Mainstream

Zjazd 2026, kronikarskie wypaczenia

Z kronikarskiego obowiązku…

W roku Ognistego Konia, czternastym roku ery panowania Nieomylnego Sternika Stumilowego Lasu, który mądrością swą przewyższa dawnych Synów Nieba, wydarzenia niebywałe miejsce miały. Albowiem wszystkie znaki na launchpadach i w Wersalu, wróżby z dymu kadzideł oraz drgania w kuflach wypełnionych pianą ujawniały jasno, iż Tygrysek dowiózł to czego jeszcze niedawno wszyscy pragnęli. Szaloną zmienność w ilościach niewidzianych w sztuce od epoki Akwarelisty.

Rok był to straszliwy gdy w knajpach brakło Prosiaczka, i za rok wypadałoby zadzwonić z uprzedzeniem by zapasy żeberek przygotowali. W wyszynkach pustki gdy lud od moczenia mordy niesłusznie się odwrócił jak drzewiej, bez zmienności bywało. Choć i wydarzenia mniej istotne gdy Ogień z Nieba spada na psujących ziemię pognębił taghut. I tych z imperium zimy, i tych co przychodzą od morza. A jest to rok poniewierania imperiów gdy Puchatek od lat trzyma kryszę nad tym komu materiały inicjujące, marszowe i końcowe zbędzie, a alternatywy są marginalne i bez tego można najwyżej na dzidy jako Rusi z Rusami się spierają.

Plagi spadły na niegodziwych i godziwych dotknęły bo kto trzeba rozpozna swoich. A nie jest to trudne gdy rozumy modelami językowymi zostały zmieszane.

Starczy tego wstępu bo mi się grafomańskość kończy. Najpierw przygody. A tekst z kwestiami moimi poruszonymi na zjeździe oraz serią rantów będzie oddzielnie, aby nie brakło wierszówki.

Wycieczka zajęła 40h. Słusznie podejrzewając opóźnienia dałem zdrowe marginesy na przesiadki. Do których doszło po niedorzecznej stranie. Po drodze wpadliśmy na zakończenie roku i szkoły tamże, a młody dziwił się co za szopka nieznana Północnikom jest tam odstawiana. Skonstatował, że skrzyżowanie szpaka i żyrafy rodzące studenta jest zasadne, więc postanowił na wakacje zawijać się do Niedorzecza odwiedzając wszystkich.

Oficer prowadzący zabrał nas po drodze i dowiózł na miejsce, gdzie pierwej zrealizowaliśmy zadania operacyjne, a później ruszyliśmy do knajpy. Bo na tych zjazdach coraz częściej realizowane są interesy obgadywane przy stolikach. Choć Młody zarzucał, że po tym co się dzieje u forumowiczów to niebawem będzie to portal biznesu teoretycznego. I słusznie bo zmienność jaka się przytrafiła istotnie powywracała gospodarkę. Choć ona i tak miała kurs na Talebowy klif, tylko gdy o tym pisaliśmy jeszcze na IT21 to były przepowiednie Wernyhory.

Kumotrzy wpadli do pobliskiej knajpy i zeżarli Prosiaczka. Na drugi dzień nie zostały im żadne żeberka. Trzeba będzie się zapowiadać aby urządzili świniobicie na przyjazd takiej liczby ludzi. Nie tylko żeberek brakło, steki też wyżarli. Na drugi dzień dostępne były już tylko burgery i pizza.

Cygan z P załatwili hotel i od strony kronikarskiej wszystko przebiegło bez zgrzytów, choć dostrzegłem że jakieś dziwne rzeczy się działy po stronie hotelu, biurokratyczne udziwnienia. Przez dwa dni dostrzegaliśmy jednak stan gospodarki – hotel zwykle pełny był wypełniony prawie wyłącznie kumotrami, a w knajpie gdzie co roku walczyliśmy o stoliki panował przeciąg. Kryzysowe pustki.

Kruk odsłonił Chrobrego wyprodukowanego dla Tadka, opowiadał o niuansach rynku i jak to jego biznes z rzeźbami został antykwariatem, który daje gross zisku. Optymistyczny, młody człowiek, u którego przyszłość jest świetlana. Zorganizował magazyn, nawiązuje kontakty, rozwija się.

 

Zapoznaliśmy się z sytuacją branży, której to całą konkurencje ostatnimi czasy wybombardował Pomarańczowy Dobrodziej. Siarce nie pomogła nawet spalona konkurencja. Poziom nieudolności korporacji ze względu na przerost struktur jest epicki. Konkurencja zniknęła, ceny lecą do Nieba, zamówienia przygniatają, ale nawet tego biurwa Matki Korporacji nie potrafi spożytkować do sensownej transformacji przedsiębiorstwa by było gotowe na chude lata. Od razu wszystko jest przejadane. Poziom absurdu i odklejenia od biznesu jest dojmujący.

Jam bredził o kwestiach, które poruszę oddzielnie, bo choć było to najdłuższe wystąpienie i część kumotrów korzystających z rozwiązań zorientowała się co popełniłem, a @gruby zorientował się nawet bardziej w pierwotnym to lista życzeń jaką dostałem wymaga oddzielnego tekstu. Co ciekawe niektórzy z kumotrów nie czytali niektórych tekstów na blogu “bo za długie”, a tam było akurat to o co pytali. Mam niejakie podejrzenie degeneracji w czytelnictwie i tym razem nie jest winne MTV tylko ejaje? Będą ranty, bo w dyskusjach po zjeździe wynikło to dojmująco.

@Arguson opowiadał o rynku prądu i rynku giełdowym w ogóle. Choć ciekawsza dyskusja wywiązała się wieczór wcześniej w knajpie. Gdzie doszliśmy, że firmy skupują się nie pod zysk, a już pod kontrolę assetów, bo że obecny stan nierównowagi się zrównoważy inaczej gdy odnajdzie oparcie na dnie wskazuje, że trzeba będzie jakoś doić Kapitanów. I proces uzależniania ich pod przyszłą infrastrukturę przebiega sprawnie.

I tutaj wypadałoby dziabnąć dłuższą dygresję. Zaczęło się do tego, że sporo nawywijano elonowym ipo. Banki zostały potraktowane oryginalnie (bez promoki, czyli ipo nie służyło zebraniu kapitału). @Argusson poruszył kwestię nieopłacalności infry ejaj i postawiłem kwestię która dawno stał się legendą, a później zamieniła się mit i wszyscy o niej zapomnieli? Przy pewnej puli kontroli zasobów (czyli kapitału) robienie kasy z kasy staje się kontrproduktywne. Podpowiedziałem @Argusonowi aby rzucił okiem z czego są dochody na tym ipo. Otóż z Colossusa. Zarówno z usług sprzedanych jak i zamówionych (pod którą jeszcze nie rozbudowaniu infry). Elonu będzie to dotował, bo to na infrze już kontrolowanej przez jego spółki i spółeczki pośrednio i od tyłu jest liczone wszystko. Prawie nie występują data center, które nie są jakoś powiązane z grupą Elona w jakiś pokrętny sposób. Ten skup assetów ma już osiem lat. Więc pięcioletnia cyrkulacja sprzętu najwidoczniej nie jest tam problemem rzutującym an wynik finansowy. Pozór rynkowej bezsensowności interesu jest rozwiązywalny praktyką. Otóż zakup mocy obliczeniowej na zaś niczym nie różni się od zakupu peceta. Kupujesz bo będziesz coś liczył. Piszesz program na lapku, ale że będzie żarł mocy to odpalisz go na “bardzo dużym pececie”. Tak opisowo sobie wyobraźmy projekt. Dlatego niekoniecznie chcesz żeby tam był sprzęt najnowszy, tylko taki pod który masz kod. Stabilność infry jest istotny. Jeśli projekt się opóźni i go nie odpalisz na czas, to tak jakbyś w domu miał peceta, ale go nie używał na pełnej mocy (zawsze coś się na datacenter wrzuci, bo firmy regularnie coś mają do policzenia i problemem jest kolejkowanie budżetami). Dlatego firmy tracą kupując usługi na zaś, pod które nie ma infrastruktury i nawet nie jest budowana. Ponieważ istnieje taka pula klientów, która i tak się nie zgłosi po odbiór całej mocy, a run na rachunki jest mało prawdopodobny przy takim bajzlu w zarządzaniu (obsuwa w IT standardem). Utrzymywana jest więc rezerwa cząstkowa mocy obliczeniowej w stosunku do zakontraktowanej. Ponieważ nie będzie czego liczyć, bo firmy nie wyrobią się z projektami, część projektów w ogóle nie dożyje etapu, ale zabudżetować trzeba. I z tego jest kasa, z niezrealizowanych usług na nieistniejącej infrze.

Mimo to Elonu i tak ten przemysł dotuje. I nie ma tu pozorów głupości. Taka sytuacja już miała miejsce około 200 lat temu. Dlatego jest tak niezrozumiała, to rzadki przypadek, ale kto miałby taki numer próbować przeprowadzić, jeśli nie najhopsztylioner w układzie słonecznym?

Numer polega na tym, że głównym użytkownikiem niesprawnych obliczeniowo usług (ejaje) będą rządy. Nikt przytomny nie zbuduje infry przy tych kosztach, bo Kapitan z zasady nie jest do tego zdolny w ramach własnych struktur. Zbyt dynamiczna branża. Więc Kapitan zleci i zakontraktuje, a podatnik zapłaci rachunek. I tak dotowany przez Elona tak jak Chiny dotują elektronikę, samochody i wyplatanie koszyków. A następnie procesy będą utrzymywane na infrze, gdzie na końcu przy hardwarze są elończycy (taka nacja, co ma własne gdp, bo to już ta skala biznesu).

Na jakim etapie Kapitan się obetnie, że bez tej usługi, której sam sobie nie umie zrobić tak tanio (a najpewniej drogo też nie umie) położy mu się biurwa? Znaczy padnie administracja państwa. Co z punktu widzenia rządu oznacza utratę władzy, kompletny bezwład administracyjny. Tanio jest – Kapitan bierze, pierwsze dawki gratis i kolejne też będą gratis. Ale dostęp do infry zapewnia dostęp zautomatyzowany do wszelkich operacji państwa. A tych państw już wisi na tym cały łańcuceszk.

Taki numer zrobiono 200 lat temu, pierwszą ofiarą był BoA, a później krok po kroku poszło z górki. Banki stały się instytucjami umocowanymi w konstytutkach (w Niedorzeczu choćby NBP jest tak umocowany). Z olbrzymią niezależnością. Ponieważ wymiana największego kapitału na umocowanie polityczne wykonywana jest rzadko i wyłącznie w trakcie przesileń politycznych (powiedzmy, że wojny napoleońskie to było przesilenie polityczne 🙂 – o takiej skali przesilonek piszę) kiedy możliwe jest założenie Kapitanowi chomonta to takie scenariusze raczej nie są rozważane. Ale wszystkie znaki w księgach wskazują, że być może to rzadkie wydarzenie jest właśnie realizowane. Inaczej od strony biznesowej jest ono pozbawione sensu. I temu dziwił się @Arguson, że branża jest odczapkowa i to się nigdy nie zwróci.

Wojny napoleońskie zwycięskie UK skończyło spłacać w 2015 roku. Po ponad 200 latach od zaznaczę – zwycięskiej wojny. Jest to rzadki rodzaj zwycięstwa. Długi z epoki napoleońskiej (i wcześniejsze z czasów bańki South Sea z 1720 r.) zostały w XIX w. przekształcone w perpetual bonds (konsolidacja pod undated gilts); obligacje bez terminu spłaty, takie odsetkówki, wieczna renta. Tu jest o zakończeniu wykupu konsolidowanych długów dawnych: https://www.gov.uk/government/news/repayment-of-26-billion-historical-debt-to-be-completed-by-government

Zaznaczę ciekawostkę, imperium miało wtedy jakieś 200% do 250% zadłużenia względem pekaba. Liczonego wtedy jeszcze porządnie bo w żółtym. USA obecnie mają jakieś 123% czyli jest gorzej niż było po drugiej światowej. Imperium brytyjskie z poziomu około 123% na 250% trafiło w ciągu 30 lat intensywnych wojenek o jakieś zadupia (Krym). USA są więc na dobrej drodze by założyć im chomonto. Kolejne bo FED już mają. Taki dług w tokenach czymkolwiek jest dular tej rezerwy różny niby od rządowego… Bo wojnę prowadzi się ejajem i ktokolwiek by go nie dostarczył to każdy frontier używa infry powiązanej z Elonem, ponieważ to jedyny Cwaniak, który ogarnia prowadzenie tego zaawansowanego biznesu na manku, bo ma kapitał własny i jest Cwaniakiem z wielkiego C. Jak łun tak będzie dalej stratne interesy robił to wykładnik majątku będzie rósł od tego dalej. Co interes to strata 🙂

Podejrzewam, że ten numer będzie w przyszłości obszyty teoria spiskowymi tak jak historia powstania FEDu, tak jak historie o Rotschildzie.

Szczególiki infrastrukturalne to byłby cały, osobny tekst. To nie chodzi tylko o budynek i cipy gpu. Chodzi o chłodzenie (to usługa, i to droga), dostawy prądu, całą masę obsługi infrastruktury softwarowej. Temat jest gruby i wygląda, że Elonu przejął horyzontalnie i wertykalnie sporą część operacji. Tych krytycznych. Kolejny TBTF. Jeśli ktoś chce poszperać o takim ipo i kontekście, bo Elonu zaczął w 2016/17 to w 2019 Jack Ma zrobił takie numer, a później Synowie Niebios dobrali mu się do d.

Baron z Bagien mało powiedział, bo musiałby nas zarzucić utrapieniami rynkowymi, absurdem Matki Korporacji niszczącej mu rynek oraz biurwą, która wpadła na świetny pomysł aby administracyjnie ograniczyć liczbę podmiotów gdy zabronienia Bagno-Lewne przedłuży, albo i nie. Oczywiście przedłuży, ale to musi kosztować. Kosztować będzie oczywiście budżet EU na rolnictwo, bo i tak pójdzie na to z dotacji, tylko trzeba je przeprać z “na hektary” na “na biurwę” zmieniając szczwanie tabelki w excellu i przekładając z kieszeni do kieszeni.

Prywatnie nadmienił, że obecna sytuacja z biurwą sprowadza się do tego, że biurwa ejajem generuje pismo z zapytaniami, a ejaj generuje odpowiedzi. Po drodze jest ping listów poleconych i timeoutów urzędowych, więc rowy są kopane i zasypywane w trybie automagicznym. Poziom odklejenia jest zauważalny. Podobne kwestie wynikły też w innych dyskusjach, gdzie najbardziej ogarniętym pracownikiem Matki Korporacji okazuje się przerośnięty toster, bo “eksperci” na stanowiskach od wiedzenia bez onego nic nie wiedzą 🙂

Treściwie było i ciekawie. Odniosłem wrażenie, że najlepiej zrozumiał mnie @gruby. Ten etap kiedy dalej trzeba robić rzeczy spoza bańki, czyli jakieś pitchdeckowe pierdy czego nie umie się wcale bądź robi się to wyjątkowo niewydajnie. Ale brakuje łącznika do takich ludzi, ponieważ z nimi nie sposób się dogadać (preferują myślenie magiczne i serio takimi kategoriami funkcjonują co w techu nie jest najzdrowszą strategią).

Powrót był pełen przygód. Dałem 2h zapasu kolei, bo nie dość że Niedorzeczna to jeszcze kapitańska. Nie pomogło, opóźnienie przekroczyło 50% czasu podróży. Pomachaliśmy odpływającym pontonom i poczekaliśmy na następny. Dwa dni później kiedy odkopywałem się z requestów jaki się spiętrzyły na zjeździe (również od kumotrów) wpadła Młoda i wprowadziła faszyzm. Znaczy kazała zmyć gary i odkurzyć. Zrobiła to tak kategorycznie, że aż sama się zmotywowała do zaświecenia przykładem w przodownictwie.