Mechanika tworzenia mempleksów (polityka)(1)

Przyjmijmy, że mamy jakąś małą (aby nie utonąć w liczbach) gromadę pięciu samców (szympansy są fajne, ale u ludzi działa to identycznie tylko w konsolidacjach do większych skal hierarchicznie również, jednakże ma więcej macierzy połączeń – będę wskazywał rozwinięcia tegoż). Do gromady mamy też przydatki – babiniec i dziatwę. Babiniec z motywacji metabolicznej dba o interesy dziatwy administrując tam zasoby w jakich posiadanie wejdzie każdym możliwym sposobem – to pasywa. Znane spektrum zagrań aktywów to bully (groźba, przemoc), dystrybucja dobra publicznego (żywności & opieki dla uproszczenia), supresja (“bandytów”).

Przyjmijmy (na razie fikcyjnie i arbitralnie) pozycje samców jako jedynki (egalite) – jest to fikcja bo jeden będzie starszy, drugi silniejszy, a trzeci ma brata więc zaraz nam się to zacznie klarować na punktach z pochodzenia. Na razie jednak jedynki. Celem narady produkcyjnej jest podjęcie ważkiej w skutkach gdzie się dziś udać na patrol aby zdobyć żywność jak najmniej się męcząc i w rezultacie skorzystać z wdzięków zbieraczek żywności, które nie będą nazbyt zmęczone po odniesionym sukcesie zwiadu. Pięć małp – pięć równie dobrych kierunków w “nieznane”. Durnie wyobrażą sobie oczywiście demokrację gdzie jeden szympans = jeden głos. To naiwność.

1a. Dwóch (najczęściej najstarszy & najmądrzejszy ze średnio młodym najsilniejszym i też mającym olej w głowie) tworzy koalicję, dzięki temu przy każdej próbie zadarcie z każdym z nich odzywa się do razu drugi. Dzięki temu indywidualny pojedynczy od razu stawia oponenta przed parą. Prowadzi nas to z układu 1,1,1,1,1 do 2,2,1,1,1 – zaczyna się robić niedemokratycznie. Właściwie trzeci z czwartym też mógłby stworzyć koalicję i jeśli im na to pozwolić to tak zrobią więc pierwsze co władza zrobi to opcję bully – spuści cięgi trzeciemu w przewadze 2:1 supresując jego głos na ten dzień na sam koniec hierarchii (0.5) – doszło do zmniejszenia dobrostanu zwiadu o jeden – to bardzo groźne dla gromady na wypadek konfrontacji z inną gromadą. Jednakże nie podniesie się żaden bunt (mimo takiej dynamiki) ponieważ pozostałe samce (wiedząc że zaczęło się od jednej czystki i na jednej może się nie skończyć) pod taką presją stworzą koalicję dając nam (konwertujemy liczby mnożnikiem x2 żeby nam to 0,5 zapisało się jako 1) 4,4,4,1,4.

2a. Mamy sytuację gotowości do wojny domowej – na stół rzucany jest przedmiot “dobra publiczne” i dla podparcia tej tezy włącza się do rozgrywki “najstarszą samicę” która postawi sprawę ogórków, marchwi oraz związku tego z uciechami po zbiorach, mając w dyspozycji istotny wpływ na macierz komunikacji samic – ten głos jako nie samca nie jest może równoważny jedynce, ale to dalej więcej niż 0,5 pobitego. Ponieważ przekonanie nie będzie mogło być stosowane z użyciem gróźb w operację nie mogą być zaangażowane dwa samce (najstarsza samica jest rozjemcą), więc spotkania będą pojedyncze – samiec plus samiec-oponent i w ramach rozjemcy samica (popierająca oczywiście opcję samca alfa – ale jeszcze nie wliczyliśmy niuansów związanych z punktami za pochodzenie). Ponieważ 4+1>4 to można odrobinę zmienić stanowisko (powiedzmy w granicach proporcji 5>4 ==> 4/5 = 3.2) oponentów w dyskusjach bilateralnych uzyskując 20,20,16,5,16 i opcjonalną samicę 5 dla rozwiązań “dystrybucja dobra publicznego”, tak więc na potrzeby common goods gdyby trzeba było wiecować to macierz bully ma 40:37, a macierz common goods 45:37.

3a. Idźmy dalej. Dyskusje bilateralne prowadzili też 16,16,5: mogli – nie musieli ale mogli. Istnieje pewna szansa, że któryś z nich ma zewnętrzne motywacje, wsparcie albo jest po prostu antysystemowcem czy aspiruje do władzy (albo jest silny i nie za polityczny). Istnieje ryzyko zawarcia tam koalicji 16+5 i dokonania napaści rozbójniczej z zasadzki na któregoś z przywódców (bo napaść na samicę jest politycznie nieistotna i nic nie zmieni, najwyżej zlikwiduje opcję negocjacyjną). 21:20 może nie gwarantuje jakiejś istotnej przewagi, ale pozwala doprowadzić do strat (powiedzmy po połowie) zmieniając układ na 20,10,16,3,16 z koalicją 30:19 +16 niezaangażowane. W rezultacie skonsolidowana siła wynosi 2/5 zdań koalicyjnych do pozostałych 30:35. Atak bandycki nie narusza więc konsensnusu politycznego, ale osłabia zdolność mobilizacyjną gromady i poziom konsolidacji opinii. Ponieważ stare polityczne wygi wiedzą że oprócz walki o common goods trzeba jeszcze dokonywać prewencyjnej supresji potencjalnych prowodyrów w ramach walki z bandytyzmem proaktywnie spuszczą wciry którejś z szesnastek wyjawiając samicom (kibicom), że słusznie czynią i dla dobra ogółu bo ci kumotrzy na pewno coś knuli – biorą jedną szesnastkę we dwóch 20+20 na bok i spuszczają mu racjonalny oklep w takiej przewadze bez strat. W rezultacie uzyskujemy 20,20,8,5,16 co znacznie utrudnia stworzenie koalicji bandyckiej (aspirującej do władzy) i angażuje wszystkie samice o powstrzymanie dalszych waśni (bo siła spadła do 3/5 samców czyli lepiej niż kiedy by bandyci napadli na władzę), zapewniając konsolidację 40 przeciwko rozbitym 8,5,16 dając dominację opinii na wszystkich macierzach o kierunku wyznaczanym przez silną (bully, common goods, supresion – bcs) koalicję dwóch wiodących samców. Nie jest nawet istotne czy władza upodliła w ostatniej napaści rzeczywistego prowodyra – mogła napaść zupełnie niewinnego przedsiębiorcę – w małych liczbach nie ma to jakiegokolwiek znaczenia, w dużych powoduje dekompozycję ustroju społecznego i powstawanie udzielnych, “bandyckich” organizmów gdzie lokalne samce dostarczają bcs swoim babińcom i dziatwie. Takie lokalne chąsy.

Ta dominująca opinia dwóch z pięciu samców staje się memem, który przy kolejnych naradach zostanie włączony do mempleksu – zestawu doświadczeń historycznych wspominanych jako cięgi zebrane przez mających głupie pomysły władzy obrzydłe. Warto zauważyć, że w powyższych przykładach szeregiem operacji koalicja dominująca nie tylko uzyskała 40:29 opinii skonsolidowanych nad pozostałymi, ale też uzyskała najmniejszą przewagę 40:16 nad drugą, dominującą opinią (marginalizując ją) i czyniąc pozostałe nieistotnymi w przewadze 5:1. Co więcej dobranie sobie któregoś z pobitych do dyskusji z drugą dominującą opinią (“cesarz z ludem” przeciwko senatorom) daje im 48:16 = 3:1 a jeszcze można wezwać samice, lgbt, górników, znp i młodzieżówki i dokręcić śrubę. Każdy z wymienionych może znaleźć wspólne pole w części bcs z władzą, natomiast “bandycka” opozycja nie ma do zaoferowania zbyt wiele (bo nie rządzi). Proszę się przyjrzeć powyższemu i zaraz dojdziemy do tego jak powstają mechanizmy kapitalizmu finansowego. Warto zwrócić uwagę również na to, że w powyższym obyło się bez morderstwa – dwa razy przy konsolidowaniu władzy dokonano pobicia dekomponując potencjalną opozycję zanim ona w ogóle miała szansę powstać. Wymaga to oczywiście wprawy i doświadczenia, ale również powściągliwości i przytomności w wybieraniu przedmiotu agresji. Wymaga to starych i doświadczonych sukinsynów. To właśnie polityka. Ale mamy jeszcze gospodarkę, religię, wojskowość, granice wpływu macierzy, podgrupy – więc to dopiero dobre złego początki, bo już teraz zauważamy, że 2/5 grupy ma pozycję dominującą – z grzeczności przyjmijmy że to nie są dzieci w przedszkolu tylko małpy w buszu. Jeśli więc wodzowie pięciu grup we dwóch stworzą koalicję kontrolującą pośrednio hierarchią działania całego “plemienia” to 2/5*2/5 kontroluje działania takiej populacji i przy siódmym poziomie takiej hierarchii mamy kontrolujących w liczbie… poniżej dwóch promili^^. Każdych pięciu samców włóczy za sobą pozostały babiniec i dziatwę tak na oko do dopełniania liczby 12 (przyjmujemy że jeden z samców jest podlotkiem, a jeden starcem). Akurat w takiej strukturze dwunastek przy siedmiu poziomach hierarchii populacji wynosi prawie 36 milionów^^

 

I nawet jako uciskani cieszymy się jej współtworzeniem.

Są jednak warunki gry ujęte powyżej, których nie ujawniałem (gra w chruszczówkę), ale one tam oczywiście są jeśli ktoś jest dość uważny. Po pierwsze nie uznajemy stresora zewnętrznego (konsolidującego) za istotny – wojny nie będzie 1b. Po drugie zakładamy że dostarczenie dóbr publicznych zakończone będzie sukcesem niezależnie od wyboru kierunku (od razu zamiast łażenia po dżungli rzućmy tutaj ideologię dystrybucji pracy i redystrybucji jej rezultatów jako kierunki gospodarcze) 2b. Po trzecie że samice są skonsolidowane i będą łagodzić spór 3b. Po czwarte zignorowaliśmy macierz pokrewieństwa 4b. Podsumujmy ten akapit – to wszystko są poglądy – memy, które opisują nam mempleks danej gromady. 2b może skutecznie zmieniać konsolidacje hierarchiczne zależnie od wyników jakie uzyska. 3b może rozłamowo neutralizować spory, w tym spory nierozstrzygalne. 4b może nam wytworzyć oś zmieniającą dynamikę 2b w cykle miotające polityką gromady i prowadzące do ekspansji & rozłamów wytwarzając 1b. 1b zaś zmienia wszystko – percepcja memetyczna całej gromady jest natychmiast dopasowywana do dystrybucji informacji o stresorze w sieci komunikacyjnej. Genezę 1b obserwujemy bardzo często – jej przebieg jest dla nas oczywisty, ale atak informacyjny (hackowanie mempleksu) mający odwrotny kierunek przebiegu zdarzeń w czasie (do pewnego momentu) jakkolwiek wiemy jak przebiega to nie potrafimy się przed nim bronić.

Beware! Ten opisany w 1a, 2a, 3a “ideał” to mniej więcej taka gospodarka i polityka jaką obecnie mamy w 12^7 i EU. Prześledźmy na bazie wskazanego modelu co nam się stało przy ustalania powyższego konsensusu. Populacja jest jaka jest i łatwo ich policzyć. W rezultacie knowań jest oczywistym że po skorelowaniu działań gromady alfa (elita władzy) będzie musiała dokonać okazania rezultatów w postaci ostentacyjnej (wypoczynek i zbytek przynajmniej – conspicuous leisure & consumption) – nawet jeśli nie osobiście się leniąc (bo mogą ciężko knuć dokładając mocy korelującej do utrzymania władzy w pocie czoła i krwi po łokcie), to leniąc się per prokura (żony, branki, utrzymanki, trophy wifes), nawet wytwarzając całą klasę społeczną wykonującą odpłatnie te obowiązki – celebrytów (każdy Niemiec ma swojego Greka aby ten za niego spędzał czas wolny mając większą praktykę w tym jak to się robi^^). Możemy więc z naszych pięciu samców odliczyć kawałek jednego (w rzeczywistości ca 36 milionowej populacji będzie to około 20k ludzi), czyli starszego z koalicji od którego nikt nie będzie oczekiwał egzodynamicznego wkładu równego młodzieży – jednakże nijak nie wpłynie to na jego udział w torcie & kolejność dziobania. Elita władzy & celebryci to jest akurat pikuś i suma ich wydatków może co najwyżej zapewnić każdemu w kraju raz dziennie kanapkę z serem – bez szynki. Problemem jest tych dwóch spacyfikowanych – jeden przy tworzeniu koalicji i drugi przy dekompozycji alternatyw. To akurat są działania regularne w społeczeństwie, mają swoje konwenanse i sprowadzają się do niszczenia organizacji (przedsiębiorstw, partii, grup przestępczych, wyznaniowych) zdolnych do konsolidowania “punktów do rozliczania władzy nad czymkolwiek” (kapitalizm jako obecny ustrój polityczny). Kłopot z tym taki, że w rezultacie uzyskujemy >40% male workforce decline tylko w ramach konsolidowania aparatu władzy w okresie pokoju. Od razu nasuwa się kwestia jakie straty może przynieść wojna. Ponieważ młoda, męska populacja jest bardzo mobilna i 10% w takich warunkach (niszczenia ich socjo-ekonomicznego habitatu) od razu ucieka (jeśli tylko znajdzie drogę ucieczki wcześniej blokowaną sovieckim bagnetem), to rzeczywisty decline mierzony z populacji pozostałej wynosi dla mężczyzn 31% (w porównaniu do 21% dla kobiet gdzie musimy uwzględnić że ktoś jednak dzieci jeszcze rodzi). Durnie wyjeżdżają proporcjonalnie ze spryciarzami, ale z braku sieci socjoekonomicznej durnie przy braku oparcia wracają do macierzy. A cwaniaki sobie radzą.

Należy również dodać, że prawie (o błąd statystyczny) co drugi samiec pomiędzy 40 a 50 rokiem życia jest w jakimś stopniu inwalidą z powodu pracy (work related disability) w dowolnie wybranej, dowolnie zaawansowanej gospodarce (przedstawiałem mechanikę tego i zyski płynące na zarobmy.se), a co drugi nie dożywa wieku emerytalnego – względnie umiera zaraz po jego osiągnięciu. Przedsiębiorcy przechodzą na emeryturę (nieco przymusowo) około 10 lat później niż pracownicy najemni i zazwyczaj umierają w ciągu pierwszego roku zbijania bąków (gwałtowne pogorszenie się stanu zdrowia już po pół roku bez wyzwań – czyżby brak odpowiedniej dawki stresu?). Na dodatek z powodu utrzymywania socjoekonomicznych fikcji gospodarczych zbyt długiego okresu pokoju 10-12% samców pomiędzy 25-55 rokiem życia w ogóle nie jest zainteresowanych podjęciem jakiegokolwiek zajęcia – to jest dopiero ciekawe zjawisko. I wcale od tego nie umierają – trutnie wstępem do eusocjalizmu? Rezultatem jest spadek podaży habitatów (mieszkań, domów) na mieszkańca i aberracje w strukturze społecznej redukujące liczebność gromady przez przesuwanie wykresu wieku w prawo. Cena utrzymania pokoju może być wyższa niż tradycyjnego oklepu na dwa fronty do jakiego przywykły poprzednie pokolenia.

Kontynuujmy wnioski – nie żałujmy sobie. Jeśli podniesiemy sprawę babińca jako solventu 2a dla kwestii common goods i przydamy tam ułamkowy głos reprezentacji, a następnie wyniku konsolidacji 3a zredukujemy pozostałe głosy odrębne to siła głosu tej samicy rośnie (w ogóle przez jego ujawnienie), mamy więc samców 20,20,8,5,16 i dodajemy równorzędnie punktowaną 5 od alfy niby tam przewodzącą babińcowi i popierającą władzę. A teraz zrobimy babską sztuczkę i emocjonalnie rozbijemy koalicję dwóch 20 – proszę nawet nie pytać jak, to są dla samic sprawy tak oczywiste, że niegodne przytaczania. Chodzi wyłącznie o to aby oni się nawzajem nie poparli gdy padnie jakaś “głupia” propozycja. O na przykład proponujemy do włączenia pod obrady takiej szalonej koncepcji, żeby tego najsłabszego (co pierwszy dostał oklep i jest piątką) i jest zrównany politycznie z samicą (tworząc układ 20,20,8,5,16,5) uznać za wymagającego common care i wszystkich innych doznających wsparcia społecznego (samice) zrównać z nim politycznie aby mogli współdecydować o swoich sprawach.

2c. Gdyby władza była skonsolidowana (20+20) każda taka propozycja erozji udziałów zostałaby odrzucona na podstawie odwiecznej konstytucji każdej władzy raz zdobytej, której się nie oddaje nigdy – nihil novi! Ale skonsolidowana nie jest, więc tylko jedna 20 jest przeciw, a druga złośliwie się wstrzymuje (żeby nie było dekompozycji obozu rządzącego popieraniem głupot, bo za to można się zastrzelić niewłaściwą ręką poza własnym monitoringiem – takie tylko tam delikatne świństewko, kij w szprychy, kopanie po kostkach u baby). I powiedzmy że reszta sobie pomruczy i wstrzyma się – z braku dominującego odrzucenia zostaje to pod “kiedyś jeszcze może do tego wrócimy – zostało zaprotokołowane że można o tym rozmawiać”. Stan skonsolidowanej władzy do innych opinii (w tym braku opinii) w takim wypadku jest 40:34, ale delikatnie skłóconej 20:54 niezainteresowanych. No powiedzmy że 20:49:5 bo ktoś kto dał pod obrady to musi wyrazić jakieś poparcie, więc samica wyraża. Możemy się zastanowić, czy “chorzy, biedni & inwalidzi” w poczuciu męskiej dumy mogliby odrzucić koncepcję zrównania ich z samicami (gdyby to była motywacja silna), ale że chodzi o politykę to niby dlaczego mieliby popierać władzę, która ich jako pierwszych rzuciła pod młyn konsolidacji i z tego ich niska pozycja negocjacyjna? W imię czego ich poprzeć jak sami nie są zdecydowani – to jeszcze ma się najsłabszy przyłączać (że niby jakiś cwany dupoliz?). Patrząc na argumenty czysto ekonomiczne dochodzimy tutaj:

3c. Ten wariant może wystąpić przy ponownym przegryzaniu się przez materię gdy pod obrady, z powodu zbyt długiego okresu spokoju i braku realnych problemów do rozwiązania zostanie wysunięty argument, że piątka mogłaby właściwie poprzeć samicę (też 5) jako koalicjanta, jednakże po zrównaniu obowiązków w dół, czyli że piątka ma takie obowiązki jak samice (zbieranie żywności, opieka nad dziećmi – służba wojskowa precz). Jeśli władza w takiej sytuacji nie połapie się że trzeba ratunkowo wywołać jakiś kryzys o rozwiązaniu angażującym samców (może jakąś wojnę sprowokować) to natychmiast, gwałtownie wzrośnie podaż wszystkiego – wszystkim będzie dobrze. Ponieważ zaangażowane samice po zrównaniu w “prawach politycznych na czas pokoju” do zakresu common goods wykażą się robieniem tego co i tak robiły, tylko że tym razem “odpłatnie” w prawach politycznych (w przypadku kapitalizmu na dowolnym stadium jest to równoznaczne oczynszowaniu ich pracy). Uzyskujemy wtedy dziwaczną kompozycję 20,20,16,8,5 i 5x5s (pięć samic, bo taka z reguły jest ta struktura). Dziwaczną bo skonsolidowane 5x5s jest zdolne do wciśnięcia dowolnego kretyństwa pod obrady i zacznie zapychać moce korelujące aparatu dowodzenia rozdmuchując marginalne sprawy common goods do podstawowych kwestii jakimi powinien zajmować się organizm polityczny. Bo sami państwo rozumiecie – rezultat tego jest taki, że państwo jest od głaskania biednych, drapania po plecach chorych, ratowania cierpiących, ściągania kotków z drzewa, a na tęgą lagę jak wyda 2.5% to jest szał. Nie ma się co dziwić, że w takim rozbrojonym ustroju zielona bezpieka może podokazywać – a niby kto i czym ich wyodrębni ze środowiska & pognębi jak oni mają w dyspozycji kontrolę nad resztką wszystkiego co do gnębienia i identyfikowania pozostało?

Ale! Z punktu widzenia obu dwudziestek 5x5s jest dużo lepszym koalicjantem niż drugi 20^^ Zmienia to zupełnie model polityczny na pokazywanie się w krawacie i podnoszenie dzieci nad głowę w kampanii wyborczej (aby pokazać że też się takie sztuczki potrafi – “patrzcie – nie upuściłem dziecka i o Was też będę tak dobrze dbał”). Z praktycznego punktu widzenia nie zmienia to modelu sprawowania władzy 1a,2a,3a a jedynie modyfikuje rozkład akcentów. Ponieważ taki ustrój jest kontynuacją to przy każdej rekonsolidacji władzy (powiedzmy że wybory albo walne, choć przepychanki trwają stale) zmienia się charakter spuszczania konsolidującego oklepu na specyficzny 3a – najlepiej jest oklepać jakąś branżę i wydostać z niej zasoby na rozdawnictwo. No i tak się robi, bo po co napadać kogoś tak bez powodu, skoro można zabrać komuś co coś ma? W rezultacie dwudziestki nawet się nie spierają między sobą mając takiego koalicjanta jak 5x5s. Po prostu rozgrywają na zmianę ukłony w stronę “ludu” czasem starając się przejąć 8,5 i wybrane 5s. Do rozgrabienia jest więc 8+5+5x5s +dowolne 20, czyli 38+20+20+16 co daje nam łącznie 94 (prawie stówkę do łatwiejszego liczenia procentów). W tym układzie 17% (czyli nasza 16 siły politycznej, bo przecież populacja jaką żywią jest przynajmniej odrobinę większa niż 1/6 – zapewne >1/5) będąca co 6 przedstawicielem dorosłych może akuratnie reprezentować nam aspirujących, przedsiębiorczych proli (w tym kompletnych Januszy) i przedsiębiorczą klasę średnią (głównie w charakterze mikroprzedsiębiorców i kompletnej drobnicy). Jest to grupa kompletnie do zignorowania – można ich wykluczyć, ale oni tam sobie wkoło ciągle są. Pozostaje pomiędzy dwie dominujące siły skonsolidowane (dwudziestki) podzielić się tym 38. Dlatego dominującym modelem politycznym w długotrwałym okresie pokoju jest układ dążący do dwupartyjnego z kooptującą siekanką prawie równorzędną sumarycznym wpływem politycznym dwóm siłom dominującym. Powiedzmy że albo na zmianę, albo średnio są proponowane regularnie jakieś tam przepychanki dwóch sił skonsolidowanych po 20+19 (podzielmy się po równo i powalczmy o ogonek) i w takim układzie (teoretycznie) te 16 miałoby coś tam do powiedzenia jako języczek u wagi, ale oni nie mają do ugrania nic, czego nie można by im było natychmiast odebrać (nie są dla nikogo racjonalnym koalicjantem, ponieważ są sami z siebie za słabi). To jest zauważalny dla czytelników problem bezsensowności partii drobnych ciułaczy, leseferystów i innych wolnościowców – z wymienionych przyczyn te partie (na spotkaniach których jest masa pryszczatych samców i prawie nie ma fajnych dup, a kasą to tam w ogóle nie śmierdzi – nie to co w sojuzie demolewicy) są po prostu pozbawione sensu w takim rozrachunku zarówno jako koalicjant jak i jako obrońca czegokolwiek, czy operator jakiegokolwiek aparatu który nawet w targach by przejęli. Większość ludzi jest na tyle przytomnych żeby się w tym połapać jak każdy szympans bez wprowadzania abstraktu liczb, więc wyniki takich partyjek są o połowę niższe niż nawet wskazywałaby liczebność zainteresowanych (a uwzględniając samice mogliby teoretycznie dopinać się nawet do 30 tylko że tego nie da się zrobić, bo niby po co to komu?). O to taki ustrój mamy w każdym kraju gdzie jest za długo pokój, ale to jest układ polityczny, bo gospodarczy w czasie pokoju z powodu male workforce decline robi inne fiki-miki tylko się tym nie chwali że zajmuje przestrzeń. Na razie jednak zostańmy przy polityce. Wszystko zmienia zdarzenie 1b – stresor zewnętrzny, a najlepiej od razu wojna. Wtedy 2a pryska z obrad jak sen miniony i żadne propozycje rozjemcze ze strony samic nie są nawet brane pod uwagę – punkty polityczne zapewnia podaż rekruta i technicznych środków pola walki. Najczęściej też koalicje 20 & 20 są przeceniane w centy za dolara już pierwszym uderzeniem i przeprowadzana jest rekonsolidacja władzy już po innych algorytmach doboru (inne zasoby są punktowane). I nie wyobrażajmy sobie od razu ruskich czołgów na ulicach – takie zdarzenia mogą mieć dynamikę wewnętrzną (wszak supresowaliśmy >10% male workforce z kraju i świata to oni nie podbili – są świetnym materiałem do rekrutacji na mięso armatnie – co sobie zdobędziesz to Twoje). To nie są teorie – tak komuniści zdobyli władzę w Polsce – z pomocą sovieta, no ale tacy całkiem obcy to oni nie byli (no może trochę nożem chrzczeni), podobna sytuacja miała miejsce w Irlandii. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest sytuacja, w której dekompozycja zdolności osłony władzy jest taka słaba że mogą na nią się łasić podmioty prywatne (na przykład zabić generała policji czy podnieść ryzyko skomasowania przedstawicieli jednej z dwudziestek w jakimś samolocie, a następnie podnieść ekspedycji ryzyka rzeczywiste – wystarczy ryzykom nie przeszkadzać). Na razie jednak takiej sytuacji nie mamy, a trzeba pamiętać że przy takim pivocie odpisuje się część populacji i terytorium w ramach opłat za flipa politycznego. To oczywiście jest jakaś forma rekonsolidacji, ale większość ludów które to zrobiła skończyła w ramach cudzego terytorium, a nawet rezerwatu dla ostatnich durniów. To są bardzo grząskie sprawy i co najważniejsze – struktura biznesu (kapitalizm jako obecny ustrój polityczny) bardzo dobrze neutralizuje takie zagrania. Ustrój jest w stanie wydzielić Wam należną część tortu za samą zdolność podniesienia ryzyk okrojenia tortu na rzecz innego stolika. Mogą Wam “wyemitować” akcje rozwadniając wszystkim i zaprosić do stolika aby te udziały od Was odegrać – to jest świetna metoda zapobiegania eskalacji. Takim rozwodnieniem deeskalacyjnym jest właśnie dopuszczenie samic do udziału w politykowaniu. No ale nie w przemyśle^^ – tam wszyscy wiemy że suma gry od lat siedemdziesiątych jest ujemna, a tylko cyferki rosną. Cyferki natomiast nie rosną w przemyśle tylko w sektorze finansowym (banki, ubezpieczenia, giełdy). A jeszcze nie wprowadziliśmy pewnych dynamik do gry. Otóż ci spacyfikowani samce prędzej czy później ozdrowieją (czasy walenia w potylicę są chwilowo nieaktualne, ale narzędzia są stworzone i psychiatrzy przerobią na warzywo każdego wskazanego przez wymiar) i będą mogli chcieć się realizować. Chodzi o grupy społeczne, które zostały wyślizgane z konsolidacji władzy.

Scenariusz powrotu wygląda tak, że wpływy polityczne są mocowane w biurokracji, aparacie siłowym (wewnętrznym i zewnętrznym), dyplomacji, strukturach religijnych/prawnych (zależnie od modelu bo czym się jedno od drugiego różni politycznie nie sposób wskazać) i przede wszystkim bazie. Baza są to wehikuły podażowe (w tym finansowe) pozwalające dostarczać dobra publiczne (wodociągi, elektrownie, sieci teleinformatyczne, drogi, mosty, punish & enslave – siły porządkowe, opiekę socjalną, służbę zdrowia) jak i indywidualne (wypić i zakąsić), oraz stojący za tym system rozrachunkowy, kontrolny i sterujący (obecnie sektor finansowy, wcześniej struktura nakazowo rozdzielcza zarówno w ustroju feudalnym jak i monopartyjnym). Udział w wehikułach jest dzielony w nowym rozdaniu politycznym poprzez “emisję” nowych udziałów (ekspansja aparatu) minus samorzutna atrofia co uprawnia do wzięcia udziału w wojnach korytarzowych siłami wynikłymi z emisji. Dominacja w każdym z tych aparatów (w tym biurokratycznym) sprowadza się do stałego uzyskiwania uzupełnień “emisjami” z kolejnych przesileń i wciskania własnych kadr w aparat w celu uzyskania sprzężenia zwrotnego wynikłego z polityki i dalszego ustanawiania feudalnych struktur w ramach aparatu do którego ma się prawo dosłania posiłków na koszt “ludu” który na to zasuwa. W ramach gry możliwe jest przejmowanie i odwracanie agentów, ich wycofywanie i podmiany (oraz szereg innych zagrań, ale nieistotnych politycznie o których w intrygach & wojnach korytarzowych), co ma skutkować usługami jakie dany aparat może wykonać dla polityki, lub jakich wykonania może odmówić (poprzez paraliż chociażby czy przesuwanie wykresu w prawo) w ramach sporu, konfrontacji czy targów. Sam fakt zagrania w osłabieniu i brak udziału przy dzieleniu nowej “emisji” albo udział niepokrywający strat z ostatniego okresu powoduje że posłani na dany front walki z narodem o lepsze jutro aparatczycy przefarbują się do zwycięzcy. Albo przynajmniej odbarwią się z przegranych kolorów aby nie stać się branką. Pokonani mają więc nikłe szanse powrotu do gry pod własnymi barwami. W rezultacie każdy aparat rośnie podnosząc koszty operacyjne aż do całkowitej bezwładności w drodze do której może nastąpić reakcja 4b (ujawnienie się podziałów na bazie macierzy nieuwzględnianej bądź wcześniej niejawnej – na przykład nepotyzm) czyniąc sobie z bazy farmę być może ze zdolnością rozłamową (1b i krótka, zwycięska wojna o zredukowany urząd ale już pod nową władzą), która wytworzy dobro warte jakieś punkty w rozgrywce politycznej, które to punkty można wynająć, kupić, inkorporować, a nawet usynowić – zależnie od dynamiki władcy danego modelu partii (partii innych niż wzoru leninowskiego charyzmatu obecnie nie ma). Kłopot zaczyna się w mocno zdegradowanym środowisku (po bijatyce politycznej o średniej intensywności), kiedy z punktu widzenia insiderów danej bazy centralny aparat polityczny jest traktowany jako 1b – stresor i jedyną przytomną reakcją jest szukanie koalicjanta do pierwszego uderzenia na struktury polityczne aby wziąć w nich udział na jakiejś rozsądnej pozycji startowej. Takie wypadki się zdarzają, a rezultatami rozwiązywania takich napięć są przeróżne agencje tego śmego i owego czy krus, ohp czy przemianowanie zomo na prewencję i milicji na policję oraz dowcipna próba zmiany ub na uop tylko im wszystkim zmieniono szyldy, a nie podręczniki, szkolenia i formację rekruta. Co ciekawe wszyscy którzy spróbowali zagrać w prawdziwą grę i wejść w finanse albo zostali przejęci przez instytucje w które weszli (zewnętrzne dla ustroju politycznego oczywiście), albo zostali rozegrani na pozycje indywidualne (odbarwili się), albo ograni z udziałów i usunięci z kasyna. Oparcie w skonsolidowanej strukturze politycznej i gospodarczej (a nawet militarnej) średniej wielkości średnio rozwiniętego państwa okazało się niewystarczające aby tam jakąkolwiek pozycję ugrać. Rosjanom się udało (wejść do zarządu City Corp) dopiero grając całym aparatem przyciśniętym do muru, a Chińczycy sobie tam po prostu weszli. Kto wypadł z gry na butach raczej już nie wraca – zbyt wielu nowych się pcha. Chyba że wycofał się lub rozproszył na inne pozycje. Dla przykładu zsl świetnie funkcjonuje zarówno w gospodarce jak i polityce przy niezdolności odróżnienia struktur sitwy/partii od struktur samorządowych. Nawet nie muszą formalnie mieć partii politycznej żeby farmić to co zajęli, bo mają ten aparat przyparty rzeczywistością do muru.

 

Suchą stopą przez eksces pokojowy

Wskazane powyżej zjawisko uwidaczniające się podczas długotrwałego ekscesu pokojowego (tak – utrzymywanie pokoju to jest eksces społeczno-polityczny w interesie ekonomicznym przesuwającym wykres średniej wieku społeczeństwa na prawo elity konsumpcyjnej) wynika z gęstości populacji na obszarze (stawiam taki zarzut – tezę), co za tym idzie zmniejszenia kosztu funkcjonowania sieci komunikacji i z powodu taniości i dostępności jej nadużywania. To taki fenomen powstawania social networkingu. Są jednakże społeczności ekskluzywne w ramach prawie wszystkich populacji homo sapiens na planecie, które powstają samorzutnie w każdej cywilizacji technicznej jaka powstała całkowicie odporne na ten proces. Prawdopodobnie problem niedoboru wojny regulującej piramidę populacyjną przy użyciu 1b (stresor zewnętrzny) w wyniku podziału 4b (macierze powiązań między osobnikami, w tym akurat macierz pokrewieństwa szczególnie) występował dość regularnie. I musiał być dotkliwy, bo ślad po społecznościach które takich struktur nie mają usankcjonowanych nie został. Nawet spotykane po amazońskich krzakach kultury paleolityczne mają takie wydzielone struktury jak “męski klub dywagacji o problemach jakich baby by sobie nie wymyśliły”. Akurat w naszych czasach i kulturze takim środowiskiem stała się awangarda tworząca nowe języki programowania, ale wcześniej byli to matematycy, filozofowie, kapłani. Zawsze istnieje grupa ekskluzywna (dobierana wedle zdolności intelektualnych), która z powodu roztrząsanych (całkowicie urojonych) problemów jest ściśle męska (lub dominująco męska jeśli nie jest to sankcjonowane w inny sposób), i ze względu na wytworzenie nowego zasobu do kontrolowania (informacji i obrotu informacją, mnemotechniką) wprowadza nową dynamikę do działań politycznych. Szyfranci w XVII wieku byli politycznie groźni i wytworzyli nowoczesną dyplomację, kobiet-dyplomatów właściwie od tamtego czasu zbyt wiele nie ma.

 

CDN