!Ideolo
Pobredzę nieco o imperiach w kontekście pytań “co tu się odjania?” względem retorycznie gwałtownych zmian jakie wprowadzają prezidente Elonu i jego prawa ręka do kolonii jankeskiej Trumpu. Jak tytuł wskazuje to nie jest ideolo. Sprawa rozbiła się o komentowane przez @BartArt jakiś czas temu wycieczki Jeleń po chwilówkę do Puchatka, a później do Barbarii Saudyjskiej. Obie bez sukcesu.
Dla nierozumiejących o co chodzi – cała szopa odwalana w ścieku dotyczy wyłącznie tej kwestii, imperium skończył się hajs. Zaganiano kotka. Dlatego przeprowadzono tak gładką tranzycję władzy (kontrkandydatu się odwidziało, sekundantka dawała ciała), a później ręka w rękę strony pozornego sporu zaczęły układać politykę tak jakby od zawsze się kochali.
Jest tylko jedna sprawa jaką Witkoff mógł wyrwać Bibiego z realizacji wspólnych planów przywrócenia terytoriów biblijnych oraz mocno tymczasowego zawieszenia znaczących działań. Skończyły się kulki. Magazyny imperium pokazały podłogę
Objaśnię jak działa gospodarka środkami bojowymi z punktu widzenia takiej pomocy jak na U czy Żydom. Środki mają termin przydatności do spożycia, i jeśli termin przeleci to trzeba je rozebrać i odtworzyć zdolność – wymienić zapalniki, sprawdzić elektronikę, sprawdzić poziom degeneracji mieszanki rozrywkowej. Czyli z komponentów wyprodukować od nowa. To się robi w cyklach. Dlatego kiedy jest gdzieś chryja to ministrowie W są pod telefonem w celu wydania decyzji in blanco o przesunięciach gdzie już sobie szef sztabu do odpowiedniego pagona drugiej strony zadzwoni (i tak się znają), żeby ten mu wysłał to i tamto bo brakło. Nie wysyła się oczywiście nowego ammo tylko takiego, które zaraz by szło na regenerację albo takiego które już powinno pójść, ale wstrzymano bo chryja jest. Po całym łańcuchu magazynów lecą zaś okólniki, żeby przesuwać dochodzące terminu lub przekroczone w stronę rozsądniejszego sposobu utylizacji.
Dlatego tak bez opamiętania zrzuca się bomby, ponieważ ich regeneracja kosztuje tyle, co produkcja nowych i jeszcze trzeba się narobić, wozić, a tak prosto do Marsa.
Czyli to nie jest tak, że magazyny są całkiem puste, tylko że są wyłącznie świeże dostawy poniżej połowy czasu przydatności. A to jest zapas nienaruszalny. Tak to wygląda od strony logistyków aby zachować ciągłe, wymagane stany magazynowe.
Wróćmy do dziwacznej tranzycji bez podkładania świń zewnętrznych (bo wewnątrz to o wpływ na aparat chodzi – to takie kopanie się pod dywanem jest normalne). W imperiach takie decyzje zapadają zawsze w ten sam sposób:
Przychodzi Oxenstierna do Adolfa (Gustava Drugiego) i wyjaśnia, że nikt im nie pożyczy jak na podkładkę nie będzie jakiego terenu czy dóbr. Weź chopie to całe wojo i chyć jakiś zamożnych barbarzyńców.
Przychodzi Funk do Adolfa (niewymagającego przymiotników czy liczebników) i wyjaśnia – patrz wyżej.
Przychodzi Nabiullina do Władzia – reszta patrz wyżej. Przychodzi Takahashi (dostaje w palnik) i zamiast przychodzi Kazuo – reszta patrz wyżej.
Wychodzi Jeleń – reszta patrz wyżej.
Zawsze zaczyna się od barbarzyńców cywilizowanych, takich niezbyt dotkliwych aby wzmocnić potencjał. Adolf na początek wziął się za Polskę, bo tam rządził dziadek jego Zygmunt. Ten drugi Adolf najpierw wziął się Rzeszę Wschodnią bo to w zasadzie też Rzesza i się nie stawi, później do wyprostowania granicy Czesi, a o Meksyk Niedorzecza poszły targi, bo dziczy naobiecywano gruszek na wierzbie.
Kanada zawsze była nazywana zapleczem surowcowym gdyby Jankesom brakło. O ile w latach 90tych był to żart, o tyle przyszło Święto Dziękczynienia, a indyk tłusty (od ropy).
Kiedy dochodzi do takiego wydarzenia (kulturalnego) to biznes zawsze jest w rozsypce, a poziom produkcji uzbrojenia ledwo dopina do 1/3 poprzedniego wydarzenia. Tak Trzecia Rzesza produkowała trzykrotnie mniej uzbrojenia niż za 1WW. Dlatego trzeba przejąć krainy przemysłowe. Zawsze też jedynym ratunkiem są oligarchowie (dziś zwani miliarderami, a jeden ma nawet zapędy na grubszą nazwę), gdyż są ostatnimi, którzy mają jakiekolwiek aparaty organizacyjne aby ogarnąć resztki gdy wszystko zacznie się sypać (dostawy). Taki ustrój gospodarczy zazwyczaj kojarzony jest z faszyzmem, ale taki występuje w każdym imperium, które idzie na udry. Czy Rzym, czy Bizancjum – kiedyś to rozpisywałem. To nie jest układ stabilny, on jest potrzebny wyłącznie na początku udrów. Później oligarchowie mogą być niepotrzebni. A nawet szkodliwi jeśli podboje nie idą wystarczająco szybko.
Aby wyrównać boisko (bo nikomu nie chce się kopać piłki pod pionową ścianę) trzeba gwałtownie podciągnąć zarobki dołów społecznych. Można albo płacić dużo wojskim (i tak przepuszczą, albo wyślą do domu – w każdym wypadku trafi to w większości na dół), albo zaostrzyć warunki płacowe w kraju (bauerom, bo nie będzie miał kto u nich robić gdy branka na chłop). W USA branki na chłopa nie ma, a trzeba przeprowadzić to samo, więc się wietrzy imigrację (która w polu orze) aby doprowadzić do gwałtownego wyrównania cen w tym sektorze produkcji w proporcji do poprzedzającego dodruku. Z przyczyn oczywistych zakupowcy zapłacą za dostawy tyle, ile wyjdzie, bo inaczej ich wywiozą za puste półki z kartoszką. Wyjdzie tyle aby rolnik wyprodukował, a to znaczy, że będzie musiał zapłacić za pracę w polu tyle ile zechce pracownik już wyłącznie tubylczy. Dochodzi wtedy do zjawiska, gdzie parobek zarabia więcej od urzędnika i tu żadna automatyzacja nie pomaga. Kiedy Niedorzecze podbijało okolicę powoli przemieniając się w Rzeczpospolitą to włościanom zarzucano obnoszenie się z bogactwem ponad oficjeli. To tak zawsze wygląda. Może się to wydawać sprzeczne z doświadczeniem, ale takiej chryi, żeby imperium poszło z przyczyn kredytowych na udry nie było od 85 lat. Więc nie bardzo ma to kto pamiętać. Tweety się słabo zachowały.
Z powyższego widać, że nie ma żadnego ideolo, jakby presidente Elonu nagle nabył poglądów politycznych z RPA (czym skorupka) albo że jego gubernator kolonii jankeskiej nagle sam coś wymyślił i przygotował DaPlan iz simple! We’z goin’, we’z krumpin’, an’ we’z winnin’! WAAAGH! Ponieważ brakuje lootin’ shiny bits, a Weirdboyz makin’ bigga dakka an’ choppa.
Ekipa Nabiulliny z pewnością jest bardzo dobrze zorientowana co tam się dzieje w finansach Wielkiego Sojusznika i się zorientowali, że Chicago Boyz znowu będą na rympał robić transformacje gospodarcze komu popadnie, demografia jest słaba więc nie mieli nic przeciwko, aby cały ten złom zalegający tankopola zutylizować razem z problemem społecznym (zeki) i eksportować gospodarkę opartą na sługach (IT) bo i tak sami tego nie pociągną, a to im każą się rozebrać. Bo niby co mieli z tymi polami zabytkowych czołgów robić? Trzymać dalej aż nabiorą wartości zbroi rycerskich wystawianych po muzeach? Tyle to się na pomnikach nazbiera.
Oczywiście najlepiej byłoby napaść od razu EU (i ograbić), ale to jak z napadaniem Egiptu. Niby Rzym może, bo stolica blisko morza, ale weź tym później zarządzaj i daj radę to splądrować kiedy całe wojska lądowe USA są poniżej pół miliona główek (i to licząc jako całe główki, bo wiadomo jak jest w siłach lądowych). Skoro USA daje radę utrzymać 485k lądowych to Niedorzecze wystawi 300k – warto skontaktować się z lekarzem. Chyba że mówimy o obecnie stosowanych siłach zbrojnych czyli lata 60te plus drony, plus rokity. To bez dronów i rokit Niedorzecze może tylu emerytów zebrać po urzędach. EU dało się tylko oclić gazem i ropą, trochę pograbić co lepsze firmy, a dalej proza makin’ bigga dakka an’ choppa, ponieważ przemysł zbrojeniowy USA jest… mniejszy od EU. I produkuje więcej, ponieważ w ogóle jest używany, a ten jewropejski to sobie został z przyzwyczajenia (warto zastanowić się jak duże były te przyzwyczajenia skoro aż tyle zostało) i dłubie hajteki (sprzedając komu popadnie, w tym jankesom).
Kiedy już przy tym jesteśmy to objaśnijmy co takiego robi wolumen walutowy przemysłu zbrojeniowego. Akurat nie skorupy czy kadłuby. Największym utrapieniem są łożyska do silników lotniczych. Takie jakie są potrzebne do turbin w silnikach rakietowych na poziomie obecnie wydumanym robione są wyłącznie w Szwajcarii, Szwecji i Japonii, a na takim masowym, ale kilka lat zapóźnionym (dobre, dużo, ale nie najnowsze…) Reich, UK, USA, Francja, Rosja, Chiny. To jest taki przemysł jubilerski. Więc jeśli dostajecie notatkę, że Japonia udzieliła USA kredytu na zakupy zbrojeniowe na poziomie kota za milion, to im po prostu wysłali komplet “kulek” do jednego łożyska silnika od F35. Czyli zbrojenia, które zmieszczą się w garści. USA będą oczywiście robić krzywe deale z Norkami (rokity, artyleria), Svensonami (to samo plus), Fioletowymi Krówkami, ale Żabojady, UK i Helmuty zaczęły coś się dąsać więc im trzeba zrobić kolorowe rewolucje. We Francji rewolucja nie przerywa nikomu picia wina – przywykli, w UK przywykną, a w Reichu i tak już zaczęli skręcać w zeszłym roku pod powrót do normalnego biznesu z Fedracją Gazową, bo tak jak jest to być nie będzie.
Imperium aby zachowało swój status musi (oprócz anszlusów) zdominować jakiś mniej istotnych barbarzyńców. Samodzielnie podłożyła się Kolumbia (chcącemu nie dzieje się krzywda), Chicago Boyz opanowali Argentynę, a mapa wskazuje że wypadałoby zająć Grenlandię pod koncesje wydobycia surowców (czyli poprawienie credit score bo o to Jeleń czy inny Oxenstierna przychodzi), z tym że łuna już zajęta. Operuje tam sto dziewiąta powietrzna gwardii narodowej z Nowego Amsterdamu (ciągle zmieniają nazwy, ciężko się połapać) czyli Herkulesy na sankach i w samym Raven siedzi ich ponad 400, a w Pituffiku zalęgli się z rokitami:
i ze względu na wspaniałe warunki pogodowe jest tam obóz “rekreacyjny” delty do trenowania działań polarnych. Dania ma na całej wyspie 200 “mundurowych” w takim samym kontekście, jak w Niedorzecze ma sto tysięcy (biurkowi). Więc gdyby doszło do jakiejś hucpy, że USA napadły to odległe terytorium Danii (jeszcze z epoki drakkarów i topora w garści), to cały konflikt zbrojnych sprowadzi się do wyłącznie Duńczykom internetu i nie dojdą rozkazy co dalej, więc posiedzą w kantynie z okupantami rozgrywając działania w karty, bo po co marznąć.
Gdyby ktoś był niezorientowany to komunikacja navy svensonów, danów, norków i finfolku od zeszłego roku przesiadła się na starshielda. Mają oczywiście systemy zapasowe, ale cały kontyngent możliwy do działań w tych warunkach dla wymienionych krain jest w granicach dziesięciu kompanii, z czego wysłać da się jedną. Za kilka dni jadę za koło polarne to porobię trochę sweet foci jak podobne warunki wyglądają. Akurat też baza z rokitami tam jest. Takie bazy z rokitami do lotów suborbitalnych są wianuszkiem za kołem polarnym – przyzwyczajenie z czasów, kiedy zmyślano wojny arktyczne za poprzedniej zimnej.
Nadmienię, że kiedy dostałem starlinka na skromnych początkach to byłem na krawędzi inklinacji (dalej nie było zasięgu) i z @Gruby oraz @Nomad patrzyliśmy w niebo przy grillu jak łańcuszki zawracają nad łbami. Najwidoczniej od tego czasu w DoD przyjęła się koncepcja, że potrzebna jest łączność na każdej i mi przysłali, że gdybym zabierał za kółko to już będzie mi działał.
Wracając do ściekowego sporu – prztyczki o Grenlandię są bezprzedmiotowe, wojska USA i tak tam robią co chcą (co oznacza – starają się przeżyć kiedy smar zamarza), nie ma tam żadnych mieszkańców (w porównaniu do obszaru, bo wszystkich w kupie jest tam powiatowe miasteczko). A chodzi wyłącznie o credit score pod koncesje. Dania robiła fochy Bushowi o Dwie Wieże (poruszyli kwestię sojuszu z państwem tak słabym, że im można wlecieć na terytorium i dezurbanizację przeprowadzić – mocarstwu nie wypada; może potrzebują ochrony od wikingów?) i teraz administracja się odgrywa (w księdze zniewag wszak stoi, że Duńczycy pyskowali). Panujące warunki gwarantują, że działania zbrojne są ograniczone do kontyngentów polarnych, którymi dysponuje zaledwie kilka państw (i są to siły na poziomie kompanii), a ewentualne konflikty sprowadzą się do lepienia bałwana na czas.
Następna odsłona awanturki będzie związana z problemami wewnętrznymi USA. Bo to nie jest tak, że nagle im się znalazły braki w kasie. Tylko popchnęli już wszystko co dało się na miejscu i dostali raporty o nastrojach rewolucyjnych (nastroje rewolucyjne mają miejsce wtedy, kiedy dochodzi do niekontestowanego, masowego załamania porządku w ośrodkach miejskich – ludzie rabują sklepy i nikt z tym nic nie robi, zasadzają się na przedsiębiorców i lud klaszcze – Luigi, odmawiają pracy, i nie da się ich przekonać bo za darmo). Rewolty nie wybuchają z przyczyn ideologicznych tylko z lodówki. Kiedy lodówka nie zgadza się z telezorką władzuchna musi urządzić jakąś hucpę pod wyrównanie boiska rozdawnictwem. Nie ma do tego lepszego narzędzia niż wojna. I tutaj USA mają bardzo poważny problem – otóż nikt nie chce się z nimi bić. Puchatek czeka, aż im przejdzie, Putuś pozwolił im opróżnić magazyny (i widać już koniec złóż – do bogactw naturalnych Rosji należą kopalnie czołgów, analogów niet w mirze; Jankesi mają takie złoża osadowe na pustyniach, ale akurat nie czołgów, raczej samoloty i lżejsze pojazdy). Żydzi też się starali, ale kulek brakło. Ciężko w takiej sytuacji sprowokować W. A bez W nie bardzo jest jak zawiesić rozliczenia, w sytuacji zastanej nikt im zaś nie pożyczy. Nie dlatego żeby nie chciał – tyle co oni przepalają to nikt nie ma. Znaczy ma, ale nie tego co oni chcą żreć. Obecnie największym kredytodawcą USA jest Japonia, ale pod warunkiem, że USA kupuje elektronikę, łożyska lotnicze, hajtek. Ryżu im nie wyślą. Tyle co Jankesi by zjedli to nie mają. Chińczycy akurat mają co wysłać, ale mogą zadłużyć też kogoś innego, kto nie będzie fikał tylko zapłaci w czymś przydatnym.
Od strony Oxenstierny (relacja do zadłużenia) jedyne terytoria spełniające oczekiwania systemu kredytowego to EU i Chiny. W przypadku EU kąsek już przeżuli i przełknąć nie mogą więc polewają sosem awantur wewnętrznych (kolorowych rewolucji – teraz w modzie brunatny). W przypadku Chin sos się nie przyjął, a wjechać nie ma jak. Zagadka imperium tak wielkiego, że nie ma kogo napaść. Rzym w tej sytuacji zapadł się pod własnym ciężarem.
85 lat od ostatniej awantury… typowy cykl z historii. Rządy pięciu dobrych cesarzy trwały 84 lata (dla niezorientowanych od Nerwy do Marka Aurelisza). 84 lata sytuacji, w której imperium było tak potężne, że nie było już kogo napaść. Później brakło środków na wzmacnianie granic, rozwój części składowych, rezygnacja z odległych prowincji. Rządy okrutne bez liczenia się z radą (senatem). Wprowadzenie kultu jednostki, zmiana nazw miast, nazw miesięcy. Największej dewaluacji od czasów Nerona.
Dlatego Chińczycy starają się przeczekać agonię imperium w obecnej formie, ale poprą każde knowania wszelkich buntowników tak, żeby Jankesi nie nudzili się na własnym pogrzebie, który będzie trwał kolejne dekady.
Obecna sytuacja nie ma związku z tym kto akurat został cysorzem i jakie głosi poglądy. To po prostu ten moment imprezy kiedy kelner przestał donosić wódę i zagrychę stawiając kwestię zwiększenia zdolności kredytowej. Jankeski deepstate okazał się na tyle przytomny aby ratować sytuację tymi samymi sposobami, jakie stosowało każde imperium wcześniej. A ponieważ oprócz USA nie ma ostatnio żadnego innego imperium to prosty wniosek, że żadnemu z nich się ta sztuka nie udała. Być może to klątwa? Ileż imperiów upadło po wtargnięciu do Afganistanu?
POTUSem można mianować dowolnego Incitatusa. Bo wybory tak czy tak muszą być wygrane, tego wymaga obrządek.
