Mainstream

Rada nadzorcza imperium

Znowu kronikarze muszą przepisywać historię. Nowa wersja jest taka, że Ukraińcy zaatakowali radiostację w Gliwicach (czy coś tam podpalili w Mariupolu) bo nie chcieli jakiegoś tam korytarza eksterytorialnego do Prus czy coś w ten deseń. Wzór w razie czego jest, będzie formularz z rozwijaną listą kto, kogo, przyczyna – złóż tekst o zbrodniczej napaści niemilców.

Ponieważ jestem nękany pytaniami to rozwinę jak przebiega po liniach zasobowych rozstrzyganie sporów. Czyli jak i dlaczego Jankesi uciekają z Europy, jak do tego doszli i jak to wykonują (czyli kto to zorganizował i nie – nie Donaldino, nie Elonu; ich dziś za dużo nie będzie w głownych rolach, ale ponieważ wystąpi Rand Paul [będzie link dalej, bo na razie co innego na stole] to się Elonu załapie w tej samej – zupełnie innej sprawie^^; bo pojawi się ktoś ważniejszy od POTUSa; część linków będzie żartami w skojarzenia). Trochę będzie kpin na czym to się opiera w zwyczaju i przytomności stron. Dlaczego Jankesów otrzeźwiło (tym razem będzie Bażant zamiast Jeleń, ale jedno ich łączy – upodobanie do samców) i czy Rzesza ma casus belli z USA, bo chyba ma i Jankesi stają na głowie, żeby wybudzić allemańskie demony, bo anestetyk okazał się za mocny co skutkuje problemami w handlu USA. Bardzo poważnymi.

Omówimy systemy plan-wykon w kilku konfiguracjach (skupimy się na dwóch) związane z lean i agile, co się stosuje w igrach między stranami, na ile jest to elastyczne i dlaczego EU wtopiła tak głęboko. Akurat z tego też robiłem dyploma i od razu mieliśmy zajęcia praktyczne, bo ci co do tego robią pałer płęty to najczęściej tylko obrazki znają i teorię. Tymczasem praktyka jest drastycznie inna. Musiałbym odesłać do tekstów o organizowaniu sekt z pierwszego zse.

//=============================//

Tak z dziesięć storn rysu historycznego…

Zaczniemy od tego, że na wniosek jankeskich eksporterów gazu USMC wysadziło słomkę. Jak to się odbywa wykonawczo opisałem w odcinku o szumie upadających wierzb. Co skutkowało załamaniem rozrachunku na potrzeby Pentagonu już po roku. Może to być nieintuicyjne i zupełnie niezwiązane więc wypada wyjaśnić na czym polega funkcja banków i standaryzacja w handlu powiązanym z giełdą, oraz dlaczego ona nie sięga głęboko. Ale ta słomka to był pikuś w porównaniu do tego co zrobiło obrotowi dobrami (przez banki i giełdy) odcięcie Rosji i w rezultacie Chin od systiema. Ponieważ w USA banki są największe (nikt nie ma dłuższego) to one nominalnie najbardziej dostały po d. I to nie od strony kapitałowej, ale przecen. Nagle stały się niepotrzebne – obracają gorzej niż niczym, zostały z obrotem długami nie do wykonania. Jeśli więc widzicie, że waluta się umocniła (i łekonomisty mają problem z uzasadnieniem dlaczego; ani jakiś magicznych produktów, ani rozwoju technologicznego, ani złóż wydobytych – kopalni otwartych) to jest powód do paniki, bo znaczy, że gospodarka się poskładała.

Co ma słomka do Reichu z jankeskimi zbrojeniami na Pacyfiku? Popatrzmy sobie na mapę czy kraina kupuje od USA czy od Chin więcej przed awanturką o U i obecnie. Wydawać się może, że skoro Niedorzecze tyle broni kupiło od USA to będzie na niebiesko? Ano nie jest, w zasadzie cała planeta z niebieskiej zrobiła się czerwona w kilka lat. Niebieski pozostało to, gdzie Jankesi mają blisko dużym pływadłem aby rozładować towar, załadować towar i ruszyć w blue water.

Cały handel prowadzony przez giełdy i banki w formie standaryzowanej sprowadza się do takiego przesuwania klocków (żetonów, wyobraźmy to sobie jako grę na A*

https://pl.wikipedia.org/wiki/Algorytm_A*

probabile mają dyspensę, determinizm i tak wyjdzie po wykonie) aby klocki (towary) pojawiły się w B nie przechodząc drogi A–>B. Chili trzeba tak rozdysponować ruchy klocków, aby wytwarzane w różnych miejscach (dlatego standaryzowane) trafiały do każdego miejsca zapotrzebowania jednocześnie odsyłając wymianę, i żeby na końcu dużo trafiło do Samego Wuja. W końcu kasyno jest po to, żeby było jasne kto tu wygrywa. Stąd taka standaryzacja i przymusy biurwokratyczne – żeby te klocki były swapowalne bez dyskryminacji. To jest trudno osiągnąć dla ropy (jedna na plastiki się nadaje, druga nie, jedna rafineria ma taki proces, a druga siaki), ale dla gazu od biedy coś się da zrobić (tu się robi propan, tam butan, tu etyn, tam inny kretyn, wrzucamy etyn:

https://en.wikipedia.org/wiki/Ettin

w ramach żartu o dwugłowych potworach z D&D, znana czytelnikom nazwa handlowa ett-ynu to acetylen trzymany w ryzach gąbkami z acetonem). Z drewnem się robi (choć nie jest lekko), z żelazem (i metalami do osnowy żelaza) jest to trochę regionalnie, ale się ogarnia, z aluminium dość prosto (mały rynek), ogarnięte jest zooto, srebro i kamyczki (wiadomo – produkty pierwszej potrzeby to pierwsze zostały ogarnięte, Fenicjanie to mieli łby) i tak krok po kroku idziemy w coraz większy bajzel (chemia jest w miarę ogarnięta). Otóż taki, że nie ma czegoś takiego jak standardowa koparka, spych czy ciężarówka. Nawet na terenie EU zestawy dopuszczone do ruchu w Rzeszy różnią się od tych w Niedorzeszy i tych u Svensonów. Przywieź flotę z USA i się dowiesz na pierwszym skrzyżowaniu, że łuki na autobanach jeszcze jak cię mogę (w Polin są tańsze niż w Skandynawii, więc limit długości dyszla od zaprzęgu jest krótszy, więc trzeba więcej kierowników za kółkami bo mniej się wozi na dzioba, niższa produktywność transportu), że te ronda nie dla żartu, no ale wjedziesz do miasta i jak nie jesteś w standardzie to utknąłeś. Tak jak nie ma standardowej obrabiarki. Dobrze, że jest system metryczny, ale… zaraz się o niego potkniemy, nie uprzedzajmy intrygi.

Te klocki nie są standardowe pomiędzy lokacjami. Jest więc do tego cała kupa biurokracji, której kiedyś nie było. Większość zbędnej dla przemysłu, który funkcjonuje w EU (krótkie serie, prototypy). Po kiego ma być zgodne ze świso, skoro robimy tylko jedną taką instalację i nie ma na nią standardu? Chińczycy odwrotnie – robią tego milion, ale że jeszcze nie ma standardu to go rozpiszą jak już będzie dziesięć milionów i wypada wtedy papier dokleić, że taki był plan jak v10 wyszło. Wbije się kropę i to będzie standard v1.0 – trzeba wiedzieć gdzie stawiać kropki, przecinki “i czasopisma”.

Dlatego na giełdach są operatorzy główni od przesuwania klocków i biura regionalne żeby to trzymać w jakiś ryzach rzeczywistości, oraz firmy transportowe drobne podłączone do dużych aby transport był w stanie jakoś standardowo się załadować na jednym kontynencie i wyładować na drugim w kilka godzin, a nie w trzy tygodnie jak jeszcze 40 lat temu. I takim fraktalnym systemem to działa, a żeby jakoś przeprowadzać clearingi używana jest waluta, że każdy ma inną to w odniesieniu do dulara, bo jest. Jakby nie było to by też działało.

Gdzieś tam na końcu jest DoD i Hexagon (czy inny piętagoń; nie nie chodzi o bibliotekę H3 dla c):

https://www.uber.com/en-SE/blog/h3/

który na końcu potrzebuje skorup z blachy pancernej, z przekładniami, napędami, elektroniką, to wszystko zapakowane w okręt czy na samolot, ten też trzeba wyprodukować i o ile USA dysponuje jakimś tam przemysłem maszynowym to pod warunkiem, że ni wyprodukuje w tym czasie czegoś innego, więc to “coś innego” trzeba przywieźć, a jednym krajem, który ma dużo na eksport “części do zaawansowanych maszyn” jest Reich. Rzesza miała je na eksport, ponieważ prąd był tani, bo był gaz tani, bo nie musiała robić “czegoś innego” więc zamiast tanio eksploatować prola to eksploatowano tani gaz ze słomki. Marżę pakowano w UST i cały system mógł coraz bardziej kredytować graty “w produkcji” na bazie systemów ERP (wystarczy klepnąć, że coś jest zrobione i rośnie limit kredytowy). Po to były systemy ERP, standaryzacja pod projekty i tani gaz. Uwalając słomkę w interesie firm sprzedających gaz (będący odpadem z produkcji ropy) zmusili Rzeszę do sprawdzenia czy tani prol istnieje. Dowiedzieli się, że tak tani przy ich kosztach życia przeczy fizyce i najwidoczniej go nie ma. Więc produkcja maszynowa padła, eksport do USA padł, banki w USA nie mogły kupić bondów, nie mogły więc kredytować produkcji więc im bardziej jej nie było tym bardziej jej być nie mogło. W rezultacie firmy w USA zaczęły zastępować tę produkcję, ale tych jest ile jest (to się samo mnoży na górkach cyklu trwający ponad cztery dekady, krótszy cykl jest za krótki, dlatego Niedorzecze nie produkuje własnych czołgów, samolotów i Izer) i DoD jakoś ze swoimi, pomalowanymi kontraktami nie okazał się atrakcyjnym klientem bo kickbacki nazbyt wygórowane. Owszem – korpora może takie oferty DoD złożyć, ale znajdź później MiŚie, które to rzeczywiście wykonają – kupisz te MiŚie żeby przymusić? Za tyle pracownicy pójdą kotlety przewracać w fastfoodzie. Ci od kotletów wyjdą na ulice i dopiero będzie się działo.

Tak samo padł przemysł oparty o drewno z Rosji, metalurgia to po całości (z tą kopalnią w Kirunie to produkcja się podwaja, ale to czego nie wrzucą na pierwszą stronę gazet to liczba ofiar, bo to jest ujawniane dopiero po wyrokach, o przykładzik:

https://da.se/2024/12/nova-18-dog-pa-lkab-familjen-efter-domen-allt-kommer-tillbaka-igen/

w skrócie – pierwsze dni w pracy i już pani nie ma; bo za wywrotkami nie zatrzymujemy się nigdy, nie widzisz lusterek, nie widzisz w lusterku kierowcy – biegiem z pola. Coś czego uczymy w fabrykach dzieci – maszyna skręca tak i tak, w tych trójkątach ~~ostrzału~~ staraj się nie bywać).

No i po tym dominie bankstera się połapała, że ich “produkty finansowe” nie bardzo znajdują nabywcę. Nie że muzyka ucichła jak w 2008 – zaczęła wciągać dźwięk w rytmie urojonym. Rynek EU dla jankeskich banków (derywaty, akcje, pośrednictwo do krain siódmej kategorii) to jest jakieś 2/3 clearingu. Jeśli lecieć po instrumentach pochodnych to taki brak zabezpieczenia ścina rynek gdzieś do lat pięćdziesiątych, czyli jankeskie banki nie mają jakiś i tak nieistniejących w gospodarce sum, a PKB USA staje się figurą retoryczną.

Chińczycy mieli kierunek na podobny problem i wtedy Jack dostał reedukację, teraz Ma. Bo chciał kopiuj wklej powielić ten sam sukces, jaki City zrobiło przenosząc core biznes do NY. Zapewne mu wyjaśnili, że w tej śrubie nie ma już gwintu i nikomu tego nie wkręci, aby dotarło to mu dokręcili śrubę, w której gwint jak najbardziej jest.

//w tekście będę się posługiwał odniesieniem do NYSE jako zobrazowania centrum obrotu obiecankami w USA, ale uprzedzając fokty zaznaczam, że nie chodzi o samą NYSE, a w toku snutej opowieści okaże się, że nawet o NYSE nie chodziło, a o pozostałą część ulicy stojącą w cieniu, który przyćmił Słońce;

Jankesi to nie jest jakaś nazbyt zorganizowana grupa – mają kilka pięter ucierania dylematów ich trapiących, ale jak w każdym imperium frakcji, interesików i zobowiązań jest gigantyczna, krzyżująca się nawzajem macierz. Tak z grubsza wiadomo co komu ewentualnie wolno (z takich lewych zagrywek, których niby nie wolno). Banki mogą wywołać lokalne konflikty ale pod warunkiem, że finansują obie strony i mają podpięty pod to eksport argumentów do rozstrzygania sporów, oraz na obszarze występuje securit (złoża). Firmy wydobywcze mogą dokonywać przejęć obszarów z użyciem przemocy Kapitana, ale pod warunkiem, że to jest interes lub sprawa krytyczna (bo tanków nie będzie). Dopuszczalne są działania terrorystyczne aby przejąć rynki zbytu (złamanie słomki na Bałtyku). Doszło do tego, że wszystko działa jak w zegarku, operację zakończono sukcesem, wyceny poszybowały, gaz się sprzedał na lata do przodu, po czym kura została bez złotego jaja, do tego całkiem zdechła. Jednocześnie strony konfliktu na U zamiast kupować broń od USA to wiadomo – jedni mają własną produkcję i im gospodarka na tym poszybowała, tak że głupio przestać z tym imperializmem, a drudzy są zblatowani z Jankesami do tego stopnia, że 90% hajsu jaki budżet USA różnymi kanałami pchał na U zostawało w USA (na przykład broniki jakie zorganizowałem do produkcji lokalnie łamiąc nawet nie wiem ile ustaw i rozporządzeń w ilu krajach, w jednym objaśnieniu produkcji, łańcucha dostaw, przeprowadzania badań i testów jakościowych; okazały się 50 razy tańsze od jankeskich, więc rząd U kupił od Jankesów – no przecież logika; a produkcja tych co zorganizowałem poszła po znajomych hierojach prywatnie, gross do Turcji i dalej w świat już jako tureckie). Akurat budżet na wojowanie w U to z punktu widzenia jawnego budżetu USA “na dokuczanie dźwiedziom” jest pryszcz, ale tam się wszystko lewymi kanałami trzyliterówek pchało. Dzięki temu w ogóle U jeszcze jest, a nie “jest wspominana”.

Na przykład desant na Kijów wiadomo tylko, że wyleciał z Pskowa. Do dziś nie znaleziono nikog kto by tam w desancie leciał, nie znaleziono samolotów (braki uzupełniono wymianą floty) i zapewne cała sprawa była mistyfikacją, a pułk szturmowo-desantowy zbiegł do Mandżurii opalać się pod palmami. Kiedy kartofel był jeszcze ciepły to były dane radarowe co tam się działo nam Białorusią, ale strony najwidoczniej uznały, że wygodniej jeśli sprawy nigdy nie było. Coś jak z Wagnerem w bitwie o pola Conoco – nastuniety. Później (2022) trzeba było powściągnąć cugle Ukraińcom, bo się rozpędzili odbijając Izjum, Bałakliję, Kupiańsk, dwa miesiące później Chersoń i zaczęli sprawdzać mapy, którędy na Moskwę. A to stanowiło pewien problemik.

Taki oto problemik, że Kreml miał na stole całą talię dżokerów (gruby deck) i na serio zaczęliby odcinać linie zaopatrzenia. Ponieważ Jankesi nie mieli okrętów jedzących biały chleb nad Morzem Czarnym (bo Turcja) to nie byliby w stanie spacyfikować tej awantury, więc pozostałoby eskalowanie odstraszania. A że strony starałyby się nie doprowadzić do wymiany niuków w gestach wzajemności po swoich terenach to z Europy od Białorusi po Lądek pojawiłyby się skutki niczym grzyby. Po deszczu.

Przyczyną tego jest to, że obszar Ukrainy to tak samo żywotny interes Kremla jak dla Waszyngtonu Kuba czy Meksyk. Kuba może być zaorana, ale nie cudza. W Meksyku może być Meksyk, ale nie majoistyczny (wysyłająca wojów z Peten Itza aby sprowadzili niewolnych do złożenia w ofierze). I w takiej sytuacji zaczęliby wyjaśniać gdzie jest granica niukami. Telefony się wtedy rozgrzały i Jankesi uznali, że budżet jest na dokuczanie dźwiedziowi, ale nie na na krzywdzenie ginącego gatunku. Tak konkretnie to akurat politrucy chcieli dźwiedziowi dokręcać militarnie śrubę, ale że wojskowi mają swoje kontakty (część wywiadu USMc oficjalnie była wtedy w Rosji jako reporterzy i Rosjanie żadnych fochów im o to nie robili, bo przecież nie po to tam byli, żeby jakieś fokty przedstawiać) to jakoś tak wychodziło, że “niedasiem.exe” wysłać, bo akurat się widlak popsuł, kontener nie ma atestu, a statek popłynął do innej bazy (a w ogóle to do Ikei to pojechało), stan morza pod górę i co tam sobie jeszcze można dorysować. Łby ochłonęły, Ukraińcom przeszło, Kacapy się ogarnęły, na Kremlu szerszenie uspokoiły i zaczęto robić w Radinu przetasowania, bo plama była z tym wpuszczaniem goli na własnym boisku.

Jednocześnie Niemcy starali się wyjaśnić Jankesom, że niczego na Ukrainie nie zgubili, że już tam byli i nie wybierają się ponownie, bo im granica przez Berlin jeszcze się w pamięci nie zatarła. Ale klimat byl taki, że muszą. No jak muszą to proszę bardzo, ale na szczęście słomka akurat wtedy padła (na okoliczność skutecznej kontrofensywy U, były wtedy ćwiczenia USNavy w Szczecinie, a w Europie zawody nurków w Hiszpanii – dokładnie w ten weekend, więc pół nurka od tych głębokości nie można było znaleźć w Bałtyku) i Rzesza nie musiała już nic bo “niedasiem.exe”.

Turcy od początku kopali dołki pod konfliktem, żeby się na ich akwenie za dużo nie działo (bo ryby płoszą) i byli nie-stroną, która najbardziej wpłynęła na sparaliżowanie konfliktu (najpierw uzbroili U żeby się obronili, a później rzucili grabki, bo wystarczy dokuczania bo jeszcze dźwiedziowi krzywdę zrobią, a ten ledwo zipie). Strony przeszły na okopane pozycje i uruchomiły maszynki do mięsa. Wojna manewrowa dobiegła końca, kolejne systemy uzbrojenia neutralizowano i awantura pełzła w stronę ganiania się po krzakach przy wtórze artylerii i bzyczeniu dronów liczniejszych niż komary.

Proszę sobie wyobrazić, że jedyna istotna militarnie część tego konfliktu odbyła się… w bankach. Wyjaśnijmy to z kilku perspektyw, które zepną nam się w ZEA, ale nie uprzedzajmy wielbłąda na pustyni – on wie w jakim tempie karawana ma się posuwać. Otóż z punktu widzenia Kremla koncepcja dostarczania przez USA broni na U jest jakimś żartem. Oczywiście jest to żart akceptowalny, bo bankstera chce przewalić 90% kasy do swojej kieszeni i coś tam pozorować, to jest ok, tak się bawimy, sztandary, wartości, pokruszone kości. Przecież żaden Warburg

(historia sama w sobie, istotne jest to, że ich placówka w Moskwie obsługuje Kreml niezależnie od ustroju:

https://en.wikipedia.org/wiki/Warburg_family

) nie będzie wyrzekał na naturalne zachowania bankstery. To przecież nie tylko po kacapskiej stronie jest korupcja, kleptokracja i brzuchate pany. Ale coś poszło nie tak (brak wymiany pokoleniowej w CIA – jakiś dziadek usłyszał, że bijemy ZSRR i potraktował to poważnie, że to ten stary ZSRR i trzeba im poważnie dosolić, a nie się w jakieś partyzantki bawić; przeoczył, że dźwiedź ledwo zipie) i wypisano bilety na zbyt poważne środki, które dźwiedzia z frontu zaczęły przeganiać. Wtedy po drugiej stronie obudził się ten stary ZSRR i zareagował tak jak powinien “a z niuka Wam ktoś ostatnio nie przypier?” – na takie dictum strony uznały, że wszystko na Kremlu jest w porządku, że tam jeszcze głów na zady nie zamieniali i kopiemy się po kostkach jak za starej, dobrej Zimnej W.

Jednakże wtedy jeszcze decydenci w aparacie Fedracji Gazowej byli powiązani z Europą. Dlatego kleptokracja, dlatego korupcja. Wzorce przywozili z Paryża. Normalna, europejska oligarchia, taka sama jak kleptokraci od ETS i handlu CO2. Jacyś durnie w EU ekscytowani przez oszołomów w USA wymyślili sankcje i poucinano handel z Rosją. Nie że cały, nie że od razu, Rosji do dziś od SWIFTu nie odcięto, takie tam drobne prztyczki, że VISA, że Mastercard, że clearing po SWIFT tak, ale tylko gross przez rurkę. Jakiś czas był z tego kabaret i trzeba było dzwonić do Watykanu aby Bóg też odwrócił oczy od rozliczeń i z grzeczności mogliby przestać bo się jeszcze Włosi zlaicyzują, porządki zaczną robić… głupio byłoby tak sankcje na Watykan, drutem kolczastym resztki rzymskiego imperium otaczać. Nie żeby lewactwo miało coś przeciwko zwalczaniu czarnych, ale jak tak wszystkie nitki pingpongowych dyplomacji się potnie to później już wyłącznie kontakt bojowy zostanie.

W każdym razie pierwsi ucierpieli oligarchowie powiązani z EU. Na Kremlu ślad po nich nie pozostał w rok. A wpływy stracili do końca 2022. Kiedy Radinu siadała do wigilii w 2023 (na początku roku, oni jeszcze updatu kalendarza nie mieli) to już w nowym towarzystwie. Głównie biznesu i jastrzębi (turbopatriotów), którzy od razu zaczęli się żreć o to czy państwo rozkraść prowadząc W (biznes – przytomni ludzie) czy azymut na Lizbonę (turbooszołomy). Jednocześnie cały biznes przestawiał się już od pół roku na kooperację z Chinami (do tego wszedł upierdliwy clearing trójstronny Chiny-Indie-Rosja prowadzony w ZEA – tam jest takie centrum clearingowe dla nieumiejących się dogadać). Co generowała bareizmy w gospodarkach. Hindusi mieli na wszystko wywalone bo to biznes, ale Pekin był w innej sytuacji – Jankesi szukali powodu, żeby ich złapać za balony i ścisnąć, a schodzili wtedy z pierwszego miejsca jako wierzyciel USA, więc łapanie nie było problemem tylko to ściskanie. Bo Chiny utrzymywały USA.

I tu robi się naprawdę ciekawie. Zaczniemy i skończymy na Syberii (jak tak dalej pójdzie to wielu skończy). Otóż gdzieś tam na Syberii wydobywany jest gaz, ropa, metale. Drewno, mamuty, stare buty. Rurką to płynie do EU, w EU robi się z tego wihajstry. 1/5-1/4 wihajstrów wraca do .ru jako zapłata, 1/4 się przeżera na miejscu, 1/2 leci do USA aby eurooligarchia trzymała co ukradła niemieckiemu robotnikowi (który okrada polskiego i greckiego robotnika), francuskiemu robotnikowi, angielskiemu robotnikowi i tak łańcuszkami wszyscy są okradzeni, w każdym razie łup trzymają w jankeskich bankach zamieniony na UST i pompując jankeskie giełdy. Proces trwa dekadami – dobrze jest. Jankesi dostają wihajstry i mają środki do clearingu, więc zamawiają więcej wihajstrów z Azji, głównie z Chin (tych i tamtych). Chińczycy rozkręcają na tym własną produkcję, ale prawie wszystko idzie im na eksport, robią sobie potiomkinowskie wybrzeże aby onieśmielać barbarzynców i barbarzyński interior aby mieć gdzie zsyłać nieposłusznych Hanów. Brakuje im paliw więc znowu leci nam rozrachunek przez ZEA (Iran też prowadzi rozrachunek przez ZEA, bo z Iranu do ZEA jest bliżej niż z Wołomina do Warszawy). Skoro leci przez ZEA to tam waluta obrachunkowa jest jaką Pan sobie żiczi, może być aurum. Więc te dulary z eksportu do USA (na lewarze pod pochodne z UST i giełdy w NY) lecą do ZEA za ropę, za co ZEA w NY kupuje więcej giełdy i UST. Perpetuum mobile. No to jak EU przestała kupować od Kacapów ropę (i część gazu, bo słomka poszła się paść, a dookoła to tyle nie przeleci) część bardaku z Syberii przekierowano od razu na azymut do Pekinu po kosztach. Bo w sumie to Syberia tak całkiem blisko, a Chińczycy zaczęli na Syberii inwestować skoro Holendrzy fochy robią. Instalacje holenderskie zostały i Chińczycy zaczęli je rozgryzać.

Tak czy tak każdy dyktator (czy von der Leń czy MBS – jeszcze nam wróci, będzie objaśnienie dla niezorientowanych) okrada lud tubylczy i pcha nadwyżkę w USA. Można sobie imperiować. Uwalenie słomki na Bałtyku spowodowało po roku problemik, bo Pekin i Kalkuta zaczęły rabatów na energetyki wymagać (Maskwa daje!) więc OPEC zaczął ograniczać podaż (to niech se Maskwa kopie) i Jankesom odbiło cyferkami przy pompie, a do tego (co gorsza) dulara w obrocie jakoś mniej było, bo się mało przydawał (Chińczycy oddali pierwszeństwo wierzycielstwa wobec USA Japończykom, oni są bardziej wierzący bo ich srogo nawrócono za ostatniej krucjaty ogniem piekielnym; a Rzesza nie bardzo miała za co kupować, choć oni przez piekielne hordy nawróceni byli jak trzeba – oddziały Niebian nie zdążyły ich oswobodzić od bicza bożego za tej samej awantury co Japończyków nawracano). Zauważmy, że to był koniec 2023, gospodarka w EU od roku już nie działała. Jankeskie firmy zaczęły się ewakuować na peryferia (Maroko, Egipt), ale nie każdą technologię tak się da. Europejskie peryferia poszły w nędzę i zaczęły grać pod siebie (a nawet robić pod siebie, Szwedzi na przykład zaproszeni do Naty pytali czy zdążą wejść i przysięgli, że będą w Nacie do samego końca “swojego lub jej”). Finowie zawsze przyjmą trochę uzbrojenia, bo od nich nic nie wyjedzie (w każdą stronę pod górę, nawet Niemcy za ostatniej awantury nie bardzo mieli się jak ewakuować), a nawet jakby mogło to Szwedzi i tak zrobią pod górę – lepiej jak bronia pozostaje w fińskim buforze. Czyli 2023Q4 banki w NY zamknęły ze zdziwieniem, że coś poszło nie tak, i niech ktoś coś…

#Tu się zaczyna historyjka;

//opowiadając o politbiurzę przejdę w tryb narracyjny, ponieważ coś tam wiem jak się odbywają takie roszady kadrowe na spotkaniach egzekutywy w korporach i coś tam jeszcze pamiętam jak to wyglądało w Partii, przy czym najbardziej zapadła mi w pamięć choinka i generał milicji przebrany za Mikołaja albo Dziadka Mroza, w każdym razie dobrze pamiętam klocki z wydarzenia kulturalnego, które z tego wora dostałem; były takie kolorowe;

//oczywiście nic nie pamiętam i nie trafię na pamięć na cichą “uliczkę” gdzie dożył szef milicji czy jeden z członków rpp oraz podobni przy wódce; miałem tam piaskownicę i ciągle rosną tam poziomki, choć drzewa są wyższe; sentymentalny się na starość robię^^

Szybko się ogarnęli, że to chyba oni mają przerąbane, bo zostali z papierem bez produkcji, jankeska razwiedka została wydymana przez prywaciorzy (tekst o czym szumią upadające wierzby) więc nie pomogą, jankeski krokodyl powiedział, że buty ma w senacie, a torebkę w kongresie, tankopola jeszcze jakieś zostały, ale jak mają komu tym przywalić to trzeba znaleźć jakiś nieodległych, słabych barbarzyńców (może Indian?). Po ratunek bankstera zadzwoniła do FEDu, Jeleń zaczęła jeździć po świecie starając się opchnąć koraliki, ale wyszło, że tyle to nikt nie ma, a w ogóle koralików wszyscy mają pełno. Policja polityczna przyznała, że w kraju nastroje rewolucyjne, nie żeby jakoś biedni biedniejszych chcieli zjadać, tylko tak bez sensu – anarchia, terytoria poza kontrolą psiarni, zdziczenie. W zasadzie czego by nie zaproponować, z któregokolwiek aparatu wyborczego to lud ma na to zwis po całości. Witamy w czwartym świecie. Kilka procent populacji interesuje nie cena marchewki tylko czy ćpanko nie drożeje.

W tym układzie głaszcząc się po jajkach do niczego nie dojdziemy i skończy się bajka. No to trzeba wyciągnąć kogoś z szafy i zobaczymy kto lud rozrusza, bo tu trzeba jakiś kurs obierać. Zauważmy, że jest początek 2024 i jeszcze nie wiedzą co zrobią, ale wiedzą, że cokolwiek by robili to linkę hamulca ucinają. Bo banki nie mają jak wymienić koralików na cokolwiek.

Dziś oczywiście wiemy, że z szafy wyciągnięto trupa (Trumpa), ale nie tylko jego rzucono na zbadanie sytuacji bojem – wyciągnięto też komunistów, anarchokapitalistów, nacjonalistów – badania kto zatrybi były od początku 2024. To nie było takie pewne, że zaraz Trump. Teraz zrobi się ciekawie, proszę się skupić bo to będzie coś w stylu Niedorzecznego podziału na Puławian (Moczar), Natolińczyków (Jaruzel, Rakowski), Warsiawka (biurwa status quo), Sztalinowskie (Gomułka, “Z kontrrewolucją się nie dyskutuje, do kontrrewolucji się strzela” – patrz medale z o czym szumią upadające…) tylko w kontekście USA, gdzie zamiast jednej PZPR są niby dwie Partie (piszę wielką literą bo neibawem nieboszczki), w których skład wchodzą takie i inne stare partie (wiecznie żywe) będące frakcjami, a członkowie ślizgają się pomiędzy niebieskimi i czerwonymi w zadziwiających labiryntach układów i zmian politycznych wiatrów Tzeentcha.

//powstrzymam się od linków, podam akronimy, bo by tu była bibliografia na pięć stron, a zakładam, że zaznaczyć tekst, wygooglać i samemu rozstrzygnąć każdy potrafi; to raczej informacje uboczne; tam gdzie to ma znaczenie dla bajki z mchu i paproci wrzucę linka;

Mamy więc na lewo SPUSA (po forku na DSOC, SDUSA + fork SPA[zachwilę] i SPUSA) gdzie:

SDUSA jest antykomuchowskie (stąd fork) i tam lęgną się neokony oraz związki zawodne (więc nie tylko w Niedorzeczu takie dziwactwa) i oni kręcą z obecnie rozwalonym ministerstwem edu (związek zawodny ATF), to taka banda akademików, którzy się czepiają z wygodnych foteli, coś jak swojskie Krakusy z nosami zadartymi wyżej chmurek. Jednocześnie będąc wyzywani od paleokonserwatystów. I tam jakieś układy historyczne mają Ukraińcy. To takie zaplecze kanapowe do debat o dupie Maryni.

DSOC to kanapowe zaplecze od związków zawodnych, pokoju, pacyfizmu, miłości do Palestyńczyków i podobne historie. W imperium takie rzeczy nie są nawet niepoważne.

SPUSA ma już jakieś tam umocowanie w aparacie, głownie samorządowym w Iowa, Detroit, Rhode Island, New Jersey, Minnesocie, przy czym mówimy głównie o ciałach doradczych dla edukacji. No to ich wszystkich Elonu wyślizgał na funduszach.

Pewne związki i poparcie ze SPUSA ma (proszę usiąść) Joe Lombardo od republikanów. No to tak wyglądają tam ścieżki. Kara śmierci ok, LGBTQ nie dyskryminować – szeryf wszystko ma ogarnięte. Po naszemu to był centrysta. Woda w kranie i te klimaty.

Teraz SPA (już się pojawiło) to są tacy socjaliści lekko narodowi izolacjoniści, coś jak wczesny Bosak. Kiedyś byli trockistami, ale wyrośli. Nie mają zbyt istotnych wpływów.

Jak trzeba połazić z transparentami to powyższe organizacje wesprą słowem.

Nie wstawać z fotela – Izrael Hunter (z pochodzenia Pers) z Partii Zielonych (pod demokratami są zieloni), izraelski działacz pokojowy (jak się komuś to jedno zdanie nie klei to nie brać tabletek – wszystko z Wami w porządku):

https://en.wikipedia.org/wiki/Dario_Hunter

Jeśli w Niedorzeczu komuś zarzuca się onucowanie, czy przynależność agenturalną u Obcych, to w USA jest jeszcze śmieszniej.

Dalej jest swojsko (na prawo), czyli LP gdzie występuje Dave Smith (coś jak Stanowski) czy Spike Cohen. Taka kanapowa ekstrema prawa i porządku pod butem.

Ciągle na prawo jest partia konstytukowa (zbieranina lewników od kręcenia przy podatkach patrz Mentzen):

https://en.wikipedia.org/wiki/Constitution_Party_(United_States)

i oni poklepują akurat Trumpa po plecach (ultrakonserwy, na przykład Franklin Graham).

Tea Party to zapewne wszyscy kojarzą, to też na prawo, mają swoich w kongresie z racji historycznej. Mogą dać w mordę (Jim Jordan) i jako ultrakonserwy poklepują Trumpa po plecach.

Teraz żeby mi się nie zrobił Psikuta bez “s” bo z pamięci lecę… Nick Fjutens? W każdym razie hasło “America First!” to właśnie oni (naziole) czyli Nick Fuentes. Prowadził atak na kapitol. Kumpel polityczny syna Trumpa, organizator nietuzinkowy, polityczny Łeb przez duże Ł, tylko młody gnojek i na wybory się nie nadaje jeszcze (coś jak europejskie socdemy za młodego rzucający brukiem w polizei). Zapewne w przyszłości trafi na dwory gdy braknie salonów. Jak szukacie historii o naziolach, kogoś młodego plotącego teksty dla kuców & inceli jak Mikke, pochwały dla akwarelisty, teorii spiskowych etc to gorąco polecam. Tam jest pełen odlot, ale jak widzicie America First weszło. Czyli Natolińcyzków namierzyliśmy.

Antifa jak wiemy się przejadła. Wypaliła się za poprzednich wyborów i narobiła złej prasy. Więc była w zabawie skreślona (to się nazywa w raporcie – niski sentyment społeczny, wzbudzają skrajnie negatywny w części elektoratu).

Jak widać ławka poza zdechłym aparatem klanów politycznych była krótka. Trump i Bernie Sanders. Pocisnęli sprawę kilka miesięcy i zobaczyli jak słupki. Popatrzyli na stan kasy i potrzeby udziałowców, sentyment społeczny. Uznali że wracają do korzeni i nawet jeśli dojdzie do demontażu układu to nei demontażu imperium. Na scenę wchodzi więc tradycyjnie TP (Tea Party). Pokonali imperium brytyjskie, więc to jest ostatnia, działająca wersja systemu. Zresztą zagrożone są interesy Kapitana Ameryki więc gdzie niby to mieli dyskutować przy czaju? No oczywiście w Homeland Security podejmowano takie decyzje gdzie skręcać tą karawaną. Przy czym DHS jest organem wykonawczym, a decyzję szto diełat musi podjąć ciało ustawodawcze. Porządek musi być. Może trochę podkładu, żeby zrozumieć gdzie deep state ma odkrywkę. Jakby ktoś potrzebował donos złożyć czy zadzwonić.

To co decyduje o wykonie DHS i rządu to United States Senate Committee on Governmental Affairs. Obecnie dodano im security w nazwie, ale to dekoracja. To po naszemu by się nazywało politbiuro, komisja do spraw służb i podobne fikołki. W każdym razie grupa trzymająca władzę za cohony. Żeby się łatwiej głosowało to jest nieparzysta liczba dziobów, piętnastu, to są drugie garnitury od wykonu. Na 15 osób jest przynajmniej trzech Żydów i czternastu lewników. Do nich należy (co nas interesuje) organizacja i reorganizacja rządu oraz polityki imperium. Do tego razwiedka (informowanie pierwszego sekretarza), niuki, pilnowanie wykresów (ekonomia, socjonomia), trzymanie porządku w kongresie (parlamencie), porządkowanie budżetu (gdyby się kongresowi i POTUSowi coś pozajączkowało, a banki rozłożyły ręce), polityka międzynarodowa, pilnowanie strażników pilnujących strażników, pilnowanie czy się wykony nie bisurmanią, pilnowanie czy się lewnictwu w sądach nie pozajączkowało (interes imperium podstawą orzeczenia), porządek między stanami w unii (jakby Texas chciał podbić Dakotę), no i najważniejsze – klucz do każdej szafy Kapitana Ameryki czegokolwiek nie dotyczyłaby zawartość szafy. Oni tam czarno na białym mają, że decydują o zakresie kompetencji kogokolwiek.

Wypisz wymaluj politbiuro, czyli organ, który rozstrzyga kto będzie pierwszym sekretarzem i kiedy obecnie spotka Oswalda. No i tutaj siedzi sobie Tea Party w osobie Pawła Randa (ważne, linka daję, teksaska konserwa):

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rand_Paul

który jest szefem politbiura. W tym politbiurze siedzi od 2013 roku. To on wsadził Trumpa do zamrażarki żeby go demokraci nie ubili (politycznie na amen). Oczywiście politykiem jest z dziada pradziada.

Politbiuro to oczywiście nie jest coś zawieszonego w próżni, nie ogranicza się do samej komisji tej czy tamtej. I nie ma magicznych wpływów. Trzeba grać takimi kartami jakie są, a głównym zajęciem politbiura jest rozstrzyganie sporów strukturalnych wewnątrz aparatu. To nie oni formułują politykę, oni ją mediują. O polityce decydują frakcje – każda w swoją stronę. Kołdra jest zawsze za krótka i trzeba podjąć decyzję w jakiej części robimy wysiłek na zbrojenia, w jakiej na zachowanie status quo, w jakiej na uspokojenie ciśnienia społecznego pod pokrywką. Czyli ile żelaza zdjąć z “wydatków na tanki”, żeby zrobić maszyny potrzebne do mielenia gazet, bo lud szarego papieru pragnie i podobne historie przekładania żetonów. Ile pał tu, ile widelca tam, głównie ma to na celu łagodzenie sporów, bo jedni kręcą polityczne lody i na końcu trzeba użyć widelca, zdemolować produkcję i rozemocjonować ludność, żeby była podkładka do przetasowań na stołkach; a drudzy eskalują w drugą stronę, zaś mandarynki z Kuby muszą dotrzeć na święta i fajnie jakby port wtedy działał.

Jeśli więc problem doszedł tak wysoko, to znaczy, że wystarczająco wielu pociągnęło sznurek “nie sztymuje nam”. Co oznacza – nie działa nam bezpieczeństwo, nie działa komunikacja, prowadzimy politykę z d, brakło paliwa do kontynuacji zleconej przez kongres polityki w zakresie wykonawczym. Tych sygnałów musiało być sporo. Wymienię je, ale one się pojawią wielokrotnie w historii, więc przeczytać i udawać, że się nie pamięta przy kolejnych zwrotach akcji:

wymiana handlowa oparta o clearing w bankach sprowadziła się do mieszania we własnej szklance i FEDowi brakło cukru; płynność jest, cukru (dóbr) w płynności mało;

kompleks militarno przemysłowy powiązany z bankami zdominował obrót polityczny (wszyscy zblatowani);

powiązania kompleksu wydobywczego z bankami zdominowały działalność “CIA” do tego stopnia, że musiała wysługiwać się widelcem i zaczęło to być kosztem netto nieporównywalnym do zysków brutto kompleksu utrzymującego polityków to sankcjonujących;

doszło do masowej utraty zaufania u pozostałych graczy z powodu nadużywania jednostronnej pozycji w rozgrywkach o koryto;

utracono kontrolę nad eskalacją z powodu powiązania interesów politycznych (wojny żydowskie na koszt Wuja Sama), wydobywczych (przewroty “CIA” stały się zmartwieniem krokodyla, a Pentagon to nie są tanie sprawy), kręcenie politycznych lodów sprowadziło się do eskalacji (co oznacza eskalacji budżetów interwencyjnych);

Z tego wyciągnięto wnioski, że wykolejona jest pętla zwrotna na decyzjach i w systemie jest eskalacyjny (co widać po zasobach) runeway wyników tej funkcji. I tego loopa trzeba naprawić. Bo się rozbiegły interesy wewnątrz samego imperium. Banki są jedynym organizmem mającym na tyle długi bieg, że jest jakaś wiedza plemienna, iż czasem trzeba zwinąć (zredukować wpływy własne), żeby przeżyć kolejne stulecie, że przesaturowali niszę ekologiczną, a nisza zaczęła się złośliwie kurczyć – typowy runeway. Na szczęście to bankstera ma ostateczną funkcję wykonawczą i kilka bezpieczników (dep skarbu, fed i dużą banksterę). Trzeba zmodyfikować pętlę zwrotną podejmowania decyzji – w locie. Kto ma dobre wskaźniki w cyferki? Kupcy, to bankierzy na razie w odstawkę bo macie zryty loop jak zameldowaliście i kupcy to wyprostują. Ale zmiany polityczne wymagają aparatu wyborczego, w którym są jeszcze ludzie z innej pętli decyzyjnej, czyli dziadki na imperialnej zwrotnicy. Takim aparatem dysponuje klan Kennedych, który z braku kandydatów rodzinnych wystawia najemników-ambicjonerów (Clinton, Obama). To tego aparatu politbiuro użyje i dlatego w polityce wróci Kennedy:

https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_F._Kennedy_Jr.

Oraz powiązane z nim osoby takie jak:

https://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Thiel

Do naprawiania pętli decyzyjnej wrócimy na końcu. Bo to jest przyczyna problemu. I największa zmiana w polityce Zapada od ponad pół wieku.

Leciało to być może jakoś tak…

W politbiurze decyzje podejmowane są na podstawie wskaźników, jak w korporze – co się przyjmie, co się nie przyjmie, który ambicjoner jest najmniej umoczony i najwyżej w notowaniach, kogo da się odwalić, jaki kurs polityczny się przyjmie, co kto ma robić, kto będzie miał jaki wykon do ogarnięcia. Normalnie nie lata się tam jak z pieprzem, ale tym razem sytuacja była krytyczna – rurki pourywane, perpetuum mobile stanęło, car grozi wojną, lud wzburzony, dochodzi do samosądów w klasie średniej (Luigi). Jeszcze przyleźli bankierzy, że karta zmaksowana, razwiedka że ich z interesa wypchnęli – same zgryzoty. Nie to co starzy, dobrzy terrormisie – coś do ogarnięcia.

Rachunki wskazywały jaki będzie scenariusz – sovieckie zwinięcie obecności. W Afganie już było, teraz lecimy resztę bo nie mamy na ropę do floty i armii. W każdym razie nie żeby szarżować. Bomby się skończyły. A tu Żydzi wojnę zaczęli. Kto pojedzie do Żydów im wyjaśnić, że w magazynie pusto? Tylko żeby mu uwierzyli, że to się jakoś zateguje później, ale mamy bajzel od ogarnięcia. I żeby żył dobrze z ambicjonerem. Witkoff to ogarnie.

https://en.wikipedia.org/wiki/Steve_Witkoff

No jak Witkoff ma to ogarniać to grubo jest, to On grał z Trumpem w Golfa, kiedy do Trumpa Routh palił z SKSa. On jest na Ty z terrormisiami i przemysłem. Czyli gołodupcy z senatu poproszą miliardera aby pojechał i coś znowu połatał? Bo Kapitan Ameryka bez grosza? Jak tak brakło ławki to dobierzemy z miliarderów, muszą znać się na robocie.

 

Witkoff jak pojedzie pogadać z Żydami to jeszcze nam wróci w historii. Na razie podglądamy jak politbiuro dobrało decka. Ktoś musi pilnować pustego skarbca. To na to weźmie kogoś do Sorosa, pedała Bażanta:

https://en.wikipedia.org/wiki/Scott_Bessent

on i tak pilnuje hajsu na kampanię ambicjonera, więc są dogadani.

Ambicjoner sam rozwiąże przegranie karty “kulminacja w Europie” (Twilight Struggle) czyli tu też będą oszczędności. Weszliśmy tam bo się pusto zrobiło, ale drogo więc cofamy się po liniach zaopatrzenia.

Linie zaopatrzenia w Europie z punktu widzenia USA. Gdzie to można dopłynąć dużym statkiem i ewentualnie wstawić okręty blue sea. Nie litorale jakieś tylko poważną navy na wysoką falę. Lotniskowiec Erie, Lotniskowiec UK, Spania, Portugalia, Francja od południa nie ma po co, od zachodu też nie bardzo, od północy są zabezpieczeni od tysiąca lat i do tego jest tam płytko. Rzesza – zachodnia owszem. Włochy – może lepiej żeby byli z tymi drugimi? Oni przynoszą pecha. Grecja w chińskich łapach, do tego awantura z Turcją, Turcy za pieniądze zrobią cokolwiek, ale piniondze się właśnie skończyły. No i Norwegia. Na Bałtyk cieśniny za łatwo zablokować więc Rzesza Wschodnia, Niedorzecze i Bałtowie nie nasze zmartwienie. Względnie scenariusz na Pribałtykę z daleka jest, ale z Norwegii, a do tego dołącza teatr fiński bo Kacapy będą to dusić z Murmańska, więc siły do Finlandii żeby dusić Murmańsk i Piotrogród w awanturze o Bałtów – długi front, bijatyka o Kozią Wólkę, niech się Niemcy ze Szwedami o to martwią. No to cofamy się tam gdzie sięga zaopatrzenie, a reszcie ambicjoner coś nakłamie. Jakby coś się działo to poklepiemy po plecach, a później i tak kończy się Jego ostatnia kadencja, więc się powie, że polityka się zmieniła. Do tego czasu trochę podrażnią dźwiedzia.

Niemców trzeba kopnąć w d, żeby przywrócili produkcję, bez znaczenia skąd wezmą zasilanie – niech biorą od ruskich, ważne żeby kupowali bilety w kasynie NYSE. Bo bez towarów żetony nic nie warte. Najwyżej niech odbudują rurę w wodzie, bo po drodze sami antydźwiedziowi.

Modernizacja armii. Bo mamy kupę złomu jak Kacapy, metody się zmieniły, trzeba się tego jakoś pozbyć. Przyda się jakaś “operacja specjalna” blisko i żeby nie było jak eskalować. Komu tu można łomot spuścić? Kanadyjczycy nie będą nam złomu strzelać. Może kartele – oni będą strzelać, kilka gołębi jednym kamieniem poleci, Meksyk trochę spuści z tonu. W zasadzie Kubę też można by, a docelowo w Wenezueli zrobić porządek bo tam jest ropa na plastiki blisko i nie trzeba przez pół świata wozić.

Iran… tego Witkoff nie załatwi, jakiś inny miliarder, nieumoczony w draki z nimi jest potrzebny. To niech ich uspokoi, oni i tak już robią niuki bo Żydzi im zwinęli partyzantkę w okolicznych krajach. Niech sobie robią, pokrzyczymy, pogrozimy palcem, ale żeby się tam z Żydami nie strzelali. W razie czego mamy tam osłonę rakietową po drodze w obie strony. Dymić co najwyżej symbolicznie. Gdakać sobie mogą. My im pozwalamy po ciuchu na niuki, więc żeby ich nie kusiło jak Chińczycy przyjdą z propozycją rozkręcenia awantury.

W kraju bajzel do ogarnięcia, a tu się pół świata pali. Ambicjonerowi trzeba przygotować jakieś papiery, żeby to jakoś legalnie wyglądało, że Kreml w prawie i w zasadzie to nic na Ukrainie nie zgubiliśmy, jesteśmy tam przez pomyłkę, że to jakoś pod publikę było. Bo dźwiedź wie, że to było polowanie na niego, które odwołaliśmy jak poszedł do gawry po strzelbę. Trzeba będzie dźwiedziowi jakieś zadośćuczynienie rzucić. Kasy nie ma – niech se tam co podbije w okolicy. I tak wrócimy do przepychanek zgodnie z tradycją jak się ten bajzel w kasie ogarnie, armię zmodernizuje.

Bajzel w kraju, trzeba będzie posprzątać czyli zdemontować duopol. Bo się wszyscy zblatowali i żrą więcej niż jest. Trzeba będzie przetrzebić to zaplecze od kanapowania. Jakiś patriotyzm, kult pracy przywrócić – standardowe zachowania. Ta mała wojna gdzieś blisko się przyda. Ambicjoner postraszy wszystkich i zobaczymy kto łyknie, ale pewnie padnie na kartele. To się uzna, że to nie są terytoria kontrolowane przez Meksyk i my udzielimy Meksykowi bratniej pomocy. Jak to dobremu sąsiadowi – myszy się wdały, miotaczem ognia te myszy. Na granicę dużo mundurów, zasieki, druty, bunkry, miny żeby nam jakiej kontrofensywy czy partyzantki nie przerzucili jak się zacznie. Podkładka pod zwiększoną obecność na granicy jest.

W dwóch akapitach zamknąłem całą koncepcję politbiura “imperium chyliło się ku upadkowi”. Wypada to rozpisać na egzekutywę (wykon), bo tu się zrobi ciekawie i wynikną ciekawe zwroty akcji wymuszające niebywałe rozwiązania. Niby takie ogólnikowe zwroty nic nie znaczą, ale dla wykonu znaczą wszystko i rozwinięcie tych postulatów puściło im zimny pot po plecach bo jeśli jest to przelicytowane dojdzie do rozprawy na widelce.

#Historyjka leci dalej; teraz wykon i zdziwienia;

Ludzie w politbiurze doskonale wiedzą jaki jest problem. Za długo nie było czystki, wszyscy zblatowani, podział partyjny nierozróżnialny. Została Partia władzy & konsensusu RRM (rączka, rączkę myje). Coś takiego jak w PZPR frakcja warszawska (biurwa broniąca status quo). W USA jest to frakcja waszyngtońska, w EU brukselska. W Chinach problem jest jawny i Puchatek walczy z nim ponad dekadę – problem trzyma się mocno^^

To immanentna własność każdego układu termodynamicznego – jak najmniej się narobić, jak najwięcej korzystać. Kiedy jednak nie ma źródeł zasilania pozostaje jak najmniej się narobić. W układach termodynamicznych oznacza to zbicie się w kupę, gdyż najwięcej zmian (pola) jest na limesie układu w d(s). Czyli pomiędzy jednym, a drugim nodem grafu linie sił mają coraz bardziej odbiegający od 1 dot product. Dlatego każda biurwa stara się zająć stanowisko za paprotką, gdzie wygłoszenie formułki zgodnej z linią jest całością roboty. Czyli stara się znaleźć wewnątrz aparatu decyzyjnego, a nie na wykonie. Dobrą analogią jest jednoosobowe przedsiębiorstwo – cała jedna osoba jest egzekutywą i musi robić. Im większe jest przedsiębiorstwo i bardziej kuliste (piramida hierarchii) tym mniejszy kontakt z robotą różną od ustawiania linii powiązanych nodów (dlatego połączenia poziome z dot product w okolicy 0 są większym problemem dla środka kuli niż zewnętrze z dot product -1, bo mają większą wagę w interakcji). W przypadku gospodarki jest to przypadek monopolu, w fizyce takie zwierzę występuje dla grawitacji – droga w jedną stronę. Monopole wzbudza się do przeorganizowania linii sił przez podział. Najlepiej tam wrzucić granat, czyli czerwony zarząd – duża miotła, wszyscy won, dyspersja tłumu.

Ponieważ takie oddziaływanie (biurwy) wskazuje iż jest asymptotyczne (najniższa energia przy najmniejszym d(s) ) to naturalną algebrą do niego jest technicolor (trójpodział władzy). Tylko trzeba się dowiedzieć z ilu zmiennych składa się d(s) i w jakiej kolejności. Dla uproszczenia (gdyby ktoś nie nadążał) chodzi o kolejność transformowania osi dla przypadku d(x)d(y)d(z), który w matlabie jest d(y)d(x)d(z), a w różnych silnikach kolejność jest rozwiązana różnie (na przykład przy przejściu z silników 2d na prymitywne 3d w pierwszych rozwiązaniach ze swobodnym (do pewnego stopnia, trygonometrycznego) “z” stosowano d(-y)d(z)d(x) ponieważ d(x)=1. W pewnych szczególnych przypadkach ten swizlling jest nierozróżnialny. Ile takich wymiarów ma biurwa? Im dłużej funkcjonuje tym więcej, a pierwszym postawionym przez politbiuro zagadnieniem było d($). No to walimy po pochodnej d($) i dobieramy majstra od czerwonego zarządzania. Z poprzedniej czytanki wiemy, że padło na Elonu jako twarzy przedsięwzięcia, ale tak naprawdę równanie rozwiązuje Marco Rubio:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Marco_Rubio

ponieważ biurwa w takie jednoosiówki potrafi zrobić gimbal lock na d(paragraf), d(kontakty) (podwieszony jestem) i różne inne myki. Biurwa celowo wstawia bezpieczniki zależności i ich zerwania tak, aby uwalenie jakiegoś stanowiska rozwalało wykona do niezdolności odtworzenia. Znamy to z wsadzania w poczet górników pracowników biurowych kopalni. W przypadku biurwy w USA już w czasie demontażu bezpieczniki zaczęły wywalać (z takich głośnych przykładów sypnęła się część tajnych projektów obronnych związanych z systemami radarowymi czy dozorem nad materiałami rozszczepialnymi, a osoby tam pracujące były tak zakonspirowane [chronione dane osobowe], że numerów do nich nie ma w kadrach, żeby wyjaśnić porywczość). Nie żeby to był tylko taki bezpiecznik zmyślony – często jest to wiedza branżowa, która po zabraniu dokumentacji powoduje niezdolność “firmy” do wykonania funkcji na bazie własnej, takie tam “procedury procedowania uproszczonego po analogiach” w kajecie majstra. Oczywiście biurwa ukrywa fakt istnienia majstra, który tym wszystkim kręci, żeby nie miał stanowiska aby kręcić nimi oficjalnie i majster spod miotły ucieknie w siną dal pierwszy, bo ma łeb. Dlatego przed inauguracją kupa lewników uciekła z federalki w prywatę.

Tu politbiuro natknęło się na kilka ciekawych kwestii związanych z systemem zarządzania. Ustalone już mieli, że duopol republikanie-demokraci idzie na śmietnik historii, bo przestał spełniać jakiekolwiek funkcji, stał się partią waszyngtońską. Po drugie coś poszło nie tak na wymianach pokoleniowych i koncepcjach zarządzania (ale do tego dojdziemy). Czyli dokładamy wymianę pokoleniową na wykonie – szpadel ma trzymać ktoś młody. Wiecznie młody nie będzie. Nie mogą leśne dziadki przysypiać w koparkach do przerzucania dokumentów.

Politbiuro musi jednak rozważyć jak znaleźli się tu gdzie są i przywrócić ostatnią, sprawną wersję systemu. Coś jest nie tak w logice podejmowania decyzji, trzeba sprawdzić jak się zmieniła, że z prawidłowej, zapewniającej ekspansję zeszła na grożącą konfliktem atomowym. Bo stare dziadki samego jeszcze Stalina pamiętające muszą uspokajać bałagan, który zorganizowały młode (65 letnie) kadry. Na tę chwilę trzeba odsunąć się od dźwiedzia i przeorganizować, żeby nie doszło do eskalacji o jakieś Mysiekiszki Litewskie.

 

Pół roku do wyborów, ambicjonerów zostało trzech – prawy (Trump), lewy (Sanders) i partia waszyngtońska (Śpioch i Wielbłądzica). Resztę wygasić, dobrać co pasuje do programów. Notowania wskazują, że w lewo nie skręcamy, czyli Sandersa do opozycji krytykującej (to taki bezpiecznik ustrojowy, coś jak biskup przypominający o miłosierdziu i pomstujący na rzeczywistość tylko w wydaniu nowoczesnym). Robić kampanie i rozpocząć kontakty poziome ze stornami. Rzesza ma przygotować się na przywrócenie handlu z Rosją, Żydów poprzeć – później zbilansuje się MBSem, kontakty z Kremlem odnawiać – mamy amunicji na pół roku, przy takim wydatku fabryki nie nadążą. I jeszcze bankstera… zaczęli wywalać akcje i idą w cash, w złoto, obrót towarowy siada rozliczenia peryferyjne (obrót detaliczny) się wykrzaczają: SVB leży i kwiczy, First Republic Bank popłynął. I fale się rozchodzą, niby niedużo, ale jak tak dalej pójdzie to zostanie pięć banków w całym imperium, których się po prostu nie da się uwalić nie rozwiązując FEDu. Rynek papierów transformuje w stronę obrotu pozapublicznego (czyli bez wycen na giełdzie – duże pakiety w transakcjach swapowych interbank), obligacje korporacyjne i akcje zaczynają mieć coraz mniej zbieżne z giełdą ceny transakcyjne. Czyli kapitalizacja rzeczywista rozjeżdża się z sumą zobowiązań coraz bardziej. I to poza zdolnością kontroli SECu. Formalnie niby SEC może, ale kupców nie upilnujesz w tej wadze – za dużo powiązań poziomych, wszystko w sądach na dekady utknie. Będą dzielić włos na czworo.

Trzy miesiące do wyborów – robi się gorąco. Nastroje społeczne spolaryzowane, zbójcy grasują (wracamy do słynnego tekstu) : “Szeroko rozlewa się po kraju fala zuchwałych przestępstw, napadów i włamań. Rosną milionowe fortuny rekinów podziemia gospodarczego. Chaos i demoralizacja przybrały rozmiary klęski.

Żydzi się nie uspokoją i nic z tym nie zrobimy, to zaproponujemy im deal, że tam gdzie już spalą wszystko to będzie jakiś plan naprawienia szkód, a w tym czasie przekierują przemoc na inny front, im tam frontów nie brakuje, nie będziemy nagłaśniać, że kogoś biją. Kontrola mediów nie działa bo frakcje są rozdrobnione i chcą zachować kanapowy status quo – im się wydaje, że budżet jest z gumy, na poważnie. Jeleń wszyscy pogonili, nie będzie hajsu. Chińczycy nawet nie chcieli rozmawiać, straciliśmy wiarygodność, za dużo wydajemy, prosili dekadę temu, żebyśmy zaczęli produkować jakiś użyteczny towar na wymianę bo zrobią to za nas. No i zrobili. A my odwrotnie. Bankstera gotowa na przeceny, bo albo zbilansujemy system społecznoekonomiczny, albo Kononowicz. Ukraińcy się uniezależniają i coś bredzą o własnych niukach, trzeba to wyłączyć i wyjść, a tu tyle sitw przejęło wykon rządu na łączach z Pentagonem i ciągle im wysyłają broń. Magazyny dochodzą do poziomu zapasu nienaruszalnego. To bez żartów teraz – partia waszyngtońska rzuca teraz ręcznik i robimy gładką tranzycję to obędzie się bez bicia. Jak nie posłuchają to dojdzie do zamieszek na każdym tle, w kraju zostanie wprowadzony martial law (nie wiemy nawet przez kogo, ale gdyby to zrobił jakiś szeryf z Nebraski to nikogo w tym cyrku nic już nie zdziwi, mamy rozpad struktury państwa taki jaką miał ZSRR) i tyle będzie z ich politykowania. Opcja atomowa zadziałała.

Wybory, stan zapasów nienaruszalnych pod kreską, jest nowy mandat, Witkoff już poumawiany, czas w trasę. Kacapy wysłały ostrzeżenie krótkim balistykiem (wpiszcie, żeby przewrócić umowy, ten pomysł z jednostronnym opuszczeniem ABM to jakiś błąd systemu, trzeba te błędy połatać). Opalony już teraz przejmuje kontrolę nad polityką międzynarodową – wizyty przekierowywać do Niego, partia waszyngtońska na boczny tor bo nie tylko dojdzie do poważnej wojny, ale ją jeszcze przegramy wygłaszając głupoty z ambony. Publiczne wystąpienia łagodzące sytuację i obiecujące gruszki na wierzbie kontynuować, jednocześnie nowa administracja zapowiada banany na innej sośnie. Wprowadzić dysonans – kupić czas. Elonu od ręki załatwił sprawę z Iranem, uspokojeni, mogą sobie niuki strugać, na razie Sauron tam nie patrzy. Z Żydami strzelać się grzecznie, mitygować im to strzelanie zdejmowaniem rakiet w obie strony. Turkom obiecać pół Syrii, żeby nie puszczali Żydów północnym szlakiem, mogą tam sobie robić co chcą, z Moskwy dzwonili, że wyjmą Asada, ale tam też chyba mają niezły bajzel. Przywrócenie normalnych kontaktów z Moskwą niemożliwe, trzeba będzie na wierchuszce kropki łączyć, całkowita utrata zaufania wobec umów (są przyczyny, sposób zarządzania wypaczony).

Koreańczycy wywalili uzupełnienie zapasów z ich magazynów, nawet się nie wysilili kontrwywiadowczo, po prostu zignorowali co tam ich żyrandol by chciał i nawet nie potraktowali eskalacji poważnie. Niedobrze, że nam nie uzupełnią ammo, dobrze, że nie partii waszyngtońskiej nie udało się rozpętać nowego konfliktu na zamknięcie. W Niedorzeczu problem – nie da się ich uspokoić, zaczęli się oddolnie nakręcać na Kacapów, dobrze że są rozbrojeni, boli ich gospodarczo, ale z ruskimi mają tyle na pieńku, że alergia dziedziczna. Po podziale Ukrainy będą musieli się zaopiekować sowimi starymi miastami przy granicy. Strony tego nie chcą, pozostaną fakty dokonane pod rygorem, że inaczej kontrolę przejmą tam dźwiedzie. Z Niedorzeczanami zawsze utrapienie, Rzesza ich jakoś uspokoi, mają tam jakieś assety w rządzie. Ale na długo to nie starczy. Im się tam wszystkim wydaje że Regan po 20 latach zmartwychwstał.

Miesiąc do oficjalnego przejęcia żyrandola. Skarb pusty. Urzędactwo za miesiąc poznamy z Kononowiczem, hajsu i tak nie ma. Jak ludzie zobaczą ceny jajek w sklepach to skończy się rzucanie zgniłymi w tych przy wódce. Skupienie na roszadach kadrowych. Wykon DoJ sparaliżowany – kupimy trochę czasu. Czas, jak bardzo brakuje czasu… Witkoff pojechał wyjaśnić Żydom z buta, że ammo się skończyło i mają się strzelać na piasku, na drugim brzegu rzeki bo wzbudzają. Spokoju trochę. I żadne tam, że mają wpływy w Waszyngtonie, bo później też by je chcieli mieć. Obiecał im wszystko co chcieli, ale na razie żadnego Iranu nie będzie bo Śpioch wystrzelał się w U i do tego mamy większy problem niż wojowanie. Banki i obrót handlowy d($). Więc robimy negocjacje i kupimy trochę czasu. Długo się ta fikcja nie utrzyma, ale trzy do sześciu miesięcy oddechu potrzebują fabryki, bo generałowie nie zejdą poniżej zapasów nienaruszalnych – ruszą inspekcje i będzie szlaban na wysyłki choćby sam POTUS stanął na uszach, bo musiałby ogłosić W, a tego bez kongresu nie zrobi, a w kongresie nie będzie na to budżetu bo w bankach robiliby konserwy gdyby mieli mięso ale nie mają blachy.

 

#I wtedy zaczęło się…

Witkoff potrzebował gdzieś powiesić kapelusz. A w tamtej okolicy jest taki porządek, że kapelusz oficjalnie wiesza się u MBSa:

https://en.wikipedia.org/wiki/Mohammed_bin_Salman

a dookoła mają Andorę, Luxemburg, Monako, Delaware i Wyspę Man w jednym. ZEA. Tam wiesza się kufer ze zootem. Przyjmują dowolną walutę, a nawet biżuterię po babci. Jego Wysokość MBS to właściwy do panowania sukinsyn robiący to wszystko co wypada czynić koronowanym. Włącznie z prostowaniem gruchy innym książętom gdy pohulali za bardzo naruszając interes korony w stosunkach. Tam zapewne od słowa do słowa doszli do tego, że MBS wie jak bardzo politbiuro USA jest w d i chętnie pomoże, no ale to będzie kosztowało. Wie bo jest jednym z głównych udziałowców największych banków na świecie, a te są głownie w USA. A jak nie on to któryś inny książę. Choć w zasadzie to w jego własnym interesie bo jest udziałowcem tego USA. Zapewne od słowa do słowa doszli z Witkoffem, że politbiuro nie wie jak bardzo partia waszyngtońska straciła kontakt z rzeczywistością bo udziałowcami nie są. A że Witkoff jest hopsztylionerem co dużo much w kiblu ubił to MBS polecił mu omówić kwestię jak głęboko są tam gdzie się urządzili z kimś od Sachsa, akurat jak znalazł pod ręką pojawia się ktoś z banksterskiego półświatka Harvardu – Kirył.

https://en.wikipedia.org/wiki/Kirill_Dmitriev

Czyli tak mniej więcej odpowiednik części kompetencji Bażanta gdyby Bażant miał skarb na plusie. Zapewne Kirył rozłożył przed Witkoffem to co mu tłumaczyli w politbiurze i wyjaśnił w jakim tempie są coraz bardziej w czarnej, a razem z nimi cały system clearingu planety. Do tego ile są nad zapasem nienaruszalnym, i że defcon na dwójce nie jest pewny, więc tę kulminację w Europie przegrali i pozostaje rozstrzygnąć czy zgrywamy defcon na biało, czy może wizyta Witkoffa i zaangażowanie MBSa jest przebłyskiem rozsądku leśnych dziadków, co samego jeszcze Stalina pamiętają, bo tym młodym się wydaje, że pokój zawsze był i wiecznie będzie, a plutonu to wszyscy tak hobbystycznie naprodukowali.

Zapewne doszli do porozumienia, że wyobrażenie politbiura jak są spenetrowani w bankach, w przemyśle i jak współzależni w każdej kwestii jest optymistyczne. Że bajzel w biurwie jest poziomu upadającego CeCeCePa, i że tę sprawę trzeba rozstrzygnąć natychmiast zanim po pagonach poleci bo Kreml też na widelcu siedzi i krokodyl się rzuca krwawiąc, może sobie przypomnieć że ma zęby. Zapewne rozrysowali sobie mapy komu gdzie sięga, gdzie niczyje, i że Rzesza jest wszystkim potrzebna aby banki mogły podtrzymywać porządek społeczny, a do tego muszą działać fabryki, a do tego musi być podpięte zasilanie. Na tej mapie jakoś im tak wyszło, że grają pod tę samą agenturę, więc cały spór wynika z jakiejś patologii systemu podejmowania decyzji w aparacie USA czym jak można się domyślać politbiuro już usilnie się zajmuje i za miesiąc zacznie wietrzyć. Jeśli nie dojdzie do eskalacji najpóźniej za kwartał (czyli w kwietniu) to ostatnie linie obrony na terenach zurbanizowanych zostaną zmielone, a dalej jest aż do Wielkiej Rzeki step. Wtedy już nie będzie rozstrzygnięć politycznych, zapewne i tak ich nie będzie. To nie jakiś Afganistan na odległym peryferium tylko U pod samym nosem Moskwy. I cała ta U jest najmniejszym problemem, bo przez trzy dekady gówniarzeria w aparacie USA niezłego bajzlu narobiła i umowy z USA są bezprzedmiotowe.

Zapewne pogadali sobie jakie interesy ekonomiczne są wspólne (dla Sachsa i Citi, przecież nie jakiś tam państw), którędy idą pompy (Kanada, Rzesza), skąd żelazo, skąd nikiel, gdzie aluminium, drewno, wungiel, nafta i gaz sika. Gdzie zboże rośnie, a gdzie wody brakuje. Po ile bawełna i czy na pewno chcą dalszej izolacji dolara od dóbr, bo się strasznie ciężko rozliczać rozliczać dolarem bez Wuja Sama, bankstera cierpi, a alternatywy niet. I Sam Wuj też cierpi, bo kupić gratow nie ma gdzie, a lud leniwy robić tyle nie chce tylko ćpa. To może jednak przywrócimy clearing po bożemu, może jednak uwolnimy transakcje zanim do jakiegoś grubszego nieporozumienia dojdzie.

Eurooszołomy są problemem, ale pozostaje rozstrzygnąć czyim, bez Kapitana Ameryki (który dostał baty i pozostaje się z twarzą wycofać) Kreml sobie wyprostuje potrzebne kraje. Wuj Sam może pomóc, może nie przeszkadzać, może się poprztykamy na jakimś innym froncie, no ale tu pod domem to już nie. I jak już sobie wszystko wyjaśnili, obdzwonili zwierzchników, że jest jakiś rozsądny punkt do pingponga to przeszli jeszcze do sposobu rozwiązania tego aby było ładnie. Dekoracje żeby nie kłuły w oczy. No więc potrzebne jest jakieś lewnicze pierdolenie farmazonów, że ZSRR w prawie (czy jak się teraz przykrywka Kremla nazywa) i że dźwiedź słusznie zajączkowi natłukł, bo zajączkowi obiecano gruszki na wierzbie, których nie zamierzano dotrzymać i to jeszcze by uszło, ale dźwiedziowi też naobiecywano i brakło gruszek.

Bazą dla nieporozumienia jest sterta papieru związanego z Kosovem, która w przełożeniu na ludzki oznacza, że trzeba zaakceptować fakty i kto się jednostronnie wybił przemocą na samostanowienie to pozostaje przyjąć dokonanie do wiadomości i albo wyprostować kijem albo się pokreślić mapę, że tak właśnie jest. Wbrew powszechnej opinii jakoby Fedracja Gazowa coś tam marudziła na rezolucję 1244 przyjmującą opinię MTS (opinię, nie wyrok, sądy wydają opinie^^) Kacapaia akurat powstanie Kosova poparła:

The Declaration has brought about undeniable factual effects on the ground

and thus cannot be equated to some similar declarations that are often adopted by

separatist movements without any factual or legal effects whatsoever (such as the

one adopted by the Kosovo Provincial Assembly in 19917).[z biletu poniżej wyciągnięte co tam Kreml o całej sprawie uważa];

https://www.icj-cij.org/sites/default/files/case-related/141/15628.pdf

Dla uproszczenia jeszcze trochę linków do lewniczej buchalterii:

Lewnicze pierdolenie:

https://unmik.unmissions.org/united-nations-resolution-1244

https://www.icj-cij.org/case/141

https://www.icj-cij.org/node/101885

W przełożeniu na nasze – imperium może sobie uznać zażalenia jakiegoś tam Goralenvolk, poprzeć, dozbroić, wysłać “instruktorów” i spuścić baty unitarnemu Kapitanowi bo tak. Bo Jankesi mogą i Kacapi nie gęsi. Jak ktoś ma wątpliwości to patrz czołg.

Ale to był dopiero początek przygody, bo to są dopiero dyskusje wprowadzające, aby strony były on the same page. Wtedy dopiero można do szefa.

Porozumienie Żydów z Entuzjazmem (podpowiadam jak czytać Humus, żeby nie podpadać algorytmom, bo komentatura uprawia fikołki koalangowe) zostało podpisane 17 stycznia 2025 roku przez negocjatorów w Doha.

A Witkoff poparty przez Kiryła, że to pingpong i jest styk z bazą wsiada w samolot i ląduje w Moskwie, gdzie spotyka się z Bad Vladem. Omawiają oczekiwania reparacji wojennych dla Rosji (bo awantura wywołana przez nieodpowiedzialną gownażerię kosztowała i teraz kelner z rachunkiem), głębokość wycofania, przywrócenie ruchu w Rzeszy, ale to są duperele na mało istotnym półwyspie Azji. Omawiają kwestie istotniejsze – wykonywanie umów wzajemnych w kwestiach bezpieczeństwa. NMD z biurka do kosza, nowe ABM z kosza na biurko, wzajemne inspekcje ile kto ma groźnego złomu, radarów etc; związki gospodarcze, kto z kim ustala ile ropy na rynek, po ile zoooto, a po ile dulary. Oczywiście nad Potomakiem mają przywrócić porządek, żeby się takie brewerie nie powtarzały, bo jak politbiuro nie ogarnie to następną razą może dojść do przykrego grzybobrania na kontynencie i miejmy nadzieję, że wyłącznie na jednym, bo jak komuś do łba strzeli pomysł dekapitacji zdolności odpowiedzi to defcon biały z miejsca. Strony dogadane, wrzucamy na defcon żółty i zobaczymy czy dotrzymujecie umów.

Taką ciekawą kwestią umów może być redukcja intensywności działań niejawnych. Czyli tego jak lecą blanka z szumu upadających ustrojów. Tak na ludzki – co takim przysłowiowym GRU, CIA, Gazpromowi i Halliburtonowi wolno. Bo się towarzystwo rozpasało. Aż trzeba było Wagnerom gruchy prostować, tak samo Prince w USA kombinował czy zmechu nie dostarczać usługowo. W d się szpiegom poprzewracało. Operacje lewe owszem – od tego mają widelec, ale żadnych zmechów, artylerii, poważnego lotnictwa, marynarki. Strzelać się, wa asg się bawić, ze śmigłowca skoczyć – to jest ok, ale żeby się znowu czołgami nie rozszalali. Co innego spółki paliwowe, mogą wozić tanki dyktatorom, ale żeby to nie starczało do działań przeciwko sąsiadom – tak na styk na wojska wewnętrzne jest ok. Czyli wracamy do kopania się po kostkach, żadnego kopania w piszczele bo się zaczęliśmy kopać w balony, a oszołomy zaczęły pokrzykiwać o dekapitacji zdolności do niukowania – czyli kopa w łeb. Po staremu się dogadywaliśmy, że jak atak zmechu na bazę (wspomniany wcześniej przypadek – pola Conoco) to nastuniety i można wypłaszczyć. Czyli umawiamy się, że to nie nasi i można rozwalać. To smutnym panom zejdzie poziom eskalacji do starej zabawy, bo nie może być tak, żeby kartele sobie bwp jeździły. To jest najistotniejsza część umów deeskalacyjnych, bo to tu się zawsze zaczyna – najpierw delikatnie się prztykają, a później jest coraz więcej twardogłowych i oni innego młotka na coś co przypomina gwóźdź używają.

A za ten rurociąg do Rzeszy zapłaci ten co się chwalił. Jak się ten jewrej nazywał… no to do ministra Apllebaum wyślemy rachunek i żeby nawet nie pisnęli. Bo to odbudować trzeba. To jest w interesie banków aby pokopać jeszcze puszkę w dół ulicy.

Dlaczego redukcja działań niejawnych, w tym działań rozszerzonych jest tak istotna.

W toku eskalacji kolejnymi przewrotami “CIA” zaczęła nadużywać krokodyla. Zaczęła się rozmywać granica pomiędzy działalnością szpiegowską, kontrwywiadowczą i operacjami specjalnymi (domena krokodyla). Dotyczyło to również powiązań personalnych. To że szpiony mają wtyki w krokodylu to normalna sprawa. W końcu mają kontrwywiad, a że mają też szpionów to wiedzą co wiedzą ci drudzy i czasem wpada jakaś sprawa z krokodyla, o której kontrwywiad krokodyla nie wie, ale wypada mu powiedzieć, a często ręcznie pomóc bo jest duży i niemrawy.

Ponieważ w korporze (a “CIA” to firma, jak każda normalna szpiegownia w dowolnej epoce) czasem coś nie wyjdzie (bo problem okazał się zbyt duży) to można albo odpuścić (będzie następna raza – normalne zachowanie szpionów ever) albo kontynuować. Kłopot w tym, że jeśli szpiony zaczynają dzielić kadry ze specopsami (bo byli potrzebni tu i tam, zawsze skuteczni do wbicia gwoździa) to ze względu na jakość kadr takich jednostek zaczyna się korzystać z ich analiz i sposobu rozwiązywania problemu. Wbijania gwoździa. Jest jednak pewien problemik pętli decyzyjnej, którego szpiegownia nie przewiduje (dlatego szpiegownie jako aparaty polityczne składają się z “cywilów” i są narzędziem prowadzenia polityki pokoju, a jak politycy decydują, że nie będzie pokoju to mają do tego aparat od niepokoju – krokodyla). Ten problemik związany jest z parametrami psychologicznymi doboru kadr. Otóż “czasem coś nie wyjdzie” to część rozgrywki. Dogadywanie się to część rozgrywki. A dla ludzi w siłach do wbijania gwoździa porażka nie jest opcją. Wcielenie ich do aparatu decyzyjnego oznacza, że będą oni eskalować do skutku. Do samego końca przeciwnika lub przedmiotu sporu. I dlatego do szpiegowni nie wolno wcielać ludzi o takim sposobie myślenia – oni są potrzebni krokodylowi. Dlatego krokodyl ma cywilny nadzór polityczny – dogadalim się, działania wstrzymać, krokodyl do budy. Jest narzędziem, nie metodą. Krokodyl też dużo je i zmienia strukturę gospodarczą użytkownika oraz generuje problemy społeczno-ekonomiczne. Do szpiegowni dobiera się ludzi, którzy na bazie ucierania opinii grając w oszusta muszą ocenić czy mają sprawczość – czy cele są możliwe do osiągnięcia tanio. To samo co robią kupcy – spotykanie się w tej części drogi, gdy obie strony są równie niezadowolone, ale ciągle jest mucha w kiblu do ubicia. Krokodyl demoluje kible jeśli nie dostanie muchy.

Dlatego pod żadnym pozorem nie można w takim aparacie mieć decydenta, dla którego porażka nie jest opcją. A oni to zrobili. Co eskalowało. Na początku delikatnie – szpiegownie zaczęły częściej strzelać, z zabawy typowej dla MI6 przeszli na karabiny, później na granatniki, później potrzebny był prywatny krokodyl. Trafiło akurat na Princea (Xe Service, Blackwater, Academia) i sprawa rozkręcała się do awantury na Placu Nisur [masakra w Nisur Square (2004)]. Kiedy porażka nie jest opcją to trzeba mieć coraz grubsze środki i Prince w pewnym momencie zaproponował, że na życzenie “CIA” zorganizuje zmech. Wtedy się bezpieczniki w kongresie odpaliły, że to oznacza utratę decyzyjności politycznej nad siłą zbrojną. I że trochę za daleko to zaszło. A że później musi przyjeżdżać krokodyl (bo wyeskalowane) to rachunek jest do przełknięcia w kongresie – za wojnę, o której zdecydowała biurwa wykonawcza w “CIA” bez polecenia politycznego, bo gdyby było takie polecenie to sprawę by szył Pentagon.

Towarzystwo sobie nazbyt pofolgowało i głównym zmartwieniem w interakcjach między państwami dysponującymi najgrubszym kijem jest to, że takich ciężkich środków jak zmech (drugi najpoważniejszy typ środków lądowych bezpośredniego kontaktu) używa się wyłącznie przeciwko wystarczająco istotnym interesom. I uruchamia to pętle decyzyjne odpowiedzi. I są to pętle pozapolityczne, tym zajmuje się krokodyl. Jeśli więc umawiamy się na proxy to wszystkie jednostki jednostki jakie tam się ścierają są nastuniet. I nie dochodzi do konfliktu uruchamiającego krokodyle. Bo żeby zwalczyć zmech trzeba użyć artylerii, lotnictwa i podobnych zabawek, a że typy w takiej jednostce nawet jeśli jest prywatna mają lepsze niż dobre kontakty osobiste z operującymi gdzieś w okolicy siłami oficjalnymi to mogą po koleżeńsku poprosić o wsparcie (nielegalne, bo niesankcjonowane politycznie, ale coś tam da się załatwić, bo chłopaki razem w niejednym okopie siedzieli) i nagle trochę przesunie się patrol lotniczy – coś zrzuci na artylerię, która szarga prywatny zmech bo cokolwiek (terrormisie chyba tam były; paszporty się znajdą na glebie), artyleria wywali kilka niezarachowanych paczek, które jakoś tak się walały – niefortunnie spadło. I w błyskawicznych krokach dojdzie do interakcji krokodyli państw poważny. Bo jakby tam atakowali jacyś specopsi z ręcznym widelcem, po cichu, z granatnikiem albo ciężarówką załadowaną kaboomem to są normalne sprawy, baza jak się przed tym nei broni to sami sobie winni że od terrormisiów wpuścili gola, ale zmech powoduje eskalację (jest cenny więc dojdzie do nadużyć). No i jeszcze jakiś Prince albo Prigożyn w ramach hecy pomaszeruje przekroczyć Potomak – kości zostały rozrzucone. Nie może dochodzić do takich eskalacji. Chodzi o to aby nie było środków eskalacji poza kontrolą Kapitana, bo co to jest za monopol na przemoc bez monopolu? Raz dwa z takiej awantury o zmech zaczną palić w siebie samoloty, dojdzie do incydentu, włączy się flota, poderwane będą latadła w okolicy, poleci coś plot, coś przeciwokrętowego i zanim się zadzwoni z Wszyngtonu do Moskwy krokodyle się za ogony złapią, a dla nich porażka nie jest opcją. Więc prywacie ograniczymy poziom eskalacji do takiego akceptowalnego. Instruktorzy tak – ciężki sprzęt wymagający angażowania nieprzytomnego krokodyla na pełnej petardzie “zdecydowanie nie”.

Wtedy kontrola polityczna i telefon do Moskwy ma sens.

#Miotły nadszedł czas;

Przejęcie żyrandola. Ambicjoner formalnie przejmuje pokoje, ale cały plan (łącznie z ambicjonerem) jest przygotowany. Nie żeby to była jakaś komplikowana operacja – imperium przestało działać bo rozległość partii waszyngtońskiej (status quo) rozrzedziło sukinsynów, jest tam za dużo dykty i gołębi. Kupcy tam wpadli jak lis do kurnika. To co tam puszczają na głównym ścieku to są takie propagandowe wycinki z gatunku “afera mięsna”. Istotne jest to, że nikt nie lata z widelcem przymuszając do pasywności w przypadku odraczających decyzji sądu (czyli takich lodówek na przeczekanie – partia status quo chce kupić czas, a później wykazać, że przetrwała czyli nie była słaba). Co prawda w USA nie ma ambasady USA więc “CIA” nie może tam prowadzić operacji (nie ma mandatu), ale ma dość ludzi w DEA, FBI, sanepidzie i straży pożarnej aby kontrolami uwalić cokolwiek zechce. Jednak nic takiego się nie dzieje. A to nie jest taka prosta sprawa aby zmitygować własną bezpiekę, która do miski dostaje za to, że obala rządy co jest główną, zaszczytną specjalizacją, bo pozostałe są mniej zaszczytne.

W aparacie zauważamy, że minzagr (sekretarz stanu) ma wyłączony aparat (bo ten jest spenetrowany przez własne służby) i zajmuje się tym POTUS (normalna sprawa w rządach gabinetowych – premierem lub wicepremierem zostaje minister od najbardziej palącej kwestii, premierem w USA jest POTUS). Politbiuro aby uzyskać taki efekt dyscypliny w szpiegowni & wywrotowni musiało przeprowadzić szereg przesłuchań niejawnych przed komisją, a nawet rozmów prywatnych – obstawiam, że większość prywatnych. Najpierw omawiając z szefem wszystkich szefów oraz szefami departamentów (od szpionów, od kontrszpionów, od bibuły i bajek, od występku przeciw papierom, od mokrej roboty, od wiernych & niewiernych), że będzie reforma, która tym razem nie dotyczy osób na stołkach tylko modelu analitycznego. Aparat poznawczy Wam się panowie wysypał i zrobimy serię przesłuchań niejawnych abyście to sobie zanotowali. Podejrzewam, że ta mitygacja najpóźniej latem 2024 przebiegała tak…

Wzywa się analityków, kładzie na stole decyzję o (przyjmijmy wpływie eskalującym na podmiot zewnętrzny, dajmy na to deklaracje wiceministra w Holandii) na podstawie (opinia zbiorcza z analiz co się stanie) w tym analizach (lista) i obok raporty o skutkach podjętych działań, oraz kontrraporty o skutkach zaobserwowanych z innego fotela. Woła się analityków jednego po drugim i pyta czy to pana opinia o zaleceniu takich, a takich działań w oczekiwaniu na taki, a siaki skutek. Podpisane jest, więc to pytanie retoryczne, ale chodzi o to, że to grupy robocze organizują, więc trzeba dojść czy ktoś im kazał, czy ktoś wpływał, czy oni tak sami z siebie. No więc przeważa, że sami z siebie. Na to kto wpływał kontrszpiony też mają kwity, czasem w pętli własnej sami na swoich wpływali różnymi kanałami.

No i przewidywane skutki były takie, a wyszło jak zwykle? No ale to tylko jedna z opinii, ja niewinowaty, pomiłujcie panie, ja tu tylko do móżdżenia i suflowania jestem. Wiemy, nic do Pana nie mamy, po prostu nas zaciekawiło. Następny – ten sam zestaw pytań. Po czym komisja rozważa, jak to urwał jest, że prawie wszystkie grupy robocze zalecały to samo, część zalecała powstrzymanie się od wpływu, głosy sprzeciwu w grupach nie wystąpiły bądź zduszono je w zarodku. Znowu do Zatoki Świń wycieczka jedzie? Już zapomnieli, że jak tak schodzą opinie to trzeba się podrapać po głowie?

Gdzieś zimą po wszystkich due diligence…

Wtedy na sekcję idą grupy robocze i notatki od nich. Co tam im się uwidziało, że na końcu wypluto opinie, że jak zrobimy tak i siak to stanie się to i to, a tamto nie stanie. I jakoś zawsze na pętli poza wpływem bezpośrednim wychodzi odwrotnie. Jak to się dzieje, że uznajemy kontakty odpowiadające za bezpieczeństwo za końcówki wpływu na decyzje i je ignorujemy. Jak to się dzieje, że krok po kroku zignorowano informacje stron o eskalacji i obecnie stoimy przed perspektywą niuków, a ostrzegacze materialne już poszły. Jak to urwał jest, że nie ma ani jednego raportu, że Kacapy montują rakietę na wyrzutni i o całej sprawie dowiadujemy się dopiero kiedy nam grzecznościowo dzwonią z zawiadomieniem, że nie strzelają do nas? Jakby się krokodyl o tym z radarów i satelit dowiedział, a nie od politycznego to już byśmy mieli marital law w kraju.

Coś jest mocno zjebanie w procesie poznawczym, w skutek czego w decyzyjnym więc szpiegownia na razie odpina się od wpływu. Bo macie jakiś poważny błąd w systemie i musimy go naprawić, i tym razem nie chodzi o wycinkę personalną tylko wagi na funkcjach podejmowania decyzji. Poprzypisywaliście do wszystkich źródeł zewnętrznych zera i wróżycie z własnych fusów. Żeby spokój był w czasie porządków, bo jeśli wasze wybitne działy analiz wymyślą, żeby “coś zrobić” to już wiemy, że 100/100 się pomylą i będzie w kraju rewolta. Jeśli uważacie, że ją zdusicie to 100/100 nie uda się. Od kontaktów międzynarodowych jest sekretarz stanu i jego zaplecze, ale je przejęliście (co oczywiste), więc w okresie przejściowym nie wszczynać czegokolwiek, politykowaniem zagranicznym zajmą się kupcy i bankstera, bo i tak mają kontakty, a teraz nam brakło właśnie w towarze plus, a w bankach pusty papier został. Więc na jakieś operacje i tak byście nie mieli funduszy. Jeleń lata jak głupia po świecie, żeby Wam z Bangladeszczu buciki i krawaciki przysłali, a tam za nasze koraliki nie chcą. Bezpieka rozumie, że cala nie będzie miała, żadnej daczy pod Moskwą czy w chińskim interiorze? No to przestańcie mącić bo Kononowicz dla nas wszystkich. Podlegacie władzy cywilnej, politbiuro to jest władza cywilna, przysięgi składaliście, piniondzy żadnych z tego nie będzie, jak ktoś mimo to myśli inaczej i jest w mniejszości to renegat, a jak większość to mamy pozamiatane i jest za późno.

W bezpiece najwidoczniej nie znalazło się dość renegatów, albo jest tam już taki gołębnik, że nikt nie pojechał zdobywać Waszyngtonu. Zespoły analityczne wyłączono – przegrali z prywaciorzami. Z banksterą i kupcami we wróżenie ze szklanej kuli.

Tyle że partia status quo okopuje się na pozycjach zawsze w takim sam sposób – procedurami, przepisami, rozporządzeniami i “dobrą praktyką”. Do tego stos certyfikatów, pozwoleń i zaświadczeń o chrzcie jamnika. Wprowadzenie czerwonego zarządu i Wielkiej Miotły oznacza zawieszenie tych wszystkich pomysłów. W kiblu zamiast papieru. Z tym że w przypadku państwa lew, imperium i tak dużego porządku zawieszenie oznacza wprowadzenie jakiegoś stanu wyjątkowego (wyjętego spod lewa). A to nie jest ani zdrowe, ani smaczne bo nie do tego on służy. Jednocześnie konieczne. Biznes oczywiście umie sparaliżować pracę biurwy. Mają od tego całe bataliony lewników. Ale tutaj trzeba użyć niuka, więc zespoły lewników zostają wsparte mocnymi centrami obróbki danych i algo. Mają tak zapchać systiema aby się nie odkopał. Obezwładnienie zdolności rozstrzygania sporów administracyjnych na czas prostowania funkcji Kapitana. Anestetyk wstrzyknięty.

W tym czasie jednak trzeba jakiś porządek utrzymać i robi się to na innej pętli. Ponieważ porządku takiego z prawa pokoju nie ma to wniosek oczywisty – mamy martial law. Stan faktyczny niekomunikowany. W takim wypadku o rozstrzyganiu czy jakaś decyzja jest tak ważna by ją rozstrzygać i to od ręki zrobić jest pagon. Taki pagon musi spełniać kryteria doświadczenia, kręgosłupa moralnego, poglądów (szkolenie polityczne – bardzo dobry). Ponieważ większości decyzji nie trzeba podejmować (i tak nic nie będzie działało) to chodzi o kwestie doraźne. Łapać/nie łapać, pałować/nie pałować, do lochu/z lochu, wieszać/nie wieszać. Dlatego ta część DoJ nie jest ruszana, a trzyliterówki mają nie robić na tej pętli spraw politycznych “bo łun miał w bagażniku kilo koksu, a jest z partii zmian czyli do lochu”. I to akurat w USA mają dość dobrze zabezpieczone bo większość sędziów do drobnych spraw karnych czy sporów o bilet na suszarce (coś jak kolegium) taki właściwości ma. Ale przebudowa będzie aparatu administracyjnego, a skąd wziąć ludzi nieumoczonych, którzy nie będą dzielić włosa na czworo i bez paragrafów rozstrzygną procesy naprawcze. Otóż takich ludzi bierze się z marynarki i lotnictwa. Ponieważ są to służby izolowane od kontaktu z deficytem cnoty i występkiem to poziom moralny oficerów jest przyzwoity, a zdolności intelektualne odpowiednie. Jeśli do tego jest pod pagonem z dziada-pradziada tym lepiej. Po to jest właśnie ten pruski korpus oficerski. W siłach lądowych potrafi się wykoleić (za duży stres, zbyt wysoki nacisk na współpracę w ramach interakcji społecznej), ale w siłach izolowanych od kontaktu działa to całkiem sprawnie. Więc będzie kupa nominacji na stanowiska, gdzie wystąpi były/emerytowany/przywrócony oficer marynarki, lotnictwa. Taki klimat.

Zawsze jednak wróci bieżączka. Bo proces odwoławczy trzyliterówki musi być. Czy politbiuro jest tak na pewno pewne, żeby zawiesić operacje? Wtedy dochodzi do przytomnej dyskusji z politbiurem. Trzyliterówka podparta raportami i kontraportami o tym, że po stronie sojuzów jest wola, chęć i nadzieja aby dźwiedzia docisnąć kolanem i potraktować z buta, że jakby go jeszcze trochę to on rozłoży łapy i wypnie zad. Taka dyskusja na raportach wygląda tak, że… i tu wracamy na chwilę do eskalacji siłami nieregularnymi z nazbyt ciężkim sprzętem… że pada pytanie ile sprzętu poszło dla takiej U. No dużo, rozbrojono kilka okolicznych krain. Super – dało to coś? Dźwiedź się zachwiał .Brawo, walnęliście mu na żuchwę, mało się na czerwony guzik nie wywrócił i wtedy byłby gong; w piździec by poleciał cały ring z waszą szachownicą obok. Wy mieliście w szachy grać, a nie po ringu między krokodylami się włóczyć. No ale stało się. Dźwiedź dał radę. Eskalowaliście dalej – instruktorzy tradycyjnie byli, najemnicy byli. Czyli to co normalnie macie w zestawie klocków. I co dalej wymyśliliście z tymi sojuzami? Żeby przywalić z cięższego sprzętu, do którego trzeba użyć poważnych narzędzi – zwiadu lotniczego, satelitarnego, i naszych, francuskich, angielskich chłopaków w polu, żeby odpalili cięższe środki “przekazane” lokalnemu watażce, jak mu tam? A szanownemu prezydentowi, to nie Afryka. No i dźwiedź poszedł po eskalacji, po pierwsze nauczył się neutralizować środki na dźwiedzia więc teraz musimy robić nowe, a po drugie się politycznie zrobiło, bo Francuzi i Anglicy dowiedzieli się, że są w zasięgu rażenia i mogą się przyłączyć do zabawy, ale na swoim terytorium. Czyli przesadziliście z przebierańcami. I co dalej? A przeznaczyliście środki z budżetu, Śpioch przyklepał i fabryki mają zamówienia. Na lata. Tyle, że do tego lata zmielona zostanie ostatnia linia obrony w terenie zurbanizowanym, a po stepie z Kacapami Chachły ganiać się nie będą, tylko wycofają za rzekę. Mudżahedinów zapewne już tam zorganizowaliście i skrytki ze sprzętem, bo inaczej wstyd by było ręce, która Was karmi.

Tylko że… krokodyl z Pentagonu dzwonił, że splądrowaliście żelastwo z całej Europy, magazyny doraźne z morza Śródziemnego, Żydom dosyłaliśmy już z zapasów na Atlantyk, a Koreańczycy wypięli się na uzupełnienia bo muszą mieć. No i krokodyl zobaczył, że doszli w magazynie do tej skrzynki z kartką “na dzień sądu”. Tej skrzynki nie ruszą, a na tej skrzynce jest jeszcze koperta – taka jakich używacie do zamówień. W niej są metki, przykleja się je na skrzynki i wysyła z magazynu w pole chwały. W skrzynkach są kaboomy. Otóż kaboomów nie jest nieskończona ilość (cokolwiek by się biurwie wydawało) i kiedy nie ma w magazynie to te naklejki idą do fabryki i tam z magazynu wysyłają gdzie kazali. Kiedy jest więcej naklejek niż skrzynek i na magazynie w fabryce pusto to naklejki czekają, aż coś zejdzie z linii. I do tego doszło, ale… naklejki krokodyla leżące w kopercie obok kartki “na dzień sądu” mają wyższy priorytet – tak mówi na nich pismo. Więc Wasze dostawy na lata 2025-2026 owszem by zeszły z jakimś tam kwartalnym poślizgiem, ale Żydzi przysłali swoje, że mają lepszy priorytet niż Wy, ale słabszy niż krokodyl, więc się z krokodylem naszym po swojej linii dogadali, że co druga dla nich, to Wam przesuwa dostawy na wrzesień. A do tego Chińczycy przestali sprzedawać środki do kaboomów, więc jedziemy z tego co mamy we własnej produkcji, czyli na jakieś 2/3 gwizdka, co znaczy, że dostawa przesuwa się gdzieś na początek 2026. Jeśli w tym czasie nie wywołacie jakiejś nowej awanturki i krokodyl nie będzie musiał znowu do swojej kartki “na dzień sądu” dojść. Więc gdybyście tak wstrzymali się na jakiś czas z wszczynaniem awanturek, bo się Żydzi zbulwersują. A są w komisji i politbiurze.

I banki mimo “mania środków” nie zamienią Wam przez giełdę ich na to, czego Chińczycy nie wystawili na sprzedaż. Więc jak chcecie te kaboomy zanim Kacapy zmielą Chachłów to musicie kupić kaboomy w Korei Północnej albo Chinach, bo tam jeszcze mają. Od wszystkich innych już kupiliście. Nie macie wtyk na alibabie na takie ilości? No tak właśnie się nam w politbiurze wydawało, że nie macie. Więc nie macie kaboomów z innych źródeł, Jak Elonu wróci z Marsa to może jakieś przywiezie od ufoków. Wyczerpaliście zdolność gospodarczą prowadzenia działań zbrojnych Wuja Sama. Gratulujemy zwycięstwa. Chyba nie myślicie, że poślemy tam krokodyla bez kaboomów? Bo by wstyd był?

No to teraz będziemy przeprowadzać sprawę politycznie, że wygraliśmy i z tarczą wracamy, a teren sam wpełzł pod kontrolę dźwiedzia. Już my to sobie tak rozegramy, żeby winnym został zajączek. Wasze d są uratowane, ale w korelatorze Wam się coś poprzestawiało i trzeba naprawić funkcje decyzyjne. Bo się do roboty nie nadajecie i nawet zza paprotki burdla narobiliście!

Szpiony zrozumiały. Do normalnego szpionienia wracają. Abyście sobie odpoczęli od stepowych mrozów to was Wuj Sam teraz wyśle do Afryki, na wypoczyn, ale z małym widelcem. I tam sobie będziecie per proxy z Kacapami rozstrzygać. W Afryce jest na tyle daleko od mocarstw z niukami, że przez jakiś czas nic głupiego nie spsocicie. A teraz gówniarzeria się zajmie swoimi sprawami w afrykańskiej piaskownicy, bo politbiuro musiało z zamrażarki wyjąć leśnych dziadków, co samego jeszcze Stalina pamiętają żeby ten bajzel posprzątać. A żebyście mieli instytucjonalną motywacją to wyciągniemy na Was jakieś brudy, bo w tej zamrażarce niestety był Kennedy, a firma nie ma w tej sprawie czystych łapek – zmiany reżimu na własnym terytorium się już kiedyś zachciało.

Przed komisję wołać Żydów!

A przecież Żydzi w komisji. Porządne politbiuro. Raporty znacie, wiecie jak jest, już pewnie zadzwoniliście do domu powiedzieć co wolno i jaki jest plan. Macie wyczyszczone przedpole z krain wrogich – rozgośćcie się na mapie jak daleko dacie radę mikrymi siłami. Bad Vlad Syrię spakował. Z Turkami i Saudami kota nie drzeć, z Iranem strzelać się wyłącznie kurtuazyjnie, na razie mamy szlaban na operacje więc nas nie wkręcicie. Jakby czego za dużo latało to uspokoimy i Was, i niemilców więc nie latać. Niemilce już poinformowane. Wydziergają sobie niuki, będziecie zmuszeni się jakoś dogadać w połowie drogi. Zwinęliście im terrormisiów więc na razie będziecie mieli spokój. Jak namącicie coś przy podaży ropy to już tylko Bóg będzie miał Was w swojej opiece bo nie damy rady. Zamerdaliście psa.

#Operacja Kononowicz;

Opalony wtargnął i zgodnie z harmonogramem zaczął siać chaos. Ma dziadek werwę. Obiecał wszystkim wszystko i wszystkim wszystkiego odmówił, kazał się wypiąć i robić laskę jednocześnie. Elonu osłania gryzipiórczą pracę Rubio i robi dym, dużo dymu. Partia status quo składa protesty, pisze kredą po chodniku i wyraża oburzenie, ale grzecznie – kanapowo. Gestapo ICE w sumie zatrzymuje tylu ilu zatrzymywało, ale przynajmniej się medialna panika nakręciła i rozpoczęły się ruchy na płacach dla tubylca za robotę w polu & przy świniach. Zmienność na rynku zadowoleniem dla banków. Ile można było trzymać wykres pod butem.

Trzeba się zabrać za odkręcenie beki, którą trzyliterówka skręciła przez dekady. Niedorzecze trzeba jakąś gaśnicą. Może w łeb? Przecież tam każdy wygadaniec jest z IVLP czy LMS pod FSI:

https://www.state.gov/bureaus-offices/under-secretary-for-management/foreign-service-institute/

czyli agentura trzyliterowych nieudaczników. Będzie parcie na eskalację. Ruchy aby wywalić cały system polityczny rozpoczęte. Jakiś tam brak zaufania do państwa, beki trochę, tak żeby rozprężenie tam nastąpiło. Tylko ciężko będzie dosypywać kiedy właśnie kasujemy trzyliterówce lewe kanały dosypywania. To może niech jakieś nasze gremia ich tam po plecach poklepują. Figurancie nie muszą wiedzieć, może się nawet nie zorientują w porę. A żeby na pewno spuścili z tonu to wkręcić przesłuchy, że cała bronia może nie dojść na czas (bo kartka “na dzień sądu”) i podobne historie, że fabryki nie nadążają, tak żeby ich przeciągnąć na czas, aż kontynent odtworzy zdolność produkcyjną i eksportową do nas. Bo banki nie mogą tak papierem w powietrzu za długo obracać – ktoś coś zechce kupić i będzie z tego inflacja.

A inflacja już jest. Na szczęście banki ją dobrze zamiotły pod dywan. Otóż na przełomie roku ponad połowa obrotu papierem bezwartościowym zeszła z giełdy na rozrachunki “prywatne”. Czyli zamiast handlować papierem bezwartościowym w paczkach wymienia się instrumenty (coś jak spółki z majątkiem) zawierające papiery. Powszechnie nazywane jest to dark poolem. Czyli banki nie muszą ujawniać jak tanio stoją akcje, na giełdzie kręcona jest coraz bardziej marginalna beka żeby była podkładka formalna “nie ma paniki, wszystko jest dobrze”, a banki przyjmują odpisy na klaty. Duże im te klaty urosły więc mają z czego chudnąć przywracając poziomy rozrachunku do jakiś przytomnych proporcji na marchewkę, bo się komuś tam już zera zaczęły zajączkować.

Zapewne w politbiurze kogoś po dyskusji z banksterą tknęło, od słowa do słowa doszli, że są największym producentem broni na planecie i udało im się doprowadzić do przerw w dostawach. Coś jakby na Saharze piachu brakło. I że mają tę produkcję niższą niż dawniej… jak to się taki ustrój nazywa? Jak do tego doszło? I na jakim etapie jesteśmy, skoro prywaciorze zaczęli rugować Kapitana Amerykę z podstawowych funkcji przynależnych kapitanowi (czyli kto komu może łeb ukręcać, bo żeby sobie Hindusi na bezczela mordy polityczne organizowali na terenie USA?). Pewnie walnęli po burbonie przy tej zadumie. Po czym zaklęli siarczyście. Jest taki typ łączący wszystkie banki, instytucje finansowe i FED. Pokolenie starszy od Kiryła, ale z tej samej szkoły i tego samego kierunku. Jeśli trzeba w jednej osobie dowiedzieć się co uważają w City, FEDzie i obrocie detalicznym na jankeskich kartach. Utrzymał się steru nawigując przez wszystkie sztormy ekonomiczne odkąd dotcomów nie ma (na dotcomach wyrósł).

https://en.wikipedia.org/wiki/Jamie_Dimon

I to jego poklepanie po plecach Elona, żeby biurwę usprawnić czerwonym zarządem jest wskazaniem ważniejszym od codziennych zapewnień POTUSa. Bo Dimon ma rozłożone wszystkie machlojki trzyliterówek i multiplikowanie zleceń płatniczych jakie sobie urządza na projekty. To że w USA padło przesuwanie żetonów to jest problem zajmowanego przez niego stołka. Tak jak Kirył może zadzwonić do BadVlada i umówić spotkanie z Witkoffem na zaraz, tak Dimon może zadzwonić do kogo zechce, ale ma od tego całe bataliony specjalistów. To on trzyma portfel USA i wszystkie świnki skarbonki. Bo na czyje polecenie USA zaczęło tak gwałtownie importować zooto jeszcze przed tranzycją waaadzy? Kto wpadł na pomysł, żeby zrobić rewizję stanu skarbonek i przyklepać nowe “jak jest”. Jak dużego buta trzeba było, żeby cała biurwa wykonawcza na baczność stanęła do porządków? No to większego buta na tej planecie nikt nie ma. Mówimy o banku, któremu jak coś nie sztymuje to grupy państw idą z torbami.

Jak zapewne niusy już podają senat i kongres nieszczególnie piszczy przeciwko całym reformom, czy niepowykonywaniu decyzji sądów administracyjnym, olewaniu nakazów. Przypomnę, że impiczkę można wszcząć o głupie cygaro, a tu takie rzeczy i najwyżej jakieś spuszczane po brzytwie doły otwierają dzioba, odkrywki trzyliterówek coś tam jeszcze wyrażą w charakterze wyrazów oburzenia. I nic się nie dzieje. Ponieważ najpoważniejsi gracze w izbach mają net worth tak o rząd wielkości niżej od Wiktoffa, a Witkoff dwa rzędy wielkości pod oligarchami (Elonu dobrym przykładem), a jak już na szachownicy pojawia się Dimon to przechodzimy na wykładniki z astrophy. To jest bardzo ciekawe, że w USA jest tak źle z clearingiem, że Dimon musiał publicznie poklepać Elona po plecach. To bardzo dyscyplinujące dla aparatu.

Od strony medialnej – gdyby nerdy od Elonu znalazły coś poważnego to byłyby komisje niejawne do spraw i postępowania dyscyplinarne, że trzyliterówka oraz pagony w krokodylu sprzeniewierzyły, nadużyły i zawiodły. Gdyby tam było coś poważnego to by jakiś pagon sobie w łeb strzelił albo z okna skoczył. Szpiony w panice by wyjeżdżały z kraju szukając azylu u nowych panów. Nic takiego się nie dzieje, ponieważ to co odkryto to jest beznadziejna niekompetencja – młode biurwy nawet kraść nie umieją, tak żeby było ciężko to znaleźć w papierach. Multiplikowane płatności, dublowane kwity – przedszkole, które przez kwartał by się nie utrzymało w żadnej korporze. A to trwa od dekad. Ten kabaret może się skończyć w taki na przykład sposób, że te wszystkie dane zostaną upublicznione, żeby lud mógł się pośmiać z tępej biurwy. Oczywiście rozwali to kilka systemów pozornego uwiarygadniania (numery ubezpieczenia), ale przy tym bajzlu to może być niegłupie rozwiązanie.

Jednocześnie firmy technologiczne przejęły od ręki niektóre obowiązki trzyliterówek bo mają narzędzia. W tym kontrwywiadu, wpływu na masowe nastroje społeczne zagraniczne (sekretarz stanu) oraz przeciwdziałania przestępczości zorganizowanej (głównie znane jako dea i fbi). Przy okazji zaczęli wymianę kadrową z nsa (czyli zjadają nsa). Bo jakoś to musi w okresie tranzycji działać. Będzie z tego scysja, ponieważ istotne assety zagraniczne (ze szkoły liderów przy dep stanu) mają długoterminowe związki osobiste i realizują dalej to co było, a kazali nakręcać na dźwiedzia. Jednocześnie grubym butem cała nagonka na dźwiedzia jest spuszczana po brzytwie.

W tym czasie firmy Elonu zaczęły reformę swojej działki technologicznej. Nasa to chapnęli chyba w połowie i jeszcze były tam jęki rozkoszy, że wreszcie coś się ruszy. W DoD wreszcie coś się ruszy w sprawie i wracamy do dawnych, krótkich pętli z Lockheedem i Raytheon. Tam przewietrzenie i brak biurwy był wyczekiwany z wytęsknieniem. W Boeingu dzieją się rzeczy niesłychane, czerwona miotła rządzi, listy proskrypcyjne “kto brał udział w fokapie, znał kogoś kto udział brał, albo zna kogoś kto zna kogoś” wystarczają aby dostać karton.

Ale w zorce podają jak to Elonu maile rozsyła do administracji wykonawczej (czyli pod rządem, co w USA oznacza pod POTUSem) i ta się stawia, kiedy są tak wprost pracownikami POTUSa i skoro kazał zajrzeć za paprotki to najwidoczniej się one mocno zakurzyły. Podpowiem co się w takim wypadku odpisuje w Partii – najpierw zwyczajowe powitanie pochwalne, że dzielnie na froncie robót służy się Kapitanowi (w tym wypadku Ameryce, ale w Reichu kiedyś zaczynano takie odpowiedzi na rewizję od Heil coś tam), ku chwale nowego przy wódce (wpisać aktualnego), załącza zdjęcie na baczność przy biurku z oprawionym w ramy portretem aktualnego pierwszego na ścianie, no i na koniec ku chwale / służu takiemu i takiemu oraz inne. W środku można pisać jakieś osiągnięcia, które nie są istotne, bo to są listy deklaracji lojalności. Któż by się nie wpisał? W takiej sytuacji należy pamiętać, aby podpalić śmietnik, w którym spoczywa portret poprzedniego pierwszego z osobistą dedykacją. Odwiedzając takie miejsca zawsze podnoszę te wizerunki na ścianach (dyplomy też), bo z tyłu są często wypisane ciekawe rzeczy.

#Co trzyliterówki nabroiły i jak USA kapituluje rozliczając się;

Przypomnijmy może porządek w imperium japońskim – działania Kapitana na pełnej petardzie realizowali ludzie, dla których porażka nie jest opcją. Nie wyszło – doszło do demolki terytorium rdzennych. Dla nich porażka dalej nie była opcją. Od tego są. W takiej sytuacji politbiuro musi uruchomić bezpiecznik. Czyli taki aparat decyzyjny, dla którego porażka jest opcją i trzeba zrobić damage control. W Japonii jest to cysorz. Wyciąga się go z ozdobnej szafy i ma przeprosić. Taką ma robotę – wybaczamy i prosimy o wybaczenie. USA dostały ekonomiczne baty od Chin w kilka lat (dominacja w wymianie towarowej w większości krain świata) co wysypało Dimonowi celaring. Nie dało się tego dłużej ciągnąć. Dlatego z lodówki wyciągnięto ambicjonera. To nie jest tak, że cały aparat jest głupi – już go raz pod żyrandol wstawili i zaczęli z Puchatkiem wojować, ale frakcja opozycyjna (partia waszyngtońska) miała jeszcze dość pary, aby jednak spróbować. I cała ta para poszła w gwizdek. Polityka zagraniczna USA jest kontynuacją brytyjskiej – imperialnej plus kilka lokalnych problemików plus siła jaką dysponuje USA. Ponieważ są potęgą morską rozlazłą na całą planetę to jaką niby inną polityką mogą prowadzić niż poprzedni sea power? Brytyjska niewiele różniła się od hiszpańskiej. Hiszpańska od weneckiej i genuańskiej. A w zakresie Morza Śródziemnego ta była taka sama jak Fenicjan.

Jankeskie trzyliterówki zdominowały po 2WW politykę państw wasalnych (podbitych). Czyli całej, zachodniej Europy. Trochę się im Francja wyrwała. Ale przy dogrywce (zakończeniu 2WW w 1991) przejęli po całości strefę wpływów aż po Bug, morze Czarne i Narew. Oczywiście rozdysponowali te drobne podległości pod swoich wasali – wasal mojego wasal. Po czym uznali, że dysponują wasalami jako siłą własną i zaczęli grasować po planecie realizując interesy zajętych punktów na globusie (Izrael najjaskrawszym przykladem). Dlatego cała klasa polityczna w Europie kiedy dochodzi do konfliktu z Rosją czeka na rozkazy (nie ma własnej polityki zewnętrznej i armii bo po co przy braku polityki?) od trzyliterówki, aby wygłosić co oni dziś uważają. Dlatego takie poślizgi – zanim ustalono, że dźwiedź zły to chwilę zajęło. Teraz przyszly instrukcje, że dźwiedź dobry – też chwilę zajmie przyjęcie tego na produkcję. Przyszły też instrukcje, że Wuj Sam poddaje kulminację w Europie i każdy ma sobie ogarnąć politykę zagraniczną. Co powoduje konsternację, bo w niektórych przypadkach to oznacza, że dźwiedź nie tylko zły, ale nawet gorszy. A dla innych fajnie jakby wrócił. Jaknesi więc rozrysowali dokąd im się gają dostawy, dla niepoznaki napisali, że to jest dostęp do chipów, ale to była mapa zdolności do oczekiwanego utrzymania wpływu.

Dlatego do negocjacji z Kremlem stanęła ekipa kupców, dla których porażka jest opcją, że nie chcą doprowadzać do negocjacji życia i śmierci tylko odpisać straty i siąść do stolika w przyszłości – następną razą. Jankeskie banki przez gumę zaczęły realizować przejście w kapitalizm produkcyjny (Unilever wtargnął w energetykę w Szwecji – ta firma nigdy się tego nie tykała; SSAB podparty kapitałowo w budowie nowych hut i stalowni przez Westinghouse), z Niedorzecza wycofanie trwa już drugi rok. Banki już ustaliły strefy wpływów, gdzie pójdą rurki, gdzie kabelki, co kto komu będzie wysyłał. Szwedzi dostali rozkaz, aby huty były na północy aby torami dało się wozić wsad z Rosji. Następuje odtworzenie łańcucha. Rzesza przejmuje przemysł drzewny demontowany w Niedorzeczu. Będą mieli tani gaz.

Ale nie dlatego POTUS rzucił na stół tak wiele ustępstw wobec Kremla. To wynika z błędów w grze (czyli księga zniewag), za które trzeba wynagrodzić. Chodzi o rozmieszczenie pewnych środków przenoszenia w Rzeszy, bazy w Niedorzeczu, wypowiedzenie traktatów – te akcje wynikły z błędów aparatu poznawczego i decyzyjnego trzyliterówek. Aż doszło do zagrożenia, że Kreml zacznie demolować zaplecze (Europę). Za to wszystko USA teraz płaci, ale wpływami – skoro zajęli to mogą oddać, to nie jest dla nich terytorium rdzenne. Czyli po zdemolowaniu wojną gospodarek Europy zapłacą tym zdemolowanym gospodarczo terenem jako gwarancją możliwą do podjęcia przez Kreml gdyby znowu USA poleciało w kulki (to po ich stronie jest ciężar odbudowy zaufania, ponieważ to oni grali z lewe karty i oszukiwali, aż stolik wywrócono). Coś co handlowcy stosują w każdych relacjach biznesowych – kontakt osobisty, hojność i tęgi kij w garści. Oczywiście USA tak bardzo straciły zaufanie, że najpierw muszą materialnie dać, aby w ogóle rozmawiać. Dlatego te zmiany polityczne wyglądają na tak dziwne i gwałtowne. To z biznesie konieczne.

#Gdzie Jankesi są i jak tam trafili;

Przechodzimy do mięsa czyli systemów decyzyjnych. Omawiany temat znacie z zarządzania, na pewno krawaty nieraz pokazywały genialne pałer płęty o tym. Że to tak działa i to wszystko naprawdę. Przypadkiem robiłem z tego dyplom i posłano mnie w hale aby się dowiedział jak bardzo to wszystko nie działa. Jakoś nie ma algorytmu na rzeczywistość, trzeba się dostosowywać na bieżąco i pozostać w kontakcie z rzeczywistością, a nie z modelem “jak świat ma być wg algorytmu”. Bo może taki przypadkiem nie być i przewidywania zaczną rozbiegać się z rzeczywistością coraz bardziej. W tym kontekście kto jak nie kupcy ma najlepszy kontakt z rzeczywistością? Tam jest eugenika – kto nie dał rady ogarnąć kuwety ten już nie gra.

Każdy z tych pomysłów jakie są stosowane w biznesie opiera się na diagramie Ishikawy w taki czy inny sposób:

https://en.wikipedia.org/wiki/Ishikawa_diagram

A największym zmartwieniem gdy grasz za budżetowe jest spowiedź w raportach co prowadzi do gier statusowych na bazie nieosiągniętych wyników optymalnych. Czego skutkiem jest paraliż decyzyjny bo zawsze znajdzie się analiza, że dało się zrobić lepiej:

https://en.wikipedia.org/wiki/Analysis_paralysis

aby tego uniknąć robi się kule śnieżne, które przełamują ten paraliż serią kroków (multiplikacja stanowisk w łańcuchu rozwiązywania problemu) i implementowany jest https://en.wikipedia.org/wiki/PDCA

Co pozwala jako tako funkcjonować przedsiębiorcom w dużych strukturach. A że jest to baza edukacyjna (ten model to podstawa programowa) to w trzyliterówkach też go wprowadzono, bo takim ołówkiem umieją posługiwać się kandydaci. Tyle że trzyliterówki mają dość skomplikowany proces przeprowadzania check, bo grają w gry niejawne. Raporty zwrotne też cierpią na paraliż analityczny, więc preferowany jest worse case check i best case plan. W funkcji czasu dochodzi do istotnej rozbieżności tych dwóch zmiennych do tego stopnia, że szpiegownia potrafi zlecać walkę z nieistniejącym problemem. Czyli w rozumieniu Wuja Sama wydać hopsztyliony na walkę z Red Team, którego gdzieś wcale nie ma. Oczywiście Kreml szybko się obciął (już w latach 70tych), że Jankesom zaczyna szwankować zdolność poznawcza i w raportach zmyślają Red Team uzasadniając opór terenu. Każdy niezdecydowany był ruską onucą, każda rzeka utrudniająca przeprawę na pewno płynęła z Moskwy. Co spowodowało, że kacapskie szpiegownie zaczęły w to grać podsycając podejrzenia, że wszędzie to ich robota. Coś jak organizacja terrorystyczna w ciemno przyznająca się do wybuchu butli z gazem w Pcimiu Dolnym, bo skoro wybuchło – niech myślą że to nasz szczwany plan. A poprzednie pokolenia trzyliterówek bazujące na kontaktach osobistych i na tym opierające wiedzę, że jeśli kogoś nie ma w danej okolicy to możliwe, że nie jest to robota Red Team, tylko straty poniesione przy przekraczaniu przeszkody terenowej “rzeka z Moskwy” zaczęły naturalnie wymierać. One wymarły jakoś tak w latach pięćdziesiątych i już w sześćdziesiątych ostatnie głosy dziadków były słabe i spychane na boczny tor. Szczególnie po polowaniu na czarownice:

https://en.wikipedia.org/wiki/McCarthyism

W rezultacie tego doszło do eskalacji z Kacapami i widowiskowych wtop trzyliterówek:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Inwazja_w_Zatoce_%C5%9Awi%C5%84

w wyniku których na Kremlu zaczęto na poważnie się bać, że Jankesi się odkleili od rzeczywistości. Czyli, że ich trzyliterówki zaczęły się pierdołami zajmować zamiast robić szpiońską robotę jak należy. Jankesi ze względu na swoją potęgę zamiast sprawdzać wyniki własnych działań i kwestionować raporty zaczęli brute force tworzyć rzeczywistość polityki zagranicznej. Nie żeby im to nie wychodziło – nie jeden kraj dało się rozpirzyć, ale później ktoś go malował na czerwono, albo w ogóle w kratkę. Problemem Wuja Sama było to, że takie operacje brute force dopisują u kelnera na rachunku cyferki. I to nie jest problem jeśli realizowane są interesy dodatnie netto. Ale jeśli nie są to na wuj te przewroty? Bo co innego zrobić tani przewrót na wydrę i trochę zarobić, a co innego zrobić przewrót ciężkim butem i stracić kupę kasy. Jeszcze na handlu bronią i ćpaniem to jakoś dało się uzasadnić, ale wygenerowało omawiany w o czym szumią upadające wierzby problem wewnętrzny.

Ostatnim zrywem przytomności jest otrzeźwiające wciągnięcie USA w kryzys kubański. Jakoś sobie wtedy politbiuro wymyśliło, że własny krokodyl szczerzy zęby (zgodnie z protokołem) i zaraz się rzuci z zębami, ale (patrz uwagi o nadużyciu ciężkich sił w działaniach niejawnych) zaraz będzie z tego grubsza heca bo on cudzego krokodyla ucapi. I tamten odda. I się zaczną kotłować – wszyscy będą wtedy w bagnie. Z dwoma kotłującymi się krokodylami gryzącymi co popadnie – to nie jest komfortowe miejsce. No i politbiuro w USA zdecydowało, że może zapytają politbiuro w CCCP czy można by się w sprawie zapędzenia krokodyli do oddzielnych terrariów dogadać. Po czym sowiedzieli się, że nie bardzo istnieje kanał komunikacji aby z kimkolwiek rozmawiać. Pierwsze analizy były takie, że w Moskwie chyba jest przewrót i nie wiadomo kto tam rządzi – czyli politbiuro w USA sfajdało gacie. Drugie, że grają na czas. Politbiuro jak zawsze odpytało analityków, a skąd niby takie wnioski, kogo w Moskwie pytali. A oni sobie to wszystko wymyślili siedząc na kanapie. Bo tak im teorie gier mówi. Wtedy politbiuro zdecydowało, że krokodyla samo cofnie do klatki i zaczęło kombinować jak się skontaktować z Kremlem bez trzyliterówek. Cud! Dało się dodzwonić na Kreml i obgadać co i jak. Strony osiągnęły porozumienie, w zasadzie to była awantura o MysieKiszki. Na pamiątkę tej awantury ustawiono w biurach pierwszych telefony, żeby mogli do siebie dzwonić o każdej porze aby rozstrzygnąć sprawy zanim staną się palące.

Jankeska bezpieka uznała, że to było frajesrstwo i konfrontacja nie byłaby głupim pomysłem. Tyle, że bezpieka jest wykonem, a nie decydentem politycznym, więc zaczęła kręcić w stronę takich zmian politycznych na własnym podwórku, aby był to pogląd powszechny w izbach. Przy okazji dowalili POTUSa. Warto zauważyć takie pierwsze objawy “porażka nie jest opcją”. Po czym zaczęli grać z Kacapami na twardo. Były to proxy, peryferia i na końcu ich koncepcja się potwierdziła, ponieważ Red Team rzucił ręcznik i nie przyszedł na mecz – rozlazł się w szwach. Nie ma lepszego potwierdzenia, że metoda dobra. Bo grano o ekstensje, a nie o rdzeń. Ale mimo to uznano, że to tak trzeba z dźwiedziem pogrywać.

Aparat decyzyjny zdominował model PDCA:

https://en.wikipedia.org/wiki/PDCA

czyli jak nie wiesz czy działa to weź młotek, przecinak i przywal w śrubę mocniej. Wydaj więcej hajsu Wuja Sama i w końcu zadziała. Moda na to zapanowała też w biznesie – zaczęto przepychać kolanem coraz bardziej odklejone koncepcje. Zapewne macie wiele własnych historii o tym jak humaniści przepychają debilizmy sprzeczne z termodynamiką, a później dziwią się, że inwestorzy VC zabierają kwitki i idą gdzie indziej.

Takie granie po ciemku działa tylko tak długo jak jest czym usatysfakcjonować kelnera. Dlatego Yellow Team nigdy się nie ujawniał. Nawet ciężko stwierdzić czy istnieje. Względnie można uznać, że każdy kto jest trochę skośny to wróg. Czyli zapolować na czarownice, ale Jankesi tego numeru nie chcą przeprowadzać drugi raz – pierwszy im zupełnie wystarczył. Yellow Team w ogóle nie gra wg podręcznika. Nie przeprowadzają żadnych operacji niskiej intensywności, po prostu budują biznes i nie bawią się w gry szpiegów. Nie ma czegoś takiego jak wymiana złapanych szpiegów z Chińczykami. Nie ma takiej opcji, żeby rzucić ręcznik, podnieść łapy i zeznać, że tak się tylko bawimy, będę na wymianę – dlatego w Chinach mało jest chętnych na szpiegowanie bo los złapanych pozostaje nieznany (można sobie snuć wyobrażenia jak straszliwy, ale tak po prawdzie nie wiadomo). W drugą stronę też – żadnej wymiany nie będzie, więc w zasadzie nie ma po co współpracować. To trochę psuje zabawę, w którą spadkobiercy brytyjskiej metody imperialnej są dobrzy.

Wróćmy jednak do Jankesów – cała awantura z dźwiedziem o zajmowanie kolejnych punktów na mapie sprowadzała się do łamania ustaleń z dźwiedziem. Więc dźwiedź przestał respektować ustalenia i grać w to samo tylko po swojemu. Przecież Litwinienki nie trzeba było zabijać polonem i robić widowiska na pół świata, od czegokolwiek innego byłby tak samo martwy. To demonstracja na terytorium wrogim. Taka informacja – bawimy się, tym razem to na pewno nasi, żadne nastuniety – wyłazić na ring. A gdy jankeska wierchuszka podjęła ostatni, bohaterski zryw, żeby jednak po staremu prowadzić porządki i wstawili Śpiocha pod żyrandol kontakt się urwał zupełnie. Jankesi się odkleili do tego stopnia, że sami siebie zadziwili jak dobrze im wyszło sparaliżowanie kremlowskiej interwencji na U. W zasadzie to wygrali z opuszczonymi gaciami – bo tu zaraz druga runda, a przygotowane środki były na wypadek partyzantki. Czyli że niedźwiedź położył U pierwszym ciosem i bawimy się w Mudźahedinów. Dźwiedź też się dziwacznie zachowywał, bo próbował nawiązać kontakt i rokowania, żeby Jankesi może tak zabrali trzyliterówki (kozę) z przedpokoju bo zacznie ryć ściany. A niech ryje 🙂

Jankesi odebrali te próby za słabość dźwiedzia. Nie że im Kacapy coś powiedziały – sami to sobie wymyślili z teorii gier. Tak jakby pierwsza pomyłka, że będą się bawić w partyzantkę nie zasugerowała, że coś jest nie tak z przewidywaniem. Tę pomyłkę załatano kosztem ograbienia kilku krajów z uzbrojenia i przyobiecaniu, że kiedyś tam w przyszłości im wyślą grabki. Gdyby ktoś Sultanowi zaproponował aby się pozbył czołgów, artylerii i lotnictwa i kiedyś mu tam przyślą więcej w rekompensacie to po wizycie raport przed komisją składałby falsetem. Kacapy chcąc nie chcąc musiały pójść na przepychanki w kto rzuci więcej do puli. Bolało. Wreszcie Yellow Team zaczął objaśniać biznesowi jankeskiemu, że jak czegoś nie zrobią to dźwiedź zrobi demolkę, bo sobie pozwalają. A Puchatek bardzo nie lubi białego defconu, bo nigdy go jeszcze nie było i nie życzy sobie aby wychynął z gier Bethesdy. Bo wszystkie te gry są o spalonym USA, a o Chinach nic, i nikt nie przedstawił wyobrażenia.

Na szczęście Jankesom błyskawicznie zaczęły kończyć się środki materialne, a jak jeszcze sobie uwalili rurkę to okazało się, że nie da się ich już w takim tempie uzupełniać. Z tym, że dźwiedzia przestawili na gospodarkę wojenną (więc on się teraz będzie panoszył), a gospodarkę EU zdemolowali i ona ani zbrojeń ani czegokolwiek robić na razie nie będzie – Kononowicz u nich na pełnej.

Logika chaosu zmian jest bardzo uporządkowana. I już za kilka tygodni nie będzie to odkręcalne “za kadencję”. A to dlatego, że obcięcie funduszy na trzy miesiące (do kontroli naturalnie^^) zarżnie każdą firmę. Szczególnie taką, która nie ma innego, dużego klienta, a trzyliterówki straciły alternatywne źródła dochodu z nielegałki na rzecz prywaciorzy. Za kilka tygodni nie będą mieli kasy na prawników i pozostanie opuścić ostatni okop (bo większość już jest pusta, ludzie muszą jeść, a każda rewolucja kończy się gdy trzeba kupić bułki). Każdy kto fikał korporze i miał wstrzymywane płatności wie jak to boli. Zwyczajowo oglądałem to od drugiej strony, kiedy to korpora której akurat służyłem wstrzymywała krnąbrnym serwisom i darła koty (zazwyczaj nie MiŚiom bo to by psuło opinię na rynku, tylko takie tam przepychanki między molochami i podkładanie sobie ognia pod stołki, żeby się nikt niemrawo nie zasiedział). Model jakoś tego nie przewidział? Pierwszego lepszego Janusza wystarczy wyciągnąć z warzywniaka i zapytać o taką sytuację – od razu będzie wiedział, że żadni lewnicy na to nie pomogą, bo się hajs na nich skończy i nawet nie warto zaczynać drzeć kotów z rządem kiedy sprawa jest polityczna. Ale gołębie w biurwie na swoich modelach nawet tak prostych spraw nie ogarniają, więc ich rząd na butach wynosi.

Wszystko fajnie – to już wiemy że model, gdzie zmyślamy sobie w ciemnym pokoju co zrobi przeciwnik, i jeśli zrobi inaczej to dokręcamy śrubę, aż nam się klucz skończy. A przeciwnik dalej robi co innego, a czasem go tam wcale nie ma. No ale jak nie ten model to jaki? Bo że kupcy na kontaktach osobistych umieją posprzątać bajzel, to duża struktura na takiej procedurze opartej o kręgosłup moralny naszych sukinsynów funkcjonować może, ale duża być nie może. A jakby nie patrzeć struktura administracyjna i sądów administracyjnych w USA mała być nie może. Tak czy tak będą spory do rozstrzygnięcia. Można zredukować ilość sporów John Doe vs stan Dakota czy nawet vs rzund federalski, można zredukować ilość potrzebnych pozwoleń i zaświadczeń o chrzcie jamnika. Ale prędzej czy później Lochkeed o coś się pożre z Boeingiem i co dalej? Mają się bombardować? Dzwonić po widelec? Kontrolę sanepidu? Rewizję ppoż? Prince’a wołać aby się za nich strzelał? Sprawdzać kto ma lepszego wujka-generała? Przecież bataliony lewników nie mogą się nudzić, a strach to na produkcję zagnać. To niby jaki model poznawczy wprowadzić do izb, aby im raporty o tym co wprowadzać, a rządowi jak pisać rozporządzeń i czy to w ogóle działa?

Na pomoc jak zawsze rusza kawaleria, w tym wypadku lotnictwo, oni tam akurat w całej biurwie mają model OODA.

https://en.wikipedia.org/wiki/OODA_loop

I zgadliście… znowu pojawia się Dimon. Ponieważ ten model jest wdrożony w banku Morgana. Chwilę się zapewne podrapiecie po głowie bo w siłach fruwających i takim banku to lepsze łby są, a w administracji to wiadomo – gołębie. Taki model znakomicie ich przerasta, oni w kasę i właść we własnej piaskownicy przegrali nie mając przeciwnika. Najwidoczniej nowy system administracyjny w USA będzie mocno zredukowany liczebnie (takie piękne plany) i mocno wspierany algo (Puchatkowi się udało coś tam wydziergać na ponad miliard ludzi, Estonii na równo tysiąc razy mniej, więc gdzieś po drodze między tymi wartościami da się wydziergać dla USA). Tutaj wyskakują nam z komiksu Metabaroni:

https://en.wikipedia.org/wiki/Metabarons

Czyli cukierkowy baron Mety, który stawił się na inauguracji oraz pozostali technologiczni, którzy mają na wszystkich wszystko bo sami zamieścili. Komiks bardzo ładny, polecam dla młodzieży. W każdym razie taki tam pewnie mają świetlisty plan jaśniejący w przyszłości. Cyfrowy zamordyzm rodem z Chin. Rednecki jak się połapią to będą się zastanawiać jak do tego doszło. Będą ich trzymać w rezerwatach? W sumie rednecki z redskinami? Rezerwat obywateli suwerennych? Nie można żałować faszyzmu tym, którzy pragną, a lewactwo ostrzegało.

Zapewne już pojawiły się pierwsze sygnały z rozganianych frakcji, którym się działania rządu nie podobają. Ale to nie jakiś tam POTUS czy Elon kręcą tym cyrkiem, oni są ramieniem wykonawczym do oglądania. Jeden jest handlowcem-socjopatą, drugi nerdem ze spektrum. Typowy, korporacyjnie dobierany tandem wg najlepszych standardów jakie istnieją. Ze względu na traits takie zespoły dobierane są po to, aby handlowiec dogadał się najlepiej jak się da w ramach damage control, a nerd nietrapiony relacjami społecznymi (próba trapienia nie trafia tam żadne przechwytywanie sieci w głowie) rozgryza problemiki. Powód, dla którego Dimon poklepał po plecach najlepszego klienta detalicznego w historii banksterstwa jest taki, że nikt nie zrobił lepszych wyników w tym bagnie jakim są układziki w USA. A to jest bagno sitw i układzików, w którym własna trzyliterówka zatonęła.

Oczywiście trzyliterówka się znarowi i wyśle ostrzeżenie, że zaczną szkodzić sprowokowani rozgryzaczem problemików. Tak zawsze jest. Zapewne ogarnięci w trzyliterówcenie są w tej frakcji, ale nie są frakcją jedyną, nawet jeśli dominującą. Nie ma niczego lepszego do sprowokowania handlowca-socjopaty aby zrobił lockout. A akurat POTUSowi wolno i dlatego do takiego poklepania po plecach dojdzie. Będą dzikie akcje (które nieraz widziałem na zarządach), że obok stołu pojawi się nerd od rozgryzania problemu, który de facto przy stole siedzieć nie może, ale to on rozgryza problem (przy stole i tak by się do niczego nie przydał – nie jego środowisko polowań). To jest chyba dość krytyczny moment dla Kapitana, kiedy politbiuro robi reformę razwiedki. Bo to oznacza czystkę. Dziwne rzeczy mogą się wtedy dziać, Kennedy tego nie przeżył – był pierwszym, który wziął się za problem “nie ogarniacie kuwety, doprowadziliście do defcon 2, a od tego jest wyłącznie krokodyl na polecenie polityczne”.

#Co takiego sprzedawca ma dowieźć.

Od razu ustalmy komu – Dimonowi ma dowieźć. USA jak chcą wydawać kasę to muszą mieć na to podkładkę. Więc Dimon zarządził USA taką samą kurację jaką IMF zarządza każdemu Kapitanowi, który zmaksuje kartę. Bo tyle to USA nikt nie pożyczy, o czym dowiedziała się Jeleń ganiana przez Dimona po świecie z zadaniem “idź i sprawdź czy ktokolwiek tyle ma – prowadzimy największy bank na świecie i wiemy, że na tej planecie nie znajdziesz tyle w obrocie”. Dlatego Donaldino potrzebuje czegoś co da się rozpisać pod kredytowanie, czegoś materialnego. Zwyczajowo króle opylają tak tytuły ślacheckie i koncesje na rąbanie drewna, poławianie w stawach czy rycie w złożach. Trzeba więc jakieś złoża – tak blisko to Grenlandia. Bo jeśli rząd ma w garści prawa do wydobycia, to przecież nie będzie ich sprzedawał tylko wstawi za paniery do banku, a bank już to sobie sprzeda z zyskiem, ogarnie kto dostanie jakie pożyczki na wydobycie zabezpieczone koncesją i zrobi z tego dobra wprowadzone do obrotu. Chwilę to zajmie, ale coś rzeczywistego bank jest w stanie amortyzować. Złoża to jest zawsze high gain (duży eroei).

Dlatego banki musiały ustalić z Kacapmi jak zrobić, żeby perpetuum mobile znowu działało. I jak to przeprowadzić, żeby po drodze nikomu z zamieszanych nie wykrzaczyły się procesy polityczne, bo wtedy deal był zawierany przez strony niebyłe == takiego dealu niet. Czyli tak… Kreml musi udowodnić, że jest w stanie zetrzeć państwo w proch – do tego im brakuje kilku miesięcy, byłoby prościej gdyby na jakiś czas zamrozić U dostawy i to że Śpioch im podpisał to jedno, ale mają ten sam problem co USA – papier jest, ale fabryka nie ma jeszcze skrzynki aby przykleić wysyłkę. Więc ta fabryka ma nie mieć, są inne prorytety. I tak nie ma, więc tu nie będzie zgrzytu. USA nie zaangażują krokodyla w awanturę, bo krokodyl jest na końcu pierwszego etapu reorganizacji sił lądowych i potrzebuje wojny, ale jakiejś takiej bez przeciwnika, aby sprawdzić straty przy przekraczaniu przeszkód terenowych. Z przyczyn wymienionych w limitowaniu skali działań niejawnych – na pewno nie jest celem kontakt z Red Team i eskalacja.

Aby wilk był syty i owca cała Kreml zgarnia kontrolę polityczną i milatrną nad U – żywotni interes owcy. Będzie dalej strzyżona z zasobów. USA dostają koncesje na wydobycie z obszaru – będzie co wsadzić do banku bo deficyt pali stołek. Niby U może fikać, ale Niedorzecze jest pod kontrolą polityczną USA i wszyscy istotnie kandydaci są z jankeskiej szkoły liderów, noszą ładne krawaty i gadajo po jankesku. Tu jest zawór czy U się jeszcze pobroni czy nie. Oczywiście Kreml musi udowodnić, że faktycznie może zetrzeć w proch Kapitana U, więc niech sobie ściera. Niech tam w EU brudzą majty, może się ogarną, że trzeba uruchomić przemysł ciężki na pełnej, bo USA potrzebuje tego przemysłu w sytuacji, kiedy Puchatek zrobił szlaban na dłużnika. Kreml wykaże przed ludem iż zetrzeć umie, i wtedy będzie się martwił konfliktem per proxy z Turcją, bo mu Sułtan zgwałcił sojusznika, kiedy oko tego Saurona patrzyło na Dniepr. Rosja ma dużo granic i wszystkie trzeba prostować.

Trzeba też wyprostować myślenie w EU – muszą przestać nerwić dźwiedzia zaczepkami, to może dźwiedziwi przejdzie robienie im hybrydówki, czyli wypada się dogadać. W ramach dogadywania bankstera już pociągnęła Północą huty, stalownie i tory do Kacapii oraz podparła wojskiem terytoria do Murmańska i Helsinek. Jest ekspozycja, jest zabezpieczenie. Dla Kremla zabezpieczeniem tego, że umowy będą wykonywane jest fakt, że na kontrolowanym przez nich terytorium będą działały jankeskie firmy. To zabezpieczenie jest dlatego, że to USA łamało porozumienia i muszą podłożyć się w ewentualne straty gdyby znowu coś im się się zaczęło dziać w aparacie decyzyjnym. Bo USA straciło zaufanie nawet u banksterki – zmaksowali kartę.

Kolejna sprawa – to całe wysyłanie gazu do EU z USA to jest głupi pomysł, bo robienie z USA stacji benzynowej do niczego dobrego nie prowadzi. Te energetyki mają być w USA przetwarzane na produkty, bo produkty mają lepszą marżę. Dlatego energetyki mają tanio do EU tanio płynąć z Rosji, a nie z USA. To był głupi pomysł i bankom się to nie podoba, bo Wuj Sam by chciał towarów, a dostaje papierki. W sytuacji kiedy EU nie produkuje z cudzych tylko konsumuje WujoSamowe energetyki dochodzi do pozajączkowania, że USA zamiast zasoby wysysać i rozwozić wpierdol zaczęło rozsyłać raw materials do hubów produkcyjnych. Trochę można, ale bez przesady. Jednocześnie Metabarnowie jęczą, że prundu nie ma skąd brać w USA żeby datacenter były jeszcze większe, a gaz do EU leci – do EU to może polecieć gaz przez usługę z data center, a nie tak gazowcem. Jedyny sposób na dostawę ropy z USA jest w postaci paliwa lotniczego w samolotach, nafty w czołgu i diesla na kanonierce. Tankowce pływają w jedną stronę – w drugą to wielka niedobrze. To takie nieimperialne.

Huby produkcyjne na planecie są dwa – EU i Chiny. EU jak zacznie robić na rosyjskim surowcu to sprzeda do USA, z Chińcyzkami to już wiadomo jak jest – miesiąc miodowy po Kissingerze się skończył, sam Kissinger też już kopyta wyciągnął. Europeje mają z ruskich surowców produkować żelazo na dźwiedzia, w tym dźwiedziowi na wymianę, a połowę wysłać do USA. Jak wyślą to im braknie na nerwienie dźwiedzia i będzie spokój – dźwiedź się zajmie innymi kierunkami. Kulminacja w Europie prowadząca do W to koniec gry – biały defcon. Tym razem wypada przegrać aby dalej grać. Coś nie do przyjęcia w przesiąkniętej twardogłowymi trzyliterówce, gdzie porażka nie jest opcją. W handlu jest. Bawimy się dalej.

To co obecnie przeprowadza POTUS z Rubio to jest wstawienie Kacapom zakładnika w postaci biznesu na terytorium, które Kacapy muszą sobie wziąć pod kontrolę. To że U nie będzie miało zdolności do samodzielnego funkcjonowania jest zmartwieniem EU, więc albo Kacapy biorą całość i dojdzie do dramatycznych wydarzeń, odwrócenia sojuszu. Albo rozbiór faktyczny U pomiędzy kraje ościenne mające problem. Niekoniecznie z zaznaczaniem tego na mapie, ale poważna regionalizacja i autonomia w kawałki.

Te surowce na podkładkę jako starter dla bankstery wynika z możliwości załamania wycen dolara, za którego nie można nić kupić. Z punktu widzenia banków USA trzeba uzdrowić, bo to żaden interes zostać w kraju, który nie ma wycen waluty (bo USD nie zostanie w takim wypadku przecenione, po prostu stanie się kolejnym boliwarem). To imperium bez obrotu dolarowego ma na wymianę ropę, gaz, kukurydzę i sok pomarańczowy. W takiej sytuacji Teksas ma mało wspólnego z Dakotą, zaćpana i spalona Kalifornia to nie problem Nowego Amsterdamu. Przed takimi rozrywkami tam stoją i kiedyś na sylwestra zakoktajlowany Miedwiediew chlapnął kilka sugestii. Zapewne po dłuższej dyskusji z Kiryłem, że kombinują jak będzie wyglądało dogadanie się.

#Co takie będzie montować politbiuro USA;

Oni nie są od prowadzenia bieżączki czy strategii, oni są od tego, żeby maszyna działała prawidłowo. Nie wywalało BSOD kiedy porażka jest opcją. Kiedy trzeba się cofnąć. Żeby aparat karty nie maksował. Muszą naprawić dość zakurzoną maszynę, do której podłączone są przedziwne rurki i kabelki.

Najsampierw kazali wyrwać rurki i kabelki. Znaczy bankstera im powiedziała, że tak się to robi. Całe te przepychanki o dostęp do danych to wyłącznie podkładka formalna “skąd wiedzą” – wiedzą bo przecież przelewy są obsługiwane przez banki, ale banki formalnie nie mogą ujawnić, że klient ma bajzel. Przynajmniej nie taki duży klient jak USA i nie tak zadłużony. Przy tym wyrywaniu okazuje się, że część działalności była naprawdę, a do tego jest słuszna i potrzebna, więc jak są wrzaski to kabelek po dokładnym obejrzeniu jest podłączany już na nowym zasilaniu.

Następnie zabiorą się za kabelki, które coś tam niby słusznego robią, ale jak to typowo w korporach ceny są tam dziwnym mnożnikiem. Mi się zazwyczaj trafia x2, x3, ale widziałem też takie x6, x8. Takie na poziomie x2 są jeszcze do przyjęcia, jakieś kickbacki i tłustsze kotki muszą być. Ale że Kennedy jest w rządzie i Elonu zaraz dostanie zlecenie na opiekę zdrowotną to się dobiorą do marż BigPharmy na tym kabelku. Bo bankom też nie sztymują wyceny z d, kiedy tam się powszechną na planecie chemię, a bajki opowiada o jakiś magicznych badaniach. Większość problemów chemii i farmacji w ostatnich latach rozwiązał sektor IT, bo tam dużo liczenia było, a nie laby od BigPharmy, które nie nadążają niczym drzwi za samolotem Boeinga.

To wszystko to są jednak działania doraźne. Istotne dla politbiura jest jak ta patologia powstaje (oni wiedzą – oni są ta patolnia) i jak jest wzajemnie powiązana. Po pierwsze trzeba odepchnąć trzyliterówkę od koryta bo zamiast wsadzić dzioba to się w korycie położyła i karmę mąci. Jeszcze zdążyli tam narobić tak, że POTUS musi się w sekretarza stanu bawić i powtarzać po Elonu, że z tymi porządkami to naprawdę, bo Elonu nie ma podparcia politycznego. Dla sądów administracyjnych “POTUS kazali” jest ostatnim bezpiecznikiem, żeby włączyć myślenie, bo jak nie wykażą, że im neurony na tej linii stykają to jest tyle innej roboty, nie muszą pracować na takim stanowisku.

Trzyliterówka narobiła w koryto wsadzając do krokodyla jakieś ideologiczne wynalazki – szeregi są czyszczone. Dziurawe wojsko to sobie może Srebrnicy pilnować. Ale wszystkie te działania mają poparcie polityczne w izbach. Każdy w izbach jest tak czy inaczej umoczony pod wybory lokalne, że pojedzie do stolycy i załatwi, żeby ludzie mieli robotę, żeby fabryka, żeby manna z nieba. Za dużo sitw i układzików w partiach się porobiło, z duopolu wyszedł system monopartyjny. Duopol był praktykowany w apratach teokratycznych starożytności dość powszechnie. Do tego stopnia, że było to wciągnięte w wierzenia, dlatego dychotomie w religiach. W zarządzaniu chodzi o to, aby aparat, który jest duży i rozdrobnienie na MiŚie było zbyt drogie działał w postaci dwóch niezależnych pionów konkurujących wynikami bez połączeń poziomych. Czyli dwie struktury mają swoją działkę tej samej roboty (przyjmijmy, że wznosimy piramidę) i sprawdzamy komu idzie lepiej. Kto zrobił lepiej ten mówi jak zrobił. Czyli po wynikach. To taki syntetyk konkurencji. Trzeba jednak pilnować aby się aparaty nie zblatowały. Kiedy do tego dojdzie – czystki. Bo blatowanie wymaga działań korupcyjnych, a przynajmniej podejrzanych, jednak ostatecznie przeciwskutecznych w wykonaniu roboty. Duopol partyjny w USA to właśnie zrobił i trzeb go zwinąć. Zapewne więc w kolejnych wyborach zobaczymy więcej sporów frakcyjnych, a być może coraz bardziej niezależne partie będące wciągnięte do duopolu (to nie jest tak, że słonie i osły są monolitami). Coś takiego jak w PZPR funkcjonował ZSL zmutowany z czystek po dawnym SL i gdy powstawało SDRP taki wyszedł do dziś mając się dobrze. Czy KPP, PPS, ZMP – dłuższe historie, sporo tego było i nie tylko po stronie politycznej. Egzekutywa miała swoje, siłownik swoje.

W USA trwa więc wielka reforma trzyliterówki i ustroju. Aby wszystko było po staremu, bardzo staremu, kiedy USA znowu będę mogły rozegrać grę, w którą wygrywali. Skoro Soviet mógł się cofnąć znad Łaby, to USA też się może cofnąć nad Łabę. Trochę w przód, trochę w tył. Normalne w biznesie – nieznane dla “porażka nie jest opcją, nie oddamy ani guzika, gdzie postała noga nasza to nasze i rękę podniesioną odrąbiemy, z Kacapami się nie dyskutuje do Kacapów się strzela!”. No to już postrzelali, a teraz się podyskutuje. Bo w strzelaniu dźwiedzie okazały się niezłomne, a łowczym kulek brakło.

Politbiuro przywraca benchmarki dla aparatu.

Pozostaje zmitygować rozbuchane nastroje frajerni wschodniej. Czy tam flanki. Bo trzyliterówka wiecznie żywa i do tego narowista. Najpierw trzeba rozgrzać emocje aby wysyciś opcje “mogliśmy tak i tak”. Po czym je wypalić niedasiem.exe i wrócić do dbania o wodę w kranie. Aby ludzie wrócili do dbania o wodę w kranie trzeba przypomnieć że woda kosztuje i po wypaleniu nastrojów na stukanie kopytkami, nie oddamy ani guzika zwrócić uwagę na trapiące ich problemy społeczne w odniesieniu do przywracania zdrowego rozsądku. Skoro Polin ma płacić jankesom za obronę to wniosek prosty – poszła na to kasa do jankesów. Skoro więc oczekują iż mieszkańcy będą bronić maszynki do płacenia jankesom od tak bo ktoś sobie ustawę napisał to niech sobie tego kontraktu bronią. Polityka transakcyjna – można było zapłacić mieszkańcom za obronę. To przecież nie ich dobytek – to wszystko to patodeweloperskie klitki na 40 letnich kredytach. 40 lat stresu to pikuś w porównaniu z kapitulacją. No może dla elyty nie, ale to niech się elyta broni. Tyle że elyty jak wskazują doświadczenia bronią się na Majorce. Z punktu widzenia ludności jest zupełnie bez znaczenia czyim niewolnikiem będą i istotna jest woda w kranie. Bo przecież nikt systemu niewolnictwa łamał nie będzie. Nie rozpędzajmy się aż tak bardzo. USA jakoś muszą jakoś poprawić swoją sytuację w banku.

Słuchy mnie doszły, że z tego samego faktu iż coś w bankach nie sztymuje można wyciągnąć zupełnie inne, jakże ciekawe wnioski z gatunku fantasy.

Porządek w aparacie imperium musi zrobić szybko bo czas. Tak bardzo brakuje czasu, a odsetki lecą. Długie się zrobiło więc tę pseudowojnę w Meksyku i inne ciekawostki odłożę na inną razę.