Patchowanie systiemy – konspekt pogadanek na zjazd kumotrów

W hierarchicznym systemie społecznym jaki zastaliśmy wszystko jakoś dynamicznie działało. Urodziłem się gdy ludzi było jakieś pięć miliardów i czekała nas świetlana przyszłość. Doczekaliśmy tej świetlanej przyszłości, jest nas ponad osiem miliardów i coraz trudniej znaleźć ludzi, którzy cokolwiek umieją, produkty rozpadają się zaraz po wygaśnięciu gwarancji. Inżynierowie zwalają to na księgowych, księgowi na klientów, klienci na ukochaną władzuchnę, władzuchna na księgowych żeby płacili podatek od śmieci jakie powstaną niebawem z ich produktów, księgowi zwalają koszt na klienta i półki pustoszeją. Nieśmiałe pomysły rozłożenia opłaty za produkt na czas jego działania, tak aby klient płacił tak długo jak jego beczka jeździ sprowadziły się do pomysłu prywatnego leasingu, którego cena odstrasza klienta. Ponoć my te wszystkie niezniszczalne produkty robiliśmy, dlatego że nie potrafiliśmy zaprojektować ich nietrwałości i wszystko było przewymiarowane. Teraz potrafimy i rezultaty widać na wysypiskach.

Ten proces dotyczy nie tylko samej techniki technicznej, ale też obrotu materiałami, logistyki, zatrudnienia. Jakości zarządzania. Jakość kształcenia była tak nieopłacalna, że dziś trudno znaleźć kogokolwiek, kto umie samodzielnie zintegrować i przeprowadzić przedsięwzięcie (poprowadzić przedsiębiorstwo) znając każdy aspekt jego funkcjonowania jak legendarni przedsiębiorcy (Krupp, Ford) swoje. Właśnie minęły nam czasy gdy można było kwalifikacje kupić z rynku o nieograniczonej podaży, boomerzy się wyemerytowali lub wymarli, po nich została dziura kwalifikacji bo po co ktokolwiek miałby je zdobywać kiedy boomerzy uparcie zajmowali wszystkie stanowiska swoją liczebnością?

Miałem taki pomysł, żeby zorganizować przedsiębiorstwo jakiemu w rezultacie się obecnie sprzedaję. Ale kiedy realizowałem zdobycie kolejnych kompetencji i wreszcie mam kapitał aby to zrobić okazuje się, że nie potrzebuję kapitału – każdy jeszcze żywy boomer ma te wszystkie maszyny i ciąg produkcyjny, klientów i sprzedaż. Nie mają jednak kim produkować. Nie żeby ludzi brakowało, ale takich którzy mogą przyjść i pracować od razu nie ma, podaż zanikła. Zanikła ponieważ dla dobrego samopoczucia ogółu wykluczono dzieciom selekcję, a co za tym idzie wykluczono transfer wiedzy od specjalistów do wyselekcjonowanej gówniarzerii, która ma prerekwizyty do zagadnień przez nich omawianych. Jedyna kadra jaka nam została to rodzinni hobbyści, gdzie kwalifikacje są przekazywane z ojca czy wuja na gówniarzerię z selekcji rozrodczej (znaczy swoich uczą). Klany obsiadły rurociągi, ponieważ nie sposób użyć pewnych kwalifikacji zawodowych (choćby spawania) poza rurociągami, a nie pomiędzy tymi najwyższymi, a tymi ze szkółki niedzielnej w Gliwicach nie istnieje żaden przemysł. Światłe, słusznie minione ustroje rozwiązywały to tak, że przedsiębiorstwa marnowały środki na kształcenie nieprzeliczonej rzeszy selekcjonowanych w procesie edukacji ludzi, a że podaż (z tych przedsiębiorstw) była za duża (więc zarobki liche) to z selekcji trafiali się już tacy jacy byli, rzemiosło ogarniali, ale jedyne co z nich dało się zrobić to fachidioten (wąska specjalizacja). Podobnie jak na rurociągach wydarzenia potoczyły się w każdej specjalizacji do tego stopnia, że nieselekcjonowany inżynier po studiach nie ma gdzie iść na praktyki nie mówiąc już o pracy (bo nic praktycznego nie umie, natomiast to co umie to można nauczyć nastolatka i też działa, mimo że taki nie bardzo rozumie co i po co robi w projektowaniu, ale też mu wychodzi bo to jest wyłącznie obsługa narzędzia).

W tej przygodzie jaką przeżyłem zdobywałem kolejne kwalifikacje, które rozpoznawałem tym, że ktoś chciał za nie płacić bo ich brakowało. Jakoś astrofizyków nie brakowało więc szybko to rzuciłem i zająłem się przyziemnymi sprawami. Przypadkiem księgowych też nie brakowało, choć ta wiedza przydała się później, ale do niczego nie przydaje się na samym początku, a początek przedsiębiorstwa bez niej to proszenie się o ciężary od Kapitana (wszak kapitan spasiony biurwą, a ktoś tę lektykę nosić musi – przedsiębiorca na ochotnika wystąp). Kiedy jednak tylko zdobywałem kwalifikacje okazywało się, że trzeba jeszcze doświadczenie, to też zdobywałem pracując jak @nomad za psie stawki. A później wprowadzili jeszcze kupę kwitologii, ale już z braku podaży kwalifikacji nikt o te papierzyska nie pytał – trafił się dobry timing. Zrobił sobie człowiek blacharstwo przemysłowe (to od statków, tak gabarytowo, nie to od klepania bryk), spawanie, cnc, trochę automatyki, elektroniki i po jakimś czasie ogarniał cały proces produkcji powoli kolekcjonują urządzenia do wykonywania każdej z tych prac aby wreszcie złożyć sobie z tych gratów własny interes. Z programowaniem jakoś nie szło – w latach dziewięćdziesiątych ilość narzędzi pozwalająca wejść coraz mniej rozgarniętym zaczęła ważyć na stawkach w takim tempie, że trend nie pozwalał się ukryć i taki się utrzymał. Wiem że dla ludzi o niesortowanych kwalifikacjach są to zarobki wzbudzające, ale wielu z naszych czytelników robi w IT i (co nas zaskoczyło w czasie zjazdu w Kopanicy) ci ludzie dyskutowali o cenie catteringu ponieważ miało to dla nich znaczenie ekonomiczne. Czyli te zarobki nie są jednak takie wysokie, praca tam stała się po prostu nową przeciętnością.

Kiedy już tak nauczyłem się i wypraktykowałem w cały procesie produkcyjnym prowadzeniu przedsiębiorstw, wycenie, kosztorysach, prowadzeniu niezbędnej biurwokracji, mykach podatkowych i unikach przed biurwą nie mającą nic lepszego do roboty niż pacyfikowanie podaży okazało się, że w całych łańcuchach produkcyjnych mało kto został z ludzi ogarniających w szczegółach każdy z aspektów prowadzenia tego bałaganu. Nagle cały plan okazał się zbędny. Boomerzy potrzebowali żeby tak jak dawniej ktoś umiał ten bałagan ogarnąć. Bo produkcja została tylko że zatomizowana na fachidioten przykrytych warstwą organizujących ich laików i warstwą biurwy doklejającej do tego papierki. Robić nie ma komu, a żeby jeszcze ktoś od początku do końca rozumiał jak do tego robienia dochodzi i co będzie z tym dalej to już ze świecą szukać.

Oczywiście potrzebny jest jeszcze pion sprzedaży, ale akurat teraz tam podaż jest nieograniczona – sprzedawców jak psów, a podaż towarów tak niska, że klient i tak się prosi. Co prawda wolumeny są nieprzystające do produkcji i widzimisie tych warstw biurwy aby dostarczyć fachidiotom klocki, z którymi idioci sobie poradzą z sufitu, ale wybór jest taki, że można jeść albo nie jeść, a śpiewki o wybraniu innego dostawcy to zwrotki które już wybrzmiały bo z ograniczonej puli wykonawców i tak każdy komu wzrośnie wolumen wybiera tych samych czyli jedynych jacy jeszcze są. Kto by pomyślał że kapitałowe środki produkcji doprowadzą do współdzielenia kwalifikowanego pracownika przy takiej populacji?

To wszystko kiedy większość tej populacji na własne życzenie wykluczyła swoje dzieci z selekcji, aby któreś nie poczuło się gorsze. A dzieci i tak mają swoje własne hierarchie gdzie doskonale wiedzą kto z czego jest lepszy co zazwyczaj sprowadza się do prostej kwestii, że dzieciaki z wysokim IQ po prostu są lepsze w każdym niezależnie mierzalnym wysiłkiem aspekcie (bo ilość lajków i friendsów jest co prawda mierzalne, ale wysiłkiem jest tam kliknięcie – o taki świat sobie klikali). Później mamy brutalną selekcję pomiędzy niedobitkiem przedsiębiorstw podażowych (gdzie mediana pracowników zarabia znacząco powyżej średniej, często mnożnikiem) i bsjob gdzie ujawnia się mediana zarobków niepokrywających kosztów życia. Każda próba przymusowej unifikacji (aby ktoś nie poczuł się gorszy) doprowadza do selekcji negatywnej i na platformie pozostają gamonie, a specjaliści i tak znajdują sobie nową knajpę gdzie spotykają sobie podobnych. Podłączone do tego bloga (który w zamierzeniu oficera prowadzącego miał byś portalem, tak mu się przyśniło tylko podaży tekstów nie miał kto ogarnąć) forum tak zadziałało. Tak działa wiele specjalistycznych miejsc podłączonych do specjalistycznych sklepów (cnc.info na którym jak widzę mam konto, które niebawem będzie mogło na legalu piwo kupić).

Dlatego nie chce mi się pisać o polityce i podobnych, nieistotnych bzdurach. Był tu @Rysio, który jest tym zainteresowany, światły patriota. Tyle że struktura polityczna sprowadza się do siłownika, który kupowałem jak na targu już kilkanaście lat temu kiedy tylko była taka potrzeba (pułkownik w Polin to nie jest droga rzecz), tylko że na co kupować siłownik, który nie potrafi przymusić populacji do noszenia kagańca, a wsławić potrafi się najwyżej torturowaniem w kiblu przypadkowo zatrzymanych? No co taki bezsilnik niby może? Strukturze społecznej należy pzowolić aby sobie w spokoju i przy ograniczonej podaży dóbr & usług zgniła, a swoje tworzyć w oparciu o to co z innych przyczyn zachowała się zdrowa. Przy obecnej dysproporcji ludności z kwalifikacjami do środków produkcji nie trzeba wytwarzać nowych struktur wytwórczych – władzuchna sama wymyśli (choćby i bezwładnością rozliczeń) aby środki te wykorzystywali ci, którzy potrafią bo wszystkich nieracjonalnych rozwiązań już próbowali i pozostały tylko te których nie chcą.

Oczywiście spatchujemy im tę systiemę podażą (w jakimś ograniczonym do ich zdolności wymiany zakresie) tak jak patchujemy w swoich przygodach własne braki w kwalifikacjach zdobywając kolejne. Tak samo jak sprzedawcy i struktury sprzedaży są obecnie tanie i brać-wybierać tak struktury polityczne do wyboru, do koloru. A półki pustoszeją. Nie za sprawą braku podaży tylko niskich kwalifikacji menadżerów na łańcuchach dostaw, którzy starają się wysyłać towary za papierki, za które to papierki nie mogą niczego podjąć z miejsca do którego towar dostarczają. Czekamy tylko, aż ogarną się z propozycją dostarczenia takiego rozwiązania jakiego nam trzeba. Bo na razie to muszą się jeszcze po przepychać między sobą kto z tą propozycją zostanie wypchnięty przed szereg, oraz ile biurwich głów trzeba będzie zaoferować do redukcji. Jeszcze wyskoczą z jakimiś propozycjami nieracjonalnymi, które poskutkują kolapsem rozliczeń i dojrzeją do tego żeby się sprzedać. Tyle że w tym czasie wytwarzamy własne struktury rozliczeń, własny struktury dostaw i czy my będziemy w ogóle chcieli cokolwiek od nich kupić?