Co wolno Wojewodom?
O różnych pivotach w polityce są opowiadane historyjki jak to wojny zaczyna się w jednym obozie, a kończy w innym. W czasach, które zostały uwiecznione zwyczajowo zaczynało się to do demokraty wygrażającego z mównicy komu to nie dokręci śruby bo im źle. Ale dawniej kilka innych ośrodków próbowało dokonywać integracji kontynentalnej. Można oczywiście przywołać nawet Greków, Rzym czy Przedlitawia z Zalitawią. Ale wyłącznie dla dekoracji. Z takich ostatnio próbujących i jeszcze mających coś do powiedzenia na mapie jest Reich i niezdecydowane co do własnej mitologii Żabojady (bo niby republika, ale jednak cysorz też – Rzym też takie fikołki przechodził).
Tekst – komentarz do obecnych uciech w ścieku.
W powstały bajzel cały na biało wjechał Donald Powtórny (nie przestawiać literek!). I jeśli Chińczycy dobrze rozegrają swoje kłamliwe podszepty obiecując wodzom EU, że im nie zmiotą gospodarki dając czas na transformersa to może dojść do wesołych zmian w handlu oraz propagandy w telezorkach. Przy Wódce w EU dobre są w paplaniu. Przyjmijmy, że groźby rzucane przez POTUSa potraktują poważnie (że napadnie Danie, że inwazja Hagi, że Pcim Dolny zagrożony), a gaz i ropa od Samego Wuja droga. Do tego Jankesi już zdążyli znarowić UK (a jeszcze nie zaczęli), niemieckie establiszmendy i resztę darmozjadów. Pod chińskimi podszeptami może ktoś pomyśleć o karierze aby to potępić. A do potępienia najlepiej przywołać jakiegoś demokratę z historii i zapewnić, że tym razem będzie inaczej 🙂
Cały myk z kamieniem mających spowodować lawinę (która nas zasypie) polegałaby na tym aby na podstawie gróźb POTUSa wciągnąć typa na listę terrormisiów. Że miesza w polityce (ingeruje w wewnętrzne sprawy) no i groźby. Po czym razem z otoczeniem na listę sankcyjną. Nie żeby ktoś się unijnymi sankcjami przejmował. Ale konsekwencją takich chińskich podszeptów byłoby odkrycie nowych-starych źródeł zasilania gospodarki (car stary, kiedy się zmieni z przyczyn naturalnych to będzie można przecinać wstęgi nowego otwarcia bez żenady zwalając na błędy i wypaczenia mzizmu). Czyli próba reintegracja masy lądowej eurazji, która na dwie strony zaczyna wbijać paluchy w Amerykę Południową. Co zapewni więcej niż dość rejonów do wojen zastępczych pomiędzy większymi zbójcami.
Czy spin doktorzy byliby w stanie rozkręcić propagandę, w której nagle Jankesi stają się tymi złymi przyćmiewając Pana Władzia? Bo klimat jak rzadko jest i nagle zarówno elyty Rzeszy, Pól Elizejskich i Lądka mają wbijane szpilki przez niecne, nowobogackie wilki. Wiele nie trzeba – politycy w EU do gwiazdorzenia pierwsi.
Czy wyobrażamy sobie świat, w którym zarówno Chiny jak i EU osankcjonują Cukierkowego i Elonu razem z ich działami propagandy? POTUSa zrównają z Bad Vladem? Jeśli USA zaczną majstrować przy IOU na obligacjach to nie takie brewerie mogą mieć miejsce. Tyle że EU nie jest wcale tak zintegrowana jak to wygląda na mapie. Niby UK jest lotniskowcem, ale tam politykę deklaratywną można zmieniać dwa razy w tygodniu – nikt wyspy najeżdżał nie będzie, a nie w takich sprawach potrafili się dogadać, z lepszych wyłgać. Norwegia to dwa oddzielne kraje – na Północy Jankesi mają ciężkie gąsienice:
z Narwiku do Helsinek trasa prowadzi po istotnych szlakach wydobycia i zasilania. Dziwnie prąd jest tam jakoś 100 razy tańszy niż na kontynencie.
Hiszpania to oczywiście terytorium USA tylko dla pozoru się tego na mapie nie oznacza. Włosi mają własne zgryzoty, Grecja jest w sojuszu z Turcja, a jak wiadomo sojusze są po to aby ze sobą wojować (tako rzecze przyszły Biały Wódz).
Tym razem nie chodzi o jakieś niesnaski ideolo, tylko o to, że Jankesi uznali, że czas się rozpychać łokciami i to akurat na łatwiejszej części stolika. Co wymusza szukania podstaw aby im poprzeszkadzać. Szukać nie trzeba – sami deklarują.
Czy EU może sobie poradzić bez dostaw z USA? Do tej pory sobie radziła – dostawy szły w drugą stronę (bilans handlowy). To bez Kacapii sobie nie radzi. Zasięg Kacapii raz sięgał nad Łabę, raz nad Ren, zasięg USA nad Łabę (Ren zawijali z pontonu).
Jednocześnie USA mają obecnie zdolność wyjęcia z układanki Reichu i UK (wywracając porządek). Na takie scenariusze wszyscy się przygotowywali od połowy 2024. Widać to było w przygotowywaniu systemów rozliczeniowych (czytelnicy mi się skarżyli na dziwne akcje, zupełnie przeciwstawne, ministerstw odpowiedzialnych) do handlu z Rosją na czas pieredyszki. Ale najistotniejsze jest to, czy USA oraz EU są w stanie bawić się w zbrojenia po zrobieniu sobie koło pióra. USA trochę tak, ale… EU niby tak, ale skromnie. Co ciekawe to EU ma większy potencjał w tym zakresie ponieważ produkuje istotne elementy w najwyższej jakości (głownie elektronikę, optykę i telemetrię – to zadziwiające) jak i jakościowe duperele (silniki wysokoprężne), ale tego potencjału nie wykorzystuje tylko eksportuje do pozostałych jeśli są marże czerpiąc dywidendę ze świętego spokoju.
Jeśli komuś włączyły się patriotyczne pytania o słonia w pokoju to Niedorzecze nie ma pod żadnym względem jakiegokolwiek znaczenia. Jest w strefie zgniatarki i los zależy od tego jak się pozostali dogadają. Ani jakiejkolwiek sprawczości. W Oresundzie knują aby ruch zamknąć w ogóle i zmonopolizować. Odcina to oczywiście Piotrograd (ale jak zapłacą ropą, gazem i wsadem na żelastwo to można się dogadać), ale odcina też Niedorzecze i Rzeszę Wschodnią (która jest politycznym problemem dla obecnych elyt Rzeszy). Bo skoro Donald może nakładać myta, to kto jak nie Duńczycy mają pobierać danegeld?
W tym kontekście można się zastanowić jak szybko demokratycznie wybrani Przy Wódce zaczną się orientować na układ w nowym bloku i sferze wpływów, aby ich na taczkach nie powieźli na suchy zakon. Tym bardziej, że podstępny Elonu promuje jak najbardziej zorientowanych w stronę ru, przebrzydłych nazioli (dorysować lesbijce wąsy!) z tym że establiszmendy mają dokładnie taki sam plan i żeby ktokolwiek tam nie miał właści nad Rzeszą to najbliższa rura z gazem leży tam gdzie leży i można by przewietrzyć. Tym samym szlakiem idzie każdy surowiec, a nawet papu. Bo Węgry czy Rumunia (tam jest przemysł z tych samych powodów co GOP w Niedorzeczu) są poza dyskusją.
Nawet jakby do awantury z USA nie doszło to rura dalej leży tam gdzie leży. Z tego wniosek że rozwiązanie awanturek będzie z punktu widzenia USA żadne. W takim razie lepiej prowadzić niekończące się, kolorowe rewolucje – raz czerwoni, raz czarni, ale żeby się kotłowało. Patrząc na działalność Czarownika Propagandy to wykoleja on zarówno tych przeciwko którym nadaje, ale tych z przeciwnej strony też. Czyli wróg mojego wroga wcale nie jest przyjacielem. Operacja chaos.
Nie ma jednak co kombinować, iż sytuacja jest pozbawiona sensu. To że w USA trwa wymiana świecznika nie sprawia, że tam coś przestało funkcjonować. Korelatorek (deep state) zasuwa od kilku lat na pełnych obrotach. Przecież to niesłychane, aby w USA nie wystąpiło interregnum – że jeden dziadzio już może se pogadać, a drugi jeszcze nie może. Tymczasem delegacje jeżdżą do kogo trzeba “prywatnie”, rząd niby padłej opozycji wysyła broń i zbrojnych gdzie trzeba. Ustawa na Jerzego Logana:
https://en.wikipedia.org/wiki/Logan_Act
nie działa kiedy osoby prywatne urządzają pogaduchy z Jego Ekscelencją Ambasadorem Amirem. I nikt nawet nie pisnął w żadnej ze służb aby dopatrzeć się tam czegokolwiek.
Czyli Jankesi od kilku lat brali pod uwagę “wojnę” z EU. A że awantury zbrojne w obie strony są nierozstrzygalne (obie strony są za krótkie wzajemnie i nie ma korzyści z nawet teoretycznej okupacji – obie strony już próbowały) to pozostaje kopać się na poziomie dywanu.
Na taką samą akcję gotowali się Chińczycy (zajęli porty). Jednak z jakiś powodów się powstrzymali. Zapewne przejrzeli w co grają Jankesi, i że będą zmuszeni się pokłócić (jak biały z białym) ze Starym Światem. Co pozwoli Chińczykom wjechać całkiem na biało, zapewnić pokój i stabilizację na terytoriach odciętych od potęgi morskiej. Bo Morze Czarne, Adriatyk i Bałtyk to są akweny gdzie Jankesi nie lubią. Jedynym Intermarium na tę chwilę jest EU (sięga nad wszystkie te akweny) i na pół gwizdka Rosja (sięga nad dwa, choć to zależy kto akurat jest Berlusconim). Do mapy jednak wypada się dopasować. Może więc wydarzyć się wesoła sytuacja, w której Chińczycy w ramach dogadania się z EU (Ruscy wezmą co carskie) zamiast straszyć kijem ceł dadzą marchewkę, że sami na siebie nałożą (zdejmą dotacje na eksport do EU) i zapewnią kilka lat pieredyszki EU, no ale pod warunkiem, żeby psioczyć na Samego Wuja i sobie w tym marazmie kolejnych, kolorowych rewolt, które nas czekają trwać.
Jednocześnie Jankesi przygotowują się do urwania peryferii. Bo jeśli trzeba będzie pójść na ugodę, że “nowe” kraje z NATY won to fakty na ziemi będą takie, że od Narwiku po Helsinki jest już tyle ciężkiego sprzętu, że tam będzie to fikcja. A czy południe Szwecji i kraje, które próbują się podpiąć do jakiejś osi ze Sztokholmu do Ankary zostaną z ręką w nocniku (jakie dostawy kiedy Oresund zablokowany?) to jest ich własne, lokalne zmartwienie. Wszak Jankesów trzymają się różne jałtańskie żarciki i dlaczego Danii nie dać za Grenlandię południa Szwecji? Most już sobie zbudowali i nie ma co utrzymywać fikcji skoro tam NGZ jeden przy drugim.
To samo w Hiszpanii i Maroku – dziwne rzeczy się tam dzieją. Czy południe i północ Francji jest spójne? Szwecja zapleczem przemysłowym Rosji?
Jankesi najwidoczniej postanowili, że zjedzą ciasteczko. Protest można składać kredą na chodniku. I zasuwać do piekarnika po kolejne, bo chcą mieć ciasteczko. Ktoś ma im je upiec. I to żywo!
Kanada przecież nie zwróci się po ochronę do Rosji czy Chin (najwyżej do Korony), Panama może. Mapy na rok 2030 nie ma co kupować. Lepiej kupić takie do samodzielnego kolorowania bo to się może zmieniać błyskawicznie. Jeśli USA ma fochy ze Starym Światem to już jest wojna światowa czy jeszcze nie?
