Mechanika tworzenia mempleksów (przedsiębiorczość)(1)

Przyjmując “niepatologiczną” postawę przeciętnego homo sapcia znanego z naszych czasów można sobie wyobrazić, że taki osobnik chce zabezpieczyć swój byt, realizować hobby, pasje etc. Pozornie nic groźnego. Jednakże! W czasie kiedy realizuje swoje cele indywidualne nie wkłada on swojej pracy w dzieła starszych & mądrzejszych i marnuje w ten sposób ICH zasoby, które przecież przed chwilą (mtm – polityka) wszyscy^^ wspólnie^^ współuczestnicząc^^ w procesie politycznym uznaliśmy za dystrybuowane w “części większej niż całość”^^ (bo przecież decydowało więcej mocy politycznych niż jest w populacji – nawet bóstwa interweniowały) przez reprezentantów naszych^^ dla naszego dobra^^ zgodnie z naszą^^ polityczną wolą. Jeśli jako członkowie gromady homo sapków czujecie się w tym procesie redystrybucji bananów & samic wyślizgani to pozostaje zmienić płaszczyznę rozstrzygnięć. Oznacza to że w grze o skończonej sumie zasoby (waszą pracę) już ktoś sobie politycznie przypisał (You Own Him druga strona IOU) i do tego wszyscy podzielają tą dominującą opinię że to właśnie tak ma być bo tak się wszyscy umówili. I w powyższych wyliczeniach politycznych dostrzegliśmy już, że ekspansja władztwa przekracza sumę faktów jakimi rozporządzamy więc w biznesie zapewne musi być tak samo, a cała koncepcja dystrybucji wysiłku gromady sprowadzi nam się na końcu do jakiegoś skonsolidowanego 105:29 wyznaczającego proporcję YOH dla wszystkich przekonanych że są zobowiązani. Tak samo więc jak w polityce będzie tu wyłącznie zabezpieczanie bytu dominującej linii rozwojowej, nie będzie żadnego hobby i żadnych peryferiów o stopniach swobody – konsolidacja jest absolutna i jest jedynym celem. Nie możecie więc w czasie swojego życia realizować żadnej woli poza wolą dominujących w gromadzie, a mempleks ustroju gospodarczego ma jedynie Was omamić ułudą realizacji Waszych pomysłów już za chwilę po tym jak zrealizujecie te cudze. I że ta chwila to jeszcze nie tym razem, ale jak jeszcze zrobicie to i śmo to już na pewno.

Podejrzewacie że czyjaś wola jest więc realizowana – słusznie – i pozostaje jedynie wspiąć się na ten szczyt. W czasie wspinaczki miną lata, zapomnicie o każdym hobby jakie kiedykolwiek mieliście, a pozostanie jedynie dysponowanie IOU i rosnąca góra YOH. A jeśli już dotrzecie na jakąś lokalną górę to zauważycie że stare hobby już zbladło a ci na górkach mają większe & droższe hobby. A ci na samej górze grają w politykę, władzę i posiadanie. Czyli hobby do którego narzędziem jest własny mózg – właściwie niczym innym się te szare komórki nie zajmują. Jeśli uważacie postawę dysponowania zobowiązaniami wszystkich żyjących za patologiczną to zastanówcie się czemu sami zobowiązani biorą te swoje obowiązki na poważnie i je realizują. Też wariaci?

Zaplączmy się więc w rozpięte sieci nakazowo rozdzielcze. Bo jeśli nie poszczęściło Wam się w polityce (choćby z urodzenia) to można sobie wystrugać inne narzędzia pozwalające na realizację popędu do uzyskania nieograniczonej zdolności manipulacji innymi sapiensami (na przykład można pisać takie teksty^^). W przypadku politycznym (w tym religijnym kiedy hierarchia zorganizowanego kultu realizuje cele polityczne) frirajderstwo na cudzym wpływie decyzyjnym motywowane było memami 1a – koalicji, 2a – redystrybucji dóbr publicznych, 3a – supresji innych rozwiązań (bandytów). W przypadku przedsiębiorczym będzie to konsolidacja środków, pozyskanie dóbr, supresja alternatyw. Różnic ilościowych nie ma, jakościowe jednak poważnie gdyż tutaj materią pracy będą nie tylko ludzkie umysły, ale też rozumowe, analityczne przewidywanie zachowań natury i dochodzenie “prawdy” o tym gdzie ukryła węgiel, kiedy urośnie zboże, skąd wziąć więcej wszystkiego tak żeby mieć więcej niż inni. Wszystko to aby na samym końcu wziąć udział w politycznej redystrybucji – no ale sami wiecie – nie za darmo, tylko za te polityczne punkty których inaczej nie udało się zdobyć. Na samym końcu obudzimy moce ogryzionego na dzidę patyka i dojdziemy do trzeciej, istotnej macierzy tworzącej mempleksy – tej która buduje siłę i jest czystym bully. Zintegrowanie tych trzech macierzy (przewagi decyzyjnej w małym gronie lub nawet w jednym ręku) we właściwych proporcjach to władza. I nie jest ona (władza) najprawdopodobniej możliwa do zintegrowania przez jedną osobę przynajmniej na tyle, na ile wiemy jak działają ludzkie umysły.

Jakkolwiek w polityce bycie przebiegłym sukinsynem jest bardzo przydatne, to w praktyce średni i dolny szczebel (polityka lokalna, egzekutywa miejscowa) nie dysponuje dostatecznym aparatem aby w kontaktach bezpośrednich z ludnością maskować braki w zdolności do mapowania aspiracji i potrzeb innych ludzi. I o ile na górze hierarchii można orać po słupkach o tyle na dole trzeba po prostu wykazywać empatię na takim automatyzmie, na jakim może dokonać tego wyłącznie osobnik, który taką cechę ma silną. Nie ma sił i środków by wszystkich wykształcić w aktorstwie i nie każdy ma talent do tego. W polityce więc empatia będzie kluczowa. Socjalizowanie się będzie kluczowe. Tymczasem na macierzy zasobów przewidywanie aspiracji i potrzeb węgla do bycia w złożu czy pieca do wytopu surówki nie jest do niczego potrzebne. Ze stanem magazynowym nie można się socjalizować, tak samo jak z linią produkcyjną czy maszyną. Ludzie próbujący antropomorfizować swój kontakt z maszynami często kończą okaleczeni “bo myśleli”, “bo wydawało im się” tymczasem maszyna nie zaczeka, nie pomyśli i nie zawaha się bo jest animowanym elementem martwej natury. Przedsiębiorczość oparta na wydobyciu, przetwórstwie, wytwarzaniu i utrzymaniu stanów magazynowych aby to wszystko hulało nie premiuje w żaden sposób ludzi empatycznych czy socjalizujących się. A nawet dostarcza środowiska pracy, w którym takie potrzeby należy powstrzymywać, bo nie ma miejsca na ich realizacje. Porównywanie rezultatów działania natury bez udziału ludzi i wyciąganie z tego jakiś użytecznych wniosków nie jest dominującą aktywnością mózgu homo sapiens, a u większości ludzi tej peryferyjnej aktywności nie ma w ogóle, a ratuje ich jedynie podejrzliwość i odruchy (nieznane wrażenia -> panika -> ucieczka), i to są prawidłowe odruchy. Populacja zdolna do tworzenia i kultywowania techniki (zdolna do kultury technicznej) to margines patoli i nie należy tego mylić z ludźmi zatrudnionymi w sektorze przemysłowym, tylko brać tych co sobie to wymyślili, zorganizowali, wystrugali i potem wzięli innych na gotowe do wykonywania prostych, niezrozumiałych czynności. Od razu widzicie że to są dwie, zupełnie różne odmiany homo sapków. I dlatego w fabrykach nie ma samic – to są naprawdę straszne miejsca dla większości ludzi kwalifikowane do horroru. Hałas, brud, zagrożenia, multum niezrozumiałych sygnałów ostrzegawczych, które natychmiast wypadają z pamięci, a dezaktywacja mechanizmów zabezpieczających jest praktykowana z przyczyn obiektywnej produktywności. I akurat w naszych czasach (już od kilkuset lat) produkcja przemysłowa jest na tyle skuteczna, że zdominowała modele redystrybucji dając decydentom w przemyśle zdolność do pozyskania wpływów politycznych zamykając jawny feudalizm. W przemyśle (i co z tym idzie w rozrachunku do niego przyporządkowanym – w bankowości) dominują ludzie odnoszący tam sukces, a więc nie poddawani selekcji na empatię i zdolność socjalizacji (szczytem jest IT gdzie wymyślono aby dorosłym ludziom przydawać przedszkolanki/pedagogów specjalnych/happy team bo inaczej to nie chciało hulać). A ponieważ przemysł dostarcza zarówno wszelkich dóbr publicznych, jak i narzędzi do wykonywania 3a (bully) i do tego wytworzył rozrachunek abstrakcyjny (kapitalizm finansowy) supresujący 1b (poprzez nierozstrzygalność sporu o to czy ktoś jest swój czy obcy), to i ludzie odnoszący sukcesy tam przejęli aparaty biurokratyczne, polityczne, zorganizowanych kultów oraz aparatu przemocy wszędzie wdrażając model korporacyjny. Nie jest to model na tyle uniwersalny aby pasował jako algorytm do rozwiązywania wszelkich problemów trapiących populację, a właściwie jest to model niezwykle specjalistyczny który się prawie do niczego poza prowadzeniem projektów masowych nie nadaje, ale ludzie którzy zdominowali pulę punktów określających decyzyjność w każdym z aparatów zdobyli je w tym modelu więc taki wdrażają, bo to warunki gry w jakich umieją wygrać, i po co niby mają je zmieniać?

Cywilizacja “zachodnia”, zarówno heartland jak i atlanci, zaczęli na początku XIX wieku identyfikować ten model myślenia (zestaw strategii & przystosowań), po czym jako pierwsi go nazwali. Cywilizacja “zachodnia” jako pierwsza wymyśliła takie zwierzę jak wysoko funkcjonujący “psychopata” (wykluczające koncepcję kliniczną – coś jak zdrowy na umyśle wariat) – żadna inna kultura nie zna tego zestawu cech jako negatywnej przypadłości. Po czym okazało się, że to właśnie ten model myślenia jest dominujący w elitach decyzyjnych i odpowiada za sukces tejże cywilizacji właśnie dzięki zdolności do wprowadzania szybkich i częstych podziałów w grupie pozwalających do dysponowania rezultatami pracy całej grupy bez redystrybucji dla całej ludności (dziś zabieramy rudym, jutro pielęgniarkom – o oddawaniu mowy nie ma^^). Ponieważ termin “psychopata” przyjął się w języku, to będę się nim posługiwał dalej w tekście do opisania pewnego aspektu wysokofunkcjonującego, przytomnego człowieka który ma wrodzoną lub wyuczoną (socjopata) zdolność do supresji empatii (“Strzeż się swych pierwszych odruchów – zwykle są szlachetne. ” – Talleyrand) na rzecz trzeźwego osądu iż wszyscy są makiawelicznymi sukinsynami, co w elitach decyzyjnych jest faktem i stanem świata zastanego. Oraz do supresji innych, ubocznych aspektów funkcjonowania automatyzmów społecznych czy kulturowych skupiając ostrze swego intelektu na rozwiązywaniu rzeczywistych problemów redystrybucji istniejących (a nie zmyślonych) zasobów każdym możliwym sposobem. Zaliczę do tego również zdolność do zaniechania działań jakie ludzi “normalnych” sprowokowałyby do reakcji (lemingi emocjonalnie reagują na wieści w tv o tym że komuś, gdzieś dzieje się krzywda – przeżywają to tak jakby to wszystko było naprawdę, mimo że wiedzą o tym wyłącznie dzięki elektronicznemu pudełku które równie dobrze wyświetla dinozaury & kosmitów; tymczasem myślenie sprzed uogólnień nakazuje zastanowić się czy się to widziało, czy się tam było, czy się ich zna, czy zna się kogoś kto ich zna i czy to w ogóle nie jest jakiś problem na który nie ma się wpływu). Walidacja egoistyczna przebiega w tym wypadku na bazie zupełnie racjonalnych przesłanek – skoro jestem bardziej przebiegły od Ciebie to lepiej jak kobiety rodzą moje dzieci niż Twoje z czego należy wnioskować że należy przydzielić mi wszelkie samice, tym samicom zasoby, aby całej populacji (w której to będę ojcem nowego, lepszego świata) żyło się lepiej. A ponieważ obiektywnie nie jest jeszcze rozstrzygnięte kto jest lepszy, to ci przebieglejsi dzielą się samicami biorąc po kilka (sexual predator) a reszta planety musi zadowolić się wychowywaniem cudzych dzieci owocami swojej pracy, albo jechać na ręcznym co obecnie jest modne wśród wanpo sedae z Hell Joseon i podobnie “rozwiniętych” społeczności o wysokim stopniu kolektywizacji “razem, wszyscy, wspólnie”.

 

Przyczyna

Zarówno w mempleksach politycznych jak i gospodarczych powodem dla którego udział w hierarchii na niskim poziomie wpływu (znikomej dysponowanej sile politycznej lub nabywczej) przy nielichym przecież (od 2 do 5 krotnie większym przynajmniej jak wskazywałem w różnych wyliczeniach) wytwarzaniu tej siły (tej politycznej jak i nabywczej) wynika z szeregu przystosowań transakcyjnych jakimi dysponujemy w głowach – są to automatyczne modele szacowania ryzyk, agregatów, udziałów. Bo to nie jest tak, że przeintelektualizowani jajogłowi wymyślają sobie te bzdury na kolanie, tylko kompletni Janusze ucierają takie stanowiska w kontaktach i handlu na samym dole. I są to ludzie, którzy jak większość populacji mają problem w czytaniu ze zrozumieniem, liczeniu, ale żadnego w przytomnym myśleniu i to oni trzymają gospodarkę w ruchu swoimi niezbiurokratyzowanymi mikrodecyzjami. Ponieważ udział w społeczeństwie nawet jako żebrak jest dużo korzystniejsze materialnie niż samodzielne ścieranie się z przyrodą bez korzyści jakie to społeczeństwo potrafi wytworzyć (a wytwarza, gromadzi i przekazuje z pokolenia na pokolenie bardzo skuteczne narzędzia do “porządkowania” otoczenia). Co więcej gromada z taką hierarchią nie tylko obdziera mających znikomy wpływ z tej znikomości, ale obdziera też samych tyranów z władzy absolutnej pozostawiając im w najśmielszych marzeniach jednorazowy wpływ na blisko 80% decyzji, dzięki temu jest w stanie skutecznie przekazać pomiędzy kolejnymi pokoleniami narzędzia materialne, przetworzone zasoby jak i aparaty organizacyjne w których ludzie sami chcą brać udział (bo przecież nie z braku alternatyw – squat znajdziecie w każdym większym mieście). Nie ma więc nigdy sytuacji gdy “wszyscy, razem, wspólnie” popełnią dokładnie tę samą głupotę, jest spora szansa że przy takiej dysypacji decyzyjności ktoś coś jednak zorganizuje i co więcej – zostanie to przyjęte jako nowa ideologia “patrz jak robi rób tak samo”. Taka organizacja zwyczajnie się wszystkim opłaca. Natomiast ze względu na zastosowane narzędzia i w wyniku naszych oczekiwań (materialnych) dyskryminowana jest obecnie memetyka polityczna na rzecz gospodarczej, a co za tym idzie wiec na rzecz dysponowania stanem posiadania. W wyniku tego nie powstają nam państwa wyznaniowe stawiające sobie za prawo 10 przykazań czy doktryny chrystusowe i wymagające dobrowolnego (z wychowania) udziału w zrównoważonym, dobrym i pełnym miłości życiu, za to mamy w każdym kraju lochy, pały i daniny. Stan posiadania zaś drenowany jest przez ekspansję populacji w wyniku czego odczuwamy ciągły brak zasobów i przestrzeni – czyli odnosimy sukces, jesteśmy stale na głodzie. Kolejną konsekwencją dominacji memetyki gospodarczej (poczucia stałego bycia na głodzie materialnym) jest konieczność myślenia w sposób niepolityczny, a (nazwijmy go tak pomocniczo) “mechanistyczny” – wydaje nam się że natura jest mechanizmem i przewidywanie przyszłych stanów natury różni się od przewidywania przyszłych stanów innych ludzi do czego nasze mózgi są świetnie przystosowane. Ludzie odnoszący sukcesy w tym zakresie myślą w sposób zauważalnie inny jakościowo od pozostałych co wskazywałem wyżej i w kulturze zachodniej zaczęto głosić koncepcję, że te strategie (algorytmy) są patologiczne. Jednakże niebywale skuteczne w realizacji postawionych im zadań, a jak się okazuje – w realizacji nawet zadań im nie stawianych. To zjawisko miało miejsce we wszystkich kulturach znanych od starożytności, że aparatu władzy nie dotyczyło prawo, a budową świątyń czy inną pokutą mogli wykpić się z dopuszczania czynów wzbranianych innym w ramach kultu. Te czyny były od nich absolutnie wymagane (toczenie wojen, supresja bandytów), natomiast narzędzia do tego konieczne były niesankcjonowane. Jeśli tyranem zostanie bardzo przebiegły i zmyślny człowiek to z punktu widzenia społeczności jest niezwykłą korzyścią, jeśli posiada on lichą empatię, gdyż dokona czynów jakich reszta społeczności po nim oczekuje a sama się lęka ich dokonywać, i co więcej – psychopata nie będzie w stanie stworzyć koalicji przy nie dość dodatnich (nie dość ekspansywnych) sumach gry. Mniej więcej na tej osi kręciła się polityka Rzymu przez naście wieków – wyłącznie ekspansja była odroczeniem konfliktów wewnętrznych o władzę. Elity władzy dysponują bibliotekami sztuczek na takie przypadki, ale tak czy siak na samym końcu trzeba podzielić się wszystkim, a w rezultacie pozornie patologiczna struktura tworzona przez żądnych wszelkiej władzy nad innym stworzeniem sukinsynów jest niezwykle korzystna dla tych pozostałych homo sapków, którym się w danym rozwiązaniu powiedzie i zdominują swoim potomstwem miejsce i zasoby wcześniej zajmowane przez tych, którzy akurat szczęścia nie mieli.

Jednym ze sposobu wpływu durni na techniczną elitę są takie podjazdy jak urządzono z linuksem próbując tam wprowadzić COC, na co techniczna elita zagroziła likwidacją dobra publicznego. Tam właśnie aktyw polityczny starał się przetestować numer “na psychopatę”, czyli wytknąć palcami za urojone (bo bezobjawowe choroby psychiczne są wymysłami “lekarzy” tego samego sortu co Mengele) przewiny programistów i przymusić ich do dalszej pracy, ale już pod ich kontrolą. Tę metodę (dość skuteczną) rozgrywania przepychanek politycznych w sferach werbalnych stosują jako podstawę sprawowania władzy wszystkie obecnie istniejące partie (model leninowski) poprzez uzurpację rozwiązania problemów, które wymyślają ich thinkczołgi. I właśnie odpowiedź jaką techniczni na to mają ogłaszają patologią – techniczni nie nawiązują z małpami kontaktu, nie siadają do układów – używają wszelkich narzędzi do niszczenia przeciwnika razem z całym jego środowiskiem bytowania. W takiej sytuacji bardzo trudno jest politycznym, empatycznym homo sapkom połapać się co się dzieje, ale świat wokół nich zaczyna się rozpadać w sposób wykluczający znane im sposoby rozumowania. Bo ludzie zdolni panować nad swoimi emocjami & empatią mają dokładnie taki sam aparat neurobiologiczny jak pozostali i posługują się nim równie sprawnie, ale w taki sposób aby ograć cudzy aparat. Dlatego jedynym godnym przeciwnikiem dla sukinsynów są inni tacy sami i dlatego każdy przytomny człowiek chce być w organizacji w której ma zapewniony spokój, porządek i michę, a szef niech sobie wojny prowadzi – stuka się takiemu kopytkami i wspiera czynem. Bo ci tzw psychopaci to właśnie zapewniają – podział społeczny na swoich, którymi się opiekują bo ich potrzebują i poddani zdają sobie z tego sprawę więc chcą w takim układzie (komendacyjnym) funkcjonować; oraz oczywiście pozostałych. I dlatego wspieramy całe systemy społeczne kształcące nam kolejnych następców w takich strukturach, nawet jeśli urodzili się bez tych cech to w ramach predyspozycji społeczeństwo sobie wyprodukuje z nich socjopatów – bo ich potrzebuje. Ale wyłącznie tych wysoko funkcjonujących i bardzo inteligentnych. Pozostali są zwyczajnym utrapieniem.

I tym oto tropem docieramy do kwestii – co takiego dostarczają nam okropni kapitaliści czego większość ludzi nie ma. Otóż dostarczają przeogromnych mocy korelujących wspólne działania innych ludzi, a są one wspólne pod zachęty udziału w redystrybucji w rezultatach, które są lepsze kiedy to właśnie te inteligentne sukinsyny się tym zajmują, a nie empatyczni, rozemocjonowani polepszacze świata. Sam rezultat finansowych IOU jest stanem przewagi rezultatów w decydowaniu o przyszłych działaniach zmierzających do jeszcze lepszych rezultatów, ponieważ moc proli pracujących za IOU jest redystrybuowana proporcjonalnie pomiędzy tych którzy dobrze nimi zarządzili poprzednio. Z punktu widzenia zaś proli całkowicie przytomnym jest pracować tylko tyle, ile potrzeba na pozyskanie tego czego się samodzielnie nie potrafi pozyskać (lub jest to nieracjonalne z innych przyczyn) i dołożyć resztę swojej pracy do tych gadżetów już poza systemem wyzysku IOU tak aby wartość dodana była samodzielnie bez dzielenia się owocami. Dlatego partycypacja ze stratą jako część gromady jest korzystniejsza dla nawet najlichszego homo sapka w hierarchii niż partycypacja bez strat w autarkii. Choć nie znam opinii mieszkańców KimLandu odnośnie tego co słychać u nich w kolektywie – więc mogą istnieć pewne skrajności. Zarzut o “łamaniu przyjętych norm” to banał o ustroju rozwiązującym problemy nieznane w innych.

Odniosę się jeszcze do tego pomysłu łapiduchów, aby zorganizować sobie ciepłe posadki w leczeniu bezobjawowych, nieuleczalnych “chorób”. Bo to nie ma się co ograniczać do ludzi u których automatyka emocjonalna czy socjalna (interakcja społeczna) jest zastąpiona nieco wolniejszą (zauważalnie wolniejszą w przypadku celowego badania) analizą – rozumowaniem. Możemy też diagnozować ludzi na nierozumienie funkcji logicznych czy algebr – na początek można tam wrzucić 90% społeczeństwa, z czego wielu, którzy tam trafią zajmuje się księgowością czy koderstwem (w odróżnieniu od programowania). A przecież mamy systemy prawne i religijne (dominujące populacje na planecie), które wykluczają samice z możliwości samodzielnego składania świadectwa (prawdzie), ponieważ z przyczyn biologicznych kobiety po prostu muszą oszukiwać aby przeżyć (na poziomie) i jest to u nich świadectwem inteligencji emocjonalnej oraz empatii (bo przecież kłamią dla dobra okłamanych – po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy). Czyli takie wykluczenie ma i miało miejsce, i akurat teraz sobie jacyś tam psycholodzy wymyślili aby napiętnować kolejną grupę wytwórców (dóbr intelektualnych – oprogramowania, czyli merytokrację techniczną) i pocisnąć ich do pracy bez kontroli kierunku tej pracy. Wskazałem wcześniej że jest to normalna metoda polityczna aby przejmować źródła dóbr publicznych aby sterować ich redystrybucją. Algorytm stosowany przez merytokrację przemysłową czyli korporacyjny model technokracji nie za bardzo nadaje się do rozwiązywania jakichkolwiek innych problemów niż zaopatrywania łańcuchów wytwórczych, transportu, wydobycia i stanów magazynowych do tego potrzebnych, ale nie jest to celem samym w sobie, mimo że w dobie konsumpcjonizmu i towaryzacji wszystkiego co popadnie w celu uskutecznienia obrachunku wpływów wydaje nam się że to są bardzo ważne sprawy, i może wydaje nam się do przesady, ale to nie rozwiązuje wielu kłopotów które po drodze napotkaliśmy.

Jednakże! Skoro już mam talent do produkcji i szeroko pojęty hard skill, a mój słynny wielce soft skill sprowadza się do karmienia wokół mnie ludzi, którzy go mają. I nie jestem pierwszy na tej planecie z takim zestawem, to pozostaje tak ustawić grę w chruszczówkę, aby to właśnie były umiejętności punktowane, a pozostałe nie bardzo^^ I inni technokraci-psychopaci taki właśnie piękny świat, usiany pięknymi asystentkami w biurach zorganizowali. Jest to tak kompletnie od czapki, że ludzie sami, masowo zgłaszają się do psychiatrów po proszki bo sobie w tym absurdzie nie radzą. Ale działa^^ i to naszą (technokratów-psychopatów) korzyść. Zaznaczyć warto, iż ludzie żyjący emocjami czy empatią zaniedbując przy tym racjonalne gospodarowanie zasobami (2a), sferę polityki (1a) czy przemocy (3a) też są patolami, tylko po prostu psychiatrzy jeszcze nie umieścili tych bujających w obłokach pięknoduchów w DSM czy ICD, choć próby takie zostały podjęte w kacapskim soviecie. To kwestia tego gdzie i w jakim nasileniu akurat wypadnie ślepota umysłowa dla danego umysłu, a ponieważ technikami wprawiania się w określone stany umysłowe władają nie tylko domokrążcy z odkurzaczami, “Strażnicą”, programem partii ale też mnisi, artyści i filozofowie to można sobie od biedy zaćmić jedną, a rozświetlić inną część sieci koordynującej te stany.

Teraz krok po kroku prześledźmy, jak kapitaliści techniczni (technokraci przemysłowi) wyprodukowali na swoje usługi państwa narodowe.

CDN