Mechanika tworzenia mempleksów (przedsiębiorczość)(4)

Punkt zróżnicowania (szympansa od sapiensa) pojawia się w stosunku tej najmniejszej funkcjonującej grupy zbieracko-łowieckiej do innej podobnej. Ale jeśli sporządzimy wykresy zależności poziomu agresji/stresu (przemocy zewnątrz/wewnątrz grupy – militaryzacji/sił policyjnych) względem zasobów i terytorialności, to nie odróżnimy gromady szympansów od państwa narodowego po czymkolwiek innym niż jednostkach skalujących taki wykres. Jednakże sposobem realizacji władzy w podanych przypadkach jest przemoc fizyczna i aparaty ją wytwarzające jako klucze do utrzymania tej przewagi na aspirującymi do przejęcia kontroli.
Migracja osobników na intelektualnej płaszczyźnie tworzenia hierarchii poprzez manipulowanie aparatami dystrybucji pracy i redystrybucji rezultatów u zwierząt nie występuje, a u ludzi od zaledwie kilku wieków zaczęła się wyłaniać jako dominująca i choć na razie było to opisywane jako gospodarka oparta na wiedzy, to już mamy gospodarkę opartą o moce korelujące oraz środki techniczne substytuujące sztuczkami mnemotechnicznymi peryferyjne funkcje sześciowarstwowej sieci neuronowej isocortex (moduły kognitywne), które w elektronice ujawniły się pod postacią personal digital assistant – palmtopów do których stosowano pierwsze modele “uczenia maszynowego” na bazie sieci bayesowskich (wzorzec memory-prediction framework opartych o prace Jeffa Hawkinsa. Jeśli macie gdzieś pod ręką smartfona to Jego pomysł).
Ten Pan prowadzi obecnie https://numenta.com/ więc czytelnicy rozumieją gdzie ten wózek jedzie -> M$.

Jedną ze ścieżek jakie wniesiono do wnioskowania, jest sformalizowany model rewizji stanu modelu rewizyjnego (belief revision) zrealizowany przez między innymi tego Pana: Models of concept formation and semantics and their applications in robotics którego rezultatem jest uznanie hierarchicznej stratyfikacji wg zdolności kognitywnej za racjonalną i pożądaną, a skreślającą metodę demokratyczną jako synkretyczną, gdzie można podejmować wewnętrznie sprzeczne decyzje (paradoks doktrynalny) przy okazji demontując indywidualizm związany z rozproszeniem odpowiedzialności i racjonalizujący odpowiedzialność zbiorową jako samowykonalną.

Co przewidywał już w osiemnastym wieku markiz de Condorcet – polecam zestaw idei jakie konsolidował ten człowiek – anarchokapitalizm podparty socjalizmem, miejsce do zjadania się żywcem na ulicach? Markiz rewolucjonista popierający monarchię – dziś politycy też są dziwni.
Ten pomysł że demokracja będzie cykliczna i masowy rynek wytworzy silnie cykliczną gospodarkę to był jego pomysł – paradoks Condorceta.

Zgaduję że wielu czytelnikom te wnioski wydają się nieco dziwnym sprzężeniem kierującym nas w jakieś dziwne metody podejmowania decyzji takie jak… rynek? Przeanalizujemy od razu najczęściej przywoływane przez googlekomunistów (takich profesorów ekonomii co nie mają istotnego hajsu i opowiadają lemingom bajki o marksizmie i ich google z youtubem finansują żeby mogli to i owo poopowiadać o wadach kapitalizmu) kwestie podejmowania i realizacji decyzji oraz gdzie nas technologia zaprowadzi te problemy rozwiązując (nie tam gdzie Ci profesorowie opowiadają że zaprowadzi, choć kierując się tymi wskazaniami).

W skali globalnej dającą się zmierzyć przewagę (komuchy twierdzą że nierównowagę) mądrych & zaradnych nad trzema i pół miliardami dziedzicznie niezaradnych leni jest w okolicach 73000000:1 więc jak sami rozumiecie to szympansie 3,62:1 to bardzo delikatny system wspólnego podejmowania decyzji przy użyciu mobbingu, bicia, głodzenia, gwałtów i morderstw politycznych. Jeden szympans na drugiego nie zakłada takiego lewara jaki ma mądry & zaradny nad głupim & leniwym, ponieważ nasze zapisy kapitałowe są zapisem przeszłych zwycięstw (taka informacja “genetyczna” odziedziczona w systemie kierowania się do ostatnich skutecznych źródeł siły), a szympansy od razu wszystko monetyzują w samicach i żywności nie dokonując ekspansji memetycznej na inne grupy szympansów (za to genetyczną i owszem).
Oczywiście żaden Bill Gates też bezpośrednio nie trapi żadnego biednego murzyna i nie zadaje mu opresji, ale ktoś minerały na elektronikę do której potrzebne jest oprogramowanie wydobywa wykazując dochodami, funkcją i zastępowalnością jakiś lewar (nieco wyższy, w granicach ca 80mln-90mln:1). Ten lewar wynika z dystrybucji pracy, a jego skutkiem jest redystrybucja dochodu i co za tym idzie władzy podług rezultatów.
Dla kontrastu każdy szympans jest szympansem renesansu – posiada pełen zakres umiejętności & wiedzy jakie posiada każdy inny szympans z każdej szympansiej dziedziny aktywności – zna się na polityce, bierze w niej czynny udział, jest członkiem sił policyjnych, patrolowych i żołnierzem, żeruje, bajeruje i płodzi. Szympans więc jest w pełni partycypującym w każdej dziedzinie członkiem swojej społeczności i przy tej przewadze politycznej 3,6:1 będącej straszliwą opresją włączającą wszystkie brutalne zachowania jest on w porównaniu do lewaru jaki mają ludzie między sobą szympansem prawie że egalitarnym & braterskim. Rewolucje egalitarne to droga właśnie w tamtą stronę – realizacja przemocą prawa do samic i żywności, tak działa każdy ustrój ujednolicający o czym przekonujemy się tworząc takie w szkołach, w korporach i w innych oparach absurdu, gdzie nie wiadomo kto rządzi przy stole. A kiedy nie wiadomo to trzeba to ustalić – to absolutnie pierwotna potrzeba pomiarowa “kto ma dłuższego”.

Rozpatrzmy jeszcze małpią koalicję szefa z kierownikiem przy proporcji wpływu 2,66:1 dla małej firmy i 2,93:1 dla średniej. Jest tutaj jak widzicie nieco łagodniej a nawet bardziej, ponieważ szef ponosi zewnętrzne koszty polityczne, organizacyjne i kapitałowe których kierownictwo nie ponosi, więc w środkach bezpośrednich jest to 1,3:1 – 1,4:1 plus stresor dla kierownictwa, że mogą brakującej drugiej części nie ogarnąć z braku praktyki i muszą jeszcze poterminować aby zająć miejsce szefa który zajmie miejsce swojego. Alternatywnie pospadają ze skały zepchnięci przez bardziej zdeterminowanych co jest o wiele częstszym rezultatem. Dlatego koalicje są silne i długotrwałe, a do tego są to koalicje wielopoziomowe i ich elastyczność w dopasowaniu się u górnymi częściami z podparciem dolnych stanowi o rzeczywistych strukturach władzy nad dystrybucją zadań i redystrybucją rezultatów. Stawia to też samych decydentów w kooperacyjnej bieżączce pozostawiając im mało miejsca na gwałtowne ruchy. Szympansy właśnie dlatego nie są zdolne do koalicji grupami i wytwarzania hierarchii nad hierarchiami (tworzenia instytucji – aparatów abstrakcyjnych złożonych z ludzi: jednostka uorganizowana/oddział rozbity), gdyż mała lotność tych stworzeń wymaga przewagi powyżej 2,5:1 dla bystrzejszych i 3,5:1 dla bardziej opornych na wiedzę którą trzeba im przekazywać przemocą. Uzyskanie takiej przewagi małp – grupa nad grupą – nie jest możliwe z powodu liczebności, w momencie kiedy jedna grupa ma trzy razy mniej siły niż druga jest dla niej bezużyteczna, a koalicja najmniej siedmiu grup nie jest do ogarnięcia politycznie dla obecnych szympansów w obecnej ich liczebności (jednakże długa liczba iteracji zarówno wodzów jak i ich kombinacji może wytworzyć takie przypadki – homo sapiens integruje dziś olbrzymie liczebności). Nam do uznania aparatu za decydujący wystarczy skromna przewaga 1,3:1 (dla takich bardziej rozgarniętych), a 3:1 jedynie wobec kompletnie nieprzytomnych durniów z epizodem psychotycznym (zazwyczaj wywołanym stresem) kiedy trzeba wreszcie durnia spacyfikować. I w ten sposób kolejnymi konsolidacjami przenikających się koalicji o przewadze 1,3 po dodaniu kontrolowanego aparatu od najodleglejszego murzyna żyjącego za ułamek dolara po jednostkowo wybranego “Billa Gatesa” mamy zapewne 69 pięter hierarchii (1,3^69 jest mniej więcej zbliżone do różnicy wpływów pomiędzy mniej wpływową połową mieszkańców planety jednym z pięćdziesięciu mających najwięcej majątku). Sprawdźcie teraz (w ramach żartu) kalkulator, siedem miliardów root 69 – no właśnie coś takiego co mi wychodzi z excela (1,3:1 – 1,4:1) jest właściwością społeczną homo sapiens. Czyli zajmuję właściwe miejsce i póki nie zmądrzeję nie powinienem awansować – Zasada Petera. Z różnych nabazgranych krzywych wynika że nastąpi to za 5 do 10 lat a na razie jestem na progu kompetencji, co wyszło kiedy dobrnąłem do zarządzania wraz co-dzierżcą zasobem 1,4 przekraczając odrobinę to co wyszło Wam z żartu na liczydle, i gdy sam skarżyłem się na niesprawność nazbyt rozrośniętego aparatu. Różnica pomiędzy aparatem szympansów a ludzi to zaangażowanie węższego zakresu przewag bezpośrednich przez ludzi oraz częściowe zawężenie sposobu pomiaru rezultatu. Te matematyczne właściwości mogą być istotną przyczyną stabilności naszych konsensualnych ustrojów politycznych & gospodarczych oraz rozchwiania ustrojów zmyślonych (przez Marksa). Szerokość po jakiej można cokolwiek wykombinować w takim aparacie to coffin corner i to może być przyczyna dla której stanowiska okupują stare, konserwatywne sukinsyny a nie młodzi wywrotowcy. Zwyczajnie nie byłoby co okupować gdyby w ramach roszad trzeba było wyjść poza tę przestrzeń parametrów którą da się ogarnąć && przynosi wyniki. A to daje podstawę do wnioskowania o maksymalnych rozmiarach przedsiębiorstw przy skali przewag koalicji dowodzącej nad dowodzonymi. Przewag ujętych liczbowo w majątku ale opisujących dla zastanego stanu pewne aspekty bystrości rozumowania zaangażowanych, dlatego zapewne dopasowujemy się w grupy o zbliżonym stopniu intelektualnym – zbyt głupi traktowani by byli jak zwierzęta (mamy przypadki pracowników którzy w populacji neurotypowej byliby uznawani za ponadprzeciętnie rozgarniętych, jednak w środowisku wysokich kosztów życia i ich rozrzutności trzeba się nimi zajmować jak dziećmi), zbyt rozgarniętych uważamy zaś za okrutnych sukinsynów, którzy mogliby nam wszystko sami dobrze wymyślić, a ze zwykłej podłości nam tego nie czynią.

Ten wymieniony powyżej zespół zjawisk (jak widać mierzalnych i policzalnych) stanowi o memach jakimi operujemy w żerowaniu (poszukiwania przydziału zadań i redystrybucji owoców), pokładaniu zaufania w innych osobnikach, oczekiwanych owocach pracy oraz stosunkach społecznych do jakich jesteśmy inkorporowani i jakie tworzymy odgrywając role w strukturze społecznej. Z pozycji zaś zajmowanej w tej strukturze (będącej dość oględnie miarą zaradności) wynika zakres oczekiwań społecznych wobec jednostki jak i odpowiedzialności w drugą stronę – inne warunki oceny i karania za te same czyny osobników na różnych stopniach hierarchii, i co prawda pewne ekscesy (jak potrącenie pieszego czy udział w bójce) może komuś ważnemu ujść w miarę na sucho (bo przecież prawnicy wypić muszą, a zakąsić też się zdarza), to za publiczne głoszenie durnot można dostać zgniłym jajem albo nawet komentarzami w socmediach.

Dochodzi tutaj też kolejne zjawisko – w tym mempleksie wprowadzamy nowe swoją osobą a ich waga dla innych zależy od zajmowanej przez nas pozycji, więc mempleks od dołu piramidy ku górze pulsuje zmiennością tym większą im wyżej pada pytanie “rebe jak żyć?”, kiedy nie sposób udzielić jednej odpowiedzi na każdą sytuację każdego pytającego (zbiorowo przez przedstawicieli), a udzielić koniecznie trzeba gdyż po to się tę pozycję piastuje. W wyniku tych dobrych i złych odpowiedzi udaje się ustalić różnicę pomiędzy każdym osobnikiem z osobna a aparatem nad nim, z czego może wynikać większy lub mniejszy udział przy następnej strukturyzacji aparatu.

Rzućmy jeszcze raz feudalizm na ruszt. Wyobraźmy sobie (bo co nam to szkodzi sobie poopowiadać straszne historie przy ognisku), że polityczni wilcy prowadzący owce wygrywają wybory jako socpartia, że zrobią wszystko lepiej, masowy aplauz, precz z kapitalizmem i mają tę swoją starożytną teorię monetarną (o mannie z nieba), więc wszystko będzie cacy jak pozbędą się organizatorów (produkcji, dostaw, transakcji, tezauryzacji etc. bo to wyzyskiwacze i kurwie syny). W koncepcji MMT fabryki pozbawione kierownictwa nie tylko będą miały dostawy, ale podtrzymają produkcję zgodną z oczekiwaniami klienta (teraz masowego) bez organizatorów przy samym udziale proli robiących to co zawsze robili. W tym momencie dowiemy się że coś nie jest robione, a co robił szef – to jest pierwsze pytanie siedmiolatka o podział pracy w kompleksie przemysłowym kiedy zaczyna spędzać tam całe dnie przy różnych stanowiskach – “co robi szef?”, bo dziecko wnioskuje że nic nie robi i trzeba mu zorganizować “tydzień z szefem”. Od rana do wieczora. Doskonale wiem czym zajmuje się dyplomata, wojewódzki sekretarz partii i koordynator oddziałów pacyfikujących dziesięciomilionową garstkę ekstremistów, a później dyrektor szpitala, przychodni, przedsiębiorca bo się ustrój zmienił i po przetasowaniach nie było na wierzchu, ale ciągle przekładam karty. Dziecko oczywiście po dwóch dniach ma dość tak intensywnego reżimu, ciągłej spiny i nierealizowania potrzeb biologicznych (godziny posiłków nie tylko nie są regularne, czasem nie ma posiłków i żre się na wieczór kiedy jest czas; a sen… sześć godzin to rozpusta). Socwilcy mają oczywiście dwa kanały rozwiązania problemu. Pierwszy taki, że w momencie kiedy połapiemy się że wieje w tamtą stronę to my – organizatorzy, wyzyskiwacze & sukinsyny zapiszemy się do Partii i razem z nimi ten socjalizm wprowadzimy oddając nasze fabryki za stanowiska jak przy zwyczajnym, wrogim przejęciu i będziemy tam sobie z partyjnymi żyli aż do następnej razy (która zazwyczaj jest puczem wojskowym), i wtedy będziemy sobie żyli stukając kopytkami. Drugi jest taki, że oni wilcy sobie dyrektorów mianują i przydzielą do firm. Dla prola jedyna różnica pomiędzy właścicielem prywatnym a okupantem partyjnym jest taka, że partyjnego łatwiej okraść przy bezsensownej produkcji, a u prywatnego da się zarobić uniwersalny środek wymiany. Wymiana u prywatnego jest łatwiejsza bo nie trzeba jej samodzielnie korelować (kombinować), a stanowisko prola zajmuje się z racji tego, że szef kombinuje lepiej. Jednakże w żadnym wypadku nie zostaje zmieniona struktura sieci zaopatrzenia, łańcuchów dostaw i transferów. Najwyżej zostaje zdemolowana, ale koncepcja się nie zmienia – dalej są wilcy, dalej jest wilczy kapitalizm, dalej owce są strzyżone tylko trzeba nadrobić straty. Wilcy się wyżywią.

Ergo – nie następuje zmiana jakościowa, właściwie nie następuje żadna. Po demontażu personalnym w stare struktury trzeba wtłoczyć ludzi z jakiegoś innego losowania, więc jest to feudalizm wprost, ponieważ najczęściej ci ludzie nie będą mieli dość doświadczenia i mogą być nieskutecznie przydzieleni nie tworząc sieci społecznej niezbędnej do funkcjonowania łańcuchów dostaw. Wszystko pozostaje po staremu ponieważ zostało zmienione. No może nie wszystko, mechanika władzy wskazuje że taka zmiana zredukuje ilość mocy korelującej (najczęściej z braku jej przyrostu wedle roszczeń w ustroju obalanym) grającym pod władzę, więc przejmujący władzę muszą czymś zjednać organizatorów-korelatory aparatów władzy czyli podzielić się z nimi władzą nad prolami. A przecież ci co to robią zgodzą się na zmiany tylko jeśli dostaną więcej władzy nad prolami niż mają^^.

Motywacją do demontażu “obecnego porządku” (każdego porządku kiedy jesteśmy w stanie uznać go za w miarę funkcjonalny) jest wyobrażenie liczbowe nadwyżek przychwytywanych przez kapłanów/organizatorów/oficerów politycznych – czy jak to się dawnym ustroju nazywa. Oczywiście wyobrażenie we łbach durnych proli, którzy porównują cenę katalogową z kosztem produkcji i z tego wnioskują ile to się na czymś zarabia przechodząc do porządku z takimi detalami jak ceny hurtowe, koszty dystrybucji, koszty transportu, obsługa reklamacji, niesprzedane zasoby i wiele innych należymisiów po drodze. Kiedy przechwytują środki produkcji wdrażają swoje pomysły rozliczeniowe po czym ceny eksplodują, ponieważ w wyniku tej ideologii nikt nie zajmuje się dystrybucją, transportem, obsługą reklamacji, czego skutki pamiętają starsi czytelnicy z najlepszego na świecie ustroju bo na naprawie tych skutków zapewne kilka dolarów zdążyli przytulić.
Jeśli trapi Was pytanie na co chciwi organizatorzy produkcji, dystrybucji i handlu przeznaczają nadwyżki to pragnę zauważyć, że istnieją zarówno koncepcja własności czy takie szalone idee jak – “nie zabijaj”, “nie kradnij”, “nie prowokuj chooopa obok macaniem jego baby i nie rysuj kabrio która jego jest” – oraz aparat zaopatrzony w stresory i środki łączności na wątpiących w te pryncypia, gotowy w każdej chwili urządzić pierwszego maja prolom gdyby im się zachciało ośmiogodzinnego dnia pracy (niemieccy anarchiści w McCormick Harvester Co. i kilka dni później Haymarket Riot). Utrzymanie wielopoziomowych struktur z aparatami kontroli, wykonania, lochami, katami, kapłanami, politykami, ekspertami i autorytetami przemoralnymi (źli dziennikarze z zawiści ujawniają materiały szkalujące władców umiłowanych iż ci dopuszczają się ekscesów przeciwko burżuazyjnej moralności “dożywocie z jedną babą”) co nieco kosztuje, bo trzeba te opinie dystrybuować, dyskredytować przeciwne i upilnować swawolę. Nie bez powodu te same pryncypia wytworzyły wszystkie cywilizacje jakie istnieją, pozostałe (które już nie istnieją) nie mają zdolności do komasowania nadwyżek wynikających wprost ze stratyfikacji zdolności decyzyjnej które można wyrazić stopniowaniem po pagonach, po wpływach politycznych, po stanowiskach w aparatach (ideologicznym, dystrybucji informacji – medialnym, przeciwdziałania wywrotowcom – ścigania, fiskalnym) lub kontrolowanym majątku, i to ostatnie najskuteczniej wykazując liczbowo realia najbardziej bulwersuje niezdolnych do walki o najwyższe pozycje i szafujących koncepcją aby tych pozycji nie było.

Będą – te pozycje i objaśnienie przyczyn tak drastycznej stratyfikacji społecznej, przy tak aksamitnych środkach.

CDN