Bomba leseferowa
Jeśli nie stać Cię na miecz, zbroję i rumaka niczym wielmożnego pana to jaka brudna broń przez Bogów wyklęta jest możliwa do sklecenia i zastosowania aby zadać jak największe straty nie tylko własną zjadliwością, ale dotkliwymi represjami jakie cel musi sobie poczynić by ją zwalczyć wyrywając ze swojego cielska grot z zadziorami? Omówimy uzbrojenie nędzarzy (głownie na przykładach rosyjskich, bo są największym organizmem, który w nędzy musiał z brązu lepić; ale przewiną się też inne latimerie polityczne) oraz jaki plan ma bankstera aby im w bankach sztymowało, a jak pokazali Chińczycy najlepszym środkiem do pokonania nędzarzy jest wyciągnięcie ich z a uszy z nędzy – prosto do roboty.
Zacznijmy najpierw od latimerii politycznych oraz dlaczego taki jest jedyny los Niedorzecza jeśli chodzi o przetrwanie kultury i języka. Są to takie organizmy polityczne, które z braku stresorów środowiskowych przetrwały w niszach, gdzie środowiska nie starały się dominować. Z punktu widzenia podmiotowości politycznej mają one przedziwną sytuację – w zasadzie można by je roznieść na butach (portfelach, produkcji) ale nikomu się nie chcę bo to fajne i niegroźne dekoracje. Kilka przykładów to…
Watykan – grupa rekonstrukcyjna wszystkiego co pozostało po chylącym się SPQR mutującym w imperium przyjmującym nową religię dominującą. Poszarpali się jeszcze z tysiąc lat mając zaplecze edukacyjne i kadry, utrzymali wpływy polityczne, na czas przeszli w banksterę. Gdy osiągnęli status quo z otaczającymi je państwami transformującymi w republikę włoską pozostawili sobie grupę rekonstrukcyjną z ostatniej razy (górskich pikinierów w wersji reprezentacyjnej doppelsoldater z halabardami). Była to epoka kiedy Francuzi i Cesarstwo niemieckie przywróciło na wojnie zabijanie po długich awanturach z upadającym imperium espańskim. W Italii było to już wtedy niemodne. No i tak sobie Watykan przewegetował utrzymując kontakty na dworach, robiąc za BIS zanim ten powstał, pozwalając dogadać się gdy komunikacja zerwana. Na tej bazie Francuzi, Anglicy i Amerykanie duplikowali system bankowy oparty o Żydów. I czy komuś to przeszkadza, że piszą w wykrzywionej wersji starożytnego języka z archaiczną deklinacją? Żyją sobie.
Chińczycy latimerię tybetańską pogonili bo byli na etapie unifikacji i mają stary model unifikowania terytoriów podobnych, ale przetrwały im Singapur, Hongkong, Formoza i kilka podobnych Luksemburgów. Oprócz Luksemburga tak samo funkcjonuje Andora – przed krucjatą potężny organizm gospodarczy (Katarzy). W UK przetrwała rodzina królewska, w Japonii boski cysorz. W Rosji mają francuski problem – czy to rewolucyjna republika czy carstwo? Francuzi też jakoś starają się unifikować, że Ludwik dobry, ale Napoleon nie zły. Coś jakby RFN sławił cesarza i Adolfa w jednym zdaniu. W RFN dlatego nie potrafią się zdecydować kim są bo trochę tak, a trochę inaczej. W USA za taki folklor robią rezerwaty i Teksas. Pozostałości po ostatnich razach kiedy wojowano na kontynencie. W Niedorzeczu podobne fikołki też odkryjemy – RON fajny i obok portret socjalisty Piłsudskiego, tego się nie leczy, to się kultywuje.
Zauważmy jednak, że część takich latimerii (Watykan) nie ma sporów granicznych, a armię własną (Zakon Maltański) ma zdominowaną przez państwo otaczające. Nikt im nie broni odprawiania rytuałów, prowadzenia banków i paplania w zaprzeszłym narzeczu. Nawet posiadane siły zbrojne na terytorium (jak najbardziej bardzo profesjonalni fachowcy z górskich republik) robiące tam za grupę rekonstrukcyjną nikomu nie przeszkadzają. Nie mają tam ciężkiego sprzętu, nie będą obalać bungabunga za deficyt cnoty oraz podejrzenia o czary czy występek.
Biorąc pod uwagę, iż 400 lat temu RON zaczął się składać, a ćwierć wieku temu zostało to formalnie przyklepane można przyjąć, że jest to latimeria, której się gdzieś po neuronach czasem przewala, że pradziadek był rekinem grasującym po stepach. Coś jak Wróbel, któremu się uruchomi pochodzenie od tyranozaura czy York bawiący się w wilka. Czasem się te neurony żoliborskie przebudzą i wysyłają po sieci sygnały, że jakieś tam Niedoziemia, że Niemen z niemieckiego hymnu, że Kijów otwarty Szczerbcem. Jeśli sygnał jest dość mocny to im korelator odsyła, że nawet sam korelator nie ma kontaktu z kłami i pazurami, a komórki nie wiedzą jak takie wytworzyć, a w ogóle nie mają z czego bo robiliby puszki z mięsem gdyby mieli mięso, ale nie mają blachy. Neurony pojęczą na korelator, korelator puste taczki powozi i jeśli to ich nie wyciszy to rzuca się Kamienie na Szaniec i na pół wieku jest spokój. Trochę lepiej jest z Krakusami – oni tę rozłąkę z pazurami imperium przeszli o kilka raz wcześniej. Gdy spadli z głównego ośrodka zbrojeniowego kontynentu przez pożar tej zbrojeniówki (zwalanej na eksperymenty alchemiczne Króla Niedopałkowa Trzeciego Snopka) po przeniesienie interesu bliżej Żoliborza kiedy on właśnie zaczął się lęgnąć.
Z punktu widzenia ludności jest zupełnie bez znaczenia czy władzuchna dostaje instrukcje z tej czy z innej stolicy. Bułki trzeba upiec, wodę w kranie zorganizować i napiłby się człowiek to ogóra pod to ukisi. Byle spokój był i w bułkach władzuchna nie mieszała. Armia i tak jest grupą rekonstrukcyjną, a garstka hobbystów w krajach o podobnej przeszłości z epoki ma organizowane wycieczki zagraniczne na strzelanki. Skoro muszą to trzeba ich ukontentować. Gdyby ta grupa rekonstrukcyjna jeździła konno, w kontuszach i przy szablach sytuacja ludności nijak by się nie zmieniła, a kontakt żoliborskich neuronów z kłem i pazurem byłby taki sam jak obecnie. Korelatora zresztą też. Wielka wyprawy na wschodnią granicę zmieniła się w epopeję na stacjach benzynowych czyli tam gdzie nie ma upieczonych przez lud bułeczek tam krótkie ramię nie sięga. Na szczęście za potrzebą U przebierańców rozbrojono i obiecano, że kiedyś ktoś im przyśle nowe zabawki.
A nie żałujmy sobie – niech sobie nawet z lamparcią skórą na pancerzu tych koni doświadczają. Podejrzewam, że wtedy nikt tiktokujących niedobitków nie będzie ganiał, za gadanie w jakimś dziwacznym jęyzku z pogrzaną deklinacją. Usankcjonować, że rządzi amabasador z pałacu namiestnikowskiego, a czyj ten ambasador to niech się mocarze między sobą dogadują. Zamiast dziennika ustaw spisywać smsy i będzie pięknie. Przy tej dzietności kierunek rozwojowy jest oczywisty. Jeśli komuś brakuje wyobraźni to może pojechać do Grecji i pofilozofować w malowniczych ruinach, albo poczuć się imperialnie w Tebach, chyba że ktoś potrzebuje poczuć się imperialnie w Aleksandrii – do wyboru, do koloru. W przypadku odwiedzin w Ur polecam się nie wczuwać, aby nie poryć tabletu przypominającego glinianą tabliczkę.
Wbrew rozhulanym kanapowcom powszechna nędza rzekomego podmiotu jest oczywista. Ani sobie tanków nie robi, ani pływadeł, ani latadeł. Samopały dają radę i konie. Nie żeby Kacapii nie hasali na wielbłądach po Ukrainie – bardzo dobry środek transportu w terenie uksiężycowionym. Koń szlachetny jest – każdy widzi, a wielbłąd zaprojektowany przez komisję. Co bezsprzecznie wykazuje wyższość kulturalną Lechity nad barbarzyńskim moswkicinem. Zresztą Lachy na Księżyc latają od czasów Twardowskiego, a Kacapy najwyżej na orbitę. O!
Mieszkańcy to też takie skrzyżowanie szpaka z żyrafą – mieszkają na miejscu, ale po czereśnie latają robić na Zapadzie. @nomad znowu na Donbas jedzie, dopiero co sobie kulasa skruszył własną ciekawością “to jebnie?” i sprawdza co jest w pozostałych komorach. Nikt nie ma złudzeń, że stare imperium na mapie się nie zmieści między tymi nowszymi. Więc nie ma się co szarpać tylko krok po kroku przystosować latimerię, aby nikt na grupę rekonstrukcyjną Lechitów nie nastawał. Bagien w okolicach Kruszwicy mnóstwo. Piękne miejsce na grody refugialne aby w ciszy i spokoju brednie o upadłym imperium kolejnym pokoleniom opowiadać.
//Dygresja do jakiego brzegu płyniemy w tekście;
Aby jakoś ustalić azymut (do jakiego brzegu zmieniamy) dlaczego Navy i USAF będą dokazywać w Meksyku znowu przywołam Dimona z typowym dla zawodu pytaniem “za ile?”. Bo czy zastanawialiście się kiedykolwiek ile kosztuje zabicie człowieka? Przyjmijmy, że jesteście sukinsynem, który podejmuje decyzję, że gdzieś czegoś potrzeba, nie da się dogadać z oponującymi przeciw decyzji (na przykład ludem tubylczym, który bezczelnie siedzi na czymś czego pragniesz) i pozostaje ich przetrzebić. Są takie kwestie nierozstrzygalne inaczej niż przemocą. Przemoc jest skutecznym sposobem rozstrzygania sporów (nie słyszałem ostatnio o Kartagińczykach wzywających do rewanżu na Włochach), ale jest sposobem kosztownym. Dlatego używamy jej w ostateczności bo jest po prostu bardzo, bardzo droga – jakoś mało kto grzecznie poddaje się eksterminacji, a później i tak trzeba obszar kolonizować – koloni też nie są tani.
Aby łatwiej było sobie wyobrazić dlaczego bankstera wzięła za mordę aparaty państwowe i kazała się ogarnąć wrzućmy kilka punktów wykresu nieuwzględniający kosztów “po stosunku”, tylko sam koszt eliminacji.
W czasie 2WW wydatki wojenne na ofiarę wynosiły gdzieś między 186k a 152k dularów za łeb. Im więcej ludzi zginęło tym taniej, ale nie wiadomo ilu. W Wietnamie 168k za kombatanta licząc same koszty operacji, z infrastrukturą aby w ogóle te siły zbrojne mieć to jakieś 2m za łeb. Oczywiście w kontekście cen złota oznacza, że sprawność zabijania wzrosła. W czasie wojen mezopotamskich + Afganistan było to między 32m a 64m za łeb. Inflacja swoje robi. W tym kontekście wojna na U jest śmiesznie tania – zależnie jak kto lubi liczyć (będą dane historyczne to pewnie okaże się że było trochę drożej) jest to pomiędzy 100k a 1m za łeb. Za to W w Gazie wybiła rachunek blisko 100m za łeb i dlatego Witkoff pogonił Bibiego aby się poszedł strzelać na Zachodnim Brzegu bez takiego wsparcia lotnictwa i rakiet, bo kelner, rachunek, te sprawy.
Nikt do sukinsynów nie ma pretensji, że mordują ludzi – normalna rzecz. Ludzie zawsze to robili, nie ma się co czepiać. Tylko gdyby sukinsyny bawiły się nieco taniej? Bo koszt wystawienia nowego, dorosłego homo sapka w kraju uprzemysłowionym to nie mniej niż ca 200k. A to jest najdroższa wersja, wszędzie indziej jest taniej. Dla księgowego tak drogie zabijanie ludzi przy tak taniej produkcji jest zwyczajnie nieefektywne. Jeszcze do tego w kraju uprzemysłowionym niszczona jest infrastruktura, dość kosztowna. I kwalifikacje – też na drzewach nie rosną. Więc po pierwsze strzelać się na odludziach, a po drugie taniej to robić. Bo banki zabiorą zabawki i będzie jak na Ukrainie – tanio. Przynajmniej w granicach jakiejś księgowej przyzwoitości.
//koniec dygresji z azymutem;
Wypadałoby wiedzieć, dlaczego jakieś społeczności nędzarzy są niszczone tak kosztownymi środkami zagłady przez silniejszych. Wszak patrząc na rachunki to w zasadzie można by tych nędzarzy kupić. Ale gra statusowa opiera się właśnie na tym, że ktoś ma lepiej, a ktoś w nędzy żyje. Bez tego porównania nie potrafimy wygenerować rozwoju.
Przez tysiące lat działało to dość stabilnie – jest sobie Azja z półwyspem europejskim. Po spenetrowaniu wszystkich konfiguracji rzek, klimatu, surowców i zasięgu gdzie to łączyć aby się jak najmniej narobić (czyli zboże do jedzenia jest istotnym surowcem, ale drewno i umiarkowane temperatury ze widełkami sezonowymi) wyszły dwa huby produkcyjne. Jeden w części Europy i drugi w części Chin. Przez tysiące lat te dwa huby zasilały wszelkie najazdy, imperia i ekspansje rozbudowując się i przechodząc atrofie – nie było zewnętrznego źródła środków przemysłowych. Każdy mniejszy organizm jakoś tam lokalnie sobie rzepkę skrobał na bieżące potrzeby, ale kiedy trzeba było dużo to do hubu. Przy głosowaniu na dwóch ciężko jest uzyskać większość, więc gdy udało się ustalić szlaki handlowe i jakoś penetrować te przestrzenie to raz Chiny zasponsowrowały Mongołów, żeby sobie poszli “gdzieś indziej” i doszli do krawędzi drugiego hubu, po czym się poskładali; raz maszyny parowe podparły długie nosy aby bohatersko opanować kilka faktorii na końcach portów w drugim hubie, ale jakiejś istotnej i długoterminowej przewagi nie można było uzyskać. Cała ta dominacja wiktoriańskiego imperium zasilona została z rozwoju kolonii (również tej zbuntowanej) i starczyła ledwo na kontrolę portów w drugim hubie.
Na dwóch nie da się osiągnąć większości. Co innego na trzech. Nowy kontynent, nowy świat wytworzył własny hub produkcyjny. Świat utonął w bogactwie niezmierzonym, po czym zaczęto rozstrzygać kto ma większość już we trzech. Wtedy jest to możliwe, przynajmniej tak się wydawało. Tylko nie ustalono który z hubów ma mieć kontrolę nad tą większością. Azjatycki stoczył się w rozstrzyganie rewolucyjne, europejski poszedł z dymem. Wysiłkiem amerykańskiego hubu został odbudowany z zyskiem. Idąc tym tropem Jankesi odbudowali też zrewoltowany hub chiński z jeszcze większym zyskiem. Po czym… zamknęli własny. Bo skoro inne działają – no taka logika. Ale nie da się utrzymać trzech kontynentów z dwóch hubów. Co wybiło banksterce w kwitach i zarządzili na tę okoliczność światowy pokój. Nie przez jakąś przemoc tylko posłali kelnera z rachunkiem i skończyło się cięciem dostaw na zabawki do robienia awantur. Władzy pozostało w lamusie trochę plutonu z dawnych czasów, ale bankstera postawiła warunki – można się strzelać umiarkowanie. Miasto czy dwa można odbudować, najlepiej to strzelajcie gdzieś po krzakach, nazwijcie to sobie doktryną deeskalacyjną czy jak, ale jak ktoś rozpali za dużo ognia to pół miski ryżu nie zobaczycie. Większość krain dysponujących niukami ma tego aptekarskie ilości małej mocy, od biedy mogą położyć środek większego miasta. Starsze potęgi dysponują wyłącznie bronią dużej mocy, no ale walenie tym po krzakach jest takim samym sygnałem jak walenie czymś małym, a rachunek za nowe przez bank już pokryty nie będzie (wszyscy się na takiego awanturnika obrażą). Więc kolejnych zabawek nie będzie. Jedyny ośrodek dysponujący niukami każdego sortu i mogący rzucić zarówno drobnostkę jak i poważne bum to Rosja, ale ta nie siedzi na hubie produkcyjnym tylko styka się z dwoma i nikt o walnięcie w krzaki nie będzie miał pretensji, ale w ramach rachunku na jakiś czas huby zrobią im dąsy. Wejść też nie mają jak bo palenie jednego z dwóch hubów, które zostały, a raczej paliliby europejski, który ledwo zipie to kapitulacja wobec ostatniego który zostanie.
Bankstera musi to jakoś ogarnąć. Dlatego rządy kupców. Bo zbrojeniówka już się narządziła i przegrała – koszt zabicia człowieka wielokrotnie przekracza koszt jego wytworzenia. Quantitative measures of combat effectiveness:
https://en.wikipedia.org/wiki/Combat_effectiveness
Czytelnicy zapewne rozumieją poziom kpiny, kiedy bankstera bierze na dywanik pagona i tłumaczy mu, że się na wojowaniu nie zna, bo zysk z operacji / koszt operacji < 1? A wychodzi < 0.02 i to jeśli dobrze pójdzie? Zapewne więc rozmowa na dywaniku przebiegała jakoś tak:
Drogi pagonie nad pagonami, bardzo drogi, o taki drogi tu jest rachunek. Powiedzcie czy niejaki Napoleon B. wielkim autorytetem w kwestii wojowania wg Was był? Najdroższy z pagonów, który niezliczone uczelnie i kursy do kolejnych gwiazdek ukończył z pewnością zastrzeżeń nie miał w tej kwestii odpowiadając, że w kwestiach militarnych Napolen B. wielkim wodzem był i w rzemiośle wprawiony był niezwykle. Na co bankstera z radością stwierdziła, że na wojowaniu co prawda się nie zna, ale rachunkach jak najbardziej to w Pamiętnikach Napoleon był łaskaw zapisać iż:
“Wojna staje się coraz droższa, a armie coraz liczniejsze. Byłoby najlepiej, gdyby wszyscy żołnierze byli uzbrojeni w dzidy, tak jak w czasach starożytnych, ponieważ wtedy koszty byłyby o wiele niższe.”
Będziecie wojować na zaostrzone patyki. Bo skoro już wojować musicie to macie robić taniej. Na takie brewerie jak ostatnio nikogo nie stać. Względnie możecie mieć drogi sprzęt, ale nie możecie nim wojować, bo jak popsujecie to nowego na razie nie będzie. Fabryki popsuliście. Tak gdzieś pudła z blachy na poziomie lat sześćdziesiątych XX wieku to maksimum jakie możecie dostać do piaskownicy. Kacapy z biedy tak zrobiły i są gdzie pomiędzy >0.1-0.5, a Wy nie.
Jeśli przejrzycie zapiski wszelkich rewolucjonistów (czy to z Libii czy z Ameryki Południowej, dziwnym trafem zawsze lekarze) oddolnych, nie takich wspartych przez zewnętrzne siły to są tam biadolenia o budżecie, ile kosztuje kulka i że oszczędnie trzeba bo nowych nie będzie.
Rzućmy więc okiem jakie są te środki wojowania nędzarzy. Zbiorczo takie działania nazywane są cechem dokonującym deliktów w charakterze rzemiosła. Taki cech to na przykład spziegownia – grupa ludzi, którzy w interesie jakimś tam dokonują występków z założeniem, że gdzie indziej (gdzie indziej to co robią uznawane jest za występek, ale u siebie można za to dostać medal, a nawet talon na lodówkę). Działalność zbójców jest dochodowa wyłącznie dlatego, że większość ludzi się od niej powstrzymuje co ogranicza podaż. Zazwyczaj jest to działalność netto pozbawiona sensu. Czyli koszty są uspołeczniane, a zyski prywatyzowane. Na boku udaje się z tego coś wyskrobać na szpiegów. Chyba że odwrócimy zasilanie i nie tylko nie robimy tego w celu czerpania zysku, ale dokładamy aby komuś generować chaos. To jest bardzo ekonomiczny sposób prowadzenia działań przez nędzarzy tylko dlatego, że jest emergentny. Najskuteczniej jest prowadzić takie działania na obszarach gdzie przestępczości w zasadzie nie ma, bo wtedy łatwo niskim nominałem występku osiągnąć gwałtowne wzrosty. Dla przykładu wzrost przestępczości o 100% może oznaczać, że w ciągu roku wyrwano torebkę nie jednej babci, ale dwóm! Kosztu upilnowania półmilionowej rzeszy babć kiedy istnieje ryzyko wyrwania dwóch torebek rocznie i na trzecią nie można pozwolić jest dość wysoki. To jest właśnie to wyrywanie grotu z zadziorami, które rani trafiony organizm. Oczywiście nikt o dwie torebki rocznie na pół miliona nie ruszy budżetu jako zasadnego, ale występek można eskalować (w końcu się nie bronią), aż do takiego wysycenia (podaży), że przestanie być racjonalny (babcie nie będą łazić po ulicach, albo złośliwie bez torebek). Najlepszy sposób eliminacji przestępczości vatowskiej to eliminacja vatu. Bo występek finansowy (przeciwko dokumentom) sprowadza się do tego, że babcia oddaje mi torebkę, którą mam zanieść Kapitanowi. Ani babcia ani ja nie mamy interesu w tym, żeby się z tą torebką wozić, więc babcia chce bez vatu (czyli bez udokumentowania wymiany), ja w zasadzie na tę występek coś tam muszę dać księgowemu więc babcia papierek da, ale nie całą torebkę i wszyscy szczęśliwi. Kiedy jednak trafia się uczciwa matka korporacja to ona oczywiście torebkę da, ale chce porządny papierek, że to dla Kapitana. Więc albo muszę zanieść torebkę, albo kombinować z papierkami, albo matka korporacji załatwi tak z Ernestem, żeby nikt się nie czepiał o te torebki bo dzięki temu może prowadzić interesy tanio. To sytuacja, w której rozdajecie wszystkim po stówie i każecie zanieść na drugi koniec miasta do Kapitana – po drodze zgłodnieją i zakąsić trzeba, a stówa jest. Całej wszyscy nie doniosą, niektórzy nawet się do Kapitana nie będą fatygować bo skoro zakąsić to i wypić trzeba.
Czyli występek można wpisać jako skuteczny środek nędzarzy aby urozmaicić życie silniejszym. A występek przeciwko dokumentom można do tej kategorii zaliczyć wyłącznie pod warunkiem zyskowności, a do tego albo napadany musi być tak głupi aby sobie skomplikować biurwę, albo musi mieć już biurwę tak skorumpowaną, albo mu pomóc narzucając regulację głupimi sugestiami.
Oczywiście aby uprawiać takie zbójectwo wypadałoby swoich zbójców eksportować. Nawet w formie niezorganizowanej. Co też większość Kapitanów czyni wypróżniając więzienie do krain zamożnych (dawniej nazywano to banicją). W tym kontekście występek jest dopuszczalny, ale u obcych. Do domu można wrócić na wypoczyn pod warunkiem cnotliwego zachowania. Do tego trzeba mieć dość zjadliwy aparat przemocy, ale redukuje się problem wewnętrzny. Działa to do momentu, kiedy większość mieszkańców z powodu dotkliwej nędzy chciałaby wyjechać (i w tym celu gotowa jest dopuszczać się występku) więc aby to mitygować należy zbójców uprosić, aby jakieś lupy dowozili na pocieszenie lokalne. Dawniej nazywano to wotami. Zwyczajowo z wypraw czy w ramach pokuty za występek. Dlatego zbójcy fundują kościoły, sierocińce i użyteczności publiczne. Zorganizowana działalność przestępcza na pełnym leseferyzmie zagranicznym.
Skoro jest to tanie i dobre to musi być dobre, więc mocarze nad mocarzami wdrożyli u siebie też. A że mogą więcej to eskalowali zbójcom środki (omawiane w poprzednich tekstach), a że osmoza działa z powodu otoczenia, a nie chęci to doigrali się problemu na własnym terytorium staczając w nędze. Eskalację środków znamy – występcy zaczęli upodabniać się do krokodyla, a zyski zaczęli konsumować politycznie do czego konieczne było przejęcie aparatu dyplomatycznego (jeśli znacie jakieś minzagr, które nie jest umoczone w bezpieczniku lub krokodylu to chętnie się dowiem, gdzie się takie zwierzę zachowało). Po czym zaczęli merdać psem. To akurat jest standard również u nędzarzy tylko pies lżejszy i nie karmi tak ogona, więc do wypadku dochodzi dłużej. W przypadku mocarstwa dochodzi do przejęcia krokodyla i nagle cały pomysł, że używamy broni nędzarzy aby było tani bierze w łeb. Dla biednego kraju (takiego jak Rosja) to że bezpiecznik przejmuje właść nie jest problemem – i tak nie ma zabawek, więc najwyżej pobawi się w terroryzm i od czasu do czasu sprytnie zorganizuje coś przypominającego krokodyla dla ubogich. Dla zamożnego (jak USA) ograniczeniem jest dopiero zbulwersowany księgowy pytający po ile te trupy.
Taka bomba leseferowa rozniosła budżet USA w dekadę. Długo była montowana, ale złoczyńcy z ramienia trzyliterówki przejęli funkcje Kapitana i zaczęli szaleć czekami bez pokrycia racjonalnie uznając, że skoro po to są narzędziem aby było tanio to wydając tyle ile mogą dalej są tani. Okazało się, że wkręcali droższą część aparatu w działania i suma rachunków okazała się przygniatająca. Bo zbójcy mają taką wadę, że inni zbójcy mogą ich wkręcić w awanturę i wystawić. Do tego chyba doszło na U. Zapewne czytelnicy oglądali awanturę dyplomatyczną, kiedy to Pan Komik zdjął POTUSowi imperialne gacie i kazał zaprezentować czym takim będzie gwarantował dalsze kozaczenie. Na co POTUS wyjaśnił, że będzie się z dźwiedziem przytulał. Taka gra wstępna. Po czym Jankesi postanowili odsunąć Komika od waści i się dowiedzieli, że Komika oraz zdolnych do przewrotów zabezpieczają Żabojady, Żabojady w takie zabawy mają doświadczenie, a jankeska trzyliterówka w ramach porządków wewnątrz imperium jest właśnie na diecie, więc Żabojady pomogły komediantom pod wodzą Komika wyprowadzić jankesów chwytem za Nosek. Wróci dawna zawziętość pomiędzy Żabojadami i Jankesami na tę okoliczność, bo odkąd Jankesi zastali ojczyznę gilotyn gwałconą przez Allemanów i z opresji uratowali Żabojady robią im wstręty za sam fakt iż w tak niegodziwej sytuacji zastani byli. A to im zooto deGaullowali, a to się z naty wypisali, a teraz za jankeski cash sobie kampanię nad Połtawą organizują (jankesom się wydawało, że to oni organizują, ale się teraz dowiedzieli, że już nie). A że do wojen krymskich i awantur nad Połtawą mają innych chętnych to się Jankesi dowiedzieli, że ich ojczyzna nowoczesnej dyplomacji (Talleyrand) w ciula zrobiła. Do spółki z pozostałymi prowodyrami rzezi, którzy tam wojowali wcześniej, a nawet tak dawno, że USA na globusie jeszcze nie było.
//Tu wypada wstawić dygresję o przemyśle na U przed awanturką i co takiego mogli knuć Jankesi;
Wiadomo – metalurgia i ciężki. Czyli moja bajka. Większość instalacji tam operujących była całkiem świeża (w Azowstali dla przykladu). Technologicznie to dominująco Air Liquide, Accerol, Linde. Kapitałowo Reiffeisen i Uniper. Jest kasa, jest technologia więc jeszcze trzeba przygotować dla instalacji rozpiskę produkcyjną, czyli Rz3sza i polskie biura jako podwykonawcy (francuskie sieciówki inżynierskie). Wykonanie mieszane – ukraińskie i polskie, materiały niemieckie i francuskie. Ponieważ produkcja stamtąd szła pętelką z dodatkami z Norilska przez huty w Szwecji i Francji.
Skoro nie można tego kupić to można sprowokować awanturę i wyburzyć przy okazji pieczenia innych spraw na tym ogniu. Przecież francuskim technologom z niemieckim i amerykańskim kapitałem było wszystko jedno czy na terytorium będą siły zbrojne Rosji, bo przemysł rosyjski był wpięty w łańcuch i swoją część miski dostawał.
Trzyliterówka umie sprowokować demolkę kraju, ale nikt im nie powiedział, że to jedna z takich istotnych (jak Słomka przez Bałtyk) nitek, z których oni dostają do miski.
//koniec dygresji;
Słuszne są więc zarzuty POTUSa, że trzyliterówka własna michy niegodna i rozpędzić trzeba to towarzystwo. Ale jakiś wywiad zagramaniczny trzeba mieć i imperium ma zapas. Właśnie jest on uruchomiony od inauguracji i dokazuje. Tym razem jednak pod kontrolą i na rozkaz księgowego. Czyli ma zostać przeprowadzana tania, oszczędna wojna pod domem, aby sprawdzić czy nowy aparat wywiadu zagranicznego ogarnia kuwetę, czy likwiduje wroga tak, żeby księgowy się nie wściekł oraz żeby zrealizować cel główny bankstery, której się ulało. Ulał się deficyt podkładki materialnej pod wolumen wymiany.
Zastanówmy się jakie może być wspólny interes bankstery eurogejskiej, dźwiedzkiej, czajnikowej, jankeskiej i żydowskiej. Aby dokazywać na cztery imperia potrzebne są przynajmniej trzy, najlepiej cztery huby produkcyjne na planecie. Wtedy cyferki w bankach nabiorą podparcia w towarze, który produkowany jest, a nie jak ze zbrojeniami w gejropie – mamy mieć. To gdzie takie huby mogą występować to szukanie cyrklem po mapie portów, torów, wysycenia kompetencjami, złóż, energetyków. I gdzie tak jak przy wadze danego cyrkla względem zdolności transportowych wypadnie rozpinane są fraktale przedsiębiorstw zajmujących się produkcją, utrzymaniem ruchu i drobnostkami wokół łańcucha dostaw. Wtedy hub drukuje wymianę, którą można operować w paczkach pod giełdą. I wtedy dolar jest potrzebny.
Bankstera organizuje to sobie tak, że najpierw bierze za mordę mocarstwa. To akurat jest proste jeśli huby niedomagają. Rachunkami. Nie ma towaru i nie będzie – dieta, suchy zakon. Bo rachunki za wywrotowość trochę za wysokie. Razwiedce zabrać tanki, okręty, btr’y. Manpadsy też im wydawać aptekarsko na receptę dopiero po konsylium lekarskim – ganiać się po zaułkach na ja agentów królewskiej mości przystało. A jak będą dalej fikać to przyjdzie Napoleon i będą tylko dzidy. Krokodyl do terrarium – odchudzanie będzie.
Kiedy już mocarstwa mają ograniczone zabawki i deficyt paliwa na ruchy to wdraża się kto gdzie pilnuje porządku. Czyli strefy wpływów, architektury bezpieczeństwa, podział papieskiego jabłka, koncerty i inne brednie. Czyli kto gdzie ma pilnować tak aby strony nie miały sobie jak fikać. Można jak na koreańskiej granicy się prężyć, porobić groźne miny i ewentualnie zrobić operację Wielki Drwal:
https://en.wikipedia.org/wiki/Korean_axe_murder_incident#Operation_Paul_Bunyan
Takim numerom, żeby sobie strony paliły podaż (rafinerie i składy po rosyjskiej stronie, przemysł po ukraińskiej) bankstera postanowiła dać szlaban. Z tym że Ukraińcy ogarnęli nowe rodzaje uzbrojenia dla nędzarzy – drony. I osiągnęli w nich maestrię. Z punktu widzenia bankstery nie ma znaczenia czyje wojska tam będą pilnować porządku – ma być spokój, a prol posłusznie w łańcuchu zasuwać. W jakim łańcuchu to drugorzędne, ważne żeby dało się pod to papier wypisać i na rynek wrzucić. Od strony banków istotny jest przepływ, z tego żyją. To czy to będzie przepływ bardziej chiński czy bardziej Tanzański jest wtórne. Chińczycy i tak w czasie tej awantury przejęli dominację w wymianie handlowej z byłymi demoludami, a nawet Zapadem i Bałkanami. Dlatego przywrócenie produkcji na pętli żelaza (Ukraina, Rosja, Szwecja, Francja) w maszyny (Szwecja, Francja, Niemcy, Austria, Szwajcaria), materiały konstrukcyjne (Ukraina, Polska, Niemcy, Hiszpania) jest podstawą do przywrócenia sprawności drukarce. To czy akurat w tym cyklu zasilanie w papier podparty wsadem na odbudowę będzie chiński nie ma znaczenia. Ostatni raz taki numer był z huba amerykańskiego (Plan Marshalla). Żelazo, ropa i gaz w okolicy leżą tam gdzie leżą i nie przesuną się, choćby POTUS z carem i Puchatkiem stanęli na uszach za dowolną rezolucją. Każdy swą część poniesie strat.
To że bankstera jest bardzo międzynarodowa widać po tym, iż Jankesom już przeszły Tajwany i konfrontacje z Chinami. Zapewne ktoś z bankstery pokazał jełopom globus i zwrócił uwagę, że od tej strony 115 stopni E-W i 120 N-S więc tak jakby to jest bardzo dużo wody. I bardzo daleko, więc żadnych operacji przez tę wodę nie będzie bo to bardzo dużo paliwa, które na tej kałuży nie występuje. Jeśli się któryś będzie rzucał przez dwa na dwa radiany to dostanie taki rachunek od kelnera, że rozpozna pismo od komornika. Zresztą jankeski krokodyl morski (USNavy) tak sobie dogodził, że obecnie większość istotnych jednostek nie jest klasyfikowana (nie dostała certyfikatów bo nie udało się przeprowadzić ćwiczeń, braki kadrowe), a to co przeszło to jest litoralka i USMC. Tym to sobie można powojować z dzikusami zbrojnymi w patyki. Aby w tym czasie się Navy i Lotnictwo nie nudziły to im zorganizują podchody, przyznają sprawności harcerskie i piknik dla skautów. Blisko domu, pod okiem rodziców.
Plan jest taki, że trzeba odbudować hub amerykański, aby się trzy organizmy nie próbowały utrzymać z dwóch hubów bo same z tego awantury, a zapewne trzeba będzie rozbudować czwarty co pozwoli utrzymać spokój bez dominacji dwóch nad trzecim, bo po wieku palenia i demontażu wypadałoby jednak trochę zagospodarować planetę. Z amerykańskiego huba został pas rdzy i krzaków, a na jego wejściu jakieś tam początki przemysłu rozbudowują Meksykanie, ale jankeskie trzyliterówki zrobiły tam problem. Problem ten nazywa się korzystną wymianą ćpanka z południa na wyroby przemysłowe do krzywdzenia bliźnich z północy. Więc na granicy szlaban, żeby tam broń przestała dojeżdżać został postawiony od ręki. Ponieważ sytuacja ze zbójectwem trzyliterówki ma tam brodę, to kadry Meksyku są spenetrowane na tyle sposobów, że ciężko nie potknąć się o backdora. A prywaciorze (kartele) rozbudowali sobie zbójców do poziomu brygad zmotoryzowanych i jak im popuścić to kapitański zmech zawłaszczą.
Jankeski krokodyl jest w trakcie modernizacji (nadążanie za trendami) więc się nowa razwiedka chwilowo zapychająca dziurę po cywilnej trzyliterówce, która dożyła cyklu degeneracji i nie dostała michy wykaże. Wykaże się tym, że umie przeprowadzić operację policyjną bez zrzucania MOABów, widowiskowych eksplozji, obracania miast w perzynę i walenia po cywilach jak prywata od Prince’a. Czyli nie po pięćdziesiąt milionów dolców od zneutralizowanego, wrogiego kombatanta. Tanio ma być. Bo jak nie to krokodyl lądowy dostanie dzidy. Ma być przeprowadzone rozpoznanie, mają być wdrożone elektroniczne środki sprawdzające gęby swój-obcy. Tak jak w Chinach. I wtedy widelec Navy i USMC wtargnie i delikatnie, bez robienia Księżyca rozbroi wentylator zanim wpadnie w niego coś śmierdzącego. Jak się lotnictwu nie uda rozpoznanie, jak się Navy nie uda wywiad, jak się USMC nie ten tryb włączy to obiecywane 8% redukcji krokodyla r/r będzie wspomnieniem obietnicy miłych pieszczot – bankstera taki ramadan zarządzi, że o przydział na buty będą pisać do Adidasa, a nowe mundury będą wzorem skautów do kolan. Oszczędnie.
Jankesów czeka więc mało widowiskowa operacja policyjna dostosowania się do nowych warunków. Ekonomicznych. Po czym w Meksyku będzie kontynuowana rozbudowa huba produkcyjnego z zapleczem przemysłowym w USA. Lud pracujący już na południe jest przepędzany. Wenezuelę się posprząta bo przecież plastik i paliwo też z nieba nie spada, a na Kubie zrobi się ośrodek wypoczynkowy, żeby cała ta banda nie zakłócała spokoju aligatorom na Florydzie. Taki jest plan na przywrócenie huba numer trzy. Będzie z tego może spokój jaki i drukarka nie będzie robić brrr bez powodu.
Chińczycy za dywidendy z tej operacji przestawią się na energię z niuków (czy co tam sobie wymyślą), i żeby interes na energetykach się kręcił to kolejny hub trzeba będzie pewnie rozpinać po Indiach i okolicach, bo sam tam rośnie trochę bezpańsko. Czyli Indie, Pakistan i Iran mają mieć niuki dla spokoju oraz przemysł. Ale to dopiero kiedy obecna awantura się zakończy. Jankesi nie wycofują się dla żartu – pan od płacenia rachunków tak kazał. To zupełnie drugorzędne kto tam będzie miał kapitałową kontrolę nad przemysłem, piniondze i tak będzie trzymał w banku. Jak już się trochę odbuduje to może znowu będzie o czym politykować i rozstrzygać spory groźnie wymachując rokitami, ale do tego czasu może uda się krokodyle przegłodzić do poziomu zrównoważonego wielkością hubów produkcyjnych i wstawić dość prętów w terrariach, aby nie mogły się na siebie wzajem rzucać. Od czasu do czasu urządzi się im jakiś wybieg proxy i będzie można w spokoju prowadzić interesy. Do następnej razy. Bo prędzej czy później kolejny Alexander wpadnie na pomysł, że to on rządzi globusem.
Od początku nowego POTUSa zwiększono liczbę lotów rozpoznawczych nad Meksykiem z 2 miesięcznie do 20 dziennie. USMC ćwiczy z meksykańskimi marines, a Navy nawiązuje (jak sama nazwa sugeruje) kontakty osobiste sprawdzając kto jest umoczony. Lada dzień dowiemy się, że Jankesi pomogli południowemu sąsiadowi zwalczyć występek oraz wypromować cnotę. BigTech przywrócił parytet siły nabywczej białych i niebieskich kasków na tyle, aby komukolwiek chciało się chcieć jak w Chinach matematyki uczyć. Żabojady dogadały się z Kacapami, że Komik z Kartofelfuhrerem wymienią przy grillu doświadczenia jak to jest żyć pod starym butem, i że nie ma się o co szarpać (Białoruś ma poważną produkcję maszynową – dźwiedź na to nie szkodzi). Rz3sza zostanie podłączona do rurki z jednej strony i odbioru wyprodukowanych maszyn oraz instalacji z drugiej. Niedorzecze zostanie bez broni w lesie, jak im przejdzie to dostaną gaz i swoją część roboty od odniewolniczenia. A do tego wszystkiego w jankeskim imperium kelner musiał przyjść z rachunkiem oznajmiając koniec balu i wrzucić czerwony zarząd z dużą miotłą.
Podsumowanie.
Upadek republiki federalnej nad Potomakiem (bankructwo, bo to właśnie obejrzeliśmy – ciąć wszystko) to zagłada rozrachunku ostatniego, suwerennego państwa na planecie. Suwerennego w rozumieniu zdolności do tworzenia środka płatniczego wedle widzimisię władzy (czy kolektywnej czy osobowej to w tej kwestii bez znaczenia). Przypomnę protopaństwowe atrybuty księcia suwerennego – jest lewem (stanowi po uważaniu), narzuca środek wymiany (pod groźbą miecza), decyduje o życiu i śmierci (noszony jest za księciem miecz, dziś jest to walizka z kodami). Ponieważ dziś użycie broni jest na subskrypcję (wrzuć monetę to zatankujemy samolotę – tak mówi Chevron czyli kupiec), stanowienie prawa jest w trójpodziale (albo gorzej, bo media) do tego jego egzekucja jest na “wrzuć monetę”. W rozwiązaniach plemiennych, klanowych, rodowych można te usługi “skredytować” uzyskując wynik do wspólnej puli. W rozwiązaniu republiki (czyli ustroju kupieckiego) władza sprowadza się do zdolności suwerennego ustanowienia płacidła w pętli z mieczem (bo że stanowiąc lewo narzuca swoim to oczywiste, ale na obcych musi mieć miecz).
Nie jest to pierwszy Kapitan, który dowiedział się o utracie władzy od kupca. Jednakże Kapitan Ameryka był ostatnim państwem swojej epoki – epoki imperiów, epoki morza. Kupcy od zarania dziejów próbowali narzucać władzę, a to tworzyli republiki (kupieckie), a to zadłużali królów i rozgrywali ich przeciwko sobie. Weimar porwał się na suwerenność w stanowieniu płacidła i tyle go widzieli. Po rewolucji francuskiej, w czasach Napoleona bankstera po raz pierwszy przejęła całkowitą kontrolę nad prowadzeniem działań zbrojnych decydując o ich przebiegu. Wcześniej była to kontrola częściowa, ponieważ armie nie były masowe i Kapitan mógł utrzymywać działania ekstensywnie. Za Napoleona armia stanowiła taką część populacji po raz pierwszy. Już wcześniej powstały pierwsze, rachityczne próby trzymania króla za gruchę – banki centralne. Po wojnach napoleońskich zaczęto to sankcjonować w kolejnych lokacjach. Na potrzeby rozliczeń poza państwami w czasie wojen banki korzystały z Watykanu więc na obraz i podobieństwo stworzyły BIS. Wszystkie państwa przechodziły etapy zadłużenia, utraty zdolności do obsługi długu i kolejnych koncesji “na potrzeby kontroli czy się nie bisurmanią” oraz anatem (gdyby jednak grzeszyły), ale USA jako ostatni suweren miał zdolność kontroli własnego banku centralnego. Do czasu aż przegiął i nie ma kto tego obsłużyć wymieniając na towar.
Koncepcja suwerennego państwa przeszła do historii z ostatnim dniem urzędowania Jeleń. Rzucenie na kolana imperium, narzucenie pokutnego postu krokodylowi, rozpędzenie razwiedki, ostry skręt ideolo to pozornie wola ludu, ale narzędzia do kierowania wolą ludu rafinowano przez epoki. Lud rano wyraża swoją wolę piekarzowi, a później może mieć ewentualnie jakieś inne pomysły (zalecany jest zapał do roboty). Oczywiście to nie jest tak, że wojny ucichną, jednak w porównaniu do arsenału jądrowego (który banki właśnie przejęły, bo przecież Bad Vlad z niuków nie wali tylko dlatego że Puchatek trzyma go wory, a Puchatka trzyma rozrachunek z dobrobytem zadłużonego Czajnikowa) takie przepychanki jak na Ukrainie czy awantura w Gazie mają skalę bijatyk w barze czy przyłożenie komuś z partyzanta w zaułku. Nikt już nie ma zdolności wystawienia nowoczesnej armii w skali godnej uwagi. Używany sprzęt pozornie nowoczesny jest technologicznie z połowy XX wieku. Dodano sensory, nawet jest trochę nowoczesnych, w dogodnych warunkach (walka z dzikusami uzbrojonymi w patyki) nawet precyzyjnych środków rażenia, ale spotkanie drugiej armii w Rosji i pierwszej na Ukrainie pokazuje jak krótkie nogi ma każdy system sterowania.
Prędkość z jaką bankstera rozpędziła kapitańską biurwę zapewne wywołała zimne dreszcze u rozumniejszych mieszkańców Brukseli. Chwilę jeszcze się pokotłuje gdy w toku wdrożeń trybuni ludowi będą okrzykami podtrzymywać ułudę w kolorowe godła, ale to nie Matce Rasiji służą bojcy z krańca imperium – oni dukatowi co jak Słońce złoty wierność ślubowali. Bankstera zdominowała życie publiczne i teraz to oni mają zmartwienie. Ostatnie, suwerenne państwo jako podmiot polityczny przeszło do historii. Stało się przedmiotem w kupieckiej tabelce. Iluzja będzie pękać powoli, ale to przecież kto ile grosza & żelaza sypnął na awanturę było głównym tematem przepychanek, a nie licytacja kto ilu wojów mężnych przysłał. Jak się okazało to wojów brakło właśnie. Kim wysłał wojów, symbolicznie, bo to zawsze jest symboliczna ilość, ale tak po mapie patrząc to blisko nie mieli choć kraj sąsiedni.
Ostatnie mocarstwo trzymane jest za rączki przez kupca. Bo Chińczycy pomysły na ekspansję zarzucili już setki lat temu po uwzględnieniu kosztów utrzymania floty – granice przesuwają się same. Pierwszy ukaz bankokracji nawet taki ugodowy – wydatki na zbrojenia wszyscy mają zredukować, bo przecież sami swojego atakować nie będą. A to co jest spokojnie sobie wyrdzewieje.
Parafrazując. Po zlikwidowaniu wojen domowych, zdołają uspokoić lud, zapewniając mu stabilność i porządek pod pozorem przywrócenia starego ustroju republikańskiego. Znowu…
Chyba że… ktoś zechce zostać Iskanderem? Czy jakieś imperium kontratakuje? Po bombie leseferowej opada kurz i wokół pozostają wyłącznie latimerie, ostatni rekin padł na metabolizm. Waszyngton miejscem rekonstrukcji historycznej, prawdziwa władza jest w Nowym Amsterdamie.
