Mainstream

Kwietniowe zagadki, kronikarskie obowiązki

Wypadałoby coś nagrafomanić, ponieważ w kółko latają te same pytania. Kilka z nich przytoczę, a reszta to dygresje.

Zaczęło się od wrzawy, że Donald nie zrobi Jankesom dobrze cłami i całą tą awanturą z sojuzami swemi. Chyba się pojęcie lennika z sojusznikiem ostatnio pomieszało, ale niech będzie. Jankesi podbili Europę. Literalnie wjechali tam czołgami, bombardowaniami, desantem. To że wymarło pokolenie, które to widziało, żyją jeszcze Ci, którzy wtedy wołali na chleb bep, a na muchy tapty nie zmienia kronikarskich zapisków i rozmieszczenia baz wojskowych, że jest całkiem prawdopodobne, iż zapiski o 2WW nie są wygenerowane przez e-jaje tylko takie wydarzenia miały miejsce. Ponieważ rozmawiałem z uczestnikami wydarzeń kiedy jeszcze żyli, a ponoć e-jajów jeszcze nie było to daję wiarę iż takie wydarzenie jak 2WW miało miejsce. Nikogo od lądowania na Księżycu ani wojen napoleońskich nie spotkałem, więc to bardziej półka z literaturą płaszcza i szpady. Czy wydarzenie przebiegało tak jak zapisali to kronikarze i ukazuje dzisiejsza propaganda to mam uzasadnione wątpliwości. Świadkowie (anegdotyczni) podawali nieco odmienne wersje, ale skutek był taki, że Jankesi mają bazy w Reichu, a Kacapów kiedy je opuszczali sam widziałem. I same bazy też. Kopiuj wklej ośrodki jak ten, w którym urządziliśmy zjazd pod Berlinem.

Sama koncepcja iż Jankesi przeprowadzają całą to rewoltę produkcyjną z cłami jest po to, aby było im lepiej jest wadliwa. Nie chodzi o to, żeby im wzrósł poziom konsumpcji i dobrobytu. Chodzi o to, żeby zachować tę Unię w jednym kawałku [dygresja makiawelistyczna o Młodym gdzieś w tekście]. A do tego muszą zrobić to co kazał Puchatek za wizyty w USA – weźta się choopy za produkcję, dajcie coś materialnego na wymianę to się będziemy wymieniać, ale koraliki z cyferkami już nie przelecą. Czyli po zajęciu próżni politycznej i rozepchnięciu się łokciami z rozpędu USA trafiają do ligi normalnych mocarstw (każde mocarstwo aby zostało mocarstwem musi mieć gwałtowną ekspansję na początku kariery, ale nie dość że nie trwa to wiecznie to zazwyczaj na tym się kończy, a świadczą o tym później wyłącznie rozsiane Alexandrie i zbiorowe mogiły pod Stalingradem). Normalnych, czyli takich, które coś mogą, ale nie pozostałym mocarstwom.

Jankesi więc muszą przestawić gospodarkę na model niemiecki – eksportowy, a ten model niemiecki sami Niemcy wzięli od USA, który to model wdrażali im Prusacy po doświadczeniach ze stosunków Francji z Brytanią z czasów, kiedy Francuzi mieli więcej okrętów niż ukompletowanych dział do nich bo żagle szyli. Ten model ma istotne wady o których Jankesi doskonale wiedzą. Po pierwsze muszą wypchnąć sporą część sektora finansowego z kraju (tak 2/3 na początek, a w scenariuszu optymistycznym 6/7 bo tylko 15% gospodarki mają na bazie materialnej). Robią to od kilku lat starając się budować elektrownie i huty w krajach satelickich (i przepompownie gazu, mosty, wiadukty – standard taki jak w Chinach, ale bez stadionów). Napotykają ten sam problem, który mają u siebie. Jest to problem modelu eksportowego. Podam go na przykładach, ponieważ Niedorzecze akurat jedzie tym samym modelem i doszło do ściany szybciej będąc peryferium.

Model gospodarki eksportowej – ordoliberalnej jest wprost koncepcją narodowosocjalistyczną. Przy czym nie chodzi o to aby bić obcych na ulicach bezrozumnie tylko rozumnie ich wyzyskiwać w przemyśle. Nigdy się to nie udaje na dłuższą metę z powodu gry statusowej. @Koncereyra to błyskotliwie wyjaśnia w swoich postach (przebieg i wyniki gry).

[Dygresja makiawelistyczna o Młodym]

Młody ostatnio zafascynował się pewną sprzecznością “dobrych rządów”. Młody w przeciwieństwie do mnie ma zapędy na sprzedawcę, nie żeby był socjalny, ale umie w zabawy negocjacyjne i spora część z nich to nie zabawy. Manipulator oportunista. Więc kwestia która go nurtuje to “czy Kadafi zrobił dobre państwo” w rozumieniu dla mieszkańców. No tak dla wszystkich to nie, ponieważ tam bezpieka strzelała do dzikusów/wywrotowców/wrogów ludu bez sądu na ulicach. Akcje z gatunku Pan w Garniturze odwalający wprost na ulicy kogoś próbującego okpić (po prasku) nietubylca. To że władzuchna od robienia dobrze ma swoje patologie (pałace, praktyki godowe, używki) to nie jest nic nienormalnego – tak się dzieje w każdym aparacie robienia innym dobrze. Biskup też ma pałac i też są patologie wśród hierarchii – to dynamika wewnętrzna każdej administracji i żeby nawet Gomułka zachęcał do siermiężności to jednak aparat od robienia aby innym było dobrze stara się robić dobrze sobie, a potrzeby ma czasem od czapy i Epsteiny się ujawniają z ofertą. Młodemu chodziło o ten oparty o ropę & gaz socjalizm budujący dobrostan.

Postawiłem młodego przed ponurą kwestią decyzji – czy władca, który spożytkował środki na dobrostan ludności, przegrał państwo, zginął i lud jego żyje teraz w nędzy podjął szereg dobrych decyzji w porównaniu z władcą, który żyje, lud jego żyje w nędzy, a środki wydał na zbrojenia jak Kim? Saddam próbował trochę jak Kadafi (przyczyny społeczne) i trochę jak Kim i na jedną nóżkę brakło – wywiesili go, a lud żyje dziś w nędzy. Pozostaje więc makiawelizm – czysty i bez domieszek. Lud gnębić, zbroić się, wąsa zapuścić i malować do Elonowej wysokości na olejno, a wyżej klejówką. Młodego ta kwestia frapuje ponieważ będzie musiał wybrać sobie miejsce do życia i coś tak mu wychodzi, że będzie to tradycyjnie tułaczka od dobrobyta do dobrobyta po górkach wykresu. Ma mój przykład, że dwie dekady w jednym ośrodku (czyli tyle ile potrzeba na przyrost kolejnego pokolenia) to zbyt długo i wykresy się tak długo nie trzymają.

[koniec dygresji]

Plan takiej gry jest taki, że robimy przemysł, a żeby mieć zdolność eksportową importujemy młodych mężczyzn, wyzyskujemy i odsyłamy po dwóch dekadach jak już są mniej sprawni gospodarczo i czegoś chcą. Francuzi i Niemcy z musu wprowadzili ten model zaraz po 2WW. Działał świetnie przez dekadę. Ale po dekadzie trzeba było coś jednak dorzucić w grze statusowej – dopuszczono aby ci co się zasymilowali osiedlili się. Po kolejnej dekadzie trzeba było rozszerzyć to też na tych co się nie asymilowali i pojawili się pierwsi drugiego pokolenia na rynku – wtedy nieliczni. Oni asymilowani na autochtonów mieli oczekiwania jak autochtoni, a tubylec nie chciał tak jak imigranci robić za bezdurno. Imigranci zaś wcale nie chcieli wyjeżdżać korzystając z przywilejów socjalnych na uspokojenie ludności tubylczej.

Cały ten misternie utkany plan psują zawsze Janusze bieżączką. Wszak system finansowy ciśnie korporę o wyniki kwartalne, a te najlepiej uzyskują Janusze prostą produkcją o krótkim cyklu. Więc zamówień na długie cykle produkcyjne (złożone) jest coraz mniej, ponieważ nikt nie chce ich robić (ani finansujące to banki, ani giełdy, ani sami Janusze się nie podłożą). Rezultatem jest coraz prostsza i tańsza produkcja, aż ktoś wpada na pomysł, żeby tę fabrykę, nie tak już skomplikowaną po dekadach przenieść po prostu tam gdzie jest tani pracownik – bankowi to wszystko jedno, byle wynik kwartalny…

Zauważyliście to w Niedorzeczu – poziom złożoności produkcji przez trzy dekady spadł. Co a tym idzie spadły też stawki. Do tego stopnia, że importowana jest egzotyczna siła robocza i ona też jedyną zachętę ma taką, że jak odrobi w Niedorzeczu lat pięć to dostanie wizę do Kanady. W innych krajach nie ma nawet takiej motywacji, więc pozostają autochtoni, którzy by chcieli kierować produkcją, ale jest tylko nieskomplikowana produkcja i z powodu eksportu tejże tam gdzie taniej nie ma sensownej roboty wcale. Przykładem dobrym jest swiss i se. Kadry w fabrykach są lokalne, pracownicy mieli niby być z importu, ale ich nie ma. Poziom kwalifikacji tych kadr wywołuje takie kwiatki jak Northvolt (nic wewnętrznie w tej firmie nie działało prawidłowo oprócz działu hajpu i propagandy). Kilka podobnych firm (Green Steel H2 czy jak się tam teraz Stegra nazywa) zrobiło dokładnie to samo. O tym co się dzieje w swiss raportują @Papik i @Medicus. Mogę dorzucić jeszcze co się dzieje w LKB i Sandviku (Sandvik akurat wydawał mi dyplom, bo ja mam te no… wyższe kwalifikacje zawodne; to że college do dyplomu zawodowego potrzebuje kontrasygnaty z przemysłu coś mówi o zaufaniu do edukacji), ale to będą identyczne historie. Istnieją biura – produkcja jest co najwyżej fikcyjna i markowana. A jak już musi być to importowana i inscenizowana takim nakładem sił i środków, że po kilku latach jest z tego afera.

Czy Jankesi stoją przed takimi samymi pułapkami? Zapewne nie – oni już w nie dawno wpadli i dlatego wywieźli produkcję do Meksyku. Zapewne nie istnieje rozwiązanie, które strony by uznały za kontentujące, a nie istnieje też takie, które pozwalałoby na przymus jednej strony (przyjmijmy, że interesu produkcji i banków kosztem prola). Przykład kacapski wskazuje, że jedynym sposobem zjedzenia jednego ciastka jest wrzucenie na talerz trzech ciastek. Mają produkcję zbrojeniową o średniej złożoności i działa to tylko dlatego, że w tej skali nikt nie ma produkcji porównywalnej. Albo wychodzi za dziewięć ciastek (Jankesi), albo za dziewięćdziesiąt (Chińczycy), albo nie ma po tym ciastka (choć bardzo zaawansowane i z kremem – Francja, Rzesza). Gdyby tak zebrać w kupę cały przemysł zbrojeniowy Europy to będzie tego nieco ponad pół miliona bezpośrednio zatrudzonych, i jakieś sześć milionów kooperujących (huty, elektrownie, transport, stalownie, elektronika, programowanie). Coś co można zmieścić w średniej wielkości kraju, albo w trzech mniejszych. Jeśli zbrojenia zostałyby popchnięte tak jak planuje łapówkara von Der Wąsen to całe te plany zbrojeniowe można zmieścić w 1/500 ludności kontynentu, a z kooperacją w góra trzech procentach całej podaży produkcji. Jeśli więc komuś śni się przemysł rakietowy to z całej planety 3/4 zatrudzonych w tym przemyśle robi w USA lub w kooperacji pod projekty finansowane z USA. Niekoniecznie zbrojeniowe i niekoniecznie chodzi o rokity (systemy nawigacji, badania materiałowe, systemy telekomunikacyjne, obrazowanie).

Z oczywistych względów nie jest to przemysł, gdzie można dokleić Januszexy. Januszexy można wkleić wyłącznie w zbrojenia na poważnie. Czyli to co ma miejsce na U, gdzie trzeba było zaprząc cały aparat wytwórczy na potrzeby. Do utrzymania tego w takiej skali potrzeba 2-3 porównywalnych gospodarek obsługowych (prąd, materiały, dobra konsumpcyjne). I dalej brakuje.

Jankesi w tym kontekście chcą przejść na tryb eksportowy – z czym i dla kogo? Przy ich strukturze przemysłu najlepiej byłoby na zbrojenia. Ale przy ich strukturze produkcji to działa wyłącznie jeśli nikt nie prowadzi W. Kiedy już działania trwają to wszystkie te graty są produkowalne zbyt wolno, zbyt drogo i są skomplikowane nad potrzebę. Prowadzenie W zawsze opiera się na Januszexach, bo produkcja musi być przede wszystkim prosta jak się da. Dlatego gadające głowy pukają się w czoło, że ta bałkanizacja gospodarki, krótkoterminowo zachęca firmy do przeniesienia się do USA, ale w takiej sytuacji nie będzie tam Indian do pracy – wodzowie będą. Dokładnie w tej sytuacji jest swiss czy se. Rzesza i Francja mają Indian, ale oni tak jak autochtoni (wszak ta imigracja jest tam któreś pokolenie) za tyle nie chce robić i chce zajmować stanowiska. W swiss jest to mitygowane (nasizm), a w se popuszczono januszexom i teraz są to Ahmedexy. Są to przedsiębiorstwa tak patologiczne, że Januszexy możecie wziąć za wzór porządku i dobrych warunków pracy. Dlatego Jankesi zaczęli od operacji “wygnaj obcych” bo wiedzą, że ich obecność nawet w formie Ahmedexów (czy jak to by się tam u nich nazywało) do niczego dobrego nie prowadzi, bo dalej będzie napływ niewykwalifikowanych, niemogących sprostać zarobkami standardom lokalnym i generującym w skutek tego oazy występku & zabobonu.

W ten sposób całe obszary gospodarcze znalazły się w sytuacji, która nie pasuje nikomu, wszyscy są niezadowoleni i rozruchy społeczne są gwarantowane. Jedynie banki próbują jakoś ratować sprawę, ale to tylko dlatego, że tam są łebscy ludzi, którzy są zorientowani iż to oni stracą na jakimkolwiek rozwiązaniu politycznym więc trzeba znaleźć takie, na którym tracą najmniej. A tym rozwiązaniem jest właśnie bałkanizacja gospodarki – to kupi czas, mało ale zawsze trochę. Następnie militaryzacja i przepalenie populacji w jakiś konfliktach. Tu pojawia się problem społeczno-polityczny. Otóż tym razem struktura społeczna nie pozwala na zmobilizowanie mas ludzi aby poszli się zabijać za górnolotne hasła. Ahmed nie będzie się strzelał za fraternite czy inne brednie.

I tu na białym koniu wjeżdżają Kacapii z Chachłami. Otóż Kreml dokonał nieprawdopodobnego odkrycia, które stawia na głowie całą koncepcją Smitha. Aż ciężko to sobie wyobrazić, ale ludzie poszli tyrać w fabrykach z powodu wysokich wypłat (relatywnie do lokalnych zarobków – 3-5 krotnie wyższych). A nawet, co nieprawdopodobne! Poszli się strzelać za równowartość tego, co człowiek zarabia przez całe życie. No kto by pomyślał. I Kijów zaczął robić tak samo. I ze zdziwieniem skonstatowali, że to działa. Że wtedy nikt nie patrzy czy jest Ahmedem, Juanem i czy go fraternite interesna – za piniondze ksiądz się modli.

Biały koń ma jednak pewne wady. Wywraca on całą koncepcję gry statusowej. Po pierwsze stanowiska w aparacie za zasługi w boju (czyli trzeba porycerzować aby później poszlachciurzyć – no kto by pomyślał), a po drugie wyrównuje to nierówności społeczne w takim tempie, że dochodzi do przekształceń klasowych całych grup ludności. I owszem, jest po drodze więcej patologii niż krzeseł do zajęcia, ale trend ma taką szerokość frontu, że do zmian społeczno-ekonomicznych dochodzi, a mobilność społeczna to jest coś, czego od dawna brakowało. To że oligarchia sobie przeżyje (jeśli, bo okna w szklanych wieżowcach są) to normalne, ale to że nagle jest sens aby coś robić to niespotykane, bo są z tego skutki – komuś się poprawia i to akurat nędzarzom. A do tego nędzarzy w maszynce do mięsa ubywa. Ubywa również potencjalnego importu pracowników później, więc nie da się rozegrać ordoliberlizmu jeszcze raz przy takiej dzietności i będzie konieczny inny podział rezultatów pracy. To jest właśnie coś, na co w Europie nikt nie chce pójść (politycznie) ponieważ wywinduje to obecnych nędzarzy i wysadzi klasę średnią, żyjącą z dotacji (niczym z nadań) tym tylko sposobem, że do nędzarzy trafi gigantyczna ilość kasy ze śmigłowca jednocześnie zmniejszając ich populację – dojdzie do agregacji kapitału.

Z punktu widzenia banków to jest jakiś sposób na przetrwanie. Odchudzonych, ale żywych. Z punktu widzenia oligarchów nieprzemysłowych to wywrócenie im stolika. Z punktu widzenia nielicznej już oligarchii przemysłowej – jest to jakaś koncepcja przetrwania. Dlatego Jankesi robią u siebie przemeblowanie tak, aby w nadchodzących konfliktach nie wziąć udziału populacją “rdzenną”, autarkicznie się utrzymać na jakimś tam poziomie, zapewniać zasoby pozostałym w sytuacji przymusowej (wojujący będą na musiku z importem) i przetrwać burzę na swojej izolowanej oceanami wyspie.

Czyli armie będą jak najbardziej zawodowe. Innych nie będzie. Chyba, że mówimy o armii emerytów i przykładowo kompanią będzie dowodził Pan Marek Budzisz (taki dostał przydział) w wieku, kiedy powinien iść na emeryturę.

Co do pytań o to jak jest w Szwecji (@Doxa pytał). Szary PRL jest – taki jak za najciemniejszego Jaruzela. Płace są na poziomie polsko-rumuńskim (jeśli się komuś wydaje, że w Rumunii są niskie płace, to warto sprawdzić). Koszty życia wyższe. Gospodarka leży i nawet nie kwiczy. Wyjechali pawie wszyscy imigranci, a tacy osiadli (jestem z czasów gdy Niedorzecza w EU nie było, więc dom, dzieci, stary jestem i nie chce mi się) lichą skubią trawę. Walutą jest wódka. Rozliczenia idą po zagranicznych bankach. Gotówka wróciła (aby wróciła formalnie to trochę ministerstwo wojny docisnęło buta, aby była podkładka dla formalistów, że ma być), ale tak w zasadzie to stosunek do niej jest ambiwalentny (nie ma tu takich ruchów jak w Niedorzeczu jak “płac gotówką”). Rozpadł się system poboru podatków (kiedy zamykacie firmę, to Sven ze skarbówki przysyła pismo, w którym ma nadzieję, że firma, która coś tam jednak do gara wrzucała wróci na rynek), odpowiednik komornika nawet po dłużnikach nie chodzi bo albo nic nie mają albo można w trąbę zebrać. Rynek mieszkaniowy oparł się o licytacje (bankowe i komornicze). Poziom samobójstw jak to w Skandynawii – wyższy niż wysoki. Jak żyję nie pamiętam aby tu degrengolada trwała tak długo. A przez dwie dekady z okładem kraj zbiedniał (relatywnie). Są oazy dobrobytu, ale tam działki podzielono czterokrotnie (zamieniły się w osiedla domków z dykty) i nawet wyzyskiwać nie ma kogo. Poucinano połączenia lotnicze (prol nie przylatuje). Na drogach pusto, paliwo w porównaniu do epickich cen sprzed załamania tanie (diesel był przez jakiś czas po 2,6eur a jest po 1,2).

W Szwecji wdrażany jest model “na Balcerowicza” – takie są przesłuchy z propagandy. Jankesi zaczęli wchodzić z kapitałem i będą robić to samo co zrobili na koneic PRLu. Tylko tym razem ciekawi wszystkich skąd wezmą ludność.

Kiedy jeszcze na IT21 wyjaśniałem do jakich absurdów gospodarczych dojdzie człowiek niby wiedział, ale jednak się łudził. Tłumaczyłem, że jak złoto będzie po 3k to będziemy mieli inne zmartwienia niż inwestycje – no i ja mam. Nie spodziewałem się, że cały scenariusz poleci tak szybko, tak mocno. W książce IT21 jest mój cytat odnośnie niemożliwości zakupu dochodowych spółek – obecnie wszystko kręci się w dark pool pomiędzy bankami, giełdy obracają mniej niż połową rynku więc nawet nie są istotne dla wycen. Ceny transakcyjne odkleiły się od deklarowanych w głównym ścieku. A Młody mnie pyta gdzie się wyprowadzać… i tak sobie myślę (biorąc pod uwagę czego się uczy) czy ludzie polecą z głodu na Marsa? Aż pójdę do szafy polecieć na Snickersa.