Wyposażenie – robimy zakupy

Nikt mi jeszcze nie płaci za reklamę, ale za to co napiszę, to jednak powinni się tu ogłaszać. Tekst dotyczy działalności mobilnej, a przynajmniej koczowniczej. Nie przykręcamy jeszcze maszyn do podłogi. Zupełnie pomijam pojazd – są od tego strony o samochodach.

Wyposażenie dzielę na trzy grupy jakościowo-ilościowe. Sprzęt będący osią działalności (szczególnie w kategorii rzemieślniczej i produkcyjnej) musi być najwyższej, niepsującej się jakości. Ponadto jest bardzo wskazane, aby istniała zapasowa jednostka lub substytut na czas wymiany. Konieczne jest istnienie oszczędności na zakup jednostki na wypadek awarii. Jeśli nie masz zasobów na substytut – jedziesz po bandzie i coś w biznesie nie idzie. Albo jesteś zbyt rozrzutny, albo jest zła koniunktura i warto dać sobie spokój z biznesem – zamknąć kram do garażu i poczekać na lepsze czasy.

Przykładem takiego narzędzia jest spawarka. To powinno EWM, Kemppi lub w dalekich krainach – Miller. Do bardzo dużych prac również duży Oerlikon. EWM uważam za sensowniejsze rozwiązane od Kemppi, ze względu na modułowość konstrukcji, która w Kemppi ujawnia się dopiero po wybebeszeniu maszyny (choćby zmiana polaryzacji w Kempactach).

W przypadku automatyka będą to jednak klucze i narzędzia pomiarowe. O ile klucze są mniej lub bardziej zużywające się (HS, Kuźnia; z takich lichszych Bahco o ile kręcenie śrubek nie jest podstawową działalnością). O tyle narzędzia pomiarowe jak i powiązany z nimi komputer to poważne wydatki lub zaawansowane samoróbki. Najczęściej jedno połączone z drugim.

W pracach konstrukcyjnych to przecinarki, dźwignice, wyciągarki. Często też zabezpieczenia do pracy na wysokościach.

Dla entrepreneur to oczywiście przyczepa z generatorem prądu, czyli cywilizacja na kółkach, od której zaczyna się inwestycję w ostępach.

Wraz z doświadczeniem i wygasaniem gwarancji narzędzia będą coraz poważniej zmodernizowane i wyglądać jak samoróbki. W przecinarkach plazmowych i spawarkach – zmodyfikowane systemy chłodzenia, z zewnętrznym zasilaniem, zmodyfikowane gniazda i adaptery do gniazd.

Drugą grupą są narzędzia pomocnicze i konieczne do wykonywania pracy. Zazwyczaj trzymam je w najwyższej możliwej jakości, ale w dużej ilości. To zazwyczaj wiertarki, wkrętarki, szlifierki, piły. Wszystko oczywiście z własnym silnikiem, gdyż jesteśmy ludźmi leniwymi i oszczędzającymi własny wysiłek. Tutaj pierwszą kwestią jest czy to ma być na baterie czy na kablu. Ja zraziłem się do baterii pracując w trzydziestostopniowych mrozach, ale to nie jest wada baterii tylko ekstremalność warunków, do jakich trafiał sprzęt. Jeśli jednak nie wybierasz się do takich prac, to baterie mają wiele zalet. Na przykład taką, że do wysuniętych poza sieć miejsc nie trzeba ciągnąć wiązki kabli lub generatora prądu. Dawniej ciągałem generator, a obecnie nie szukam już zleceń, gdzie jest to problem.

Oczywiście polecam Makitę, a w odległych krainach Milwaukee (ale nie sprowadzam bo teraz wszystko tam na 110V a tu gdzie działam nikt się takimi pierdołami nie przejmuje). Do Hilti się zraziłem z powodu baterii. Makita lata w kosmos, a do tego ma szczotki, które jak się skończą, to odcinają pracę a nie tną wirnik sprężyną (złośliwość Bosha – narzędzia jednorazowe).

Jest to najczęściej uzupełniany przeze mnie zapas. Traktuję to jako tezauryzację w “przydasię”. Mam narzędzi za dużo, i planuję mieć więcej.

Czasem w interesujących mnie markach nie ma jakiegoś narzędzia. Na przykład Makita nie oferuje szlifierki taśmowej do rur (a Bosch i owszem). W takich wypadkach wybieram Chińczyka 10krotnie tańszego od ChinGermańca i produkuję własne narzędzie na bazie Makity, gdy Chińczyk okaże się niegodny.

Trzecia grupa to najróżniejsze “przydasię”. Ich posiadanie nie jest konieczne do prowadzenia głównej działalności. Zależnie od specjalizacji w tej kategorii znajdą się klucze, zestaw “mały elektryk” czy w przypadku automatyka – narzędzia z drugiej grupy lub spawarka (tak tak, są szkoły, gdzie jak nie zaliczysz spawania, to nie zostaniesz wyświęcony na automatyka). Najczęściej się tych narzędzi w ogóle nie wyciąga. Służą do poradzenia sobie samemu, bez proszenia się czy zamawiania podwykonawców. Niektóre z nich częściej przydadzą się w domu niż w pracy.

W tej grupie jest to, co po prostu się trafi, albo narzędzia wysokiej jakości, albo lepsze supermarketowe, zdekompletowane zestawy “po starszym bracie” etc. Tutaj zasoby wpychamy ze zwierzęcego instynktu zakupowego “o jakie fajne – muszę to mieć”, nie doszukiwałbym się logiki po co mi niektóre z przyrządów. Nie pamiętam, kiedy ostatnio dorabiałem RJ, ale zaciskarka do kabla sieciowego jest.

Te zebrane narzędzia są jakimś wstępem, oszczędnościami do przyszłego trybu osiadłego, kiedy zasoby i klienci pozwolą na otwarcie własnego warsztatu, ustawienie maszyn i rozpoczęcie produkcji. Mimo iż ta góra narzędzi łatwo osiągnie wartość 150 przyjętych wcześniej w notatkach dniówek i drugie tyle w wymaganych oszczędnościach na potrzeby odtwarzania działalności, to dla narzędzi stacjonarnych są to zaledwie kwoty wstępne. Ten podstawowy zasób narzędzi zgromadzisz najprawdopodobniej w ciągu pierwszych dwóch lat dobrej koniunktury i zaciskania pasa. Jeśli sobie z tym nie poradzisz to możliwe, że nie jest to biznes dla Ciebie (wymaga zbyt dużej dyscypliny i szczęścia).

Ponieważ jestem biedny i nie stać mnie na byle co, więc kupuję najlepsze narzędzia, których naprawa i wymiana elementów eksploatacyjnych jest możliwa.