Mainstream

A jednak wróbelek przypomina orła

Wyleniłem się dostatecznie zajmując innymi sprawami i czytelnicy zaczęli dzwonić z pytaniami w zasadzie koncentrując się na jednej, jakiejś mało istotnej sprawie z końca świata. Dziwnie to wszystkim się pokićkało z polityką rzekomych “państw”. Tak jakby przybudówka żyjąca na garnuszku miała jakąś tam własną polytykę.

Jęki o to, że na rynku nie ma zmienności i nie ma z czego drzeć marży w handlu kotem za pół miliona dotarły do właściwych osób, bo to one sprzedają te koty w milionach, a utrzymanie najbardziej deficytowej przybudówki to nie są tanie sprawy. Przebudowanie aparatu przybudówki też nie jest proste organizacyjnie. Najpierw trzeba przeprowadzić dowód wprost, że w dachu jest dziura, do czego przydatny jest deszcz, o który ciężko na pustyni.

Jakoś półtora roku temu grafomaniłem o tym czego politbiuru potrzeba. Rynek wymaga zmienności. Inaczej staje się sklepem mięsnym, w którym jest rzeźnik. Jak sobie niby wyobrażacie zawieszenie nad budynkiem szyldu “giełda” kiedy zmienność jest żadna, a wzrosty wynikają z dodruku na buybacki? Konstantynopol na to zszedł, mieli taki problem, że chłopi porzucali robotę i przystępowali do wspólnot monastycznych. Z punktu widzenia administracji był to zanik siły roboczej i płatników, którzy się zbiesili i wypisali z socjalizmu (socjalizm polega na tym, aby finansować oligarchię wedle jej potrzeb i ponad ludności możliwości). Jeśli przyjrzycie się zapisom dowolnego imperium to gdzieś tak pod sam koniec pojawiają się wątki w kontekście : zbiedzy z ziemi, zbiegli chłopi, zbuntowani niewolnicy, lud leniwy (plebs otiosus), kolonat, robić nie ma komu, tang-ping, a w Rosji i Japonii modne jest wtedy picie. Różnie jest to nazywane w kontekście ale wzór zachowania jest zawsze ten sam, więc samce minimalizują aktywność zawodową i unikanie zobowiązań społecznych. Czyli opt-out. Czy zjawisko jest masowe to czytelnicy sami potrafią ocenić.

Imperia zawsze szukają wtedy rozwiązania w mobilizacji społecznej (działania wojenne), nie po to, żeby kogoś zmobilizować, ale po to aby do gospodarki wpuścić po tych działaniach straumatyzowanych samców, którzy podkręcą poziom dyscypliny (przywykli do hierarchii i brutalności w egzekucji rozkazów). Nigdy to niczego nie daje, ale każdy próbuje, ponieważ taki mechanizm działał przy 150 osobowych grupach przez setki tysięcy lat. Zjawisko jest hardwerowe “świat tak powinien działać, ponieważ zawsze tak działał, a ostatnia seria przypadeczków to nieistotna fluktuacja”. Można by to uznać za działanie autodestrukcyjne (często tak jest), ale zadane bezsensownej gospodarce straty są tak duże, że żadne ustrój nigdy tego nie przetrzymał. Zwyczajnie władza się wtedy nie wyżywi. To sposób na legitymizację systemu, która za każdym razem działa. Przez brak uczestników gry.

Z punktu widzenia dominujących grup kapitałowych, których zmartwieniem primary dealers jest jak zamienić pobożne życzenia rządu z IwOU (I wanna Owe You) na cement, ropę, stal, kiełbasę i wódkę trzeba jakoś rozruszać hajp. Do tego służy dynamika rynku, która była martwa. Właśnie dlatego szalony cesarz ma zalety, nawet jeśli gra na lutni do pożaru.

I cesarz dowiózł, stanął na wysokości zadania. Zmienności jest tyle, że jeszcze jakiś czas nie braknie. A że często zwracałem uwagę, że z punktu widzenia fabryki najlepszym sposobem uczciwej i rynkowej walki z konkurencją jest spalenie fabryki konkurencji to i w siwy dym poszło jakieś dziesięć od sta planetarnej produkcji ropy, 15 od sta gazu, jakieś 12mln ton rocznej produkcji stali surowej, walcownie w ZEA, które to żelastwo legalizowały za kurtynę sankcji (dosypując szwedzkiego peletu), 3mln ton rocznie alu w zatoce i przetwórstwo w umiłowanym Izraelu, 180 mln to cementu. Połowa planetarnej podaży siarki, co trzeciego atomu helu, mocznik, amoniak, chemia przemysłowa, rafinacja produktów.

Gadające głowy podają w ile czasu się to odbuduje, żeby nie było tak straszno, no ale jak odbudować wydobycie i rafinacje bez stali kiedy nie ma cementu? A odbudować produkcji cementu bez wody (bo odsalarki dostały) to nie jest prosta sprawa, odsalarki można by odbudować, ale nie ma stali i cementu. Można to wszystko oczywiście dowieźć, ale nie ma paliwa. Chińczycy będą więc mieli roboty na dwie dekady z odbudową. Rozrusza im się gospodarka. Izrael po tej dessolacji ma spokój z Arabami na dekadę, teraz ma zmartwienie z Turcją.

Najistotniejsze zaś, że Jankesi biorąc przykład z Kacapów rzucili na poligon cały stary złom, pozbyli się zapasów nieaktualnego już uzbrojenia oraz wykazali w pionie decyzyjnym, że to nie skutkuje względem czego wymiany kadrowe (nie wzorem Kacapów przez okno, choć wszystko przed nami), ścina na zamówieniach, ścina na poparciu politycznym pod te zamówienia i jakieś okno zmiany kierunku produkcji chociaż części tego molocha, którym się bardzo ciężko skręca z powodu pętli inercyjnych. Bo klient i zamawiający to zamknięta pętla w tym biznesie.

 

A już było źle. W Q1 klienci HLEND złożyli wymagalność (umorzenia) ponad 9% aktywów funduszu. Po wypłacie połowy “oddaję mojego gato za 620mln, poproszę papierki” walnęła klauzula 5% quarterly redemption gate. Czyli łapówki w komitecie kolejkowym wróciły. W tym czasie JPM przestał pożyczać (znaczy podniósł progi ryzyka) i przecenił paczki kredytowe (pańskiego płaszcza nie mamy, ale szaliczek został). Ale to tylko nagłówki, ponieważ w TCPF klienci chcieli wyjąć nominalnie więcej, czyli ćwierć stanu funduszu. Tam Blackrock wytrzymał 1/3, czyli 500mln za umorzenie kotów po pół miliona. W całym sektorze było dokładnie to samo. BCRED to ból d dla funduszy emerytalnych.

Gdy to skrobię mamy Q2, więc zgadnijcie co tam się właśnie odjaniepawla. JPM organizuje fundusz z bramką na 7.5% bo na 5% nie ma już klientów po tych numerach. Typowa piramida i exit scam. Ale takie rzeczy odpalają się, ponieważ bankructwa tych, którym pożyczyli udaje się księgowo zamiatać pod dywan przy użyciu amend-and-pretend i innych zabaw “koń jeszcze nie jest martwy! O proszę – batożę go! Kto by batożył martwego konia?”.

Oczekiwane przystrzyżenie w pierwszej fazie już przebiło maksymalne 5%, a oczekiwane na branży IT wynosi jakieś 40%. Mechanizm wygląda tak, że od 2023 fundusze pożyczyły hopsztyliony na ejaje, ejaje zrobiły za to propagandę, że nakryją produkcję softwaru czapkami (w branży już wiadomo, że epicki fail z tego jest w czymkolwiek złożonym, ale na prostych rzeczach, które do tej pory robiły płatne generatory zrobiło się darmowo). Tyle że firmy softwarowe były zadłużone pod korek w poprzednim cyklu i spadły im wyceny na łeb (nie ważne czy podstawa do tego spadku jest sensowna, rynek może pozostać absurdalny, ale oni nie pozostaną wypłacalni), ale te udziały już były zepchnięte na klientów, więc… to jest problem klientów. BlackRock teraz siedzi w ejaju, ale nie tym z hajpu tylko w infrastrukturze (prąd, sieci, miedź, uran).

Ponieważ okazało się, że bez soft IT to wszystko nie pociągnie szykowana jest kolejna przewrotka i nowe wzrosty. Cały kłopot z klientami do tej zabawy był taki, że pouciekali w ropę, stal, złoto, kopalnie i rafinerie. A to są twarde, drogie asetty, drogie do obrony, zależne od lokalizacji. Skomplikowane są i na scamy się nie nadają. No i trzeba było jakoś klientów zmiennościami wzbudzić, żeby nabrali risk aversion do tych aktywów. Bo taki fundusz emerytalny ma defined benfit i mają bardzo konserwatywne klauzule zachowania kapitału. No to po takim bałaganie z przyczyn biurokratycznych muszą wsadzić jaja do innych koszyków, a jednocześnie muszą pilnować SAA (stratijeskoje raspriedielienije aktiwów) tych koszyków.

Tymczasem lista sfycienscuf loterii dronowej nad Zatoką to Saudi Aramco (nie chcieli kupować kota po pół miliona, interes na Jankesach chcieli robić; nędzni lennicy, którym się wydawało), SAMREF, ExxonMobil, Ruwais, Mubadala, EGA, dubajskie państwówki, ADNOC, Bapco (i Alba), KuweitPC, Shell, Total, QatarEnergy. Czyli głownie lokalne państwówki które coś ostatnio pyskowały o ropie za yuany, o tym, że Jankesi muszą coś dać za te treasuries i że tyle to oni nie chcą kupić. Ale na kryty stok narciarski na pustyni to mieli, a potrzebującemu imperium dać nie chcą? “Niedoczekanie kozojebców!” (Yelen jeździła do nich w 2023 i 2024 żebrać o hajs, to ją potraktowali per noga; może i noga tej drugiej Partii, ale to jednak noga imperialna; z ciężkim butem). Arabia Saudyjska w styczniu 2026 zmniejszyła holdings UST o ponad 14 mld USD. Sami prosili o wpierdol. To jest 10% ich ówczesnego posiadania. To niedopuszczalne.

//na dzień dzisiejszy z okazji Ognia z Nieba straty Arabii Saudyjskiej przekroczyły już 10 miliardów dolarów. A było się podzielić.

Dlatego uprzejmie proszę czytelników o rozważenie czy propaganda nawijana na uszy o kupowania bezpieczeństwa ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Przecież ci wszyscy brudni kozojebcy nie wsparli imperium gdy grzecznie i uniżenie poprosiło. No to po co takie kraje mają żyć? Zamiast dać imperium to sobie we własne projekty inwestowali, w jakieś wysepki i miasta na pustyni, i jeszcze złota nakupowali. Jak ten chwast? A niech sobie Szejmici z Persami rozkręcą imprezkę niczym bicz na skąpców. A dlaczego chętnym bronić? Do tego upichci się zmienność, po drodze doda się podpis POTUSA na banknoty (bo kolejna zmiana do waluty państwowej zamiast fedowej konieczny z powodu zużycia mechanizmu) co zniknie w szumie informacji o tym kto komu co wysadził.

Bo nie znalazła Yelen dość sprawiedliwych i spadł (tradycyjny) deszcz ognisty z Niebios na tę Bahrajnię i Dubajnię. Bo jakby nie patrzeć, to okolica stała się mekką wszelkiej maści niebieskiego ptactwa i podejrzanych skurwysynów, co najgorsze – nie naszych^^

Imperium ma zaś rączki czyste (to nie my, to Cyrus). A teraz czas na Lydię choć siedzący Byk z nią niby w sojuszu mimo, że próbował obalić sułtana.

 

Rachunek – 15 żołnierzy (oficjanie, nieoficjalnie są pogłoski o 750), 540 rannych. Do tego pozbyto się zapasu JASM, rzucono Tomahawkami, Patrioty i THAAD poszły w siwy dym. Jest powód na przestawienie produkcji (LUCAS), modernizację, zmiany kadrowe i sposobu myślenia na „affordable mass”. Lockheed, RTX, Northrop Grumman już dzielą koniaczek.

Banki i przemysł zbrojeniowy wygrały przyszłość. Barbaria Saudyjska wojnę przegrała, kupi teraz więcej uzbrojenia od USA, kupi więcej UST i spokornieje MBS aby we właściwej pozycji rozmawiać z amerykańskimi przyjaciółmi, którzy wszystko robią dla Jego dobra^^

Dlatego uprzejmie proszę czytelników, o rozważenie, że być może USA tę wojnę jednak wygrały. A teraz kongres powie, że dalej imprezki nie finansuje i cała sprawa rozejdzie się po politycznych kościach. Bo po to te kości są aby absorbować straty, i po to też jest żołądek na WallStreet aby konsumować zyski. Przy okazji na paradzie zwycięstwa jest Wang (Puchatek ma zmartwienia środka, a Wang z barbarzyńcami), są Persowie, pojawił się Putuś. Długa jest lista zwycięzców wojny Yelen z MBSem. Do tego jak tanio, za cudze i winni są Żydzi jak podaje jankeska propaganda, że spryciarz Milejkowski podpuścił starego durnia Donalda do bezsensownych działań. I w razie czego do Donald ma niby demencję i jest niezrównoważony. Terefere. Długo ten wizerunek budowano? Cwaniacy pierwszej wody nagle głupi i naiwni się zrobili? Do tego POTUS to niby tak samowładnie o wszystkim decyduje w imperium? No jakoś nie bardzo tak działają organizacje.

Bobrojebcom z Bagień Środkoweuropejskich zaś zwracam uwagę, że mają się cieszyć iż od podłych Teutonów i leniwych Spanios zostaną Bratnie Wojska przeniesione Niedorzecznie aby wesprzeć lud tubylczy na wypadek jakiś krnąbrnych podszeptów o niefinansowaniu Imperium i co gorsza nie podtrzymaniu modernizacji jankeskiej bazy przemysłowej przez wykup starych, drogich gratów. Przykład Barbarii Saudyjskiej co się przydarza nazbyt kombinującym lennikom jest wystarczający aby się takich myślozbrodni nie dopuszczać, bo wszak nie tylko Persowie przyjaciółmi wielkimi Szatana Wielkiego są, ale też dobrotliwy Putuś, który raz dwa może przywrócić rozsądek na potrzeby Samego Wuja. Nawet prosić nie trzeba – wystarczy nie przeszkadzać. Jak pokazali Persowie eskalacja horyzontalna ma sens. Dlatego Bobrojebcy będą mieli teraz jak w ukochanej Ameryce. NFZowi się obetnie, podatki podniesie, normy zwiększy, a na cześć nowych Abramsów, Apachy i Patriotów pod lokalnymi dla niepoznaki nazwami wznosić należy wyjątkowo entuzjastyczne okrzyki. Płakać i płacić za każdy dzień subskrypcji prawa do wegetacji. Bo chyba się komuś mocno pozajączkowało, że jakieś zdolności do dalekich uderzeń i modernizacji kraju opartego na taniej sile roboczej zostaną dopuszczone?