Mainstream

O czym szumią upadające ustroje.

Czytelniczki i czytelnicy zse!

Zwracam się dzisiaj do Was jako bajkopisarz i grafoman.

Z foci można stawiać zarzut, że nie bardzo jeszcze rozumiając o czym się gada sięgałem bródką ponad stół aparata zanim sztandar wyprowadzono. Pobredzę dzisiaj o tym jak aparat Nowego Świata sam się demontuje, dlaczego bez przymusu z zewnątrz, i dlaczego nie dochodzi tam do żadnych, typowych dla bantustanów bieganin z widelcem aby się wzajem wyaresztować. Niby słychać kwik świń gdy w korycie brakło, ale nie brakło ze złośliwości. Dla tylu nie starczy.

//25 stron tekstu, trochę odnośników, wygenerowane obrazki pod tezę;

//wygenerowane obrazki rzekomych dokumentów rozrzuciłem po tekście jako ozdobniki; zadbałem o detale tak aby podpis “wuja” Wojtka zmieniał się zgodnie z paradygmatem o matrioszce podpowiedzianą przez @nomad; bo przecież nie norweskiego robotnika dachowego – Piotra W.;

Upraszam o zajęcie wygodnej pozycji, gdyż forma i treść mogą spowodować kulanie się po podłodze co będzie wyjaśniane w tekście w formie autoironicznej.

Oczywiście będą żarciki o tym jak działa ustrój pod dywanem. Jak wynika z absolutnie fałszywych i wygenerowanych przez e-jaja papierków dziad jeden pagon łączności dostał na okoliczność zejścia Soso (wydany przez pełniącego obowiązki Lacha Konstantego u schyłku pobytu na tym padole łez) i biorąc udział w wielu bohaterskich kampaniach ostatni medal jaki znajduję otrzymuje po Wydarzeniu Kulturalnym. Była to epoka powszechnego dobrobytu, pokoju, a lud pracujący tak tak władzuchnę miłował, że “łączność” niezwyciężonej armii Kuropticy Oskubanej pasła brzuchy i popuszczała pasa nudząc się sromotnie do niezasłużonej emerytury. Szlak bojowy dziada prowadzi przez wrogie terytoria Posen, dwukrotne zdobycie Danswijk z okolicami, Radomia oraz Kattowitz z okolicami. Po samych nazwach widzimy, że to terytoria zajęte przez wroga i w boju odzyskane. Babuszka też otrzymuje, ale lepszy medal (wyższa stopniem i zasługami), a później robi tę “spółdzielczość” nomenklaturową ostatni medal otrzymując na zamknięciu w 89 za podzielenie wspólnego po bratersku. Jak widać na załączonych obrazkach podpis “wujka” W stawał się coraz bardziej lapidarny gdy atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści siała mu w głowie spustoszenie psychiczne. A ja byłem tą wciągniętą młodzieżą szkolną więc mogę z ambony wzywać do fizycznej rozprawy z “czerwonymi”.

Kto z naszych zdziadziałych czytelników rozpoznał do czego się odnoszę będzie miał w dalszej części kontynuację sutej lektury, tyle że tym razem symbolicznego Mieczysława W. podmienimy na symbolicznego Elonu M. Poza tym wszystko będzie o tym samym. Czyli jak to wygląda od środka gasnącego ustroju, któremu codziennie zadawane są nowe ciosy… próbującego “coś zrobić”.

Uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: czy musiało do tego dojść?

Donald obejmując urząd prezesa Kompanii Zachodnioindyjskiej wierzy że potrafi podźwignąć, czy zrobi więc wszystko aby powstrzymać spiralę kryzysu?

Jeleń stwierdziła, że w kasie jest pusto:

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Yellen-USA-grozi-niewyplacalnosc-techniczna-Trzeba-podniesc-limit-zadluzenia-rzadu-8482703.html

Kilka tekstów temu pisałem, że te historie zawsze zaczynają się tak samo. Hajsu brakło – wydatki są większe od wpływów. Drukowanie kiełbasy na razie nie zostało opanowane, a producenci w USA mogą eksportować towar, jeśli tubylca nie będzie stać. USA są oczywiście importerem netto takich prostych produktów jak komputery, ale pewnych zaawansowanych eksporterem (kurczaki, sok pomarańczowy, kukurydza). Tyle ile potrzebują pożyczyć to nikt nie ma. Bo oni potrzebują tyle co roku. Tak żeby to odnieść do gospodarki – USA potrzebują co roku pożyczyć połowę całej produkcji Chin. I tak rok w rok. EU może ich poratować co najwyżej w kwestii zakrętek bo to ważki problem, jakiego w USA jeszcze nie mają. A przecież mogliby mieć – wystarczy chcieć.

Jeśli podrapać się po łbie, to patrząc na ich podaż energetyków, dóbr konsumpcyjnych i stanu wojsk można się zastanowić w jaki sposób im się udało w ogóle zrobić deficyt. Historycznie ocenimy te działania, w których nie obywało się bez potknięć. Wyciągnięto z nich wnioski. Oczywistym działaniem każdego prezesa w takiej sytuacji jest natychmiastowe przewalenie papierów w księgowości z pytaniami “gdzie idzie kasa? Urwał!” i po rozpoznaniu, że księgowy nie wie natychmiastowe wstrzymanie jakichkolwiek płatności. Publicznie zapewne już zeszły informacje o tym, że czarownik rakietowy odnalazł tam cuda wianki. Te cuda mają często dekady wypłat. Warto więc odkryć nieco dywanu na temat jak działa Kapitan, dlaczego tak, i po kiego istnieje celowy burdel w papierach, który może doprowadzić do wykrzaczenia całego Kapitana.

Po kiego aparat chachmęci w papierach.

W trakcie ekspansji USA blisko 80 lat temu do rozwiązania było wiele problemów zewnętrznych. Jednocześnie USA były zbyt słabe (będąc hegemonem planety u szczytu potęgi) aby rozwiązywać je wszystkie ciężkim butem GIJoe. Akwarium i pozostałe broszurki fantastyczne czytelnicy zapewne znają, więc w USA to był standardowy tryb postępowania odziedziczony jeszcze po Kompanii Handlowej. Aby dokonać gdzieś zmiany porządku (przekonać, wywrócić, podpalić innego Kapitana Państwo) i nie wydać kasy na epicką kampanię łasych wszystkiego hetmanów trzeba użyć niebieskich ptaków. Te hodowane są w aparacie bezpieki mundurowej i cywilnej. W przypadku sea power (czytać: Xi pałer) marynarka dysponuje własnym aparatem bo musi. Te aparaty są osobowo współdzielone, ale rozdzielone podległością. Aparat cywilny i mundurowy często pokrywa te same obszary ale w różnych aspektach. Spora część tych działań to wyłącznie kronikarskie obowiązki (nadzór i pisanie raportów czy się oficjele i rozpoznane służby innych podległości nie bisurmanią na szkodę Kapitana swego). Do tego potrzebny jest budżet “na szpiegów”, a jeśli szpiedzy mają dodatkowo dokonać działań omawianych (Nikaragua sztandarowym przykładem, chodź Iran też niewąskim, jest tego bardzo długa lista) to są to działania niesankcjonowane ani u Kapitana któremu się robi koło pióra, ani w kraju. Sytuacja w której morduje się przedstawicieli innego państwa, dokonuje zamachów etc to jest inna kategoria zabawy niż zaglądanie komuś w papierki, przekupstwo czy podstawienie panienki. Dopuszczenie się takich działań w ramach rozkazu egzekutywy skutkuje zdjęciem rękawic przez innych, niekoniecznie powiązanych graczy na Szachownicy. Cezarowi wolno to wodzom barbarzyńców też.

Fajnie więc, jeśli Sam Wuj ma rączki czyste – nie kazał, to się samo tak. Sam Wuj oczywiście będzie ścigać i karać sprawców jeśli się cokolwiek o sprawie dowie. W tych okolicznościach potrzebni są nieznani sprawcy, i to nieznani na tyle aby się nic poza oczywistym interesem Wuja Sama nie przykleiło. Potrzebne są gangi, partyzantki, organizacje terrormisiów, front wyzwolenia, armia wolności – coś lokalnego. Należy bez rozkazu, poza jurysdykcją USA dopuścić się deliktów ściganych nawet w USA. No to oczywiście musi kosztować. O ile impreza jest w interesie surowcowym to organizują ją kupcy (bankstera, firmy wydobywcze) i one na tyle siedzą w przemyśle, że sobie czołgi kupią z własnych łańcuchów, a później wymienią na szybkim rynku za inne niewskazujące na Samego Wuja. Dowiezie się (przemyt) i użyje, ale… Trzeba płacić najemnikom. Choćby własnym zaprzysiężonym, bo mają się dopuszczać deliktu i można im koło pióra zrobić później dla jakiejś politycznej trampoliny czy umycia rączek. Kapitanowie biedni nie mają tak długich rączek bo zwyczajowo palą w łeb wykonawcom, nikt ze swoich więc im nie pojedzie w szyku zwartym wywrócić nielubianego odstępcy, bo szyk zwarty ciężko utrupić, jatka z tego może wyniknąć. Dlatego CeCeCeP robił akcje małe wysługując się terrormisiami za grubą kasę. Oni nie musieli wracać do centrali, franczyzę mieli własną.

Głupio tak jakoś w rachunkach kompanii wydobywczej mieć wpisane “na morderców i wywrotowców”. Trzeba to jakoś zamieść pod dywan. Rachunki w przedsiębiorstwach dzielimy na oznaczone (wiadomo za co płacimy i są do tego papiery wykonania), nieudokumentowane (jest kto i za co wziął, jest ile, ale bez specyfikacji i dodatkowej papierologii), blanki umotywowane (z mojego rozkazu i dla dobra, okaziciel… etc etc; względnie z objaśnieniem “wuj komu do tego – szef” co poruszałem przy dystrybucji armoxu za U22, gdzie w uzasadnieniu po co fabryka pobiera towar zarachowania dyrekcja wpisywała “po wuj” i dostawała do czasu w maju, aż trzeba jednak było coś sensowniejszego wpisać, a nie bardzo były podkładki) oraz blanki (nie wpisane komu, nie wpisane za co, jakoś tak zawieruszyło się w papierach, księgowy przelał, ale on tu już dawno nie pracuje, może mu szef kazał, a może sprzątaczka).

To są standardowe procedury. To w przedsiębiorstwach funkcjonuje od tysięcy lat. W tym nie ma nic dziwnego. To jest funkcjonalna struktura. Ale tylko dlatego, że umiemy się z tym obchodzić. Umiemy w prywatnym sektorze gdzie wartość decydenta jest wyceniania wprost w majątku. Przeszczepienie tego do gołodupców aparatu publicznego da oczywiste skutki, kiedy tylko gołębie się połapią jak wyżerać karmę z worka, a nie z karmnika. W aparacie publicznym mityguje się problemik rotacją (roszady kadrowe). Ale kiedy biurwa się okopie i wdroży nepotyzm to nie da się jej upilnować. Podmieniasz osoby, a wiedza plemienna jakimś magicznym kanałem jest przekazywana. Istnieją na tyle wycwanione kultury, że udaje im się kraść mniejszą chochlą i utrzymać status quo do większego kryzysu (wtedy wszyscy głodni, a innego źródła karmy dla gołębi nie ma, więc koncepcja się wykrzacza).

Dochodzimy więc do punktu w którym mamy takie wydatki jak “na łapówki”, “na morderców”, “na podpalenia”. Głupio nawet kwity wypisywać, a płacić trzeba. I jeszcze mieć rączki czyste. I jeszcze, żeby kto z naszych całej kasy nie wyprowadził takim kanałem. Ponieważ straty jakieś będą (nie żałujemy aparatowi – niech sobie wypije i zakąsi) to trzeba je tak rozproszyć, żeby nie wysypała się całość, a sieciowo będzie można zwalczać degenerację. Korpora ma od tego firmę, która dostaje zlecenie za coś co można od biedy udokumentować (doradztwo w sprawie promowania właściwego odcienia zieleni Mikołaja na butelkach z popularnym napojem) co jest rozsądnym zagadnieniem dla przedsiębiorstwa chemicznego od ig farbek (trucizn, gazów bojowych, nawozów). Następnie ono ma szefa, który bystrze rozproszy tę kasę pomiędzy działalność rzeczywistą oraz konsultantów, podwykonawców etc. Tu już będą jakieś kickbacki, więc te fakturki są udokumentowane, ale gdyby się przyjrzeć to trochę wysokie (jakość kosztuje, to nasz sprawdzony dostawca). A tam dochodzi do dalszego rozproszenia. Na pewnym etapie (nisko) nikt nie będzie przeglądał MiŚia na co wydał (wypisał czek może na śrubki, albo na co – księgowi kosztują, podatki płaci == odwalcie się) i zamieni to w gotówkę. Ponieważ spora część przemysłu ciągnie na lewych robotnikach (dobrze wpływa na słupki produktywności) to nikt tam się nie będzie doszukiwał większej lewizny. Z kategorii “na łapówki” jest rozwiązane samymi kickbackami takim pralniom.

Z kolei na pozostałe działalności niegodne wpisania można rozpisać siecią spółek zagranicznych, więc dojdzie transport (czymś środki obezwładniania wrogów Samego Wuja trzeba wozić), dojdzie system bankowy (nie chodzi o drobne, przecież nie będziemy wozić papieru w te i we wte; terrormisie i sprzedajne hetmany chcą wydać w Paryżu, a nie gdzieś na odludziu) i na miejscu rozpraszane jest to takim samym sposobem jak u źródła “na łapówki”. Powodem dla którego nikt nie kradnie ponad miarę jest to, że raporty o wykonaniu zadań skutkują przyznaniem budżetu na następny okres podpaleniowy. Czyli na kolejne zadania. Wychodzi Ci – rób tak dalej. Ale system raportowania nie jest związany z pionem rozchodzenia się kasy. Nie wiesz kto donosi, więc jeśli kradniesz i wydajesz to ktoś się o tym doniesie. Nie oszukasz w raporcie bo one przychodzą z wzajemnie niepowiadomionych od siebie źródeł. Kapuś na kapusiu kapusiem pogania. Żyj skromnie, módl się i pracuj. Sankcją nie jest to, że przyjedzie ekipa i odwali przedsiębiorcę – po prostu tną mu zamówienia na usługi jeśli nie dowozi. Dziesięciu nowych czeka pod bramą bo firma jest wypłacalna.

 

Skoro nie da się zbyt wiele podsowiecić z tej kasy to pada kwestia naturalna dla biznesu – a ile dzików można upiec na jednym rożnie i kartofli jeszcze w żar nawrzucać. Skoro demolujemy aparat przemocy jakiegoś Kapitana to zdobywamy na nim to i owo. Wszak można zaraportować, że zdobyto arsenał, rozkazów nie było więc sprawa co się dalej dzieje z kijami nikogo nie trapiła, a one się wzięły i sprzedały. I jest kasa. Franco zaś produkują środki relaksujące, a mamy transporty niejawne do loco gdzie wycena jest spora więc powstaje narkobiznes. Do tego w kraju bajzel, nikt ludzi nie liczy, to piękniejsze panie wyprowadzimy do użytku po kontaktach z tymi co są kuciapą karmieni, dzieci też, a te brzydsze na plantacje. Stany magazynowe obszaru zdemolowanego – na pniu. Przedsiębiorcy sami potrafią się ogarnąć. Nie żeby to były jakieś godne pochwały zajęcia, ale nawet w czasie penetracji pod rozeznanie można wyhaczyć jakiś kantor, bank lub jubilera. Na wrogu zdobyte, a nie kradzione. Wszak kontakty z gangami służą w obie strony. Skądś tych durniów od brudnej roboty trzeba brać.

To wszystko fajnie działa na bazie przedsiębiorstw, dopóki jest interes. A interes jest wtedy kiedy atakuje się gołębnik, czyli nieogarów, którzy mają zasoby i nie umieją się zorganizować. Kompanie wydobywcze robiły tak od czasów przedpiśmiennych. Wydobywały takie dobro jakie było akurat opłacalne i dowoziło koraliki. Kiedy jednak okazuje się, że w gołębniku grasuje ktoś jeszcze, albo nawet wspiera gołębie (myślą [organizacyjną], uczynkiem [szkoleniowców] i dostawami środków [poskramiania niemilców]) to przedsiębiorstwa by się wycofały. Chyba że…

No chyba że, trzeba wtedy w centrali zameldować że kauczuku. molibdenu czy kobaltu nie będzie. A to oznacza, że na radzie nadzorczej trzeba będzie z bólem przyznać. A że to jest dostawca dla zbrojeniówki to w radzie jest hetman emerytowany z medalami. I on zadzwoni do kolegi, który emerytowany jeszcze nie jest i pożali się, że na paradzie za trzy lata nowych tanków niet, bo się łańcuch nie spiął, a produkcja opon też nie wzrośnie bo ten kauczuk. W radzie jest też ktoś z banku, więc Pan Morgan się dowie, że nie zarobi. I najpierw delikatnie Pan Bankster szepnie słówko Panu od miękkiej dyplomacji, że jakiś tam bantustan nie szanuje przedsiębiorców z krainy wolności co źle wpływa na bardzo dochodowy dla banku interes, a wydatki na kampanię wyborczą za pasem i z czego tu czeki wypisywać? Dyplomaci się uruchomią i stwierdzą, że na terenie działa Red Team, więc jak chcą coś z tym zrobić to ten raport muszą wysłać z pięć razy, żeby się Blue Team co ich nadzoruje obciął, że pole na Szachownicy trzeba zająć.

Naturalnie Pan Hetman pożali się pozostałym hetmanom i admirałom, że blaszysk nie będzie z czego robić w takich ilościach żeby było ładnie i po horyzont. Więc gdyby tam mogli rzucić okiem czy dyplomacja sobie nie radzi, czy tam jakiegoś problemu nie ma do rozwiązania. Jednocześnie cywilni zmartwieni utrapieniami Pana Bankstera szukają czy jest ktoś z tamtejszymi układami w służbie Samego Wuja co przypadkiem wyemigrował do krainy wolności, ale może by chciał sprawdzić co w domu. I do destynacji zaczyna zlatywać się niebieskie ptactwo. Jeśli zlatuje się czerwone (a czerwoni wiedzą, że niebiescy wiedzą) to raz dwa dojdzie do “niespodziewanych wydarzeń”. No i te wydarzenia kosztują. Bo kronikarze piękne brednie opiszą, że wszyscy sprawcy byli nieznani, ale to nie tak działa w państwach poważnych.

W Państwie Poważnym wieść rozejdzie się po aparacie szybko, że na polu niczyim stanął Red Team i nie wypada się nie pojawić bo pomalują pole na czerwono, a korpora by chciała dopisać białą farbą logo. Więc hetman szepnie pałkownikowi, pałkownik panu majoru, ten wezwie kapitana i oznajmi z radością, że na świecie jest pokój więc z braku zagrożeń ochotnicy mogą wziąć urlop. Urlopowanych uzupełnić z gwardii, jedzie już gwardia równoliczna pełnemu stanowi jednostki. Jedziemy na wakacje. Obowiązują stroje cywilne ze sklepu wędkarskiego, a później jedziemy po niekapitańskie wędki. To wszystko oczywiście kosztuje. No i nie ma z tego wysługi, medali i dodatków. A jak ktoś kontuzji się nabawi. Albo wpuszczą bramkę gruzu na wyjeździe to trzeba to jakoś rozpisać. Przecież nie taniej niż normalnie na służbie u Samego Wuja.

Tutaj inicjatywa prywatna spotyka się z kapitańską i dowiaduje się “za ile” problem będzie rozwiązany. Sektor prywatny z bólem serca przedstawia to na radzie, Pan Bankster z Panem Hetmanem kiwają głowami, że trzeba podnieść ceny na tanki i innego szpeja i tak Kapitan kupuje sam od siebie przez rozmywających sprawę pośredników usługi nierzucające w oczy cieniem podejrzenia, że Kapitan nic takiego nie kazał, to się wszystko siamo. To była inicjatywa prywatna, niezorganizowana i śladu po tym nie będzie w papierach. Blue Team idzie na ring i udaje tubylców. Red Team udaje tubylców. Wszyscy turyści.

Przyjmijmy teraz, że któryś z wędkarzy otrzymał kontuzję. A nawet został zniesiony z ringu. Aby ktokolwiek chciał jeździć na ryby to trzeba jakoś rozpisać rodzinie rentę za wypadek na urlopie wypoczynkowym. Więc albo nabrudzimy w papierach, że w obliczu zasług i długiej służby, podczas wypadku w pracy co będzie kolidowało datami w komisji senackiej z “nastuniet” i się zrobi awantura albo do księgowości pójdzie blanko (ale po rewizji by się sypnęło i by “Matery Rossii” krakały, czy jakby się to akurat lokalnie nazwało) albo blanko umotywowane (z rozkazu hetmana i dla dobra stanu) – wtedy się utrzyma w papierach. Tylko do takiej zabawy hetmani muszą mieć kręgosłup, czyli z dziada pradziada nosić mundur danego kraju i nie oddawać się kompradorskim uciechom, bo zaraz by takie bilety wypisali na wszystkich swoich pociotków. Jak jest w bantustanach to sami wiecie.

Odznaczeni medalami za socjalizma pobierali całkiem spore emerytury, takie mnożnikiem i nikt tego nie odkręcał, a Kaczor zabrał się za sprawę emerytur słusznie minionkowego reżimu dopiero, kiedy oni od dawna byli w Zakopanem. Jest inercja w ustrojach przechodzących w szyku zwartym przez Morza Czerwone.

Skoro jest tak pięknie to skąd deficyt budżetowy?

Ano pięknie to jest wyłącznie na początku. W gołębnikach nie same gołębie mieszkają. A jak jeszcze się tam dwie drużyny zaczną boksować to drapieżność w gołębiach rośnie bo te spokojne ofiarą padają. Po meczu trzeba jeszcze tego gołębnika pilnować. Robienie tego ciężkimi butami byłoby paskudnie drogie, zresztą oni by wszystkich pod widelec postawili i nawet jakby tam złoto w złożach było to by brakło hajsu. Więc trzeba delikatniej. Kiedy strony dojdą do porozumienia kto zdominował dany gołębnik dochodzi do nieformalnego porozumienia, że kopiemy się delikatnie. Czasem jest to porozumienie jednostronne, a pionki drużyny znokautowanej są wyrzucane ze śmigłowców na granicy wód terytorialnych uciekając do Mandżurii. Czasem się po prostu robi odwilż albo odprężenie w stosunku, aby zapalić fajkę dla pokoju przed kolejnym wysiłkiem. Cywilka (ministerstwa od zagramanicznych jakby się tam ono nie nazywało) zostaje wsparte przez atache takiego i siakiego, do tego dostają nieco ludzi z aparatu co bez rękawic, a do tego wchodzą służby cywilne aby w gołębniku promować cnotę i walczyć z występkiem. Czytaj – przejąć wszelkie lewe interesy kiedy korpora już nie musi się napinać z boksowaniem, bo Sam Wuj przyszedł i rozgonił towarzystwo. No i te przejęte interesy (kontakty, akta, haki, kompromaty) tak sobie są, no i niby trzeba by wszystko puścić przez kominek. Ale kiedy prowadzi się awantury po całym świecie to trzeba do tego dużo ludzi, a część okazuje się nie być aniołkami. Z jakiegoś tam powodu (osobisty, wady charakteru, chciwość, deficyty w cnocie & umiarkowaniu) potrzebują hajsu więc po zakończeniu służby wracają w rejon poprzednich operacji już jako cywile (o czym nie wspominają), przypadkiem z różnymi ciekawymi kontaktami oraz szafą akt i przeprowadzają restaurację upadłych interesów. Głownie tych lewych.

Dość szybko zgłasza się do nich macierzysta bezpieka i bierze ich jako kontraktorów, bo kasy na lewe operacje nigdy dość. Taki podatek patriotyczny. Bo na nich też właśnie są papiery. Wszyscy na wszystkich mają kwity i aparat cywilny oraz mundurowy robi regularne rotacje, żeby się towarzystwo za bardzo nie spoufali po liniach poziomych. Tu jednak wchodzą pewne ograniczenia odnośnie lokalizacji. Pochodzenie oraz język. Azjata nieumiejący po murzyńsku nie bardzo się przyda w Kongo, tak jak Kubańczyk w Kambodży. Baza z radarami na Alasce też ma swoją pojemność, a wypuścić tych gadów luzem nie można, a ludzi brakuje – ławka krótka. Na tych przynajmniej są haki. Więc wracają jako zewnętrzni kontraktorzy. Tacy tam detektywi z Casablanki.

Gołębie też nie śpią. Wszak istnieją zyskowne interesy, ale trzeba jakoś zneutralizować jankeską bezpiekę (cywilną). To się robi długoterminowo przez edukację na emigracji u Jankesów (Szwecja obecnie cierpi na to – odpowiednik prokuratury, policja i sądy okazały się spenetrowane, bo że adwokatura jest sprzedajna to niejako z definicji wynika). Ale jeśli na miejscu imigranci są z dziada pradziada to sprawa jest nieco uproszczona. Pozostaje podbić swoich kandydatów podkładając im błyskotliwe zwycięstwa. Robicie szajki tych, wykrycie spisku tamtych – dzieje się. Do tego USA miało problem typowy dla imperiów – wracający z wojen szczęśliwcy (żywi) wygrywali ostracyzm społeczny (nic nie umieli, a najbystrzejszych w kamasz nie brali; bystrzejsi to w marynarce) więc musieli sobie zorganizować życie poza nawiasem. Przez co szeroko rozlewa się po kraju fala zuchwałych przestępstw, napadów i włamań. Rosną milionowe fortuny rekinów podziemia gospodarczego. Chaos i demoralizacja przybierają rozmiary klęski.

Z własnymi silnorękimi jest taki problem, że bardzo ciężko te grupy penetrować kiedy bawią się w zbójowanie. Ich powiązania są braterstwem pa róże. Nie da się cywilnymi metodami dojść czy zbójowali, czy działali na polecenie jakoś tam pokrętnym szlakiem od Samego Wuja. Można odnaleźć ciekawe zapisy przesłuchiwanych przez cywilne sądy byłych członków korpusu marines i równie dobrze można było przesłuchiwać taboret. Stopień, imię, nazwisko, przydział służbowy, dziękuję. Sam Wuj kazał ich uczyć aby się nie spowiadali. Oni są lojalni poza granice zrozumienia. Nie takie przesłuchania im grożą w robocie. Nie takie sankcje jak więzienie. Do ich zwalczania trzeba sukinsynów. Czym zajmuje się bezpieka cywilna bo zbójują na terytorium Samego Wuja. Jednocześnie jesteśmy na etapie, kiedy trzeba się tłumaczyć politycznie z tego łobuzerstwa jak i pilnować swoich nawzajem kiedy każdy na każdego ma kwity. Istnieje rozwiązanie – aby pozbyć się myszy mamy kota, aby pozbyć się kotów psa, aby pozbyć się psa potrzebny krokodyl. Do krokodyla jeszcze dojdziemy bo to czasy obecne. Kapitan w takim wypadku wprowadza dozór cywilny (dla służby cywilnej) czyli biurokrację, która w operacjach udziału nie bierze i rozgrywa politycznie służbę sama mając rączki nieumoczone w deliktach.

Ale tylko do czasu, bo sukinsyny mające ogrywać bandziorów aby działać skutecznie (łapać bandytów) potrzebują narzędzi, które na danym etapie Kapitana są występkiem przeciwko cnocie. Popełnianym przez ministerstwo promocji cnoty i walki z występkiem. Może wrzućmy kilka takich z wierzchu. Jest to prowokacja i korona.

Kłopot z prowokacją polega na tym, że jeśli się ją odpowiednio rozciągnie w interpretacji (od czego są papugi) to dochodzi do jej zastosowania w taki sposób, że zupełnie normalny, bogobojny i caru umiłowany poddany ekscytowany przez przedstawiciela wymiaru incognito dopuszcza się czy czynu nagannego, a później nogą w drzwi kolejnych o rosnącej skali deprawacji. W statystyce mamy sukces bośmy zbójcę ujęli, ale porządek od tego nie rośnie, za to rośnie nieufność. Car przestaje być tak miłowany bo dopuścił się przeciwko poddanemu, a obywatele na wszelki wypadek mają dla diaboła ogarek. Dlatego w wielu jurysdykcjach jest szlaban na stosowanie prowokacji. Jeśli w interes był zamieszany członek^^ organu to jest zbójcą. To jest dość upierdliwe bo pozwala zorganizowanym grupom wystawiać płotki pozostając poza zasięgiem. Członek musi donieść o występku aby mu nie postawiono zarzutu, w skutek którego trafi do miejsca, gdzie jako znany przedstawiciel organu będzie miał naruszaną cnotę. Czyli tak źle, a tak też niedobrze.

Kłopot z koroną zaś na tym, że to procedura biurokratyczna i może się okazać, że praktycy występku wszyscy na raz walną w koronę, tylko każdy przez inną agencję albo nawet w innym stanie, ale u fedów i robi się lewny galimatias. Do tego dochodzą inne patologie pośrednie, a do tego naruszana jest cnota, bo kary nie ma za występek. No i nawet jeśli wszystko poszło zgodnie z pomysłem to łeb z koroną przeznaczony jest przez zbójców do separacji z ciałem, a to powoduje, że trzeba organizować program ochrony świadków, ochrony ich rodzin, zmiany tożsamości. Wtedy się okazuje że korupcja, nepotyzm, układziki i nic tu nie jest tajne, więc łby spadają koronowanym, więc nikt się na króla nie zapisze. Więc trzeba robić patcha i wprowadzić tajność w kancelarii tajnej, czyli strażników do pilnowania strażników jako tajny krąg wewnątrz strażników strażników. Rośnie gigantyczne pole do nadużyć, a trzeba za to wypłacać hajs. No i w tym wypadku płacić blanko w kancelarii gdzie nikt nie pyta dlaczego cała księgo jest blanko.

Tylko że… każdemu nasunęło się oczywiste podejrzenie sprzeniewierzenia (ze służb cywilnych warto przytoczyć przypadek +/- rówieśnika dziada, kapitana cywilnej bezpieki Jana Barana znanej jako casus Barana; tam było robienie licho uzasadnionego blanka pod drobne na duchy TW; jeśli myślicie że w USA jest inaczej przy takiej liczbie nierejestrowanych imigrantów… na bezpiekę cywilną jakieś akta pozostały, na zieloną szukaj szafy w innym kraju). I od razu wiąże się ono z rozwiązaniem pewnego problemu, który wymieniono poprzednio oraz tworzy inny – też bardzo ciekawy. Dobrze jest się zastanowić, dlaczego większość operacji zagranicznych jest powiązanych nie za armią, ale z flotą (względnie z jednostkami kombinowanymi operującymi z wody czyli piechotą morską). Próg przyjmowania do floty z powodu wymogów kultury technicznej jest deczko wyższy (w czasie pokoju z kuchnią). Do tego przydaje się pochodzenie (tradycje, ociec służy we flocie, dziadek służyli) oraz obycie techniczne (preferowane kierunki kształcenia). Do tego izolacja od kontaktu z innymi drużynami (dystans w trakcie prowadzenia operacji – nie spotkają się w okopie oko w oko). Dzięki temu we flocie udaje się najdłużej zachować czyste łapki i jakąś etykę. Często wielopokoleniowo (pokusy są gdzie indziej, ale nie są szkodliwe w przypadku blanków za zasługi). Śmiertelność we flocie też nie jest jakaś epicka i ze względu na długość służby (specjaliści) pamięć nieformalna przenoszona jest bardzo skutecznie zbiorowo. Dlatego takimi kwestiami jak blanka za lewe operacje zajmuje się flota i dlatego większość nastuniet jest z desantu, piechoty morskiej i podobnych formacji. Nie żeby nadużyć nie było, ale sprowadzają się one raczej do wysokości “rent”, a nie co do samego faktu kupczenia nimi (za przysługi). To jest dość ciekawie zorganizowane od strony kontroli wewnętrznej, bo jeśli ktoś niebojowy dostałby blanko to by od razu były pytania. Co wprowadza pewną komplikację, bo akurat często działania niebojowe floty dotyczą dyplomacji. Ponieważ takimi działaniami zajmują się głównie lewnicy (z wykształcenia) z departamentów, które co najwyżej mogą promować cnotę i walczyć z występkiem we własnych szeregach to załatwia się to inaczej wypisując kwity drugiego typu (jest nie dość szczegółowe opisanie usługi: doradztwo, konsultacje, analizy – wszak wolny zawód to może tak być; podkładka jest).

Kolejną sprawą z tym związaną jest to, że poziom tresury pozwala rozbijać organizacje parające się występkiem w charakterze rzemiosła. Służby cywilne na zbójców z tych jednostek nie mają wpływu, ale jeśli pojawi się dowódca z którym taki zdziczały ma wspólny szlak bojowy i mu wyjaśni, że zbłądził to jeśli w wyobrażeniu samego zbójcy nie doszło do jakiegoś ukrzywdzenia go przez Kapitana (państwo) poprzez porzucenie w cywilu i podobne historie można rozłożyć cały zbójecki spisek odwróceniem typa. Często są konflikty lojalności i on po prostu porzuci działalność zbójecką, szczególnie jeśli oferowane jest rozwiązanie koncyliacyjne (odpowiednik klasztoru). W jednostkach lądowych czasem ciężko jest znaleźć żywych przełożonych (taki klimat), poziom rozumowania jest tam słabszy, a do tego poziom “cnoty” też różny (większa swoboda niż we flocie, używki) i jeśli dowódca zostaje renegatem (bandytą u własnego Kapitana) to się robi problemik. Jeśli przejrzycie historie jednostek najemnych z XX wieku to w większości są to renegaci z lotnictwa państw upadłych. Z lotnictwa bo tam się przeżywa na tyle długo w zdrowiu, że są historie do spisywania, piloci z obsługą są kosztowni.

Sytuacja do jakiej udało się doprowadzić w USA za maksymalnej ekspansji siły była ciekawa – w toku kolejnych operacji organizacjom, które mniej lub bardziej udało ująć się w karby podległości Samemu Wujowi wyszło zorganizowanie handlu żelastwem, substancjami rozrywkowymi, i w miarę powstrzymali się od jakiegoś nazbyt dotkliwego handlu ludźmi. Nie że wcale, ale bez szczególnych bezeceństw. Robili to nieco na bazie doświadczeń brytyjskich (kolonialnych) na czuja sprawdzając co kontrolować, jak na każdego zbierać kwity i rozgrywać sytuację. Jednakże USA to kraj imigrantów i okazało się, że są to często imigranci z obszarów konfliktów, w których biorą udział z racji pochodzenia. Często były to imigracje świeże i nie zawsze z krajów tak całkiem zdziczałych. Jeśli ktoś jest chciwy to akurat łatwo go w takich rozgrywkach kontrolować, chciwość jest rzeczą mierzalną – każdy kupiec jest w stanie to rozegrać. Ostatecznie można rozegrać to tak, że zbytni luz skutkuje konfrontacją z rynkiem i brakiem pomocy na czas co kończy karierę. To może być nieudzielenie informacji o zagrożeniu, nieudzielenie ich na czas, nie trzeba tu tworzyć sytuacji – chciwiec sam sobie taką znajdzie w takim biznesie.

O wiele większym problemem okazują się motywacje tożsamościowe w krajach z długą historią prowadzenia konfliktów. Dobrym przykładem są Irlandczycy mający od zarania USA własne formacje z tradycjami. Do tego są ludem merkantylnym (czego to brytyjskie panowanie nie uczyni?), a do tego jeszcze mają silną tożsamość (długotrwały, nieskuteczny nacisk zewnętrzny). Ponieważ Irlandczycy byli rozgrywani przez każdego kto udzielał “pomocy” to mają szerokie kontakty (i diasporę) pozwalającą na prowadzenie handlu z producentami żelastwa w USA, Reichu i CCCP. Byli też dość szczelni (pochodzenie). Tego problemu nie było nigdy z Żydami, ponieważ oni raczej nie mają tradycji wojskowych w USA (jeszcze po 2WW byli dyskryminowani).

Na to nie znaleziono remedium, sprawy same przygasły z przyczyn politycznych.

Długotrwałym skutkiem działania imperium w taki sposób (i zawsze to jest z kalendarzem w ręku dokładnie ten sam okres replikacji pokoleń czy w Rzymie, czy w USA, czy we Francji, czy w UK) jest konieczność wprowadzenia czystych rączek biurokracji nadzorującej mundurowych. Mundurowi na wojnach się degenerują, pola bitew są pełne zwłok bohaterów, a cwani przeżywają. Najgłupszym co można zrobić (z punktu widzenia imperium) to za zasługi wojenne (choćby i rodziców) zapewniać stanowiska w biurwie. Każde imperium jednak tak robi. To bez znaczenia czy chodzi o stanowisko w opiece społecznej w Dakocie, Podczaszego na dworze księcia, magistrata czy innego kwestora. I każde imperium kiedyś ma kryzysik ekonomiczny. A wtedy kto by nie pomógł rodzinie w biedzie?

Można dać talona na balona. Można kartki żywnościowe. Można załatwić robotę. Wszystkie te rzeczy znamy z własnego piekiełka. Ponieważ biurwa po to jest przydzielana do siłownika aby pilnować czy się po stronie księgowej nie bisurmani, to któż jak nie strażnicy pilnujący strażników znają się na zbieraniu kwitów i rozgrywaniu intryg? W biurwie nepotyzm oraz handel przysługami, d-chronami, klepaniem po plecach na stołki i podkładanie świń jest śniadaniem, obiadem i kolacją, solą życia w oku tej ziemi. Ponieważ jakoś to trzeba realizować, a kto jak nie oni umieją szukać braku uzasadnień błyskawicznie potrafią uzasadnić własną ekspansję, wprowadzić metryki, które starają się spełnić i zawłaszczają kolejne obszary kompetencji. Tyle że liczba myślących ludzi w populacji jest jaka jest i na pewnym etapie trzeba dobrać z pozostałych, więc jakość usług publicznych zaczyna się sypać. Jakość też tych wzajemnych intryg też i sprawy zaczynają być publiczne. Rozwijany jest wtedy aparat sądowniczy, bura antykorupcyjne, agencje do walki z, przeciwdziałania czemuś tam i mamy służby o nakładających się kompetencjach. Teoretycznie każdy powinien pilnować każdego – model działa w każdej dyktaturze, tylko to nie jest dyktatura, szefowie się zmieniają, a panowie ciągle w tych samych komisjach. Co ciekawe model sprawdza się w dyktaturach ponieważ dotyczy cywilnych aparatów przemocy, ale bardzo rzadko robi się takie numery z krokodylem. W przypadku USA z powodu krótkiej ławki doszło do współdzielenia kadry między krokodyla i cywilkę (konkretnie pomiędzy flotę, wywiad zagramaniczny, specjalizowane policje wewnętrzne do zwalczania tego czy innego problemu). To że kupcy zawsze mają swoje układy to sprawa marginalna w tym kontekście, bo po co wysyłać najemników, skoro w radzie dyrektorów mamy hetmana? Na co komu takie wydatki? A tak państwowe, sprawdzone siły, pod kontrolą Samego Wuja, żeby kupcy nie musieli się w najmitów bawić jak jacyś tam niedoświadczeni w te klocki Holendrzy, Brytyjczycy oraz Żabojady przebrzydłe na złoto Samego Wuja łase.

Mechanizm współdzielenia polega na przechodzeniu pomiędzy służbami “na wczasy”, “do zadań”, “na emeryturę”. A że wszystkie te organy zajmują się penetracją to naturalnie zaczęły się penetrować. I w przypadku kryzysików ekonomicznych imperium rozgrywać między sobą zabawy o budżet. Jednocześnie (co zaznaczyliśmy wcześniej) w radach przedsiębiorstw zasiadają emerytowani hetmani, a o budżety kota wypada drzeć w izbach rady królewskiej bo tam są klucze do kasy. Czy to senat, kongres, Reichstag to kwestia nazewnictwa. Któż jak nie hetmani zna polityków? Któż jak nie banksterka? A i wybrańcy narodu muszą się wykazać, że fabryka, że produkcja, że miejsca pracy, że na mnie głosujcie. Więc trzeba zamówienia, trzeba budżety, trzeba podatków. Mnóstwo podatków^^ I potrzeba sposobu aby ich nie płacić. Bo głupio tak samemu sobie. Mamy więc całą listę przyczyn dla których na każdym szczeblu powstają układy poziome. Coś co rozniesie dowolną strukturę hierarchiczną, bo wierzchołek formalny wcale może nie być najcięższy i rzeczywista orientacja piramidy zależności przestaje przebiegać po nomenklaturze. W praktyce specjalistami od tego zagadnienia są tak zwane drugie garnitury (albo garsonki) bo świecznik musi puste taczki wozić robiąc punkty w łączeniu piramid. Pozornie jest wielką zaletą, że można coś załatwić nieformalnie, albo że doły się dogadają i jakoś zategują, ale poklepanie takiej sytuacji po plecach raz dopuszcza kaskadę konsekwencji znanych nam bliżej jako bareizmy. Przestaje być istotne jaki masz stopień służbowy i co Ci na tej podstawie wolno tylko pod kogo jesteś podwieszony. Niby świecznikowi to się przez chwilę przydaje, ale natychmiast przestają być najcięższym wierzchołkiem piramidy. Specjalistami do tej zabawy są kupcy, szczególnie najbystrzejsi pośród kupców – bankstera. Na chwilę się odwrócisz i kręcą królestwem. Bo król potrzebuje tylko trzech rzeczy i wszystkie trzy dowozi akurat bank.

Dlatego jednym ze sposobów mitygowania takich zachowań jest lekkie podejście do kwestii monetarnych i skupienie się na kwestiach podaży dóbr (przyjęte w deklaratywnym komuszyźmie jako sposób zarządzania), ale zawsze znajdzie się jakieś dobro kluczowe z najmniejszą liczbą węzłów podażowych, które nabiera z tego powodu wagi. Ten mechanizm bije po oczach nawet w grach, z tego co się orientuję w grach MMO w trakcie rozwoju serwera ujawniane są dobra zastępujące domyślny środek rozliczeniowy jako płacidło gross dla dużych transakcji. Niby rozsądne, ale w takiej sytuacji, kiedy ujawnia się zestaw płacideł zastępczych (nie muszą być bezpośrednio materialne – FIAT przecież sam z siebie jest przekonaniem; w nabyciu przekonania pomaga decyzja Kubilaj Chana mająca na celu poprawę efektywności gospodarki wprowadzeniem papierowego płacidła przyjmowanego pod rygorem wyprawy do lepszego świata) bardzo ciężko jest zdecydować o aktualnej osi skierowania piramidy. Jest to powszechnie stosowane w ustrojach politycznych jako wielopodział władzy. W tym wypadku nowe obszary władzy zaczynają same pączkować i powstają kolejne regulacje formalne, nieformalne, rzeczywiste, przymus społeczny, tradycja, zwyczaj mające stabilizować ten niestabilny (bądź pozornie metastabilny dla krótkiego d(t)) układ. A przynajmniej nadają mu pozoru. Jeśli źródło tej osi jest względem piramidy zewnętrzne (sytuacja kompradorska z dolarem jako środkiem płatniczym PRL) to i lokalne źródła decyzyjne stają się wtórne wobec tej zależności i pozostaje jeździć po instrukcje do źródła dobra sterującego.

Nie chodzi wyłącznie o voodoo i zagrychę jako alternatywy barterowe. To mogą być przysługi, pozycja społeczna, dostęp do replikacji w puli genetycznej. Cały ten hierarchiczny mechanizm ma na celu (z punktu widzenia każdego z uczestników) zwiększanie dobrostanu. Czyli racjonalnej produkcji, dystrybucji i podobne opowieści, tyle że każdy węzeł sieci inaczej postrzega wynik tego celu, inaczej go mierzy – a mierzy go u siebie, czy mi jest lepiej? A że węzły się komunikują to istotna jest również informacja “czy sąsiadowi z węzła obok jest dobrze”, ponieważ jeśli nie to znaczy że rozchodzi się fala spadku dobrostanu (spadku poziomu energetycznego). Na to są możliwe tylko dwie reakcje aby zachować dobrostan własny (poziom energetyczny). Można pobrać dobrostan od tych, którzy mają dobrze na naszej conection matrix i zderzyć falę podnoszącą dobrostan z tą malejącą licząc, że nasz pozostanie godziwy, a fala malejącego odbije się gdzieś od strony sąsiada, który wysyła sygnały o pogarszaniu. Czyli zwiększyć liczbę połączeń i przepływów z tymi, którzy mają lepiej. Lub odciąć połączenia z tym, którym się pogarsza aby fala nie miała którędy do naszego noda dotrzeć.

Czytelnicy zapewne się już połapali, że odcinanie wpływa na deficyt zwrotek, które po tym połączeniu szły. Do tego my sami możemy zostać odcięci od tych co mają lepiej. Bo Ci którzy mają lepiej dysponują długimi łańcuchami połączeń przeskakującymi inne nody w sieci aby niczym pająk być zorientowanym gdzie rozłażą się istotne piki i z nich budują obraz własnej orientacji w grafie. Wynika to z rozchodzenia się omawianej wcześniej degeneracji rozporządzania zasobami w trakcie kryzysików. Otóż rosnąca klasa biurokratyczna musi być tania, a tanie są panie, więc to one zajmują się tą gównopracą. Co ma korzyści ewolucyjne, ponieważ odpowiednikiem opieki społecznej zajmowały się zawsze samice. To one administrują istniejącymi dobrami aby możliwie wielu osobników przeżyło do nabycia zdolności wytwarzania zasobów do dystrybucji. Jest więc całkowicie racjonalne iż w systiema istnieje bardzo wiele funkcji obsługi wyjątku po decyzji takiego urzędnika, który pozwala na wypisanie ledwo trzymającego się uzasadnienia wydania dóbr albo nawet blanka bo zaistniała istotna potrzeba – inaczej komuś stałaby się krzywda. Do tego mamy system nadzorczy (media), który każdy brak udzielenia pomocy członkom sieci będą propagowały (pod oglądalność, ale właśnie po to osobniki utrzymują tę sieć redystrybucji, że na wypadek to ich dobrostan od tego zależy) i wzbudzą “społeczne niezadowolenie”.

Co innego kiedy jesteś na górce i to z Ciebie by posysali – wtedy jak najchętniej odetniesz sieć połączeń posysających starając się zostać dołem energetycznym, do którego samo dobro spływa i nic nie wypływa. Taką pozycję zajmuje zwyczajowo bankstera. Ale znajdziemy skutki tego w całej strukturze jako podziały kastowe, zawodowe, dochodowe. W PRLu nie było podziałów etnicznych więc się nie znam, a podziały polityczne były maskowane polityczną poprawnością (wyrażam pogląd zgodny z Trybuną Ludu, jeśli mam własny to się z nim nie zgadzam oraz stanowczo potępiam). Działalność instytucji pomocowych pozwala łatać te rozpadliny powstające w czasie kryzysów. Ale budowanie mostów nie likwiduje kanionów pod nimi. W interesie populacji taka fragmentacja jest jak najbardziej. Zapewne to niektórych zdziwi, ale właśnie dzięki tej fragmentacji węzły agregujące sprawczość mogą być odcinane od masowego dostawcy wykonawczego. Strukturze hierarchicznej idealnej (coś jak gaz doskonały, którego nie ma do eksperymentów, ale dużo się o nim pisze na tablicy) te rozpadliny są po liniach podległości. Konkretnie pomiędzy nimi. Każdy mokry sen wyobrażeń o ukrytej potędze Kapitana, tajnych laboratoriach, tajnych jednostkach i ukrytych dywizjach, a nawet przyczajonych reptilianach polega właśnie na wyobrażeniu takich wyrw nieprzebytych. Podległościach zakonspirowanych tak bardzo, że żadna z osi hierarchicznych ich nie spenetrowała mostem, a tylko pierwszy sekretarz przekazuje następcy na ucho tajne imię szpiega, który jest hetmanem wrogiego Kapitana. No nie… więc takich rzeczy w żadnym państwie, nawet chińskim nie ma.Takie rzeczy dzieją się wyłącznie w bardzo wąskim d(t) powstania nowego rozwiązania technicznego, zwerbowania nowego szpiona, wymyślenia nowego kanału komunikacji. Trwa to chwilę, w które jest pozorna przewaga po jednej osi, która zostanie zneutralizowana zaraz po użyciu. Takiej przewagi użył obecnie Elonu podporządkowując pozostałych oligarchii na chwilę uzyskując ich jeśli nie przychylność to chociaż tolerancję foktów których dokonać w ich interesie próbuje jankeska bezpieka z banksterstwem i hetmanami. Bo przecież nie politycy – oni się tym nie zajmują, prezes jest od odpowiadania za, podawania rąsi i uśmiechania się w ogniu krytyki. Ale do tego wrócimy.

Ewolucja układu, w którym decyzje biurokratyczne o rozdziale dóbr (budżetów, przyznania środków) to przystosowanie ewolucyjne populacji. Samice są empatyczne i wzajemnie wzbudzają do zwiększenia wysiłków aby jak najliczniejsza populacja przetrwała, ponieważ od tego zależy ich dobrostan (samice nie są w stanie funkcjonować bez populacji z przyczyn biologicznych; rozmnażanie tego wymaga). I to nigdy nie był żaden problem – na wszelkich wykopaliskach znajdziecie insygnia babskiej władzy – klucze do komory, do spichlerza, całe ich pęki. To one decydują o tym ilu przeżyje do przednówka. Jest tylko jeden mały problemik, do którego ewolucja nas nie przygotowała. Pewna drobna zmienna środowiskowa. Otóż… w systemie biurokratycznym nie dystrybuują one istniejących, policzalnych dla nich przedmiotów ze spichrza. A abstrakcyjne prawa ciągnienia ze spichrzy, których to praw można wypisać nieskończenie dużo. Mając nieskończony spichlerz można z niego wyjąć wszystko dla wszystkich. Tak długo jak samice dysponują nieskończonym zasobem do rozdania tak długo będą osią socpartii zajmującej się przetrwaniem jak największej części populacji. Ewolucja w tym względzie była nieubłagana. To samice znajdziecie w każdej organizacji mitygującej występek, wspierającą łączenie mostami. Im wyższa średnia wieku tym więcej jest tam samic po okresie konkurowania z innymi, które na zbliżający się wiek podeszły starają się zapewnić jak największy zakres populacji zdolnych je jak najdłużej utrzymać.

Komuszyzm ten problem rozwiązywał. Samice potrafią działać w bardzo brutalnym trybie (wszak decydują o urodzeniach i czasem nie trzeba wiązać pępowiny, czasem trzeba utopić, czasem trzeba posłać synów na bagnety – robią to bez mrugnięcia okiem) deficytu. W komuszyźmie był to przelicznik dóbr na mieszkańca. Dość twarde starcie babskiego “mamy nawis populacyjny, trzeba się pozbyć 30% aby nie spadł poziom życia bo podaż jest jaka jest – weźta choopy i to zorganizujta” z samczym “to może zdobądźmy nowe dobra, jakoś innowacyjnie” oraz “trzeba się zacząć pozbywać od tych co nie dają podaży, czyli są nieproduktywni”.

System decyzyjny w USA tego problemu nie rozwiązuje – budżet jest z gumy. W gumy można długo grać tylko w końcu guma pęknie. O czym zameldowała Jeleń – nikt nam nie pożyczy bo po pierwsze nikt nie chce, a po drugie to tyle nikt nie ma. Jednocześnie cały aparat biurokratyczny działa w trybie “budżet jest z gumy, bo ustanowiliśmy takie przepisy że ma być z gumy”. To generuje problem ostateczny – kiedy samce mają podjąć decyzje o redukcjach to rozwiązują problem, a nie trwają w rozwiązywaniu. Problem zostanie złapany za jaja i unicestwiony bez względu na to ile osób z problemu żyło.

Wróćmy do naszej rady dyrektorów, do korpory, która realizuje interesy polityczne pod wybory, aby ich przedstawiciela (senatora, kongresmena, sędziego, szeryfa, trybuna, kwestarza, biskupa – You name it) wybrano. Korpora uzyskuje większy zwrot z majstrowania przy kluczu do skarbca niż z materialnej działalności. To oczywiście może długo działać, jest w interesie posysającego rentę banku centralnego, banków rekuperacyjnych, podległych przedsiębiorstw. Jednak w pewnym momencie obrót w sektorze przekracza magiczne 50% całej gospodarki i wykres bezproduktywności idzie pionowo w górę. Funkcja jest nieciągła. Bidni komuniści radzą sobie z tym lepiej bo prymitywna gospodarka nie jest w stanie wyłączać sygnałów ostrzegawczych klejąc dziury importem. Musi się rozliczać na stole. Nie może rolować długu. Nie jest w stanie tego długu wyprodukować ponad malutki obrót bieżący. Każdy sygnał w takim peerelowskim komuszyźmie jest materialny – dochodzi do braku i przestaje działać łańcuch, nie załata tego żaden telefon do sekretarza. Sekretarza skarbu, który wystawi blanko na wydanie z innego magazynu. Ze względu na te sygnały ostrzegawcze Partia nieboszczka miała dość dużo czasu aby zorganizować przejście odchudzonym, ale zwartym szeregiem tak, żeby im nikt łbów nie poucinał. I tak im to przejście nie wyszło – interesów do obsłużenia było zbyt wiele. Na szczęście grali z gołębiem i mocarna ręka ich właśnie wybrała na kompradorów, bo gołębie się nie nadawały.

W USA tego luksusu nie ma – nikt ich nie podbije. Nie będzie ich ciemiężyć żadna zewnętrzna siła, po prostu w takim gnijącym baraku sobie pozostaną. Nie przyjedzie żaden Biały Pan na białym koniu cały na biało z walizką płacidła oraz magazynami gdzie można to wymienić za towar. Nikt nie ma tyle towaru. Na tym polega różnica, że zarówno korpory jak i ich lobbyści jawni i polityczni nie mają ratunku innego niż ucieczka do przodu przez reformę bałaganu. Do wyboru mają kontynuację (nic nie będzie) albo reformę (może będzie cokolwiek). To między innymi problem cen nitów do myśliwca, cen okrętów, cen You name it. Powstało dookoła tego mnóstwo przepisów duszących im MiŚie oraz kontrakty dla korpor koszt plus (znane z Miśia teksty o koniaczku). W USA doszło do bareizmów. SLS był chyba najgłośniejszym tchnieniem tego absurdu. Kabaret ze Starlinerem gwoździem do trumny. Bo to że samoloty rozlatują się w powietrzu to jeszcze takie widowiskowe nie było – samolotów jest dużo. ISS tylko jedna.

To że rozwiązywanie problemów generuje kolejne i taką spychologią można kopać puszkę dość długo nie jest niczym nowym. To tak ma działać. To że aparat dojdzie do niezdolności mitygowania problemów i będzie reformowany – standard. To że powstaje cała klasa pasożytująca na bałaganie u Kapitana – normalna sprawa. To, że podejmowana jest próba reformy imperium… nikomu nigdy się to nie udało, imperia na to umierają. Mniejsze państwa różnie, ale imperia zawsze giną w tym procesie. Słońce zaczyna nad nimi wschodzić i zachodzić jak nad każdym innym.

Skutkiem ubocznych rozpadu powiązań ekonomicznych i społecznych jest konieczność mitygowania zachowań przywracających łączność – buntów społecznych. W PRL z braku środków trzeba było pilnować strażników, powiązania poziome pilnujących pilnujących, relacje z osiami piramid, i tradycyjnie wyprostować tłumom poglądy, kiedy dowiadywały się że jeść dostaną mniej. Lud oczywiście natychmiast generował nowe osie bo jedzenie to umie sobie zorganizować. Do tego wysyłano coraz to większe rzesze pilnujących, którzy też byli głodni i oddolnie postępowała korupcja aparatu, coraz większa liczba powiązań społecznych poza hierarchią. Zupełnie normalnym było aby przy jednym stole siedziała Partia nieboszczka, krokodyl, biurwa z przedsiębiorstw oraz działy techniczne. Rodzinnie przy takim stole było. W Partii byli zorientowani, że obrachunek jest zupełną fikcją, to działy techniczne wiedziały jak jest i im bardziej wierchuszka cisnęła podaż na eksport (spłaty zobowiązań z Zapadem, dostawy obowiązkowe do Kacapii) tym więcej tej produkcji szło pod dywan, bo i krokodyl potrzebował utrzymania środków technicznych (oficjalnie niedasiem i za każdym razem jak próbowali wymusić porządek hierarchiczny to dowiadywali się że w magazynie wiatr hula więc albo olewamy ten porządek albo zmech zamieniamy w piechotę, a milicji jak znajdziecie buty to też) i Partia potrzebowała jakoś się przemieszczać. Ciężko nawet stwierdzić czy korupcja była marginalna – możliwe że to właśnie była baza gospodarki, a ta oficjalna to tylko przybudówka do raportowania.

Generowało to przestępczość w samym aparacie ścigania, nie było takiej części aparatu, który nie byłby w coś umoczony. Brak przeciwdziałania wynikał z tego, że za każdym razem były to czyny drobne (uzasadniona pomoc obywatelowi w potrzebie pod niezdolność rozwiązania problemu) i na tyle już powszechne, że trzeba by zamknąć wszystkich. Te poważniejsze były ścigane z przyzwyczajenia. Oczywiście istniała jakaś tam przestępczość poważna (przeciwko zdrowiu i życiu), ale nie bardzo miała ona sens ekonomiczny. Aparat represji musiał więc represjonować olbrzymie ilości osób, więc zdolność do karania po podzieleniu na liczbę niemilców starczała na pogrożenie palcem w bucie.

W USA jest podobne zjawisko – olbrzymia liczba ludzi jest zmuszona do popełniania przestępstw aby mieć co jeść, jednocześnie dochodzi do niegospodarności aby jak najwięcej ludzi miało co jeść, a nie musiało dopuszczać się poważniejszego występku niż wyłudzenie zapomogi. Jednocześnie aparat ścigania przestępstw pospolitych jest zdemoralizowany, a nakładanie sankcji symboliczne. Pilnujący pilnujących nie bardzo mają jak brać za mordę własną biurwę, bo co innego sytuacja kiedy ktoś podsowieci hajs Samego Wuja, żeby sobie torebkę kupić, a co innego kiedy dział pomocy federalnej na dany obszar ma blanka z uzasadnieniem o pomocy w stanie wyższej konieczności i pokrywające to raporty służby społecznej, że to naprawdę. Po prostu jankesi mieli luksus niewyczerpalnej spiżarki i nie uruchomił się żaden bezpiecznik materialnie przerywający spiralę rozwijającą wyższą konieczność do stanu naturalnego.

Przy stole Partii Nieboszczki padło proste, technokratyczne rozwiązanie – aby zachować poziom “dobrobytu” sprzed roku w ciągu 10 lat trzeba się pozbyć 1/3 mieszkańców lub zwiększyć podaż gospodarki o połowę. Zewnętrzne zdolności inwestycyjne wyczerpane, obsługa zobowiązań tyle, danina dla Wielkiego Brata tyle. Przerwanie obsługi zobowiązań pod rygorem gwałtownego spadku poziomu “dobrobytu” o 15% natychmiast, trwałe i nieusuwalne. Czyli na stole mamy jakieś osiem lat średniej 20% recesji r/r. Konsekwencje – całkowite załamanie porządku, obca interwencja śladowa i nierozwiązująca problemu (Soviet), niechętna, nieopłacalna dla stron. Czy ktoś ma jakieś pomysły?

Wyobraźcie sobie jak to mogło wyglądać w USA. To że służby zagraniczne cywilne ciekły to było wiadome. Krokodyl je poratował kilkoma interwencjami, ale rachunek dostał Sam Wuj i się wściekł. Pomyślcie jak musiała wyglądać dyskusja, w której departamenty nielegalnych operacji zagranicznych (po naszemu departament pierwszy i drugi MSW) przyjmijmy, że dla zobrazowania w USA nazwiemy to zbiorczo CIA (bo ikoniczne i pasuje, NSA też, ale klimacik Laosu i Zatoki Świń się przyda jako alegoria) przyszły na dywanik niejawnych komisji wewnętrznych wyjaśnić finansowanie czarnych operacji. Nie dlatego, żeby ktoś miał zastrzeżenia do operacji, tylko zaczęło im hajsu brakować – może rozpusta, może za dużo robią. Wyobraźcie sobie biurokratę takiego dep wyjaśniającego, że finansowali operacje z handlu bronią, używkami, ludźmi, przestępczością gospodarczą w krajach zewnętrznych. Czyli dobrze, czyli macie kasę to czego tyle z budżetu ciągniecie? No bo z tego biznesu wygryzły nas kartele i nie mamy hajsu. Ale kontrolujecie te kartele? Nie – prywaciorze nas wygryźli z interesu. Wyobraźcie sobie tę konsternację kiedy oficjele zaczęli besztać bezpiekę, że ta się dała spenetrować, okpić i wykiwać, pozbawić źródła dochodu i to przez prywaciorzy, nie Red Team, nie Yellow Team, nie powstałych z grobu Brytoli – przez prywaciorzy!

No to z czego teraz nasze sukinsyny finansują operacje, bo dotacji z budżetu “na sukinsynów” to tyle nie dostajecie? A Wujowi Samowi z korytka podbieramy, a to przez łańcuch dostaw zbrojeniowych, a to z bankami coś ukręcimy, a to pomoc społeczną wydoimy… Czyli działalność mająca na celu podnosić zdolności i sprawność jankeskiej gospodarki (pamiętamy początek historii kto i po kiego) zaczęła pożerać własną gospodarkę, bo skoro już się narodziło to żyje, a że nieporadna żyrafa nie dała rady żreć za płotem to dzioba wsadziła we własne, spenetrowane koryto, w którym jest umocowana. Oczywiście frakcje, które zostały zmuszone i były gotowe do przyznania tego to były te, które mają jeszcze resztki świadomości po co są, komu i do czego mają służyć, oraz konstatują fakt, że jak nie będą mieli państwa to ich nie będzie, bo przegrali z prywaciorzami i na wolnym rynku pięciu minut się nie utrzymają. Bo można mieć oczywiście big data, podsłuchiwać wszystkich, sprawdzać wszystkim konta, ale skoro ich wygryźli prywaciarze to nie tylko nie poradzili sobie z wywiadem osobowym, ale sami zostali spenetrowani i zewnętrzni tym tropem przekroczyli bramy i Samego Wuja też skubią z korytka. Obcy są w prawie to robić – się Wuj wypina to jego wina. Na tym ta zabawa polega.

To na czym towarzysze, wróć – bezpieko nasza umiłowana się teraz zajmujecie, że Was jeszcze w kongresie na taczkach nie wywiózł? A kwity na senatorów i kongresmenów umoczonych w nasze machloje trzymamy, an sędziów, na prokuratorów, na psiarnię, na urzędników. Taka nasza robota więc to jeszcze ogarniamy i nikt nas na taczce nie wywozi. I spowiadacie się tą samokrytyką, bo doszliście z hetmanami i banksterą do wniosku, że nas wszystkich wywiozą razem z Wami, kraj powoli obraca się w czwarty świat, pozostanie tylko kręcić filmy o minionej chwale jak Brytole? Czyli trzeba coś zrobić?

I tak przez wszystkie gałęzie – te same co przy stole Partii Nieboszczki. Technika! Czego Wam samoloty spadajo? Czemu na orbicie ciała dajecie i prywaciorza musimy paść bo dowozi? Czemu prywaciorz dowozi nasze systemy komunikacji? Dlaczego centra bazodanowe prywatne? Dlaczego Cukierkowy przed komisją jawną nie bardzo wiedział kto tu kogo przesłuchuje? Dlaczego o tych wszystkich machlojach wewnątrz Kapitana wie cała prywatna techniczna?

Bankstera – dlaczego nam nikt hajsu nie chce pożyczyć? A bo to aż tyle… Biurwa! Ile to dokładnie wydajemy… a tak średnio na jeża wiecie, a wiecie może na co? Bo mieliście pilnować pilnujących… a czyli gówno wiecie bo same blanka po systemie latają, a Wy już dawno żeście lachę wyłożyli żeby Was nikt nie naciskał? Sędziowie też wypuszczają zbójców, bo się w lochach nie mieszczą? Wepchniesz jednego – pięciu zbójów trzeba jakoś z okna wyrzucić?

W takiej sytuacji trzeba będzie coś zrobić. To z tych frakcji co nam składały od lat raporty aby się Wuj przestał wypinać, bo smarowania brakło i boli zbierzcie ludzi, dobierzcie z tych frakcji co są za ale się boją i ułożymy plan. I nawet nie myślcie, że wszyscy zachowamy dobrostan – alternatywą jest, że zostaniemy z niczym, więc trzeba zostawić cokolwiek. Będzie nas mniej. I nawet nie kombinujcie, bo przegraliście z prywaciorzami. Lepiej jeśli Was kupią niż puszczą w skarpetkach zabierając boisko.

Oczywiście w każdym z tych aparatów istnieją dominujące frakcje “żeby było tak jak było”, a te raportujące są wyłącznie dlatego “uczciwe” czy “patriotyczne”, ponieważ w walkach buldogów pod dywanem potrzebni są notariusze, a do tego trzeba wybrać frakcję słabą, która nikomu nie nadepnęła, nie podłożyła świni czyli trzeba dobrać z “uczciwych”. Wiecie jak ciężko znaleźć kogoś uczciwego w takich zawodach? Czasem się nie udaje 🙂

Na te dominujące frakcje posysające z koryta jest ich własne lekarstwo – należy im pozwolić wyżreć z koryta, po układzikach wyżreć z innych koryt, sami rozpoczną przepychanki o zasoby i spod dywanu zaczną wypadać buldogi redukujące własną liczebność, własną sprawczość i same kopiące sobie rozwiązanie ewolucyjne – urośliście zbyt duzi by nędzna Ziemia was nosiła. To Big To Exist. Jeśli niema zdolności odwołania się do kogokolwiek większego (a są najwięksi na świecie, bez dwóch zdań w USA molochy mają akurat największe potencjałem do przepalenia licząc) to pozostaje uciekać do przodu. To powoduje jeszcze szybsze przepalanie kapitału – czasem się udaje, najczęściej dochodzi do dalszego frakcjonowania frakcji. Coraz większa część płynie z nurtem i pójdzie za kimkolwiek kto da michę. Taka operacja trwa latami, ale poniżej dekady, nie da się spiąć tego gdzieś tak powyżej 7-8 lat, to horyzont z powodu dynamiki samych osobników uczestniczących. Optymalnie jest 4 do 6 lat. Poniżej zmiana jest zbyt gwałtowna i nie uleżała się we łbach mających skapitulować. Dlatego też wojny tak średnio tyle trwają. Za krótkie wywołują długie i bezskuteczne działania antyinsurekcyjne i zmuszają do czystki etnicznej (Niemcy, Brytyjczycy, Chińczycy, Japończycy, Rosjanie są pragmatykami, w żadne działania przeciwpartyzanckie się nie bawią ponad doraźną konieczność – od razu obozy i młócka; to wynik doświadczeń państwotwórczych, których w USA brakuje, bo nie musieli wytłuc Brytyjczyków do ostatniego). Za długie kończą budżet.

Ponieważ aparaty wyborcze w USA (klanowe) są wpięte w system drenujący do bólu trzeba poszukać kogoś spoza układu. To akurat jest wydarzenie losowe, jakiś ambicjoner zawsze się trafi. Kompradorczycy mają łatwiej bo przysłany będzie w teczce, w imperium zawsze trzeba wyłaniać z niedobitków. Dlatego po okresie -izmów ciężko jest znaleźć kogokolwiek, bo klasa polityczna się morduje żeby im nikt nie zbudował za silnej frakcji. Często te czystki są do zera. Mądrzy ludzie owszem są, ale nie są dobrzy w politykę. Przykładem było składanie stołu w kółka za peerela gdy nadzieje zawiodły, a przy wspólnym stole zabrakło kierownictwa [wstaw nazwę opozycji]. Słowa wypowiedziane w, obrady w odsłoniły bez reszty prawdziwe zamiary jej przywódczych kręgów. Zamiary te potwierdza w skali masowej codzienna praktyka, narastająca agresywność ekstremistów, jawne dążenie do całkowitego rozbioru socjalizmu w państwowości. Kopiuj wklej można takie tyrady wygłaszać zza biurka w owalnym. Tym razem Spawacz opalony.

Trump jest właśnie takim przypadkiem losowym. Przydarzyła mu się kadencja pierwsza, ale na etapie kiedy watahy trzymały się mocno, a FED miał jeszcze od kogo pożyczyć. Ten od razu zaczął realizować interesy imperium, ale opór biurwy udowodnił, że jeszcze jej zostało pary pod kotłem. Rozpoznano bojem – jeszcze nie czas. Ale słupki wskazują że już blisko. To ten się nada, to teraz go do szuflady, jak to nie chce? Wsadźcie go do szuflady na siłę i wyjaśnijcie że trzeba wsadzić na stanowisko bezwład bo się Wilczek nie przyjmie, potrzebujemy kilku lat kolejnych reform, które nic nie dadzą, a w tym czasie musimy poucinać problemy zewnętrzne, żeby dało się pracować.

Wydarzenie kulturalne trzeba zorganizować i ograniczyć konsumpcję – Chińczycy organizują, no niech będzie, tylko żeby się ambicjoner nie rzucał. Musimy się dowiedzieć, które dostawy są konieczne, a resztę wyciąć. I tak nas nasi będą w jajo rozgrywać.

Pokażcie papiery gdzie ucieka hajs. Co my w tym Afganistanie robimy? Krokodyl pojechał ratować cywilce interes z używkami? Za tyle?! Już się pakować, już zabierać graty, żadnego politycznego pierdu pierdu, nie ma hajsu, pakują się tak jak stoją albo tam zostaną. Jak to kiedy? Wczoraj! Budżet przekroczony! Jutro to po paliwo lotnicze będziecie dzwonić do Pekinu!

W taki sposób zaczęli po departamentach biegać specjaliści od cięć. To się w fachu nazywa czerwony zarząd. SLS? Odpalać to natychmiast, co że nie gotowe, jak nie jesteście gotowi przez tyle dekad to bardziej nie będziecie – odpalać, lata czy nie lata, jak nie leci dzisiaj to nie leci nigdy. Dowody materialne na stół!

Myśliwce – dawać na próby, sprawdzić zdolność, jak to 15% lata? Co to znaczy, że 30% ma zgodnie z tabelką “teoretyczną” zdolność do lotu? Podrywaj to wszystko w powietrze, jak spadnie to to się tabelka zacznie zgadzać – będziecie mieli mniej samolotów i utniemy etaty do tego poziomu. Czary – 25% lata 🙂

Po kilku latach aparat jest wypruty, bezradny, a zapisanie się do MO to ostateczność pracy tymczasowej. Ani bić nie każą, ani ludziom się pokazać. Młodzież reformatorska wstępuje do służb, będą cięcia za nowego reżimu to trochę starych “komisje” wywalą, a później wywalą też komisję i stworzą nową “służbę”. Opanowane – za startu komuny po wojnie tak zrobili, arystokratyczna młodzież była bardziej zapalona do socjalizma niż bolszewicy – ledwo dało się ich w cuglach trzymać. Od razu by we wsiach urządzili wspólne żony, najbardziej to te młode żony były zainteresowane, bo chłopy to tak całkiem normalne są w aparacie – każą znaleźć stu wywrotowców to znajdą. Wspólne to oni jakoś inaczej nazywają, tak samo jak nazywają je karły reakcji.

Po tych latach można dokonać stabilnej tranzycji, bo panowie odwiedzający POTUSa mówiąc jak jest i co mu wolno już przygotowali uprzejmą prośbę, że to co chciał robić wcześniej to teraz mu nie tylko wolno, oni uniżenie proszą o zrobienie porządku w szeregach, bo są do porządkowania gotowi, opór zdławiony, jak biurwa będzie fikać to nikt palcem wykonawczym nie kiwnie, żeby ich piski wdrażać. Uprzejmie prosimy o czerwony zarząd komisaryczny, bo się już pracować nie da. A tu jest poparcie bankstery, którym też wyszło, że z próżnego nikt im nie doleje – to z ich dzbanka będą zabierać, więc chętnie przywrócą level gry, na którym mają przed sobą wzrosty, a odpisy rozejdą się po kościach (nawet już wiedzą czyje to będą kości). FED też nie widzi opcji by dalej posysać, więc trzeba będzie zlikwidować bilety narodowego banku i wprowadzić te stare, suwerenne na czas jakiś, aż też się wyczerpią. Bankstera już nakupowała firm i złota, pomogła biznesowi zdławić gospodarkę konkurencji, więc jak odpiszemy 30% w całej recesji to konkurencja i tak już mocniej w d dostanie.

Wilczki czy inne Elony mają już gotowe aparaty do uwolnienia gospodarki, pozostaje obrócić w niwecz absurd układu ujawniając narosłe absurdy. Przejście dyplomatyczne załatwione, kwestie zewnętrzne wygaszane. Ponieważ trzeba się pospieszyć (Jeleń się grosz kończy) to Wy cysorzu już sobie cysorzujcie, stara administracja będzie udawała że to ich plan, zorganizowanego oporu brak, opór niezorganizowany nikły. Jeszcze sobie administracyjnie odpuszczą grzechy przeszłości i jedziemy.

Co to znaczy jedziemy w takim wypadku? No mniej więcej to co robi czerwony komisaryczny wjeżdżający na polecenie udziałowców do firmy robiąc porządki. W każdej firmie jest to zjawisko naturalne jak mycie zębów rano. Nic szczególnego – wywalą połowę, z tego 99% biurwy i będzie działało. W większości krain takie historie mają praktykę. Ale nie w USA – oni od ufundowania państwa nigdy czegoś takiego nie zrobili, nawet za pierwszej wojny przemysłowej kiedy się pożarli o transformację w przemysł właśnie i podjęli decyzję, że wychodzą z koncepcji agrarnego eksportu monetarystycznego, bo jak w eksperymencie przeprowadzonym wynikło – przemysł przekonuje sprawniej. USA w kwestii sprzątania w aparacie są dziewicą. Robią to pierwszy raz, nigdy nie myśleli że da się wsadzić tak głęboko, nie wiedzą ile to będzie trwało i nie wiedzą czy będzie bolało. Pierwsze kwiki aparatu są z racji zorientowania się co im wsadzą, jakie to jest duże i gdzie konkretnie. Bo to jednak jest otrzaskana na przewrotach banda sukinsynów, a z tych wojaży przywieźli ruską latarkę do dupy, ona co prawda nie świeci…

Mają też światowej klasy czerwonego specjalistę od zarabiania na takich transformacjach organizmów. Elona. Ten się akurat nadaje, bo i tak dostarcza środki komunikacji dla DoD, on im wiesza sprzęt voyeurski (do podglądania kąpiących się flot) na Niebie, nawkręcał ich w kontrakty, kto jak nie on będzie się znał na korumpowaniu, kickbackach i mechanizmami robienia interesów z DoD na blankach? Do tego… czy jemu jest potrzebne imperium, aby jakikolwiek interes, który prowadził miał sens? No jemu akurat jest potrzebne. Wołać typa. Typ wie jak nam wesprzeć ambicjonera, żeby tym razem bez oporu stał pod żyrandolem? Typ się na kręceniu hajpa zna? Bo typ wie jaka sytuacja jest tylko z grzeczności udaje, że pocztę prowadzi, ale listów nie świeci? Typ przekona wątpiących pozostałych do typa podobnych, że jest imperium do skręcenia? Wy już się nachapaliście, to na oligarchów kwalifikacje macie?

Ale przecież taki ustrój gospodarczy to faszyzm. Faszyzm-sraszyzm, albo robimy taki ustrój jak by on się tam nie nazywał, albo dzwonimy po Kononowicza (odwrotność) i tyle będzie. Z imperium, z rakiet, z całego tego interesu. Towarzyszu kułaku – pomożecie? Tyle że towarzysz kułak był pewnie w sprawę zamieszany już nieco wcześniej wspominając zamawiającym, że straszny mają burdel i bardzo chętnie ich z kasy ogoli. Zaznaczę, że w biznesie taka praktyka służy do budowania zaufania u silnego klienta, który ma bajzel ograniczający ekspansję małego niegospodarnością dużego. Można rosnąć układając mu zabawki na półce i duży będzie miał jak się wykazać sprawnością, poprawą, kickbacki będą szły, misja będzie realizowana.

Komuchy też nie miały z tym problemu i przygotowały najpierw spółdzielczość do zapewnienia produkcji, później przećwiczyli ją jak boli eksport, a później ją sobie, już rozwiniętą zawłaszczyli. Po czym doszło do rzezi kiedy wpadły hordy kapitalistów z kapitałem, spuszczono ze smyczy własny small business i mało który komuch się ostał w roli posiadacza. Eugenika rynkowa.

Jankesi jednak nie dokonują transformacji ustroju, tylko czyszczą aparat ze złogów. Sama struktura jest wykrzaczona, ale nie tak żeby zaraz do obozów wsadzać i nową konstytutkę ogłaszać (prędzej czy później i tak ich to czeka, ale mają krótką). Do tego aparat przemocy musi się dogadać z łobuzami, że dostają swoją porcję mięcha tylko ma być spokój. Zamiast więc “ustawą Elona” wystawić blanko “wszystko wolno” i powoli wprowadzać sraczkę legislacyjną (co izby nierozwiązanego parlamentu wciągną na śniadanie i do obiadu wszystko wróci na stare tory wykolejając imperium) trzeba urządzić taką sraczkę legislacyjną, żeby izby same wzięły na przeczyszczenie. Tylko, że w takim układzie specjaliści od generowania sraczki (kancelarie obsługujące proces legislacyjny nad Potomakiem) nie będą rżnęły gałęzi na której siedzą. Do tego nie mają takiej wydolności aby zrobić wystarczający bajzel przepychalny grubszym tłuczkiem w izbach. Do tego trzeba by użyć sraczkolegsilacyjnej carbomby, która wrzucano w jednym klopie wywali rurami we wszystkich innych miejscach posiedzeń samotnych. Ten klop jest przy pokoju owalnym, ale trzeba jeszcze tyle papieru stworzyć i musi się on trzymać kupy, żeby rozeszło się po niej ciśnienie. Akurat takie generatory tekstów w ostatnich latach się pojawiły, i akurat w tej branży ma paluchy Elonu. Do tego miewa paluchy w branży rozrachunkowej. Do tego na długoletnie, odnawialne i nieograniczone liczbą kadencji stanowisko Trump mianował Powella za poprzedniej kadencji. Do tego aparaty wyborcze klanów wypięły się do puknięcia od strony cyberbezpieki kilka razy (za Hillary C. Najgłośniejsza sprawa) pokazując skrócone łańcuchy obchodzące hierarchię służbową oraz całe tabelki kto i do kogo ma dzwonić w jakiej sprawie. Wyszło, że mają krótką ławkę. Na sam koniec doszło do epickiego wybryku z udziałem U, kiedy USA owszem udzieliło pomocy, ale standardowymi procedurami dobrze podwieszony biznes głównie w USA wyprowadził 2/3 kasy dookoła. Czyli skuteczność wsparcia Samego Wuja spadła poniżej 30 centów od dolara – no tak to się wojen nie da prowadzić.

Trzeba więc było szybko zająć cały aparat czymś do kwiczenia. Wypuszczono gazylion decyzji POTUSa, zgrabnie przygotowanych bez angażowania “uczciwych i wiarygodnych”, dzielących włos na czworo kancelarii nad Potomakiem zapychając wydolność aparatu do rozstrzygania sporów, który przeszedł na tryb emergency, ale tak się nie da pracować dłużej niż tydzień. A generator carskich ukazów może bez końca. Spuszczono ze smyczy akcję “panika” z łapaniem imigrantów (medialnie dużo, ale w rzeczywistości pułap ten sam, który był stale), której głównym celem jest sparaliżowanie podaży pracy dla pracochłonnych biznesów. To powoduje szybką reakcję zakupowców (prokurment; z @Vogelmanem to omawiałem, więc symbolicznie nazwijmy to produkcją marchewki), że marchewkę trzeba sprowadzić z zagranicy, bo zaraz braknie. Będzie trochę droższa, ale będzie. Na to od razu weszły cła – marchewka z zagranicy będzie droższa. Dużo droższa. No to za ile będzie lokalna? Ano trzeba zatrudnić tubylca, po kosztach pracy za jakie zgodzą się tubylcy to tak zero na marchewce trzeba dopisać. I banki (uświadomione przez Powella w sytuacji) na to pójdą – skredytują obrót marchewką, ponieważ mają udziały w fabrykach “marchewki” (powiedzmy przetwórniach, luzem nie schodzi, trzeba popakować, sok zrobić – cokolwiek) i operują dużą ilością towaru, którego cena na rynku lokalnym wzrosła, czyli mają w obrocie zabezpieczenie godziwej wartości. Pod to da się przykleić bilet i wysłać do Fedu – dobrze jest, mamy rezerwę marchewki.

W tym czasie do departamentu skarbu wchodzi Elonu (po drodze szef FAA, który mu kazał sprawdzać ile jest rekina w oceanie dał nogę z urzędu jakby mu się jednak ten rekin pojawił w biurze):

https://www.youtube.com/watch?v=CGgTQOtzs9g

I podłącza młodą nerdownię do serwera departamentu skarbu. Może wyjaśnię jak działa system “płatności” Kapitana państwo. Bo to jest taka trochę większa firma. Minfin, czyli w przypadku USA Treasury Dep będący egzekutywą (częścią rządu, aparatem wykonawczym pod decyzje izb; bo w USA prezydent jest szefem rządu) wystawia czeki co komu zapłacić, które otrzymuje do zapłaty od agencji rządowych (po staremu to są gospodarstwa pomocnicze jakby się ta pani obecnie nie nazywała; jeśli zejdziecie do czasów feudalnych to jest to pochodna wsi służebnej – taka agencja; ciągłość funkcjonalna instytucji przedziwna jest). Rząd oczywiście żadnej własnej kasy nie ma, nie ma czegoś takiego jak bank rządu. Kilka z tych agencji zajmuje się podatkami więc tam są kwity plus, pozostałe są minus, tych z minusem jest więcej.

Ciałem nadzorczym (radą nadzorczą) nad działaniami departamentu skarbu jest FED. Ale to nie FED to wszystko płaci, od tego są banki i one działają normalnie tak jak banki – zlecasz przelew – idzie. FED jest również rodzajem rady nadzorczej nad sektorem bankowym. Z tej przyczyny jest on mocno izolowany od wpływów politycznych, bo rada gubernatorów tak to ustawiła, żeby nie skończyć jak Brytole, którym korona kazala robić wygibasy i ich rynek ograł. Czyli te zlecenia płatności idą do banków, a jak brakuje (zawsze brakuje) to FED rządowi pożycza, wysyłając do wyrównania bilansu bankom (tym gross: JPMorgan Chase, Goldman Sachs, Bank of America, Citigroup) obligacje, które sobie mogą używać zamiast dulara jak tam uważają. O ile te banki je przyjmą, czyli mogąc upłynnić. Od dawna nie mogą (od 2020) dlatego na podstawie repo i innych myków FED im luzuje rezerwę (nie ma już obowiązkowej, właśnie decyzją z 2020) dorzucając papieru (pozwolenia na emisję dolara, w fedzie wypisują kwitek – masz hopsztyliona), a banki się z tym papierem kiszą i realizują płatności. Co oczywiste skutkiem tego wypisania kota za gazylion jest inflacja, bo w obrocie jest coraz mniej, coraz tańszej marchewki; aż się nikomu nie chce tej marchewki robić bo taniej kupić rzodkiewkę.

Musku podłącza więc nerdów do serwera minfinu i robi data grab. Po czym wrzucają to do mielenia przez algo. I posortowania bajzlu. Oczywiście wiedzą co wyjdzie – będą blanka, czy zasadne czy nie to już na etapie takiego zadłużenia nie ma znaczenia. Ale bardzo wiele tych płatności jest w formie budżetów okresowych i budżetów celowych. Czyli nic się z danych minfinie nie dowiesz na co to pójdzie czy na co wcześniej szło. To jest właśnie kupiecki sposób chowania pod dywan – korpora musi coś zorganizować, ale nie może mieć budżetu “na łapówki”, więc przyznaje budżety departamentom, te dużym fabrykom, te fabryki (nie wiesz które^^) mają swoich podwykonawców, którzy mają kontrakty (z górką, tak żeby się w oczy nie rzucało, albo martwe dusze – jest wiele rozwiązań), w razie potrzeby oni też mają podwykonawców i działania są realizowane. Opisywałem ten modus operandi na początku tekstu.

Więc Elonu z tego coś tam nagrabił, coś wyhaczył, ale to tylko taki śnieżek na czubku góry lodowej był. Bo to jest Kapitan państwo, nie dość że część budżetów jest bulk (nie wiadomo na co, trzeba wniknąć w płatności dalej, w innym systemie) to jeszcze część z nich jest tajna. Żeby spenetrować system bankowy trzeba się przejść do każdego banku z osobna i podpiąć, ale to szukanie igły, bo banki są w te klocki lepsze. Można jednak pójść do organu nadzorczego i wpiąć się bezpośrednio w BIS gdzie leci cały obrót gross. Drobnicy tam nie ma, tam jest wyłącznie clearing i bardzo duże przelewy (bank centralski z bankiem centralskim robią clearingi fx; clearing obligacji bulk state to state). Ale są wszystkie kody transakcji bulk. I na tej podstawie można w banku szukać składowych pod daną transakcję, oraz jak międzybankowo przeprowadzono clearing niezależnie gdzie były konta, a na tej podstawie wyszukać składowe i konta w bankach je rozliczających. Od dołu nie da się dojść co w której paczce i którym clearingu szło, zanim odkopiesz to sprawa jest nieaktualna.

Oczywiście wezwano Powella na przesłuchanie (choć on nie musi, ale jako osoba zaufania publicznego był na tyle miły aby się stawić; musi to raz w roku złożyć raport i odpowiedzieć na pytania komisji) czy zadłużenia nie da się obsługiwać (no nie da) i czy wpiął Elonowi wtyczkę (“nie mam tej kwestii nic do powiedzenia”) co znaczy mniej więcej – klękajcie i błagajcie o wybaczenie, bo wezwaliście pozakadencyjny bezpiecznik systemu finansowego (czyli obsraliście majty), teraz wszystkie Wasze grzechy są u Elona w kieszeni, niebawem odwiedzą was smutni panowie i zapytają jak oceniacie dotychczasową służbę u Wuja Sama, może za ciepło? Może Alaska? Może sami zrezygnujecie ze sprawowanych funkcji na okoliczność “spraw osobistych”? Może zadamy te pytania publicznie? A może ma je zadać szeryf? A może sprawa jest tak poważna, że zadane zostaną w jakiejś eksklawie pozajurysdykcyjnej na Kubie? Tam jest ciepło.

Oczywiście musiało to być dokonane z inicjatywy FED, w porozumieniu z bankami gross – musieli uznać, że sytuacja jest tak zła, że trzeba wrzucić kwity na wszystkich i spuścić krew z biurwy. Z całej służby publicznej, ministerstw, agencji, cudów wianków bo nie będzie teleranka. Czyli bankstera uznała, że trzeba powiedzieć: dość! Trzeba zapobiec, zagrodzić drogę konfrontacji, którą zapowiedzieli otwarcie członkowie Osła. Musimy to oznajmić właśnie dziś, kiedy znana jest bliska data masowych politycznych demonstracji, w tym również w centrum istotnych miast, zwołanych w związku z rocznicą wydarzeń [wymyślić wydarzenie]. Tamta tragedia powtórzyć się nie może. Nie wolno, nie mamy prawa dopuścić, aby zapowiedziane demonstracje stały się iskrą, od której zapłonąć może cały kraj. Instynkt samozachowawczy narodu musi dojść do głosu. Awanturnikom trzeba skrępować ręce, zanim wtrącą ojczyznę w otchłań bratobójczej walki.

No to teraz będą krępowane ręce zanim dojdzie do tej bratobójczej walki. Pani Maxine Waters raczyła wyrazić “nie wiemy co na nas mają!”:

https://youtu.be/ky6ulqUP77E

Czyli jest co na nią mieć. A zauważmy, że ta Pani była aktywna w zwalczaniu systemu finansowego apartheidu w RPA skąd wygnańcy dotarli do USA i…

Awanturka zrobiła się o to, że rząd wstrzymał płatności kładąc pokotem całe łańcuchy zależności. Niby podkładką oficjalną na taki przestój jest prowadzenie dochodzenia w obliczu nieprawidłowości, w tym czasie (to się zdarza) agencje rządowe i ministerstwa jadą na manku w bankach i nikt nie robi z tego afer (rząd zapłaci). Tym razem linie kredytowe nie zostały uruchomione. A nie zostały, ponieważ na płacenie tego wszystkiego rząd tak czy tak nie ma pieniędzy, a banki nie chcą obligacji od fedu bo ich nie ma już gdzie upchnąć – rynek tyle nie łyknie. To nie jest kwestia, że jakiś sędzia rządowi nakaże – jeszcze idź to zrób, Powell Ci wypisze UST, a Ty leź na rynek i zamień to na dolara. Sędzia z USA raczej nie nakaże firmie z Szanghaju dostaw pod UST bo będzie z tego kupa śmichu. Po prostu tyle co się nie ma wydać nie sposób. Dlatego płatności stanęły dęba.

Draka o to, że nerdy podłączają się do systemów jest zasłoną dymną, to nie jest, że POTUS sobie wymyślił i wtedy zaczęto się skrobać po głowie – wszyscy zamieszani wiedzą, że to sprawa przeprowadzana jak w zegarku zanim ktoś zacznie wysyłać siłownik i frakcje zaczną się żreć. Całą akcję przygotowała sama bankstera – te systemy były podłączone, a carski ukaz był jedynie d-chronem na wciśnięcie enter przy transferze przygotowanej wcześniej bazy danych. To nie jest tak, że można sobie zgrabić bankowy mainframe w trakcie działania – bajzel zrobiłby się niesamowity. To nie jest kantor na rogu ulicy by wylistować transakcje na żądanie dozoru (kantor na przykład musi w każdym czasie mieć taką zdolność na wniosek kontroli). Gdyby POTUS takie rzeczy wymyślał bez woli bankstery to by grali w pingponga przez kancelarie do końca kadencji i pół transakcji by nie dostali. Zresztą gdyby nie zabezpieczyli danych wcześniej to na pierwszy sygnał znalazłby się ktoś usłużny i zaczął “palić akta” zanim by po nie przyszli. Dlatego musiały być przygotowane wcześniej. A po tym kto zaczął palić wyłapano umoczonych we własnym, bankowym aparacie.

W przypadku przeprowadzania lustracji i czystek w aparacie nie chodzi o to, co na kogo znajdą. Chodzi wyłącznie o to, że gdzieś jest szafa (Lesiaka), nie wiadomo w ilu kopiach i lepiej samemu się przyznać. Zauważcie, że panikują nie tuzy, ale średni szczebel aparatów. To oni są dość wysoko aby mieć ręce uwalone po łokcie i dość nisko, aby nie mieć dokąd uciekać. Tak samo spokój panuje w służbach – ci co są umoczeni to na cywilce (zamówienia, kontakt z biznesem), a ci na których nic nie ma to nie dlatego, że są tacy święci, tylko dlatego, że są w te klocki dobrzy. Często trzymając stanowiska od pokoleń i doświadczenie wyssane z mlekiem. Oni tak czy tak będą potrzebni.

Kiedy nerdy od Elonu wtargną do Pentagonu to bardzo wielu sztabowców i logistyków przyjmie to z ulgą, jak wybawienie: “nareszcie czołgi będą po normalnych piniondzach”, “nareszcie samoloty przestaną być ze złota”. Bo takie krępujące ruchy bagno strasznie uprzykrza funkcjonowanie i obniża morale u liniowych, którzy mają perspektywy kopania się z biurwą wypełniając rubryczki “czy wśród zastrzelonych był parytet? jak często strzelałeś do osobników transpłciowych?”. Bo wiadomo, że skoro w najlepszej armii są piederasty, to w każdej innej też powinni?

Pomyślcie sobie jaki tam musi być klimat wewnątrz służb skoro coś takiego u siebie samych przeprowadzają chcąc mieć sensowne miejsce i narzędzia do roboty. Że nawet bankstera uznała, że przelewarowała i teraz żeby pożyczyć kasę to będzie trzeba chyba z Marsa, bo na tej planecie tyle nie ma. Że nawet protestów nie ma do pacyfikacji. Jak źle musi być w szafie z trupami, skoro pudrowanie zakończono. I to jest właśnie ciekawe, że bankstera nie znalazła tym razem alternatywy tylko zainicjowała transformację. Bo w bantustanach potrafią ją uwalić, jeśli nie pójdzie w tę stronę, w którą potrzebują i robią to przez nicnierobienie. Mogą to robić, ponieważ gdzie indziej mają sanctuary. Bezpieczny teren, z którego operują i mogą się wycofać w najgorszym razie robiąc odpisy. W tym wypadku nie udało się znaleźć innych, rozproszonych sanctuary mogących ich dźwigną. Chińczycy robią swoje, a wszelkie inwestycje jakie miały się spłacać w strefie dot ru i okolicach poszły z dymem nie zostawiając żadnych widoków. W Afryce idą z dymem regularnie, ale to się da odkręcić, bo tam nikt tych instalacji nie dewastuje zawzięcie. Nie prowadzi w nich obrony, nie zwalcza w nich obrony artylerią i lotnictwem. Zaoranie dróg, rurociągów, infrastruktury energetycznej i telekomunikacyjnej przekreśla zdolność odtworzenia produkcji przez długi czas (wysokie nakłady). Najwidoczniej bankstera jest tak duża, że uznała odpisanie sobie części tego co dopisała kanibalizując się wzajemnie w standardowych rozstrzygnięciach jest właśnie tym rozwiązaniem, którego potrzebuje by przeżyć. Oczywiście przeznaczonych do zjedzenia o tym nie informowała. Udziały w rynku wzrosną, nominał rynku spadnie. Bo to, że bezpieka jest w przymusie ma dość prosty mechanizm, w bankach go nie ma – banki mają skład mocno międzynarodowy, nie potrzebują za dużo terytorium, dogadane są z każdą stroną niezależnie która wygra. Jeśli kogoś porzucają, to dlatego, że im nie oferuje przetrwania i ekspansji, a aparat biurokratyczny, który się u nich zadłuża na podtrzymanie absurdu może być finansowany tylko tak długo, jak na tym absurdzie daje się zarobić – czyli durnie mają czym płacić. Najwidoczniej, z punktu widzenia bankstery, aparat w USA doszedł do ściany. Proporcja podaży do potrzeb pożyczkowych przekroczyła zdolności zaopatrywania ich w dobra (bo banki to jest handel gross, a nie popularnie rozumiane przekładanie kotów z hopsztylion z psami po dwa pierdyliardy – to jest tylko forma zapisu). Ostatnio taki numer w tej skali banki przeprowadziły za Napoleona. Doszło wtedy do transformacji sektora bankowego i ten utrzymał się po różnych ewolucjach do dziś, ale wtedy była ostatnia rewolucja ustalająca jego obecnie znaną strukturę. I to że ta struktura popełzła sobie wtedy z Hiszpanii i Niderlandów bardziej do Lądku, a później z Frankfurtu i Lądku bardziej do Nowego Amsterdamu to były tylko zmiany wag miejscowych, natomiast nie jakaś zmiana koncepcji.

Na liście mamy więc banksterę i służby, które co prawda nie idą w to all in, ale wystarczy że część jest all in, część płynie z prądem (zależna), a opozycja z przyczyn zastosowania mechanizmu omawianego wyżej (skorumpowanie samodzielne i wynikła bieda po przepaleniu zasobów) sama sobie związała ręce zbyt ciężkim łańcuchem. Władzuchna składa się jednak nie z samego aparatu wykonawczego (choć jest on istotnym ale łatwo go sparaliżować zarówno niepowykonywanie poleceń – służby, jak i brakiem środków – bankstera). Pozostałe aparaty służą mediacji interesów tak żeby się wszyscy nie zaczęli aresztować i bankrutować. Czyli funkcja notarialna “jak się dogadaliśmy” w izbach parlamentu, kontrola doraźna (dziennikarze, nie ci od propagandy tylko z latarką co się mieści, bo tę ruską to mają służby), oraz sądy (dogadywanie się w spokoju). Ponieważ aparat notarialny sam się uwikłał w interesy (pokolenia robiących sobie dobrze pod wybory) i został wykiwany (samoloty spadają, starlinery wożą w jedną stronę, profesory piszą brednie pod granty) to w takiej sytuacji zachowa neutralną akceptację nie mogąc kontynuować tego stanu (stał się bezsilny, stracił potencję). Pozostała mu niby funkcja kontrolna (przeglądanie sprawozdań, przesłuchania w komisjach) ale ta też do niczego nie prowadzi, kiedy pytać trzeba bezsilnych (przesłuchania z gatunku nic nam nie wyszło, nic nie wiemy, jesteśmy gamoniami) albo nazbyt silnych (nie wiem, nie powiem, mamy na was kwity więc lepiej nie pytajcie – czasem brakuje chętnych do takich komisji). Aparat ciała p2p – to muszą być strony mniej więcej równe. Przy takich kontrastach nie bardzo to działa. Większość przedstawicieli izb jest z okolic przed 2WW, utrzymali pozycje bardzo długo i w strukturach jest olbrzymia dziura pokoleniowa. Nie żeby brakowało ludzi, tylko mądrzy poszli trzepać hajs gdzie indziej bo dziadki były na tyle przytomne by przy korycie nie zrobiło się zbyt tłoczno właśnie z tego powodu, że stanie się co się miało stać – braknie karmy. Od kilku dekad pojawiało się więc nieco fantastów przekonanych o niewyczerpalności deficytu i nie udało się tego upilnować.

Te dziadki są tam dlatego, że wiedzą jak Kapitan funkcjonuje i wiedzą, że trzeba przetrzebić tę rozbrykaną młodzież aby pozostawić co prawda młodych, ale jednak zorientowanych sukinsynów, którzy się nie dadzą. Bo takie historie jak Boeinga czekają teraz SpaceX z przybudówkami – wkręcenie w układy rządowe, konieczność zapewniania wpływów politycznych, załatwianie potrzeb politycznych (pod wybory trzeba x miejsc pracy w okolicy, zróbcie coś – będzie kontrakcik). Elonu wieczny nie jest. Choć istniały kompletnie kontrariańskie firmy jak:

https://en.wikipedia.org/wiki/Hughes_Aircraft_Company

prowadzone przez oszołomów klasy Elon, ale to są imperia jednego człowieka i później są wykupowane, wkręcane pod nowym przywództwem a układ i pozostaje jedynie nazwa stanowiąca o związku historycznym. Tylko to jeszcze zajmie kilka dekad. Kadra musi się zestarzeć, część wymrzeć.

Sądy wcale nie są takim jednolitym aparatem. Dlatego nie można ich tak po prostu zignorować czy rozgonić. Trzeba przeprowadzić polowanie na czarownice, a do tego potrzebne są kwity z banków i powiązanie archiwów sądowych z prokuratorskimi i aparatu ścigania. Bo tak są rozmyte te machloje i trzeba wyjątkowo skrócić ścieżkę postępowania aby wszystko musiało być w jednej garści (na tym wykładają się aparaty totalitarne, po przejęciu sterowania w jednej służbie wszystkie nitki sterujące są tam spisywane i układ staje się kruchy; zauważyliście zapewne, że żadna taka omnipotentna służba ustawiająca do pionu sędziów, prokuratorów oraz psiarnię nie potrafi tego robić kilka dekad? zawsze po drodze są reformy błędów i wypaczeń, czyli po prostu czystki? dlatego u krokodyla takie akcje są wewnętrznie mitygowane z wielu powodów).

Aparat rozstrzygania sporów ma kilka gałęzi. Ta medialna to są spory doktrynalne, rozstrzygające “co autor miał na myśli?” czyli te wszystkie leśne dziadki rozstrzygające czy coś jest z Torą zgodne czy niezgodne. To są akurat kwestie teoretyczne, ponieważ to jest aparat do rozstrzygania sporu w samym aparacie. Jest to o tyle kłopotliwe, że często sam autor jest jak najbardziej żywy, ale nikt go nie pyta co miał na myśli. Ta gałąź nie jest powiązana z aparatem przemocy, ale ma zdolność do korekcji błędów wewnątrz samego rozstrzygacza sporów pod warunkiem jego współpracy. Ponieważ większość rozstrzyganych sporów nie ma skutków natychmiastowych (brak ofiar) to jest to odpowiednik nadzoru przywracającego funkcje programu. Neutralizacja tej gałęzi opiera się na jej bezsilności w krótkich interwałach (musi działać cały aparat jurydyczny i mieć podłączonego kija – psiarnię i banki). Czy ma to widać, w krótkim d(t) może sobie pooglądać z popcornem w garści co się dzieje. Dlatego trzeba sparaliżować wszystko szybko.

Taka uboczna, ale istotna dla przedsiębiorstw to rozstrzyganie sporów gospodarczych p2p. Ona w taki czy inny sposób może być prywatyzowana (arbitraż) aby nie odwoływać się do grubszego kija. Więc tej gałąź nawet nie musi być paraliżowana, przy zablokowaniu płatności rozstrzygnięcia dla firm piorących, że rząd ma im zapłacić bo umowa są bezprzedmiotowe, a gdy zacznie się polowanie na czarownice to proszenie się o lepsze miejsce w kolejce do golenia łba na interrogacje.

Rozstrzyganie spraw cywilnych, czyli w większości sprawy rodzinne, sprawy z urzędami, opieka, zasili – to jest zamrożone. Populacja radzi sobie bez tych aparatów, ponoć one nawet są patologiczne (ale nie z przekupstwa tylko z ideolo), więc jak sobie nie będą działać przez jakiś czas to istotnego problemu pod nieobecność finansowania nie ma (ta część rozstrzygnięć służy redystrybucji – przy pustej misce jest bezprzedmiotowa). Tu spodziewany jest paraliż z przyczyn obiektywnych.

Rozstrzyganie porządkowe (przestępczość bezpośrednia w rozumieniu powszechnym – ukradł, pobił, narobił na wycieraczkę) – tego się z zasady nie rusza. Czasem służby próbują wykorzystać ten aparat do represjonowania w mniejszych sprawach (w USA jest on wykorzystywany do eskalowania i odwracania członków grup zorganizowanych; wymuszenie lojalności zazwyczaj w formie uciążliwości). Ruszanie tego aparatu błyskawicznie demoluje porządek społeczny (łobuzy umieją to odwrócić na swoją korzyść, w Polin znacie to pod katem nasyłania kontroli i później ganiaj się z urzędem w sądy), a potrafi rozwalić gospodarczy. Ponieważ w USA działają sądy stanowe i federalne to federalne na pewno przejdą zmiany, a stanowe mają w tym czasie zapewnić porządek publiczny. Niegłupie rozwiązanie. Pewnie przy polowaniu na czarownice coś tam się na kogoś znajdzie, ale to akurat ta część systiema, która podda się reformom i nie trzeba jej zdemolować.

Jest natomiast taki ból d, który można nazwać John Doe vs aparat. To jest taka kulawa koncepcja dla skarbówki, dla opieki społecznej, dla mundurówki, dla administracji gdzie można spierać się z Kapitanem pod kapitańskim sądem. Koncepcja już po zdefiniowaniu wydaje się kulawa, to taka nowoczesna forma “pomiłujtie pane! karbowy zły! Zlitujcie się pierwszy sekretarzu”. Są to również zażalenia administracji wobec administracji czyli rozstrzygnięcia jak co ma być robione, bo jeden rabin uważa tak, a drugi siak. Z punktu widzenia podstawowej funkcji aparatu władzy to te sądy służą temu, żeby korygować błędy przez zwrócenie do aparatu rozpatrzenia (weźcie wy się towarzyszu jeszcze raz zastanówcie czy to był dobry pomysł, ludzi wzbudza, po co nam kłopot) albo nadpisanie oczywistej bzdury (czy to w wyniku niekompetencji czy automatyzacji błędów) względnie obsługi wyjątku (wpadło między krzesła i utknęło bezdecyzjnie, a ludzie jęczą). To tutaj narasta aparat pilnowania pilnujących, którzy pilnują tych od pilnowania i to tak warstwowo sobie pączkuje – może bez końca, ponieważ będąc częścią piramidy każde rozwiązanie zwiększa macierz połączeń wymuszając kolejnego poziomu kontroli. To jak stawianie pytań od czego coś jest pochodną, a od czegoś być musi, więc się to wymyśla. To prowadzi do pewnych absurdów, które rozwiązuje podział władzy między różne ośrodki (władza względna). Czyli ta część aparatu ma sens wyłącznie w wypadku, kiedy nikt nie próbuje obalić twierdzenia o niezupełności zestawu aksjomatów o jakich rozstrzyga pierwsza gałąź od “co autor miał na myśli?”.

Sprzątanie na tej grzędzie wynika z problemu – oni zamiast rozstrzygać sprawy niepewne wzięli się za stanowienie wsadzając nogę w drzwi pozostałych ośrodków władzy. To czasem jest konieczne, a że dysponują siłownikiem to sobie tego używali. Jak widać po sytuacji w USA siłownik na razie ma ich na liście ignorowanych (zrobieni jesteśmy, sprzątamy, mamy rozkazy, czekajcie w kolejce), a aparat rozliczeniowy rozkłada ręce “na razie nie macie żadnej kasy w dyspozycji więc decyzji nie wykonamy z pustego”. I to jest zawsze do spacyfikowania. W PRL odpowiednikiem tego był średni szczebel kierowniczy Partii. Tak jak w każdej korporze średni szczebel prowadzenia cyrku to węzeł decyzyjny zapewniający sprawczość, rozrachunek, niekompetencję i indolencję – zależnie do aktualnej sytuacji. To tam prowadzone są wojny korytarzowe, to tam właśnie przepalamy środki na rozwiązywanie problemów oraz podkładanie świń. To tam interpretowane jest co wódz miał na myśli. Jak robić. Bo to tutaj rozdaje się papierki i wydaje rozkazy użycia pały. To na tym poziomie odpowiedzialność jest iluzoryczna bo trzeba coś poważnego odwalić aby wyższe szarże zmieniały status quo, a ten status jest taki jaki sobie w wojnach korytarzowych rozstrzygniecie. Najlepszy raport jaki można wysłać w górę to “nie ma nic do raportowania bo wszystko działa jak powinno, zadania zostały wykonane zgodnie z planem” i gruby załącznik udowadniający ten fakt szelestem. Jego grubość zaświadcza o tym, że działania są wykonywane oszczędnie i nikomu na nic nie brakło. Nie żebym się na tym znał^^

W obecnej sytuacji zaczęto tam przeprowadzać akcje z gatunku “w trybie nakazowym zarządzić rządem” jest z tego kupa śmiechu, bo następne będą decyzje sądu “w trybie nakazowym nakazać generałowi prowadzenie działań w określony sposób”? Oczywiście są tam instancje odwoławcze, które to odkręcają, ale unaoczniają one że się zerwali z łańcucha i trzeba uśpić. W całości. Bo tutaj polowanie na czarownice będzie oznaczać spalenie wszystkich, a Bóg rozpozna swoich. W wyższych instancjach są zorientowani jak to przebiegnie, więc spokojnie czekają końca (nikt ich nie przyjmie na inną gałąź bo by sprowadzał sobie problem na głowę, a łowcy czarownic i tak zapukają do drzwi i spalą wszystkich, których dotknął) nie chcąc robić większego problemu i mitygując doły. Doły niespokojne bo im to uwala kariery.

To że w tym miejscu układu trzymającego właść odciął się siłownik i bankstera (przecież może wykonywać polecenia na kredyt – rząd zapłaci) wskazuje, że po całej osi gwint się zerwał – za mocno dokręcono śrubę. To znaczy, że policji nie chce się chcieć, bo łapanie bandytów wypuszczanych chwilę później to bezcelowa robota (jedzmy pączki i przyjmujmy łapówki; afrykańskie stosunki policjanta na beczce). Że banksterze nie chce się zarobić (bo wie że nikt tych rachunków nie zapłaci, bo hajsu brak). Że żadna z agencji walczących z cnotą posługując się występkiem nie ruszyła zadu na ratunek aby sponiewierać leniwych szeryfów pod zarzutami. Nie ma ani jednego zwoju gwintu, który by trzymał śrubę. Mogą kręcić ile chcą. Ba! Nawet armia, gwardia czy choćby zbrojni obywatele nie wyszli na ulice przywracać sądom zdolność.

I to wszystko pomimo oczywistego bajzlu jaki wynika z cięcia funduszy na poziomie upadku ZSRR:

https://www.reuters.com/world/us/sweeping-us-energy-department-layoffs-hit-nuclear-security-loans-office-sources-2025-02-14/

https://www.bbc.com/news/articles/c4g3nrx1dq5o

Ciekawostką pozostaje jak dużo dramy kręcą zewnętrzni. Okazja na fejkniusy jest jak nigdy. Chaos rządzi. Z pewnością nikt się szczególnie nie powstrzymuje od wrzucania kamieni do tego ogródka i to zapewne wywrotką ze żwirem.

Zwróciłem kilkukrotnie uwagę na termin “polowanie na czarownice”. Biurwa w jedną rzecz jest perfekcyjna – w granie na czas. W to ich się nie da ograć. Dlatego kwity zbierane są szybko, przygotowano je wcześniej (dosłownie na weekend przed akcją), w tym czasie informacje już się rozłaziły, więc kto z umocowanych się zorientował rozsyłał niusy “spalić archiwum, ewakuacja” po czym czapy zaczęły wyjeżdżać na ekspację, aż się uleży zostawiając na wycieraczce informację “nastuniet”. Nie da się podprowadzać z rurek, kiedy zakręcili główny zawór, więc kontynuacja działalności z nadzieją na przeczekanie jest ryzykowna i nie pozwoli utrzymać wpływów. Ci co na miejscu zostają (a kto robi karierę w polityce wewnętrznej nie bardzo ma się dokąd zabrać) na podstawie drobnicy z zebranych kwitów będą ciągani na przesłuchania, aż wyjdzie cokolwiek grubszego. To im z całą pewnością uwali kariery z paragrafu “umoczony w”. Co pozwala na wstrzyknięcie młodych, powiązanych z biznesem kadr, bo po takim czyszczeniu całe to dobro trzeba będzie zagospodarować. W biznesie są inne stawki, inna produktywność i mocniejsze narzędzia. Więc administracja przejdzie gwałtowną transformację i odchudzanie po wolumenie. Taki numer ostatnio robił Napoleon i sporo terenu musiał oddać nie mając zdolności do administrowania nim. Imperium amerykańskie też będzie teraz porzucało obszary po wskaźnikach netto. To pułapka Oktawiana – zostawić Egipt i porzucić Galię. Jak to urwał zrobić?

Chodzi o zewnętrzne źródła zasilania pod kosztem utrzymania w nich wpływów względem dochodu netto, który zapewniają. Jednocześnie te terytoria mogą zamiast konkurowania netto+ grać pod straty, czyli ile USA będzie kosztowało nieposiadanie danego klocka układanki. To że USA ma krótką ławkę zdolnych do zarządzania terytoriami zewnętrznymi to wiadomo, jedyny aparat zorientowany jak to robić tanio jest u kupców. Ale im przez dekady problemy rozwiązywał aparat przemocy imperium. Dojdzie więc do serii wojenek o dostęp do takich miejsc prowadzony przez przedsiębiorstwa, a do tego potrzebują one trzech rzeczy. Nie wiadomo czy te trzy rzeczy tam na miejscu są. I czy są potrzebne, bo po przeniesieniu produkcji na Azję to Azjaci ogarniają sobie dostawy surowców i finansują aparat komorniczy (grabieżcza funkcja armii pod okiem banków). Dla gospodarki o nadmiernej finansjalizacji to może być zbyt trudne.

Przy polowaniu na wiedźmy chodzi nie o to, że wiedźmy żrą, chodzi o to że dysponują budżetami – do tego jest administracja. I jeśli uwali się jednego typa w łańcuchu wypisywania czeków to czeki nie będą wypisane i w tym jest oszczędność. Brak wydatku. Jak źle musi być aby udało się wprowadzić, aż taką dyscyplinę? Żadnych zamachów? Żadnych strzelających aktywistów? Żadnych przebierańców palących opony? To pewnie z braku ambasady USA w tym kraju 🙂

Skoro więc takie groźby, że setki tysięcy urzędasów wyleci z roboty, że całe struktury jak krew w piach, że dekady budowania socjalizma, oplątywania siecią układzików na marne? Że nie będzie papu? To dlaczego wierchuszka czegoś z tym nie zrobi? Wyaresztować niemilców! Komisarza wyznaczyć, niech nakazowo wypłaci! Przywrócić tak jak było! Dobrze było!

Zastanówmy się czy tak nie kombinowali. Oczywiście że kombinowali, tak się da. Przecież próba odcięcia jednostki wojskowej od prądu pod jakimś tam pretekstem rachunków, skończy się tym, że do rozdzielni przyjedzie widelec z elektrykami w kamaszu i sobie podłączy, rozstawi warty i niech no kto tylko fiknie. Jak elektrownia odetnie cały obszar to do elektrowni też pojadą. I przyjadą energetycy w kamaszach to włączyć. No chyba, że zasypu do pieca nie ma, a na hałdzie pusto, a tory dowożące na hałdę są poza jurysdykcją. A wtedy to nie ma po co jechać nawet do tej rozdzielni. I takie samo rozumowanie było po stronie wierchuszki – mieli wolną rękę żeby fikać. Przecież z nimi też porozmawiano jak będzie. A będzie tak, że w trybie nakazowym uwolnicie te przelewy, a one staną w bankach wskazując, że na koncie minusik. To zadzwonicie do FEDu żeby im dał papieru – FED bez mrugnięcia okiem da, tyle UST wyemituje ile trzeba. Tylko bank ich nie przyjmie, bo nikt ich nie chce kupić za tyle. Sobie załóżcie bank, dostaniecie UST i weź to sprzedaj, popłać sobie rachunki. Oczywiście możecie zamiast tego wypisać na postit że to dulary i pójść z nimi do sklepu twierdząc, że prawdziwe dulary bo komisarz zarządzający skarbem podpisał. Jak nie dostaniecie towaru to widelec i konfiskata. W piekarni zadziała raz, jutro już nie będzie chleba. Bułek, ciastek i wafelków też nie będzie. I możecie sobie piekarnię zająć widelcem, ale mąka nie przyjedzie. Skończy się tak, że wyślecie urzędasów w czynie ziemniaki hakać. Wiemy o tym, bo komuchom tak się to skończyło – trzeba było w czynie jechać kartofle ryć niczym dziki jakieś.

Zapewne wierchuszka uznała, że jak mają ryć w kartoflisku na sam koniec to wcale nie jest taki głupi pomysł, żeby mieć dach nad głową i porządny pasiak do tej roboty. Czyli kontrkontrrewolucji nie będzie. Przyszła bankstera, pogoniła z lasu osły, słonie i zaraz latarka będzie wsadzona w krokodyla – już macha z radości ogonem. Ogon mu chyba jeszcze został, bo z krokodyla to na razie znaleziono torebkę w kongresie i buty w senacie.

Zauważcie ile podziałów udało się wprowadzić. Po d dostają jacyś “oni”, no ale sami są sobie winni, bo robili zbędną robotę. Bo byli skorumpowani, bo byli nieporadni. Bo zatrudnieni dzięki kumoterstwu, nepotyzmowi, albo za dawno minione zasługi po przodkach, a to nie jest system lenny. Ale to nie Wy – to ktoś inny. I tak jeden po drugim każdy weźmie w d. Bo przecież USA wyglądają tak jak PRL za wydarzenia kulturalnego. Można dostać pałą i zostać zatrzymanym pod ważkim zarzutem “walking while black”. Sądy ledwo nadążają to mitygować, żeby się zaraz nie posypało NGZów, których i tak mają dość. Jeden w NY jest na jakieś 400k ludzi. Mają jakieś 25% bezrobocie, da się to zamieść pod dywan i powiedzieć że to jest i2^(0.5), ale sprawdzając produktywność gospodarki do podaży to tam w czymkolwiek sensownym pracuje jakieś 30mln chłopa. Reszta udaje. Nie żeby to był problem, ale przy prawie 100mln mających robotę uważaną za normalną (powyżej granicy ubóstwa) to coś poszło nie tak?

Oczywiście propaganda pokaże wioskę potiomkinowską w rodzaju miast na wybrzeżu – dziś trzeba uważać na który i tego drugiego nie pokazywać bo był grill przy fentanylu. Ale nie trzeba nawet schodzić z głównych ulic aby zobaczyć inwazję zombich. Na żywo. To nie jest jakieś totalitarne państwo z bananami w tle, żeby zbulwersowani obywatele nie mogli zacząć rozstrzygać spraw samodzielnie. W obecnej sytuacji nikt im o to fochów robił nie będzie. Nie są też jakoś szczególnie głupi, może nie za bystrzy, bo po długim uprzemysłowieniu skażenie deczko wpływa na średnią, ale ich Chińczycy poratowali i średnio na jeża to odrobinę więcej niż w Polin. Oczywiście mierząc wyłącznie tych co mają wyniki z testów PISA, bo tych co nie mają to nie mierzyli. W d sobie można te testy wsadzić, ale można nimi porównywać banany do jabłek. I jakoś w kraju uzbrojonym po zęby nie ma zbrojnych wystąpień przeciwko władzy, która jasno pokazała, że wszyscy dostaną w d. To wyobraźcie sobie, jak w tym doprowadzonym do poziomu czwartego świata imperium musi ich d boleć, że w milczeniu przyjmują terapię wiedząc że nikt ich nie uratuje, zostali sami. Wydają dziewięć razy więcej na zbrojenia niż drący koty Rosja i mają… porównywalne siły lądowe. Może mają więcej dekoracji, może epicko mocniejszą flotę, no ale przy przeliczniku 9:1 to pada delikatne pytanie od księgowego – na co to poszło? Bo biorąc pod uwagę poziom wydatków to powinni podbijać ze dwa państwa rocznie nawet kacapskich sposobem! Więzienia byłyby puste! Gdzie branki? Gdzie łupy? Kto to wszystko przeżarł? Kto porobił nieloty? Kto się wygłupił klejąc SLS za 35*10^9 przy koszcie wystrzelenia za pół hopsztyliona, kiedy Elon za 1/9 ceny Tweetera zorganizował cały program Spaceship i ma pięciokrotnie niższy koszt wystrzelenia?

Kto się w tej głupiej biurwie z ujami na łby pozamieniał, że wydali na program kosmiczny tyle, za ile Elon kupuje platformy społecznościowe i brakło im, żeby sobie zatrzymać ten dział propagandy i kręcenia masowymi nastrojami? Bo sobie Richard Shelby z Alabamy fotel senatora chciał przytrzymać pod dupskiem?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Shelby

“Dick” lewnik – i wszystko jasne;

Bo z Luizjany Bill Cassidy, doktor tę fabrykę:

https://www.nasa.gov/michoud-assembly-facility/

z czasów mocno minionych chciał utrzymać dla zachowania stołka?

Ten doktor:

https://en.wikipedia.org/wiki/Bill_Cassidy

Shelby i Cassidy – za same nazwiska można podpaść szeryfowi.

Roger Wicker – kolejny lewnik, ten akurat z Miśsięsypie czy jak ten stan się nazywa – kolejna gwiazda SLS. Sami sobie wyszukajcie. No i jeszcze jednego lewnika mamy z Florydy – tego to kojarzycie bo właśnie został ichnim Sikorskim – Marco Rubio. To teraz sobie pomyślcie, że Elonu ma na to wszystko kwity – spis kto komu lał kasę na to, i ma kwity na tubylczego Zdradka. Kto w takiej sytuacji kontroluje politykę zagraniczną USA? Kto ma w ręku pochodnię do podpalenia stosu? Czy znajdą się niewinni? Ktokolwiek nieumoczony w rozpirzenie budżetu na fajerwerki? Kogokolwiek dziwi, że trzeba dobierać ludzi z biznesu, bo oni tę całą przekupną bandę znają?

To nie jest tak, że Elonu jest jakimś politycznym geniuszem, a Donaldino mężem stanu, który niczym bicz boży przyszedł ukarać marnotrawnych. Zwyczajnie klasa polityczna w USA jest tak słaba, że dwóch biznesmenów (z czego jeden lepszy cwaniak) na dogrywkach zasadziło gole, bo tamci im podstawili bramkę na środek boiska i poszli na fajkę. Gdzie ta “klasa” polityczna miała łby paląc na SLS równowartość tweetera żeby utrzymać jakiś dziewięciu zasiadających w ławach od czasów niepamiętnych kadencjami jedna za drugą?

No to teraz jest panika w gołębniku wyrażona przez Panią Maxine Waters “nie wiemy co na nas mają”. A to trzeba cokolwiek mieć? Kiedy Kreml za równowartość budżetu przepalanego na utrzymanie jakiś 30 stołków senatorskich potrafi przez rok wojnę prowadzić? USA wysłało jakiś hopsztylion (równowartość mniej niż dwóch tweeterów oficjalnie) na awanturę w U, z czego jankeski biznes rekuperacją do polityki podsowiecił… półtora tweetera – to taka nowa jednostka obrachunkowa. I jak krew w piach – rozeszło się. I jeszcze wyzywają Kacapów że tam jest kleptokracja. No jest. Ale Bad Vlad przynajmniej ogarnął jak oligarchów wziąć za mordę (tak samo jak Elonu robi, tylko Bad Vlad musiał kombinować, a Elonu na Trumpie z buta wjechał).

USA jest więc kleptokratycznym czwartym światem, którego “elyty” się tak pogubiły, że przedsiębiorcy zawiną ich teraz w gazetę i rzucą na grilla. CIA przegrało w handel żelazem i używkami z prywaciorzami. Aż strach wysłać armię i flotę żeby się dowiedzieć co pójdzie nie tak. Bo teraz Elonu wpadnie do Pentagonu, zrobi rewizje i zwróci uwagę, że pokojowy budżet USA po takich przelicznikach kleptokratycznych to jest tak na poziomie wojennego Rosji i dwa razy mniejszy od chińskiego, z uwzględnieniem, że Puchatek też się tam szarpie z korupcją, więc może do Chin być w okolicach 1:1. To już tak różowo nie wygląda i tak jak na Kremlu w niukach nadzieja. No to mamy na planecie trzy, kleptokratyczne mocarstwa, których nową polityką wspólnie i w porozumienie będzie walka z wewnętrznym bajzlem u siebie. Każdy ma jakieś tam wioski potiomkinowskie pokazujące jacy to jesteśmy naj i w ogóle, ale w każdym z tych krajów poza rozświetlonymi metropoliami jest smród, bród i ubóstwo.

Można oczywiście stwierdzić, że w EU jest jeszcze gorzej – no w EU bardziej biją murzynów. Ale taki na przykład całkiem ogarnięty Izrael jak się wziął za dłubanie przy sądownictwie to baty dostał od partyzantki. Niby można ogłaszać zwycięstwo nad morzem ruin i jakieś tam riwiery zapowiadać, ale gdzie branki? Gdzie łupy?

O takich właśnie rzeczach szumiał aparat upadającego PRL. Kadry ostatnim wysiłkiem spróbowały ogarnąć spółdzielczość, natworzyli tego wtedy tyle, bo w gospodarce nic już nie chciało działać. Trzeba było localshoring zrobić – centralni planiści (odpowiednik bankstery) nie miał już załatwić dostaw dla centralnych molochów podaży tego czy śmego. To była walka o mleko, bój o parówki, kampania o smalec. Wiedzieli, że padną prywaciorze i nie bardzo wiedzieli co im zrobią, ale trochę się orientowali jak to się robi. Na szczęście zdążyli odebrać medale i odejść na emerytury, w aparacie sądowniczym udało przechować się układy, Bolka wstawić na tron, a po kilku latach wróciły najlepsze gamonie jaki Partia Nieboszczka była w stanie wystawić, którzy podejmowali jakiekolwiek wysiłki aby w partyjnych gazetkach przemycić o co chodzi z tym kapitalizmem, giełdami i zabawą w biznes. Jankesi o tym wiedzą, pamiętają że podparli te kompradorskie struktury. Pilnują, żeby im tak kto nie podparł kleptokratów, nie żeby coś nie tak było z cwaniakami, tylko potrzebują nowych, cwańszych, którzy ukradną dajmy na to… tylko jedną trzecią. Bo wyobraźcie sobie państwo, że jeśli z marnotrawczych projektów tak jak są teraz nie będzie podsowiecane 6/9-8/9, a dajmy na to 2/9-3/9 to USA będą w stanie dysponować nadwyżką budżetową w granicach obecnego deficytu.

I dlatego w ciszy i spokoju czekają na ogień z Nieba wiedząc, że kogo by na stos nie rzucić, to raczej nie trafi się na sprawiedliwych.

Elonu wpadnie do DoD. Prędzej czy później. Do tego czasu część pagonów zapewne poszuka sobie jakiejś bohaterskiej inicjatywy, aby ich chociaż pochowano z honorami. Bo wiedzą, że grzeszyli przeciwko Samemu Wujowi, że się nie wykazali kręgosłupem gdy skończyła się Zimna Wojna, że usługiwali politrukom. I że czas na wymiecenie leśnych dziadków takich jak oni, że tak trzeba i nie ma się co stawiać. Nie mają kompradorskiego nawyku, żeby wysługiwać się obcym – jak nie jednym to drugim. W tym czasie Puchatek obgryza pazury bo jak mu GuanoAmby nie przyniesie raportu, że USA się zwinie i dowie się o tym z gazet jak Jankesi przy upadku Muru to będzie wiedział, że Jego imperium czeka to samo, z takich samych jak zawsze powodów. Ma przy tym nadzieję, że USA się nie zwinie, w razie czego trzeba będzie ich poratować tak jak USA poratowała Kacapię, bo te same powody – jak tyle niuków i tyle żelastwa pójdzie w rynek to w Afryce nie da się w spokoju kilofa w glebę wbić. A przemysł swoje potrzeby ma.

Czy będzie to zapamiętane przez kronikarzy jakoś tak?

Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuował się DOG-E. Szef sobiepaństwa, niepewny postanowień konstytutki, wprowadził dziś o północy wiedźmobicie na obszarze całego kraju. Jeśli dopuściłeś się czarostwa nie musisz się zgłaszać – wszystko wiemy i jesteś na liście.

Babuszka właśnie to polowanie na czarnych prowadziła (bo to oni byli wtedy pasem transmisyjnym i ostoją wywrotowców). Przegrała. Ale zawzięta ideologicznie była niemało. Chodziło o kontrolę przepływów, ale czarnych najłatwiej było odławiać za występek przeciwko cnocie. To chyba do dzisiaj jest modne.

Jednocześnie Francja ma niuki i zdolność natychmiastowego wysłania jakieś trzech tysięcy żołnierzy. A Rzesza niuków nie ma. Jankesi mogą zaoferować Kacapom granicę na Bugu, albo na Odrze – ta rzeka czy tamta. Tyle że Jankesi mogą mieć takie problemy wewnętrzne że odpadną ze stolika. Francja mając niuki granicę na Sekwanie ma pewną, a czy to robi większą różnicę kto będzie po drugiej stornie Sekwany? A może Renu? Można zawsze jankeską ofertę przebić. Ta rzeka czy tamta…

Dziwnie się te losy plotą. Publikując na takim blogu, wypisując opowieści z mchu i paproci o przedsiębiorczości, a podpieram się medalami z peerela, podpisami Jaruzela, a patrząc głębiej w zamierzchłe dzieje tych ozdobionych medalami komuchów mieliśmy z dzieciarni przedwojennej arystokracji o strzelistych nazwiskach. Nie jakiś tam ciemiężonych Krakusów czy z Pożalsięboża. Prywatne miasta od takich rodów utrzymały nazwy przez wieki (do dzisiaj^^). Historia jest wyjątkowo absurdalna. Czy trzeba więcej lać do szkła aby nazmyślać?

Ma nadzieję, że ta wesoła historia, kiedy księgowi stawiali władzuchnę przed alternatywą posłania w komin 1/3 populacji Niedorzecza, a która zakończyła się tylko wypędzeniami pod ekonomicznym batem i rozkradzeniem całej infrastruktury w drobny mak wydaje się z perspektywy czasu akceptowalna. Bo kto mieszkał w PRLu ten się z czwartego świata nie śmieje. W Europie może być gorzej. A Murphy mówi, że to optymizm.