Obrazki z warsztatu dla fanów zse1

Tekst dla garażowych fanów pierwszej odsłony zarobmy.se z wieloma nieostrymi obrazkami (wyłączyłem lampę żeby było ładnie – nie pomyślałem że będzie długa ekspozycja i ruch, a focus zgłupieje). W ramach dygresji robiłem te zdjęcia tym, co było hiciorem prawie dekadę temu i mam nadzieję przeżyć całą tę rewolucję techniczną nie kalając się smartfonem ani kontem na fejsie. Niech se bokiem, bokiem przejdzie nowe. Dla nieznających tekstu odnośnik.

W ciągu ostatniego roku wydarzyło się wiele rzeczy, w wakacje 2018 zamknąłem zse z braku czasu, w lutym 2019 wskrzesiliśmy je już jako zse2, ale prowadziłem to już z innych pozycji na których to nic się nie zmieniło nie w widoku nieba ni ziemi:

I stale rośnie liczba ludzi uważających mnie za sukinsyna, ja moich klientów też postrzegam w kategoriach chytrych… i tak sobie ta stratyfikacja społeczna funkcjonuje, a przy okazji na rozkaz organizuję działy produkcji i na taki sam rozkaz je rozwiązuję, a częste przekładanie tej wajchy rzuca moją płynnością, przyprawia o desperację, psuje nerwy i ostatecznie doprowadzi do pijaństwa bo w przeciwieństwie do podwładnych nie bardzo mogę wskazać winnych odwiedzając ich cubicle po cubiclu z rozpędzoną piłą łańcuchową, aby dać upust niezadowoleniu z rzeczywistości wyświetlanej na tym nienajlepszym z serwerów.

Przestrzeń w krajach gdzie jest zimno ze względów podatkowych kosztuje nazbyt wiele. Kataster pół procenta wyceny podatkowej (różnej od rynkowej oczywiście) i domiary za to jak daleko są słupy od siebie (im dalej tym drożej) jak wysoko dach, jakie jest ogrzewanie, czy ściany są izolowane, oraz inne takie udogodnienia jak wielkość wjazdu – pełen odlot dla siedzących w podatkach. Czytelnicy co wtargnęli ostatnio do Kalifatu i byli w skarbówce mówią, że odlot większy niż w Niedorzeczu, ja chyba przywykłem i w Niedorzeczu chamstwo i bezczelność urzędactwa mi nie odpowiada bo od przepisów i tak wynajmuję prywatne biurwy. Z tych przyczyn elastyczność prowadzenia produkcji wymaga aby działy mogły rozwijać się w razie potrzeby oraz zwijać gdy braknie im zadań. Najlepiej z dnia na dzień. Obecnym standardem transportu na podłodze są palety transportowane ręcznymi wózkami, podnoszone na wysokość roboczą ręcznymi wózkami nożycowymi, oraz transportowane wózkami z napędem w kategori A i małym B. Ze względu na przeciętny wiek pracownika produkcji w Kalifacie Północy nie można oczekiwać przepychania tony ręcznie, z czego wynika że po podłodze będziemy najczęściej poruszali się przy użyciu A i jeśli będą niedogodności w podjęciu transportu to małym B. Podejrzenia że takie będą potrzeby w przemyśle miałem od dawna i zacząłem coś tam sobie dłubać wiele lat temu na potrzeby własne sprawdzenia koncepcji (na końcu w historycznych będzie zdjęcie praprastołu), a przy użyciu bazy przemysłowej jest to po prostu mniej praco- i kosztochłonne, choć oczywiście wraca stare i wszystko jest przewymiarowane, bo z papieru to chińskie można kupić tylko nigdzie się tym nie pojedzie. Przewymiarowane czyli dobre.

Z racji gabarytu nie odnalazłem jeszcze sensu w targaniu urządzeń powyżej dwóch ton, ale ta chwila dopadnie mnie chyba w tym tygodniu; na razie przestawne są stanowiska robocze maszyn mieszczących się na podstawie rozmiaru palety 800×1200 i podwójnym 1600×1200 z racji tego, że na zwyczajne przyczepy i do dostawczaków palety wchodzą po szerokości 1200 z niewielkim luzem, a przecież kiedyś trzeba będzie ruszyć za chlebem, gdy wszystko już na miejscu zeżremy. Palety naturalnie wykonane są z czarnej 355, bo taki materiał występuje naturalnie w środowisku żerowania chąśników, ale wcześniejsze wersje (praprzodki prototypów) robiłem z profili, które występowały naturalnie w poprzednim środowisku żerowania. Wyszło przy tym wiele zabawnych historii jak edukacyjna wersja autocada, która przewymiarowała wszystko w dół o jakieś 3% i po przepuszczeniu przez nią wszystko wyglądało normalnie, ale wózek typu A nie dał rady wsadzić wideł – po szerokości między nogami brakło nastu milimetrów co oczywiście wyszło dopiero po wykonaniu detalu i próbie jego zabrania ze stanowiska. Za duże o tyle procent mogą (wraz z przytomnymi tolerancjami wykonania dla 4mm blachy) nie wejść do środków transportu (bus, przyczepa) po szerokości.

Jako że decydenci w Babilonie żyją w nieco radośniejszym świecie od nas podnóżków, wycieraczek i prolokompostu z racji zapewne smuklejszych asystentek, wystroju wnętrz i weekendowych antydepresantów trzeba racjonalnie wykonywać rozkazy tak, aby przynajmniej wyjść na zero będąc z rezultatów równie niezadowolonym jak sami pomysłodawcy – każdy swą część poniesie strat. Rozkazy Babilon może wydać własnej biurwie od zamówień – i wtedy będzie działo się długo długo nic, a potem szlag trafi kupę kasy i wszystkie normy będą zrealziowane, a o sukcesie zaświadczą tomy analiz i manko na koncie. Może też wydać takie rozkazy swoim podnóżkom podwykonawcom, przedsiębiorcom-dupolizom, wtedy rzeczy staną się ASAP (As Soon As Paid^^) lub chociażby uznane za możliwe do zapłaty w jakimś terminie, bo takie korpo to oczywiście kredytują dostawcy na odroczonych terminach płatności – małe firmy są dla korpo kredytodawcą, a dla MiŚiów kredytodawcami są prole – przy czym oba te poziomy są do tego przymuszone. Tym razem padł rozkaz “zorganizować spawalnię właściwych rozmiarów (rightsize)” i szerokim gestem zakreślono terytoria na mapie, które temu procesowi mają podlegać. Jak to zwykle w lochach władców ciemnoty, wszystkie te korytarze były już zajęte przez miniony, materiały, maszyny, produkty w różnych fazach produkcji, same zaś komnaty trzeba było sobie tam wygospodarować, sprowadzić narzędzia i miniony jakie bezpańskie upańszczyć. Jak to zwykle bywa przy późnowiosennej/wczesnoletniej fazie wydawania rozkazów w końcowej fazie ostatnich wzrostów w cyklu, przebudowa lochu musi być traktowana jako doraźna, personel jako tymczasowy, a wydane rozkazy jako realizację doraźnych obiecanek wobec klientów, które na pewno są już spóźnione. Jeśli jednak płynność jest, to w pas się kłaniamy i ruszamy rzeźbić. Co kto sobie wyrzeźbi to jego. Na sam koniec miałem więc wyrzeźbione mobilne stanowiska spawalnicze wyglądające tak:

Na przedstawionym obrazku jest góra gratów potrzebnych “spawaczowi” (fabrication – blacharz, ślusarz, spawacz) na małej produkcji w czasie pracy. Wszystko zintegrowane na palecie, czyli dwie butle (argon i mieszanka) odpowiednio do tiga (zielona kropka) i miga (czerwona), obie masą podpięte do konstrukcji wyposażonej w gniazda na wejście i widoczne po prawej wyjście masy na jakiś właśnie robiony obiekt (czerwona kropka dwa obrazki poniżej – widok od strony rozdzielnicy). Z tyłu jest rozdzielnica, a z przodu wyprowadzenie gniazda 220v na szlifierki. Na krańcach półek magnesy (żółte kropki na obrazku poniżej) na których trzymają się narzędzia, bębny po drucie do zawinięcia kabli na czas transportu (fioletowa kropka na obrazku poniżej) są też z tyłu na pozostałe kable w tym mig. Czerwony przycisk (zielona kropka na obrazku poniżej) leżący na przyłbicy to odcinacz prądu do widocznego (niebieska kropka na obrazku poniżej) minarc150 – ponieważ odłączenie takiego scratch startu wymaga zerwania łuku, a nie chcemy stracić przy tym osłony gazu na nierdzewce, to czytelnik zrobił nam taki przyrząd do rozłączania zasilania na czas wciśnięcia przycisku co gasi spawarkę (wystarcza do zerwania łuku, a spawarka zaraz wznawia chłodzenie, a że to analogowa to zapewne jej nie szkodzi – na razie działa). Z tyłu widać (niebieska kropka) deflacyjny szaber (ACDC tig do aluminium) z zamykanej fabryki – oczywiście za gotówkę syndyk to puszcza bo społeczenstwo to bezgotówkowe, białko na to kosztuje dodatkowo watę więc sami państwo rozumieją, że to wszystko jest bez cukru z którego jest wata.

Rzućmy jeszcze okiem na tył tego zestawu:

Wspomniana rozdzielnica (fioletowa kropka) składana przez czytelnika (dostarcza mi gratów na palety – zarabia.se). Bębny po drucie (żółte kropki) na wąż od miga i siłę na czas transportu. Pod kołami migomatu widać podkładki uniemożliwiające ruch maszyny – nawet przy transporcie przyczepą nigdzie nie pojechało, choć złośliwie przed przejściami porobili potykacze żeby transport miał problem. Bo przecież ta historia ma ciąg dalszy, w którym to te wszystkie wyprodukowane udogodnienia transportowe z racji wygaśnięcia zapotrzebowania na produkcję wyjeżdżają do innego kurnika (naturalnie prowadzonego przez lisa) aby nie zajmowały miejsca, bo przecież te wszystkie maszyny pod daną produkcję za własne kupiłem i po dwóch miesiącach padła (co wygenerowało w księgach takie manko, że ślad po zysku nie został). A tych stanowisk jak zaraz pokażę jest więcej, co jest właściwym mnożnikiem strat. Oczywiście osoby znające się na maszynach od razu sobie w głowie liczą, że stawianie doraźnej produkcji na analogowych EWM to na dwa miesiące jest pewna rozrzutność, bo te maszyny z zasady wytrzymują ponad 30 lat – proporcojnalnie do grubości 4mm blaszki na jakiej zostały postawione. Czyli po spadku koniunktury ktoś wchodzący na rynek z kredytem na maszyny u szyi będzie musiał konkurować z takim poziomem zapasów spłaconych na poprzedniej górce, więc kosztorysowo wywinduje to ceny, ale rozkład kosztów będzie dramatycznie różny. Czyli ktoś nowy zamiast brać kredyt na maszyny będzie robił za murzyna u starszych przedsiębiorców – system finansowy taki zgotował młodzieży los.

Oczywiście nie jest możliwe, żeby w ekonomicznie zasadnym czasie spawać takie grubości tym zestawem, więc w kolejnym dołożone jest to:

Czyli oznaczona zieloną kropką chłodnica podpięta do identycznego, trzystuamperowego Messera (EWM, czerwona kropka) co pozwala wyzyskać spawarkę zgodnie z tym co podał producent, bo bez chłodzonego uchwytu na grubszym prądzie zabawa dość szybko staje się utrapieniem. Tradycyjnie dwie butle (będzie tu jeszcze tig, ale już nie scratch tylko normalny – po kryzysie^^). Wyprowadzenie masy ze stołu (błękitna kropka), prąd do szlifierek (niebieska kropka), magnesy na krawędziach półek (żółte kropki). W rogu druciarstwo połączenia siatki ze stołem – rezultat wydania polecenia dwóm inżynierom zamiast spawaczom/blacharzom, którzy by na siłę dociągnęli brakujące milimetry do stołu i zespawali.

Poniżej widzimy mocowanie butli (zielone kropki) i chłodnicę uchwytu (czerwona kropka) z innego rzutu:

Oraz stanowisko “od tyłu” od strony rozdzielnicy (czerwona kropka poniżej):

Tu jeszcze bez bębnów i z niepodłączoną rozdzielnicą. A poglądowo poniżej kolejne stanowisko:

Z widocznymi miejscami na butle (zielone kropki), kempact pulse ze zintegrowaną chłodnicą (niebieska kropka) i przenośny minarc mig170 z drutem bezosłonowym (czerwona kropka) który leży tam gościnnie zajmując miejsce pod tiga ACDC “w przyszłości” (zapewne tego zielonego z pierwszego ujęcia tam wstawię) ponieważ kempact pulse jedyne ekonomicznie zasadne zastosowanie ma w spawaniu aluminium i do tego jest przystosowany wraz z całym osprzętem i obecnie na tym stanowisku jest jeszcze stacja filtrująca (https://www.srsafety.com/pl/products-se/stacja-2456/filter-2465/sr-99-1-filtr-sprezonego-powietrza-h03-2810.html) spięta z przystosowanym do tego speedglasem 9100XX + Fresh-Air C. Koncepcja spinania speedglasa z filtrami sundstrom powstala mi w głowie kilkanaście lat temu kiedy przekonałem się, że filtry co prawda sr robi bardzo dobre, ale ich maski nijak nie pasują pod przyłbicę i nie nadają się do spawania w żaden racjonalny sposób (sr ma co prawda linię przyłbic spawalniczych do kopalń i one są na pełnym wypasie, ale nie są dostępne na otwartym rynku bo i ceny mają nieco kosmiczne) – zintegrowałem wtedy speedglasa 9000 flex z sr metodami garażowymi i hula to do dziś. Rzućmy okiem z innej strony (nieostrej^^):

I tak samo widzimy magnesy na krawędziach półek (zielone kropki), 220v dla szlifierek (fioletowa kropka), gniazdo dla kabla masy wyprowadzony ze stołu i gdzieś tam na półce kabel masy z gniazdem (zapętlony żeby się nie kurzyło, ale wtyczka jest tam aby ją podpiąć do tiga jaki tam będzie osadzony podobnie jak w wersji z pierwszego pokazanego wyżej stanowiska (tam jest to tak właśnie rozwiązane). Oczywiście te stanowiska powstawały etapami – pierwsze na zasadzie “o leży, pasuje – przydasię”, a kolejne już w nieco bardziej planowany sposób. Spójrzmy jeszcze od strony rozdzielnicy (zielona kropka poniżej):

Węże zwinięte do transportu (stanowisko w przypadkowym punkcie składowania), dwie czerwone kropki wskazują miejsca na butle, migomat minarc 170 z drutem bezosłonowym gościnnie tam stoi pod kolor, żeby się nie walał. Migomat z drutem bezosłonowym jest bardzo dobrym substytutem małej spawarki elektrodowej dla osób niezdolnych (z braku praktyki) pokleić czegoś elektrodą, a całe przygotowanie go do pracy sprowadza się do podłączenia do prądu i da się to zabrać na ramię. Oczywiście jest do niego przypięta szlifierka (na załączonym obrazku), oczywiście trzeba zabrać przedłużacz, oczywiście maska i inna szpeja więc mobilność z obrazków reklamowych to żart (minarc150 na elektrody jest trzy razy mniejszy i z powodu pięciokilowej szpuli drutu w środku tyle razy lżejszy) no ale wymaga coraz mniej powszechnych kwalifikacji, których nabywanie trwa nieco dłużej niż kliknięcie lajka na fejsie.

W środowisku płaskich posadzek dzisiejszych hal (dawne hale produkcyjne miały parkiet z wbitych pionowo pali drewnianych, dla przykładu taka hala z taką podłogą częściowo jeszcze widoczną gdzie nie zalali betonem jest tutaj: 51°47’55.6″N 19°23’58.2″E) transport takich stanowisk sprowadza się do odłączenia zasilania i można z butlami i całym majdanem jakiego “spawacz” potrzebuje, jechać do innego działu i w kilka minut przywrócić do pracy bez targania butli. Oczywiście nie zamieszczam na razie osprzętu takiego jak wyciągi, obrotnice i stoły (też przenośne na paletach wszystko), ale oczywista oczywistość że jest tego trochę więcej, więc w palecie zakupów musiał się znaleźć i jakiś dodatkowy widlak (korpobiurwa rozpatruje zakup już rok, oferty są złożone więc akurat w środku kryzysu zimą będą kupować – na pustej kasie^^). Oczywiście jak już wdrożyliśmy te palety, to nie było co sobie żałować i na podwoziu czołgu powstały dźwigi, mosty składane, radary – cała menażeria. Także jedna z walcarek:

Których oczywiście było więcej bo to nie wiadomo komu akurat, i gdzie to potrzebne. Czy przebudowywana właśnie prasa:

Bo za niska była i kilka rzeczy się tam nie mieściło. To co widać to jest paleta 1600×1200 czyli podwójna. Powstały też stoły na materiały i narzędzia:

I podwójnego rozmiaru (1600×1200):

Gdzie powieszono szlifierki (pomarańczowe kropki), uwzględniono półki o godnej nośności (zielona kropka), zaplątała się tam wyciągarka z XIX-wiecznej suwnicy (żółta kropka), metrowa suwmiarka (fioletowa kropka), oraz kupa innych narzędzi (niebieska kropka). Które to stoły niczym króliki namnożyły się w otoczeniu. Jednakże zachowały się też prototypy wykonywane z doraźnie zdobytych materiałów w poprzednim garażu:

Gdzie na obracanym stanowisku zamontowano szlifierką (fioletowa kropka), przecinarkę (zielona kropka), rozdzielnica jak widać jeszcze budowlana, i stos przeróżnego, naciętego odpadu na dole. Konstrukcja z profili, a nie giętej blachy. Oraz pierwszy i najstarszy zachowany model z czasów fabryki, której już nie ma:

I tutaj głowica od zabytkowej drukarki (zielona kropka) z zamocowanym kamieniem do szlifowania, imadłem (czerwona kropka), rozdzielnica również budowlana (niebieska kropka), i szlifierka z zamocowanym “stolikiem” do precyzyjnego docinania drobnicy, leżąca luzem na stole (fioletowa kropka). Na zdjęciu widać w prawym, górnym rogu podstawę masztu z zasilaniem 220v na żurawiu, do którego jest przeciwwaga sprężynowa dopasowana do pracy z kątówką. Oczywiście przeróżnych maszyn zamontowanych na takich stanowiskach przygotowałem większe mnóstwo, ale że mobilne to nóg dostało i zagarnęły to przeróżne działy i wydziały.

Na rynku gdzie oczekiwania zarabiających rozjechały się z ofertami płacących tak, iż trzeba zapychać tę przepaść dzikim ludem niekwalifikowanym mobilność warsztatu ma wielką zaletę, gdyż pozwala przenieść się pod inny dach, gdzie nagromadzono mniej zleceń głupich i źle płatnych więc są przynajmniej te źle płatne i nieupierdliwe. Nie ma się co oszukiwać, że koń jest martwy i prowadzenie przedsiębiorstwa w przemyśle sprowadza się do spekulowania na różnicach pomiędzy tanim a tańszym wykonawstwem, więc możliwość opuszczenia przedsiębiorstwa, gdzie się zrobiło nazbyt tanio ma wielkie zalety.

Przez jakiś czas tekstów będzie mniej, znowu coś rozkręcam i muszę naładować baterie po tegorocznej kolejce górskiej.