pada – a warsztat jest kapitał? – a jest, a dom tam jest zbudowany i nie używasz? – a jest, a działki? a mieszkania? a jeszcze tu masz drugą skarpetę, a jeszcze masz wehikułów pomontowane, a jeszcze, a jeszcze i jak się zaczynamy klepać po kieszeniach to to inaczej wychodzi.
      Dlatego nas to struganie krzemieni może nie ekscytować bośmy już nałupali.
      Ale to nie powód aby odbierać ekscytację innym i mącić im marzenia i wyobrażenia.

      Ja swoje popisałem jak zaczynać cymesy od takich drobnych. I że głównym wkładem jest praca i kompetencje. Ludzie mają takie marzenia, że może i owszem kompetencje, ale wkład będzie w klikanie bo lubią klikać.
      Ja wiem że Tobie żal lemingów i uważasz że każdy ma prawo do życia z urodzenia.
      Ja już wyrosłem ze społecznictwa – rwać skóry z frajerów, dać im pięć tysięcy plus i dowalić 300% vat. raj będzie.

    • gruby

      @medykhelwecki:disqus napisał:

      “Gosciu ma kieszonkowe. Inwestor z 11.000CHF mhmhmh”

      Kwota wystarczająca, żeby kupić używaną przyczepę i przerobić ją na lotny punkt sprzedaży kebabów. Ustawiona w dobrym miejscu da przychód rzędu 15k CHF za weekend, może z 80k za miesiąc i zysk rzędu 5-10 kCHF.

      To nie jest powód do narzekania, jak się zaczyna. Ja wiem, że zimno, wieje i nogi od stania bolą ale lepiej to niż wynieść tą kasę na giełdę przecież …

      • 3r3

        @gruby nie płosz IT21 targetu. To przecież wcale nam nie przeszkadza, żeby nieprzytomni z drobnymi spotkali człowieka z doświadczeniem i się zamienili. Oni bardzo chcą się zamienić, wręcz tupią, to dla nich właśnie ta oferta.
        Ty nie kupisz, ale nie przeszkadzaj innym straganów prowadzić.
        Leming świadomości nabiera tylko własnym doświadczeniem, a nie cudzym. Pozwól im zdobyć doświadczenie. Chcesz ludziom tłumaczyć że jak mają 40k i wykręcą na tym (daj im Bóg) 10% w ciągu roku, i podzielą to na 12 miesięcy, to im wyjdzie… no nie wytłumaczysz. To jest zbyt abstrakcyjne.

        Ja mam swoje własne lemingi, i ja im pozwalam marzyć o dotacjach, pisać biznesplany i żebrać. Mało z tego wychodzi, ale się tym bardzo jarają. A ile się narobią – chleb z cementu.

        • Medyk Helwecki

          Ja bym powiedzial nawet inaczej – lemming musi wiele razy spasc na Dude, aby sie przekonac ze natezenie pola grawitacyjnego to jednak cos, co dziala, http://doktorb.pl/wp-content/uploads/2016/09/rzeznia.jpg a to co piszesz to przypomina te slynna scene z filmu Ziemia Obiecana. Das ist 100 razy kein Geszeft. Oni go zjedza

      • Medyk Helwecki

        Podoba mi sie Twoj humor. dziekuje., you made my day.

        • gruby

          Przypadkiem widziałem wydruk z kasy podsumowujący utarg dzienny. Rzecz działa się w sobotę wieczorem, tuż przed fajrantem. Tak to już bywa, jak się arabowi da kluczyk managera do kasy fiskalnej a on nie wie po co to jest. Używane przyczepy drogie nie są, kręcący się badyl i butla gazu do kompletu to też nie jest wydatek.

          Co bardziej leniwi to już nawet sosów swoich nie robią tylko wzmacniane chemią gotowce kupują a bułki w mikrofali podgrzewają, leniwce pieprzone. Naprawdę do “alles mit scharf ” nie trzeba mieć studiów skończonych.

          • Medyk Helwecki

            Ja pragne Ciebie od razu przeprosic, bo ja nie mialem, zamiaru tego tak szyderczo pisac, mylalem ze najzwyczajniej zartujesz.

            Ale to dlatego zawsze chlopcy z miasta chca wydrukow z kasy zeby wiedziec ile reketu sie nalezy za ochrone. Tyle ze jak z biurw ahigiena i przechowywaniem wszystkiego w tym przypadku?

            Znam jednego multimilionera z ZH co mial siec restauracji i mi mowil ze najwiecej to zarabial na winie i deserach a najmniej na jedzeniu, jak z potrawy mu wychodzilo 2 CHF zysku to byl zadowolony. Ale wina to marze jak w bance spekulacyjnej na Bitcoinie.

            Jesli poczules sie dotkniety – przepraszam raz jeszcze,nie mialem zamiaru

            • gruby

              Nie poczułem się dotknięty, bo mnie też utarg dzienny mocno zdziwił. Ale wyobraź sobie, że arabowi nawet 15k CHF z weekendu jest mało, bo ostatnio zmienił rodzaj mięsa na to najgorsze, pięciokrotnie pomielone razem z budą. Fuj.

              Higiena u araba ? Żartujesz ?
              No ma niby z boku lodówkę i tam trzyma oficjalnie składnki ale to listek figowy do kontroli. Oficjalnie dlatego, że pojemność lodówki wystarcza mu na godzinę handlu. W rzeczywistości jakiś inny z bandy komórką sterowany dowozi mu składniki samochodem cholera wie skąd.

            • Maksior

              Nie ma co wybrzydzac – w miare swieza zielenina sie raczej nie otrujesz, a pokaz mi drobnoustroj, ktory przezyje wielogodzinne opiekanie na kebab… xD
              Podobno gdzies w morskich glebiach sa bakterie, ktore wytrzymuja jakies 105-110 stopni C rozkladajac siarkowodor z goracych zrodel, ale to nie nasz klimat, a ile to radochy, kiedy rabniesz raz na tydzien Döner mit extra Fleisch…! 😉

            • Medyk Helwecki

              W termnalnych zrodlach sa bardzo dobre bakterie wytrzymujace znacznie wiecej bo temperatura to jedno, ale cisnienie to drugie -one maja nawet jedna fajna wlasciwosc – ich polimerazy DNA i RNA sa stosowane od lat w amplifikacji genow i dzieki nim pchnieto nauke bardzo do przodu, chociazby sam FISH ( fluorescencyjna hybrydyzacja in situ). Otruc sie idzie nie ze wzgledu na Salmonella i Shigella w miesie, ale Sosy – sosy i nie myte naczynia – zwykla mala Escherichia coli. A pamietacie afere w Niemczech sprzed kilku lat, co pacjenci mieli nieznane objawy i zostali zarazeni nephropathic E.coli – to bylo z BIO Gospodarstwa gdzie nie wolno bylo nawozow sztucznych wiec guanem to nawozili ludzkim te kielki soi i inne…En güete

            • Maksior

              Dlatego biore zawsze na ostro z duza posypka chili – w zoladku pali, ale ryzyko chyba zmniejszam… 😉
              A tak powaznie – pod wyzszym cisnieniem bialko sie trudniej degeneruje czy tez sa aminokwasy, ktore same z siebie tyle wytrzymuja?
              Ogolnie bakterie maja chyba zbyt mala tolerancje na tak duze wahania temperatury (abstrahujac oczywiscie od przetrwalnikow), zeby utrzymac funkcje zyciowe przy +/- parudziesieciu stopniach roznicy?

            • Medyk Helwecki

              Niczego nie zmniejszasz. Toksyny bakteryjne nie sa jako bialka stabilne termicznie ani chemicznie, dlatego jak sie mieso w PL zepsulo jak bylem jako student medycyny cieciem tam ( zarabiajac 3x wiecej niz lekarz na panstwowej posadzie) to zwroty z marketow mylo sie goraca woda myjka cisnieniowa a jak dalej smierdzialo to podchlorynem sodu – czyli wybielaczem. Drogie kabanosy to jak chodzily to sie w Domestosie maczalo. Pol roku pozniej juz nie robilo sie niczego bo ktos skalkulowal ze sie nie oplaca – ryzyko wpady zbyt duze bylo.

              Ja zadnej produkcji masowej nie tkne w zasadzie – wedliny robie samemu od lat, oprocz wedzenia bo wedzenie na garnku ceramicznym w malym mieszkaniu to nie wedzenie w beczce – wedzarke mozesz sobie samemu wystrugac. Oczywiscie autorytety mowia ze najzdrowsze jest wedzenie w koncentracie dymu wedzarniczego bo jak wedzi sie naturalnie to przeciez te zle weglowodory aromatyczne sie je – 3,4 alfa benzopiren, dibenzoantracen, pochodne pirydyny i w ogole dramat. Teoretycznie maja racje, ale na cos umrzec trzeba.

              Toksyny bakteryjne to receptora potrzebuja a to jak klucz i zamek. Taka banalna toksyna cholery to wiaze sie z kanalem jonowym w blonie sluzowej jelita, tam wtedy dzieje sie cos takiego w przyblizeniu jak przebicie celi w akumulatorze kwasowo olowiowym – robi sie dziurka i elektrolit ucieka a jak ucieka to nie dobrze jest biegunka etc. ( bardzo upraszczam, bo nie chce teoretyzowac)… Taka toksyna botulinowa jest fajnym izolatorem i blokuje przewodzenie impulsow nerwowych czyli taka mala zworka sobie sie wtyka i juz przerwanie obwodu.

              O tym wszystkim mozna pisac godzinami – fajne sa koreceptory chemokin CCR5 i CXCR4 – w Europie kiedys bylo to, co w aspekcie waszych emigracji jest teraz. Na madagaskarze jest teraz dzuma, w tym dzuma plucna. W Europie epidemie dzumy wyselekcjonowaly nam populacje majaca odsetek fajnych osobnikow – maja oni specyficzne geny i w wyniku nietypowej konfiguracji sferycznej receptorow dla chemokin – CCR5 i CXCR4 wlasnie nie sa w stanie zarazic sie HIV przez stosunek seksualny. To zasluga dzumy, Czyli jak ktos stwierdzi ze na Madagaskar mu sie chce to niech sie cieszy bo jak geny przekaze to nawet jak na dzume umrze – nigdy nie waidomo.

              Vous donc que le choix du prince a plac ́e `a la tˆete des arm ́ees, jetez les fondements
              de votre science militaire sur les cinq principes que je viens d’ ́etablir. La victoire
              suivra partout vos pas : vous n’ ́eprouverez au contraire que les plus honteuses d ́efaites
              si, par ignorance ou par pr ́esomption, vous venez `a les omettre ou `a les rejeter.

            • Maksior

              Male pytanko: jak mam rozumiec “waszych emigracji” ? Chyba ze to literowka? Bo z tego, co pisales tu i owdzie, Szwajcaria tez jest juz dosc mocno na bezowo.
              No i sorry, francuski nie jest jezykiem, ktory znam…

            • Medyk Helwecki

              Dyskusja sie toczy o nowych destynacjach, gdzie emigrowac. Mi sie podoba Addid Adeba na przyklad, ale tam chinczycy rzadza. W Luandzie z kolei w Angoli to ceny wyzsze niz w Zurychu. A cytat to mialem w cache przegladarki i mi sie wkleil, przepraszam

            • gruby

              Hipotetyczny scenariusz:

              klient wciąga rowek koki za pomocą dwudziestki. Następnie płaci tą dwudziestką za kebaba. Arab na kasie maca dwudziestkę. Następnie ja kupuję kebaba, arab łapie się za moje warzywa rękami (których z koki nie wymył, w budzie nie ma bieżącej wody) i wpycha je mi do kebaba. Zjadam swojego kebaba, wsiadam w furę i jadę do domu.

              Policja mnie do kontroli zatrzymuje: “czy jest pan pod wpływem środków odurzających ?” A skąd, jednego kebaba zjadłem. Ale szybki test na moich dłoniach mówi co innego. No i zaczyna się jazda.

              To zresztą nie musi być koka, to może być dowolna bakteria którą ten śmieć przeniósł z banknotu pierwszego klienta do kebaba drugiego klienta bo podłączenie budy do wodociągu za dużo by go kosztowało, bo rąk mu się nie chce po każdym kliencie myć, bo rozdzielić funkcję kasjera od sprzedawcy to zachodnia dekadencja. W tym drugim scenariuszu co prawda policja da mi spokój, ale za to Medyk Helwecki zdobędzie następnego klienta. I albo go odratuje, albo nie. To zależy od stopnia złośliwości bakterii którą złapię.

            • Maksior

              Nie twierdze, ze to utopia, ale znasz powiedzonko o ulicznych budach w Tajlandii? Oni maja fantastyczne zarcie, a my Sanepid… 😉
              A (chcacemu) klientowi krzywda sie przeciez nie dzieje…

            • 3r3

              Sam fakt że jakiś pies ma czelność Cię kontrolować i musisz udowadniać niewinność świadczy o tym że jesteś niewolnikiem.
              Człowiek wolny obrażony przez psa zażądałby satysfakcji i jak psa zabił.
              Tym się różnimy od wolnych ludzi – nie dajemy w mordę za brak szacunku.
              Normalni ludzie ucinają za brak szacunku głowy.

    • MaRogi

      Bitcojnowcy to już zaczęli się licytować ile kto włożył w krypto. Im więcej, tym lepiej. Szykuje się kolejna komisja sledcza bitcoingold…

      • 3r3

        Niebawem ETFy na cenę “pieniędzy” w MMORPG, bo dlaczego nie?